Adwent to czas oczekiwania na przyjście Pana. To czas uświadamiania sobie wagi i doniosłości pierwszego przyjścia Jezusa, Wcielonego Słowa, które już się dokonało historycznie przed dwoma tysiącami lat. To także czas wyczulenia i wyczekiwania na ostateczne przyjście Jezusa jako Pana historii i Sędziego na końcu czasów. Ale to także czas otwartości na każde Jego przychodzenie, które możemy nazwać pośrednim czy aktualizującym się stale między tymi dwoma wyżej wspomnianymi.

Czas

Gdy mówimy o przyjściu i o czasie oczekiwania na przyjście, to musimy sobie zdać sprawę z samego faktu czasu. Oczekiwanie to bowiem jakiś upływ czasu, jakieś przemijanie, aby nastąpiło spotkanie, wydarzenie.

Oddają to dobrze dwa pojęcia czasu: pierwsze to chronos a drugie to kairos.

Chronos to pojęcie czasu upływającego w latach, godzinach, minutach itd. To tworzenie się chronologii, czyli następstwa wydarzeń, w których zazwyczaj doszukujemy się i chcemy ustalić pewien porządek, pewną logikę. W ten sposób patrzymy na bieg wydarzeń, czyli to, co często nazywamy dziejami.

Kairos natomiast to określenie czasu wskazując na moment, w którym dokonuje się dane wydarzenie. Nie jest ono zasadniczo rozpatrywane w relacjach do innych wydarzeń, ale jest widziane jako samo w sobie. Oczywiście szereg „momentów” ujmowanych w kluczu kairosu tworzą dzieje, co już przechodzi w chronologię.

Oczekiwanie

Jeśli ujmujemy fakt oczekiwania czegoś w kategoriach czasu pojętego jako chronos, to próbujemy wywnioskować z następstwa różnych wydarzeń to, co może nastąpić jako kolejne wydarzenie, bo taką odkrywamy prawidłowość. Coś następuje zazwyczaj po czymś i dlatego spodziewamy się tego następstwa. Możemy powiedzieć, że w pewien sposób opanowujemy ten czas i wydarzenia, aby w jakiś możliwy dla nas sposób je właściwie wykorzystać.

Jeśli patrzymy na fakt oczekiwania w kluczu kairos, to zostajemy bez mocy określania tego, co i kiedy ma się wydarzyć. Skoro wiemy, że ma się coś wydarzyć, ale nie możemy określić bliżej okoliczności i „zawartości” (treści) tego wydarzenia, jesteśmy zdani całkowicie na kogoś czy coś innego. Czy to będzie rozumiane jako przypadek, jako przysłowiowy los czy też działanie i wola Kogoś, kto ma władzę nad dziejami i „dozuje” tymi wydarzeniami według swojego postanowienia i zamysłu (koncepcji). My jesteśmy zdani całkowicie na to, co ma przyjść niezależnie od nas. Wiemy tylko, że ma przyjść.

Oczekiwanie, jakie w nas się wzbudza (kreuje) w takim przypadku, nie jest przez nas przewidywalne, lecz jest oczekiwaniem, w którym odkrywamy konieczność większego i głębszego poznania Tego, od kogo wiemy (mamy wiadomość), że ma coś się wydarzyć.

Czas Adwentu

Czas Adwentu, to przedziwny splot czasu w pojęciu chronos i w pojęciu kairos. Ten splot tych dwóch sposobów spoglądania na czas i odkrywanie ich współzależności pozwala nam lepiej rozumieć sens naszego adwentowego oczekiwania i podchodzić do tego oczekiwania – a właściwie je przeżywać – w sposób jak najbardziej owocny.

Znamy historię zbawienia. Mamy możliwość poznawania ciągu wydarzeń biblijnych oraz wnikania w nasze osobiste doświadczenia, w których poznajemy „logikę zbawczą” Boga wobec każdego z nas i wobec całej ludzkości.

Stale jednak jest przed nami, przed każdym z nas i to w każdej chwili sprawa kairosu, czyli owego oczekiwanego, ale nie dającego się przewidzieć (co do okoliczności) i zdefiniować czasu nawiedzenia. Można powiedzieć: tej zapowiedzianej a jednocześnie zaskakującej „niespodzianki” spełniania się obietnicy, że przyjdzie, że nastąpi, że wypełni się.

Czuwanie

Czuwanie to bycie otwartym na to, co każdej chwili i w każdej sytuacji może się stać. To wyczekiwanie tego, aby się stało to, co przewidział dla nas, dla każdego z nas nasz Pan. Ten Pan dziejów, który jest, który był i który przychodzi (Ap 1,4.8; 4,8).

My nie mamy żadnej władzy nad Nim. Ale On pozwala nam oczekiwać i wzywa do czuwania. Rozważając wszystko, co się już w naszym życiu stało dzięki Jego działaniu, wyczekujemy tego, co może i powinno się stać. Wiemy bowiem, gdyż to poznaliśmy dzięki posłuszeństwu wiary, że On jest wierny i dopełni swego dzieła w nas (Flp 1,6; por Rz 4,21).

Czuwanie adwentowe to przechodzenie od naszych zabezpieczeń i naszych pewności do zawierzenia siebie Temu, który jest mocen uczynić wszystko, co dobre dla nas. To dzieje się dzięki naszemu trwaniu przed Nim (tym, który już przyszedł), na modlitwie możliwie bez innych oczekiwań. Dzięki temu możemy cieszyć się Jego pokojem i stawiać czoło wszystkim przeciwnościom czy zagrożeniom.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

61 komentarzy

  1. «Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. zostawił swój dom, powierzył swym sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał.
    Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, do wszystkich mówię: Czuwajcie!»
    Mk 13, 33–37

    Wróciłem z audiencji/adoracji/ gdzie czas dla mnie przestaje istnieć. Mój czas wypełnia się Jego obecnością. Ta pełnia czasu daje mi moc wrócić do swoich i jutro udać się do pracy. Kairos dla mnie to pełnia czasu łaski jaki darmo otrzymałem od Stwórcy. Kairos marana ta. janusz

    #1 baran katolicki
  2. CZUWANIE
    Wierzę, że On jest wierny i dopełni swego dzieła we mnie.
    Chroń mnie, Panie, przed jakimikolwiek wątpliwościami i przymnażaj mi wiary i wytrwałości.
    Oddaję Ci wszystkie moje trudne sprawy i związane z tym niecierpliwości.

    #2 Klara
  3. Trwanie w oczekiwaniu nie może przerodzić się w bierność. Nie może też być udoskonalane przez uczynki martwej religii.
    „To wyczekiwanie tego, aby się stało to, co przewidział dla nas, dla każdego z nas nasz Pan. Ten Pan dziejów, który jest, który był i który przychodzi (Ap 1,4.8; 4,8).”
    Można zatem powiedzieć, że chrześcijański czas oczekiwania, to czas pragnienia, czas tęsknoty za tym, co od Boga przychodzi.
    Dawid był człowiekiem według Bożego serca (1 Sm 13:14) i wcześniej przygotował swoje serce na przeciwności. W rezultacie tego było ono niewzruszenie skupione na Bogu, bez względu na to, z czym się miał zmierzyć.
    Codzienne, aktywne poszukiwanie Boga, uwrażliwia nasze serca na Jego głos, tak abyśmy zawsze byli gotowi wejść odważnie w realizację indywidualnego planu jaki On ma dla każdego z nas. Nie bój się i nie lękaj- powtarza wiele razy. Jego plan jest zawsze lepszy i wszyscy się z tym zgadzamy. Wyznawanie wiary nie jest problemem, problem zaczyna się wtedy, kiedy przychodzi czas, aby zaufać, że to co słyszę jest od Boga a nie od diabła.
    Niektórzy chrześcijanie częściej skłaniają się ku opinii, że coś jest od diabła a nie od Ducha Świętego. Tak po prostu jest bezpieczniej.
    Jezus został posłany, aby przemienić naszą tożsamość, nasze myślenie…
    Nie upodobniajcie się do tego świata, ale przemieniajcie się przez odnawianie myślenia. Bóg każdego dnia czyni rzeczy nowe i zaskakujące.
    Czy wejdziemy w Jego plan, czy pozostaniemy w okolicznościach, które kształtują nasze myślenie, zależy od mojego i twojego zaufania i decyzji.

    #3 Paweł
  4. Czuwajcie!
    Czuwać na spotkanie z Bogiem. Być jak Prorocy ze Starego Testamentu. Głosić sobą Słowo mimo sprzeciwu świata.
    Mimo, że ten świat mówi, że mam robić to co oni bo tak napisano i tak przekazano, ja wiem swoje i nie dam się temu światu przekupić.
    Mieć w sobie to Słowo, które stało się Ciałem.
    W ustach Proroka Ezechiela to Słowo smakowało jak miód.
    Jezus mi mówi:
    „Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: „Mój pan się ociąga”, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”
    [Mt 24,45-51]
    Chcę być tym sługą wiernym i roztropnym.

    #4 chani
  5. #3
    Paweł

    „Niektórzy chrześcijanie częściej skłaniają się ku opinii, że coś jest od diabła a nie od Ducha Świętego. Tak po prostu jest bezpieczniej”.
    Bezpieczniej?
    Toś mnie zdziwił.
    Tak jest o wiele niebezpieczniej.
    Ostrożności w wydawaniu sądów i osądów, trzeba się po prostu uczyć /i wejścia w „skarpetki” drugiego człowieka/.

    #5 Ka
  6. #4 c.d.
    Taa. Bezpieczniej.
    Dla idiotów.

    #6 Ka
  7. # Paweł
    # ka
    Ja powiem, że niektórzy chrześcijanie uważają, że to co Polsce się przydarzyło, te rozbiory, zniewolenia nie mogą pochodzić od Boga.
    Według nich Bóg nie może zniewolić ludzi. Wygnać ich z ziemi przodków.
    Mają swój plan. Plan na Boga. Bóg musi im być posłuszny.
    A patrząc na Stary Testament i historię Izraela można „zobaczyć” liczne zniewolenia, wygnania.
    I to się stało za zgodnie z wolą Boga.
    Program Biskupa „chrzest w życiu i misji Kościoła” może posłużyć pomocą. Szczególnie cześć IV.
    Ja tam myślę, że te rozbiory były za zgodą Boga za nasze grzechy.

    #7 chani
  8. #7
    Chani
    Trudno wniknąć w decyzje Boże. Może to od Boga a może od ludzi, nie wiem.
    /spacerują tu takie istoty Boże, które zamieszanie na bazie wrośniętych i zespolonych w nich kłamstw chaos i cierpienie czynią/.
    Ja lubię Stary Testament. Jakkolwiek nie postanowiłby Bóg, trzeba się zgodzić.

    #8 Ka
  9. Ad #5 Ka
    Przepraszam za zbyt duży skrót myślowy, który spowodował, że czytającemu trudno zrozumieć o co chodzi.
    Gdybym jednak chciał teraz napisać w miarę wyczerpujące rozwinięcie, to trzy strony maszynopisu mogłoby nie wystarczyć.
    Sporo pisania. Poza tym, nie wypada, aby komentarz był kilka razy dłuższy od treści napisanej przez Gospodarza blogu. 😉
    Dlatego, wspomogę się nagraniem zamieszczonym w internecie, w którym Andrew- mniej więcej od dziewiątej minuty piątego odcinka – mówi o tym, o czym ja nie napisałem:
    https://awmpolska.com/tag/jak-slyszec-bozy-glos/
    Moje świadectwo różni się co do szczegółów, ale zasada jest ta sama.
    Kiedy podejmowałem najważniejszą decyzję w moim życiu w oparciu o boży głos, miałem za sobą znacznie dłuższy okres doświadczania obecności i działania Ducha Świętego niż Andrew, ale to nie znaczy, że było mi z tego powodu łatwiej. Nie było.
    Waga decyzji, którą podjąłem – ufając, że to co słyszę w sercu jest od Boga- była tak duża, że każdy kto mnie choć trochę znał, „musiał” mieć zdanie na ten temat. Generalnie opinie te nie różniły się jakościowo.
    Jedni nie mieli wątpliwości, że diabeł mnie zwodzi. Inni uważali, że mi odbiło.
    Najczęściej widziano tylko to, jaką cenę przyjdzie mi ewentualnie zapłacić za tę decyzję i ile mogę stracić (również w wymiarze finansowym).
    Nawet kilka najbliższych mi osób powątpiewało, uważając, że opieranie się „tylko” na przeczuciu jest zbyt ryzykowne.
    A jednak.. Bóg jest wierny. Minęło już kilkanaście lat od tamtej pory i dzisiaj żyję w miejscu bożego powołania.
    Nie ma lepszego miejsca dla człowieka niż to, które w danym czasie wskazuje mu Bóg. Aby się do niego dostać trzeba nasłuchiwać i ufać bożemu głosowi, a potem podejmować odpowiednie decyzje.
    Nawet, jeżeli raz czy drugi się pomylimy, to nie ma tragedii- Bóg zawsze skoryguje nasz kurs, aby doprowadzić nas dokładnie tam, gdzie On chce.
    Jest to miejsce prawdziwego odpocznienia i radości z życia. W tym miejscu boży pokój jest obecny na co dzień, bez względu na to, co się dzieje na świecie.
    Jednocześnie jest to miejsce, gdzie stajemy się bardziej dyspozycyjni dla Boga i skąd lepiej widać drugiego człowieka.

    #9 Paweł
  10. #9
    Paweł
    Okey. Oglądnę i posłucham.
    Przeglądnę też stronkę /byłam pobieżnie/ Życie Sozo.
    Interesuje mnie temat, bo ja wciąż uczeń 😀
    Dzięki

    #10 Ka
  11. #9
    Pawle,
    …nie udaje mi się odsłuchać wskazanego linku ale sam tytuł audycji intryguje –
    „jak słyszeć Boży głos”
    …kiedy miałam 25 lat, wydawało mi się,że słyszę Boży głos powołujący mnie do życia konsekrowanego jednak Pan Bóg pokierował moim losem inaczej i postawił na mojej drodze małżonka…
    …dodam,że nie było mi dane, nie mogłam zostać zakonnicą -widziałam i widzę w tym palec Boży…
    … ktoś mi kiedyś powiedział -„daj odpocząć Panu Bogu od ciebie” i tak mi zostało, nie narzucam się Panu Bogu czy to w modlitwie, czy w dobrych uczynkach – wszystko staram się by miało swoje miejsce jak tego zechce Bóg Ojciec , kiedy
    „słyszę Jego wolę ”
    … bardzo podoba mi się powiedzenie św. Augustyna -„kochaj i rób , co chcesz” , tylko powiedziałabym „miłuj i rób , co chcesz”…
    … staram się miłować , chociaż czasami nie potrafię- np. totalnej opozycji i wtedy, kiedy się denerwuję na coś – złośliwość przedmiotów martwych-, lub na kogoś …
    …….
    Pawle, jesteś dla mnie zagadką, ale moje rozwiązanie jej, pozostawię dla siebie 🙂
    Bardzo się cieszę, że rozpoznajesz głos Boga 🙂
    pozdrawiam 🙂

    #11 niezapominajka
  12. #9 Pawle, piszesz dość tajemniczo o tz. „miejscu Twojego powołania”. Kim jesteś na co dzień? Jak zarabiasz na chleb powszedni? Czy „kościół” Andrew/a/ ma jakąś strukturę cielesną/materialną/? janusz

    #12 baran katolicki
  13. #10 Ka, proponuję katolicki punk widzenia jeśli Ksiądz Biskup pozwoli. https://www.youtube.com/watch?v=R99mGW9u5w4
    Warto wysłuchać obie części. janusz

    #13 baran katolicki
  14. Czas oczekiwanie na przyjście Jezusa to też czas wytrwania w czystości żeby ów dzień nie zastał nas „brudnych” zgodnie z powiedzeniem, które przytoczył św. Piotr w swoim Liście:
    ” Lepiej bowiem byłoby im nie znać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją odwrócić się od podanego im świętego przykazania. Spełniło się na nich to, o czym słusznie mówi przysłowie: Pies powrócił do tego, co sam zwymiotował a świnia umyta – do kałuży błota”
    [2 P 2,21-22]
    Trwać przed Bogiem w czystości to znaczy nie grzedszyć językiem, bo jak wiemy to co z wnętrza pochodzi to czyni człowieka nieczystym [por Mk 7,20]
    Patrzeć na Boga i trwać przy Nim.
    W Internecie znalazłem modlitwę o uniknięcie czyśca ale moim zdaniem jak wierzymy, że w komunii św. jest żywy Chrystus to już przez Niego jesteśmy Chronieni i mamy tą zbroję przeciwko zakusom władcy tego światra [por Ef 6,11]
    Jak ja bym wierzył w realne Ciało w kpomunii to by mi wystarczyło i bym nawet świętych bym nie potrzebował.
    Chrystus przecież jest mocniejszy i On uświęca mnie i zaprawia do walki.
    W Nim moja cała nadzieja.
    A jeśli przyjmujemy komunię świętą i jkednak mamy wątpliwości to jakbyśmy pluli Bogu w twarz wzgardziwszy Jego świętym Ciałem.
    Nie można liczyć tylko na spowiedź, czyściec.

    #14 chani
  15. Szczęść Boże Czcigodny Ojcze Biskupie.
    Słowa Ewangelii skłaniają do refleksji i zadumy nad własnym życiem … pragnę WOLNOŚCI … i, za tymi pragnieniami codziennie próbuję za Łaską Bożą być „mocniejsza” …
    Jest noc, a ja skierowana zostałam do modlitwy Psalmu 4 …
    „Odpowiedz na moje pytanie Boże który sądzisz mnie sprawiedliwie” …
    … „Wielu mówi: „Kto nam ukarze to co dobre?”
    Panie, rozjaśnij nas światłem Swojego oblicza.”
    Czy, potrafię czekać ?
    Czekaj ! … Czekaj …bo czekanie/oczekiwanie w wymiarze duchowym to wzniosły moment trwania, oczekiwania Boga Łaski.
    Nie zawsze w wygodzie i ciszy, lecz pośród przeciwności, regulaminów , izolacji … odosobnienia
    Tak pomyślałam po przeczytaniu Słowa Dobrej Nowiny…
    Czcigodny Ksiądz Biskup : „Czuwanie to bycie otwartym na to, co każdej chwili i w każdej sytuacji może się stać. To wyczekiwanie tego, aby się stało to, co przewidział dla nas, dla każdego z nas nasz Pan. Ten Pan dziejów, który jest, który był i który przychodzi (Ap 1,4.8; 4,8).” … oraz …
    „My nie mamy żadnej władzy nad Nim. Ale On pozwala nam oczekiwać i wzywa do czuwania. Rozważając wszystko, co się już w naszym życiu stało dzięki Jego działaniu, wyczekujemy tego, co może i powinno się stać. Wiemy bowiem, gdyż to poznaliśmy dzięki posłuszeństwu wiary, że On jest wierny i dopełni swego dzieła w nas (Flp 1,6; por Rz 4,21).”
    Teraz, jest trudny czas ?
    Bez BOGA … stanę w miejscu i nie ruszę, tak bardzo to co dziś jest we mnie czekaniem staje się wielce trudne …
    Trwam, w zamyśle może własnym tylko oczekując jednak spełnienia w Woli Bożej ostatecznie.
    W moim czasie, już poczułam zagrożenie i przeciwność … ale, jest tak jak jest… a ja myślę,, że to tylko dzięki obecnemu we mnie Bogu-Ojcu mogę trwać w Oczekiwaniu.
    Tak, każdego wieczoru myślę i usypiam z sercem pełnym pragnienia Daru Wolności w oczekiwaniu.
    Czcigodny Ojciec Biskup Słowem Dobrej Nowiny zawraca ku Nadziei:
    „Czuwanie adwentowe to przechodzenie od naszych zabezpieczeń i naszych pewności do zawierzenia siebie Temu, który jest mocen uczynić wszystko, co dobre dla nas. To dzieje się dzięki naszemu trwaniu przed Nim (tym, który już przyszedł), na modlitwie możliwie bez innych oczekiwań. Dzięki temu możemy cieszyć się Jego pokojem i stawiać czoło wszystkim przeciwnościom czy zagrożeniom.” …
    Niech w nas Wola Boża pełni się.
    Błogosławię Czcigodnemu Ojcu.
    Pozdrawiam Wszystkich.
    danuta

    #15 miłosierna samarytanka
  16. Ad #10 Ka
    No tak, dopóki jesteśmy uczniami, jesteśmy na właściwej pozycji.

    #16 Paweł
  17. #12
    Baran katolicki
    Zauważyłam, że inwigilujesz tu każdego.
    Czy uważasz, że taki rentgen w stosunku do ludzi to w porządku?
    Może skup się na wymagającym 24h na dobę pomocy swoim synu /sam o tym dużo mówiłeś/, on ucieszy się.

    #17 Ka
  18. #9
    W oparciu do #13
    Paweł
    Nie daj się !

    #18 Ka
  19. Ad #11 niezapominajka
    Trudno mi coś doradzić. Link jest dobry. To raczej sprawa sprzętu, którym dysponujesz.

    A ja się się cieszę, że Ty też możesz rozpoznawać głos Boga. Wszyscy możemy, ale dajemy się ogłuszać innym głosom, bardzo natarczywym. Dlaczego na to pozwalamy? Dlatego, że ulegamy kłamstwu, że bez tego nie da się żyć, że nie wypada być niezorientowanym w pewnych dziedzinach, że trzeba mieć własne zdanie na ten temat itd., itp.
    Ale tak naprawdę, to nawet można nie zauważyć, kiedy „własne zdanie” przestaje już być własnym.
    Od wielu lat nie słucham radia, nie oglądam tv, a na wiadomości ze świata przeznaczam w internecie nie więcej niż 60 minut tygodniowo. Da się żyć. 😀

    #19 Paweł
  20. Ad #12 baran katolicki
    Piszę tyle, ile chcę, albo na ile mam czas.
    Na co dzień jestem synem Ojca. Na chleb zarabiam poprzez pracę rąk i umysłu, z przewagą rąk. Jednak główne źródło dochodu płynie z realizacji obietnicy zawartej w psalmie 127.

    Jeżeli jesteś zainteresowany ciałem pod nazwą Andrew, to poszukaj w internecie- potrafisz przecież. Czy ja coś pisałem o „kościele”?

    Właściwie sformułowane pytanie jest połową sukcesu. Gdyby sir Newton, kiedy jabłko spadło mu na głowę, zaczął pytać:
    – jaki to gatunek?
    – czy jest robaczywe?
    – kwaśne czy słodkie?,
    to nie doszedłby do odkrycia prawa powszechnego ciążenia.
    Owocnego stawiania pytań i czasu oczekiwania!

    #20 Paweł
  21. Znajduję się cały czas w oczekiwaniu opamiętania się mojej synowej i uzdrowienie jej serca. Syn niestety jest jej posłuszny i oboje blokują mi kontakt z wnukami. Nic nie mogę na to poradzić.
    Pisałam ciepłe listy i nie wiem czy syn je czytał. Synowej niechęć do mnie jest wręcz chorobliwa.
    Muszę chyba zamilknąć jakbym umarła już.
    Tymczasem jest to czas oczekiwania na przyjście Pana i w tym właśnie pokładam największe nadzieje na różne dobre zmiany w mojej rodzinie…

    #21 niezapominajka
  22. #21
    Niezapominajko ,
    ja też mam swoje oczekiwania na spełnienie się mojej prośby odnośnie zdrowia duszy i ciała dla moich dzieci.
    Ale od pewnego czasu zrozumiałam, że nie tędy droga, bo gdzie w tym wszystkim jest WOLA BOŻA.
    W pewnej sprawie Pan Bóg mi pokazał, że natarczywe moje prośby zostały spełnione, ale po jakimś czasie okazało się, że efekt może być tragiczny dla ich dusz.
    Teraz rozumiem, że we wszystkich modlitwach na końcu musi się pojawić … wysłuchaj mnie Panie, ale niech się stanie Twoja, a nie moja wola.
    To musi być wypowiedziane ze świadomością i przekonaniem .

    #22 Klara
  23. #20 Pawle, chodzi o to aby nie dać wyłączyć sobie rozum.”Nie bądźcie bez rozumu niczym koń i muł:
    tylko wędzidłem i uzdą można je okiełznać,
    nie zbliżą się inaczej do ciebie”.Ps.32,9. Czy jesteś księdzem lub zakonnikiem? Nie bój się Prawdy. janusz

    #23 baran katolicki
  24. #17 Ka, bardo dobra rada. Skupiam się już ćwierć wieku i muszę przyznać, że bez wierzącego rozumu moja dusza już dawno uciekła by gdzie pieprz rośnie. 🙂 janusz

    #24 baran katolicki
  25. ad.#17 Ka, „covid” pozamykał nam frontowe wejście do naszego Sanktuarium gdzie można było wózkiem dojechać omijając wysokie schody. Dzisiaj wpuszczają nas na Mszę Świętą pojedynczo skrupulatnie licząc zamaskowanych. Brakuje nam wspólnej obecności podczas Najświętszej Ofiary. Może jutro uda się dostać na roraty? Ot takie zmartwienie, które dodatkowo boli takich jak my. 🙂 janusz

    #25 baran katolicki
  26. #17 Ka
    Bo niektórzy uważają, że tylko członkowie KK mogą słyszeć głos Boży.
    Jak jesteś poza KK to zapewne słyszyć głos złego anioła.
    To tak w skrócie.

    #26 chani
  27. #19Pawle,
    ja słucham tvp-info, są tu świetne programy, logiczne,szczere, autentyczne, mądre i prawdziwe …
    Posłuchaj chociaż „w tyle wizji” – po 21.40

    #27 niezapominajka
  28. #22
    Klaro,
    …dzięki za dobre rady 🙂
    …niestety popełniłam niestosowne sms-y do syna- pełne żalu i przykrych słów
    …teraz tego żałuje ale w bólu serca to pisałam…
    …jestem niestety niecierpliwa w tym przypadku i…
    przegrywam…
    …Panie, obdarz mnie pokorą, bym nie popełniała tych samych błędów, a od nowych chroń mnie Panie…
    Duchu Święty kieruj mymi myślami, słowami i czynami…Amen

    #28 niezapominajka
  29. Stachu,
    Zobacz jeszcze ‚tarcza kryzysowa’

    #29 niezapominajka
  30. #29 niezapominajka
    Z niedowierzaniem kiwam glową. Na szczęście u Boga nie ma nic niemożliwego.

    #30 St(r)ach
  31. #24
    Baran katolicki
    To zupełnie odwrotnie niż ja.
    Rozum rozumem /jakikolwiek by nie był/, ale dusza we mnie jest mocniejsza, powiem, że naczelna w kierowaniu mną.

    #31 Ka
  32. #26
    Chani
    Myślałam że każdy ochrzczony w danym Kościele jest jego członkiem. Tak mnie uczono. Najwyraźniej pozmieniało się.
    A na głosach Bożych się nie znam. Od tego są fachowcy w Kościele /i w zakładach psychiatrycznych/.

    #32 Ka
  33. #25
    Baran katolicki
    Współczuję Ci.
    U mnie nie słyszałam, by były jakieś problemy z wejściem do Kościoła.

    #33 Ka
  34. #31 Ka, co masz na myśli pisząc; „dusza we mnie”? Dla mnie na przykład dusza moja jest formą mojego ciała i ducha. Dusza moja, ciało moje i duch mój tworzą moje człowieczeństwo. Piszesz o swojej duszy jakoby była ukryta gdzieś w Tobie. Gdzie mieszka Twoja dusza w Tobie? janusz

    #34 baran katolicki
  35. #30 St(r)ach
    1) „Na szczęście U BOGA NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO.”
    Tak.
    2)W niedziele po 9 miesiącach, bo m. in. mieliśmy covid przymusowe „lock down” pojechałem do Kasi, Maya, 5 letnia pokazała mi żłobek. Poprosiła zwykle, dziadek opowiedz historie o Jezusie. Zaczalem bardzo dawno temu… staralem sie trojce wytlumaczyc jak dlugo trwa 2 tys. lat. W koncu Maya powiedziala, dziadek powiedz nam o Jezusie, ktory sie urodzil w Christmas, a nie o latach. Powiedzialem wlasciwie, to Christmas jest, dlatego ze Jezus Chrystus sie wtedy urodzil.
    3) Wiec zanim poszly do lozek, najmlodsza 3 letnia Esme dala mi ksiazke o Christmas I czytalem im po ang. to samo co wczesniej mowilem, Long time ago…
    4) potem gdy 2 mlodzsze bylyb w swoich lozkach dalej mowilem: Archaniol Gabriel zwiastowal Najswietszej Maryi,.. Na to Maryja rzekła do anioła: „JAKŻE SIĘ TO STANIE, skoro nie znam męża?”…
    Maryja poszla do kuzynki Elzbiety,… o dziwnych narodzinach Jana Chrzciciela, I Jezusa w Bethlehem…
    5) Dzis 8 grudnia Immaculate Conception, Ewangelia o ktorej mowilem Ava, 7lat, Maya, I Esme.
    EWANGELIA (Łk 1,26-38)
    Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
    Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”.
    Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.
    Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”.
    Na to Maryja rzekła do anioła: „JAKŻE SIĘ TO STANIE, skoro nie znam męża?”
    Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. DLA BOGA BOWIEM NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO”.
    Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”
    Wtedy odszedł od Niej anioł.

    #35 Jurek
  36. #34
    Baran katolicki
    Dusza jest formą fizyczną, ciała?
    Nie znam się na tych formach, katecheta nas/mnie niewiele nauczył.
    A ciało moje podąża moją wolą za duszą, inaczej /moralny?/kac. Nawet nie próbuję.
    Nie mam pojęcia, gdzie mieszka dusza, może w sercu?

    #36 Ka
  37. #34 c.d.
    Baran katolicki
    Ty Baranku, Ty nie oczekuj ode mnie jakbym studiowała nauki teologiczne. Ja zwykła kobieta, szybciej możemy podyskutować o sprzątaniu czy gotowaniu /z wypiekami gorzej, brak wprawy, bo nie przepadam za ciastami/.

    #37 Ka
  38. #34 Janusz
    Zapewne znasz to:
    „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.” [Mt 10,28].
    Jakby dusza teorzyła twoje człowieczeństwo to by umarła razem z tobą.
    W biblii jest dużo fragmenytóm mówiących jakby ciało i dzusza były oddzielone np:
    „Przeciwnie: wprowadziłem ład
    i spokój do mojej duszy.
    Jak niemowlę u swej matki,
    jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza.”
    [Ps 131.2]

    #38 chani
  39. Czy sensowne jest oczekiwanie na przyjście Pana nie stanąwszy uprzednio w prawdzie o sobie samym?
    Czy możliwe jest wówczas spotkanie?
    Do kogo przyjdzie Jezus, do mojej imitacji człowieka i rzeczywistości?
    Chrystus będzie szukał nas z konkretną historią, a nie naszych marzeń i wyobrażeń.

    #39 St(r)ach
  40. #36 Ka, żadną miara, dusza człowieka nie jest formą fizyczną. Fizyka zakłada materię i ruch. Wszystkie ciała fizyczne są poruszeniem materii. Fizyka nie interesuje się duchem. Dusza/życie/ nasza jest nieśmiertelna a to znaczy, że duchowa, wieczna. Dusza bez ciała da sobie radę ale ciało bez duszy jest martwe. Dlaczego? Bo w duszy człowieka Stwórca umieścił taki klejnot jakim jest osobowy duch. To duch jest prezesem firmy, której na imię człowiek. janusz 🙂

    #40 baran katolicki
  41. #38 Krzysztofie, ależ dusza każdego człowieka jest nieśmiertelna. Dusza ludzka nie umiera. Śmierć biologiczna dotyczy tylko człowieczego ciała. Dusza w Biblii rozumiana jest jako życie. Człowiecze życie jest nieśmiertelne, wieczne. Przemyśl Magnificat.”Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu Zbawcy moim”. Zauważ, jest tu jasne rozróżnienie Maryjnej duszy i Maryjnego ducha. janusz

    #41 baran katolicki
  42. Tutaj na blogu Grzegorz mi napisał, że może to i mój Adwent.
    Pewnie a właściwie na pewno tak.
    Ja jestem gotów na spotkanie z Bogiem już dzisiaj.
    To nie od okresu liturgicznego zależy moje przygotowanie.
    Nawet jestem na nie przygotowany w Wielkim Poście.
    Bóg wie czy jestem należycie przygotowany na Jego przyjście.
    Od Niego zależy moja wolna wola.
    Tak jak Prorocy czekam na spotkanie cały czas.
    Za św. Pawłem mogę powiedzieć:
    „Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie”
    [Gal 2,20]
    Katolicy znają mnie jako niechodzącego do Kościoła i na tej postawie wydają wyrok.
    Mówią mi: „Ty mówisz Bóg tak, Kościół – nie”, ale całej prawdy nie znają o mnie.
    Próbują mi wmówić, że słucham złego ale ja wiem, że tak nie jest.
    Powinni się cieszyć, że ja miłuje Boga.
    Ale dla nich nie ważne jaki jestem i co sądzi o mnie Bóg. Ważne, że nie uczestniczę w życiu religijnym.

    #42 chani
  43. 1. Czytam na 1P5
    https://onepeterfive.com/immaculate-conception-mother-god-mother-men/?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+Onepeterfive+%28OnePeterFive%29
    “…Boskie Objawienie, że Maryja jest Niepokalanym Poczęciem, pozostaje dogmatem, który jest najbardziej błędnie interpretowany, błędnie interpretowany i poniżany. Tlumaczac zamieszania i wynikającego z tego odrzucenia tej najdziwniejszej prawdy, jezuita i autor z początku XX wieku, Fr. P.J. Chandlery, S.J., uwaza, ze:
    „Wśród głównych powodów, dla których nawet ‚uczeni i pobożni ludzie’, poza Kościołem, nie rozumieją dogmatu Niepokalanego Poczęcia, ponieważ nie rozumieją doktryny grzechu pierworodnego. Nie znając reguły, nie mogą zdać sobie sprawy z wyjątku od reguły; nie uznając kary, nie widzą przywileju. Innymi słowy, nie doceniając tego, co rozumiemy przez plamę i poczucie winy Grzechu Pierworodnego, nie wiedzą i nie mogą wiedzieć, co oznacza zwolnienie z niego”. [2]
    /…/
    Nowy Adam i Nowa Ewa „Ale z tego ogólnego nieszczęścia”, napisał st. Alphonsus de Liguori, „Bóg z przyjemnością zwolnił tę Błogosławioną Dziewicę, którą miał być Matką drugiego Adama – Jezusa Chrystusa – która miała naprawić zło wyrządzone przez pierwszą”. [7] Podstawowym tematem doktrynalnym świętego Pawła jest to, że Nasz Pan jest archetypem Adama w przeciwieństwie, ponieważ JEZUS PRZYSZEDŁ COFNĄĆ DZIEŁO ADAMA I OTWORZYĆ BRAMY NIEBIOS, długo ZAMKNIĘTY DLA POTOMNOŚCI PIERWSZEGO CZŁOWIEKA W WYNIKU GRZECHU PIERWORODNEGO (zob. 1 Kor 15,44-49). Paweł mówi o „Adamie, który jest postacią tego, który miał przyjść… Ale nie jako przestępstwo, więc także dar. Jeśli bowiem przez przestępstwo jednego człowieka, śmierć zapanowała przez jednego; O wiele więcej tych, którzy otrzymują obfitość łaski, daru i sprawiedliwości, będą królować w życiu przez jednego, Jezusa Chrystusa” (Rz 5:14, 17).
    2. (dziś Fr. Vittorio powiedział doslownie to samo w homilii),

    #43 Jurek
  44. # niezapominajka
    Kto kłamie Morawiecki czy Ziobro? Prawda nie może być wewnętrznie sprzeczna a mój wcześniejszy wpis okazał się prawdą. Smutny prezent na święta. Kiedyś Chrystusa wyceniono na 30 srebrników, teraz znacznie drożej. Piękne kukułcze jajo na koniec kadencji. Nieszczęście polega na tym że prawda wychodzi na jaw często po wielu latach. Janusz mawia prawda to zgodność słowa z rzeczywistością, a w dzisiejszej polityce słowa (propaganda) jedno a rzeczywistość drugie. Szczęśliwie dla przeżywania wiary nie ma znaczenia w jakich warunkach żyjemy.

    #44 St(r)ach
  45. #42
    Krzysztofie ,jeżeli nie chodzisz do Kościoła to pewnie też nie przystępujesz do Sakramentu Pojednania.
    Czy sam się rozgrzeszasz?
    A może nie chodzisz do Kościoła z powodu swojej niepełnosprawności

    #45 Klara
  46. #42 Krzysztofie, katolicy tu na forum znają Cię tylko z tego co o sobie piszesz w #. Sam wiesz najlepiej jak z Tobą jest w prawdzie. Jako ochrzczony katolik sam siebie stawiasz poza świętym i apostolskim Kościołem Katolickim. Nikt z nas nie wydaje na Ciebie wyrok potępienia. Utworzyłeś sobie swoją wiarę/ścieżkę/ do Boga i nie potrzebujesz pomocy Sakramentów świętych. Twój wybór. Moim zdaniem popełniasz ogromny błąd/grzech/ odcinając się od boskiej Wiary Katolickiej. Nie Ty pierwszy i nie ostatni pchasz się na skróty po swojemu. Mam to przerobione na sobie. Moja obecna rzeczywistość to trzecia wersja tego samego planu Pana Boga. On jest wierny Swojej obietnicy mimo moich zboczeń z Drogi/Wiary/. Czwartej pewnie już wersji nie wytrzymam dlatego pozwól, że pozostanę wierny świętemu Kościołowi Katolickiemu. Moim braterskim obowiązkiem jest upominać „chaniego” puki czas łaski nad nami. janusz

    #46 baran katolicki.
  47. #44 Stachu, Twoje ostatnie zdanie nie należy do trafnych/szczęśliwych/. „Szczęśliwie dla przeżywania wiary nie ma znaczenia w jakich warunkach żyjemy”. Dla mnie warunki zewnętrzne takie jak polityka, kultura, ekonomia, gospodarka, itd. mają zasadniczy wpływ na moje przeżywanie łaski wiary. Proszę pamiętać, że każda łaska Boża zaadresowana jest do ludzkiego rozumu. Dzisiaj jesteśmy świadkami społecznego uśpienia indywidualnych rozumów obywatelskich. Władcom nowego świata bardzo mocno zależy na wykasowani wszystkiego co rozumne a tym samym duchowe/nadprzyrodzone/. Prawda jest podarowana jako pokarmem dla rozumu. Zmysłowym umysłem ni jak człowiekowi przylgnąć do świętej Prawdy. Moja rada jest taka. Nie dać władzy, jakakolwiek by nie była manipulować/majsterkować/ na osobistym rozumie. Umiłować całym swoim człowieczeństwem własny ochrzczony rozum. janusz

    #47 baran katolicki.
  48. # Klara, Janusz
    Nauczyliście się od wieków, że tylko w KK prawdziwie jest Bóg i według was tak musi być.
    Nie ważne jak jest na prawdę. Ważne, że prawda leży po waszej stronie.
    Znacie powiedzenie „Sąd sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”? To z „Samych Swoich”.
    Jakbym ja sam się rozgrzeszał to by mnie Bóg znienawidził a tak to wiem, że nie tak nie jest.
    To, że nie chodzę do sakramentu Pokuty to nie znaczy, że nie dostaje rozgrzeszenia.
    Myślicie, że Jezus przekazał całą władzę apstołom i teraz tylko przez nich działa?
    Ja myślę, że nie.
    Jezus co prawda dał władzę apostołom ale nie całkowitą.
    Moim zdaniem ta władza nie polega na wywższaniu się nad innymi jak matka synów Zebedeusza, która prosiła o ustanowienie ich po prawej i lewej stronie ale o przekazywanie innym narodom nauki Jezusa.
    I na tym polega ich władza.
    A co Kościół zrobił z tej władzy?
    Uczynił siebie powiernikiem Boga i rozsądza w Jego imieniu kto ma być zbawiony.
    Piszesz Januszu, że zboczyłeś z drogi wiary ale co to znaczy według Ciebie?
    Dla mnie znaczy to całkowite wyparcie się Boga. Zaprzeczanie Mu.
    A jak jednak myślałeś stale o Nim to jednak szedłeś Jego drogą.
    I jeszcze tak kwestia, że człowiek nie może przeniknąć Boga to dlaczego ciągle twierdzi co On zrobi?

    #48 chani
  49. #44
    Stachu
    Nie kłamie ani pierwszy ani drugi bo głoszą to samo i są prawymi i mądrymi politykami
    Totalna opozycja jest tragikomiczna nie wiadomo czy śmiać się czy płakać8

    #49 niezapominajka
  50. Ad #23
    Z obfitości serca mówią usta.
    Rodzisz kłamstwo, na podstawie którego oskarżasz, nadając mu rangę Prawdy.
    Mnie to nie zaszkodzi, ale pomyśl o sobie.

    #50 Paweł
  51. #49 niezapominajko, jeśli rozum naszych polityków będzie rozumem zaciemnionym grzechem ciężkim/śmiertelnym/ to i tak wszystkie naturalne wysiłki zbliżenia się do Prawdy będą chybione/grzeszne/. Nie znam kondycji katolickiej ani ministra Ziobry ani premiera Morawieckiego dlatego trudno jest na szybkiego ocenić ich polityczne zagrywki. Na pewno nie jest dobrze oddawać narodową suwerenność za obiecane „gruszki na wierzbie”. janusz

    #51 baran katolicki
  52. #48 Krzysztofie, nie kombinuj/podskakuj/. To zbyt ryzykowne a upadki po takich wybrykach są bardzo bolesne. Jeśli tego jeszcze nie wiesz to wkrótce sam się przekonasz na własnej skórze. Proszę wrócić na właściwą Drogę/Wiarę/. 🙂 janusz

    #52 baran katolicki
  53. #47 Janusz
    To zobacz w jakich czasach żył biblijny Chrystrus?
    Jego rodzicom się nie przelewało. Żyli w biedzie.
    Religia była pod panowaniem faryzeuszy i Uczonych, którzy dbali tylko o swoje interesy a tych, którzy do nich nie należą odrzucali.
    Nawet polityka też nie była na najwyższym poziomie.
    Rzymianie cięmiężyli Żydów.
    A jednak Chrystus nie dał się.
    Trwał mocno w swojej wierze mimo, że najbliźsi i przywódcy religijni wyzywali Go.

    #53 chani
  54. #49 niezapominajka
    Czyli widzę popierasz PIS?
    To nic dziwnego, że nienawidzisz PO.
    Tych dwóch stron nie da się pogodzić.
    Zawsze będą się kłócić między sobą i pokazywać tylko to co złe o tych drugich.
    Niektórzy piszą, że PIS pokazuje obłudę PO ale dla mnie to oni nie pokazują obłudę tylko drwią z siebie a przez nich to tylko ludzie się spierają między sobą.
    Takie to rządy mamy.

    #54 chani
  55. #49
    Trudno, nic nie poradzę.

    #55 St(r)ach
  56. CD #48:
    Tak sobie myślę, że według niektórych pewnie tylko KK wierzy prawdziwie?
    A ci z poza KK to tylko im się wydaje, że wierzą?
    Wiara była nawet przed odkupieniem więc pewnie Prorocy jednak nie wierzyli bo często mówili przeciwko Narodowi, który Bóg wybrał.
    Oni szli swoją drogą a nie tak jak kazali ówcześni kapłani czyli pewnie grzeszyli?
    Przecież kapłani mieli Arkę Przymierza a Prorocy często występowali przeciwko kultowi świątyni.
    To co?
    Grzeszyli czy to było za wolą Boga?

    #56 chani
  57. #52 Janusz
    To mi wytłumacz dlaczego tylko KK jest święty i apostolski?
    Każdy może zwać się następcą Apostoła Piotra i każdy może robić wszystko tak jak jest zapisane w Piśmie ale to nie znaczy, że jednak dobrze robi.
    To co robimy to robimy powierzchownie ale przecież to duch jest najważniejszy.

    #57 chani
  58. #53,#56 Krzysztofie, usłysz co mówi Słowo Boże. Łk.10,23-24. „Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli». Biblijny/historyczny/ Pan Jezus aż do śmierci cielesnej czynnie uczestniczył w życiu religijnym ówczesnej Synagogi. Mimo, że było tam dużo nieprawości/grzechu/ to jednak Pan Jezus nie lekceważył żydowskiej liturgii. Zachowywał żydowską tradycję. Do końca pozostał wierny wierze Abrahama, Izaaka i Jakuba. Podobnie i dzisiaj niedobrze dzieje się w Domu Bożym/Kościele Katolickim/. Nie jest to jednak dla nas powód aby szukać swojego szczęścia poza rodziną katolicką. Krzysztofie, nie z własnej woli ale z Woli Bożej zostaliśmy żywą cząstką Mistycznego Ciała Pana Jezusa. Moim zdaniem nie powinniśmy wypinać się na swoją Matkę w Wierze lecz trwać przy Niej na dobre i na złe jako prawowierni Jej synowie. Kościół Katolicki jest święty nie tylko świętością Pana Jezusa ale i naszą świętością. To co uświęcone w nas i z nas przynależy do Świątyni Katolickiej, gdzie nieustannie Pan Jezus składa z Siebie Ofiarę Bogu Ojcu za nasze grzechy. My równiej możemy czynnie uczestniczyć w Przenajświętszej Ofierze łącząc się nie tylko duchowo ale i cieleśnie z Boskim Odkupicielem. Powołujesz się często na biblijnych Proroków. Dobrze czynisz ale zauważ, że owe autorytety jak „wierne psy” mocno i z uporem trwały przy Ojców Wierze. Zdradzę Ci cząstkę Prawdy Objawionej przez Boga w świętym Kościele Katolickim. Tam gdzie jest składana Bezkrwawa Ofiara tam jest Prawdziwa Świątynia. Przenajświętsza Ofiara/Msza Święta/ jest tego namacalnym bo żywym dowodem. Czy Twoja nieobecność na tak Świętym Wydarzeniu ma coś na usprawiedliwienie? Co powiesz np. Izajaszowi czy Jeremiaszowi kiedy zapytają cię o to po cielesnej śmierci? janusz

    #58 baran katolicki
  59. #50 Pawle, mocne oskarżenia ślesz publicznie w moją osobę pisząc:”Rodzisz kłamstwo, na podstawie którego oskarżasz, nadając mu rangę Prawdy”. O co Ci chodzi na Miłość Boską, za pozwoleniem Księdza Biskupa? Proszę jasno sprecyzować zarzut o moje kłamstwo. Mogę na szybkiego powtórzyć za Panem Jezusem. „Szawle, Szawle dlaczego mnie prześladujesz?”. 🙂 janusz

    #59 baran katolicki
  60. #58 Janusz
    Tylko zauważ, że Jezus jak wszedł do świątyni i zobaczył kupców to ich powyganiał i co powiedział?
    Prorocy, na których się powołuje trwali w ojców wierze ale czystej wierze bez żadnej domieszki.
    A widząc nieprawidłowość, czczenie obcych bogów obok Jahwe też mieli swoje „ale” i za to „ale” często cierpieli.
    Np. Jeremiasz w większości przebywał w więzieniu. Inni Prorocy też musieli się chronić przed Izraelem.
    Jezus przecież też mimo, że uczestniczył w Liturgii żydowskiej to jednak miał „ale”, że np. czynią to powierzchownie.
    Czy dzisiaj nie jest podobnie?
    To co napisałeś w #59: „Szawle, Szawle dlaczego mnie prześladujesz?” można odnieść się, że rzeczywiście Jezus utożsamia się z maluczkimi – „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.
    Można stwierdzić, że jeśli kogoś wyzywamy, lekceważymy, bijemy to to samo robimy i Bogu.

    #60 chani
  61. #60 Krzysztofie, a jednak Pan Jezus zdenerwował się i zaczął smagać handlarzy na świątynnym dziedzińcu. Pewnie i ostro krzyczał co o nich myśli. „) janusz

    #61 baran katolicki.

Dodaj Komentarz






css.php