W tym roku zbiega się Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP z 2. Niedzielą Adwentu. Według wskazań KEP dotyczących Liturgii w tym dniu należy posłużyć się tekstami liturgicznymi z Uroczystości z wyjątkiem drugiego czytania, które należy wziąć z 2. Niedzieli Adwentu.

Zatrzymujemy się nad jednym ze sformułowań św. Pawła z Listu do Rzymian, które mamy w dzisiaj czytanym fragmencie tego listu.

Chrystus stał się sługą obrzezanych
dla ukazania wierności Boga
i potwierdzenia przez to obietnic danych ojcom
oraz po to, żeby poganie za okazane sobie miłosierdzie uwielbili Boga

Św. Paweł pod koniec tego Listu, kiedy daje swoje pouczenia  członkom wspólnoty w Rzymie, wplata w nie jako uzasadnienie bardzo znamienne i sformułowania, które nawiązują do wcześniej poruszanych aspektów historii zbawienia i poniekąd je rekapitulują. Takim jest to wyżej przytoczone sformułowanie

Chrystus sługą (diakonos) obrzezanych.

Apostoł Paweł mówi. Że Chrystus stał się sługą obrzezanych. Nawiązuje więc do historii zbawienia, wskazując na jej początki zadzierzgnięte w życiu Abrahama (zob. Rdz 17,4-14). To Abraham otrzymał obietnice i na potwierdzenie przyjęcia tych obietnic dokonał z polecania Boga obrzędu Abrahama. Odtąd potomkowie Abrahama stali się spadkobiercami obietnic i zachowywali obrzęd obrzezania. Obietnica zmierzała jednak do tego, by znak obrzezania przemawiał także do nieobrzezanych i wprowadzał ich w krąg obietnicy przez wiarę. Tworzył krąg potomstwa z mocy wiary Abrahama – spełnionej  w Słudze obrzezania.

Chrystus wszedł w tę historię. Sam został obrzezany według obowiązującego zwyczaju. Jednak nie na obrzezaniu zasadzała się obietnica. Obrzezanie było znakiem przyjęcia obietnicy. Trzeba było dzieła ze strony Boga, które wypełniłoby obietnicę.

Treść i zakres tej  obietnicy nie dotyczył tylko obrzezanych. Abraham usłyszał wtedy słowa Boga:

Oto moje przymierze z tobą:
staniesz się ojcem mnóstwa narodów
(Rdz 17,4)

Bóg zawarł przymierze z Abrahamem. Jednak jego cel i jego zakres wykracza poza bezpośrednie potomstwo Abrahama. Jest zorientowane na wszystkie narody. Dokonuje się tuta logika znaku.

Obrzezanie – znak przymierza spełnionego w Jezusie Chrystusie

Znak, którym jest obrzezanie, dotyczy pewnego określonego kręgu. Bezpośredniego potomstwa Abrahama. Jednak znak jest dla szerszego kręgu, jest dla wszystkich. Jest ustanowiony po to, aby inni ten znak widzieli i przyjmowali treści obietnicy. Bez konieczności wykonywania znaku czy stawania się tego rodzaju znakiem. To treści zawarte w obietnicy stanowią samo sedno sprawy. Znak ma rolę służebną, by ci, który go zobaczą mieli dostęp do tych treści, jakie są zawarte w obietnicy.

Jezus jest tym, który na sobie przeżył znak obrzezania i stał się znakiem. Stał się znakiem nie tylko przez to, że został obrzezany, ale przez to, że całe swoje życie złożył w ofierze krzyża. To w tej tajemnicy krzyża Jezusa i w Jego zmartwychwstaniu dokonało się wszystko to, co zapowiadał i na co wskazywał znak obrzezania dany Abrahamowi i praktykowany przez Izraelitów.

W ten sposób Jezus jako sługa obrzezanych, przez swój krzyż i zmartwychwstanie ukazał wierności Boga. Stało się to jako potwierdzenie obietnic danych ojcom. Dzięki temu poganie, którzy nie stosują znaku obrzezania, ale widzą to wypełnienie się znaku w „Jezusie Chrystusie słudze obrzezania” mają dostęp do wiary. Mogą stawać się spadkobiercami obietnicy i wielbić Boga za okazane sobie miłosierdzie.

Dziewica – Służebnica Pańska (doule kyriou)

Aby te wszystkie treści i całe dzieło mogło się spełnić, był potrzebny moment WCIELENIA tego Bożego planu. Trzeba było Kogoś, kto stanie w gotowości oddać siebie całkowicie dla spełnienia całego zbawczego zamysłu Boga.

Do tego została przygotowana Dziewica z Nazaretu przez Niepokalane Poczęcie. Oznaczało to, że Ona była w stanie bez żadnych zastrzeżeń i uwarunkowań ze swojej strony, stać całkowicie do dyspozycji Bożego zamysłu. Konkretnie, by Boży plan, jaki miał się stać przez Sługę mającego ukazać na sobie właściwy wymiar obrzezania mógł dojść do skutku. Mógł stać się znakiem nie tylko w tych, którzy noszą na sobie znak obrzezania, ale także dla tych, którzy będą spoglądać na ten znak „nie ręką ludzką uczyniony” jakim jest tajemnica Paschalna Jezusa Chrystusa.

Kiedy Archanioł Gabriel zwiastował te sprawy (ten zamysł, ten projekt) Maryi, ona stanęła przed tym Bożym zamysłem w pełnej gotowości jako służebnica (gr. doule). Gotowa na wszystko, bo sama z siebie nie miała swoich planów i zamiarów.

Ta Dziewica z Nazaretu, jako Niepokalanie Poczęta nie była na podobieństwo Ewy, która sięgnęła po owoc poznania dobra i zła i chciała w ten sposób zapanować nad życie na swój sposób. Maryja, jako Niepokalane Poczęta nie miała w sobie nic z woli panowania nad czymkolwiek, była i okazywała siebie jako służebnicę.

Dlatego mogła w pełni wypowiedzieć swoje FIAT – niech mi się stanie.

Przeżywajmy to Jej Święto – czyli Jej Prawdę i Rzeczywistość – ze świadomością, że Ona i Jej Syn to znaki wierności Boga ukazujące spełnienie obietnicy i prowadzące do udziału w owocach obietnicy, by nasze życie nie było zatruwane przez próby sięgania po nasze poznanie dobra i zła.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Weszliśmy w kolejny Adwent. Bardziej intensywne przeżywania faktu przychodzenia Pana. Pan nasz, Jezus Chrystus jest tym, który przyszedł i stale przychodzi by ostatecznie dokonać swego ostatecznego przyjścia na końcu czasów (zob. np. Ap 1,4, J 14,3; 1Kor 4,5).

Góra świątyni Pańskiej

Dzisiejsza liturgia wzywa nas do czujności wobec obietnic dzieła Bożego i Jego do nas przychodzenia. Na końcu czasów wystrzeli góra świątyni Pańskiej ponad góry i pagórki. Jest to obraz nowości, jaką Pan zgotuje, by wszystkie narody – widząc to niezwykłe wydarzenie – mogły zwracać się do Boga. By widziały, że pośród zamętu tego świata jest prawdziwy i skuteczny znak, który daje właściwe ukierunkowanie życia człowiekowi. Wtedy każdy, kto jest zdezorientowany w swoim życiu, będzie mógł powiedzieć, zachęcając jednocześnie innych:

Chodźcie, wstąpmy na górę Pańską,
do świątyni Boga Jakuba!
Niech nas nauczy dróg swoich,
byśmy kroczyli Jego ścieżkami.
Bo Prawo pochodzi z Syjonu
i słowo Pańskie – z Jeruzalem.

Dzieło Boga dokonane na górze

My dzisiaj, jako wierzący w Ewangelię objawioną nam przez Jezusa Chrystusa i stale głoszoną w Kościele i przez Kościół, wiemy, że to dzieło Boga już się dokonało na górze, w świątyni Pańskiej. To było – i stale jest – dzieło pojednania. Dzieło to zostało dokonane przez Tego, który na krzyżu stał się

rozjemcą pomiędzy ludami
i sędzią dla licznych narodów.

Wtedy to zasłona ówczesnej świątyni rozdarła się na dwoje z góry na dół (Mt 27,51). Miejsce Święte Świętych stało się dostępne dla wszystkich. A właściwe zaistniało nowe miejsce Święte Świętych, nowy sposób obecności Boga między ludźmi – zgodnie ze słowami Jezusa:

Tam, gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje,
tam jestem pośród nich
(Mt 18,20)

Taka jest prawda. Taka jest rzeczywistość dzieła Boga. To dzieło chce się spełniać przez wszystkie czas i na wszystkich miejscach.

Potrzeba świadka

Aby to dzieło Pańskie mogło się urzeczywistniać wśród ludzi, wśród narodów i w całym świecie, potrzeba świadków, którzy będą uczestnikami tego dzieła Boga. Tego dzieła dokonanego już w Jezusie Chrystusie. To jest zadanie i przywilej wszystkich wierzących w Jezusa Chrystusa. W Jego wyniesienie na górze jako znak nowej świątyni czyli nowego zgromadzenia ludzi wszystkich narodów. Stanie się to dzięki wywyższeniu Syna Człowieczego (zob. J 12,32; por 8,28).

Dlatego słyszymy dzisiaj wezwanie św. Pawła skierowane kiedyś do Rzymian a dziś do nas:

Rozumiejcie chwilę obecną:
teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu.
Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas
niż wtedy, gdy uwierzyliśmy.

Rozumiejcie chwilę obecną, czyli to, co po grecku nazywa się „kairos”. W odróżnieniu od „chronos”, którym oznacza się ciągłość czasową, wydarzenia następujące po sobie i tworzące pewną „chronologię”. W Ewangelii Jezus mówi, jak było za czasu Noego itd. To jest tamtejszy chronos. Kiedy w Biblii jest używany termin „kairos” wskazuje się na pewien specyficzny i określony moment czasowy, który stanowi specjalną sytuację. Korzystną, sprzyjającą,  bądź przeciwną. Przyjście Syna Człowieczego, jak każde „nawiedzenie” człowieka ze strony Boga, stanowi określony kairos. Zestawienie tych szczególnych momentów tworzy historią zbawienia.

Skoro św. Paweł wzywa: rozumiejcie „kairos”, to wzywa nas do rozeznania sytuacji, w jakiej się znajdujemy. To, co aktualnie przeżywamy jako ludzie oświeceni Ewangelią i uczestniczący w Tajemnicy Jezusa Chrystusa, którą w całym Liście do Rzymian przedstawił jako dzieło usprawiedliwienia człowieka przez Jezusa Chrystusa według odwiecznego zamysłu Boga i dokonującego się w mocy i Ducha Świętego (zob. w szczególności 8. rozdział Listu do Rzymian). Jest to propozycja nowego życia. Nie jest to potrzebne tylko dla tych, którzy wierzą, ale jest potrzebne jako ich świadectwo wobec świata. To jest także dzisiaj podstawową misją Kościoła wobec świata.

Świadectwo

Rozeznać i rozumieć chwilę obecną to jest przywilej (umożliwienie) i zadanie dla wierzących na każdy czas, czyli w jakkolwiek rozciągniętej chronologii życia i realizującej się w różnych sytuacjach życiowych.

Kto rozeznaje „chrześcijański kairos”, czyli usprawiedliwienie człowieka i dar Ducha Świętego, któremu daje się prowadzić, będzie czynił to, do czego dalej św. Paweł wzywa:

Odrzućmy więc uczynki ciemności,
a przyobleczmy się w zbroję światła
!
Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień:
nie w hulankach i pijatykach,
nie w rozpuście i wyuzdaniu,
nie w kłótni i zazdrości.
Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa
i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.

Ostatni człon jest trudny do wyrażenia w języku polskim. Tekst grecki dołowienie mówi: nie czyńcie [sobie] uprzedniego myślenia [gr. pronoia – zabieganie, troska, przezorność, uprzednia koncepcja życia] według ciała, co jest ku [to bowiem prowadzi do uległości] pożądaniom.

Rozumieć chwilę obecną to znaczy w każdej sytuacji mieć przed oczyma Tajemnicę Jezusa Chrystusa i jego przychodzenie do nas w Ewangelii i w Sakramentach.

To jest właściwe czuwanie, do którego wzywa Jezus w Ewangelii.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

V Sesja Liturgiczna w Bolesławcu (191130)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Dziś odbyła się V Sesja Liturgiczna w Bolesławcu. Takie Sesje są organizowane przez Diecezjalną Szkołę Liturgiczną Diecezji Legnickiej. Była poświęcona tematyce związanej z Duchem Świętym. Poprzednia, 28 września, miała jako przedmiot tematykę Maryjną –  w szczególności Maryja jako Dziewica Słuchająca i wzór chrześcijańskiego życia. Wcześniej, 1 czerwca, skupialiśmy się wokół Słowa Bożego.

Tematyka dzisiejszego spotkania w Bolesławcu: ”Duch Święty w Liturgii Kościoła”.

Na tę sesją złożyły się prelekcje:

  • Duch Święty zwołujący Lud Boga, Bp Zbigniew Kiernikowski
  • Liturgia jako modlitwa Kościoła w Duchu Świętym, ks. Andrzej Jarosiewicz
  • Sprawcza moc Ducha Świętego w liturgii sakramentalnej, ks. Krzysztof Wiśniewski.

W sesjach liturgicznych uczestniczy około 60 – 80 osób. Odbywają się w Bolesławieckim Ośrodku Kultury. Liturgia natomiast jest sprawowana w Bazylice Bolesławieckiej.

Jeśli ktoś z Uczestników lub ktokolwiek z Blogowiczów  chce wyrazić swoje spostrzeżenia czy nawiązać do przekazywanych treści lb też skierować jakieś pytania, to bardzo zapraszam – może to uczynić na tym forum

Pozdrawiam

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Dziś, na zaproszenie wspólnoty MONAR w Mysłakowicach, po raz kolejny odwiedziłem tę wspólnotę. Rozmawialiśmy o biblijnym spojrzeniu na człowieka. Był to rodzaj katechezy, podczas której Omawialiśmy niektóre teksty biblijne – w szczególności o stworzeniu człowieka i o grzechu pierworodnym.

Na wszystkich etapach rozwoju człowieka a w szczególności w momentach trudnych pojawiają się pytania o sens życia i o znaczenie różnych wydarzeń życiowych. W tym wszystkim bardzo ważna jest kwestia przeżywania relacji międzyludzkich – zwłaszcza z najbliższymi osobami.

Potrzebna jest dobra znajomość siebie i świadomość własnej tożsamości, aby nie ulegać niewłaściwym postawom a czasem różnym uwikłaniom czy uzależnieniom.

Słowo Boże pomaga odzyskiwać wiele z tego, co zostało przez człowieka utracone. Wprowadza na nowo na drogę życia. Ukazuje światło na życiowej ścieżce, dzięki któremu można odnaleźć siebie i tworzyć na nowo właściwe relacje.

Tego sobie zawsze życzymy

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Kolejny raz zbliżmy się do końca roku liturgicznego i obchodzimy Uroczystość JEZUSA CHRYSTUSA, KRÓLA WSZECHŚWIATA. Jest to święto, które w jakiś sposób podsumowuje mijający rok liturgiczny i zwraca naszą uwagę i nasze serca ku Temu, w którym wszystko się wypełniło i przez którego wszystko się wypełniło.

Jakie to jest jednak królestwo i jakie jest to królowanie?

Słowa Listu do Kolosan ujmują to w sposób bardzo realistyczny i wyrażony w kategoriach logistycznych. Otwieraj jednak także perspektywę rozumienia ponad czasowego i ponad przestrzennego mówiąc, że to Ojciec przez swojego Syna.

On to uwolnił nas spod władzy ciemności
i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna,
w którym mamy odkupienie
– odpuszczenie grzechów.

Jest aspekty wyzwolenia spod władzy ciemności i prze niesienia do Królestwa umiłowanego Syna. Ale jest też aspekt odkupienia i przebaczenia czyli przemiany człowieka pod wpływem tego dzieła Boga, które oznacza nową jakość królowania.

To królowanie to przynależność, która dokonuje się przez przebaczenie, czyli obrazowo mówiąc, przygarnięcie tego, co było odrzucone i oddzielone przez grzech, czyli inne stanowienie o sobie. Takie stanowienie o sobie, które jest (a lepiej powiedziawszy: próbuje być i istnieć) poza Bogiem. To zostało w Jezusie Chrystusie pokonane. Każdy, kto do Niego się przyznaje, ma szansę i możliwość uczestniczenia w Jego Królestwie i w Jego królowaniu.

Oto my jesteśmy kości twoje i ciało

Wydarzeniem i obrazem zapowiadającym działo Jezusa, który przygarnia do siebie i do swojego Królestwa grzeszników przyznających się w nawróceniu do Niego, jest wydarzenie z Księgi Samuela. Wtedy to do Dawida, króla Judei, przychodzą plemiona z terenu północnego, które dotychczas optowały za zdetronizowanym królem Saulem, i wyznają, że chcą przynależeć do niego, do Królestwa Dawida.

Padają więc z ust starszyzny pokoleń izraelskich te oto słowa:

Oto my jesteśmy kości twoje i ciało.
(…)
Pan rzekł do ciebie:
Ty będziesz pasł mój lud – Izraela,
i ty będziesz wodzem nad Izraelem.

To wyznanie i to przyznanie się do przynależności do królestwa Dawida oznaczało wejście tych pokoleń w obietnice dane Dawidowi przez Boga. Chociaż jest prawdą, że to królestwo rozpadnie się po panowaniu króla Salomona, pozostanie jednak na zawsze jako potencjalny wzór i zaczyn dążenia do jedności. Ta jedność nie będzie doskonała i pełna, chociaż często zapowiadana przez proroków. Pozostanie jednak idealną projekcją mesjańskiego królestwa. Czytaj więcej…

Podziel się z innymi

Liturgia 33. Niedzieli roku C stawia nam przed oczy dwa wymiary życia.

Jeden to troska o to życie przez pracę, zabieganie o chleb o codzienny, a więc wszystko niejako skoncentrowane na działalności człowieka, chociaż naturalnie nie bez odniesienia do Pana Boga.

Drugi aspekt natomiast to towarzysząca nam lub obwieszczana nam świadomość kryzysu i sądu, który coś zamyka starego a otwiera coś nowego. A więc konieczność uznania przemijalności tego, co człowiek wypracowuje. Nawet tego, co w swojej pracy i ze swojej pracy– jak myśli – poświęca dla Pana Boga budując dla Niego świątynie. Tak Jezus mówi o największej świętości, jaką była świątynia jerozolimska w słowach: „nie zostanie kamień na kamieniu”.

Na tle tych dwóch ludzkich aspektów działania jawi się jako obietnica i zapowiedź trzeci. Ten przyniesiony przez Jezusa w Jego Tajemnicy Paschalnej.

Wymiar pracy i troski

Św. Paweł powiedział do Tesaloniczan:

Kto nie chce pracować, niech też nie je!

Niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi:
wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi.

Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jez. Chrystusie,
aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli.

Te słowa napisał św. Paweł do Tesaloniczan w związku z rozpowszechnioną wówczas opinią jakoby wkrótce miał nastąpić Paruzja, czyli ponowne Przyjście Chrystusa, a więc koniec świata. Tak rozumieli Tesaloniczanie przesłanie wcześniejszego listu św. Pawła. Spowodowało to u wielu odejście od troski o codzienność i pojawienie się szeregu spekulacji co do mającego nastąpić końca świata. Paruzja jednak nie następowała.

Trzeba więc było pewnej korekty i pewnego upomnienia. To właśnie czyni Apostoł. Jego słowa pozwalają nam rozwinąć myśl dotyczącą zajmowania się sprawami ziemskimi. Aby to mogło się dziać z pożytkiem dla członków wspólnoty ludzkiej (mniejszej czy większej), potrzebna jest też odpowiednia atmosfera, umożliwiająca zaangażowanie wszystkich. Odpowiednia polityka i właściwe zarządzanie. Jest to aktualne zawsze. Także dzisiaj. O to zabiegamy. To wypracowują nasi przedstawiciele w różnego rodzaju rodzajach zarządzania. Na to się składa też wola i wysiłek każdego obywatela.

Nie zawsze jest łatwe właściwe podchodzenia do wszelkiego typu zarządzania. Zawsze w społecznościach istniały jakieś nieprawości. Dlatego potrzebna jest świadomość jakiegoś rozliczenia, jakiegoś końca i jakiegoś sądu. O tym słyszeliśmy w pierwszym czytaniu z Proroka Malachiasza

Mieć świadomość rozliczenia i przechodniości

Prorok Malachiasz działał w czasie po wygnaniu babilońskim. Odbudowano świątynię. Przywrócono kult świątynny. Nie zawsze jednak to szło z czystością wiary i sposobu życia samych kapłanów. W szczególności niewłaściwości przy składaniu ofiar – składanie tego, co gorsze, (ekonomiczna liturgia), co było – jakby powiedzieć – drugiego wyboru. Prorok nazywa to bezczeszczeniem całego kultu świątynnego i samego Boga. Czytaj więcej…

Podziel się z innymi

Ten i inny świat (32. Ndz C – 191110)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Przesłanie 32. Niedzieli roku C stawia przed nami wymiar i perspektywę, życia, które wykracza za ten nasz zwykły, wprost doświadczalny. Ukierunkowuje nas to, co jest poza zasięgiem tego, co jesteśmy przyzwyczajeni uważać za zwyczajność i za normalność. Stawia przed nami obraz czy propozycję życia, które jakkolwiek dla nas w tej chwili nieosiągalne, to jednak już teraz może warunkować i de facto warunkuje to nasze – tu i teraz doświadczalne życie.

Młodzieńcy

Wspomniane treści są zawarte w słowach młodzieńców machabejskich, którzy byli gotowi ponieść męczeństwo i oddać życie za wierność prawdom, w które wierzyli – a za którymi, jak wierzyli, stał sam Bóg i kultywowana w ojczyźnie tradycja. W dzisiejszym czytaniu mamy przytoczone odpowiedzi czterech pierwszych: Oto istotne części tych wypowiedzi:

Jesteśmy bowiem gotowi raczej zginąć,
aniżeli przekroczyć ojczyste prawa.

Tak mówił pierwszy z młodzieńców. Drugi podobnie wskazały na inny wymiar ludzkiego życia i przynależności do Stwórcy:

Ty zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie.
Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa,
wskrzesi i ożywi do życia wiecznego.

Trzeci dawał świadectwo o swoim ciele, o swoich członkach:

Z Nieba je otrzymałem,
ale dla Jego [Boga] praw nimi gardzę,
a spodziewam się,
że od Niego ponownie je otrzymam.

Podobny dystans do siebie i otwartość na nowe życia miał czwarty:

Lepiej jest tym, którzy giną z rąk ludzkich,
bo mogą pokładać nadzieję w Bogu,
że znów przez Niego zostaną wskrzeszeni.
Dla ciebie bowiem nie będzie zmartwychwstania do życia.

Przytoczone tutaj wypowiedzi i wszystkie podobne świadczą o mocnym przekonaniu, o wierze, że oprócz tego świata, w który panują określone prawidła życia, które niejednokrotnie są narzucane przez silniejszych tego świta, istnieje inny świat. Istnieje inna władza, inne panowanie i inny typ relacji między osobami. A przede wszystkim istnieje inny Pan – czyli Stwórca i „Zarządca” oraz Zbawiciel. Ten, kto „naprawia” i „”uzdrawia” wszystkie zwichnięte i poddane przemocy relacje i układy. Oczywiście, jeśli na ile człowiek się podda Jego działaniu.

Jezus

W przytoczonym fragmencie rozmowy (jednej z kontrowersji) przedstawicieli stronnictwa saduceuszów z Jezusem właśnie o ten inny świat i inny porządek chodziło. Saduceusze bowiem nie uznawali wszystkiego, co stanowi nadprzyrodzoność. Byli – tak można sformułować – religijnymi pragmatykami tego świata. Religię i świątynię wykorzystywali dal swoich celów. Najkrócej ujmując można powiedzieć: dla utrzymania się przy władzy i robienia swoich interesów. Im nie było potrzebne poczucie świata nadprzyrodzonego, innego niż wszystkie ziemskie układy. Religijność służyła utrzymaniu tego aktualnego ich świata.

Czytaj więcej…

Podziel się z innymi

Zejdź prędko . . . (31. Ndz C . 191103)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Sytuacja życiowa Zacheusza może być ilustracją każdego, kto na różne sposoby „zdobywa” dla siebie życie. Chce je zabezpieczyć. Naturalnie nie chodzi tylko o aspekt materialny. Aby to osiągnąć czasem jest w jakiś sposób przymuszany, czy pozwala na to aby tak się działo. Musi wchodzić w układy, podejmować i pełnić pewne funkcje, być na usługach tych, którzy mu gwarantują oczekiwany status życiowy. Bywa ostatecznie , że po postu przywyknie do tego, że tak musi być.

Zacheusz – celnik

Zacheusz był takim człowiekiem, który podjął się funkcji celnika i „wywindował” się nawet na zwierzchnika innych celników. Naturalnie wiązało się to z bogactwem, które stawało się jakby automatycznie jego udziałem. Taka była jego funkcja. Ta jego praca i te zadania gwarantowały mu pewien życiowy komfort i zabezpieczenia życia.

A jednak czegoś mu w tym życiu brakowało.

Jedną sprawą był fakt jego małego wzrostu a drugą – niewątpliwie –pewien respekt i uznanie u ludzi, które jakby z wewnętrznej koniczności wiązały się z zawiścią i pogardą ze strony wielu członków społeczności, w które przyszło mu żyć. Prawdopodobnie nie był też z rodu Abrahama co do ciała, gdyż Jezus nie omieszka powiedzieć, a właściwie ogłosić, że także on, Zacheusz, jest synem Abrahama.

Jego zwyczajne życie i jego pragnienie

Chciał on zobaczyć przechodzącego przez miasto Jezusa. Z powodu niskiego wzrostu i wspomnianych relacji z innymi mieszkańcami miasta nie mógł i nawet nie wypadało mu się przeciskać wśród tłumu, by dotrzeć do Jezusa. Co mu pozostawało do zrobienia?

Zrobił to, co zazwyczaj robił w życiu. Czytaj więcej…

Podziel się z innymi

Usprawiedliwienie (30. Ndz C – 191027)

by bp Zbigniew Kiernikowski

W ostatnią Niedzielę października w kościołach, które nie mają określonej daty poświęcenia, obchodzi się rocznicę poświęcenia. W pozostałych kościołach korzystamy z Liturgii Słowa przewidzianej na 30. Niedzielę roku C.

Słyszymy Ewangelię, w której Jezus ustosunkowuje się do odwiecznego problemu religijnego, jakim jest pielęgnowanie w sobie poczucia własnej sprawiedliwości i jednoczesne często mniej czy bardziej ostrej postawy pogardy wobec tych, którzy bywają oceniani jako grzesznicy.

Jezus opowiedział przypowieść o faryzeuszu celniku w świątyni.

Dwóch ludzi przyszło do świątyni,
żeby się modlić,
jeden faryzeusz, a drugi celnik.

Z tego krótkiego wprowadzenia spontanicznie rodzi się myślenie (opinia), że modlitwa faryzeusza winna uzyskać właściwą, to znaczy dobą ocenę, natomiast wartość modlitwy celnika – w oczach ludzi – pozostawała pod znakiem zapytania.

Zestawienie dwóch postaw

Powszechnie bowiem było wiadomo, że każdy faryzeusz – niejako ze swej natury – poświęcał dużą część swojego życia na formy i wyrazy pobożności i był niejako swoistym ekspertem w tej materii.

Celnik natomiast to w oczach ówczesnych człowieka grzeszny. Niejako zawodowo związany z grzeszeniem, z nieuczciwością, zdzierstwem i swoistą przemocą. Jego modlitwa nie miała według zwyczajowych opinii atutów do tego, by zyskiwać jakąś wartość i stanowić coś godnego uznania. Po prostu, jak to sformułuje niewidomy, któremu Jezus przywrócił wzrok:

Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje,
natomiast Bóg wysłuchuje każdego,
kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę
(J 9,31).

Uzdrowiony przez Jezusa niewidomy wyraził powszechną opinię. Ta opinia pozwalała gardzić tymi, którzy nie mieścili się w kategorii uznanej za właściwą, przykładną i poprawną. Poprawną bowiem w oczach ludzi była ta, która „wnosiła” przed Boga dokonania człowieka i stanowiła podstawę do chlubienia się oraz była ukierunkowana na jakieś uznanie ze strony Boga. Czytaj więcej…

Podziel się z innymi

Koordynacja (29. Ndz C – 191020)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Słyszymy dzisiaj w Liturgii Słowa o wydarzeniu, jakie miało miejsce podczas wędrówki Izraelitów przez pustynię w drodze do Ziem Obiecanej. Przyszło im skonfrontować sią z Amalekitami, którzy stanęli przeciwko Izraelitom. Ta walka miała im utrudnić czy nawet uniemożliwić kontynuowanie drogi do Ziemi Obiecanej. Była to jedna z prób, jakie Izrael musiał przejść na pustyni w czasie swej wędrówki z niewoli ku wolności.

Wyzwolenie bowiem nie polegało tylko na wyjściu niewoli faraona egipskiego, lecz na uczeniu się podczas trudności i przeciwności coraz to pełniejszego zaufania Panu, który prowadził przez lud przez Mojżesza i wybrane sługi.

Jozuemu, który ostatecznie wprowadzi lud do Ziemi Obiecanej, teraz – w momencie zagrożenia w czasie drogi przez pustynię – Mojżesz polecił:

Wybierz sobie mężów i wyrusz z nimi do walki z Amalekitami.
Ja jutro stanę na szczycie góry z laską Bożą w ręku.

 

Przewaga i zwyciężanie

Jozue spełnił polecenie Mojżesza: podjął walkę z Amalekitami. Top była jedna strona działania. Była jeszcze druga, która odbywała si poza bezpośrednim polem walki. Było to modlitewne działanie wstawiennicze Mojżesza:

Mojżesz, Aaron i Chur wyszli na szczyt góry.
Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry,
Izrael miał przewagę.
Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita.

Gdy zdrętwiały Mojżeszowi ręce,
wzięli kamień i położyli pod niego, i usiadł na nim.
Aaron zaś i Chur podparli jego ręce, jeden z tej, a drugi z tamtej strony.

Do zwycięstwa potrzebna była to przedziwna koordynacja i to przedziwne współdziałanie. Nie wystarczyła sama walka bojowników. Potrzebne było zaplecze, które nadawał pełny wymiar tej walce, którą toczyli bezpośredni wojownicy.

Apostoł Paweł w Liście do Efezjan powie o specyfice walki, jaką muszą podejmować ci, którzy idą drogą prawdziwego pełnego wyzwolenia

Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału,
lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom,
przeciw rządcom świata tych ciemności,
przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich
(Ef 6,12).

Moc modlitwy

Jezus w dzisiejszej Ewangelii przypomina nam, e zawsze powinniśmy się modlić i nigdy nie ustawać. Nie wystarczy bowiem tylko ludzkie działanie. Trzeba stałej koordynacji tego naszego działania z wolą Bożą. Prawdziwe spotkanie tych dwóch kierunków, jakimi są wołanie człowieka o pomoc i interwencję Boga w życie człowieka oraz odpowiadanie Boga na to wołania człowieka Jezus ilustruje tą wymowną przypowieścią o „natrętnej wdowie” która zwracała się o pomoc do „aroganckiego” sędziego.

Znamienne jest, że Jezus wziął jako punkt odniesienia, jako przykład sędziego, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. Nawet ktoś taki został niejako „przymuszony” do wzięcia w obronę owej wdowy.

A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych,
którzy dniem i nocą wołają do Niego,
i czy będzie zwlekał w ich sprawie?
Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę.

Taka jest obiektywna prawda. Bóg jest tym, który tam bardziej bierze słabych i potrzebujących w obronę i prowadzi ich do tego, by poznawali prawdę i sprawiedliwość i jej doświadczali. Nie oznacza to jednak, że zawsze będą spełniane wszystkie oczekiwania i zachcianki człowieka.

Bóg prowadzi człowieka drogą wyzwalania go od niego samego ku temu, by przylegał do woli i zamysłu Boga. To jest bowiem prawdziwą wolnością człowieka. Słowo Jezusa, że Bóg nie będzie zwlekał w spawie człowieka wołającego do Niego o pomoc i prędko weźmie go w obronę, oznaczają, e Bóg będzie otwierał przed człowiekiem nowe perspektywy życia. Po prostu nowe życie, czyli życie według zamysłu Boga.

Jezus Pośrednikiem

Otwarcie prawdziwej koordynacji ludzkich oczekiwań z wolę i zamysłem Boga dokonało się w Jezusie. On to

Z głośnym wołaniem i płaczem
za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego,
który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości.

A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.

A gdy wszystko wykonał,
stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich,
którzy Go słuchają
(Hbr 5,7-9).

To ostatecznie w Osobie Jezusa, na którego patrzmy z wiarą dokonuje się w nas ta przedziwna koordynacja i zjednoczenie naszych ludzkich oczekiwań z zamysłem Boga.

Pozostaje jednak stale aktualne owo pytanie, które sam Jezus postawił i stale stawia przed każdym z nas:

Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi,
gdy przyjdzie?

Prosimy, byśmy umieli właściwie prosić i przyjmować to, co nam jest dawane z dobroci Ojca przez uległość Syna w świetle i mocy Ducha Świętego.

Bp ZbK

Podziel się z innymi
Następna strona »

css.php