Właściwa kolejność (2 Ndz C – 220116)

by bp Zbigniew Kiernikowski

W dzisiejszej Ewangelii, która przedstawia scenę cudu w Kanie Galilejskiej, padają słowa starosty weselnego skierowane do pana młodego. Te słowa wyrażają pewne zdziwienie a może nawet szok wskazujący na wprowadzenie jakiegoś nowego – odmiennego niż dotychczas zwyczaju.

«Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino,
a gdy się napiją, wówczas gorsze.

Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory»

Starosta weselny jako odpowiedzialny za porządek i przebieg uroczystości, ma świadomość trzymania się zwyczaju i tradycji.

Zazwyczaj

Wspomniana przez starostę zwyczajna kolejność to zabieganie o to, aby najpierw pokazać tego, co dobre, co atrakcyjne, co wywoła zadowolenie i spowoduje dobre wrażenie u uczestników zgromadzenia. Chodzi bowiem zazwyczaj o nadanie takiego charakteru wydarzeniom, aby było zadowolenie i uznanie. Zrobienie od początku dobrego wrażenia wprowadza dobry nastrój i jest niejako gwarantem dobrego przebiegu całości wydarzenia.

Później, nawet jeśli wyjdą jakieś mankamenty, łatwej zostaną zrozumiane i usprawiedliwione lub jakoś wytłumaczone.

Jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Można powiedzieć, że jest to dość powszechne myślenie a także czasem stosowani takiego sposobu działania jako swoistej reguły w handlu i w innych dziedzinach usług. Trzeba dobrze „chwycić” klienta …

Tymczasem

W Ewangelii została objawiona inna kolejność. A właściwie otwarcie zupełnie innej jakości.

Dobre zostało zachowane na koniec. Zachowane do tej pory. Taki jest odbiór skutków cudownego wydarzenia. Starosta bowiem nie wiedział. Przypisał to jakiemuś rozporządzeniu pana młodego. Nie wiedział jednak, kto jest właściwym sprawcą takiego biegu wydarzeń i takiej nowej „kolejności”.  Okazuje się, że dobre, które jawi się na końcu, objawiło się przy okazji braku.

To, co zaistniało, było owocem cudownej ingerencji innego, prawdziwego Gospodarza. Można też powiedzieć przyszłego Oblubieńca. Tego, kto wobec zagubionej ludzkości miał się objawić jako jedyny Pan i Oblubieniec.

Ta nowość i ta nowa „kolejność” poznawania i doświadczania tego, co dobre powstaje przy okazji braku i wyczerpania się tego wszystkiego, co było w dotychczasowych możliwościach i co było uważane za dobre według aktualnie uznawanych kryteriów. Nawet w najbardziej wyszukanych możliwościach dotychczasowych włodarzy.

Pierwszy cud – otwarcie drogi przemiany

Wkroczenie Jezusa w sprawy ludzkie dokonuje nie tylko przemiany  tego, co kryje się w cudzie przemiany wody w wino, lecz także i przede wszystkim przemiany w myśleniu ludzkim i zmianie kategorii oceny tego, co ważne, tego, co pierwsze, tego otrzymuje właściwą kolejność w biegi wydarzeń.

To był pierwszy cud, o jakim mówi nam Ewangelia. Cud przemiany. Przemiany wody w wino, to „wydarzenie inicjujące”. Dalszym przejawem tego pierwszego cudu jest to, że objawiła się chwała jedynego i prawdziwego Pana i Oblubieńca. Pierwsi uczniowie uwierzyli. Ich wiara będzie poddawana różnym próbom i doświadczeniom. Jednak wszystko będzie się działo w kluczu przemiany ich myślenia i działania.

Uczniowie doświadczą w przyszłości innego braku niż tylko brak wina na godach weselnych. Doświadczą swojej małej wiary. Doświadczą rozproszenia. Poznają, że ich wiara w różnych sytuacjach nie była wystarczająca. Spodziewali się czegoś innego i czego innego oczekiwali. Takie będzie ich „chodzenie” z Jezusem.

Ostatecznie – po doświadczeniu rozproszenia wobec tego swoistego „braku” życia, jakim jest krzyż – zgromadzą się wokół Zmartwychwstałego. Wtedy to Jezus sprawi, że zostaną napełnieni Duchem Świętym i staną się świadkami prawdy i Chwały Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Izajaszowa Księga Pocieszenia, której fragment jest proklamowany w Niedzielę Chrztu Pańskiego, ma różne mocne sformułowania. Zresztą tak jest zazwyczaj w każdym proroctwie. Jednym takim miejscem jest proklamacja – wskazanie: „Oto wasz Bóg”.

Te słowa padły w kontekście zapewnienia bliskiego powrotu w wyganiania babilońskiego. Trzeba będzie przejść przez pustynię. Jest to obraz – symbol przechodzenia przez trudności i wyzwania przywołujące na pamięć wędrówkę z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej.

Proroctwo

W czasie tej „pustynnej” wędrówki wydarzą się wielkie rzeczy. Wtedy też objawi się chwała Pańska – zgodnie z tym, co usta Pańskie to powiedziały.

Wstąpże na wysoką górę,
zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie!
Podnieś mocno twój głos,
zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judzkim:
«Oto wasz Bóg

W pierwszej chwili rozumie się Boga jako tego, kto ratuje z trudnych sytuacji i jest blisko w realizacji oczekiwań ludzkich. Jest to jednak tylko jeden z przejawów obecności i wielkości Boga. Nie można na tym pozostać. Są to postawy, jakie miały miejsce w oczekiwaniu na Mesjasza właśnie wtedy, kiedy On przyszedł i kiedy objawiał swoją obecność. Spodziewano się …

Jezus Mesjasz

Tymczasem Jezus jako Mesjasz przyszedł i niejako „stanął w kolejce” grzeszników po chrzest z ręki Jana Chrzciciela. Wszedł w uniżenie a podobieństwo ludzi grzesznych. Wyraża to też dobitnie miejsce przyjmowania chrztu, jakim jest największa depresja pod odkrytym niebem.

Gdy Jezus przyjął chrzest z ręki Jana i modlił się

otworzyło się niebo
i Duch Święty zstąpił na Niego,
w postaci cielesnej niby gołębica,
a nieba odezwał się głos:
«Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie»
.

Jezus jest tym, kto jako pierwszy z pozycji grzesznika (sam nie mając grzechu) widzi niebo otwarte i otrzymuje swoiste namaszczenie, które Go potwierdza na tej pozycji ina tej drodze. A głos z nieba poświadcza i wyraża pełną aprobatę przez upodobanie. To upodobanie Boga, to Jego odwieczna Wola ukierunkowana na dobro człowieka.

Dar – Tajemnica dla nas

Dla człowieka, w każdym pokoleniu i każdym czasie, zaślepionego i ogłuszonego przez grzech (własne poznanie dobra i zła) nie było możliwe ani widzieć, ani słyszeć w pełni tego Głosu, by poznawać na nowo i przyjmować Bożą Woli i Boże Upodobanie. Potrzebne było takie objawienie się Człowieka – Syna Bożego, by przeżywając tę tajemnicę w swoim ciele – na sobie aż po krzyż, dać nam możliwość wchodzenia w tę tajemnicę.

Dzięki tej Tajemnicy poznajemy Jezusa i pozwalamy się przenikać Jego Duchowi w naszych różnych odkryciach sytuacji, które uświadamiają nam nasze zanurzenie w wodach chrztu, a więc schodzenie w doświadczenie potrzeby przemiany spojrzenia na siebie i na wszystko, co nas otacza. To nasze „schodzenie” dokonuje się w wolności, na ile patrzymy na Tego, który to wszystko przeszedł i w ten sposób objawił nam zamysł Boga wobec grzesznika.

Oto nasz Bóg, który tak objawia się wobec grzeszników, by ich ustanawiać swoim dziećmi i dziedzicami Chrystusa (zob. drugie czytanie Tt 3,4-7).

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Gwiazda prowadziła Mędrców ze Wschodu. Doprowadziła ich do Jerozolimy. Dokądże miałaby ich zaprowadzić, jak nie do stolicy, do Jerozolimy, skoro szukali Nowonarodzonego króla.   Kiedy przybyli do Jerozolimy. Do kogo mieli się zwrócić z pytaniem o Nowonarodzonego, jak nie na dwór królewski i to najlepiej bezpośrednio do aktualnie urzędującego króla.

Króla Heroda nie znali i nie mogli przypuszczać, jakie on żywi zamiary co pojmowania siebie i swego królestwa. Kierowali się zapewne świadomością, że narodzenie potomka zazwyczaj objawia się radością. Nie przychodziło im zapewne przez głowę, że narodzenie potomka królewskiego może wywołać przerażenie.

Co więcej. Nie mogli sobie wyobrazić, że ta ich wiedza i ta świadomość wzbudzi tak wielkie zainteresowanie na dworze królewskim i skłoni do poczynienia dociekań w celu uzyskania pełniejszych informacji. Nie sądzili, że te informacje mogą posłużyć do innego celu, niż ten, który im przyświecał. A była to wola oddania Nowonarodzonemu pokłonu i złożenia darów.

W Herodzie rodził się jednak zupełnie inny plan niż ten, który im towarzyszył.

Możemy stawiać sobie pytanie: Dlaczego gwiazda nie doprowadziła Mędrców prosto do Nowonarodzonego, lecz wprowadziła ich niejako na obrzeża przewrotnych planów Heroda? Czy nie można było uniknąć tego wszystkiego, co było konsekwencją tej wizyty Mędrców u króla Heroda? Czemu ten przedziwny „przystanek” Mędrców u Heroda miał służyć?

To wszystko, aby się wypełniło to, zostało przewidziane w związku z przyjściem Mesjasza. Miały wyjść na jaw zamysły króla Heroda. Miała się wypełnić Jeremiaszowa przepowiednia o płaczu matek betlejemskich chłopców – zebranych w jednym płaczu Racheli, matki żywiciela uciśnionych w Egipcie potomków Abrahama. Wreszcie kulminacyjne wprost stwierdzenie proroka Ozeasza o Bożym Synu wezwanym z Egiptu.

Prawdziwa Boże gwiazda prowadząca nas do poznania prawdy i pełni Objawienia niekoniecznie musi nas prowadzić bezpośrednio do celu – jakby to miało się dziać na wzór równi pochyłej. Trzeba po drodze doświadczyć zatrzymań, czasem „niezrozumianych przystanków”, zmiany naszych planów i przebiegu naszych życiowych dróg.

Ważna jest nasza gotowość rozeznawania i nawet pewnego szukającego ryzykowania, które czasem może wprowadzić nas niejako w „paszczę” lwa.

Gwiazda, której daje się prowadzić chrześcijanin, to nie przysłowiowa „gwiazda pomyślności”. To prowadzenie w głąb jestestwa człowieka, aby wychodziły na jaw zamysły serca człowieczego i mogły być w ten sposób leczone i uzdrawiane. Jest to zazwyczaj długi proces i mozolna wędrówka przez Egipt, Moab i inne przeciwności do

Proroctwo Balaama wyraziło to w następujących sposób:

Wyrocznia Balaama, syna Beora;

Widzę go, lecz jeszcze nie teraz,
dostrzegam go, ale nie z bliska:
wschodzi Gwiazda z Jakuba,
a z Izraela podnosi się berło.
Ono to zmiażdży skronie Moabu,
a także czaszki wszystkich synów Seta (Lb 24,17).

Prosimy o uległość naszego ducha wobec zamysłu Boga i Jego obietnic.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Nowy Rok 2022 – życzenia pomyślności

by bp Zbigniew Kiernikowski

Wkroczyliśmy w kolejny rok naszego życia. Nowy rok biegu wydarzeń, których przebieg po części zależą od nas a po części jest kształtowany przez Pana Boga oraz tyle innych czynników, które mają wpływa na obrót bieżących spraw i na ich rezultat dotyczący każdego  nas zarówno osobiście jak i w naszych wspólnotach życia.

Wobec tego składamy sobie życzenia. Czynimy to zazwyczaj ujmując najkrócej jako pomyślność, dobro, miłość, szczęście itp. Pragniemy, aby nas omijały albo przynajmniej nie dotykały boleśnie wszelkiego rodzaju nieszczęścia.

Jak wierzący odnosimy te nasze życzenia do Pana Boga. Czynimy to mniej lub bardziej świadomie oraz z mniejszą czy większą otwartością na działanie samego Pana Boga wobec nas.

Kiedy więc życzymy sobie pomyślności w tym rozpoczętym roku, zazwyczaj koncentrujemy się na tym, co jest i co może być pomyśle dla nas i z naszego punktu widzenia. Mamy bowiem swoje doświadczenie i wyczuwamy, co może nas czynić szczęśliwymi. Warto jednak w takim momencie zatrzymać się nad tą pomyślnością. Pozostaje jednak zawsze istotne pytanie, czy to ma być po naszej myśli i według naszej miary dobra i szczęścia czy też dopuszczamy, że ktoś inny – konkretnie nasz Pan – może określać tę pomyślność.

Pomyślność bowiem w jednym i drugim przypadku zostanie pomyślnością. Jeśli jednak jest ona rozumiana przede wszystkim w kluczu „naszej pomyślności” (wpisującej się w naszą, a w szczególności w moją wizję życia) pozostanie ona ograniczona i niejako zamknięta. Nawet gdyby to było w kategoriach bajkowej złotej rybki czy innych podobny życzeń.

Kiedy mówiąc o pomyślności odniesiemy się, przynajmniej w jakiejś mierze, do „myśli”, jaka jest w nas złożona przez naszego Stwórcę i Odkupiciela, wówczas ta pomyślność ma swoje zakorzenienie i umocowanie nie w naszych planach, lecz w zamyśle Bożym.

Wówczas otwierają się perspektywy przekraczające wszelkie nasze wyobrażenia, oczekiwania i pragnienia. Jednocześnie możemy poznawać, że właśnie ta i taka pomyślność jest dla każdego z nas najbardziej odpowiednia i najbardziej uszczęśliwiająca, gdyż przyczynia się do spełnianie naszego jestestwa. Nie zawsze idzie to po łatwych drogach a nawet bywa jakby wbrew naszej (pochodzącej od nas) pomyślności. Jest to jednak wtedy niewątpliwie prawdziwa pomyślność.

Jezus przeżywał głęboko sprawę pomyślności, gdy wypowiedział słowa:

Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć?
Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny.
Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę.
Ojcze, wsław Twoje imię!».

Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię» (J 12,27n).

Kto odnajdzie klucz tej pomyślności, nie zostanie nigdy zawiedziony ani oszukany. Nawet wtedy, gdy dozna różnego rodzaju zawodów i doświadczy oszustw czy przekrętów.

Na ten rozpoczęty dzisiaj kolejny rok życzę wszystkim Blogowiczom i wszystkim Bliskim odkrywania i przyjmowania w sobie Bożej pomyślności.

Maryja, Święta Boża Rodzicielka niech przyczynia się do tego, by w każdym z nas rodził się Nowy Człowiek na wzór Jej Syna i naszego Pana Jezusa. Nowy Człowiek po myśli Bożej.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Boże Narodzenie 2021 – życzenia

by bp Zbigniew Kiernikowski

Uroczystość Bożego Narodzenia pobudza nas do refleksji nad prawdą o wcieleniu Syna Bożego – Słowa Bożego. Ta prawda otrzymuje pełen wymiar w łączności z wiarą paschalną. Jezus bowiem narodził się po to, aby umrzeć jako człowiek. Podjął to by człowiek otrzymał możliwość wnikania w znaczenie i doniosłość śmiertelności swego ciała. Ta prawda odczytana właściwie pozwala człowiekowi właściwie przeżywać całe życie cielesne (ziemskie), łącznie ze śmiercią, i przygotować się na pełnię życia wiecznego w zmartwychwstaniu.

To właśnie w świetle tajemnicy Wcielenia Jezusa i Jego Paschy spotykają się w człowieku na nowo i właściwie cielesność i duchowość. To dzięki tej tajemnicy te aspekty egzystencji integrują się w człowieku dla urzeczywistniania obrazu Boga, zgodnie z oryginalnym Jego zamysłem (zob. Rdz 1,26n.). Nadto, dzięki temu otwierają się przed człowiekiem perspektywy i możliwości stale nowego podchodzenia do tego wszystkiego, co dotyka go w jego ziemskiej egzystencji: co go rani, upokarza, co go cieszy i pociąga, co jawi się mu (realnie czy pozornie) jako sukces lub porażka, co jawi się mu jako życie czy umieranie. Człowiek, dzięki wierze, może to w jakiejś mierze pojmować i przyjmować, aby Bóg dokonał w jego życiu tego, co zostało spełnione w Jezusie Chrystusie.

Bez znajomości tajemnicy wcielenia Syna Bożego człowiek nie jest w stanie przeżyć dobrze i w pełni swego życia. Mam na myśli życie i śmiertelność oraz wszystkie wydarzenia i aspekty życia, które człowiekowi przypominają o jego śmiertelności.

Tajemnica Wcielonego Słowa Bożego oświeca śmiertelność człowieka, umożliwia człowiekowi pełne zrozumienie siebie. To Bóg „musiał” się wcielić, aby człowiek na nowo poznał wartość swej cielesności i nie pozostał tylko „ciałem” dla siebie, lecz mógł docenić swe ciało, właściwie go używać i przeżywać swoją śmiertelną cielesność zgodnie z duchem (zamysłem) Boga. To Bóg, w przyjętej przez Jezusa cielesności, „musiał” umrzeć, aby człowiek nauczył się i miał moc umierać i w ten sposób stawać się dzieckiem Boga (zob. J 1,11n.).

Święta Bożego Narodzenia wprowadzają nas w przedziwny cud dokonujący się w historii ludzkości i spełniający się w każdym wierzącym w Jezusa Chrystusa. To właśnie fakt śmiertelności ciała, widziany w świetle tajemnicy wcielenia i Paschy, pozwala człowiekowi zdobyć prawdziwą mądrość i sztukę życia. Odtąd człowiekowi dane jest odkrywać przedziwną prawdę: w świetle tajemnicy wcielenia śmiertelność staje się pomostem powrotu człowieka do Boga. Przeżywanie tej prawdy stanowi zasadniczą treść życia każdego człowieka wierzącego w Chrystusa.

Wszystkim Blogowiczom i wszystkim, którzy tutaj zajrzą oraz tym, którzy nie zajrzą, życzę głębokiego i jak najbardziej prawdziwego przeżycia Świąt Bożego Narodzenia. Niechaj Książę Pokoju dokonuje w nas stale dzieła pojednania i jedności na podobieństwo Jedności Boga w Jego trynitarnym życiu i działaniu.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Adwent – 20 grudnia

by bp Zbigniew Kiernikowski

W chwili zwiastowania, czyli bezpośredniej i ostatecznej zapowiedzi spełnienia się obietnicy, przedstawionej w tak zwięzły sposób przez anioła, Maryja staje przed tym wyzwaniem jako ta, która nie ma mocy sama z siebie. Mówi: „nie znam męża”.

Prawda, że Oni, czyli Maryja i Józef nie zamieszkali jeszcze razem. A oto właśnie teraz stoi przed Nią mąż Boży, Gabriel. Imię to bowiem oznacza zarówno męża Bożego, jak i moc Bożą. Ów mąż Boży mówi o mocy Ducha, który ma zstąpić na Maryję, aby uczynić Ją mieszkaniem (namiotem) dla Syna Bożego. W ten sposób cała Boża Prawda („rzeczywistość”) wypełni Maryję tak, jak chwała Boża wypełnia świątynię Bożą.

Czego w tym przypadku oczekuje Bóg od Maryi? Tylko całkowitego oddania się Jemu. Tylko przyzwolenia na Jego obecność w Niej.

Wkładem Maryi w spełnienie się zwiastowanej Jej tajemnicy jest Jej całkowite oddanie się do dyspozycji Boga przy jednoczesnym uznaniu, że sama z siebie nie ma żadnej mocy, by tego dokonać.

Cała postawa Maryi zawiera się i wyraża w Jej słowach: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”.

Na te słowa czekał Bóg. Podobnych słów i dyspozycji serca Bóg oczekuje od nas, by mógł posługiwać się nami w realizowaniu dzieła zbawienia, by w nas i przez nas mogła objawić się Jego zbawcza moc.

Bp ZbK

(Światło na mojej ścieżce)

Podziel się z innymi

Płodna wiara Maryi (4 Ndz Adw C – 211219)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Słyszymy Ewangelię o Nawiedzeniu św. Elżbiety, matki Jana Chrzciciela, przez Maryję, Matkę Jezusa – Mesjasza i Zbawiciela. Zdarzyły się wówczas wielkie rzeczy – znaki:

Poruszyło się poruszyło się dzieciątko w jej łonie Elżbiety,
a Duch Święty napełnił ją
i natchnął, by wygłosiła błogosławieństwo.

Jest splot wydarzeń, interwencji Boga w życie człowieka i słów, czyli wyznania ze strony człowieka. To wszystko po to, aby się okazały wielkie sprawy Boże.

Najpierw Elżbieta wypowiedziała wielkie słowa:

Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła,
że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.

Następnie, na koniec całego wydarzenia, Maryja wypowie słowa Magnificat, które później staną się wyznaniem i modlitwą Kościoła.

Wiara Maryi, która jako Matka poczętego w Niej z Ducha Świętego życia pospieszyła do Elżbiety, wzbudza także w Elżbiecie doświadczenie wypełnienia obietnicy. Oto poruszyło się dzieciątko w jej łonie i też została napełniona Duchem Świętym.

Jest to dar również dla nas. Spotykając Maryję z Jej wiarą, możemy zostać pobudzeni, by wyznawać z wiarą to, co dzieje się z mocy Ducha Świętego w naszym życiu. Może w nas, podobnie jak w Elżbiecie, coś się poruszyć. To dotyczy przede wszystkim naszej wiary i owoców tej wiary. Dotyczy to także tego wszystkiego, co w nas jest już życiem z wiary, ale czasem trochę przytłumione i jakby na drugim planie. To dzięki rozpamiętywaniu wiary Maryi może w nas bardziej uaktualniać się nasza wiara i jej owoce. Może w nas zostać uaktualniony chrzest – jako moc i działanie Boga.

Także każdy z nas wierzących – jeśli na wzór Maryi jest gotów pospieszyć z pozdrowieniem do drugiego człowieka, szczególnie tego, kto znajduje się w potrzebie – może być tym, kto wzbudza czy porusza w drugim człowieku wiarę i służy jej owocowaniu.

Spotkanie Maryi i Elżbiety uczy nas wiary w możliwość spełnienia tego, co przekracza tylko ludzkie siły, gdy człowiek jest gotów służyć i błogosławić na miarę wiary i mocą wiary w otrzymaną od Boga obietnicę.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Adwent – 18 grudnia

by bp Zbigniew Kiernikowski

Józef, gdy chciał oddalić swoją Małżonkę, otrzymał polecenie Anioła: „nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło”. Te słowa mogły również oznaczać: Nie musisz wiedzieć, jak było, nie musisz znać dokładnie wszystkiego. Wystarczy ci pewność, że to, co się poczęło, jest z Boga, że pochodzi od Niego. Kiedy zgodzisz się na to, że nie musisz wszystkiego wiedzieć, i przyjmiesz swoją rolę do spełnienia, będziesz tym, kto nada imię – imię Jezus, czyli „Bóg zbawia”.

Słowo Boga, które w dziewiczy sposób w Maryi staje się Ciałem, potrzebuje nadania imienia – znaku, że oto przyszedł Bóg, który zbawia człowieka. Józef będzie pierwszym, który uwierzywszy, nada to imię. Dokona w ten sposób wskazania na ukonkretnienie się tego, co dotychczas było zawarte w obietnicach Bożych, co było zakryte przed ludźmi, choć przez nich oczekiwane. Przy udziale Józefa zostaje zatem objawione imię Boga zbawiającego i Boga Emmanuela, który w Jezusie przyszedł, by być Bogiem z nami. Józef jest w tym współpracownikiem Boga, jest ojcem.

Podobnie jak Józef, również i my jesteśmy wezwani do tego, by przyjąć, że „z narodzeniem Jezusa było tak”, jak opisują to Ewangeliści, chociaż może nie do końca znamy wszystkie szczegóły. Podobnie, gdy chodzi o Jego obecność wśród nas. W wierze przyjmujemy, jak było z narodzeniem Jezusa i jak jest z Jego zbawczą obecnością z nami i pośród nas, pośród naszego życia.

Bp ZbK

(Światło na mojej ścieżce)

Podziel się z innymi

Czwartek 3. Tygodnia Adwentu

by bp Zbigniew Kiernikowski

Ostatnim wysłańcem, bezpośrednio poprzedzającym Mesjasza, był Jan. Człowiek, o którym Jezus powiedział, że między narodzonymi z niewiast nie było większego od niego. Można powiedzieć, że Jan to najwyższa miara ludzkiego ducha, mającego znaleźć się w ludzkim ciele. Został on poczęty nie bez interwencji Boga, ale był tylko człowiekiem. Narodził się przed Odkupicielem. Nie mógł korzystać z chrztu Odkupiciela – chociaż sam Go ochrzcił.

Za swoją wierność planom Boga zapłacił życiem, ginąc śmiercią męczeńską – chociaż nie mógł jeszcze korzystać ze zbawczej śmierci Odkupiciela. Obawiano się jego zmartwychwstania – zanim zmartwychwstał Ten, który jest Zmartwychwstaniem (zob. Mk 6,16). To on otworzył drogę umniejszania się przed Tym, który tak wzrastał, że stał się sługą wszystkich (zob. J 3,30; Mk 9,35 wraz z poprzedzającym kontekstem).

Jan dał się poznać jako prorok i prekursor. Nie jak trzcina chwiejąca się na wietrze, lecz jako wyraźny znak nowości, która miała nadejść wraz z Mesjaszem; nie jako człowiek zabiegający o siebie, ubrany w miękkie szaty, lecz bez reszty, aż do śmierci oddany posłannictwu, które mu zostało zlecone, które jakby należało do jego natury od chwili poczęcia. On, tak wielki, że największy spośród narodzonych z niewiast, a ustępujący wielkością nawet najmniejszemu z tych, którzy zostali zrodzeni dla królestwa Bożego z mocy Tego, który umarł i zmartwychwstał, z mocy Tego, w którym Jan uznał większego, mocniejszego od siebie.

Ta prawda stanowi wezwanie dla nas, abyśmy zechcieli korzystać z nowego kryterium wielkości: chrztu Jezusa, w którym On dla nas się uniżył; abyśmy nie udaremniali zamiaru Boga, złożonego w nas już w chrzcie, tak jak to czynili faryzeusze w stosunku do chrztu Janowego.

Bp ZbK

(Światło na mojej ścieżce)

Podziel się z innymi

Poniedziałek 3. Tygodnia Adwentu

by bp Zbigniew Kiernikowski

Ewangelia proklamowana dzisiaj przytacza wydarzenie z życia Jezusa. Uczeni w Piśmie pytali Go, jaką mocą dokonuje czynów i naucza. Jezus znając ich podstęp nie dał im bezpośredniej odpowiedzi, lecz postawił im pytanie, które mogło pobudzić ich do refleksji.

Skąd pochodzi chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?”

Oni zastanawiali się między sobą:
«Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?”.
A jeśli powiemy: „od ludzi”, boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka».

Odpowiedzieli więc Jezusowi:
«Nie wiemy».

On również im odpowiedział:
«Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię».

Jezus znał ich zamysły, jak zna ducha każdego człowieka. Wiedział też na jak kruchych podstawach oparte jest ich żądanie odpowiedzi od Niego. Wiedział też, jak mało mają racji ku temu, żeby Mu stawiać takie pytania, gdyż to On był na swoim miejscu i spełniał to, co należy do spraw Boga, Pana świątyni. Odpowiedział im więc swoim pytaniem. Było to pytanie pozornie łatwe i niezwiązane z Jego autorytetem, ale kwestionujące autorytet arcykapłanów i starszych.

Postawieni w trudnej sytuacji, a właściwie w sytuacji wzywającej do stanięcia w prawdzie i uznania autorytetu działania Boga zarówno przez Jana Chrzciciela, jak i przez Jezusa, nie mieli odwagi uczynienia tego, co by ich odniosło do właściwego autorytetu. Woleli nawet przyjąć postawę w pewnym sensie niechlubnego i wykrętnego przyznania się, że nie wiedzą, byleby nie została zakwestionowana ich pozycja władzy. Jezus odpowiedział im więc niejako na poziomie ich rozumowania: „Ja też wam nie powiem, jakim prawem to czynię”. On jednak da wszystkim, to jest całej ludzkości, definitywną odpowiedź dotyczącą Jego władzy i autorytetu, kiedy Jego ciało ukrzyżowane i zmartwychwstałe będzie znakiem zwołania ludzi i zebrania ich w jednej świątyni, w domu Ojca.

Bp ZbK

(Światło na mojej ścieżce)

Podziel się z innymi
Następna strona »

css.php