Trzecia Niedziela Wielkanocna. Słyszymy dalszą część mowy św. Piotra z Dnie Pięćdziesiątnicy, czyli Zesłania ducha Świętego. Piotr przywołuje fakt niesprawiedliwego skazania Jezusa na śmierć. Stało się to przez działanie ludzi, ale stało się to także z woli, postanowienia i przewidzenia Boga. A więc musiało się dokonać to niesprawiedliwe skazania Jezusa, Jego przybicie do krzyża i brutalne zabicie.

Spotkanie się „zamysłu Boga i ludzkich planów”

Było to przewidziane jak konieczne, jako conditio sine qua non tego, co także z woli i postanowienia Bożego miało się dokonać i być wielką nowością przywarowującą wszystko, co w planach ludzkich.

Bóg wskrzesił Go,
zerwawszy więzy śmierci,
gdyż niemożliwe było,
aby ona panowała nad Nim …  

To obwieszczenie stanowi podstawową treść Ewangelii –Dobrej Nowiny. W przedziwny sposób spotkały się dwie rzeczywistości. Dwa typy planowania i działania.

Z jednej strony działanie człowieka, działanie ówczesnych przywódców ludu i wykonawców niesprawiedliwego wyroku. A z drugiej zamysł Boga „wykorzystujący” niejako te ludzkie plany, knowania i działania, by doprowadzić do celu odwieczny plan zbawienia człowieka czyli wybawienia go od przekładania nad wszystko swoich własnych planów.

Człowiek te swoje „plany” ma od czasu sięgnięcia po owoc drzewa poznania dobra i zła i próby układania sobie życia niezależnie od zamysłu Boga. Od tego „czasu” człowiek zamiast słuchać głosu Boga i realizować swoje życie zgodnie z Jego zamysłem, ma swoje plany. Widzi swoje życie i otaczającą go rzeczywistość na swój sposób.

Argumentacja św. Piotra

W swoim pierwszym orędzie św. Piotr posługuje się argumentacją skrypturystyczną, czyli sięga do tekstów Starego Testamentu. Przytacza długi fragment Psalmu 16. Śpiewamy go dzisiaj podczas liturgii. Piotr odwołuje się do tych słów Dawida i przy ich pomocy wyraża sens wydarzenia, jakim jest zmartwychwstanie Jezusa i przekazuje też przesłanie ponadczasowe.

Miałem Pana zawsze przed oczami,
gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał.

Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język,
także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei,
że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani
ani nie dasz Świętemu Twemu ulec rozkładowi.

Dałeś mi poznać drogi życia
i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim

Te słowa oczywiści odnoszą się do faktu zmartwychwstania Jezusa jako Pomazańca Bożego. To On całe swoje ziemskie życie a w szczególności swoją Mękę przeżył jako Ten, kto wszedł w te wydarzenia całkowicie posłuszny zamysłowi Boga. To wyraża sformułowanie: mieć zawsze Pana przed oczyma. Oznacza to praktycznie podchodzenie do wszystkiego z perspektywy zamysłu Boga. Zawsze gotów ten zamysł poznawać i w nim trwać.

Obietnica i pewność

Z tego faktu wypływa pewność, że nawet jeśli cokolwiek się stanie i jakkolwiek będzie przebiegać historia życia, będzie to zawsze dobrze. Nawet jeśli dojdzie do doświadczenie grobu i otchłani, nie będzie oznaczało to końca. Z relacji do „Oblicza Pana”, czyli z gotowości odwracania się od wszystkiego, co nie jest objawiającym się człowiekowi Bogiem, wypływa pewność spełnienia się obietnicy życia ponad czasem i przestrzenią.

Dawid nazywa takiego człowieka „świętym”, który nie może ulec rozkładowi, zagładzie, unicestwieniu. Oczywiście tym Świętym jest najpierw Jezus. W Nim jednak – na ile przyjmujemy Jego postawę i robimy wszystko, by mieć Pana Boga przed swymi oczami – także możemy się znajdować my. Każdy z nas.

Wobec pandemii

Wszystkie doświadczenia, jakie na nas spływają i wobec których musimy stawać, otrzymują inny wymiar i znaczenie, jeśli mamy Pana przed oczami. Jest to szczególnie ważne w czasie, który przychodzi nam przeżywać z powodu pandemii i tego wszystkiego, co z nią się łączy. Wszystkie niedogodności, utrapienia. Wszystkie lęki i obawy. To pozwala też nam patrzeć inaczej na naszych bliźnich. Tych, którzy nam pomagają i tych, którzy oczekują od nas pomocy.

Wszystkim, którzy są zaangażowani na polu bezpośrednich działań w walce z wirusem i niesieniu pomocy zarażonym i chorym należą się wyrazy głębokiego uznania i wdzięczności. Wspomagajmy ich, by mogli jak najlepiej nieść pomoc. Prośmy Pana Boga, by szczególnie w trudnych momentach mieli Pana przed oczami i w ten sposób doświadczali Jego bliskość i poczucia bycia w biegu wydarzeń i historii, która jest większa i ma dalej sięgające cele, niż tylko te trudne doświadczenia. A zmarli niechaj już mają Pana przed swoimi oczyma nieodwołalnie i na zawsze.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

85 komentarzy

  1. Prawo wiąże liczbę wiernych z powierzchnią kościoła ale na placu przykościelnym i ulicach obowiązuje jedynie zachowanie odległości minimum 2m.
    Idę do kościoła.
    Drogi Proboszczu, włącz nagłośnienie zewnętrzne.

    #1 lemi
  2. #50 Januszu
    Pytasz:”przebite dłonie, przebite stopy, przebita głowa, przebite serce, itd. Jakie to uczucie być przebitym i żyć? Co sprawia, że nie przeklinasz własnego cierpienia/bólu/?”
    Odpowiedź na Twoje pytanie napisał powyżej Ksiądz Biskup.
    Ja mogę jedynie dodać od siebie, że może nie zawsze, nie we wszystkich przypadkach, ale mogę żyć jako człowiek wolny. Wolny od strachu o siebie, bliskich, wolny w podejmowaniu decyzji, jak czytamy słowa Dawida:
    „Dałeś mi poznać drogi życia
    i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim”
    Bo jedyną drogą do życia zgoda na moją śmierć, bo jest dla mnie sprawiedliwa. W tej chwili jeszcze nie śmierć fizyczna, ale wszystko to, co nazywamy obrazowo „przekłuwaniem rąk, nóg, boku” a więc taka konfrontacja z innymi, bliźnimi w której moje plany i koncepcje są spychane na dalszy plan.
    Jest niedziela rano, a ja od 6-tej załatwiam dokumenty do odprawy celnej, bo wiem że jest to komuś 10 tyś. km stąd w tej chwili potrzebne.
    Z radością 🙂

    #2 grzegorz
  3. #2
    Człowiecza wolność zawsze jest powiązana z prawidłowym /wg.zasad Bożych/ postępowaniem.

    #3 Ka
  4. #2
    Grzegorzu,
    wpis Księdza Biskupa nosi tytuł „Mieć Pana prze oczami”. O jakie widzenie tu chodzi? Domyślam się, że idzie o „widzenie Pana” w sensie wiary czyli o takie „widzenie/światło/”, które daje ludzkiemu rozumowi łaska wiary. Pisze Ksiądz Biskup o spotkaniu się „zamysłu Boga i planów ludzkich”. Grzech pierworodny pokrzyżował zamysł Boży z planem człowieka/grzesznika/. W grzechu pierworodnym i grzechu ciężkim tracimy łaskę uświęcającą, która w zamyśle Stwórcy była jedynym łącznikiem między Bogiem a człowiekiem. „Łaska uświęcająca” na której przez wieki budowano święta i apostolską Wiarę katolicką idzie do lamusa. Dlaczego dzisiaj „łaska uświęcająca” popada w niezasłużoną niepamięć? „Łaska uświęcająca”, którą tracimy na skutek grzechu ciężkiego/śmiertelnego/ czym tak na prawdę jest w rzeczywistości jaką stanowi człowiek? Czy jest to łaska permanentnie działająca w duszy człowieka czy raczej jest to łaska obca duszy ludzkiej? Dla mojej duszy to właśnie łaska uświęcająca stanowi oczy oglądające Pana. Za każdy razem po grzechu ciężkim/śmiertelnym/ tracąc łaskę uświęcającą tracę widzenie Pana i Boga mojego. Ślepota grzechu jest mi bardzo dobrze znana działanie o własnych siłach. Bez permanentnego „widzenia Pana” moja dusza/życie/jest martwe. Bez „łaski uświęcającej” mój porażony rozum jest jak porzucony płód na śmietniku tego świata. Jak Ty oglądasz Pana i jak Go widzisz w katolickiej duszy ?
    janusz

    #4 baran katolicki
  5. Dzisiaj patrzy się na to, by wiara dawała satysfakcję, dobre samopoczucie, spełnienie, poczucie bezpieczeństwa itp. Tymczasem wiara ma prowadzić do zbawienia. W wierze ważniejsza jest prawda niż dobre samopoczucie. Nie jest istotne czy coś odczuwa się jako dobro. Istotne jest czy bierzemy pod uwagę nauczanie świętego i apostolskiego Kościoła Rzymskokatolickiego i wspierając to swoim rozumem uznajemy coś, jako dobro. Sumienie, to nie uczucie, że coś jest dobre, ale osąd rozumu, o czym często zapominamy. W tym sensie dzisiejszy Kościół wskazujący często na subiektywne odnajdywanie się w wierze, skupiony na szukaniu odpowiedzi „kim dla mnie jest Jezus Chrystus”, a nie na to, kim jest w rzeczywistości, zdecydowanie mniej odwołuje się do prawdy oraz do rozumu.
    janusz

    #5 baran katolicki
  6. #3
    Ka,
    a za złe postępowanie konkretny człowiek powinien ponieść odpowiedzialność/karę/. Wolność i odpowiedzialność idą jednym krokiem w ludzkiej duszy. Zauważyłaś bardzo ważną prawidłowość wolności względem sprawiedliwości. Tak jak rozum, pamięć tak też i wolna wola dana jest człowiekowi do wybierania tylko to co prawdziwe, dobre i piękne. Chodzi o obiektywne wartości równe dla wszystkich.
    janusz

    #6 baran katolicki
  7. Januszu,
    piszesz bardzo często o rozumie, rozumnej wierze, a jak to się ma do mądrości człowieka?
    Kto twoim zdaniem jest mądry / ma rozum?/
    Czy rozumny , znaczy też mądry?

    #7 niezapominajka
  8. „Mieć Pana przed oczami”
    ……
    kiedy ‚mam Pana przed oczami”, wtedy moje sumienie podpowiada mi jak mam postępować,co może sie Panu Bogu podobać…
    … kiedy „tracę z oczu Pana”, wtedy postępuję nieroztropnie, niemądrze , popełniam grzech…

    #8 niezapominajka
  9. Mieć Pana przed oczami co to znaczy?
    Może znaczy to myśleć o nim stale a nie tylko w czasie przyjmowania Komunii św. Mieć Go stale w sercu, codziennie, dzień w dzień.
    Czasami mi się zdaje jakbyśmy mówili „przyjąłem Ciebie Boże w Komunii św. a teraz jednak sam muszę się o siebie zatroszczyć” – takie według mnie jest myślenie szatana.
    Według niego Bóg jest tylko w Komunii świętej a poza nią człowiek skazany jest na samego siebie, musi sobie radzić sam.
    Mieć Pana przed oczami to na ile w to wierzymy to Bóg jest w nami stale nawet w trudnych chwilach.
    Dzisiaj na maila dostałem cytat z Księgi Przysłów:
    „Ten zaś, kto mnie słucha, będzie mieszkał bezpiecznie, niezagrożony złem” [1,33]

    #9 chani
  10. #7
    niezapominajko,
    zobacz;
    „I wyrośnie różdżka z pnia

    Jessego,

    wypuści się odrośl z jego

    korzeni.

    I spocznie na niej Duch Pański,

    duch mądrości i rozumu,

    duch rady i męstwa,

    duch wiedzy i bojaźni

    Pańskiej (Iz 11,2)
    Dar mądrości i rozumu idą w pierwszej parze.
    Pozdrawiam
    janusz

    #10 baran katolicki
  11. ad.#9
    niezapominajko,
    wiedzą odżywiany jest umysł człowieczej duszy. Mądrość jest pokarmem dla człowieczego rozumu. Wiedza i mądrość nie leża na jednym talerzu.
    janusz

    #11 baran katolicki
  12. „A myśmy się spodziewali ”
    zadziwiające jest jak często nasze plany i działania nie mają wiele wspólnego z planem Boga na nasze życie. Mimo Jego nieustannej obecności i towarzyszenia, nam nie dostrzegamy Go. Dopiero spotkanie zamysłu Boga z naszymi planami prowadzi do wstrząsu, skandalu. Wówczas jesteśmy w stanie rozpoznać Jego obecność. Jak wcześniej pisał ks biskup, odbywa się to na różne sposoby. Dostrzegam pewną zależność intensywności interwencji Boga w moje życie. Im bardziej tracę Go z oczu, tym gwałtowniej interweniuje. Tak abym nie mógł Go przeoczyć.

    #12 St(r)ach
  13. Januszu,
    wyczytałam w KKK, że :
    ….rozum / najkrócej/ to rozumienie, zrozumienie i jeszcze to, „wiara nie sprzeciwia się rozumowi ludzkiemu”…
    …. mądrość zaś to:
    „Niech się weseli serce szukających Pana”(Ps.101,3 )
    Mądrość Boża sprawia , że „Bóg nie przestaje wzywać każdego człowieka, aby Go szukał, a dzięki temu znalazł życie i szczęście.Takie szukanie wymaga od człowieka całego wysiłku jego rozumu, prawości woli, „szczerego serca’, a także świadectwa innych, którzy uczyliby go szukania Boga.” s.26
    ……
    …”W Bogu moc i istota, wola i rozum, mądrość i sprawiedliwość są tym samym, tak że nic nie może być w mocy Bożej, co nie mogłoby być w sprawiedliwej woli Bożej czy w mądrym rozumie.” s.77

    #13 niezapominajka
  14. #13
    niezapominajko,
    świadomy swojej wiary Katolik nie może lękać się swojego rozumu w wierze. Mądrość potrzebuje rozumu by mogła zakiełkować w duszy człowieka.
    Pozdrawiam
    janusz

    #14 baran katolicki
  15. #4
    Januszu
    pytasz:
    „Jak Ty oglądasz Pana i jak Go widzisz w katolickiej duszy”
    Pan zabronił tworzenia Jego obrazów i w duszy katolickiej i w duszy mrówki (wg Twoich wierzeń), czy o tym wiesz?
    On jest obecny w relacji pomiędzy mną a drugim człowiekiem, na ile Go przyjmuję.
    Przeprosiłem dziś kolegę w pracy za moje zaniedbanie, on się do mnie uśmiechnął: obaj zobaczyliśmy Zmartwychwstałego.

    #15 grzegorz
  16. #15
    Grzegorzu,
    każdy człowiek jest obrazem Stwórcy. Jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Co to według Ciebie znaczy;”mieć Pana przed oczami”? O jakie oczy chodzi Księdzu Biskupowi w powyższym wpisie? Czyż Boga nie oglądają twarzą w Twarz aniołowie pańscy? Czyż święci pańscy nie widzą Oblicza Najwyższego? Bóg jest DUCHEM absolutnym i dlatego dał człowiekowi ducha stworzonego po to byśmy już w doczesności mogli spojrzeć w Oczy umiłowanego Boga.
    Pozdrawiam
    janusz

    #16 baran katolicki
  17. #12
    Stachu,
    skąd masz pewność, że to Bóg interweniuje w Twoim życiu/Twojej duszy/?
    Pozdrawiam
    janusz

    #17 baran katolicki
  18. #17
    Ty takiej pewności nie masz?
    A to ciekawe.

    #18 Ka
  19. #16
    Januszu
    Piszesz:”każdy człowiek jest obrazem Stwórcy”
    Jest to głęboka nieprawda.
    Tak jak Adam, człowiek z gliny nie był jeszcze obrazem Boga, tak nikt z nas nie jest obrazem Boga.
    Jesteśmy stworzeni aby żyć na obraz i podobieństwo Boga, a nie aby być takim obrazem.
    Tworzenie obrazów Boga to bałwochwalstwo. Żyć na obraz i podobieństwo Boga to tworzyć jedno Ciało z drugim, bliźnim to kochać miłosiernie.
    Mogę powtórzyć tu pewną przenośnię, bardzo mocną.
    Słuchamy przez ten tydzień Ewangelii o pokarmie, chlebie zwykłym i Chlebie Żywym.
    Pokarm zwykły buduje nasze ciała, gdy go zjadamy.
    Chleb Żywy odwrotnie, gdy jest zjadany, przyjmowany, tworzy z naszego ciała, Ciało Chrystusa.
    To jeszcze jednak nie wszystko.
    Budowane z naszego ciała, Ciało Chrystusa ze staje się pokarmem dla innych, staje się naszą Paschą.
    Dopiero to zjawisko, to działanie jest obrazem Boga w człowieku.
    Taka Pascha jest przebijaniem rąk, nóg, boku, planów , własnych koncepcji, własnych zabezpieczeń życiowych itp.Odbywa się to w świecie realnym, przy użyciu pieniędzy, samochodów, czasu, wysiłku, żywności, środków medycznych,itp.
    Teoretyczne dywagacje o relacji ducha absolutnego do ducha stworzonego brzmią tu trochę jak pusty dźwięk.

    #19 grzegorz
  20. #17
    O jakiej pewności mówisz jeżeli chodzi o wiarę? Ty masz pewność? Bo ja nie. Ja mam wiarę.
    Najprostsza odpowiedź na Twoje pytanie jest taka. Poznaję to po owocach. Nie mogą dobre owoce pochodzić ze złego drzewa. Na podobne pytanie skierowane do Jezusa „jaką mocą wypędza złe duchy ” odpowiedział, że gdyby moc pochodziła od złego to działałby wbrew królestwu złego. Dziwne jest, że zadajesz podobne pytania, jak faryzeusze, którzy byli świadkami cudów Jezusa, a nie wierzyli. Jaką mocą Ty poddajesz w wątpliwość moją wiarę i prawdziwość tego co mówię. Moją pewność, na ile mogę ją mieć, daje mi doświadczenie miłości Boga, który potwierdził mi ją w najczarniejszym momencie mojego życia, mimo mojego „świńskiego” życia i odrzucenia Jego Majestatu. Przytulił mnie jak ojciec, który wszystko przebacza i kocha miłością doskonałą. Z dołu śmierci mnie wydobył. Zniweczył wszystkie moje winy i dał pokój serca.
    Gdyby to było od kogoś innego, nic by się w moim życiu nie zmieniło, bo po co?
    Kiedyś wypełniałem prawo jak faryzeusze, bo chciałem zasłużyć na miłość Boga, ale nie dostrzegałem Chrystusa, a dzisiaj kiedy mnie dotknął swoją miłością wiem, że wszystko mam za darmo.
    Nie na darmo Kościół naucza że wszystkie nasze dobre uczynki są łaską, czyli nie zależą od nas . W tym kluczu wszystkie nasze wysiłki nie są naszymi wysiłkami tylko Łaską Boga . Na nic nie możemy zasłużyć, bo to nie my działamy tylko Bóg.

    #20 St(r)ach
  21. #20
    Stachu,
    pytałem tylko o „pewność” Twojej wiary. Przedmiotem wiary jest „pewność”. Podmiotem wiary jest Bóg/Jezus Chrystus/. Czy widzisz różnicę pomiędzy przedmiotem a podmiotem? Stachu, nie podważam Twojej wiary lecz pytam, bo chcę być bliżej Ciebie. Pytam bo pragnę Cię poznać/rozpoznać/ w wierze. Miłuję Cię i dlatego pytam.
    janusz

    #21 baran katolicki
  22. #20
    Stachu,
    „dobre owoce” rodziło również drzewo poznania dobra i zła. Ewa zerwała „dobry owoc” po subiektywnym rozeznaniu. Nie konsultowała się z Adamem. Mam absolutną pewność co do Pana Jezusa Chrystusa objawionego w świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej. Jako prawy Katolik potrzebuję Wiary, która mnie ochrzciła. Powiadasz, że „Z dołu śmierci mnie wydobył. Zniweczył wszystkie moje winy i dał pokój serca”. To jet tylko Twoje zmysłowe uczucie wiary. Dzisiaj tak się czujesz ale to nie znaczy, że jutro będzie tak samo. Zniweczył wszystkie Twoje winy a co z karą? Tylko łaska/sola gratia/ to dobre dla katolickich protestantów ale niestety za mało dla dojrzałego w Wierze Kościoła Katolika. Każdą łaskę Bożą musisz zaakceptować swoim rozumem. Inaczej pudło.
    Pozdrawiam
    janusz

    #22 baran katolicki
  23. #19
    Grzegorzu,
    proszę zapoznać się z treścią https://www.teologia.pl/m_k/zag03-04.htm . Z tego co napisałeś wynika, że człowiek nie jest stworzony tylko stwarzany. Piszesz;”Jesteśmy stworzeni aby żyć na obraz i podobieństwo Boga, a nie aby być takim obrazem”. Żyć i być to jedna całość duszy człowieka. ŻYĆ to znaczy BYĆ. Proszę pamiętać, że nawet najdoskonalszy obraz nigdy nie będzie oryginałem. Stwórca jest oryginałem każdego człowieka.
    Pozdrawiam
    janusz

    #23 baran katolicki
  24. #17
    Ka,
    pytałaś; „Osoby obłąkane, pozbyte z różnych przyczyn rozumu nie są bo nie mogą /brak rozumu/ już być katolikami ?”. Obłąkanie dotyczy tylko umysłu człowieka nie dotyka duchowego rozumu. Ludzie chorzy umysłowo są kalekami umysłowymi a nie rozumowymi. Np. osoby z zespołem Dawna choć umysłowo szwankują to rozumowo zdumiewają swoją mądrością. Jestem pewien każdego dogmatu katolickiego co do absolutnej prawdy w nim zawartej.
    janusz

    #24 baran katolicki
  25. Prymas Wyszyński: „Kościół oczekuje od Was wiary rozumnej, aby była rationabile obsequium. Jak poucza Sobór Watykański I, musi być zawsze fides quaerens intellectum” (Gdańsk, 28 maja 1966).
    janusz

    #25 baran katolicki
  26. #23
    Januszu
    Widzę, że jesteś fanem Ks. Kaszowskiego.
    Ja wierzę Jezusowi z Nazaretu.
    Na Twoim miejscu przemyślałbym
    sprawę jeszcze raz.

    #26 grzegorz
  27. #24
    Niestety nie odróżniam kalectwa umysłowego od rozumowego. Wiem, że bywają sprytniejsi od „zdrowych”, niemniej zwolnieni są z odpowiedzialności karnej. Na czymś to zwolnienie musi się opierać, myślałam, że na uszkodzonym rozumie.
    Duchowy rozum to ciężka sprawa, nie ma jak go zmierzyć /noo, ja tak myślę/, nadużyć /oszustw/ może być sporo.

    #27 Ka
  28. #25
    Wiesz, ta wiara rozumna czasem nakazuje uciekać z Kościoła. Nikt przy zdrowym rozumie nie będzie szedł, gdzie go biją. I nawet nie umieją uzasadnić /wprost określić/ za co biją.
    Kara. Co to za kara jak delikwent pojęcia nie ma, o co chodzi?
    TCHÓRZE
    /no, wyładowałam się/

    #28 Ka
  29. #
    baran katolicki
    A ja się zapytam, Januszu, jak tak negujesz to protestanckie „tylko łaska” – to według Ciebie łaska Boża nie jest do zbawienia potrzebna? Trzeba coś więcej?
    Z Łaską Bożą trzeba współpracować to wszyscy wiemy i to powiedzenie „tylko łaska” temu nie przeczy.

    #29 chani
  30. #25
    Januszu,
    Powtarzasz: że wiara „musi być zawsze fides quaerens intellectum”
    Stwierdzenie nie tylko ryzykowne, ale też nieprawdziwe.
    Wiara przed scholastykami nie była „gorsza” od tej wyznawanej przez Anzelma czy Augustyna, a ta wyznawana od średniowiecza aż po czasy dzisiejsze nie była nacechowana cezurą intelektu.
    Więc nie zawsze i nie musi.
    I nie sądzę aby Ojcowie soborowi planowali wprowadzanie testów na inteligencję zamiast katechumenatu.

    #30 grzegorz
  31. #21,22
    Janusz
    czy Ty spotykając jakąś rzeczywistość wiary zastanawiasz się czy przyjąłeś ją zmysłowo czy rozumowo ? Czy w Tobie nie ma jedności rozumu i zmysłów. Czy w Tobie panuje wewnętrzna sprzeczność? W Kościele średniowiecznym nauczano że każdemu zmysłowi cielesnemu odpowiada zmysł duchowy które to razem stanowią nierozerwalną jedność.
    W jednym z traktatów św. Katarzyny ze Sieny „o Mistycznym Ciele Świętego Kościoła” przytacza rozmowę w której sam Bóg Ojciec mówi: „Nie tylko zmysłami cielesnymi winniście więc przyjmować i rozważać ten sakrament, lecz zmysłem duchowym, przygotowując przez miłość władze duszy do rozważania, przyjmowania i kosztowania tej tajemnicy”
    Myślę że słowa Boga przekazane przez wielką świętą i doktora Kościoła nie będą przez Ciebie kontestowane.
    Człowiek ze wszystkimi swoimi elementami (ciało, dusza, rozum, umysł, intelekt, zmysły, afekty i co tam jeszcze chcesz) stanowi nierozerwalną całość i kiedy podejmuje decyzję woli mają na nią wpływ wszystkie elementy.
    Co do pewności w wierze to jak już powiedziałem wynika ona z doświadczenia miłości Boga, ale według Ciebie jest to zmysłowe uczucie subiektywne które dla Ciebie jest nie istotne, więc nie można na nim bazować.
    Jeżeli natomiast Ty mi mówisz, że jesteś pewien że jest Bóg, niebo, piekło itd. To Ty mi powiedz skąd ta pewność wynika. Bo rozumiem że do pewności potrzeba dowodu. Chętnie go poznam.

    #31 St(r)ach
  32. Januszu,
    Oddawałem ostatnio do PUK-u starą wersalkę w ramach segregacji śmieci.
    Ochroniarz zapytał, czy mam to uzgodnione z biurem, bo w ramach covid-19 wszystko odbywa się tam ” na gębę”. Ostrzegł mnie przy tym, że jak oszukam to on mnie urządzi.
    Odpowiedziałem, że dla starej wersali nie warto by było ryzykować podpadziochy u Pana Boga i ten argument go przekonał.
    Rozumna i racjonalna jest taka kalkulacja, bo jedynie dureń zaryzykuje szczęście wieczne dla chwili grzesznej przyjemności czy też drobnych fantów.
    Podejrzewam, że do takiej właśnie grupy rodaków kierował cytowane przez Ciebie słowa Prymas Wyszyński.

    #32 grzegorz
  33. #131
    Ja takźe @.!!!

    #33 Niezapoinajka
  34. #32
    Grzegorzu,
    … jakże łatwo poddać się korzyści płynących z nieuczciwości, od potężnych, po drobne…
    … trzeba mieć „Pana przed oczami”, by nie popaść w pułapkę chciwości…
    … sama nie wiem, jak bym zareagowała znajdując torbę lub plecak z pieniędzmi, oczywiście bez adresu
    … uważałabym to za łut szczęścia i tyle,,, 🙂

    #34 niezapominajka
  35. #31
    Stachu,
    ze mną jest sprawa prosta. Stwórca/Bóg/ nie pytał mnie czy chcę zaistnieć jako człowiek? To, że jestem człowiekiem jest absolutną wolą Bożą. Stwórca również nie konsultował ze mną kiedy chcę się narodzić, w jakim czasie, kulturze, rodzinie, itd. Nie pytał mnie Stwórca jak chcę wyglądać w ciele materialnym. Nie miałem pojęcia/świadomości/ w chwili poczęcia jaka będzie moja historia życia tu na ziemi i tam w niebie. Stachu, jestem stworzonym człowiekiem i to mi wystarcza aż nadto by przylgnąć do umiłowanej Woli Stwórcy. Z Bożej Woli zaistniałem taki jaki „jestem”. JESTEM CZŁOWIEKIEM. Mogłem być pomyślany jako mucha albo świnia. Być CZŁOWIEKIEM to marzenie wszelkiego stworzenia. Nawet aniołowie są do usług człowieka. Janusz zaistniał poza świadomością. Powstałem z nicości w Zamyśle Stwórcy. W chwili poczęcia/zapłodnienia/ zaczyna się moja historia?świadomość bycia CZŁOWIEKIEM/. Zaistniałem tu i teraz nie z własnej woli. Przełomowym momentem mojego życia jest święty Sakrament mojego Chrztu. Ochrzczono mnie w ósmym dniu po urodzeniu. Byłem marnej jakości fizycznej. Ochrzciła mnie święta i apostolska Wiara rzymskokatolicka. Przed chrztem nikt nie pytał mnie o zdanie czy „chcę” być KATOLIKIEM. Taka była Wola Boża/wola moich rodziców/. Był to rok kiedy zaczynał się Sobór Watykański II. Ochrzczony zostałem w konkretnej Wierze Kościoła Rzymskokatolickiego. Dość późno zasmakowałem w swojej chrzcielnej Wierze. Dopiero od niedawna zachwyca mnie logika Woli Bożej odnośnie mojej duszy. Nie jest to moja logika lecz nieustanne odkrywanie i zdumienie Wolą Stwórcy. Stachu zdaję sobie sprawę, że nie odpowiedziałem na Twoje wątpliwości swoją pewnością co do zbawienia mojej duszy. Gdy niechybnie stanę przed Obliczem umiłowanego Stwórcy, spojrzę Bogu u Oczy i powiem „oto jestem” CZŁOWIEKIEM.
    Pozdrawiam
    janusz

    #35 baran katolicki
  36. #26
    Grzegorzu,
    „Jezus z Nazaretu” czy nie jest „Jezusem Chrystusem” objawionym w świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej? Czy historyczny Pan Jezus nie jest Panem Jezusem eucharystycznym? Robisz ostre cięcie pomiędzy teologią głoszoną przez Księdza Kaszowskiego a teologią Jezusa z Nazaretu. Jak to wytłumaczysz po katolicku?
    janusz

    #36 baran katolicki
  37. #30
    Grzegorzu,
    tu chodzi o zgodę/otwartość/ Twojego rozumu na świętą i apostolską Wiarę rzymskokatolicką. Ryzykowne jest również wyniesienie na ołtarze Stefana Wyszyńskiego, Zdaje się, że korona świrus sprzyja protestanckim katolikom.
    janusz

    #37 baran katolicki
  38. #31
    Stachu,
    odpowiem szybko na;”Czy w Tobie nie ma jedności rozumu i zmysłów”. Rozum to furman. Zmysły/uczucia/ to konie. Rozum, rządzi/kieruje/ zmysłami w mojej duszy. Nie może być tak, że to „konie” wiozą uśpioną na rozumie duszę człowieka. W katolickiej duszy musi być porządek. Rozum rządzi zmysłami. W protestanckiej duszy rozum jest „nachlany/nieprzytomny/”.
    janusz

    #38 baran katolicki
  39. #27
    Ka,
    miarą rozumu w porządku łaski/nadprzyrodzony/ jest ukierunkowanie na Prawdę, Dobro i Piękno w klasycznym/obiektywnym/ pojęciu. Jeśli zatracimy obiektywizm rzeczywistości to stajemy się człekopodobni.
    janusz

    #39 baran katolicki
  40. #28
    Ka,
    do Kościoła się nie chodzi ani z Kościoła się nie ucieka. Kościołem się jest. Ci co biją bez namysłu są poza Kościołem. Kościół to świętych obcowanie.
    janusz

    #40 baran katolicki
  41. #29
    chani,
    „sola gratia” jest pomysłu Marcina Lutra. Chodziło mu o to, że rozum naturalny w człowieku po grzechu pierworodnym jest absolutnie wrogi łasce wiary. Rozum kontra wiara. Tak myślą Protestanci. Katolicy pojmują zgoła odmiennie. Rozum i wiara to dwa skrzydła na których unosi się dusza ludzka ku Stwórcy. Katolik w wierze jest w jedności rozumu i wiary. Protestant w wierze to tylko łaska/sola gratia/. Czy coś z tego kapujesz?
    janusz

    #41 baran katolicki
  42. #32
    Grzegorzu,
    wychodzi na to, że każdy grzesznik to dureń. który zaryzykuje szczęście wieczne dla chwili grzesznej przyjemności czy też drobnych fantów. Czy odważysz się grzesznikowi w oczy powiedzieć, że jest durniem? Mam to nie raz doświadczone/przerobione/.
    janusz

    #42 baran katolicki
  43. ” Być człowiekiem, być Człowiekiem,
    tak marzyłam będąc dzieckiem,
    być człowiekiem , być Człowiekiem,
    jest to trudne, niebezpieczne,
    być człowiekiem, być Człowiekiem,
    nic nie kłamać ani zdradzać,
    być człowiekiem ,być Człowiekiem,
    czystą duszę światu pokazać…
    Czynić duszę rozumną,
    wolą Bożą stać się dumną,
    widzieć swoje, innych serce,
    a rozumem kochać wielce.
    Być człowiekiem , być Człowiekiem,
    widzieć więcej Bożą wolą,
    myśli biegną gdzieś w przestworza,
    powściągane przed swawolą,
    gdzie sam rozum… ma p o r o ż a …”
    …. „usłyszane” nocą… w odpowiedzi na januszowe „jestem człowiekiem”…

    #43 niezapominajka
  44. #40
    Piszesz jak powinno być, a doskonale wiesz, że tak nie jest.
    #42
    Jeżeli mówisz w oczy, że jest durniem, znaczy to że wcale nie uważasz, że przed Tobą dureń.

    #44 Ka
  45. Po rozmowie z przyjaciółką 🙂
    …..
    Mieć sumienie, mieć sumienie,
    co wprowadza nas w zdumienie,
    jak Bóg działa w sercach naszych,
    no i czyni z nas b o g a c z y.

    Kto bogaty?- Bogiem silny,
    sprawiedliwy, mądry, dzielny.
    Gdy sumienie prawe mamy,
    niczego się nie obawiamy…
    A gdy najdzie na nas trwoga,
    mamy przecież Syna -Boga,
    i niczego się nie boimy,-
    w świetle Jezusa Chrystusa, stoimy.
    Daj nam Panie Boże ,
    serc niebo przejrzyste,
    daj plon Ziemi, proszę,
    rozjaśniaj , co mgliste…

    #45 niezapominajka
  46. Czy rzeczywiście widzimy Boga jakim jest?
    Czy jednak widzimy Go jakim my byśmi chccieli żeby był?
    I czy rzeczywiście wiemy jak działa Bóg?

    #46 chani
  47. #30
    Grzegorzu,
    na koniec piszesz tak „I nie sądzę aby Ojcowie soborowi planowali wprowadzanie testów na inteligencję zamiast katechumenatu”. Czy to takie trudne rozróżnić rozum od umysłu? Umysł to inteligencja. Rozum to mądrość. Inteligencja karmiona jest wiedzą. Mądrość odżywia się wiarą. Proszę zrozumieć, że po katolicku inteligent nie zawsze jest mądry, a mądry nie musi być nadzwyczaj inteligentny. Rozum to nie to samo co umysł. Ojcowie nie zakończonego Soboru Watykańskiego I doszli do wniosku, że człowiek tylko samym rozumem naturalnym bez światła wiary jest w stanie rozpoznać Stwórcę w Bogu.
    Pozdrawiam
    janusz

    #47 baran katolicki
  48. #31
    Stachu,
    swój post kończysz tak „Ty mi mówisz, że jesteś pewien że jest Bóg, niebo, piekło itd. To Ty mi powiedz skąd ta pewność wynika. Bo rozumiem że do pewności potrzeba dowodu. Chętnie go poznam”. Pewność, że Bóg istnieje wynika ze świadomości bycia człowiekiem. Wszystko zależy jaką masz świadomość samego siebie. Za kogo się uważasz. Kim jesteś we własnych oczach. Jaki jesteś sam dla siebie. Nie ważne co inni o Tobie myślą. Nie ważne jak Cię widzą. Co o Tobie mówią. Ważna jest Twoja świadomość bycia niepowtarzalnym Stachem stworzonym na obraz i podobieństwo Stwórcy. Pewność bazuje na samo świadomości. Jak widzisz sam siebie? Jakie jest Twoje „ego”, Twoje stworzone, człowiecze „ja”? Proszę się nie bać tych pytań. Odpowiedź znajdziesz w swoim sumieniu. Nie trać świadomości, bądź przytomny w wierze.
    Pozdrawiam
    janusz

    #48 baran katolicki
  49. #43, #45
    niezapominajko,
    no to masz talent. Gratuluję całości ale i pewności pisząc „gdy sumienie prawe mamy, niczego się nie obawiamy”.
    Pozdrawiam
    janusz

    #49 baran katolicki
  50. #46
    chani,
    już tutaj na ziemi możesz oglądać Boga Twarzą w twarz takim jakim jest w rzeczywistości. Do tego trzeba obudzić swój rozum. Mądrość i rozum to dar Ducha Świętego dostępny dla każdego człowieka żyjącego w łasce uświęcającej.
    janusz

    #50 baran katolicki
  51. #48
    Januszu,
    „Człowiek stworzony na obraz Boga, powołany, by Go poznawać i miłować,szukając Boga , odkrywa pewne „drogi” wiodące do Jego poznania. Nazywa się je także „dowodami na istnienie Boga”: nie chodzi tu jednak o dowody, jakich poszukują nauki przyrodnicze
    ale o „spójne i przekonujące argumenty”, które pozwalają dosięgnąć prawdziwych pewności.
    Punktem wyjścia tych „dróg” prowadzących do Boga
    jest stworzenie; świat materialny i osoba ludzka.
    Świat:biorąc za punkt wyjścia ruch i stawanie się, przygodność, porządek i piękno świata, można poznać Boga jako początek i cel wszechświata.
    Człowiek: zadaje sobie pytanie o istnienie Boga swoją otwartością na prawdę i piękno, swoim zmysłem moralnym, swoja wolnością i głosem sumienia, swoim dążeniem do nieskończoności i szczęścia. w tej wielorakiej otwartości dostrzega znaki swojej duchowej duszy. „Zalążek wieczności, który w sobie nosi, nie może byc sprowadzony do samej tylko materii”- jego dusza może mieć początek tylko w jedynym Bogu.
    ……
    … różnymi „drogami” człowiek może dojść do poznania istnienia rzeczywistości, która jest pierwsza przyczyną i ostatecznym celem wszystkiego a która wszyscy nazywają Bogiem.
    Władze człowieka uzdalniają go do poznania osobowego Boga. Aby jednak człowiek mógł zbliżyć się do Niego , Bóg zechciał objawić mu się i udzielić łaski, by mógł przyjąć to objawienie w wierze. Dowody na istnienie Boga mogą jednak przygotować człowieka do wiary i pomóc mu stwierdzić, że wiara nie sprzeciwia się rozumowi ludzkiemu. ” KKK s.27
    ……

    #51 niezapominajka
  52. #48
    Januszu ,
    piszesz o samoświadomości człowieka jako warunek poznawania Boga. ok, świadomość bytu człowieka -kim jest w oczach Boga
    … a jaką samoświadomość ma szatan?!!!
    … wydaje mi się ,że podobna do tej jaką ty nakreślasz :
    „Wszystko zależy jaką masz świadomość samego siebie. Za kogo się uważasz. Kim jesteś we własnych oczach. Jaki jesteś sam dla siebie. Nie ważne co inni o Tobie myślą. Nie ważne jak Cię widzą. Co o Tobie mówią. Ważna jest Twoja świadomość bycia niepowtarzalnym Stachem stworzonym na obraz i podobieństwo Stwórcy. Pewność bazuje na samo świadomości. Jak widzisz sam siebie? Jakie jest Twoje „ego”, Twoje stworzone, człowiecze „ja”? Proszę się nie bać tych pytań. Odpowiedź znajdziesz w swoim sumieniu. Nie trać świadomości, bądź przytomny w wierze.”

    #52 niezapominajka
  53. #35,38,48
    Janusz,
    Twoja świadomość nie jest żadnym dowodem ani nie daje żadnej pewności. Może równie dobrze prowadzić do przeciwnych konkluzji. Jeżeli chcesz się bawić w tworzenie własnej teologii zapoznaj się najpierw z podstawami teologii dogmatycznej.
    Proponuję Ci poczytać lub posłuchać Ks. Grzegorza Strzelczyka dogmatyka,wykładowcę który bardzo ciekawie i przystępnie mówi o poruszonych przez Ciebie zagadnieniach. Warto zanim zacznie się tworzyć i nauczać o prawdach wiary poznać bliżej właściwe rozumienie nauki Kościoła.
    Przyznam że za radą jednego z blogowiczów (przepraszam nie pamiętam którego), zainteresowałem się bliżej dogmatyką kościoła i niestety muszę z żalem stwierdzić, że Twoje nauczanie w zestawieniu z nauczaniem KK jest dość kontrowersyjne (delikatnie mówiąc), żeby nie powiedzieć rozbieżne.
    Najważniejsze co się rzuca w oczy to wielka ostrożność w formułowaniu tez teologicznych, czego u Ciebie bardzo brakuje, a także fakt zupełnie innego od ludzkiego pojmowania rzeczywistości przez Boga, co niesie konsekwencje braku pewności czegokolwiek.
    Także Twoja negacja poznania zmysłowego jest całkowicie obalona. Nie będę się wymądrzał, bo jestem na początku przygody z teologią dogmatyczną, ale już widzę jak często się mylisz lub spróbujesz naciągnąć nauczanie KK do swoich teorii.
    Proponuję zacząć od https://youtu.be/CciSuxjF98I a następnie https://youtu.be/eAv3p-vkQRg później https://youtu.be/rAOD0d5wsgc i tak dalej.
    Zapewniam że możesz zostać zaskoczony pod warunkiem że nie uznasz tego za protestanckie bzdury.

    #53 St(r)ach
  54. #49
    baran katolicki
    To jest tak jak napisał Paweł: „Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią” [1Kor 4,4].
    I czy według Ciebie katolik może mieć prawe sumienie?
    Czy katolickie sumienie może człowiekowi niczego nie „wyrzucać”?

    #54 chani
  55. #36
    Januszu
    Piszesz o mnie: „Robisz ostre cięcie pomiędzy teologią głoszoną przez Księdza Kaszowskiego a teologią Jezusa z Nazaretu. Jak to wytłumaczysz po katolicku?”
    1. nie ma takiego tworu jak „teologia Jezusa Chrystusa”
    2. nie wytłumaczę Tobie teologii ks. Kaszowskiego, bo zbiór wierzeń którym ulegasz zawiera sprzeczne ze sobą elementy. Fides quaerens intellectum jest nieskładalna z dogmatami. Teologia w świecie Twojej wiary musi się skończyć ubóstwieniem rozumnego człowieka a dogmaty pozostaną fasadą religijności.
    3. Życiem jest Jezus Chrystus, a nie terminy filozoficzne typu BYĆ

    #55 grzegorz
  56. Niezapominajko,
    odpowiem Ci słowami ks.Tadeusza Guza. „Nie ma innej drogi do Nieba i do Ojca, aniżeli ta, która nazwała siebie Eucharystią”. Całość znajdziesz https://naszdziennik.pl/galeria/139307,jedyna-droga-do-zbawienia.html Uczciwy/prawy/ człowiek jest w stanie mocą naturalnego rozumu/o własnych siłach/ uznać Stwórcę/Boga/ jako przyczynę wszelkiego istnienia/życia/. Taki człowiek obserwując samego siebie i świat wokoło siebie dojdzie do przekonania, że musi być ktoś kto to wszystko zapoczątkował. Jeśli wszystko co żyje jest w ruchu/zmienne/ to musi być ktoś/coś/ co jest stałe/obiektywne/. Uczciwy/zdrowy/ rozum człowieka jest w stanie o własnych siłach dojść do Stwórcy/Boga/. I tu kończy się moc/siła/ człowieka. Do poznania Stwórcy/Boga/ stworzony człowiek potrzebuje łaski Bożej. Proszę pamiętać, że kochamy tylko to co znamy. Człowiek ma w swojej naturze potrzebę miłowania. Miłowania nie tylko siebie samego ale i „innego” od siebie. Człowiek umiłowany przez Boga pragnie poznać Tego, który go miłuje. Pragnę poznać umiłowanego Stwórcę. Czy to pycha? Czy to grzech? O nie. To mój wydech na wdech Boga. Bóg mnie nieustanie reanimuje. Usta usta.
    Pozdrawiam
    janusz

    #56 baran katolicki
  57. #42
    Januszu
    Piszesz: „wychodzi na to, że każdy grzesznik to dureń. który zaryzykuje szczęście wieczne dla chwili grzesznej przyjemności czy też drobnych fantów”
    Tak, takie właśnie stwierdzenie jest konsekwencją Twoich poglądów o prymacie rozumu nad doświadczeniem.

    #57 grzegorz
  58. #52
    niezapominajko,
    pytasz mnie jaką świadomość ma szatan? Zdeprawowanym aniołem nie byłem i nie jestem. Jestem człowiekiem nie z własnej woli lecz z woli Stwórcy. Jako prawy człowiek widzę szatana jako pierwszego protestanta. To w Lucyferze zrodziła się myśl „nom serviam”. Dlaczego w swojej wolności zaprotestował Stwórcy? Dlaczego Stwórca pozwolił na taki protest? Miłować można tylko w wolności samego siebie. Szatan doskonale wie kim jest Bóg. Ma odpowiednią wiedzę/dowody/ na istnienie Boga. Szatan nie musi wierzyć w istnienie Boga. On wie, że Bóg jest rzeczywistością/prawdą/ absolutną. Samoświadomość szatana jest owocem zdeprawowanego/zbuntowanego/ rozumu anioła. Warto by zastanowić się nad różnicą jaka jest pomiędzy naturą anioła i natura człowieka. Niezapominajko ważne by szatana widzieć poza Bogiem/Stwórcą/. Nie ma on nic wspólnego z Jezusem Chrystusem Panem i Bogiem naszym.
    Pozdrawiam
    janusz

    #58 baran katolicki
  59. #55
    Grzegorzu,
    „wiara szukająca zrozumienia” nie pasuje do katolickich dogmatów? Dlaczego tak uważasz? Czy zdrowy/prawy/rozum mocą łaski Bożej nie zaakceptuje to co nie pojęte dla zmysłów w dogmatach katolickich? Mam zgoła odmienne zdanie. Jezus Chrystus to również rzeczywistość świętego i apostolskiego Kościoła rzymskokatolickiego, w Wierze którego zostaliśmy wszyscy zanurzeni i narodzeni jako świadomi siebie Katolicy. Czy historyczny Pan Jezus był teologiem, czy filozofem? W moim przekonaniu Dobra Nowina jest święta teologią i święta filozofią podarowaną nam w fides quaerens intellectum. Gdybym nie „był” to bym „nie żył”. I „życie” i „bycie” dopełniają się nawzajem. Mogłem „być” przedmiotem/rzeczą/ wtedy bym nie żył. Wszystko co żyje „jest” ale nie wszystko co jest „żyje”.
    Pozdrawiam
    janusz

    #59 baran katolicki
  60. #53
    Stachu,
    posłucham i odpiszę co do mnie dotarło. Odnośnie Twoje krytyki co do mojej osoby to proszę o konkretne przykłady uzasadniające słuszność „Przyznam że za radą jednego z blogowiczów (przepraszam nie pamiętam którego), zainteresowałem się bliżej dogmatyką kościoła i niestety muszę z żalem stwierdzić, że Twoje nauczanie w zestawieniu z nauczaniem KK jest dość kontrowersyjne (delikatnie mówiąc), żeby nie powiedzieć rozbieżne. Najważniejsze co się rzuca w oczy to wielka ostrożność w formułowaniu tez teologicznych, czego u Ciebie bardzo brakuje, a także fakt zupełnie innego od ludzkiego pojmowania rzeczywistości przez Boga, co niesie konsekwencje braku pewności czegokolwiek. Także Twoja negacja poznania zmysłowego jest całkowicie obalona. Nie będę się wymądrzał, bo jestem na początku przygody z teologią dogmatyczną, ale już widzę jak często się mylisz lub spróbujesz naciągnąć nauczanie KK do swoich teorii”. Wdzięczy będę gdy rzetelnie ukażesz mi mój błąd.
    janusz

    #60 baran katolicki
  61. #54
    chani,
    zapoznaj się z treścią https://stacja7.pl/rozmowy/wlacz-myslenie/ To może Ci pomóc zrozumieć własne sumienie.
    janusz

    #61 baran katolicki
  62. #44
    Ka,
    nie jest tak jak powinno być. Ta powinność/prawidłowość/ w oderwaniu od świadomości pełnionego urzędu w Kościele prowadzi do zgorszenia. Trudno mi brać odpowiedzialność za wszystko co pozoruje na kościelne. Dla mnie i nie tylko dla mnie Kościół rzymskokatolicki jest święty i apostolski. Co co grzeszne jest poza Kościołem/Chrystusem/.
    janusz

    #62 baran katolicki
  63. #42
    baran katolicki
    „wychodzi na to, że każdy grzesznik to dureń. który zaryzykuje szczęście wieczne dla chwili grzesznej przyjemności czy też drobnych fantów” a jak ten cały „dureń” ryzykuje wieczne szczęście żeby w ten sposób ratować bliską osobę? To źle czy dobrze?

    #63 chani
  64. #57
    Grzegorzu,
    przypomnę coś pisał w #32 „Rozumna i racjonalna jest taka kalkulacja, bo jedynie dureń zaryzykuje szczęście wieczne dla chwili grzesznej przyjemności czy też drobnych fantów”. W #42 odniosłem się do Twoich słów pisząc „wychodzi na to, że każdy grzesznik to dureń, który zaryzykuje szczęście wieczne dla chwili grzesznej przyjemności czy też drobnych fantów”. Przecież to jest Twoje twierdzenie ujmując grzesznika jako durnia. Nie głoszę prymatu rozumu nad doświadczeniem. Skąd takie skojarzenie? Doświadczenie Pana Boga w osobistym życiu tak dzisiaj modne pośród nowoczesnych katolików bazuje na doświadczeniu zmysłowym/uczuciowym/. Nie jest to doświadczenie „furmana’ lecz „konia” w duszy ludzkiej.
    janusz

    #64 baran katolicki
  65. #40
    Tam gdzie pycha tam brak prawdy.Tam indywidualny interes zawsze jest nadrzędny /bez względu na poziom umysłowy pyszałka,zawsze pyszałek widoczny/.

    #65 Ka
  66. #58
    baran katolicki
    „Szatan doskonale wie kim jest Bóg. Ma odpowiednią wiedzę/dowody/ na istnienie Boga. Szatan nie musi wierzyć w istnienie Boga. On wie, że Bóg jest rzeczywistością/prawdą/ absolutną” – i dlatego według mnie on ” nie wmawia” ludziom, że Bóg nie istnieje. On chce żeby ludzie wierzyli ale na jago zasadach.
    Modlić się do Boga tak żeby nie modlić się do Niego wcale to jego filozofia na dzisiejsze czasy.
    Jego przeciwieństwo Boga polega na tym, żeby ludzie się wzajemnie nienawidzili, spierali się, kłócili, gwałcili, zabijali…

    #66 chani
  67. #66
    chani,
    szatan ma dostęp do Twoich zmysłów. Może na nich zagrać tak jak chce. Nasze uczucia są jak fortepian w naszej duszy/życiu/. Wiara doświadczana tylko zmysłami nie daje pewności kto tak na prawdę w duszy naszej gra. Wiara oparta na rozumie nie daje swobody szatanowi grasującemu w duszy człowieka. Szatan do naszego ducha nie ma dostępu. Ducha stanowi duchowy rozum, duchowa pamięć i duchowa wolna wola. Do tych władz duszy ludzkiej szatan bez naszej zgody nie wejdzie. Modlitwa do Boga w katolickim wydani zawsze kierowana jest przez rozum i cielesne zmysły. Rozum przewodniczy modlitwie a zmysły uczestniczą w modlitwie. Modlitwa katolicka jest zawsze liturgiczna gdzie panuje porządek i harmonia całej duszy katolickiej. Inaczej to wygląda w denominacjach protestanckich czy charyzmatycznych.
    Krzysztofie co ty myślisz o swoim rozumie? Czym rozum jest w Twoim życiu? Jak go doświadczasz/rozpoznajesz/ zmysłami ciała?
    janusz

    #67 baran katolicki
  68. #65
    Ka,
    klasyczna /obiektywna/ prawda już dawno przestała interesować oświeconego humanistycznie człowieka. Trzeba by wrócić pamięcią do początków reformacji kiedy to człowiek zaatakowany został w samo centrum człowieczeństwa. Zanegowany został duch człowieka na rzecz dominacji cielesnej/zmysłowej/. Dzisiaj szatanowi wydaje się, że dopiął swego i może spokojnie zagrywać człowiekiem i w człowieku jak chce. Pycha zdeprawowanego anioła oparta tylko na stworzonym intelekcie ma swoje intelektualne sukcesy na polu odwiecznej walki jaką toczy szatan z Bogiem. On doskonale wie, że przegrał i dlatego krąży jak lew ryczący szukając kogo by pożreć. Ma za sobą wielu popleczników w ludzkim gatunku. Warto choćby jedno człowieczeństwo wydrzeć mu z diabelskiej paszczy. Bądźmy czujni i brońmy swój rozum przed obcą ingerencją.
    Pozdrawiam
    janusz

    #68 baran katolicki
  69. #57
    Grzegorzu,
    przeciwstawiłeś człowieczy rozum ludzkiemu doświadczeniu. Mam nadzieję, że chodzi tu o porządek łaski naszej egzystencji. W porządku natury jak każde inne zwierze musimy podporządkować się instynktowi/umysł/.Tu dominują doświadczenia zmysłowe/cielesne/. Liczy się tylko zdrówko, dobre samopoczucie, kasa, wygoda, władza, itd. Opierając swoje człowieczeństwo tylko na zmysłowej/materialnej/naturze marginalizujemy/usypiamy/ własnego ducha, który podarowany został nam jako obraz i podobieństwo Stwórcy.
    Grzegorzu, nie bardzo rozumiem co masz na myśli przez „doświadczenie Boga”. Bóg jest Absolutnym/czystym/ Duchem. Doświadczenie ducha? Jak to rozumiesz? Uczasowiona materia nie jest zdolna do jakiejkolwiek relacji osobowej/hipostatycznej/ z Bogiem. Czy odróżniasz doświadczenie od relacji? Zgodzę się na doświadczenie łaski wiary w Boga ale co do doświadczenia samego Boga w sposób zmysłowy, pozarozumowy mam ogromne wątpliwości. Warta jednak nie bać się i tych nieznanych na dzisiaj terenów Bożego działania na człowieka. Doświadczysz zmysłami tylko to co cielesne, materialne, doczesne, czasowe. Reszta jest w zasięgu kontemplacji, adoracji, mistycyzmu Twojej ludzkiej duszy. Duchowy rozum, duchowa pamięć i duchowa wolna wola dają Ci możliwość z realistycznej przygody/wędrówki/ ku umiłowanemu Stwórcy. Życzę otwartości na doświadczenie wiary rozumnej. Samo zmysłowe doświadczenie wiary dla świadomego Katolika to dreptanie w miejscu.
    Pozdrawiam
    janusz

    #69 baran katolicki
  70. #60
    Janusz
    jestem pyszny ale nie aż tak. Byłbym idiotą gdybym po przeczytaniu jednej książki i wysłuchaniu kilku katechez próbował Cię pouczać. Stwierdzam jednak z całą stanowczością że według tego co usłyszałem popełniasz rażące błędy w rozumieniu nauczania Kościoła.
    Jeden przykład: uparcie twierdzisz, że Boże przebaczenie uzależnione jest od pokuty i zadośćuczynienia, tymczasem Bóg przebacza nam uprzedzająco, zanim jeszcze zdążyliśmy zgrzeszyć. Nie ma więc mowy o zależności między pokutą a przebaczeniem.
    Nie będę się rozwijał, bo nie czuję się kompetentny, ale podałem Ci wiarygodnego dogmatyka z nauczania którego możesz skorzystać. Warunek jest jeden, powinieneś krytycznie spojrzeć na swoje własne teorie
    Pozdrawiam

    #70 St(r)ach
  71. #53
    Stachu,
    przyznaję się, że po raz pierwszy miałem zaszczyt słuchać ks. Strzelczyka. Generalnie nie zaskoczył mnie tym co powiedział w podanych przez Ciebie wykładach. Skoda, po prelekcji ks.Strzelczyk nie przewidział trochę czasu na pytania słuchaczy i własną odpowiedź. Tego wymaga kultura społeczna. Być może to były akademickie wykłady. Nie wiem. Proponuje szanowny prelegent realistyczne myślenie o człowieczeństwie Pana Jezusa. Ok. A co z realizmem eucharystycznym? Czy w konsekrowanej Hostii nie mamy do czynienia z pełnią rzeczywistego realizmu obecnością Pana Jezusa Chrystusa w Jego bóstwie i człowieczeństwie? Jakie są nasze doświadczenia Boga żywego ukrytego pod postaciami eucharystycznymi? Przecież bliżej nam dzisiaj do Jezusa eucharystycznego niż do Jezusa historycznego? Ważne również by zapamiętać do końca doczesnego żywota, że Bóg do swojego bóstwa nie potrzebuje stworzonego czasu i materii. Bóg nie potrzebuje doświadczenia ludzkiego kryzysu, ludzkiej ograniczoności, ludzkiej egzystencji. To człowiek potrzebuje zarówno Wcielenia jak i Eucharystii do pełni swojego człowieczeństwa. Dziękuję za linkowe propozycje.

    #71 baran katolicki
  72. #70
    Stachu,
    piszesz, że uparcie twierdzę, „że Boże przebaczenie uzależnione jest od pokuty i zadośćuczynienia, tymczasem Bóg przebacza nam uprzedzająco, zanim jeszcze zdążyliśmy zgrzeszyć. Nie ma więc mowy o zależności między pokutą a przebaczeniem”. Trudno mi teraz odszuka, w którym poście tak się wyraziłem. Nie wiem jaki byłby kontekst mojej wypowiedzi. Jeśli potrafisz wskazać konkretny post to byłbym niezmiernie wdzięczny. To, że każdy człowiek został odkupiony jest bezsprzeczne. Pan Jezus umarł w ludzkim ciele za każdego człowieka stworzonego i jeszcze nie stworzonego. Uniwersalność Odkupienia jest pozaczasowa. Z Odkupienia Pana Jezusa skorzystali wszyscy, którzy żyli w historycznym czasie biblijnego Pana Jezusa, ci wszyscy którzy żyli przed i po Odkupieniu. Odkupienia przysługuje każdemu człowiekowi żyjącemu obecnie i będącemu dopiero w Zamyśle/Rozumie/ Stwórcy. Z faktu Odkupienia płynie uprzedzająca moc przebaczenia. O jakim przebaczeniu możemy mówić odnośnie Odkupienia? Tu chodzi o przebaczenie winny i kary wiecznej. Pan Jezus uniewinnił każdego człowieka. Tak jak po grzechu pierworodnym winą obarczeni zostali wszyscy ludzie tak też w Odkupieniu ta winna została zmazana/przebaczona/. O takie przebaczenie nie musimy Boga prosić. Winniśmy dziękować błogosławiąc Boga nieustannie. Katolicy odróżniają Odkupienie od Zbawienia. Protestantom to się zlewa w jedną całość. Dla Katolika „Pan Jezus mnie odkupił” znaczy tyle co „Pan Jezus mnie miłuje”. Bóg kocha/miłuje/ każdego człowieka z racji samego człowieczeństwa. Miłuje przed grzechem, w czasie grzechu i po grzechu taką samą miłością wszystkich z gatunku ludzkiego. Odkupił każdego bez wyjątku. Zbawienie jest odpowiedzią człowieka na Odkupienie. „Ja Cię miłuję bo Ty pierwszy umiłowałeś mnie”. Coś w tym sensie. Z Odkupienia automatycznie płynie przebaczenie naszych win i kar wiecznych. Natomiast pozostają kary doczesne do odpokutowania albo jeszcze tu na ziemi albo już tam w czyśćcu. Pokuta rozumiana po katolicku ma za cel naprawienie jeśli to możliwe szkód doczesnych wyrządzonych swoimi grzechami. Jeśli ukradłem to muszę oddać. Jeśli zabiłem to muszę ponieść tego konsekwencje osobiste i społeczne. Zbawienie bierze się z odpowiedzi na miłość jaką otrzymaliśmy w Odkupieniu. „Jeśli kogoś skrzywdziłem to oddaję mu czterokrotnie więcej”. Chodzi o taka pokutę, która wynagradzająca za skutki swoich grzechów. To nie jest tylko odklepanie dziesiątki Różańca św. lub litanii po Spowiedzi świętej. Pamiętasz jakie są warunki dobrej spowiedzi. Rachunek sumienia. Żal za grzechy. Mocne postanowienie poprawy. Spowiedź szczera/wyznanie grzechów/ a dopiero później zadość uczynienie Bogu i bliźniemu. Może tak być, że nie ma księdza pod ręką a czas umierać. Co wtedy z odpuszczeniem grzechów? Żal doskonały w nagłym przypadku jest wystarczającym aktem umierającej duszy ludzkiej do uzyskanie przebaczenia wszystkich grzechów. Niestety po takiej śmierci dusza człowieka, która była w grzechu ciężkim „ląduje” do czyśćca gdzie odpokutuje nie uregulowane kary doczesne. Pokuta i zadośćuczynienie ma związek tylko z karą doczesną. To tak na szybko dla jasności tego jak wierzę i jak myślę. Jeśli widzisz tu jakąś niewłaściwość w sensie katolickim to proszę o rzeczowe sprostowanie. A może są jakieś pytania? Chętnie odpowiem jeśli będę umiał.
    Pozdrawiam
    janusz

    #72 baran katolicki
  73. #67
    baran katolicki
    Dla mnie wiara przeżywana tylko zmysłami to jednak czysta religijność i żeby nie być tym tylko religijnym trzeba mieć duch Bożego i nim gasić podszepty szatana. Po prostu go ignorować.
    Wbrew temu co niektórzy mówią, szatan właśnie chce żeby o nim było zawsze głośnio, żeby człowiek nim się interesował.
    Szatan to taki celebryta, o którym głośno.
    Po co się nim interesować jak Bóg jest potężniejszy. i lepszy?
    Ja tam próbuje go „olewać”. Czasami mi się nie udaje i popełniam błędy ale uczę się jak go nie słuchać.
    A na pewno nie interesuje się nim.

    #73 chani
  74. CD #72
    A jeśli chodzi ci o mój rozum, to powiem tyle, że bez niego raczej bym nie przeszedł na drugą stronę chodnika. Dzięki niemu wiem kiedy zatrzymać się przed przejściem żeby mnie nie potrącił samochód.
    Dzięki niemu też wiem, czy coś jest dla mnie dobre czy nie.

    #74 chani
  75. #72
    Janusz
    podaję link do katechezy dogmatyka o zbawieniu https://youtu.be/xNVNLOl8ZA8
    Na pewno nie wytłumaczę tego lepiej.
    W dwóch słowach powiem tylko, że Ty ciągle jesteś w nurcie XVIII wiecznej dogmatyki, której model zbudowany jest na zadośćuczynieniu, obecnie obowiązujący model oparty jest na zaufaniu.
    Człowiek po pierwszym grzechu wycofał swoje zaufanie do Boga i cała historia zbawienia prowadzi do odbudowania tego zaufania. Ostatecznie to Jezus jest tym, który w pełni zaufał Bogu Ojcu, a my – zanurzeni przez chrzest w Chrystusie – możemy czerpać z tego zaufania.
    Brak zaufania powoduje szukanie własnych dróg, a co za tym idzie grzech.
    Proszę Cię o słuchanie tych katechez bez zakładania żadnych tez i z dużą otwartością na inne spojrzenie. To trudne gdy w świadomości sprawiedliwość jest przed miłością, ale to starotestamentalne myślenie w nowym tego nie ma. To tylko szatan cieszy się z pojęcia Bożej sprawiedliwości myśląc, że po grzechu Bóg dokona sprawiedliwej zemsty, ale Bóg i to przewidział i posłał swego Syna.
    Janusz zacytuję Nikosa Skurasa „nie bądź głupi uwierz w darmową miłość Boga”.
    Po odzyskaniu zaufania odpowiedzią człowieka na miłość Boga jest stawanie się jak On, czyli wszystko o czym mówisz, ale jest to wtórne.

    #75 St(r)ach
  76. #75
    Stachu,
    na wa bank wierzę w darmową i bezwarunkową miłość Boga do mnie. Powiem Ci więcej jestem pewien, że jestem umiłowanym „barankiem” bożego stada. Problem zaczyna się z moją odpowiedzią na ową, „szaloną’ miłość Bożą. To ja „nie kocham” tak jak jestem kochany. Wiem, wiem. Jestem tylko stworzeniem Stwórcy. Dlaczego stawiam Bogu własne wymagania/wyobrażenia/. Tego dzisiaj nie pojmuję. Może zaskoczę „jutro”. Nie ma miłości niesprawiedliwej. Miłość jest zawsze sprawiedliwa. Boża sprawiedliwość usprawiedliwia. Co to znaczy, że jesteś usprawiedliwiony/zbawiony/? Obiecuję, że zbliżę się jak najbliżej teologi głoszonej przez ks. Grzegorza Strzelczyka. Nie chciałbym rozczarować się po raz kolejny. Ksiądz Grzegorz jest bardzo koleżeński. To go może pochłonąć i porwać z głównym nurtem/ściekiem/ nowoczesnej dogmatyki.
    Pozdrawiam
    janusz

    #76 baran katolicki
  77. #74
    chani,
    chodzi o Twój wierzący/ochrzczony/ rozum. Pozdrawiam
    janusz

    #77 baran katolicki
  78. #75
    Tak???
    Jakże się cieszę !
    CMOK !

    #78 Ka
  79. #78
    Czy to może cmoknięcie zachwytu czy raczej elektroniczny buziak?
    Jeśli tak to bardzo niebezpieczne, bo żona nieraz przegląda co i z kim tu popisuję?😉

    #79 St(r)ach
  80. https://www.youtube.com/watch?v=u49bhlLqhJ4
    …bardzo wszystkim polecam wysłuchanie tej katechezy Ks.G. Strzelczyka…
    … Strachu , dzięki na zwrócenie uwagi na tego teologa 🙂

    #80 niezapominajka
  81. #75
    Stachu,
    słowa ks. Strzelczyka usłyszane na https://www.youtube.com/watch?v=yWLNa0UI8Kc „We materii jest coś takiego potencjalnie, że ona obecność Bożą jest w stanie przyjąć, przenieść i przekazać. To jest niezwykle istotna rzecz, że potencjalnie prawie wszystko za wyjątkiem grzechu jest w stanie przenieść Boga. Rzeczywistość materialna jest potencjalnie zdolna do tego by nas z Bogiem skomunikować”. Jak bym na własne uszy słyszał Teilharda de Chardina. Być może złym tropem idę. W moim przekonaniu uczasowiona materia nie jest kontabilna z Bogiem. Materia nie została stworzona do relacji osobowej. Niby jak materia miała by nam nawiązać kontakt z Duchem/Stwórcą/?
    janusz

    #81 baran katolicki
  82. #77 baran katolicki
    Właśnie o tym pisałem.
    Mój wierzący rozum właśnie podpowiada mi jak się zachowywać żeby niepotrzenie nie narażać życia. Pozdrawiam

    #82 chani
  83. #79
    Z zachwytu /zgadza się z duszą mą/.
    Eee, co Ty.
    Fajnie, że rozmowy Biskupa czyta.

    #83 Ka
  84. #82
    chani,
    przecież i ateista potrafi w odpowiednim momencie przejść na zielonym świetle. Do egzystencji doczesnej nie potrzebujemy koniecznie łaski wiary w Jezusa Chrystusa. Wiara jest podarowana rozumowi do radzenia sobie w porządku łaski/rzeczywistość nadprzyrodzona/. Tutaj wystarczy nam w miarę zdrowie umysłowe, na które pewnie nie narzekasz.
    Pozdrawiam
    janusz

    #84 baran katolicki.
  85. #80
    Thanx Niezapominajka
    Zbawienie (Odkupienie, tu się chyba przejęzyczył) już mamy, ale musimy je przyjąć.

    #85 Jurek

Dodaj Komentarz






css.php