Oto czas Bożego Narodzenia. Siądziemy przy stołach wigilijnych – w różnych warunkach i okolicznościach. Będzie też zapewne tak, że niektórzy będą pozbawieni nawet tego, co jest potrzebne od zewnętrznej i logistycznej strony. Obejmujemy ich choćby zdalną życzliwością. Mamy nadzieję, że przy współudziale wielu, będzie niewielu pozostawionych w opuszczeniu. Zabrzmią kolędy. Wzniosą się nasze myśli i serca ku temu wielkiemu wydarzeniu, które tak dobitnie przedstawia kolęda:

Bóg się rodzi, moc truchleje
Pan niebiosów obnażony
Ogień krzepnie, blask ciemnieje
ma granice Nieskończony

Wzgardzony, okryty Chwałą
śmiertelny Król nad wiekami
A Słowo ciałem się stało
i mieszkało między nami.

(F. Karpiński, XVIII w.)

Ta polska kolęda będzie rozbrzmiewać w naszych Kościołach, w naszych Domach w różnych Wspólnotach i w bardzo wielu Sercach wielu Polaków. Charakteryzuje ona w sposób bardzo wymowny wydarzenie Wielenia i Narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wzbudza też szlachetne odczucia patriotyczne – szczególnie ostatnia zwrotka:

Podnieś rękę Boże Dziecię,
Błogosław Ojczyznę miłą…

Uniżenie, który wywyższa poniżonych

Myślą przewodnią jest uniżenie się Boga i Jego wejście w naszą ludzką egzystencjalną kruchość. Wszechmocny Bóg staje się słabym człowiekiem, dziecięciem zdanym na dobroć i opiekę najbliższych, ludzi. To On, Wszechmocny wchodzi w niemoc i ograniczenie. Dokonuje tego, by nam ludziom nieść nadzieję, że ta ludzka dola nie jest przez Boga zapomniana ani odrzucona i przeklęta. Obwieszcza przez swoje przyjście, że wszelki stan ograniczenia może zostać pokonany przez moc Ducha, która pozwoli przeżywać w tej ludzkiej kruchości obecność Wszechmocnego Boga.

To dzięki tej obecności przychodzącego do nas Boga możemy inaczej spojrzeć na nasze doświadczania kruchości. W szczególności na to wszystko, co niejednokrotnie człowiek podejmuje w błędny i fałszywy sposób, by tę kruchość omijać i próbować żyć tak, jakby był samowystarczalnym panem wszystkiego. Takie podejście prowadzi do wszelkiego rodzaju zgubnych postaw i działań w życiu każdej wspólnoty – począwszy na rodzinie przez różne typy wspólnot i zgromadzeń aż po całą wspólnotę ludzką.

Prawda Boga Wszechmocnego, który przychodzi do nas w uniżeniu i kruchości, niesie nadzieję wszystkim, a w szczególności tym, którzy przeżywają różnego rodzaju trudne doświadczenia, odczuwają ograniczenia i trudności. Czasem spotykają się z brakiem przychylności i zainteresowania czy życzliwości. Czasem też doświadczają wręcz odrzucenia a nawet przemocy.

Doświadczenie

Tego roku Tajemnica Wcielenia Słowa Bożego i Narodzenie się Jezusa, Syna Bożego w ograniczonych, ubogich i jakby prowizorycznych warunkach nabiera szczególnego wyrazu w przeżywanej przez pandemii. Mając w świadomości to trudne doświadczenie z powodu covid19 wymiarze całej ludzkości jako wierzący w Boga, Pana dziejów, nie możemy stracić z naszego pola widzenia doniosłości faktu Wcielenia.

Z tego faktu płynie światło, które – w tym trudnym doświadczeniu, gdy wiele z ludzkiej mocy truchleje – pozwala nam dostrzegać światło przenoszące nas poza krąg tylko tej naszej ludzkiej i ziemskiej perspektywy. Uzdalnia nas do dostrzegania tego, co jest darem życia mocniejszym niż wszelkie ograniczenia a nawet sama śmierć. To właśnie On, wcielony Syn Boży, którego ziemskie Narodzenie świętujemy, pozwala nam siebie odkrywać jako wybranych i zaproszonych do przeżywania rzeczywistości nieba. On jest Emanuelem z nami tutaj na ziemi, byśmy mogli być z Nim – już teraz sakramentalnie, myślami i duchowo tutaj na ziemi, a później na zawsze w niebie.

Obecność Emanuela

W te radosne a jednocześnie dotknięte tyloma niedogodnościami Święta Bożego Narodzenia składam wszystkim Blogowiczom – Siostrom i Braciom w Chrystusie – serdeczne życzenia, by ta prawda o przyjściu do nas Boga i ta rzeczywistość Jego uniżenia nas przenikały i pomagały nam przeżywać wszystko, co nas spotyka. On jest Emanuelem, Bogiem z nami. Szczególnie w naszych doświadczeniach trudnych i nas ograniczających, które są szczególną szansą przylgnięcie do Niego.

On Wszechmocy i Nieograniczony, a stale wchodzący w naszą kruchość i ograniczoność, by być z nami.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

76 komentarzy

  1. Życzę Księdzu Biskupowi i Wam wszystkim stanu łaski uświęcającej nie tylko od święta ale i na co dzień. Reszta to tylko dodatek w duszy katolickiej. Błogosławionych świąt Bożego Narodzenia 2020. janusz 🙂

    #1 baran katolicki
  2. Tak Bóg umiłował świat, że posłał swojego Syna aby był ratunkiem dla zagubionych, lekarzem dla chorych, nauczycielem dla uczniów…
    Pasterzem dla wszystkich, którzy usłyszą Jego głos.
    Życzę wszystkim Braciom i Siostrom, abyśmy słysząc głos naszego Pana, odważnie wchodzili w posłuszeństwo Jego woli.
    On jest z nami
    i dla nas,
    przez wszystkie dni,
    aż do końca.
    Bogu Ojcu dziękuję za Jezusa Chrystusa i za wszystkich przez których On zmienia świat niszcząc dzieła diabła.

    #2 Paweł
  3. Błogosławionych świat dla Ks Biskupa i wszystkich obecnych na tym blogu

    #3 Klara
  4. Niech rodzący się Jezus Chrystus rodzi się w Waszych i naszych relacjach i naszych sercach

    #4 niezapominajka
  5. Chrystus się narodził kiedyś w swoim czasie i oznaczonym miejscu.
    Dzisiaj powinniśmy Go zaprosić do siebie żeby z Nim wieczerzać.
    Chrystus, który się kiedyś narodził można powiedzieć dzisiaj ma urodziny.
    Przecież jak my mamy swoją rocznicę to najważniejszy jest solenizant.
    Przeto wszystkim wam błogosławie i życzę abyśmy my wszyscy zaprosili Jezusa do swoich domów, do codziennego życia.
    „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” [Apokalipsa 3,20]

    #5 chani
  6. Szczęść Boże Czcigodny Ojcze Biskupie
    Bardzo Ojcu Biskupowi dziękuję za Dobre Słowo, ono niesie Dobrą Nowinę iż : … „Oto czas Bożego Narodzenia.” … spędzimy ten wieczór bardzo różnie … może, będzie to czas, jak Ksiądz Biskup nazwał … „zdalnej życzliwości” … wirtualnej … na odległość … dla niektórych będzie to jedyna bliskość i życzliwość. Zaprawdę Pan Bóg uczynił Dzieło w nas, jeśli uzdalnia nas do wzajemnej pamięci i tęsknoty na odległość … a jednak jest oczekiwana, ta „zdalna życzliwość ” …
    Na pewno Pan Bóg kieruje nadal naszymi dniami i sercami… Jezus, przychodzi w czasach niepokoju.
    Brakuje wcześniejszej Wspólnoty żywego udziału w Życiu Wspólnym … z tego powodu odczuwana jest samotność, ponieważ jestem tylko z samą sobą. Nawet krótko zapomniany człowiek czuje się jakby już nie żył.
    Człowiek pragnie być Kochanym … pragnie Spotkania … potrzebuje, Miłości … akceptacji… chce decydować o sobie.
    ….
    Ja wiem, że Bóg o nas nie zapomina i to wyłącznie dla/do człowieka przychodzi w Dzisiejszą Noc.
    Czcigodny Ojciec Biskup poznaje „Doświadczenie”… atmosferę, oddając je w Słowie: … „Tego roku Tajemnica Wcielenia Słowa Bożego i Narodzenie się Jezusa, Syna Bożego w ograniczonych, ubogich i jakby prowizorycznych warunkach nabiera szczególnego wyrazu w przeżywanej przez pandemii. Mając w świadomości to trudne doświadczenie z powodu covid19 wymiarze całej ludzkości jako wierzący w Boga, Pana dziejów, nie możemy stracić z naszego pola widzenia doniosłości faktu Wcielenia.
    Z tego faktu płynie światło, które – w tym trudnym doświadczeniu, gdy wiele z ludzkiej mocy truchleje – pozwala nam dostrzegać światło przenoszące nas poza krąg tylko tej naszej ludzkiej i ziemskiej perspektywy. Uzdalnia nas do dostrzegania tego, co jest darem życia mocniejszym niż wszelkie ograniczenia a nawet sama śmierć. To właśnie On, wcielony Syn Boży, którego ziemskie Narodzenie świętujemy, pozwala nam siebie odkrywać jako wybranych i zaproszonych do przeżywania rzeczywistości nieba. On jest Emanuelem z nami tutaj na ziemi, byśmy mogli być z Nim – już teraz sakramentalnie, myślami i duchowo tutaj na ziemi, a później na zawsze w niebie.” Ks. Bp
    Pomyślałam o Czasie gdy dziś Narodzony Jezus będzie wypełniał Wolę Boga Ojca … ku chwale Jego czynił będzie cuda.
    Jak Dobry jest Ojciec Bóg, posyłając nam Jedynego Umiłowanego Syna Jezusa … żebyśmy mieli Życie i Mieszkanie w Domu Ojca.
    Nauczyciel … Lekarz … Boży Syn …
    Światłość Świata … Pan pełen Mocy.
    Tak pomyślałam … Jezus zapłakał.
    Jezus wzruszył … gdy, Łazarz umarł …
    Maria upadła mu do stóp i powiedziała: Panie, gdybyś tu był …
    Przepraszam, za porównanie … kojarzące się mi paradoksalnie z Bożym Narodzeniem.
    Ale, Jezus przychodzi na świat, żeby dać nam Życie.
    Jezus, przychodzi i daje Życie … nawet kiedy jest już beznadziejnie tak jak dziś… po, ludzku już jest sytuacja bez ratunku, ale dla Boga nic nie jest niemożliwe.
    Jezus, dziś też będzie wskrzeszał umarłych … odpuszczał grzechy … wypędzał złe duchy … leczył wszystkie choroby …
    Płakał będzie tak jak dawniej nad grzesznikiem … będzie litował się nad grzesznikiem … rozmawiał z grzesznikiem … i …
    Doświadczyć chce dziękowania od grzesznika …
    Jezus dziś także pragnie żeby nawrócony grzesznik … pozostawał przy Nim …
    Potrzeba mi mocnej Wiary, żeby Jezus uleczył w tę Noc wszystko to co jest śmiercią w nas przez grzech i zapomnienie.
    Przyszłam… do Kościoła do Jezusa … czekałam na Narodzenie Jezusa … a, kiedy już przyjdzie, ja Go przyjmę.
    Z serca czcigodnemu Ojcu Biskupowi Błogosławię w tym Świątecznym Czasie Bożego Narodzenia.
    Wszystkim życzę radości i nadziei na lepsze przez Narodzonego Jezusa Bożego Syna .
    Jezus , to Bóg co dla nas stał się Człowiekiem.
    Pozdrawiam
    danuta

    #6 miłosierna samarytanka
  7. Księże Biskupie, Wcielenie i Narodzenie jest faktem historycznym/Prawą Objawioną/. Sam Ksiądz Biskup rozumie, że pojęcie „szopka” dla współczesnego człowieka ma wymowę tego co dzisiejsza młodzież rozumie jako „kabaret”. Dobry przykład/przekaz/ płynie z samego Watykanu. Są to prawdziwe fakty, z którymi musimy się zmieżyć i uczciwie po katolicku rozpoznać. Proszę powiedzić czy Prawda Objawiona i Wcielona w Boską Osobę Syna Bożego jest Prawdą stałą, niezmienną, obiektywną czy może ma w sobie dynamizm historyczny. Słuchałem co Ksiądz Biskup mówił http://diecezja.legnica.pl/by-narodzic-sie-na-nowo-po-co-nam-boze-narodzenie-katecheza-biskupa-legnickiego-film/ . Nowe narodzenie to nowa tożsamość. Absolutnie tego nie mogę zrozumieć/przełknąć rozumem/. Wszystko ok. ale w tym miejscu jakby ość ze świątecznego karpia utkwiła mi w gardle „mojej wiary”. Smakowało ale nagle zabolało 🙂 . Proszę podać, jeśli nie publicznie to mailowo choć kilka słów, które pomogą mi dalej konsumować świętą i katolicką Wiarę. janusz

    #7 baran katolicki.
  8. #7 Janusz
    „Nowe narodzenie to nowa tożsamość. Absolutnie tego nie mogę zrozumieć/przełknąć rozumem/” – no widzisz.
    Żydzi też nie rozumieli słów Jezusa:
    „Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się?” (J 3:4).
    Moim zdaniem tu chodzi o przemianę myślenia.
    Tu nie chodzi, aby pozbyć się swojej osobowości.
    Tu chodzi o coś bardziej głębszego.
    Chodzi, abyś żył tak jakbyś miał w sobie Ducha Bożego. Jakbyś był z nim „połączony”.
    Rzeczywiście „trudna jest ta mowa”, ale właśnie taka jest wiara. Wymaga samozaparcia i pracy nad sobą.

    #8 chani
  9. # 8
    Krzysztofie, podoba mi się to co napisałeś Januszowi.
    A możesz się podzielić /dać świadectwo/, jak wygląda Twoja praca nad sobą .
    Dla mnie wielką trudnością było – samozaparcie -jakie sobie obiecywałam w czasie Adwentu.

    #9 Klara
  10. #8 Krzysztofie, tożsamość konkretnego człowieka nie wynika z jego myślenia, mentalności. Tożsamość jest cechą naturalną, nie zmienną, stałą, raz na zawsze podarowaną człowiekowi przez Stwórcę. Tożsamość w katolickim rozumieniu nie jest procesem samoświadomości człowieka. Zmiana tożsamości nie jest zmianą psychologiczną w mentalności/myśleniu/ ale jest zmiana natury człowieka/osoby człowieka/. Nowa tożsamość osobowa to nowy podmiot osobowy. Znaczy to tyle, że po zmianie własnej tożsamości jestem już kim innym niż byłem. Np. natura określiła mnie jako konkretnego mężczyznę. Pod wpływem wrogich ideologii decyduję się z jakich tam racji na zmianę swojej tożsamości i od teraz „jestem kobietą”. Nie bądźmy naiwni rozumując własną tożsamość jako coś płynnego, zmiennego, mentalnego, psychologicznego, dającego się zmienić, itd. Tożsamość każdego człowieka jest ustalona w akcie stwórczym i nie ma tu co majsterkować po swojemu. 🙂 janusz

    #10 baran katolicki
  11. #9 Klara
    Ja, jak kiedyś napisałem na blogu, próbuję nie grzeszyć językiem.
    Próbuję nie złościć się, nie obrażać innych i nie wzywać imienia Bożego na daremno.
    Próbuję być taki, jak napisał Jakub: „Jeśli kto nie grzeszy mową, jest mężem doskonałym, zdolnym utrzymać w ryzach także całe ciało” [3,20]
    Właśnie próbuję nie grzeszyć mową.
    Próbuję się opanować, żeby nie przeklinać innych i Boga.
    Czasami mi się to niestety nie udaje, ale w większości przypadkach mi się udaje okiełznać język i nawet wtedy jestem bardziej radośniejszy.
    To chyba tyle. Jak mi się coś przypomni, to jeszcze napiszę 🙂

    #11 chani
  12. #11 Krzysztofie, grzech to przekroczenie przykazań Bożych i Kościelnych. Mamy Dekalog i mamy przykazania Kościelne takie jak; „W niedziele i w święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
    Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.
    Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię świętą.
    Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresie Wielkiego Postu powstrzymać się od udziału w zabawach.
    Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła. To tylko „gwoli” przypomnienia 🙂 janusz

    #12 baran katolicki
  13. #10 Janusz
    A zobacz co Paweł napisał w Koryntian:
    „Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto stało się nowe” [2P 5,17]
    Nie znaczy to, że nie jesteśmy sobą.
    Jesteśmy jakby na wzór Chrystusa i wtedy nasze ciała jakby „świeciły” zgodnie z tym co powiedział Jezus „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi…”
    ‚Trudno to wytłumaczyć.
    Moim zdanie ta „nowa tożsamość”, „nowe stworzenie” odnosi się do ducha człowieka gdzie to ten duch od teraz rządzi ciałem.
    Przeto „Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda” [J 6,63]
    Pamiętasz jak Jezus mimo drzwi zamkniętych wszedł do Wieczernika?
    Pozostał sobą bo zjadł rybę ale był jakby już innym stworzeniem.

    #13 chani
  14. Księże Biskupie, ratownik nie ratuje sam siebie. Sensem Odkupienia jest Zbawienie konkretnego grzesznika. janusz

    #14 baran katolicki
  15. #7
    Nie rozumiem Janusz czego nie rozumiesz?

    #15 lemi
  16. #11
    Wydaje mi się, że każdy z nas wiele próbuje, ale niewiele się udaje, jeżeli nie otworzymy serca na dary Ducha Świętego.Własnym chceniem i próbowaniem nic nie osiągniemy.
    Dlatego popatrzmy na Nowonarodzonego Jezusa, który się tak uniżył i pragnie wejść w naszą niemoc, ograniczenia i czeka, aby Go przyjąć i uzdolnić nas do życia zgodnie z Jego wolą .

    Sakramenty Święte z niesamowitymi darami/uzdolnieniami/ czekają /nawet mimo pandemii/

    #16 Klara
  17. Ksiądz Biskup pisze o naszej kruchości i ograniczeniu, o tym iż moc Ducha szczególnie działa w tych sytuacjach, podnosząc nas do nadziei, do życia.
    Słuchałem wczoraj rozmowy z ks. prof.Andrzejem Kobylińskim o sytuacji i koniecznych zmianach w organizacji i funkcjonowaniu Kościoła współczesnego.
    Redaktor zapytał o gest włożenia rąk, który wykonują kandydaci na kapłanów przysięgając Biskupowi i jego następcom cześć i posłuszeństwo. Jak tego typu zależność, uniżenie względem Biskupa wpływa na zachowania kapłanów, gdy Biskup dopuszcza się nadużyć czy też przestępstw.
    Rozmówcy sugerowali, iż taka „uniżoność” nie sprzyja odpowiedniej reakcji na pojawiające się zło i jest to przyczynek do zmian tego rodzaju hierarchii.
    Daje się i w tej chwili obserwować różnorakie postawy kapłanów, od tej uniżonej aż po praktyczne wypowiedzenie posłuszeństwa i podążanie własną, niezależną drogą (ostatnio Ojciec Pelanowski).
    Kiedy ów Duch Boży ma największą szanse prowadzić człowieka, aby podejmował najlepsze decyzje dla siebie, własnej wspólnoty, Kościoła?

    #17 grzegorz
  18. #10 Januszu,
    Tożsamość, jest to wizja samego siebie. Kim jestem, gdzie są moje korzenie, jak rozumiem swoje życie, z czym wiążę własną osobę itd.
    Przykładem, może być wybór imienia. Poprzez świadomy wybór utożsamiam się z tym konkretnym świętym aby realizować, wiązać własne życie z jego postawami.
    Tożsamość można wybrać prawdziwą lub fałszywą, np. tożsamość płciową wybiera lekarz po porodzie rozpoznając ją wg wiedzy medycznej, wtedy jest prawdziwa i ten wybór przyjmuje społeczność i dorastające dziecko.
    O ile tożsamość płciową rozpoznać można stosunkowo łatwo, to z rozpoznaniem tożsamości jako stworzenie trzeba się bardziej natrudzić.
    A właściwie, to Pan Bóg musi się wiele z nami natrudzić 🙂
    W historiach starotestamentalnych, znakiem rozpoznania prawdziwej tożsamości jest zmiana imienia.
    Ty np. nazwałeś się „baranem katolickim” bo tak się postrzegasz.

    #18 grzegorz
  19. #12 Janisz
    Komplikujesz Januszu.
    Myślisz, że jakbym nie chodził na Eucharystię i nie spowiadał się czyli miałbym ten grzech ciężki to by Bóg był ze mną?
    Przecież wtedy według Twojej wiary byłbym „zamknięty” na Niego.
    A tak to widzę po sobie, obserwuje co ze mną robi.
    Mówią, że oczy są zwierciadłem duszy i rzeczywiście jak czasami komuś spojrzę w oczy to się uśmiecham.
    Nie do wszystkich, ale widać kto jest od Boga.
    Wystarczy też być w obecności danego człowieka.
    Wiem to z mojej obserwacji.

    #19 chani
  20. #18 Grzegorzu, zauważ, że pisząc do Księdza Biskupa #7 zapytałem; „Proszę powiedzieć czy Prawda Objawiona i Wcielona w Boską Osobę Syna Bożego jest Prawdą stałą, niezmienną, obiektywną czy może ma w sobie dynamizm historyczny”. Z tym pytaniem a raczej z katolicką odpowiedzią związana jest nasza tożsamość jako człowieka, jako chrześcijanina, jako katolika, jako Polaka, itd. Przylgnięcie rozumnym sercem do Prawdy Objawionej daje nam pewność samego siebie i stanowi o naszej tożsamości. Prosiłem kilka razy abyś odważył się zdefiniować „Prawdę”. Niestety z tym masz ogromny problem. Nie tylko jest to Twój problem ale większość ludzi dzisiaj zatraciła obiektywizm zadowalając się subiektywizmem . Może Ty odpowiesz na powyższe pytanie zaadresowane do Księdza Biskupa. Cóż to takiego jest ta Prawda Objawienia, którą święty Kościół Katolicki jest jedynym depozytariuszem na wszech czasy? Czy Objawienie jest zamknięte, stałe, niezmienne czy może Objawienie ma charakter dynamiczny, płynny, zmienny, dostosowany do biegu historii? Nie sposób zrozumieć człowieka bez Chrystusa. Jeśli Chrystus ma w Sobie dynamizm historyczny zależny od ludzkiego myślenia, ludzkiej świadomości, ludzkiej wyobraźni, wizji to nasza katolicka tożsamość jest jak kolorowa bańka mydlana miotana wiatrem szatańskich fantazji. Piszesz o wyborze prawdziwej lub fałszywej tożsamości. W jaki sposób człowiek ma wybierać to kim „jest” i jaki „jest”? Czy od takiego wyboru zależy tożsamość konkretnego człowieka? Mam zasadnicze wątpliwości co do wizji samego siebie, która by miała być tożsama z samym sobą. janusz

    #20 baran katolicki
  21. #19 Krzysztofie, czy ty masz świadomość bycia katolikiem? Katolickość jest twoją tożsamością, którą otrzymałeś od Stwórcy w Sakramencie Chrztu świętego. Tak jak Twoje człowieczeństwo tak też katolickość stanowi o Tobie samym jako prototypie Stwórcy, któremu na imię dali Krzysztof. Odwracając się od katolickości oddalasz się od Woli Stwórcy. Zauważ, że cały czas napominam Cię jak brat brata w świętej Wierze katolickiej. To, że starasz się żyć zgodnie z Dekalogiem to 🙂 ale to, że „olewasz” Przykazania Kościelne napełnia moją duszę smutkiem. Źle robisz szukając swojej wiary w oderwaniu od świętej Wiary Kościoła Katolickiego. Na pewno jako niepraktykujący katolik zasmucasz również Stwórcę, z którego Woli powinniśmy wytrwać w chrzcielnej Wierze aż do końca swoich dni tu na ziemi. Twoja katolicka dusza jest w ogromnych tarapatach. Moim braterski obowiązkiem jest o tym mówić również publicznie. Pozostała mi modlitwa i post w intencji Twojego powrotu na łono Kościoła Katolickiego. Reszta należy do Pana Boga. janusz

    #21 baran katolicki
  22. Początkiem pełnego życia Ewangelią jest nowe narodzenie-narodzenie z ducha.
    Wtedy Duch Święty, może zacząć bezpośrednio komunikować się z człowiekiem, objaśniać Słowo, dokonywać metanoi, prowadzić ku nowej tożsamości-najpierw dziecka bożego, a potem -stosownie do posłuszeństwa- syna. Tego nie da się wyjaśnić rozumowo, tego trzeba doświadczyć. Dlatego Jezus, zamiast obszernego wyjaśnienia, na wątpliwości Nikodema odpowiada krótko: MUSISZ SIĘ NARODZIĆ NA NOWO.

    #22 Paweł
  23. #21 Janusz
    A cz myślisz, że bycie w Chrystusie to tylko spełnianie nauki KK?
    Czy Chrystus jest katolikiem?
    Czy apostołowie nazywali siebie katolikami?
    Myślisz, że modlitwa i post pomorze mi się nawrócić na wiarę katolicką?
    Myślisz, że tylko wiara katolicka jest najważniejsza?
    Jeśli uważamy, że tylko my mamy rację, nasza wiara, religia, nauka, to może się okazać, że to pycha jest.

    #23 chani
  24. #20Januszu,
    Pytasz: „#7 zapytałem; „Proszę powiedzieć czy Prawda Objawiona i Wcielona w Boską Osobę Syna Bożego jest Prawdą stałą, niezmienną, obiektywną czy może ma w sobie dynamizm historyczny”
    Twoje i moje życie ma swoją historię. Jezus Chrystus, a więc Prawda że Bóg zbawia w owe historie naszego życie wchodzi właśnie dynamicznie. Na ile mamy odniesienie do tej jedynej Prawdy, na tyle jesteśmy na drodze do zbawienia, do zbawiania innych. Nasze poznanie Boga możliwe jest właśnie w ten sposób, innego nam nie dano.

    #24 grzegorz
  25. #20 Januszu,
    Piszesz: „Prosiłem kilka razy abyś odważył się zdefiniować „Prawdę”. Niestety z tym masz ogromny problem”
    Prawdą jest Jezus Chrystus i rzeczywiście mam z tym ogromny problem w moim życiu.
    Jeszcze większą mam jednak radość i pewność zbawienia, bo wypływa ona z tej Prawdy.
    Nie jest żadną odwagą wygłaszanie definicji, odwagą jest przyjęcie i życie tą Prawdą. Chociaż słowo odwaga nie w pełni opisuje przyjmowanie Zbawiciela. Jest to raczej konsekwencja różnych życiowych porażek i ujrzenie Światła na wydobywanie się z mrocznych sytuacji beznadziei. Wtedy to nie tyle jest odwaga, co wiara i wszystko co z niej wynika.

    #25 grzegorz
  26. #20 Januszu,
    Pytasz: „Czy Objawienie jest zamknięte, stałe, niezmienne czy może Objawienie ma charakter dynamiczny, płynny, zmienny, dostosowany do biegu historii?”
    Tak, właśnie dynamiczny, płynny, zmienny, dostosowany do historii Twojego życia.
    Gdy byłeś mały, kochałeś tylko Rodziców, może kilu innych bliskich, gdy dorosłeś pokochałeś swoją przyszła żonę, później poznałeś i pokochałeś protestantów i katolickich modernistów – których uznajesz za nieprzyjaciół itd.
    Piękno Objawienia ukazuje nam Bóg w różnorodności.

    #26 grzegorz
  27. #20 Januszu,
    Zadajesz ważne pytanie: „W jaki sposób człowiek ma wybierać to kim „jest” i jaki „jest”?”
    Do tego w Kościele powołany jest katechumenat.
    Chodzi przede wszystkim o ten rodzinny, potem pochrzcielny, a coraz częściej chrzcielny dorosłych.
    W procesie chrześcijańskiego wtajemniczenia stawiane są odpowiednio do etapów prośby o dokonanie wyborów i kandydat, katechumen tych wyborów dokonuje, dokonuje świadomie. Nie tylko teoretycznie, ale też praktycznie, w życiu porzucając np. nieuporządkowane relacje damsko-męskie, nieodpowiednie środowisko itp.
    Dziwię się, że tego nie wiesz, widziałeś to przecież będąc na DN 10 lat jak piszesz.
    Dużo większy problem, maja osoby pytające o własną tożsamość poza Kościołem. Wielu ma dobre intencje, ale nie usłyszało Ewangelii. Szukają więc zastępczych środków: filozofii, religii, coraz częściej pseudoreligii wschodnich, czy też świata magii. Jest to o tyle niebezpieczne, że świat podsuwa tożsamości fałszywe, z intencją wkręcania ludzi do budowania interesów i zysków wyabstrahowanych od zamysłu Boga.

    #27 grzegorz
  28. #23 Chani,
    Rozważ, że katolicki oznacza powszechny, obejmujący wszystkich. Nie jest to słowo oznaczające oddzielenie, a zwłaszcza nie jest to słowo oznaczające wydzielenie jednych chrześcijan od innych.
    Pytasz: „Czy Chrystus jest katolikiem?” Biorąc powyższe pod uwagę jest. Skoro Kościół- Ciało Chrystusa jest powszechny, to o Głowie nie wypada mówić inaczej.
    Pytasz: „Czy apostołowie nazywali siebie katolikami?” Kościół czasów Apostołów był najbardziej chyba zbliżony do katolickiego: jeden, święty, powszechny, apostolski.
    Pytasz: „Myślisz, że modlitwa i post pomorze mi się nawrócić na wiarę katolicką?” Tak, zdecydowanie! Post, niekoniecznie, nie tylko dotyczący jedzenia i picia.
    Pytasz: „Myślisz, że tylko wiara katolicka jest najważniejsza? „Jest jedyną prawdziwą, jak jest Jeden Zbawiciel.
    Piszesz: „Jeśli uważamy, że tylko my mamy rację…”
    Własne zdanie, jakaś racja musi być konfrontowane w relacjach, we wspólnocie. Najlepszą jest Kościół, bo tam prowadzi Jezus Chrystus.

    #28 grzegorz
  29. Ad #23
    Krzysztofie, na swojej drodze będziesz niejednokrotnie spotykał religijnych hipokrytów, religijnych bankrutów, wywierających na Ciebie presję, abyś się „nawrócił” przyjmując postawę i zachowania, które nie wypływają z Twojej wiary. Kiedy to nie odniesie skutku, ogłoszą, że przekazują sprawę Wyższej Instancji. Uświadomią Ci powagę sytuacji, informując uprzejmie, że modlitwą i postem będą wywierać presję na Boga, aby On przekonał Cię do tego, o czym oni wiedzą, że jest dla Ciebie dobre. Będą obwieszczać, że tylko w ich kościele jest pełnia środków potrzebnych człowiekowi do zbawienia.
    Od dawna przywódcy religijni wykorzystują Dobrą Nowinę do kreowania kanonu „nowego prawa”, prowadzącego do religijnego legalizmu, który nakłada obowiązek sprawowania odpowiednich czynności religijnych, bez których łaska boża ominie potrzebującego. Kiedy jeden jest potrzebujący, drugi staje się ważny, ogłasza się „wybrańcem”, który może te potrzeby zaspokoić w imieniu Boga, ale pod odpowiednimi warunkami.
    Stąd też, między innymi, niekończące się dyskusje, spory i podziały jako efekt walki na wiedzę i doktryny wśród chrześcijan.
    Jednak zbawienia i trwałego pokoju od Boga nie da człowiekowi żaden kościół, żaden ksiądz ani pastor.
    Jezus niezmiennie przychodzi do człowieka, patrzy na serce, chrzci Duchem Świętym i Ogniem, i na takich ludziach, od dwóch tysięcy lat buduje swój Kościół.

    #29 Paweł
  30. #29 Pawle,
    Piszesz: „Jednak zbawienia i trwałego pokoju od Boga nie da człowiekowi żaden kościół, żaden ksiądz ani pastor”
    Ja jestem człowiekiem, Dobrą Nowinę usłyszałem od księdza; a w Kościele celebrujemy żywe znaki zbawienia i trwałego pokoju, więc to co piszesz nie jest prawdą.

    #30 grzegorz
  31. Byłam dzisiaj na Mszy Św. pogrzebowej – zmarł nasz sąsiad 67 lat, na raka.
    Było sporo ludzi w kościele.Młody ksiądz wypowiedział bardzo znamienne słowa tak w całym kazaniu, jak i tego fragmentu, do którego pragnę się odnieść:
    — „Jezus Chrystus jest Drogą, Prawdą i Życiem i daje nam swoje błogosławieństwa… Co jest dla nas Drogą, Prawdą i Życiem ? i czy przyjmując błogosławieństwa jesteśmy szczęśliwi?
    Błogosławiony znaczy szczęśliwy.Odpowiedzmy sobie na pytanie – czy jestem szczęśliwy? – jeśli tak ,to dlaczego, a jeśli nie, to też dlaczego?”

    #31 niezapominajka
  32. #29
    Pawle, zaprzeczasz sam sobie, dobrze odpowiedział Tobie Grzegorz.
    ……
    —albo wierzysz we wszystko co głosi Słowo Boże , Ewangelia, albo siejesz zwątpienie…
    — piszesz „Stąd też, między innymi, niekończące się dyskusje, spory i podziały jako efekt walki na wiedzę i doktryny wśród chrześcijan.”
    —jeśli trzymamy się autorytetów Kościoła, nie pobłądzimy, a największym i jedynym Autorytetem w sprawach dyskusyjnych , jest Bóg Ojciec , w Trójcy Świętej przez Syna – Jezusa Chrystusa

    #32 niezapominajka
  33. Są też Autorytety Kościoła ustalający porządek Liturgii i tak należy to przyjmować.
    Kontrowersje budzi DN ale to jest kwestia otwarcia się na Ducha Świętego, który uczy stawania w Prawdzie. Nic niewłaściwego na DN się nie dzieje, wszystko jest bardzo logiczne i zatwierdzone przez Sobór Watykański II
    DN jest najlepszym narzędziem Pana Boga , do bycia nowym człowiekiem, do nawracania się z błędów -/ grzechów/
    — są różne wspólnoty przy Kościele różniące się w swoim bogactwie i to jest piękne…

    #33 niezapominajka
  34. Grzegorzu, Objawienie Boga/Boże/ ma charakter nadprzyrodzony. To znaczy, że Bóg przekazuje racjonalnemu człowiekowi stałe prawdy za pośrednictwem środków, które wykraczają poza zwykły bieg natury. Chodzi tu o prawdy, które są niedostępne ludzkiemu rozumowi/tajemnice/. Objawienie dotyczy prawd nadprzyrodzonych, czyli takich, do których sam człowiek mocą własnego rozumu nigdy nie mógłby dotrzeć. Np. prawda, że Bóg jest Trójcą albo, że Pan Jezus jest jedną Osobą Boską w dwóch naturach, Boskiej i ludzkiej. Są to klasyczne przykłady Objawienia Boga, do których człowiek nigdy by nie doszedł własną refleksją. Boga możemy poznać również w sposób naturalny obserwując stworzenie. Takie poznanie nie należy do Objawienia Bożego. Wiara jest łaską nadprzyrodzoną jako światło Boże na drodze poznania/przyjęcia/ Objawienia Bożego. W #26 piszesz, że Prawda Objawiona jest dynamiczna, płynna, zmienna, dostosowana do historii życia konkretnego człowieka. 🙂 Grzegorzu, tą Prawdą jest Jezus Chrystus/Syn Boży/. Jakże może Bóg być dynamiczny, zmienny, płynny, elastyczny? Jakże Bóg może dostosowywać się do człowieka? To raczej człowiek jako stworzenie powinien dostosować się do swojego Stwórcy. Takie cechy jak, płynność, zmienność, elastyczność świadczyły by o ciągłym procesie zachodzącym w Bogu. Kochani 🙂 protestanci i katolicy moderniści nie mają z takim Bogiem problemu natomiast dla świadomego swojej wiary katolika taka wizja Boga jest obca Objawieniu zakończonym na śmierci cielesnej ostatniego z Apostołów. Nowoczesne środki inicjacji po chrzcielnej za bardzo z psychologizowały teologię. Sam jesteś tego dobrym przykładem traktując Prawdę Objawienia jako tylko działanie Boga, który zbawia. Bóg zbawia w sposób nadprzyrodzony dając łaskę świętej Wiary katolickiej np. Krzysztofowi a on i tak mówi „serdecznie dziękuję, ale nie chcę bo mam swoją wizję/tożsamość/. janusz

    #34 baran katolicki.
  35. #29 Paweł
    Niech sobie gadają. Widać im bardziej zależy na nich samych niż na Bogu.
    Głoszą pokój a zaprawiaja się do wojny.
    Ustalają zasady wiary w Boga a jak nie wierzysz tak jak oni to od razy chcieli żeby Bóg coś mi zrobił.
    Jak faryzeusze, którzy odrzucili tych, którzy nie wierzą tak jak oni.
    Powiedzieli: „A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty” [J 7,49]
    A tak na prawdę kto jednak nie znał Prawa?
    Faryzeusze, którzy badali Pisma czy lud, który kroczył za Jezusem?
    I ja twierdzę na przykładzie Dawida, że zdanie Boga jest ostateczne i żadnymi postami nie da się cofnąć Jego decyzji.

    #35 chani
  36. #33 Niezapominajka
    „Nic niewłaściwego na DN się nie dzieje, wszystko jest bardzo logiczne i zatwierdzone przez Sobór Watykański II”- z drugą częścią tego zdania nie można się zgodzić. Jest raczej owocem soboru Watykańskiego II. Jest mnóstwo danych mówiących o historii DN które łatwo znaleźć. Pozdrawiam.

    #36 St(r)ach
  37. To zastanawiające, że na stwierdzenie:
    -Słońce świeci przez cały czas
    zaraz znajdzie się ktoś, kto będzie przekonywał:
    – Ziemia jest okrągła i wiruje
    Ktoś inny doda:
    – Tak masz rację, Księżyc świeci światłem odbitym od Słońca
    A jeszcze inny będzie dowodził, że właśnie dlatego trzeba oszczędzać energię i gasić światło w ciągu dnia.
    Na koniec wszyscy się ze sobą zgodzą, że próbowano im wcisnąć ciemnotę.

    #37 Paweł
  38. #28 grzegorz
    Jeśli rzeczywiście Jezus i Apostołowie byli katolikami i tylko Kościół Katolicki ma rację to jest wielkie wyzwanie dla nas wszystkich.
    To nie powód do chluby a co najgorsze do dumy.
    To ciężka odpowiedzialnośź.
    Wiemy, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza i nawet dodatek, kropelka nauki ludzkiej powoduje, że bardziej błądzimu trzymając się kurczowo nauki ludzi.
    Człlowiek nawet może robić wszystko zgodnie z nauką Bożą ale jeśli podlega władzy ludzkiej to będzie musiał wykonywać co ludzie każą.
    Jak dla mnie to człowiek zauważył, że może skorzystać na wierze w Boga.
    Mówi: „Ty wierzysz w Boga to musisz robić tak jak my bo kk założył Jezus”.
    No i takim sposobem człowiek wykorzystuje innych.
    Myślisz, że jak Bóg zauważy nieprawidłowości w wierze to nie potrafi opuścić swojego Kościoła.
    Powiesz zapewne, że nie ale żeby Kościół się nad tym nie spażył.
    W sprawie wiary u Boga nie ,ma kompromisów i albo wierzysz tylko w Niego albo wcale.

    #38 chani
  39. Jakoś Apostołowie żadnych dogmatów nie musieli mieć żeby wierzyć w jedynego Boga.
    A my jesteśmy gorsi?
    Bez dogmatów jednak nie można wierzyć?
    Jakoś oni mieli swoją prostą wiarę.

    #39 chani
  40. #35 Krzysztofie, pytasz ;”A tak na prawdę kto jednak nie znał Prawa? Faryzeusze, którzy badali Pisma czy lud, który kroczył za Jezusem?”. Dekalog jest wpisany w naturę każdego człowieka. Dekalog jest prawem naturalnym obowiązującym każdego człowieka. Zarówno biblijni faryzeusze jak i biblijny lud instynktownie znał Prawo/Dekalog/. Wiele razy wołał Pan Jezus „zaprawdę, zaprawdę powiadam wam …”. Jak myślisz o jaką prawdę chodziło Panu Jezusowi? Jak Ty rozróżniasz prawdę od fałszu? Skąd wiesz, że to co uważasz za prawdziwe jest naprawdę prawdziwe? Spróbuj krótko zdefiniować „prawdę”. janusz

    #40 baran katolicki
  41. #36
    Stachu
    Słusznie zauważyłeś. 🙂

    #41 niezapominajka
  42. #39 Krzysztofie, jak to Apostołowie nie mieli dogmatów. Oczywiście, że mieli. Skład Apostolski jest tego dobrym przykładem. Przypomnij sobie Credo. Dogmat to Prawda Objawiona zdefiniowana przez Kościół. Dogmat to prawda wiary lub moralności objawiona przez Boga, przekazana od czasów Apostołów w Piśmie Świętym lub Tradycji Świętej, którą to Kościół Katolicki przekładał wiernym do akceptacji. Od wieku dziewiętnastego Kościół podkreślał, że dogmat wiary musi być zawsze rozumiany w takim samym znaczeniu jak to, które nadano mu w chwili jego ogłoszenia. janusz

    #42 baran katolicki.
  43. #40 Janusz
    Po pierwsze Jezus używał określenia „zaprawdę” czyli partykuły zgodnie z tym co podaje słownik.
    Synonimy tego znaczenia to: „naprawdę, rzeczywiście, doprawdy”.
    Po drugie dla mnie prawdą jest w co ja wierzę i tego się będę trzymał nawet jeśli ktoś mówi mi, że błądzę.

    #43 chani
  44. #42 Janusz
    Ale jakoś mi te dogmaty przeszkadzają w mojej wierze.
    Samo spełnianie nakazów co one głoszą mnie nie satysfakcjonowało.
    Było jakieś puste, nudziło mnie to.
    Wiara mnie nie radowała. Wierzyłem bo tak mnie nauczyli.
    Teraz jednak czuje w sobie wielką radość. Nawet kiedy mi bardzo smutno potrafię się cieszyć.
    Czasami jak widzę drugą osobę to jakby mój duch się radował. Wcześniej tak nie było.

    #44 chani
  45. #37 Pawle,
    Dzięki za wytłumaczenie!
    Teraz Twój wpis #29 stał się jasny jak świecące przez cały czas słońce ☀️

    #45 grzegorz
  46. #44 Krzysztofie, przeszkadzają bo jest to wiara, którą sam wymyśliłeś tylko dla siebie. Nie jest to święta i apostolska Wiara katolicka podarowana Kościołowi przez Samego Boga na wszystkie czasy janusz

    #46 baran katolicki.
  47. #38 chani
    Piszesz: „Myślisz, że jak Bóg zauważy nieprawidłowości w wierze to nie potrafi opuścić swojego Kościoła.
    Powiesz zapewne, że nie ale żeby Kościół się nad tym nie sparzył?”
    Krzysiu, właśnie ze względu na te i inne nieprawidłowości Chrystus jest Głową Kościoła.
    Pan Bóg nie przerobił nas wszystkich w „dobrych ludzi”, ale dał nam narzędzie, moc do wzajemnego przebaczania. Dla takiej wzajemnej miłości gromadzi nas na Eucharystii i z pokojem Chrystusowym rozsyła w świat. Dopiero tą drogą szatan, zły traci wpływy i rzeczywiście na ile przyjmujemy tą JEDYNĄ rację, nieprawidłowości, o których piszesz mogą nie powstawać.
    Aż przyjdzie czas, jak pisze Jan w Apokalipsie, gdy wszystko się wyjaśni.

    #47 grzegorz
  48. #34 Januszu,
    Dziękuję za pytanie: „Jakże może Bóg być dynamiczny, zmienny, płynny, elastyczny? Jakże Bóg może dostosowywać się do człowieka?”
    To właśnie pytanie stawialiśmy w naszym Kościele na początku Adwentu i przeżywamy odpowiedź naszego Pana jeszcze teraz w oktawie Bożego Narodzenia.
    Pan Bóg nie tylko „dostosował się” do człowieka, ale stał się człowiekiem.
    Jak to się stało słuchaliśmy w zapowiedziach Proroków, w pięknych opowiadaniach Ewangelistów o zwiastowaniu, okolicznościach, w których Święta Rodzina musiała ogarnąć poród, reakcji prostych pasterzy na przyjście Syna Bożego, a jeszcze przed nami pokłon Trzech Mędrców.
    Szkoda, że Cię to wszystko ominęło…

    #48 grzegorz
  49. #46 Janusz
    Przecież nie wszystkoi co człowiek wymyślił jest na chwałę Boga np. wieża babel.
    Myślisz, że wszystkie dogmaty są na Jego chwałę?
    Nawet jeśli by człowiek poezje pisał o Bogu nie znaczy to, że wierzy, że jest Jego.
    —————
    #47 grzegorz
    „Krzysiu, właśnie ze względu na te i inne nieprawidłowości Chrystus jest Głową Kościoła” – no i dlatego członkowie Kościoła nie powinni się wynbosić ponad Głowę.
    A jednak niektórzy się wynoszą.

    #49 chani
  50. #49 chani
    Właśnie dlatego są kolejki do konfesjonałów, że świat nie wygląda tak jak powinien.

    #50 grzegorz
  51. #49 Krzysztofie, wszystkie katolickie dogmaty są Bożego autorstwa. Nie pochodzą od człowieka lecz są to nadprzyrodzone Prawdy Objawione przez Pana Boga i przekazane jako święty Depozyt Wiary Kościołowi Katolickiemu. Z dogmatami się nie dyskutuje. W dogmaty się wierzy. 🙂 janusz

    #51 baran katolicki.
  52. #34 Janusz
    #48 grzegorz
    „Jakże Bóg może dostosowywać się do człowieka?”
    Wystarczy też głębiej popatrzeć się w postać Maryi.
    Przecież wiesz Januszu, że Jezus wziął swe ciało z Maryi Panny.
    On dostosował się do jej życia.
    Dostosowuje się i teraz.
    Przecież nas karmi i żywi. Dba o nas.

    #52 chani
  53. #48 Grzegorzu, kiedyś pisałem, że od katolickiego rozumienia Wcielenia zależy przylgnięcie do świętej i apostolskiej Wiary katolickiej. Przypomnij sobie dogmat o unii hipostatycznej, który jest Prawdą Objawioną naszej Wiary. Zobacz co napisałeś ;”Pan Bóg nie tylko „dostosował się” do człowieka, ale stał się człowiekiem”. Nie jest to poprawne sformułowanie zgodne z unią hipostatyczną. Prawidłowo to, Syn Boży/Słowo Boże/ nie tylko „dostosował” się do człowieka, ale stał się Człowiekiem. Co to znaczy, że Logos stał się człowiekiem? To znaczy, że Osoba Syna Bożego dodatkowo staje się Człowiekiem będąc Bogiem. Zarówno bóstwo jak i człowieczeństwo określają konkretną naturę Osoby Syna Bożego. To nie boska Natura Słowa Bożego przyjmuje naturę ludzką ale czyni to konkretna Druga Osoba Boża. Wcielenie, które niedawno świętowaliśmy rozumiane po katolicku nie miesza w jednej Osobie Syna Bożego Jego boskości z Jego człowieczeństwem. To nie Natura Boża „dostosowuje” się do natury człowieka ani tym bardziej Natura Boża nie staje się naturą człowieka. Nie ma takiej opcji jeśli na serio wierzymy Prawdzie Objawionej i przekazanej nam do wierzenia jako „unia hipostatyczna”. Taką koncepcję przyjmują umiłowani Protestanci, którzy uważają, że podczas Wcielenia Syn Boży na jakiś czas zrezygnował z Natury Bożej na rzec natury ludzkiej. Po zmartwychwstaniu w myśl ich wierzenia Ludzka natura Pana Jezusa został wchłonięta przez Naturę Bożą tworząc jakąś mieszankę Ducha z materią. Grzegorzu, Pan Jezus obarczając się człowieczeństwem nie zmienił ani nie upłynnił czy uelastycznił Swojego Bóstwa. We Wcieleni Logos dostosowuje niejako upłynnia, uelastycznia, przemienia, formułuje, oczyszcza nasze człowieczeństwo na obraz Swojego Bóstwa. Zmiana zachodzi w naturze ludzkiej a nie boskiej. Spróbuj to zainstalować/zaakceptować/ swoim katolickim rozumem. Powodzenia. Mędrcom to się udało więc i Tobie się powiedzie. 🙂 janusz

    #53 baran katolicki.
  54. #37 Pawle, O ciałach po zmartwychwstaniu

    35 Lecz powie ktoś: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele? 36 O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze. 37 To, co zasiewasz, nie jest od razu ciałem, którym ma się stać potem, lecz zwykłym ziarnem, na przykład pszenicznym lub jakimś innym. 38 Bóg zaś takie daje mu ciało, jakie zechciał; każdemu z nasion właściwe. 39 Nie wszystkie ciała są takie same: inne są ciała ludzi, inne zwierząt, inne wreszcie ptaków i ryb 40 Są ciała niebieskie i ziemskie, lecz inne jest piękno ciał niebieskich, inne – ziemskich. 41 Inny jest blask słońca, a inny – księżyca i gwiazd. Jedna gwiazda różni się jasnością od drugiej. 42 Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; 43 sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; sieje się słabe – powstaje mocne; 44 zasiewa się ciało zmysłowe15 – powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie. 45 Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek , Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym16. 46 Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie; duchowe było potem. 47 Pierwszy człowiek z ziemi – ziemski, drugi Człowiek – z nieba. 48 Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy. 49 A jak nosiliśmy obraz ziemskiego [człowieka], tak też nosić będziemy obraz [człowieka] niebieskiego.
    50 Zapewniam was, bracia, że ciało i krew17 nie mogą posiąść królestwa Bożego, i że to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne. 51 Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni18. 52 W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby – zabrzmi bowiem trąba – umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni19. 53 Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność. 🙂 janusz

    #54 baran katolicki
  55. #53 Januszu,
    Piszesz: „Prawidłowo to, Syn Boży/Słowo Boże/ nie tylko „dostosował” się do człowieka, ale stał się Człowiekiem.”
    Piszesz dalej, że prawdą, którą ktoś Tobie przekazał do wierzenia jest unia hipostatyczna.
    Odpowiem słowami poety:
    „Kto w szpony dostał się hipostaz,
    rzeczywistości już nie sprosta,
    bo spoza gęstej mgły abstraktów
    najprostszych już nie widzi faktów;”
    W naszym Kościele śpiewamy w BOŻE Narodzenie o prostym fakcie „Bóg się rodzi…”

    #55 grzegorz
  56. #51 Janusz
    Kto ci tak powiedział, że dogmaty są Bożego autorstwa?
    To Jego słowo zawarte w Piśmie nie wystarczy?
    Jego Słow przecież jest żywe i nigdy się nie przedawnia więc nie trzeba je uaktalniać.
    Jak dla mnie to Kościół sam poczuł się jak pan i sam siebie chwali.
    I uciska przy tym lud.

    #56 chani
  57. #55 Grzegorzu, wnukowi zapewne też śpiewasz różnorakie bajki. Oczywiście, że coś z prawdy również jest w kolędach ale nie są one wystarczające do przyjęcia Objawienia Bożego. „Bóg się rodzi” to tak samo jak „słońce się uśmiecha”. janusz 🙂

    #57 baran katolicki
  58. #56 Krzysztofie, powiedział mi to Ksiądz Biskup. Powiedział „na ucho” tak, żeby inni nie usłyszeli. janusz 🙂

    #58 baran katolicki
  59. Z rozważania ks bpa

    „To On, Wszechmocny wchodzi w niemoc i ograniczenie. Dokonuje tego, by nam ludziom nieść nadzieję, że ta ludzka dola nie jest przez Boga zapomniana ani odrzucona i przeklęta. Obwieszcza przez swoje przyjście, że wszelki stan ograniczenia może zostać pokonany przez moc Ducha, która pozwoli przeżywać w tej ludzkiej kruchości obecność Wszechmocnego Boga.”.

    W momencie poczęcia Bóg obdarza każdego człowieka duszą nieśmiertelną. Mocą Ducha ożywia dwie komórki i popycha do nieustannego rozwoju. Być może największym objawem naszej kruchości są wady eugeniczne poczętego człowieka. Czy dzisiaj pozwalamy na działanie Ducha Świętego w tym zakresie? Od momentu wyroku o niezgodności z konstytucją dopuszczalności aborcji z powodów wad eugenicznych minęło wiele tygodni, dokonano według fundacji stop aborcji (w połowie grudnia) ponad 390 legalnych aborcji.
    Z przyczyn owianych tajemnicą katolicki premier nie publikuje wyroku pozwalając na dokonywanie aborcji. Jednocześnie po katolicku obchodzi święta Bożego Narodzenia.
    Być może przyjmuje Ciało Chrystusa. Czy ta nadłamana trzcina ludzkiego życia ma jakiekolwiek szanse?
    Po instrumentalnym wykorzystaniu tego tematu w bieżącej polityce zapadła grobowa cisza nad grobem nienarodzonych. Nikt nie śpiewa kolęd błąkającym się duszom.

    #59 St(r)ach
  60. Proszę liczyć się ze słowami i odpowiadać za siebie.
    Liczyć się ze słowami – nie tylko w tym przypadku.
    Bp ZbK

    #60 bp Zbigniew Kiernikowski
  61. #59 Stasiu,
    Nie wiem, czy oglądałeś film Grzegorza Brauna „Eugenika”. Można go też wysłuchać na youtube, bo główny przekaz jest mówiony.Są też dostępne wykłady np. prof. Wojciecha Załuskiego UJ https://www.youtube.com/watch?v=yZ1VHqpeTzA
    Twórcy idei „polepszania ludzkości” przynajmniej wierzyli, że bilans korzyści i strat tego zbrodniczego projektu jest dla świata dodatni. Nasi umiłowani przywódcy liczą zyski tylko dla siebie i tematy takie jak aborcja, konwencja stambulska,związki partnerskie czy uznanie 16 płci są i będą odpalane w rytmie piarowych działań przedwyborczych. Nikogo z nich nie interesują abortowane dzieci a jedynie bilans potencjalnych głosów w wyborach.
    Widać to zjawisko dużo wyraźniej w USA, gdzie Prezydent elekt uznaje się za katolika i otwarcie walczy o prawo do zabijania nienarodzonych, bo tam umysły wyborców są już bardzo postępowe. U nas władze jeszcze muszą schlebiać tym (nam), opierającym się resztkami sił rewolucji kulturowej.

    #61 grzegorz
  62. #57 Januszu,
    Piszesz: „Grzegorzu, wnukowi zapewne też śpiewasz różnorakie bajki”
    Boże Narodzenie jest dla Ciebie bajką tak jak dla wielu innych niewierzących. Moje wnuki są już stosunkowo dużymi dziećmi, wiedzą, że Bóg to nie jest bajka.

    #62 grzegorz
  63. #57 Januszu,
    Piszesz: „„Bóg się rodzi” to tak samo jak „słońce się uśmiecha””
    Wiem, że nie spotkałeś jeszcze w życiu Boga, jeszcze się u Ciebie nie narodził.
    Jest jak dla Zachariasza „z daleka wschodzące słońce”. A jednak jest tak blisko, że można Je przytulić. Nie chciałbyś tak?

    #63 grzegorz
  64. Mój poprzedni wpis #59 powstał pod wpływem obejrzenia programu J.Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”, który mówił o uroczystym pogrzebie dzieci utraconych i trudnościach związanych z odbieraniem ciał dzieci nienarodzonych i utraconych i całą sferą prawną i etyczną z tym związaną .
    Jeżeli był zbyt bezpośredni i kogoś uraził to z serca przepraszam.

    #64 St(r)ach
  65. #57 Januszu,
    Moje wnuki wiedzą, że Bóg już się narodził, jest obecny w miłości ich rodziców, w miłości do nich samych, codziennej trosce, czasem surowości, w błędach i sukcesach.
    Wiedzą, że Bóg jest zawsze przed, wyprzedza wszystkie zdarzenia, idzie z nimi przed każdym ich krokiem, gdy muszą przejść przez ciemny korytarz, gdy mają o czymś zdecydować.
    Wiedzą, że mogą w każdej sytuacji do Niego się zwrócić, ale też widzą, jak często decydują bezmyślnie, bez sensu, bez Boga.
    Przez ostatni prawie rok przeżywamy z nimi codzienność wspólnie, dużo częściej niż dotychczas.
    Wchodzą w życie prawdziwe, nie dają sobie wciskać bajek.

    #65 grzegorz
  66. Grzegorzu, „Bóg się rodzi” 🙂 . Wiesz dlaczego dawno temu anlfabetom ustawiano w świątyniach stacje drogi krzyżowej? To tak jak współczesny „komiks” dla dzieci w wierze. Nie było inej możliwości przekazania tak wielkiej tajemnicy parafianom. Kościół katolicki w swojej madrości ewangelizował tak jak na tamte czasu było możliwe. Chwała mu za to. Kolędy mają również charakter ewangelizacyjny na tamte czasy. Dzisiaj zanika tradycja śpiewania kolęd w duchu wiary katolickiej. Kolędy pozostały jako relikwie kulturowe chrześcijańskiej cywilizacji. Grzegorzu, wytłumacz mi jeśli wiesz co to znaczy dla współczesnego człowieka takie odkrycie jak „Bóg się rodzi”?. Czy Bóg, który zawsze był, jest i będzie może się rodzić? Proszę bez religijnych sentymentów wytłumaczyć mi tę tajemnicę Wiary. Ktoś, kto się wciąż rodzi nie moze być Bogiem. Chyba, że zaczniemy szanować dogmat o unii hipostatycznej i na serio po katolicku zaczniemy wierzyć/rozumieć/ Wcielenie. Wnukowi możesz „wcisnąć” co chcesz ale i tak kiedy dorośnie zacznie „główkować” po swojemu. Dziadka może wtedy uznać za muzealną relikwię minionej epoki. Jeśli wiesz, „że nie spotkałem jeszcze w życiu Boga” i, że „jeszcze się we mnie nie narodził” to proszę podać konkretne źródło Twojej wiedzy. Proszę o realne/rzeczywiste/ fakty a nie jakieś immanentne wizje/przeczucia/. To co piszesz, stawia mnie do pionu i jest dla mnie „policzkiem” publicznie wymierzonym. Stawaj Waść … janusz 🙂

    #66 baran katolicki
  67. #58 Janusz
    Wiesz co? Trochę się zapędziłeś.
    Pokory trochę.
    Januszu czy nie wiesz, że „: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu»” [Mt 20-25-28]

    #67 chani
  68. Januszu,
    Piszesz: „Jeśli wiesz, „że nie spotkałem jeszcze w życiu Boga” i że „jeszcze się we mnie nie narodził”, to proszę podać konkretne źródło Twojej wiedzy.”
    Nie znam Ciebie inaczej niż takiego, jakiego sam się opisujesz na blogu. Nie wiem, ile w tym jest prawdy o Tobie, ile blagierstwa.T y to wiesz. Ja przyjmuję, że piszesz prawdę.
    „To co piszesz, stawia mnie do pionu i jest dla mnie „policzkiem” publicznie wymierzonym”.
    Spotkanie z Bogiem jest Jego działaniem i Twoją odpowiedzią. Jeśli to co piszę, stawia Cię do pionu – nic lepszego nie może Cię spotkać. Postawa stojąca to gotowość do działania, do aktywności.Jest to postawa specyficznie dobra przy przyjmowaniu Ciała i Krwi Pańskiej. Nie bój się na pewno Ci nie zaszkodzi.
    Z policzkiem – nie przesadzaj, chyba lubisz rozczulać się trochę nad sobą 🙂

    #68 grzegorz
  69. #66 Januszu,
    Zadajesz ciekawe pytanie: „Czy Bóg, który zawsze był, jest i będzie może się rodzić?”
    Tak, płodność Boga jest dostępna człowiekowi od momentu stworzenia!
    To co opisane jest w Rdz 2,21-23 jest paradygmatem, wzorem płodności, rodzenia Boga w człowieku, między ludźmi.
    Maryja właśnie dlatego jest Matką Kościoła, że rodzi z Ducha Świętego, tak jak później Kościół nowe członki. Z Chrztu rodzimy się do nowego życia, do życia z Boga.
    W wyznaniu wiary powtarzamy „zrodzony a nie stworzony”…
    Januszu, jest wiele wątków, które można tu rozpocząć, co Cię konkretnie zaciekawia?

    #69 grzegorz
  70. #69 Grzegorzu, jednym z fundamentalnych dogmatów boskiej Wiary jest Prawda Objawiona o Trójcy Przenajświętszej, która poucza nas, że są Trzy Osoby Boskie i Jedna Natura Boska. Czy potrafisz rozróżnić „Naturę” od „Osoby”? Pytam bo mówiąc, że „Bóg się rodzi” idziemy niebezpiecznym skrótem do Prawdy Objawionej. Podczas Wcielenia to Osoba Syna Bożego przyjmuje naturę człowieka. Osoba Pana Jezusa nie rodzi się w chwili ludzkiego poczęcia w łonie Najświętszej Maryi Panny. Natura Boża w chwili Wcielenia pozostaje nienaruszona, nie pomniejszona, nie wymieszana, nietknięta, nie skażona, itd. Ani Osoba Syna Bożego nie rodzi się na nowo, ani Boża Natura nie rodzi się na nowo. Rodzi się nowy człowiek, nowa ludzka natura Pana Jezusa. Nic więcej. Rodzenie się i nowość dotyczy tylko ludzkiej natury Osoby Syna Bożego. Jako katolicy powinniśmy strzec tej Prawdy Objawionej bardziej niż czegokolwiek innego. Zobacz, że relacja pomiędzy Bogiem a człowiekiem nie zachodzi pomiędzy Boską Osobą Pana Jezusa a stworzoną osobą konkretnego człowieka. Tylko osobowo możemy się miłować. Pomiędzy Naturą Boga a stworzoną naturą człowieka jest odwieczna Osoba Słowa Bożego. Bóg jest płodny tylko dla stworzenia. Bóg rodzi stworzenie ale nie rodzi Sam Siebie. Alfa i Omega. Omega jest definitywnie zakończone w Bogu. janusz

    #70 baran katolicki
  71. #67 Krzysztofie, nie wiem o co Ci chodzi z tym „zapędzeniem”. Mogę tylko się domyślać, że ma to związek z moim #58. Autorem świętych dogmatów katolickich jest Pan Bóg. Tak samo jak Pismo Święte pochodzi od Boga i w całości jest natchnione/objawione/ tak też i Dogmaty są Objawionymi Prawdami naszej, katolickiej Wiary. Zresztą, sam zapytaj osobiście jakiegokolwiek katolickiego Księdza Biskupa. Może to być Ksiądz Biskup Zbigniew Kiernikowski. Życzę odwagi. janusz 🙂

    #71 baran katolicki
  72. ad.#69 Grzegorzu, popełniłem błąd pisząc „Zobacz, że relacja pomiędzy Bogiem a człowiekiem nie zachodzi pomiędzy Boską Osobą Pana Jezusa a stworzoną osobą konkretnego człowieka”.

    Powinno być. „Zobacz, że relacja pomiędzy Bogiem a człowiekiem ZACHODZI pomiędzy Boską Osobą Pana Jezusa a stworzoną osobą konkretnego człowieka. Nie mamy relacyjnego odniesienia bezpośrednio do Natury Boga. Jesteśmy jako ludzie stworzeni zaproszeni do poznawania i przylegania do Natury Boga, która w istocie swojej jest całkowicie innego gatunku od natury ludzkiej czy anielskiej. Tajemnic i łaska to wielka dostępna w świętej i apostolskiej Wierze katolickiej. janusz

    #72 baran katolicki
  73. #71 Janusz
    Chodziło mi o słowa Biskupa nie wiem czy zauważyłeś:
    „Proszę liczyć się ze słowami i odpowiadać za siebie.
    Liczyć się ze słowami – nie tylko w tym przypadku”
    Powinieneś chyba przeprosić.
    Powinno w tobie obudzić się sumienie.
    Jeśli coś człowiek „wymyślił” dlaczego zasłania się Bogiem?
    To tak jak z Mikołajem na święta.
    Ludzie sobie kupują prezenty a zasłaniają się Mikołajem, że je przyniósł i gdzie tu sens, gdzie logika?

    #73 chani
  74. #73 Krzysztofie, członkom Kościoła rzymskokatolickiego, dogmaty nie powinny w ogóle przeszkadzać. Wręcz przeciwnie – czynią one naszą wiarę bardziej klarowną, co sprawia, że staje się ona łatwiejsza do przyswojenia i zrozumienia. Bazując na autorytecie Bożego Objawienia, coraz bardziej je poznajemy, odkrywamy i staramy się do niego przylgnąć naszym rozumnym sercem. Po prostu jesteśmy osobami wierzącymi, które pragną przekazać święty Depozyt Wiary kolejnym pokoleniom w takiej postaci, w jakiej został on nam dany przez Boga i przekazany w świętej Tradycji. Co do słów Księdza Biskupa z #60 nie będę się odnosił bo nie wiem czy akurat do mnie były skierowane. W #58 pisałem o „Księdzu Biskupie”, który ma odwagę być katolickim Biskupem i nie wstydzi się świętego Depozytu Wiary. Nie wymieniałem ani imienia ani nazwiska. Krzysztofie, święte Dogmaty naszej Wiary stanowią o Depozycie Wiary i są Bożego autorstwa/pochodzenia/. Sam zapytaj kogo trzeba jeśli mi nie wierzysz. janusz 🙂

    #74 baran katolicki
  75. #70Januszu,
    Do czego ten wywód może być przydatny?

    #75 grzegorz
  76. #75 Grzegorzu, ten/powyższy/ wywód jest próbą odpowiedzi na Twoje „tak” odnośnie mojego pytania; „Czy Bóg, który zawsze był, jest i będzie może się rodzić?”. W Wierze katolickiej Bóg się nie rodzi lecz rodzi się jako Człowiek Osoba Syna Bożego. Dlatego pytałem w #70.”Czy potrafisz rozróżnić „Naturę” od „Osoby”? Słowo „Bóg” określa Naturę Bożą, która jest taka sama dla Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego. Dzisiaj mówi się dużo o wierze, która polega na osobistej relacji człowieka z Bogiem. Owa relacja nie zachodzi pomiędzy naturą ludzką i Naturą Boską. Relacja jest zjednoczeniem osobowym, pomiędzy osobą człowieka a Trzema Osobami Boga. Jeśli masz relację z Osobą Boga Ojca to równocześnie masz relację z Osobą Syna Bożego i Osobą Ducha Świętego. Po co współczesnemu katolikowi taka wiedza? Umiejętność rozróżnienia tego co naturalne/przyrodzone/ i tego co nadprzyrodzone/ponadnaturalne/ zawsze świadomemu swojej wiary katolikowi była potrzebna po to aby nie dać się wciągnąć w heretyckie wizje Boga czyniące ogromny zamęt w duszy katolicka. Na pewno słyszałeś coś na temat „natura i łaska”. Proszę prowadzić swoją duszę tym szlakiem Wiary katolickiej a na pewno nie pożałujesz poświęconego czasu na przylgnięcie do boskiej Wiary katolickiej.

    #76 baran katolicki

Dodaj Komentarz






css.php