Podejmuję tutaj rodzaj odpowiedzi i refleksji wobec dwóch komentarzy Pana Longina, umieszczonych pod moim wpisem „Z Jego pełności . . .” (2 Ndz po Narodz Pańskim 2010). Chodzi o komentarze #17 i #24. Ponieważ uważam, że dotknięte sprawy mogą interesować więcej osób, umieszczam tę moją wypowiedź jako oddzielny wpis i zachęcam do wymiany myśli na poruszone tematy. Czynię to tym bardziej chętnie z powodu tego, że zostają dotknięte ważne sprawy koncepcji pastoralnej. Oczywiście zostają tutaj dotknięte tylko niektóre aspekty.

Z konieczności musiałem też się odnieść do wywołanych  wątków osobistych. Mam nadzieję, że moja wypowiedź jest wystarczająco jasna – formułuję ją w punktach. Naturalnie nie wszystkie są jednakowej wagi. Idą one raczej według porządku komentarza Pana Longina. Mam nadzieję, że nie będzie to też odebranie jako kolejny próba bicia piany.

Ja traktuję to miejsce wymiany myśli poważnie i mam nadzieję, że przyczynia się ono do wzrostu naszej świadomości chrześcijańskiej i kościelnej. Zapewne też daje okazję do przeżywania pewnej jedności – chociaż dzięki tylko wirtualnym więziom. Szczerość wypowiedzi jednak i modlitwa to coś więcej niż tylko wirtualność. Dziękuję wszystkim, którzy zabierają głos. Dziękuję Panu Longinowi za sformułowane obiekcje i zagadnienia.

Oto przedstawiam kolejno:

1.

Nie jest moim zamiarem, aby ten blog (czy jak inaczej nazwiemy to, co stanowi niniejsze miejsce wymiany myśli), był kółkiem wzajemnej adoracji czy kółkiem adorującym biskupa. Wielu to chyba rozumie. Jest też oczywiste, że nie można wykluczyć wypowiedzi pozytywnie ustosunkowanych do mnie jako biskupa. Są jednakże obecne tutaj także głosy krytyczne, które pomagają do tego, aby to nie było kółko adoracji itp. Najlepszy dowód, że Pana głos się też tutaj znalazł.

2.

Mówi Pan o uczestniczeniu „w liturgii sprawowanej przez Księdza Biskupa w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze właśnie dla wspólnot neokatechumenalnych i nie zachwyciłem się tym co widziałem i słyszałem„. Nie wiem czy chodzi o mnie. Nie pamiętam, abym w Kaplicy Cudownego Obrazu sprawował kiedykolwiek liturgię dla wspólnot neokatechumenalnych.

3.

Co do wieku nic nie mogę poradzić. Ale radzę zajrzeć do Ps 92. I to nie tylko w kwestii wieku.

4.

Co do okoliczności wspomnianej konwiwencji w innej diecezji i co do braku usłyszenia ze strony opiekuna też nic nie potrafię powiedzieć. Wiem, że jeśli chodzi o katechistów, to są zazwyczaj otwarci na podjęcie każdego znaku czy inicjatywy uczestniczenia w katechezach czy konwiwencji. Chyba że była jakaś inna racja. A może jakiś wyjątek.

5.

Nasz Ksiądz Biskup – domyślam się, że teraz chodzi o mnie – cały program swego posługiwania w diecezji związał z neokatechumenatem i czasami odnoszę wrażenie, że “przymusza” do zawiązywania tych wspólnot z różnym skutkiem. Najpierw trzeba zweryfikować, czy to jest prawdą, że cały program oparłem na neokatechumenacie. Następnie, jest prawdą, że jako biskup odpowiedzialny za duszpasterstwo widzę naglącą potrzebę formacji katechumenalnej, tzn. inicjacji chrześcijańskiej zarówno prowadzącej do chrztu jak i pochrzcielnej. Doceniam Ruch Światło Życie szczególności Domowy Kościół. Ruch ten jest czy raczej winien być deuterokatechumenatem (niestety wiele z zamysłu Sł. B. ks. Franciszka Blachnickiego w tej materii nie jest docenione). Mój program Chrzest w życiu i misji Kościoła chyba też jest wyrazem mojej działalności i troski poza neokatechumenatem. Jestem otwarty na każdą formę działania, które prowadziłoby do pogłębiania wiary przez inicjację chrześcijańską i katechumenat prowadzący do chrztu i pochrzcielny. Mamy bowiem w tej dziedzinie bardzo wiele do zrobienia i wielu z tego nie zdaje sobie jeszcze sprawy. To jest jedno z najważniejszych moich zadań.

Czy zaś moją działalność można nazwać „przymuszaniem”, zostawiam ocenie innych. Po to jest biskup i po to przyjął odpowiedzialność za dany kościół lokalny, by go prowadzić. Czy to jest przymuszanie? Raczej stawiać trzeba pytanie, do czego program podjęty przez biskupa zmierza. Ja wyraziłem to już w moim liście na rozpoczęcie mojej pasterskiej posługi w tej Diecezji w czerwcu 2002 roku. Czy zaś kapłani pojmą to jako przymuszanie ich do realizacji określonego programu, czy też staną przy biskupie i będą współpracować z nim realizując w posłuszeństwie swoją misję, to trzeba jasno powiedzieć, że to już nie jest zależne tylko ode mnie. Nikt nikogo nie zmuszał do wyrażenia posłuszeństwa biskupowi udzielającemu święceń (ordynariuszowi) i jego następcom. Czy jest możliwe posłuszeństwo bez wysiłku, zaparcia się, czasem także pewnego „musu”? Czy posłuszeństwo, to robienie tylko tego, co ktoś uważa za słuszne? Proste i wielkie pytania. Dziś bardzo aktualne. Także w kontekście tego, o czym Pan pisze.

6.

Co do promocji kapłanów, mogę tylko odpowiedzieć, że przyświeca mi realizacja wyżej wspomnianego celu pasterskiego dla dobra ludzi mieszkającycj na tej ziemi. Staram się dobierać tak kapłanów, by byli jak najbardziej stosownymi w odniesieniu do środowiska, do którego ich posyłam. Będzie to zawsze różnie oceniane. To mnie naet nie dziwi. Chciałbym, by było to robione szczerze i w duchu miłości wspólnoty kościelnej i odpowiedzialności za nią.

7.

Co do dzwonka alarmowego, jaki u Pana się zapalił, to nie znam mechanizmów, jakie go uruchomiły. Fakty są takie, że na konwiwencji było około 60 kapłanów z naszej i innych diecezji. Z naszej było około 30. Czy to było tryumfalnie ogłaszane? Nie wiem. Informacja była dana, podobnie jak są dawane informacje o innych wydarzeniach. Z pewnością nie o wszystkich wydarzeniach daje się dać informacje proporcjonalne do ich ważności itp. Zdjęcia były pokazane jak z wielu innych wydarzeń. Nie wiem, komu Pan z tego powodu współczuje, czy mnie czy księżom (nie)zainteresowanym?. Jeśli Pan nie mówi (nie chce mówić) o poszczególnych uczestnikach, lecz tak ogólnie o wszystkich zamykając ich w takiej jednej globalnej ocenie, to obawiam się, że może ona być przynajmniej dla niektórych krzywdząca. A co do bólu, to niechaj już Pan zostawi mnie przeżywanie tego. Spraw bolesnych jest bardzo wiele i dotykają mnie bardziej raczej realne, które widzę, niż te, o których niektórzy przypuszczają. Zaś zamiary Pana chcę uszanować. Pańskie odczucia zaś to jest bardziej Pana sprawa niż moja.

8.

Z troską zaś słucham tego, co Pan wyznaje o zgrzytaniu w Panu tego czegoś (tak Pan pisze) w odniesieniu do ewangelijnego wezwania do nawrócenia. Jest to też niewątpliwie dobry znak. Ma Pan bowiem zawsze te możliwości, o których Pan (a może Ksiądz) pisze, uwicia sobie gniazdka. Wiem, że wielu sobie takie gniazdka wije i wielu jest przez to uwikłanych. Tacy, jak długo w tym pozostaną, nie będą w stanie ani zrozumieć Ewangelii, ani jej głosić poświęcając swoje życie. Będą tylko w stanie narzekać, krytykować, stawiać zastrzeżenia i obiekcje itp. Głoszenie Ewangelii jak i nawrócenie z jej powodu jest związane z całkowitą bezinteresownością i gotowością na wszystko. Co zrobić, jeśli jest inaczej? Jeśli chodzi o kapłanów, czy jest możliwe wyjście z tego bez prawdziwego posłuszeństwa? Czy wystarczy mowa o „przymusie” i koniunkturalnym ustosunkowaniu się do woli Kościoła, którą w konkretnym przypadku wyraża biskup (naturalnie będący w jedności z Kolegium etc.etc.). Nie wiem, czy Panu odpowiada owo płynięcie na fali, czy też ma odwagę, chociaż trochę być pod prąd za cenę tracenia czegoś, a nie dla zdobywania czegoś. Pisze Pan o obsypywaniu honorami i dostojeństwami ku zgorszeniu innych. Niech mi Pan pomoże, by było mniej niewłaściwości i mniej zgorszenia. By byli promowani ci, którzy faktycznie coś robią w duchu Ewangelii.

9.

Jeśli Panu zależy na dobru Kościoła i także swoim, by nie było tyle tego „zgrzytania” z powodu piasku w trybach, to niech Pan tego nie pomnaża, lecz stanie wobec biskupa w sposób otwarty i doradzi. Zapewne to pomoże przeżywać także własne nawrócenie – niezależnie od tego, kim Pan jest.

10.

Jeszcze jedna rzecz do wyjaśnienia. W pierwszym komentarzu Pan napisał: Chyba nie zrozumiałem stwierdzenie Księdza Biskupa: “tego Bóg nie może wybaczyć”. Bóg jest Wszechmocny, a przebaczenie uzależnił od skruchy grzesznika. Gdzie nie ma skruchy, nie ma przebaczenia – i to jest chyba grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Z jakiego kontekstu wziął Pan przypisane mi tutaj stwierdzenie: “tego Bóg nie może wybaczyć”. Jeśli ja używam tego sformułowania to właśnie tylko w odniesieniu do grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, tzn. krótko mówiąc do sytuacji, kiedy człowiek, nie chce przyjąć daru przebaczenia, który jest specjalnym działaniem i owocem działania Ducha Świętego. Być może Pan spotkał to moje zdanie wyrwane z kontekstu, w jakim ja je umieściłem, lub jako cytowane przez kogoś w innym kontekście. Bardzo proszę, aby mi Pan podał, skąd Pan to stwierdzenie przytacza.

11.

Na koniec: miłość nie znosi poczucia sprawiedliwości. Tak Pan pisze i to prawda. Trzeba jednak otworzyć nową kartę: miłość wypełnia sprawiedliwość dając ją jako nową, usprawiedliwiającą (zob. Rz 3,21-31 i 2 Kor 5,21; por. Mt 3,15 et passim). Zachęcam, by wmyśleć się w te lub podobne teksty. Nie jest to bicie piany ani popisywanie się znajomością Biblii. To jest Słowo, wobec którego możemy tylko się nawracać i odkrywać miłość Boga i Jego sprawiedliwość.

12.

Włączam Pana, Panie Longinie, szczególnie w moją modlitwę, o co Pan też prosi, i zachęcam do osobistego kontaktu. Będę wdzięczny za wszelką pomoc i jakiekolwiek wskazania, by być bliżej Ewangelii, żyć bardziej w nawróceniu i przewodniczyć w procesie dokonywania się jedności wspólnoty kościelnej – Ciała Chrystusowego. Jest to najważniejsze zadanie. W tym dziele jedności dokonuj się zbawienia każdego z członków, każdego z nas. Na miarę przejrzystości tej jedności Kościół jest też znakiem zbawienia dla innych, poszukujących czy zabłąkanych, którzy czasem nawet nie wiedzą, że są zabłąkani i nie zdają sobie sprawy z tego, że jest światło, że jest droga wyjścia z ciemności. Niech Pan ma świadomość, że mi, jako pasterzowi, ciąży bardzo to, że tylu ludzi żyje w ciemności i zagubieniu w tym świecie, podczas gdy jest światło Ewangelii. Dlatego też podejmuje tak wiele różnych kroków stosownie do mojego rozeznania sytuacji. Boli mnie też to, że jest tak wielu przyznających się do Kościoła, którzy nie tylko nie podejmują drogi właściwej ewangelizacji, lecz czasem robią wiele przeciwko niej. Szkoda ich i szkoda tych, do których z tego powodu Słowo nie dotrze, czy dotrze później. Tak też zresztą zawsze było.  To jednak nie zatrzyma mocy Słowa, które nie zna skrępowania (zob. 2Tm 2,9).

Pozdrawiam wszystkich Blogowiczów i dziękuję za obecność, za zajmowanie głosu, za modlitwę, za troskę o Kościół i poczucie wspólnoty na drodze przeżywania zbawienia.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

63 komentarze

  1. Jestem wdzięczny Księdzu Biskupowi za tak obszerną odpowiedź. Bardzo sobie to cenię zważywszy na wielorakie apostolskie zajęcia, które podejmuje Ksiądz Biskup. Wpis Księdza Biskupa przemyślę bardzo wnikliwie. Ja wiem, że Ksiądz Biskup ma gorliwość apostoła i dobrą wolę.
    Gdzieś jednak jest źródło tego”piasku”. Proszę w żadnym wypadku nie traktować moich wpisów, jako osobisty atak. To jedynie refleksje, mój punkt widzenia spraw. Może Bóg doprowadzi do takiej sytuacji, że zdobędę się na odwagę i osobiście podejmę rozmowę w cztery oczy. Ale jeszcze na to nie jestem gotowy.
    Pozdrawiam Księdza Biskupa i Drogę. Niech Pan sprawi, żeby dokonała się przemiana serc na Waszej czy innej – byle Bożej – Drodze, bo świat poganieje, bo nasze rodziny poganieją. Ale jeśli Dwunastu zmieniło świat, bo Pan był z Nimi, to nas jest więcej i z Boża pomocą sami ujrzymy Światłość i innym ją ukażemy.

    longin

    #1 longin
  2. „Zapewne też daje okazję do przeżywania pewnej jedności – chociaż dzięki tylko wirtualnym więziom.”
    Ja chciałabym tylko dodać, że moje niektore wirtualne więzi przeniosły się do świata rzeczywistego.
    Serdecznie pozdrawiam wszystkich, których poznałam dzięki blogowi.

    #2 basa
  3. Longin, będę się modliła, abyś znalazł tą odwagę do rozmowy w cztery oczy z Ks. Biskupem.
    Jeśli otoczenie Ks. Biskupa jest takie, jak sugerujesz, tym bardziej potrzebny jest mu ktoś, kto stanie przed nim w prawdzie.

    #3 basa
  4. do „basa”
    Myślę, że jesteś z Cmentarnej. Powiem szczerze, że nie jest łatwo mówić o innych, o ich gorszącym postępowaniu. Nie sądzę, że Ksiądz Biskup o tym nie wie. Zastanawiam się tylko, czy zepsute drzewo może rodzić dobre owoce. Tym bardziej, że patrzą na to z bliska młodzi księża. Co im zostanie z formacji przy takim zderzeniu z rzeczywistością. Powiem krótko: jest kilkanaście nominacji, które zniechęcaja i gorszą. Nie myśl, że mam jakieś osobiste pretensje. Proszę tego kometarza nie publikować.

    longin

    #4 longin
  5. …longin, zacznij od siebie. Sprobój wyprostowac siebie. Kim jesteś? Nie chowaj sie po krzakach… Młodzi księża to też normalni ludzie, którzy potrzebują Chrystusa /Prawdy/, bo na niej zdudowane jest ich święte kapłaństwo. Przyjacielu, masz ogromne pretensje do Pana Boga i nie tylko…
    Pozdrawiam Cię ten, który rezygnuje z walki i nawet samoobrony…
    janusz franus

    #5 baran katolicki
  6. …Nie jest moim zamiarem, aby ten blog (czy jak inaczej nazwiemy to, co stanowi niniejsze miejsce wymiany myśli), był kółkiem wzajemnej adoracji czy kółkiem adorującym biskupa…
    Biskup to Biskup. Nie ważne czy jest nim ZBIGNIEW KIERNIKOWSKI czy longin. Jak na razie jest nim ZBIGNIEW KIERNIKOWSKI, bo tak zdecydował JEZUS CHRYSTUS…
    Pozdrawiam Was…
    janusz franus

    #6 baran katolicki
  7. #4 longin
    Nie jestem z Cmentarnej.
    Jestem zdania, że jeżeli te nominacje gorszą, to wręcz jesteś zobowiązany powiedzieć o wiadomych tobie sprawach Ks. Biskupowi i jemu zostawić ocenę sytuacji. W przecinym wypadku przyczyniasz się też do zgorszenia młodych księży.
    Ja wiem, ze to nie jest łatwe. Nie wiem, czy sama miałabym wystarczająco dużo odwagi. Musiałabym mieć 100% pewność, że kogoś bezpodstawnie nie oskarżam.
    Dla dobra Kościoła, dla naszego dobra (nie jestem z Cmentarnej, ale jestem z tej diecezji), proszę znajdź w sobie tą odwagę.

    #7 basa
  8. Dziękuje biskupowi za te szczere świadectwo w wywiadzie „Bp Kiernikowski: Można być człowiekiem religijnym i jednocześnie niewierzącym
    Rozmawiali: Maria Czerska i Marcin Przeciszewski /a., Siedlce, 2008-11-21″, po którego lekturze poczułem się pokrzepiony. Pokrzepiony faktem, że takimi sprawami troszczy się kapłan mający sakrę biskupią. To budujące. Prawdziwa ulga.

    Mamy u mnie w mieście wielką plagę dewocji i ręce po prostu same opadają. To walka z wiatrakami.
    Ktoś powiedział, że „nie przesadza się starych drzew”. Z takiego „betonu” już chyba nie można się uwolnić. Żal mi tych ludzi i nas, którzy się z nimi męczymy.

    Osobiście, to gdybym miał taką władzę, widziałbym biskupa na stolicy włocławskiej diecezji. To -oczywiście moim subiektywnym spojrzeniem – najgorsza diecezja w Polsce. Ateizm totalny, stosowany powszechnie. Ogrom pracy dla biskupa. Serdecznie zapraszamy!

    Nie będę narzekał. Mam nadzieję. Modlimy się…czasami myślę że łatwiej się wyprowadzić. Kiedyś myślałem ze to przeklęta ziemia. Jakieś fatum na niej ciąży, zamordowali tu ks.Popiełuszkę. I temu podobne refleksje…

    Jednak „Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy.” i tego się trzymajmy.

    Pozdrawiam.Onager

    #8 Onager
  9. Bardzo podoba mi się zdanie: „wielu sobie takie gniazdka wije i wielu jest przez to uwikłanych.” Krótkie, ale jak pełne treści.

    #9 basa
  10. I jeszcze, gdy przeczytałam odpowiedź Ks. Biskupa, pomyślałam, że niepotrzebnie się Ks. Biskup tłumaczy. Skoro ktoś nie widzi czynów, ten nie uwierzy słowom. Ale chyba się myliłam.
    Teraz myślę, mam nadzieję, ze longinowi na prawdę zależy na dobru naszego siedleckiego Kościoła.
    Odwagi longinie!

    #10 basa
  11. Mogę powiedzieć – ale mu Biskup doł, gorzej jak babcia ryczką.
    Pawlak by powiedział „czep sie lepiej swojej baby” longinie a nie Biskupa, bo to nie po chrześcijańsku i nie polityczne. Pan Jezus każe nam nadstawiać drugi policzek, właśnie po to, żebyśmy nie mieli problemów wtedy, gdy wydaje sie nam, że mamy rację.
    Ksiądz Tischner powiedział: „Co z tego,że mamy rację, ale jakie z tego dobro”.

    Ja mieszkam na wsi. Jak mawiał św.pamięci biskupMazur „daleko między bagnami i jeziorami”. Nasłuchałem się co to przyszedł za nowy Biskup. Różańca nie lubi, religijność Maryjna mu się nie podoba, krytykuje tradycje itp. Liczy się tylko Droga. Zastanawiałem się, że gdybym miał posłuchać tych plotek, to trzeba by napisać -Biskupie nie przyjeżdżaj.
    U nas wszystko po staremu i niech tak zostanie, po co psuć. Nowe lepsze, jest wrogiem starego dobrego itd.
    Dzięki nowoczesnym mediom postanowiłem bliżej zapoznać się z naukami ks. Biskupa i trafiłem na ten blog. Wyrobiłem sobie własne zdanie, a i dużo dobrego skorzystałem.
    Podziwiam ojcowską wręcz troskę, zaangażowanie i cierpliwość w głoszeniu Dobrej Nowiny. Doceniam też stosowny dystans i poczucie humoru.
    W Nowym roku i Roku Kapłańskim życzę dużo sił i zdrowia, bo zapału ks Biskupowi nie brakuje i żeby dalej był takim” rekinem”, co sprawia większy ruch w wodzie, bo to przecież nie zabawa: „tu idzie o życie” i to wieczne.
    A i jeszcze jedno – Biskupie przyjeżdżaj.

    #11 wojtek
  12. „poczucie wspólnoty na drodze przeżywania zbawienia”
    No i cóż, loginie, mogę poradzić na to, że uważam, że trafiają one w sedno?…
    Mam kłamać, że nic dla mnie nie znaczą, albo udać, że mnie nie poruszyły?
    A ja rzeczywiście mam poczucie wspólnoty z basą, fasolą, owieczką, Januszem, Grzegorzem, Zbyszkiem, lipką, Tereską, K., AnnąK., (żeby nie owijać w bawełnę – i z Ks. Bpem…)
    Choć niektórych z nich może nigdy ich nie zobaczę, a jednak dzięki blogowi czuję, że ich trochę znam i myślę, że i oni mnie znają. To specyficzna wspólnota, której celem jest „przeżywanie swojego zbawienia” i dzielenie się tym. Dziś cieszę się bardzo, że taką wspólnotę znalazłam.
    Pozdrawiam Cię 🙂
    p.s. widzę, że lubisz zgadywać (np. skąd jest basa), to może i ja spróbuję: może prowadzisz bloga na F?

    #12 julia
  13. Tak się wahałam, czy dokonać wpisu, ale mnie wypowiedź Wojtka #11 zachęciła. Ja piszę to jako osoba nie tylko nie „z Cmentarnej”, ale nawet nie z Diecezji Siedleckiej. W mojej diecezji w ubiegłym roku zmienił się biskup i nim tu zaczął posługiwać, to z różnych stron dotarły do mnie dwie zupełnie odmienne opinie na jego temat. Zastanowiłam się wtedy, że opinie o jednym człowieku są takie skrajne opinie. Przychodzą mi na myśl słowa Pana Jezusa: „uważajcie, jak słuchacie”. Mam podobne doświadczenie jak wojtek – że do takich plotek o biskupie (Waszym, czy moim, czy jakimkolwiek innym) potrzeba zdrowego dystansu – bo wiele z tych plotek to paskudny kąkol 🙁 Miałam trzykrotnie okazję słuchać homilii nowego biskupa – i te części homilii, które dotyczyły łamania Słowa Bożego, były naprawdę głębokie i pokorne, bardzo budujące.
    Tak przy okazji, wspomniałeś o tendencjach do tworzenia na blogu towarzystwa wzajemnej adoracji. Może coś przeoczyłam, ale jak dotąd od Księdza Biskupa ani żadnego blogowicza jakoś nigdy adoracji nie doświadczyłam 😉
    Pozdrawiam 🙂

    #13 Fasola
  14. Przyjmuję wszystkie uwagi. Gratuluję dobrego samopoczucia. Jeśli prawda się nie liczy, to nam nie po drodze. Żegnam!

    longin

    #14 longin
  15. Słuchałem wczoraj w RM jednej z homilii Jana Pawła II z 1987r. Mówił on o naglącej potrzebie nowej ewangelizacji zarówno w Europie jak i w Polsce. Słuchałem tej homilii na pewno i w tamtym czasie, ale nie usłyszałem tej myśli. Byłem bardzo zafascynowany innymi okolicznościami związanymi z pielgrzymką. Protest przeciw komunie, Solidarność, zachwyt osobą Papieża, takie sprawy.
    Moje postrzeganie osoby Papieża jako człowieka, przeszkadzało mi wtedy w przyjmowaniu treści, jakie chciał przekazać.
    Dlatego dzisiaj staram się patrzeć z dystansem na kwestie osobowo-personalne, a wnikliwiej słuchać, co dana osoba ma do powiedzenia.
    Jeśli nasz Biskup przywołuje myśli, o których Kościół mówi od dawna, jeśli korzysta ze swoich biskupich uprawnień oraz własnego doświadczenia w dojrzewaniu wiary i proponuje konkretną pracę w diecezji, cóż w tym dziwnego? Ważne, aby sympatia lub empatia do osoby, do formacji neokatechumenalnej itp. nie przeszkadzała w racjonalnym myśleniu.
    Jestem pracodawcą dla kilkunastu osób i wiem, jak trudno jest zarządzać ludźmi nawet w tak małym wymiarze. Nie wiem ilu księży pracuje (służy) w diecezji, ale wyobrażam sobie skalę trudności w przekazie informacji, kontroli realizacji zadań itp. Im większa struktura tym większa inercja i trudniej podejmować właściwe decyzje również personalne.
    Statystycznie rzecz biorąc znajdują się osoby chętne do rzeczywistej pomocy, osoby obojętne, które można ukierunkować. Jest zawsze pewna ilość karierowiczów gotowych przytakiwać na wszystko w zamian za awans. Natomiast skarbem dla pracodawcy jest pracownik, który szczerze mówi to co myśli, nie obawia się zwolnienia, obstrukcji kolegów itp. Jak pozbywać się tych lęków? Czy w ogóle warto podjąć ten wysiłek? Czy chcesz? Stawiajmy sobie te pytania!

    #15 grzegorz
  16. dla grzegorza

    ” Nie wiem ilu księży pracuje (służy) w diecezji, ale wyobrażam sobie skalę trudności w przekazie informacji, kontroli realizacji zadań itp. Im większa struktura tym większa inercja i trudniej podejmować właściwe decyzje również personalne”

    Miałem nie zabierać już głosu, ale ten wpis jest wyjatkowo rozsądny. W diecezji jest ok 650 kapłanów.
    „Jest zawsze pewna ilość karierowiczów gotowych przytakiwać na wszystko w zamian za awans”

    I oto właśnie chodzi, że tak jest w naszej diecezji. A do tego są to ludzie publicznie skompromitowanych niemoralną postawą od pierwszego roku swego kapłaństwa. To musi budzić sprzeciw i zgorszenie.

    Przepływ zaś informacji, o którym mówisz, jest znakomity. Są „specjaliści”, którzy tworzą opinię dla Ksieddza Biskupa, ale wybiórczo – w zależności od układów z konkretnymi osobami.

    „Dlatego dzisiaj staram się patrzeć z dystansem na kwestie osobowo-personalne, a wnikliwiej słuchać, co dana osoba ma do powiedzenia” – mówić jest łatwo. Dla mnie istotniejsze jest, co robią. I w tym różnię się od Ciebie.

    Pozdrawiam Cię grzegorzu

    longin

    #16 longin
  17. Longin

    1. Tematem tego bloga jest e-Rozmowy o Dobrej Nowinie, więc ten, kto przytacza Słowo Boże mówi po prostu na temat. My zwykli grzesznicy podejmujemy tę rozmowę. Jak umiemy, z całym bagażem tego, kim jesteśmy i jacy jesteśmy. O ile rozumiem jesteś zgorszony konkretnym człowiekiem i przekładasz to na nas przykładając jedną miarę.

    2. O ile jesteś szczery pisząc o swoim przyglądaniu się DN (nie tylko przez uprzejmość) zapraszam Cię abyś był sprawiedliwy. Niezależnie od Twojej wiedzy i doświadczenia, a może pozycji – posłuchaj cyklu katechez wstępnych z konwiwencją od początku do końca. Może wtedy powiesz: acha, ale to jednak nie dla mnie – ale będziesz wiedział o czym mówisz.

    #17 AnnaK
  18. do Longina i innych.
    Dla mnie też istotne jest „co robią i mówią inni” Ale popatrzmy na to inaczej:
    1. Są tacy, którzy robią wiele dobrego.
    2. Każdego rozliczy Bóg. Za gorszenie innych też.
    3. Co robię ja? (dobrego? budującego?)
    Pozdrawiam i zachęcam do patrzenia na ludzi dobrych, po cichu wykonujących swoje zadania, posługę. Patrząc tylko na zło, fałsz i obłudę można pomyśleć, że tego jest więcej. ALE TO NIEPRAWDA!!!
    Krystyna

    #18 Krystyna
  19. #14
    Longin, mam nadzieję, że jeszcze zaglądasz tutaj. Mnie od rana męczy jedna myśl: „Zaproś go do swojej wspólnoty”
    Z tego co napisałeś wcześniej, zainteresowała cię jakaś wspólnota, ale nie zostałeś do niej zaproszony.
    Ja myślę, że interesuje cię prawda. Jeśli nadal masz potrzebę poznania Drogi trochę bliżej, zapraszam do mojej wspólnoty. Skontaktuj się ze mną basa2@op.pl

    #19 basa
  20. Ja tu weszłam tylko na chwilę, miałam w sercu wiele pretensji o których pisze Wojtek #11, może nie pretensji a raczej żalu , niedosytu czy braku zrozumienia. Chciałam przekonać się i sprawdzić…..i….jakoś tak wyszło, że trudno mi stąd wyjść. Nie wiem, czy wszystko do mnie dociera i czy wszystko jestem w stanie przyjąć ??
    Nie należę do DN i nie sądzę, że jest to wymóg konieczny, chociaż może pożądany. Wiem tylko, że Prawda, którą przybliża nam Ks. Biskup jest na tyle pociągająca, że jeszcze tu trochę posiedzę. Czuję tę więź o której pisze Julia # 12 i dziękuję jej za to, że pisze. Dzięki Wam wszystkim mam wiele nowego światła, a to,że jest ten blog, to rewelacja. Nie musimy myśleć tak samo, łączy nas przecież poszukiwanie Prawdy.
    Pozdrawiam Longin i nie bądź taki smutny 🙂

    #20 owieczka
  21. longinie,
    Przeczytaj, proszę, mój wpis do końca.
    Nie da się rozwiązać problemu interesowności zarządzeniem, ochrzanieniem, nakazem czy karą. Nie pomoże oburzanie się, obrażanie itp. Potrzeba dojrzewania chrześcijańskiego. Najpierw Twojego, mojego. Potem przeze mnie innych. Nie ma innej drogi. Dlatego walkę z patologiami zaczynamy od siebie, poprzez własne nawracanie (tryb jest niedokonany, bo ten proces jest ciągły).
    Jeśli się na to nie zdecydujesz, do końca życia będziesz skwaszony, narzekający i niezadowolony. Albo co najgorsze uwijesz sobie gniazdko, gdzie te problemy będą dalej od Ciebie i jakoś będziesz sobie radził. Nie będziesz również w stanie pomóc tym, którzy tego potrzebują (których złą postawę zauważasz), bo nie będziesz miał wewnątrz siebie narzędzi do tej pomocy.
    To mówi też basa w #19.
    Zrób odważnie krok do przodu, nie pożałujesz!

    #21 grzegorz
  22. Dziękuję za powyższe odpowiedzi Ks.Biskupowi.Dziękuję również Longinowi.Czułam że z niego porządny człowiek.

    #22 Ka
  23. Uczyniłem kilkanaście kroków na Drodze Neokatechomenalnej i stwierdziłem, że jest nam nie „po drodze”, co nie znaczy, że wielu na niej odnajdzie drogę do Boga (znam takich). Było kilka sformułowań które mi przeszadzały np. pieśń „… ześlij Boże Ducha Twego…”. (Duch Święty jest osobą Boską a nie mocą Bożą jak np. u Protestantów). Gdy stwierdziłem „Wiem, że nic nie wiem” przestałem chodzić tą drogą.
    Mój Proboszcz nie jest zaangażowany w DN a jest bardzo dobrze oceniany przez ks. Biskupa za faktycznie perfekcyjną pracę, byłem tego świadkiem.
    Niech Pan udzieli sił i wytrwałości w prowadzeniu tych rozmów.

    #23 lemi58
  24. longinie,
    jeżeli naprawdę ważna jest dla ciebie Prawda – najlepiej dla Kościoła i dla Ciebie byłoby, gdybyś spotkał się osobiście z Ks. Biskupem i szczerze porozmawiał. Zaryzykuj. Choć rozumiem Twoją obawę i dlatego zacytuję fragmenty książki o. A. Pelanowskiego „Umieranie ożywiające”:
    1. „Jakie uczucia rodzą się w swoim sercu wobec Boga, gdy dowiadujesz się, że jesteś zdany na łaskę i niełaskę swego życiowego wroga? Zapewne myślisz, że Bóg Cię opuścił i teraz pozostajesz w mocy nieprzyjaciela. Ale czy tak jest naprawdę? W moim życiu wielokrotnie było tak, że w jednej chwili moi wrogowie stawali się moimi przyjaciółmi i na odwrót. Los kapłana to nieustanna utrata przyjaciół i pozyskiwanie wrogów. Trudno w tym o spokój, ale za to łatwo o wiarę”
    2. „Możemy śmiało powiedzieć,że w wielu doświadczeniach Bóg stawiał nas w bardzo trudnych i niebezpiecznych sytuacjach, ale zawsze czynił to po to, aby obudzić w nas wiarę, skruchę za grzechy i nauczyć umierania dla innych, które jest naśladowaniem Chrystusa i ostatecznie sensem życia. Zdarza się, że takiemu przebudzeniu służą życiowe katastrofy, choroby, nieszczęścia, opuszczenia, zdrady, samotność, które w końcu okazują się błogosławieństwem. Wszystkie te przeżycia uczą jednak czegoś więcej niż tylko rozumu: uczą posłuszeństwa Słowu Bożemu. Tylko w tym posłuszeństwie ukryte jest prawdziwe szczęście! Tylko wyjątkowe przeżycia czynią ze zwykłych ludzi kogoś wyjątkowego”
    A więc – zachęcam – wejdź w trudne (myślę – dla Ciebie) przeżycie spotkania z Ks. Biskupem!
    Pozdrawiam 🙂

    #24 julia
  25. #4
    „Zastanawiam się tylko, czy zepsute drzewo może rodzić dobre owoce.”
    Dużo myslałam o tym.
    Pomyslałam też jednak, że gdyby Bóg nie dawał możliwości, aby „złe drzewo” dzięki odpowiedniej pielęgnacji mogło wydać dobry owoc, nie byłoby np. św. Pawła, albo św. Augustyna.
    Doszłam do wniosku, że nikogo nie można przekreślać. Bóg może wszystko.

    #25 basa
  26. Longinie, jeszcze chciałabym dodać do mojego postu #19, że oczywiście moja w tym głowa, aby nikt nie skojarzył ciebie z longinem, jeślibyś zdecydował się odwiedzić naszą wspólnotę.

    #26 basa
  27. #26 Ale dlaczego?
    Czyż myślisz, że Longin by się Longina wstydził?

    #27 Ka
  28. do „basa” 24
    Oczywiście masz rację”basa”, że nikogo nie można przekreślać. Ale przypomnij sobie przypowieść o drzewie figowym, na którym Pan szukał owoców, chociaż nie był to czas owocowania. Przypomnij sobie bezskuteczną troskę ogrodnika i reakcję
    Pana.
    Przykład św. Pawła i św. Augustyna to przykład zerwania z grzechem i całkowitego nawrócenia.

    Bo nie grzech jest najstraszniejszy – wszyscy jesteśmy grzesznikami – lecz trwanie w grzechu
    przez całe kapłaństwo. O tym mówię.
    Nie przesądzam, że we wspomnianych wypadkach niemożliwe jest nawrócenie. Taką szansę daje Bóg każdemu do ostatniego tchnienia.
    Anonimowość nie pozwala mówić o szczegółach, żeby nie zniesławiać, chociaż prezbyterium diecezjalne doskonale wie , o kim mówię i gorszy się, że właśnie tacy mają stanowić zręby Wspólnoty Neokatechumenalnej w diecezji raczej z racji zajmowanych wysokich stanowisk i godności (aby ich nie stracić i się nie narazić), niż z przekonania. Bo w ich „uwikłaniach” nie widać żadnej zmiany, ani poprawy.
    Chyba jednak zakończmy dyskusję na ten temat.
    Dziękuję za zaproszenie do Twojej Wspólnoty. Chyba nie jestem na to gotowy z różnych, obiektywnych względów.

    Pozdrawiam
    longin

    #28 longin
  29. ad 27

    Nie longin ani nie wstydziłby się siebie, ani bał. Są to sprawy zbyt przykre, a reakcja Księdza Biskupa jest nieprzewidywalna.

    longin

    #29 longin
  30. do longina…
    wskazówka z Ewangelii:
    „Upomnienie braterskie
    15 Gdy brat twój zgrzeszy , idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata.
    16 Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa.
    17 Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!” Mt 18

    #30 julia
  31. …„Jeżeli brat twój zgrzeszył, idź i upomnij go w cztery oczy.
    Gdy cię usłucha, pozyskałeś swego brata.
    Jeżeli cię nie usłucha: weź ze sobą jeszcze jedną lub dwie osoby, żeby na podstawie zeznania dwóch lub trzech świadków cała sprawa została rozstrzygnięta.
    Jeżeli ich także nie chce usłuchać: powiedz to Kościołowi.
    A jeśli nawet Kościoła usłuchać nie chce, Niech będzie ci jako poganin i celnik”.
    (Mt 18, 15-17)
    …JEZUS CHRYSTUS

    #31 baran katolicki
  32. Drogi longinie, te moje żarty były trochę, by rozminować sytuację. Na początku Twych wypowiedzi wyglądało, że kwestionujesz charyzmat ks. Biskupa. Z późniejszych wypowiedzi wynikło zupełnie coś innego, że chodzi o bardzo poważne sprawy. Ich natura jest mi zupełnie nieznana i nie miałem zamiaru w tej kwestii cię osądzać. Dlatego jeśli poczułeś się urażony, to szczerze przepraszam. Pocieszeniem (bez osobistej aluzji do Ciebie) niech będzie to, że często robi się to, czego się nie chce i to wiele razy. Pozdrawiam.

    #32 wojtek
  33. #28
    Longinie, dziękuję za rozmowę.
    Ja zapraszałam Ciebie jako gościa. Nic zobowiązującego.
    Zaproszenie jest nadal aktualne, jeśli kiedyś byś zmienił zdanie.
    Rób, co uważasz za słuszne.
    Niech mądrość Pana Cię prowadzi

    #33 basa
  34. Uważam ten blog za bardzo dobry pomysł naszego Biskupa. Po pierwsze jako możliwość bezpośredniego zapoznania się z interpretacją Słowa Bożego. Po drugie poprzez tą interpretację poznanie samej osoby Pasterza naszej diecezji. Wierzymy, że Bóg przychodzi poprzez drugiego człowieka. Tym bardziej przez osobę wysoko postawioną w hierarchii kościelnej. Zadowolić wszystkich nie można, tym bardziej dziękuje za podjęty trud i odwagę.

    #34 Paweł
  35. #29 Wiem o tym Longin.
    Pytanie było do basy.

    #35 Ka
  36. Nie często wchodzę na bloga wczoraj weszłam, przeczytałam wiele komentarzy i dodaję kilka moich przemyśleń.

    1. Zaczęłam odkywać Osobę Jezusa Chrystua i świadomie wierzyć jako 15- letni człowiek dzieki oazie, formacji i konkretnemu kapłanowi dlatego do dzisiaj dziękuję Bogu za dar Ruchu Swiatło-Zycie i to jest moja droga wzrastania w wierze(oczywiście z domu również wyniosłam wychowanie katolickie).
    2. Spotkałam i spotykam w życiu osoby z innych Ruchów, w tym też z Drogi Neokatechumenalnej i uważam, że Duch Swięty wzbudza dzisiaj w Kościele różne Wspólnoty aby człowiek mógł w nich wzrastać i cieszę się różnymi formami, które są uznane przez Kościół
    3. W dużej mierze dzięki formacji zaczęłam bliżej współpracować z kapłanami i poznawać ich też jako ludzi mających jak każdy inny słabości i próbuje takiej drogi, że przede wszystkim modlę się jeżeli widzę słabość a jeżeli mówię to konkretnie do kogoś w konkretniej sprawie.
    3. Od niedawna mieszkam w Siedlcach i jak tylko mogę uczestniczę w Celebracjach Słowa Bożego prowadzonych przez ks. Biskupa, Eucharystiach, Jutrzni, Nieszporach w katedrze, katechezach i doświadczam, że z jednej strony Słowo Boże dociera do mnie a z drugiej strony poznaję siebie, swoje granice, słabe strony i bardzo mi w tym pomaga nauczanie ks. Biskupa.
    4. W czasie każdej Celebracji jest też możliwość podzielenia się, powiedzenia świadectwa i już dwa razy słyszałam wypowiedzi konkretnych kapłanów początkowo sceptycznie nastawionych, którzy doświadczyli konkretnego poruszenia i myślę że nawrócenia dzięki posłudze Słowa ks. Biskupa
    5. Longinie, ja też Cie zachęcam do osobistego spotkania z ks. Biskupem, wsłuchania się w Jego nauczanie.
    Ania

    #36 Ania
  37. #35 Ka
    W takim razie odpowiadam:
    Moim zdaniem longin, jeśliby napisał do mnie wykazałby się bardzo dużą odwagą ( musiałby zaufać obcej osobie) a to, że stanąłby przede mną osobiście świadczyłoby jednoznacznie, że się siebie nie wstydzi. Tym bardziej, że wtedy już nie chowałby się za anonimowym longinem. Musiałby stanąć przede mną w prawdzie. A ja przed nim. Myślę, ze to od nas obojga wymaga odwagi. I zaufania drugiemu. Oddania się w jego ręce.
    Ja pisząc post #26 chciałam dać większe poczucie bezpieczeństwa dla longina. Np Jan Kowalski może wcale nie chciałby, aby wszyscy wiedzieli, że to on jest longinem. Ale to zawsze longin by decydował, co powiedzieć wspólnocie. W tak małym gronie gości się jednak przedstawia.
    Mam nadzieję Ka, że ta odpowiedź cię satysfakcjonuje.

    #37 basa
  38. P.S.do #35 Ka: Skoro mu zaproponowałam, aby napisał, to nie mogłam sądzić, ze się siebie wstydzi. W przeciwnym wypadku, taka propozycja nie miałaby sensu.

    #38 basa
  39. Longin
    Panie / Księże Longinie,
    zgodnie z prośbą nie wpuszczam przesłanego komentarza.
    Odpowiadam tylko ogólnie, że poruszone sprawy w przesłanym komentarzu – wg mojej znajomości i świadomości – są w niektórych aspektach przedstawione zgodnie z prawda a w niektórych nie. O wielu aspektach rzeczywistości dowiaduję się po faktach. Są takie, które dochodzą, są weryfikowane i okazują się w innym świetle, niż bywają przedstawiane.
    W przysłanej wypowiedzi jest sporo takich szczegółów, które nie koniecznie są takimi, jak zostały przedstawione. Są też niewątpliwie krzywdzące – wg mojej znajomości.
    Najprostsze rozwiązanie to postąpić w duchu Ewangelii i przyjść do biskupa, aby ułatwić mu pracę, jeśli nie na innym terenie to przynajmniej na polu nominacji, godności itp., które są znacznym przedmiotem przesłanego komentarza. Wyjaśni się też wiele z niezrozumienia moich zabiegów o konieczną ewangelizacją, czy inicjację chrześcijańską (nie tylko neokatechumenat). Jest bowiem tak bardzo wiele osób oczekujących orędzia Ewangelii, cierpiących i potrzebujących pomocy. Na tym polu potrzeba zjednoczenia wszystkich sił. Dziś np. miałem spotkanie z katechumenami (nie neokatechumenami) i towarzyszącymi im osobami, które nie mają najmniejszej wątpliwości, jak jest im potrzebne światło Ewangelii i przybliżenie Słowa Bożego, czego niestety tak mało się podejmuje. To powinno być robione w parafiach, a czego jest mało – z wielu powodów. To tylko, żeby zaznaczyć, że zależy mi nie tylko na neokatechumenacie.
    To będzie wyrazem prawdziwej troski o nasz lokalny Kościół, o nasze Prezbiterium i będzie też przejawem wiary.
    Zapraszam więc, jak to wielu już sugerowało.
    Bp ZbK

    #39 bp Zbigniew Kiernikowski
  40. Chciałabym jeszcze dodać, że diabeł naprawdę istnieje, robi ludziom interpretację, jest kłamcą, ojcem kłamstwa. Także zło istnieje, są ludzie którzy kłamią w oczy, są tacy którzy pochopnie według własnych grzechów osądzają, potępiają, oczerniają. Można się gorszyć. Jeśli istnieje hierarchia, dobrze jest rozmawiać w duchu Ewangelii, ponieważ rzeczy wyjawione stają się światłem. Moim zdaniem to dobrze, że Longin zaczął coś mówić, jak umiał, a nie zamykał się w buncie i osądzaniu, nienawiści. Chociaż źle się czuję nie wiedząc o co chodzi (nie wypada mówić tajemnicami w towarzystwie), modlę się, aby Bóg dał światło w tej sprawie, aby pomógł swoją łaską. Modlę się za Księdza Biskupa, który pewnie na co dzień ma wiele tak trudnych problemów o mądrość salomonową i aby Jezus Chrystus był z nim.
    Pozdrawiam

    #40 AnnaK
  41. Przykro mi, ale przedstawione sprawy wszystkie są prawdziwe. Znowu ktoś wpuszcza Księdza Biskupa w „maliny”, ale przecież winni się nie przyznają. To oczywiste. Doświadczył Ksiądz Biskup nie jeden raz wiarygodności swoich kapłanów – tak sądzę. Boleję nad tym, bo jest Ksiądz Biskup wrażliwym Pasterzem troszczącym się o powierzony Kościół, a ja nie mam żadnych kwalifikacji, żeby brać udział w sprawach personalnych. Mówię jedynie co wiem, co słyszę i co mnie bardzo boli i osłabia także moją wiarę. Ale, jak widzę, pozostaje tylko modlitwa.
    Za mało w mojej wypowiedzi poświęciłem miejsca konieczności ewangelizacji. Rozumiem jej potrzebę i konieczność, przecież żyję w konkretnej rzeczywistości i widzę, jak poganieją ludzie.
    Żyję dostatecznie długo, żeby zauważyć ogromne, niekorzystne zmiany w dziedzinie wiary i chrześcijańskiego życia.
    Niech Duch Święty wspiera wysiłki Księdza Biskupa na polu ewangelizacji.
    Nie zamierzam więcej niepokoić Księdza Biskupa swoimi bolączkami.
    In Christo

    longin

    #41 longin
  42. Longinie,
    Bardzo ucieszyła mnie Twoja wypowiedź, o rozumieniu potrzeby ewangelizacji. Czy masz tu jakieś doświadczenia w swojej parafii? Myślę tu przede wszystkim o rozważaniu proponowanego przez Kościół Słowa, odnoszeniu tych treści do konkretnych zdarzeń z minionego tygodnia, miesiąca, roku?
    U nas w parafii mamy pewne doświadczenia z programem „Chrzest w życiu i misji Kościoła”. Uważam, że pewien fragment tego programu można zastosować jako katechezy dla narzeczonych. Można zapraszać również zgłaszających się rodziców z dziećmi do chrztu dostosowując odpowiednio formę spotkań.
    Możliwości jest wiele, można zacząć od jakiejś jednej i wypracować odpowiednią formułę. Zauważamy (nie tylko ja ale naprawdę wiele osób z różnych środowisk), że niedzielne msze św. nie wystarczą.
    Proszę Cię o komentarz:)

    #42 grzegorz
  43. longinowi!
    Nie mogę milczeć w sprawie „tego dziwnego neokatechumenatu”! Nie użyję cytatów tak bardzo cenionego przez „longina” Ojca św. Jana Pawła II – a to by już wystarczyło! Wierzę, że to jest Boże Dzieło i jako takie, obroni się samo. Ma 40 lat i żyje, rozwija się i wielu ludzi już doprowadziło do nieba, bo wierzę, że moich przeszło 20-tu Braci ze wspólnoty odchodząc z tego świata – poszło do Pana. A odchodząc zostawili nam świadectwo, z jaką ufnością i pokojem można przechodzić „do domu Ojca”. Tego nauczyło ich (i nas uczy) Słowo, które otrzymujemy na liturgiach we wspólnocie Braci.
    Spróbuj iść sam w pieszej pielgrzymce kilkaset kilometrów? Łatwiej w gromadzie! A tu jest coś więcej niż piesza pielgrzymka! I to nie musi być tylko DN!
    Poszukaj właściwej dla siebie wspólnoty (może ludzi wykształconych, wygadanych, już nawróconych – wg swego rozeznania).
    Mnie znalazła Droga i dziękuję Panu, że już 26 lat jest to mój „sposób na życie”, wśród ludzi różnego wieku, wykształcenia, temperamentu, w różnej sytuacji rodzinnej – ot, takich, jak widzimy na ulicy.
    Bardzo bym chciał zaprosić Ciebie do mojej Wspólnoty – podobnie jak „basa”, ale dzieli nas kilkaset kilometrów.
    Nie uważamy się za „lepszych, bardziej nawróconych”, akurat w naszej diecezji postrzegają nas ci „życzliwi” jako tych, którzy za często mówią o swej grzeszności publicznie, podkreślając jednocześnie darmowość Bożego przebaczania. Widzą jednak, że coraz bardziej stajemy się dla siebie prawdziwie braćmi.

    #43 Aleksander
  44. Każda osoba publiczna narażona jest na ataki, szczególnie gdy jest kontrowersyjna. Jak łatwo zauważyć Ksiądz Biskup jest taką osobą . Krytyka osoby Ks.Bpa bierze się według mojej wiedzy i obserwacji, z niezrozumienia tego co naucza i tego co robi dla dobra nie tylko swoich diecezjan.
    Nie bardzo rozumiem longin Ciebie w Twoim stwierdzeniu i obawach,że „..reakcja Księdza Biskupa jest nieprzewidzialna.” Proponuję abyś nie powtarzał za innymi takich bredni, a sam doświadczył przez osobistą rozmowę z Księdzem Biskupem Jego Ojcowskiej troski o dobro Kościoła.
    Aby to dostrzec, jest jeden warunek – stanięcie w prawdzie, szczerości i pokorze, a czego się nie rozumie, przyjąć w posłuszeństwie wobec Hierarchy.
    Dla wielu wiernych, nauczanie Ks. Biskupa jest rozjaśnianiem krętych i bolesnych „scieżek” ich życia. Otwartość J.E. na każdego człowieka, jest zaskakująca i niesamowita. Takież same są Jego nauki i pochylanie się nad Słowem Bożym.Takież same jest Jego posługiwanie jako Biskupa…
    Moim pragnieniem w modlitwie, jest otwartość uszu i oczu dla tych, którym wydaje sie,że wiedzą lepiej…
    longin, ciąży na Tobie duża odpowiedzialność
    za dobro Kościoła. Dobrze,że podjąłeś takie tematy, ale w tej sytuacji jest Twoją powinnością rozmowa z Księdzem Biskupem w „cztery oczy”.
    Prawdę należy potwierdzić , a kłamstwa wyjaśnić.
    Tak postąpiłby każdy prawy człowiek, nie mówiąc już o pstawie chrześcijańskiej. Odwaga, to jedna z podstawowych cnót…
    Osobiście , bardzo boleję nad bezmyślnością niektórych katolików i kapłanów, którzy przyczyniają się na różne sposoby do demoralizacji wiernych i nie tylko wierzących…

    Księże Biskupie, życzę wielu sił i Bożej mocy
    by zmieniać serca zatwardziałe i pyszne tych,którzy jeszcze tego nie dostrzegają u siebie.

    Serdecznie pozdrawiam Księdza Biskupa i blogowiczów.

    #44 Zofia
  45. A ja longinie cieszę się, że to napisałeś choć domyślam się, że nie było latwo…

    Cenię ludzi odważnych i nie postrzegam absolutnego posłuszeństwa jako cnotę. Nigdy nie rozumiałam Księgi Hioba, bo jego los zawsze budził we mnie bunt.
    Ten bunt pozostał…

    Nie mnie oceniać ‚personalne’ dezyzje Ks. Biskupa choć muszę przyznać, że dla postronnego obserwatora mogą się one wydawać niezrozumiałe.

    Co do drogi neokatechumenalnej to mam niewielkie doświadczenia. Wziełam udział w kilku katechezach (do momentu kiedy zaczynała się zawiązywać wspólnota) i miałam mieszane uczucia.
    Z jednej strony cieszę się, że ludzie znajdują w tym drogę dla siebie i duchowy spokój.
    Z drugiej strony nie mogłam oprzeć się jakimś ‚sekciarskim’ skojarzeniom (i tu proszę się nie obrażać bo to tylko odczucia) Zdaję sobie sprawę, że wynikało to z mojej słabej wiary lecz sądzę, że niewielu ludzi stać na takie bezgraniczne oddanie się, niewielu potrafi tak zaufać i niewielu ma w sobie tyle pokory. Dlatego myślę, że droga neokatechumenalna nie jest drogą dla wszystkich.

    Zastanawiam się też czy jest miejsce w kościele dla ludzi takich jak ja – ludzi, którzy nie mają tak silnej łaski wiary i nie umieją sobie wszystkiego poukładać.

    Myślę, że jest wiele droóg pojednania z Bogiem. Nie można ludziom narzucić tej jedynej, słusznej. Ludzie są przecież różni. Jedni do spraw wiary podchodzą bardziej intelektualnie, inni emocjonalnie a jeszcze innym będzie potrzeba odrobina ‚magii’ 🙂 Najważniejsze, żeby te różne drogi prowadziły do dobra 🙂

    Pozdrawiam wszystkich.

    #45 manala
  46. Uważam, że longin miał prawo pokazać kilka problemów, o których nie chcielibyśmy wiedzieć. Większość osób tu wypowiadających się nie dopuszcza do siebie myśli, że biskup też człowiek i mylić się może. Wiedzcie, że Biskup Kiernikowski jest uważany przez część osób za osobę upartą, budzącą postrach
    (chodzi o to, że potrafi przerwać Mszę, by poinstruować np. ministranta, że źle stoi, albo organistę, że źle śpiewa itp.)Co do kwestii personalnych, to też krążą różne opinie. Najłatwiej jest powiedzieć, że tworzy je ktoś, kto chce zaszkodzić Kościołowi. A może warto upaść na kolana i wyszeptać: mea culpa?

    Szalom

    #46 edytka
  47. #46 edytka,
    1. a ja uważam, że longin jest tchórzem, bo zamiast spotkać się z Księdzem Biskupem, podać zarzuty wobec konkretnych osób, wysłuchać odpowiedzi – napisał, że bardzo się martwi sytuacją Kościoła diecezjalnego, ale nic nie zrobi, żeby ją poprawić…
    2. wiem na pewno, że Ksiądz Biskup jest człowiekiem i „mylić się może”. Nie we wszystkim bowiem Kościół jest nieomylny. Nieomylność Kościoła dotyczy kwestii wiary i moralności, a nie np. kwestii politycznych, przyrodoznawczych itp.
    3. ciekawe stwierdzenie „jest uważany” za osobę itd… Pytanie tylko – przez kogo? Przez tę część wiernych, którym nie podoba się, że czuje się odpowiedzialny za liturgię w swojej diecezji? Zacytuję kilka artykułów „Konstytucji o liturgii świętej „SACROSANCTUM CONCILIUM””:
    „KL 22.1. Prawo kierowania sprawami liturgii należy wyłącznie do władzy kościelnej. Przysługuje ono Stolicy Apostolskiej oraz, zgodnie z prawem, biskupowi.
    KL 26. Czynności liturgiczne nie są czynnościami prywatnymi, lecz kultem Kościoła, będącego „sakramentem jedności”, a Kościół to lud święty, zjednoczony i zorganizowany pod zwierzchnictwem biskupów.
    KL 29. Ministranci, lektorzy, komentatorzy i członkowie chóru również spełniają prawdziwą funkcję liturgiczną. Niech więc wykonują swój urząd z tak szczerą pobożnością i dokładnością, jak to przystoi wzniosłej posłudze i odpowiada słusznym wymaganiom Ludu Bożego.

    Należy więc starannie wychować te osoby w duchu liturgii oraz przygotować do odpowiedniego i zgodnego z przepisami wykonywania przypadających każdemu czynności.
    KL 30. Celem wzmożenia czynnego uczestnictwa należy pobudzać wiernych do wykonywania aklamacji, odpowiedzi, psalmów, antyfon, pieśni jak również czynności czy gestów oraz przybierania właściwej postawy ciała. W odpowiednim czasie należy zachować także pełne milczenie”
    4. Nie, nie „najłatwiej jest powiedzieć, że tworzy je (opinie o kwestiach personalnych) ktoś, kto chce zaszkodzić Kościołowi”…
    Z tego, co widzę – najłatwiej jest powiedzieć, że winien jest biskup i niech on przeprasza. Bo gdy prosi o wyjaśnienia i rozmowę – słyszy (czyta): nie, bo nie!
    Pozdrawiam.

    #47 julia
  48. Wydaje mi się, że pisząc na tym blogu jednak coś robi. Po co się spotykać? Po prostu bp Kiernikowski moim zdaniem powinien się zastanowić co do tych kwestii personalnych. Po drugie – łatwiej jest pisać tutaj, niż spotkać się twarzą w twarz z biskupem ze względu chociażby na to, że niektórzy są nieśmiali i przebywając w jednym pomieszczeniu z biskupem mogliby nie wypowiedzieć ani jednego słowa. Ponadto nie cytuj mi artykułów, które dobrze znam. Chodzi mi po prostu o sposób bycia bp Kiernikowskiego, który tak różni się od sposobu bycia bp Tomasika.

    #48 edyta
  49. #45 manala,
    piszesz:
    „Myślę, że jest wiele dróg pojednania z Bogiem. Nie można ludziom narzucić tej jedynej, słusznej”
    A wg mnie jedynie Chrystus jako Syn Boży, który stał się człowiekiem mógł dokonać i dokonał przez swoją śmierć i zmartwychwstanie pojednania ludzi z Bogiem. Moje pojednanie z Bogiem może dokonać się TYLKO poprzez zanurzenie w śmierci Chrystusa po to, by razem z Nim zmartwychwstać jako nowy człowiek. NIE MA innej drogi pojednania z Bogiem. Tę drogę ZAPROPONOWAŁ Chrystusa i nikogo do niej nie zmusza, nie narzuca. Kościół też nikogo nie zmusza do przyjęcia sakramentu chrztu św., tylko proponuje – jeśli chcesz…
    Zgadzam się z Tobą, manala, że każdy człowiek jest inny. Ale wiara to nie jest sprawa intelektu czy emocji. To sprawa spotkania w swoim życiu Boga, który Jest dla mnie i przy mnie. To doświadczenie Boga, który wie, co dla mnie jest dobre. Hiob – myślę – tak właśnie rozumiał wiarę. I dlatego był posłuszny…
    Co rozumiesz, manala, pod pojęciem – „magia”?
    Czy wiarę w to, że pewne rytualne czynności pozwalają posługiwać się tajemnymi siłami? KKK nazywa takie praktyki jako będące w poważnej sprzeczności z cnotą religijności.
    I jeszcze jedno… Czym wg Ciebie, manala, jest dobro?
    Pozdrawiam 🙂

    #49 julia
  50. #59 edytka,
    masz rację, dobrze, że longin napisał na blogu. To lepsze, niż obłudne pozorne zgadzanie się z decyzjami swojego zwierzchnika. Choć nie wiem, jaka jest postawa longina w czasie spotkania z Ks. Bpem „twarzą w twarz”…
    W ostatniej audycji KRP o kapłaństwie z udziałem Ks. Bpa przypomniane zostały słowa przysięgi, które wypowiada diakon wobec Kościoła. M.in. przyrzeka cześć i posłuszeństwo biskupowi i jego następcom. Jednocześnie padły słowa o tym, że potrzeba wiary, że ten biskup, postawiony prezbiterowi jako przełożony przez Kościół jest po to, by w nim (prezbiterze) dokonało się dzieło Boże. Biskup jest człowiekiem, jak każdy. Grzeszy, może się mylić. Zrozumienie, czym jest kapłaństwo sprawia, że jeśli biskup, wg prezbitera, nie służy Kościołowi, ma on obowiązek powiedzieć to biskupowi. Licząc się z tym, że może być źle zrozumiany. Ale jeżeli NAPRAWDĘ jest w nim troska o Kościół i Duch Chrystusa – takie ryzyko podejmie „z Bożą pomocą”. Każdy prezbiter jest do takiej postawy uzdolniony w sakramencie święceń. Dziwi mnie więc twoje stwierdzenie, że „jest nieśmiały” i „w obecności biskupa nie wypowie słowa”. Niech nie liczy tylko na siebie, ale na „Bożą pomoc”.
    Zbyt mało znam Księdza Biskupa Zb. Kiernikowskiego i Księdza Biskupa H. Tomasika, by konfrontować ze sobą ich sposób bycia.
    Każdy z nas jest inny i niepowtarzalny – to fakt. Każdy z nas ma prawo jednych lubić, innych nie.
    Mam świadomość, że nie przez wszystkich jest akceptowany mój sposób bycia. Myślę, że nie wszystkim podoba się to, jak Ty, edytko, się zachowujesz, jaka jesteś.
    Dlatego tak ważne jest rozumienie sakramentu chrztu św., który umożliwia nam z takimi różnymi od nas wchodzić w komunię.
    Pozdrawiam 🙂

    #50 julia
  51. Ad Manala
    Manala, proponuje Ci, abyś Ty i my wszyscy swoje patrzenie na Drogę (zaznaczam że nie jestem na niej) zwrócili w innym kierunku. Tylko jeden aspekt z Twojej wypowiedzi. Piszesz: „Z drugiej strony nie mogłam oprzeć się jakimś ’sekciarskim’ skojarzeniom (i tu proszę się nie obrażać bo to tylko odczucia) Zdaję sobie sprawę, że wynikało to z mojej słabej wiary lecz sądzę, że niewielu ludzi stać na takie bezgraniczne oddanie się, niewielu potrafi tak zaufać i niewielu ma w sobie tyle pokory” (#45). Zauważmy, że tak samo patrzono na pierwszych chrześcijan, którzy się miłowali, spotykali, itd… Ponadto, z sekty nie da się tak łatwo wyjść, a tutaj z tego co wiem swoją decyzją wstępujesz i swoją występujesz – kiedy chcesz…. Dlaczego jest tyle szumu wokół ludzi, którzy w ten sposób chcą przeżywać swoje chrześcijaństwo…? A może to szatan „miesza ogonem” i cieszy się, że tyle wokół tego robi się negatywnego zamętu….

    #51 prezbiter
  52. Ad edyta
    Każdy ma prawo mówić to co uważa, ale też musi chcieć wziąć odpowiedzialność za swoje słowo… To odnośnie Longina.
    Nie wiem dlaczego przypisujesz osobom piszącym na blogu, że uważają Biskupa za człowieka nieomylnego. Tym bardziej, że sam Biskup wielokrotnie mówił, a nawet i prosił, że jeśli się myli to żeby przyjść i mu o tym powiedzieć. Owszem wymaga to odwagi…. Nie chcę bronić Biskupa (gdyż wydaje mi się, że moja obrona nie jest mu konieczna – potrafi sam się obronić), tylko staram się Go zrozumieć. I widzę to w ten sposób, że jeśli ktoś jest do czegoś przekonany, leży mu to bardzo na sercu, to wszystkim sposobami będzie bronił tych swoich wartości lub o nie walczył. Myślę, że Pani również łatwo nie oddaje pola innym, kiedy jest przekonana do swoich racji, tym bardziej w sprawach wielkiej wagi. Proponuje każdemu z nas, zanim zacznie oceniać kogokolwiek, aby wcześniej zrobił wysiłek i postarał się zrozumieć jego intencje….

    #52 prezbiter
  53. ad #46 i 48 Edyta.
    Kapłan posłany przez Biskupa do konkretnej wspólnoty i w jedności z Nim, jako szafarz sakramentu Eucharystii, odpowiedzialny jest – przynajmniej powinien czuć taka odpowiedzialność – za właściwy przebieg Mszy świętej oraz za to, aby wszystkie czynności i funkcje jakie są wykonywane podczas Eucharystii były spełniane jak najlepiej. Ksiądz Biskup od początku pobytu w diecezji zwracał i zwraca uwagę na ten aspekt wielką wagę. Czy nie lepiej i pełniej przeżywa się Msze św. gdy jest ona dobrze przygotowana? Gdy zwraca się uwagę na coś dużo i długo – a nie są to przecież błahe sprawy, ale chodzi tutaj o prawdziwe spotkanie się w prawdzie człowieka z Bogiem w Eucharystii – to może i czasami nerwy puszczają? Ja myślę, że to wypływa z prawdziwej troski Biskupa o piękno liturgii. Tam gdzie kapłani czują też taką troskę to liturgia jest przygotowana w sposób właściwy, natomiast kto tego nie czuje…. no to jest tak jak jest.

    #53 Piotr
  54. ad #49

    julio, chodziło mi o to, że ludzie odnajdują wiarę i Boga w różny sposób, niekoniecznie we wspólnocie neokatechumenalnej
    co do słowa ‚magia’ to nie zostalo ono użyte dosłownie, może właściwsze by bylo słowo ‚cud’ 😉 myślałam tu raczej o jakims zdarzeniu czy nieprzeciętnym człowieku spotkanym na swojej drodze, nie do końca potrafię to wyjaśnić, w każdym razie nie chodziło mi o praktyki rodem z Harrego Pottera 😉
    jak rozumiem pojęcie ‚dobra’? hmm, dobro jest otwartością na drugiego człowieka, zrozumieniem, miłością, szacunkiem, chęcią pomocy i pochylenia się nad innym; definicja na pewno nie jest pełna ale tak mniej więcej to rozumiem, droga, która prowadzi do dobra to taka droga na, której stajemy się lepszymi ludzmi

    ad #51
    od czasu kiedy napisałam poprzedniego posta trochę poczytałam na temat neokatechumenatu (aby w przyszłości wiedzieć na temat czego się wypowiadam…) i szczerze mówiąc to co przeczytałam trochę mnie zszokowalo…
    piszesz, że możesz wystapić ze wspólnoty kiedy chcesz – spotkałam się jednak z opiniami, że uzależnienie psychiczne bywa jednak często zbyt silne…
    Nie wiem dlaczego jest tyle szumu wokół ludzi, którzy chcą tak przeżywać swoje chrześcijaństwo…myślę, że nie chodzi o ludzi, którzy wybierają tą drogę bo oczywiście maja do tego prawo
    chodzi o informacje, których nie udziela się adeptom drogi – człowiek chyba powinien mieć świadomośc na co się decyduje i nie sądzę aby szatan miał z tym coś wspólnego, informacje Z OBU STRON są potrzebne…

    piszesz o czasach pierwszych chrześcijan, że tak żyli, itd ale przecież w czasach w czasach Apostołów nie istniał zaden katechumenat – każdy, kto uwierzył był ochrzczony, katechumentat to już czasy kiedy pozycja kościoła była ugruntowana i silna

    i to chyba na tyle, pozdrawiam

    #54 manala
  55. #54 manala 🙂
    dziękuję, że mi odpisałaś. Zatrzymam się tym razem na pojęciu „dobra”.
    Znalazłam takie rozróżnienie:
    1. dobroć naturalna człowieka opiera się na dziele stworzenia – wynika z tego, że Bóg stworzył człowieka „dobrym”, a nawet „bardzo dobrym”;
    2. dobroć chrześcijańska opiera się na dziele stworzenia i odkupienia.
    Celem życia chrześcijanina nie jest bycie dobrym człowiekiem, kochającym innych i służącym ich, ale skorzystanie z tej mocy Ducha, która pozwala żyć błogosławieństwami ewangelicznymi.
    Choć nie piszesz do mnie, manala, to czuję, że muszę zabrać głos w sprawie katechumenatu. Otóż instytucja katechumenatu istniała już w Kościele pierwotnym. Mówił o tym bp Karol Wojtyła w 1962 roku podczas dyskusji soborowych (Soboru Watykańskiego II). Przyszły papież stwierdzał, że w Kościele pierwotnym w centrum ewangelizacji było świadectwo osobiste i KATECHUMENAT, rozumiany jako „egzystencjalny proces włączenia w nową naturę Chrystusa, która charakteryzuje się zdolnością miłowania, także nieprzyjaciół”.
    Pozdrawiam 🙂

    #55 julia
  56. Ludzie! Przestańcie się dręczyć wzjemnie poczuciem winy i nieustannym opowiadaniem o swojej niegodności, bo to raczej wygląda na samouwielbienie. Zycie jest piękne, człowiek jest piękny, bo stworzony przez Boga.Upadam, grzeszę, powstaję, powracam, znowu upadam, i znowu powstaję, ale to nie powód, żeby udręczać swoimi upadkami siebie i innych. Bo to zakrawa na paranoję. Chrystus po to ustanowił sakrament pokuty, bo znał ludzką naturę, jej słabość, jej schorzenie wywołane grzechem pierworodnym.
    Nie jest tragedią grzech, lecz uporczywe trwanie w grzechu i akceptowanie sytuacji, która do grzechu pomaga. Nawe grzech pierworodny Kościół nazywa „błogosławiona wina, bo ma tak wielkiego Odkupiciela”. Nigdzie Chrzystus nie żądał publicznego obnażania swoich grzechów. Nawrócenie, pokuta, darowanie win, to osobista relacja Boga i grzesznika, chyba że grzesznik jest publicznym gorszycielem.
    Ewangelia, która głosił Chrystus jest nauka prostą i jasną – innej ludzie nie zrozumieliby i nie przyjęli. A Wy czynicie Ewangelię przedmiotem chorych osobistych dywagacji. Tak czynią wszyscy sekciarze. Bo Ewangelią można manipulowac, jak się komu podoba i wszystkie ludzkie wymysły pokrywać.
    DN nie jest jedyną drogą do Boga, jest nawet niebezpieczna – tak wynika z czytanych tutaj komentarzy – trąci sekciarstwem. Co z tego, że dręczycie się waszymi grzechami, jesli guru jest alkoholikiem notorycznym, sprawuje nawet liturgię na rauszu gorsząc uczestników nie z DN, bo ci wszystko mu wybaczą ( znamię sekty). Robicie z mózgu wodę tymi wypisywanymi żonglerkami słownymi, jednocześnie okazując agresję każdemu, kto myśli inaczej. A w Kościele jest miejsce dla Was, ale także dla myślących inaczej. Nic dziwnego, że Was sie boją, jak sekciarzy.

    emil

    #56 antoni
  57. Smutno mi się zrobiło po przeczytaniu Twojego wpisu, emil-antoni, #56… Nie chce mi się wierzyć, że można tak myśleć…
    1. skąd Twoje przekonanie, że my – piszący na tym blogu „wzajemnie się dręczymy” czy (z drugiej strony) uwielbiamy samych siebie? Nie wiem, jak inni blogowicze – ja nie czuję się udręczona czytaniem komentarzy ani nie widzę w nich oznak samouwielbienia. Raczej dostrzegam, że choć się nie znamy, zapewne mamy różne doświadczenia życiowe, to mamy podobne problemy i podobnie szukamy ich rozwiązania w Słowie Bożym. To w jakiś sposób tworzy z nas pewną wspólnotę. Ja nie widzę w tym nic złego…
    2. piszesz, że „publicznie obnażamy swoje grzechy”. Nie zgadzam się z tym. Nawet jeśli ktoś napisał o swoim grzechu, to nie jest to uczynione publicznie – bo nie podpisujemy się swoim imieniem, nazwiskiem, nie podajemy adresu, PESELU… (julia to nie jest moje prawdziwe imię…)
    3. tak, Ewangelia Jezusa jest prosta i jasna, co wcale nie znaczy, że łatwo ją przyjąć. Tak jak niełatwo jest przyjąć Jezusa za swojego Pana.
    4. czy nasze dywagacje na temat Ewangelii są chore? Ogromnym plusem tego blogu jest to, że prowadzi go Ksiądz Biskup, który jest biskupem Kościoła Katolickiego i troszczy się o to, żeby nasze dywagacje na temat Ewangelii nie stały się „chore”. Gdy zachodzi taka potrzeba – wskazuje błąd, poucza…
    5. nie jestem we wspólnocie DN (choć wysłuchałam katechez zwiastowania i wciąż do nich wracam, bo były dla mnie bardzo ważne), ale znam osoby z DN. Nie zgadzam się ze zdaniem, że DN jest sektą. Które komentarze („tak wynika z czytanych tutaj komentarzy”) skłoniły Cię do takiego określenia?
    6. ja, prawdę mówiąc, nie boję się ludzi z DN…
    7. nie wiem, czy mój wpis potraktujesz emil-antoni jako „żonglerkę słowną” czy „agresję”. Nie chcę, żeby był ani jednym ani drugim…
    Piszę, by Twój wpis nie pozostał bez odpowiedzi. Jak napisałam na początku, trudno mi uwierzyć, że ktoś utożsamiający się z Kościołem może tak źle myśleć o innych. Z jednej strony może oskarżać o manipulowanie Ewangelią, z drugiej odrzucać nauczanie Chrystusa. Jak można bowiem uważać, że wybaczanie wszystkiego jest cechą charakterystyczną sekty? („wszystko mu wybaczą (znamię sekty)”)
    Pozdrawiam Cię i życzę odwagi do wchodzenia w życzliwe relacje z myślącymi inaczej 🙂

    #57 julia
  58. do Julii.
    Wiem Julio, że trudno Ci uwierzyć, że ktoś może myśleć inaczej, niz Wy, tutaj na tym blogu.Nie masz żadnych podstaw, żeby odmawiać mi przynależenia do wspólnoty Kościoła Chrystusowego. Jestem w tej wspólnocie, nie widze innej poza nią, bo w niej jest moje ocalenie, ale to nie znaczy, że mam akurat byś w „kościele Kiko”. Każdy jednak ma prawo wyboru i nie odmawiaj go mnie. Dalsze argumenty odnośnie moich przekonań uważam za bezsensowne, bo nakręcać będą tylko spiralę niecheci, a ja – wbrew temu, co twierdzisz – wcale nie jestem negatywnie ustawiony do ludzi. Patrzę tylko realnie na siebie, na innych i na świat. Odnośnie zaś ” agresji” w pojawiających się tutaj komentarzach, to właśnie w Twoich często są oznaki tej agresji. I nie strzelaj z armaty do muchy, twierdząc, że za wami stoi powaga Księdza Biskupa. Może jednak tej osoby do tego nie mieszajmy, bo wygląda na to, że jak brakuje argumentów, to wystarczy autorytet.
    I to na tyle! Możemy przecież różnić się bez wzajemnej urazy. Czyż nie?
    emil
    Antoni

    #58 antoni
  59. #58, emil-Antoni,
    Nie czuję do Ciebie urazy, nie odmawiam Ci przynależności do Kościoła i nie jest moim zamiarem za Ciebie dokonywać wyborów.
    emil-Antoni, czy „muchą” dla Ciebie jest nazywanie naszych wypowiedzi: „manipulowaniem Ewangelią”; „chorymi osobistymi dywagacjami”, których przedmiotem jest Ewangelia?
    Wg mnie to raczej „słonie”. Ale masz rację, brak mi argumentów, by odpowiedzieć na takie zarzuty.
    Stwierdzasz, że: „Możemy przecież różnić się bez wzajemnej urazy”.
    Nie dlatego piszę, żeby ZLIKWIDOWAĆ RÓŻNICE, ale żeby pokazać, że te różnice istnieją. Że nie wszyscy, będący poza drogą neokatechumenalną, myślą o niej tak, jak Ty. Uważam, że się mylisz w jej ocenie. Dlatego czuję się w obowiązku sprzeciwić się jej (ocenie). Nawet wiedząc, że moje zdanie będzie odrzucone.
    Dziękuję, że zwróciłeś mi uwagę na to, że moje wypowiedzi są agresywne. Przemyślę to, bo nie chcę, żeby tak były odbierane…
    Pozdrawiam 🙂

    #59 julia
  60. Nie podejmuję tego wątku, ale chcę powiedzieć, że każdy biblista, nawet tej miary, co Ksiądz Biskup, ma swój punkt widzenia i interpretacji. Żad Powoływanie się więc na posłuszeństwoen biskup nie ma charyzmatu nieomylności. Wielu biskupów stworzyło herezję w Kosciele, nawet w mininym stuleciu. Tylko Sobór i Papież jest bezdyskusyjną wykładnią wiary. Nie roszczę sobie pretensji do reprezentowania opinii „wszystkich” odnośnie DN, lecz tylko własnych przemyśleń.
    Więc dyskusję uważam za zakończoną, odwiedzanie waszego blogu także
    Pozdrawiam zawsze żyjący w Kościele i z Kościołem

    emil
    Antoni

    #60 antoni
  61. emil-Antoni, #60,
    odpowiada mi sposób interpretacji Pisma świętego proponowany przez Autora tego blogu. Gdy kiedyś z zaskoczeniem dostrzegłam, że jest on identyczny z interpretacją papieża Benedykta XVI, jeden z blogowiczów zwrócił mi słusznie uwagę, że to nie powinno mnie dziwić, bo w Kościele głoszony jest ten sam kerygmat…
    Może więc ten blog nie spowoduje rozłamu w Kościele…
    Pozdrawiam 🙂

    #61 julia
  62. do Julii!
    Hahaha, musze przyznać, Julio, że jesteś mistrzynią w stosowaniu uników i odwracaniu przysłowiowego „kota ogonem”. Gratuluję.

    emil

    Antoni

    #62 antoni
  63. #62 Antoni,
    czy to znaczy, że prawdę mówią ci, którzy sugerują, że mogłabym zostać politykiem? 🙂
    Bo ja uznaję to za obrazę… 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    #63 julia

Sorry, the comment form is closed at this time.


css.php