W liturgii 6. Niedzieli Wielkanocnej proklamowana Ewangelia kieruje nasza uwagę na Ducha Świętego. Oczywiście zapowiadany przez Jezusa dar Parakleta jest ściśle związany z relacją w stosunku do Jezusa, do Jego słowa i do Jego zbawczego dzieła. Takie oto słowa Jezus przekazał nam św. Jan:

Jeżeli Mnie miłujecie,
będziecie zachowywać moje przykazania.

Ja zaś będę prosił Ojca,
a innego Parakleta da wam,
aby z wami był na zawsze
– Ducha Prawdy.

Miłość i przykazania

Na pierwszy rzut oka ten związek z przykazaniami wydaje się czymś oczywistym. I tak też jest. Kto kocha i kocha prawdziwie, ten jest gotów czynić to, co osoba przez niego kochana poleca.

Trudności zaczynają powstawać, gdy ukazuje się rozmiar czy zasięg tego, co jest polecane czy oczekiwane ze strony osoby kochanej.

Kiedy Jezus mówi o „swoich przykazaniach” albo o swojej nauce, nie chodzi wówczas o tylko wymiar Prawa Starego Testamentu. Inaczej mówiąc: nie chodzi tylko o Dekalog, chociaż jest on w słowach Jezusa zawarty. Miarą miłości, jaką Jezus zarysowuje, jest On sam. Powiedział wprost: Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem. A On umiłował nas oddając swoje życie za nas, gdy jeszcze byliśmy jakby po innej stronie, by uczynić nas przyjaciółmi swoimi (J 15,9-13; por. Rz 5,6-8).

Za słowami Jezusa: będziecie zachowywać moje przykazania stoi więc niejako cały program życiowy, który nie ogranicza się tylko do zachowania „iluś” przykazań. Oczywiście zachowanie przykazań jest potrzebne. Potrzebna jest jednak także owa gotowość, która zmierza do wejścia w jedność zamysłu i ducha.

Paraklet dany od Ojca przez Syna

Jezus dlatego daje obietnicę i zapewnia, że będzie prosił Ojca właśnie o tego Parakleta, Ducha Pocieszyciele, Ducha wstawiającego się albo lepiej: uzdalniającego do tego, by wchodzić czy raczej pozwalać się wprowadzać w jedność w myśleniu i działaniu. Jezus zapewnia, że celem jest to, aby ten Duch byłą zawsze z Jego uczniami.

Ta jedność ma też określony wymiar. Będzie to poznawanie i doświadczenie tego, że Jezus – ze swoim człowieczeństwem, przez które dał się poznać uczniom i z nimi dzielił życie, jest w Ojcu. To jest perspektywą dla wszystkich wierzących w Jezusa. Tych, którzy trwają w Jego nauce (zachowują przykazania).

Ten Duch Pocieszyciel – Duch Prawdy z jednej strony nie pozwoli nam zapominać kim jesteśmy jako ludzie dotknięci grzechem, a z drugiej stale będzie nas otwierał i ukierunkowywał na perspektywę całkowitego zanurzenia w Tajemnicy Jezusa – w Jego miłości, jaka jest między Nim a Ojcem.

Konsekwencje tego poznania

Konkretnym celem i owocem będzie to, o czym w czytanym dzisiaj fragmencie Listu mówi św. Piotr:

Pana Chrystusa uznajcie w sercach waszych za Świętego
i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego,
kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei,
która w was jest.

Oznacza to udział w tajemnicy, która jest całkowicie odmienna od tego, co myśli świat. Udział aktywny. Zdolność do dawania świadectwa i uzasadniania tego, że istniej właśnie inny wymiar życia. Istnieje nadzieja wykraczająca poza widnokrąg tylko ludzki.

Jeśli to zachodzi, to wzbudza się inne spojrzenie na wydarzenia, na relacje do osób. Inaczej ocenia się to, czym według świata jest zło i dobro. Jak to wygląda praktycznie, przedstawia dalej św. Piotr:

A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie czyste sumienie,
ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie,
doznali zawstydzenia właśnie przez to,
co wam oszczerczo zarzucają.

Lepiej bowiem – jeżeli taka wola Boża – cierpieć,
czyniąc dobrze, aniżeli źle czyniąc.

Taki bowiem jest Jezus Chrystus. Taka jest Jego nauka: Takie są Jego przykazania. Gdy i na ile godzimy się na to, by wchodzić w tę Tajemnicę, objawia się w nas moc Ducha Świętego – Parakleta. W ten sposób realizuje się ta przedziwna współzależność naszego działania i działania Ducha Świętego. Dokonuje się coś, co ma charakter sprzężenie zwrotnego.

Tej mocy, jaka wówczas wyzwala się w człowieku właśnie dzięki Duchowi Świętemu, nikt i nic nie jest w stanie powstrzymać i zniszczyć. Okazuje się wtedy to, że my – chrześcijanie, a więc pomazańcy, mamy Pana Chrystusa – Mesjasza (Pomazańca) w sercach naszych za Świętego – jedynego Pana. W takiej wierze i w takiej postawie utrzymuje nas Paraklet.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

129 komentarzy

  1. „Ten Duch Pocieszyciel – Duch Prawdy z jednej strony nie pozwoli nam zapominać kim jesteśmy jako ludzie dotknięci grzechem, a z drugiej stale będzie nas otwierał i ukierunkowywał na perspektywę całkowitego zanurzenia w Tajemnicy Jezusa – w Jego miłości, jaka jest między Nim a Ojcem.”
    Wiele jest we mnie pychy….
    Dlatego potrzebuję, aby Duch Święty stawiał mnie w sytuacjach, gdy doświadczam prawdy o sobie. Pokazuje mi wtedy: Nie jesteś św. Barbarą, jesteś grzesznikiem.
    Zwykle zachodzą wtedy 2 zjawiska:
    Ja sama zaczynam myśleć o sobie źle i pogardzać sobą.
    Ale w odpowiedzi Duch Święty daje mi doświadczenie miłości i miłosierdzia Boga i to mnie uzdrawia i uzdalnia do życia. Do życia w ogóle i życia dla…

    #1 basa
  2. #2
    Basiu,
    świadomość bycia grzesznikiem jest konieczna w chwili popełniania grzech. Kłania się tu sakrament Spowiedzi i … jak długo, czy też krócej, jesteśmy „czyści ” duchem i tak trzymać…
    … nie pogardzaj sobą Basiu i nie myśl o sobie źle, bo co mają do powiedzenia grzeszni ciężkiego kalibru? – jeśli nie mają mentalności szatańskiej, to prędzej, czy później, odezwie się w nich sumienie i poznawszy Prawdę Boga samego i prawdę rzeczywistą, nawrócą się ku Niej…
    ….
    To, co może zaserwować Polsce i Polakom totalna opozycja, byłoby powrotem do twardego komunizmu i walki z Kościołem… nie daj Boże wygranych przez nich wyborów na prezydenta RP.
    Trzaskowski – ????

    #2 niezapominajka
  3. Duchu Święty, prosimy, odmieniaj „oblicza Ziemi, tej Ziemi”.
    bo bez Twego Ducha, niechybnie zginiemy.
    Ukazuj człowiekowi, jego miejsce na Ziemi,
    spraw, by Twoje Drogi, były naszymi…

    #3 niezapominajka
  4. Księże Biskupie!!
    Jak powinno się prawidłowo mówić:
    …nasze drogi , drogami Twoimi czy
    ,,, Twoje drogi, drogami naszymi,

    #4 niezapominajka
  5. Pan Jezus ten historyczny/biblijny/ był w swoim człowieczeństwie we wszystkim podobny do nas oprócz GRZECHU. Doskonale wie o tym szatan i godzi się na taką logikę. Osoba Boska jest bezgrzeszna. Ok. Problem zaczyna się z człowieczeństwem Matki Bożej. Zachowana od grzechu pierworodnego. Nie popełnią grzechu osobistego ani cudzego. Taka doskonałość i świętość natury człowieka szatanowi stanęła ością w gardle. Nie może tego przełknąć po dzień dzisiejszy.
    Basiu, nie jesteś grzesznicą sama w sobie. Grzech jest obcym intruzem w Tobie i na Tobie. Jesteś święta nie o własnych siłach lecz mocą łaski uświęcającej. Duch Święty widzi Twoje człowieczeństwo jako święte stworzenie. Szatan Ci „pierdzieli”, że „Nie jesteś św. Barbarą, jesteś grzesznikiem”. Komu wierzysz? Za jakim głosem idziesz? Zawsze mamy ratunek w „konfesjonale”.
    Pozdrawiam
    janusz

    #5 baran katolicki
  6. Powiadają, że z Duchem Świętym trzeba współpracować a ja to widzę inaczej.
    Jak Duch Święty powieje, natchnie człowieka ten robi co On mu każe.
    Przecież apostołowie, na których zstąpił ów Duch wyszli do ludzi i mówili w języku ojczystym słuchaczy. To ten Duch im pozwalał mówić.
    Czyż ci ludzie znali języki? Przecież byli prostymi ludźmi.
    Jak dla mnie to się ludzie usprawiedliwiają, usprawiedliwiają swoją wiarę.
    Apostołowie też byli wolnymi ludźmi a jednak działali jak in Duch kazał.
    Ja ostatnio doświadczyłem jak na prawdę Duch Święty działa.
    I za bardzo z Nim nie współpracowałem, bo jak wiecie nie wierzę w obecność Jezusa w Komunii.
    Powiecie zapewne, że to inny duch ale ja wiem, że to ten od Ojca pochodzący.

    #6 chani
  7. Jeszcze dopowiem, że to właśnie Duch Święty „uczy” nas wiary, miłości.
    „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha” [J 3,8]
    W Piśmie przeczytałem, że „natchnął Jahwe swoim duchem Cyrusa, króla perskiego…” – czyż bym on wierzący?
    Czy jednak duch Boga działa nie zależnie od woli człowieka?

    #7 chani
  8. #1
    basa
    „Nie jesteś św. Barbarą, jesteś grzesznikiem” – a ja powiem, że jednak jesteś święta mocą Jezusa na ile trwasz w tym winnym krzewie.
    Czyż jesteś inna niż ta św. Barbara?
    Czyż nie idziesz drogą sprawiedliwych?
    To, że jesteś w ciele a ono jest grzeszne to nie znaczy, że jesteś grzesznikiem.
    To ten Duch daje życie i uświęca nas.

    #8 chani
  9. #1
    basa
    W tym kontekście co pisałem wcześniej przypomniały mi się słowa św. Pawła:
    „Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!3 25 Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu” [Rz 7,24-25]

    #9 chani
  10. #2
    niezapominajka
    Nie zrozumiałaś do końca mojego postu. 🙂
    Ja po grzechu tak się czuję, ale Pan Bóg w swoim miłosierdziu uwalnia mnie od tego i przywraca godność dziecka Bożego. 🙂 Jednak takie doświadczenie ustawia mnie w odpowiedniej pozycji. 🙂 Uciera nosa mojej pysze. 🙂
    Pan Bóg jest bardzo dobry. 🙂
    I proszę ciebie, nie wciągaj mnie w politykę.
    Myślę, że blog nie jest miejscem do agitacji politycznej.
    Nie będę o tym dyskutować. 🙂

    #10 basa
  11. Ad #4 niezapominajka
    Przytaczam tekst proroka Izajasza:
    Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana.
    Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami
    i myśli moje – nad myślami waszymi
    (Iz 55,8-9 BTP)

    #11 bp Zbigniew Kiernikowski
  12. Dziękuję wszystkim za to, że mają o mnie tak dobre zdanie i przekonują mnie o tym, że nie jestem grzesznikiem. 🙂
    Może tylko jeszcze wyjaśnię, co ja rozumiem pod pojęciem grzesznik, bo najwyraźniej rozumiemy je inaczej. 🙂
    Grzesznik dla mnie to ten, co popełnia grzechy. Ja popełniłam i niestety ze smutkiem stwierdzam, że wciąż zdarza mi się je popełniać. W tym rozumieniu jestem grzesznikiem.
    To tak jak alkoholik. Alkoholik jest alkoholikiem, nawet jeśli aktualnie nie pije.
    A więc świadomość mojej grzeszności uczy mnie pokory i pozwala sobie uświadomić wielką miłość Boga i Jego miłosierdzie wobec mnie. 🙂 To budzi we mnie wdzięczność i zachwyt Bogiem, który jest dla mnie tak niesamowicie dobry. 🙂
    Doprawdy, gdybym żyła w przekonaniu, ze jestem święta, nie doświadczałabym tak mocno miłości Boga i Jego miłosierdzia. No bo skoro jestem święta, to zbawienie mi się należy. Czy nie tak? Po co mi miłosierdzie?
    Bogu niech będą dzięki, że przez doświadczenie własnej grzeszności broni przed takim myśleniem. 🙂

    #12 basa
  13. #11
    Księże Biskupie!
    Dziękuję za pouczenie 🙂
    Jednakże Pan Bóg rad widzieć człowieka prawego myślą i uczynkiem na tyle na ile jest mu to dane.
    Rad też z człowieka nawracającego się po grzechu.
    Tak myślę …
    pozdrawiam 🙂

    #13 niezapominajka
  14. I tak sobie jeszcze pomyślałam:
    Jak wielka musi być moja pycha, skoro Duch Święty dla mojego dobra musi mi pokazywać, że jestem grzesznikiem!
    I jak sprawiedliwi są blogowicze, skoro ich przekonuje, że są święci. 🙂

    #14 basa
  15. # 5
    Janusz,
    może odpowiem ci na pytanie:
    „Szatan Ci „pierdzieli”, że „Nie jesteś św. Barbarą, jesteś grzesznikiem”. Komu wierzysz?”
    Oczywiście, że wierzę Bogu. 🙂
    Ponieważ zdanie „Nie jesteś św. Barbarą, jesteś grzesznikiem” jest prawdą ( w rozumieniu jak napisałam wyżej) odczytuję to jako słowa od Ducha Świętego. 🙂
    Także wnioskuję tak po skutkach, które we mnie te słowa wzbudzają. 🙂
    Natomiast szatan podpowiada mi w takich sytuacjach coś innego – zgrzeszyłaś, jesteś podła, zawiodłaś Boga. Bóg nie może ci wybaczyć. Bóg nie może ciebie takiej kochać. – to są myśli, które podpowiada szatan.
    Jestem tak bardzo wdzięczna Panu Bogu, że mnie broni przed uwierzeniem szatanowi okazując mi swoje miłosierdzie. 🙂

    #15 basa
  16. #10
    Basiu,
    Cały Kościół wciągnięty jest w politykę jeśli chodzi o walkę z tym , co szatańskie, a zamykanie oczu i uszu na działania niecne, daje możliwości rozpasania się złu, na niewyobrażalną skalę…
    Oczywiście, walka / każdego człowieka, który chce/ z tym , co szatańskie głównie przez modlitwę i różaniec , a z tym co mentalnie fałszywe- rozmowa na argumenty…
    Można też milczeć aby inni się tym zajmowali i z tym się zgadzam – Pan Bóg powołuje ludzi do różnych ról w społeczeństwie…
    Byli odważni w dziejach historii:
    walczący o prawdę, o zachowanie wartości, walczący w AK, byli Niezłomni Żołnierze, są osoby poświęcające swoje życie dla dobra innych , również w polityce działają osoby opowiadające się za zwycięstwem
    d o b r a ogólnego, na ile to jest w państwie możliwe – zawsze będą niezadowoleni…
    Ten blog jest miejscem swobodnych wypowiedzi również na „palące” tematy , czy problemy, nawet na niewygodne dla niektórych treści …
    Nie chcę Ciebie w nic wciągać. Nie musisz reagować i odpowiadać 🙂
    pozdrawiam 🙂

    #16 niezapominajka
  17. #1
    Basiu,
    ja kiedy trwam w grzechu, czuję wewnętrzny niepokój i wyrzuty sumienia, puki nie nawrócę się ku prawdzie o sobie i stanę w pokorze przed Obliczem Stwórcy…

    #17 niezapominajka
  18. I tak sobie jeszcze pomyślałam, że słowo „święty” też rozumiemy różnie. Np. dla Janusza święty to ten, który aktualnie jest bez grzechu ciężkiego.
    Ja mam trochę bardziej wymagające określenie tego słowa.
    I tak sobie jeszcze pomyślałam, że Duch Święty mówi do człowieka tak, aby ten Go zrozumiał. Więc używa słów w znaczeniu takim, jak ten ktoś rozumie.
    Dlatego w moim przypadku wg mojego rozumienia słów – grzesznik i święty to zdanie „Nie jesteś św. Barbarą, jesteś grzesznikiem.” jest prawdziwe. Wg rozumienia tych słów np. przez Janusza, nie jest. Ale te słowa były skierowane do mnie, a nie do Janusza. Do każdego z blogowiczów Duch Święty wypowiedziałby się wg jego rozumienia tych słów. Tak myślę.
    A poza tym Bóg daje każdemu to, co on potrzebuje. 🙂
    Jest bardzo dobry. 🙂

    #18 basa
  19. Moje nieuczesane myśli:
    …….
    …Jestem okruszkiem tego świata,
    „myślę , więc jestem „, czy to wystarczy?
    …Dostrzegam piękno siostry i brata,
    widzę też tego, co na mnie warczy…
    …Chcę widzieć piękno ludzkiego serca,
    lecz wielu ludzi , muskuł napręża,
    by trafić celnie, w to , co jest święte,
    co Boską Mocą w duszy zamknięte…
    …Wolność człowieka, to jego wola-
    harmonią „śpiewać”, albo swawolą…
    Boże, chroń miasta i każdą wioskę,
    broń ludzi prawych i całą Polskę!!!

    #19 niezapominajka
  20. Odrzucanie prawdy w naszym życiu (a w szczególności prawdy o sobie) jest w gruncie rzeczy odrzuceniem Parakleta, Ducha Prawdy. Obojętne z jakiego powodu czy to przekonań religijnych,poglądów społeczny czy politycznych prawda jest jedna i nie można jej relatywizować. Jest nią Jezus Chrystus którego faryzeusze ukrzyżowali w imię źle pojętej obrony Boga. Jakże często my sami krzyżujemy Chrystusa w osobach innych ludzi z hasłami obrony Jego wartości. „Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana.” Tak chętnie krzyżujemy a choćby na blogu „umywamy ręce „

    #20 St(r)ach
  21. #11 Ksiądz Biskup i #13 niezapominajka.
    „Świętymi bądźcie bo JA JESTEM Święty”. Dla mnie to brzmi „trzeźwymi bądźcie bo JA JESTEM Trzeźwy”. „58 Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. 9 Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie. 10 A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. 11 Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen”. O jaką trzeźwość Słowu Bożemu chodzi?
    Pozdrawiam
    janusz

    #21 baran katolicki
  22. #14
    Basiu
    to szata pokazuje Ci „twoją” grzeszność. Bóg widzi Basię taką jaką stworzył, jaką pomyślał i jaką pragnie miłować. Duch Święty widzi Cię ŚWIĘTĄ/bezgrzeszną/. Stwórca widzi człowieka takim jaki go stworzył. Bardzo dobrą Basię Bóg stworzył i odkupił. Jaki jest sen wątpić w moc Chrystusowego Odkupienia i kurczowo trzymać się szatańskiej brzytwy? „Jestem grzesznikiem” to protestanckie/szatańskie/ widzenie siebie samego. Twórcą AA był ewangelikiem/protestantem/. Nie możemy i nie powinniśmy implantować to co nie katolickie i tego się trzymać. William Griffith Wilson nie jest katolickim autorytetem.
    Pozdrawiam
    janusz

    #22 baran katolicki
  23. #21
    Januszu,
    … skąd pochodzi ten cytat?
    …czy byłeś kiedyś pijany od alkoholu?

    #23 niezapominajka
  24. #20
    Stachu,
    … najtrudniej zobaczyć samego siebie i widzieć swoje grzechy, przewiny, nietakty, śmieszność…
    … podobno, z gustami się nie dyskutuje, dopóki jesteśmy w stanie to zaakceptować…
    … co innego z grzechem, dobry przyjaciel powie w oczy, co jest u mnie „nie halo”…
    … jeśli poczułeś się dotknięty moimi postami, to przepraszam 🙂

    #24 niezapominajka
  25. #20
    Stachu,
    jaka jest prawda o Tobie? Czy stwierdzenie o sobie; „jestem grzesznikiem” jest prawdziwe ?
    janusz

    #25 baran katolicki
  26. #22
    Janusz
    Janusz, spróbuj odczytać moje posty wg mojego rozumienia, a nie według twojego. Ja nie jestem tobą.
    Czy szatan by chciał, abym jeszcze bardziej kochała Boga i abym się nawracała?
    Czy raczej zależy mu na tym, abym myślała, że jestem święta i nie potrzebuję nawrócenia?
    Janusz, czy ty odmawiasz „Zdrowaś Mario” ?

    #26 basa
  27. #25
    Niezapominajko
    Jeżeli jest we mnie cokolwiek z Jezusa Chrystusa to wiem że Twoje słowa nie mogą mnie zabić. Nie ma więc mowy o gniewie lub urazie z mojej strony.
    Przytoczę historię ze Starego Testamentu.
    Kiedy na górze Synaj Bóg objawiał się Eliaszowi który chwilę wcześniej prosił Boga o śmierć a teraz prosi o światło na swoje życie najpierw przychodzi wicher, wielka wichura, później trzesienie ziemi, następnie ogień aż w końcu pojawia się łagodny powiew wiatru. I dopiero wtedy Eliasz zakrywa chustą swoją twarz. Bóg objawia się w łagodności, miłości, dobroci. Ty też chcesz mi ogłosić Boga. Byłaś jak wicher, trzęsienie ziemi a później jak ogień w piecu hutniczym. Nie mogłem dostrzec w tym Boga. Teraz powiało łagodnością, delikatnością. W tym czai się Bóg.
    Niezapominajko w kontekście tego co pisałaś wcześniej w czym Ty dostrzegasz Boga? W burzy czy w łagodności ? Pomyśl. Nie musisz odpowiadać.

    #27 St(r)ach
  28. #25
    Janusz
    Chętnie odpowiem na Twoje pytanie bo raczej dla nikogo nie jest to tajemnicą (no może czasami poza mną samym) ale w związku z tym że Ty nigdy nie odpowiadasz na moje pytanie tylko w momencie trudności z możliwością odrzucenia moich argumentów zmieniasz wątek, to tym razem POPROSZĘ CIĘ o odpowiedź na pytanie, które właśnie postawiłeś. Jeden warunek, jednym słowem, bez powtarzania teorii po raz „siódmy” . „Jestem grzesznikiem”, bądź „nie jestem grzesznikiem ”
    Jeżeli zechcesz coś dodać, napisz oddzielny post. Niech to będzie jasne.

    #28 St(r)ach
  29. #27
    Stachu,
    odpowiem jednak 🙂
    … otóż w … burzy i łagodności, tu i tu dostrzegam Boga…
    … przecież Jezus powywracał, nie z łagodnością stoły w Świątyni… i nie z łagodnością mówił: „odejdź ode mnie szatanie”
    … Papierz Wielki też „grzmiał” swym głosem na dziejące się nieprawości …
    … i tak w ogóle, jeśli jesteśmy na coś, kogoś, po prostu wkurzeni, to jesteśmy też nie mili i nie łagodni, mamy osty ton lub „grzmiące” argumenty, tak już jest z nami- ludźmi 🙂 przynajmniej ze mną 🙂
    pozdrowionka 🙂

    #29 niezapominajka
  30. #23
    niezapominajko
    zacytowałem fragment 1 Listu św. Piotra 5,8-11.
    Byłem. Słabą mam głowę do alkoholu.
    Pozdrawiam
    janusz

    #30 baran katolicki
  31. #26
    Basiu,
    pierwsi chrześcijanie widzieli siebie świętymi. Czy zastanawiałaś się dlaczego dzisiaj komuś zależy byśmy widzieli się jako grzesznicy. Święty i grzesznik to odmienne bieguny człowieczej duszy. Dużo by tu prawić ale Ty tego nie zniesiesz. Basiu, powiedz dlaczego zależy Ci na „jestem grzesznikiem”? Anonimowy alkoholik tak się przedstawia ale zaraz dodaje „jestem abstynentem od „x” czasu. Alkoholik nie pijący to jak grzesznik nie grzeszący. Prosi nas Stwórca/Pan Jezus/ „świętymi bądźcie bo ja jestem Święty”. Czy dociera do Ciebie powaga tej prośby?
    Pozdrawiam
    janusz

    #31 baran katolicki
  32. #28
    Stachu,
    „jestem święty”. Czy bycie świętym to grzech?
    Pozdrawiam
    janusz

    #32 baran katolicki
  33. #31
    Janusz
    „Alkoholik nie pijący to jak grzesznik nie grzeszący.”
    Tym zdaniem przyznajesz mi rację. 🙂
    Alkoholik, mimo że w tym momencie nie pije jest alkoholikiem. Pił kiedyś, i może w każdym momencie zacząć pić. Mój wujek zaczął po 15 latach abstynencji. I każdym momencie może powrócić do abstynencji. A mimo to, przez cały czas jest alkoholikiem. Czy pije czy nie – jest alkoholikiem.
    Grzesznik – kiedyś grzeszył, w tym momencie nie grzeszy, ale w każdej chwili może się okazać, że właśnie zgrzeszył.
    Czy to nie jest o tobie?
    Bo o mnie jest. 🙂

    #33 basa
  34. #28 i 32
    Stachu
    Przypominam ci (aby nie było niedomówień) definicję świętości, którą ma Janusz: Święty to ten, który w tym momencie nie ma grzechu ciężkiego. W tym sensie on jest święty. 🙂

    #34 basa
  35. # 31
    Janusz
    „Basiu, powiedz dlaczego zależy Ci na „jestem grzesznikiem”?”
    Wcale mi na tym nie zależy, ale taka jest prawda o mnie. 🙂
    Ja nie wiem, dlaczego ci tak bardzo zależy na tym, aby niszczyć dzieło Ducha Świętego we mnie.
    Już ci to napisałam: Nie jestem tobą. To, co jest dobre dla ciebie, nie koniecznie jest dobre dla mnie. Duch Święty najlepiej wie, czego ja potrzebuję i myślę, że nie jesteś od Niego mądrzejszy, aby Go poprawiać. 🙂

    #35 basa
  36. #31
    Janusz
    I aby nie było już wątpliwości, czy to Duch Święty czy nie, daje mi zrozumieć, ze jestem grzesznikiem – to jest zgodne z nauczaniem Kościoła. W pkt.827 Katechizmu Kościoła Katolickiego jest napisane m.in.:
    „Wszyscy członkowie Kościoła, łącznie z pełniącymi w nim urzędy, muszą uznawać siebie za grzeszników”
    A więc także ja.
    Jeżeli twierdzisz inaczej, to jesteś w niezgodzie z nauczaniem Kościoła Katolickiego.

    #36 basa
  37. #32
    Janusz
    Znowu ucieczka od pytania, czy brak umiejętności czytania ze zrozumieniem? Nie przejmuj się „świętym” to pewnie też się zdarza. Przypomnę i nie odpuszczę;pytanie brzmiało „jestem grzesznikiem” czy „nie jestem grzesznikiem” . Prościej się nie da. Dwa słowa. Słucham?

    #37 St(r)ach
  38. #25
    Janusz
    Jestem grzesznikiem.

    #38 St(r)ach
  39. Janusz
    Super! Zapewne dlatego, że jesteś święty to wiesz, jak Trójca Święta widzi Basię.

    #39 lemi
  40. Obejrzałam dzisiaj bardzo dobry film w internecie:
    „LOOK WHO’S BACK” – zaskakujący, intrygujący, świetnie zrealizowany, pomysłowy,dużo scen autentycznych, dokumentalnych.
    … film z niesamowitą konkluzją.
    Polecam wszystkim

    #40 niezapominajka
  41. „32
    Bądźcie świętymi /a nie- jesteście świętymi/ mówi Bóg.
    Ja myślę, że Ty Januszu udajesz, że o tym nie wiesz, bo lubisz przekornie prowokować.

    #41 Klara
  42. #35
    Basiu,
    „jestem grzesznikiem” jest mentalnością szatańską/protestancką/ a nie katolicką. Grzeszność jest anty katolicka/anty ludzka/. Czy Ty rozumiesz co znaczy powiedzenie „ja jestem” w wykonaniu człowieka/stworzenia/? „Jestem” oznacza twoją istotę/naturę/. „Ja” to Twoja podmiotowa i substancjalna osoba. Basiu, Duch Święty/Bóg/ widzi Cię taką jaką zostałaś pomyślana i stworzona. Czy to jest dla Ciebie jasne? Zostałaś stworzona jako bardzo dobra Basia/bardzo dobry człowiek/. To, że grzech/szatan/ umazał Cię i sponiewierał nie zmienia Twojej istoty/twojego człowieczeństwa/. To szatan/zdeprawowany anioł/ w nienawiści do człowieka stoi przed tronem Najwyższego i oskarża nas nieustannie swoim grzechem/swoim gównem/. Wyobraź sobie takie zdarzenie. Idziesz sobie spokojnie alejką i zamyślona/ufna/ wchodzisz na psie „łajno”. Czy to jest Twoja wina, że na Twojej drodze znalazła się „śmierdząca mina”? Fakt jest faktem. Bucik zamazany i śmierdzący. Czy takie oszpecenie bucika i Ciebie zmienia coś w buciku i Tobie. Bucik nadal jest tym samym pięknym bucikiem. Ty również jesteś tą samą piękną i bardzo dobrą Basią. Proszę nie dać się otumanić i nie pozwolić zabrać sobie własnego człowieczeństwa. Basiu, świętość to nie to samo co doskonałość. Świętemu nie śmierdzi psie łajno/grzech/ na ukochanej osobie.
    janusz

    #42 baran katolicki
  43. #38
    Stachu,
    „jestem grzesznikiem” znaczy tyle samo co „jestem idiotą”. Dlaczego wciąż „jesteś” grzesznikiem i tym się chlubisz? Wystarczy skorzystać z świętego Sakramentu Pokuty i Pojednania i zostać świętym mocą łaski uświęcającej. Stachu, wykasowali nam coś takiego jak „łaska uświęcająca” na której bazowała i bazuje katolicka Wiara. Czy dla Ciebie „łaska uświęcająca” ma jakiś sens?
    Pozdrawiam
    janusz

    #43 baran katolicki
  44. #41
    Klaro,
    „bądźcie świętymi” to ze Starego Testamentu. Dobra Nowina Nowego Testamentu mówi nam „jesteście świętymi”. Czy to dla Ciebie jest do przyjęcia?
    Pozdrawiam
    janusz

    #44 baran katolicki
  45. #39
    lemi,
    świętość jest owocem mądrości a nie wiedzy. Święty wie, że jest stworzonym człowiekiem. Święty człowiek nie istnieje w oderwaniu od Świętego Stwórcy. Świętość Boga/łaska uświęcająca/ jest świętością człowieka/Katolika/.
    Pozdrawiam
    janusz

    #45 baran katolicki
  46. #37
    Stachu,
    „jestem grzesznikiem” czy „nie jestem grzesznikiem” nie jest dla mnie takie oczywiste. Trudno odpowiedzieć na pytanie, które „grzeszność” stawia ponad „człowieczeństwo”. Odpowiem nieco inaczej/sensowniej/. „Jestem człowiekiem”. Bycie „człowiekiem” znaczy dla mnie bycie „świętym”. Moja grzeszność jest na zewnątrz mojego człowieczeństwa. Czy rozumiesz moją narrację? Mogę z całą świadomością powiedzieć o sobie, że „jestem” święty/bardzo dobry/. Dzieje się tak tylko dzięki łasce uświęcającej.
    Pozdrawiam
    janusz

    #46 baran katolicki
  47. Ks bp Zbigniew Kiernikowski
    W 18 rocznicę święceń biskupich pragnę wyrazić wielką wdzięczność Panu Bogu za dar jakim mnie obdarzył.
    Dziękuję Bogu za to że skrzyżował moje drogi z drogami księdza biskupa i prowadzi mnie nimi do Swojego Królestwa.
    Życzę jednocześnie dalszego „Posłuszeństwa Ewangelii” i utwierdzania każdego zbłąkanego wędrowcy w miłości Boga płynącej z Krzyża Zmartwychwstałego.
    Szczęść Boże.

    #47 St(r)ach
  48. #43,46
    Janusz
    Jestem głęboko zawiedziony.
    Kiedyś mi napisałeś że mężczyzna nie płacze. Myślę że gorzej jest jak mężczyzna jest tchórzem. Odwagi. Zadałeś pytanie, na które sam nie chcesz odpowiedzieć. Wiem jak Ci ciężko. Ale od uznania prawdy o sobie zaczyna się nawrócenie. Jeszcze raz wołam do Ciebie ODWAGI. Przecież masz prawy rozum, łaskę uświęcającą. Musisz to wiedzieć. Jesteś grzesznikiem czy nie jesteś grzesznikiem? Dwa słowa, jedna prawda. Po prostu napisz dwa słowa i nie zmieniaj tematu, nie lej wody, bądź mężczyzną.

    #48 St(r)ach
  49. #48
    Stachu,
    nie da rady mądrze odpowiedzieć na głupie pytanie. Proszę sprecyzować swoje zapytanie na poziomie maturalnym. Nie wszyscy są alkoholikami. Nie wszyscy są złodziejami. Nie wszyscy są cudzołożnikami. Nie wszyscy są mordercami. Nie wszyscy aktualnie są grzesznikami. Jeśli ukradłeś to oddaj to co ukradłeś z nawiązką. Jeśli zamordowałeś to zostań zamordowany. Jeśli zgrzeszyłeś/zeświniłeś się/ to daj się podnieść, daj się obmyć, daj się wyspowiadać, daj szansę łasce uświęcającej. Wszystko co święte jest dla Ciebie możliwe mocą łaski Bożej. O własnych siłach możesz tylko zatrzymać się na „jestem grzesznikiem/gównem szatana/”. Proszę wybaczyć i pozwolić swojej męskości być męską.
    Pozdrawiam
    janusz

    #49 baran katolicki
  50. #48
    „… mężczyzna nie płacze”
    Podobnie jak i „bądź mężczyzną” to nawoływanie do przyobleczenia masek.

    #50 Ka
  51. ad.#48
    Stachu,
    to tak samo jakbyś zapytał się człowieka czy „jest” świnią czy „nie jest” świnią. I co Ci taki człowiek zdrowy na rozumie ma odpowiedzieć? Człowiek ma naturę człowieka. Świnia ma naturę świni. Nie da się pomieszać, połączyć, pomieszać różne natury. Możesz zapytać czy grzeszę/zeświniam się, robię świństwo Bogu i bliźniemu/. Tak jest to prawdą, że grzeszę i to nie raz z grubej rury. Potrafię się ześwinić ale to nie znaczy, że jestem świnią.
    janusz

    #51 baran katolicki
  52. #42
    Janusz
    A więc nadal nauczasz mnie niezgodnie z nauczaniem Kościoła Katolickiego. Patrz post 36
    Przykro mi, ale muszę stwierdzić, że twoje nauczanie jest szatańskie……
    🙁

    #52 basa
  53. #49,51
    Janusz
    Przypominam Ci że to Ty zadałeś to głupie pytanie w poście #25. Więc odwagi udziel nawet głupiej odpowiedzi. Aby była prawdziwa. Są tylko dwie możliwości.
    Zostawiam to Twojej wolności.
    Jesteś w stanie powiedzieć że grzeszysz, że się zeświniasz a nie potrafisz wyciągnąć z tego faktu logicznej konsekwencji. Co lub kto Cię przed tym powstrzymuje?
    Nie wiem może potrzebujesz krótkiej lekcji logiki?
    Uprawiasz ziemię jesteś rolnikiem.
    Naprawisz samochody jesteś mechanikiem.
    Sterujesz samolotem jesteś pilotem .
    Zeświniasz się, grzeszysz jesteś święty?

    #53 St(r)ach
  54. Januszu,
    dlaczego nie lubisz ludzi uważających się za grzeszników? Odbierasz im możliwości zbawienia.
    Skoro sam grzeszysz , to jesteś też grzesznikiem a nie świętym , za którego uważasz się,,,
    Mam podobne odczucie, co Basia, odnośnie twojego pouczania wszystkich co ci nie pasują do twojej filozofii,,,

    #54 niezapominajka
  55. #49
    Janusz,
    podobno nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi … 🙂

    #55 niezapominajka
  56. #50
    Ka
    Trochę się z Tobą zgadzam ale tylko wtedy, gdy używamy pojęcia mężczyzna w ujęciu celebryckim, pewnego ideału. Ja miałem na myśli męstwo które jest scharakteryzowane
    w postawie Jezusa Chrystusa. Zawsze żył w prawdzie.

    #56 St(r)ach
  57. #52
    Basiu,
    w takim razie wszystkie komplementy skierowane pod adresem Twojej osoby są równie z piekła rodem? To, że ktoś widząc Twoje piękno, Twoją dobroć, Twoją wiarę, Twoje miłowanie powie Ci, że jesteś piękna, jesteś dobra, jesteś miłująca, wierząca, itd to czyste będzie dla Ciebie szatańska melodia? Nie bardzo wierzę, że uznając swoją grzeszność uznajesz się za grzesznika i jest Ci z tym do twarzy. Basiu, proszę zapoznać się z treścią
    https://www.teologia.pl/m_k/kkk1si08.htm Basiu uznać się za „świnię” nie oznacza że jesteś „świnią”. Proszę pomyśleć i nie lękać się swojej świętości. Duch Święty/Stwórca/ doskonale wie jaką Cię stworzył i jaką chce mieć w Niebie.
    Pozdrawiam
    janusz

    #57 baran katolicki
  58. #48 Stachu, #48 Ka.
    Moje słowa z #7 Stachu, ponoć „chłopaki nie płaczą”. http://blog.diecezja.legnica.pl/?p=5455#comments
    janusz

    #58 baran katolicki
  59. #50
    Ka
    Największym przejawem męstwa jest męczeństwo w obronie dobra i prawdy.

    #59 St(r)ach
  60. #57
    Janusz
    Z szatanem jest taki problem, że on przemyca kłamstwo pod pozorem prawdy. 🙂
    W twoich postach też jest wiele prawdy, ale co do zasadniczego tematu, czyli jestem czy nie jestem grzesznikiem – KKK mówi wyraźnie tak jak przytoczyłam to w #36: „Wszyscy członkowie Kościoła, łącznie z pełniącymi w nim urzędy, muszą uznawać siebie za grzeszników”
    I z tym nie ma dyskusji.
    Natomiast szatan jest najinteligentniejszym stworzeniem i będzie próbował wciągnąć w dyskusję, aby tą prawdę podważyć, zamazać, ukryć. A wszystko to pod pozorem dobra…
    A na polu inteligencji z szatanem zawsze przegrasz. Tak mówił Ks. Biskup na kiedyś katechezach.
    Dlatego ja kończę tą dyskusję i w pokorze przyjmuję nauczanie Kościoła.

    #60 basa
  61. #59
    St(r)ach
    Masz rację z męstwem. Potrzeba jednak pewnej dozy szlachetności /tej w człowieczej głębi/by można było określić postawę męstwem.
    Wypruliśmy szlachetność z natury człowieczej, zdarza się coraz rzadziej. W zamian poszerzyliśmy /by przeżyć?/interes.

    #61 Ka
  62. #57
    Janusz
    Czy prawy katolik zobowiązany jest do uznania i przyjęcia całego KKK? Czy może dowolnie wybierać treści i odrzucać niewygodne dla swoich poglądów i lansowanych teorii?
    W linku przez Ciebie podanym już w pierwszym wymienionym punkcie dwukrotnie jest powtórzone że Kościół składa się z grzeszników.
    „KKK 867 Kościół jest „święty”: jego twórcą jest najświętszy Bóg; Chrystus, Jego Oblubieniec, wydał się na ofiarę, aby go uświęcić; ożywia go Duch świętości. Chociaż obejmuje grzeszników, jest „nieskalany, choć złożony z grzeszników”.
    Świętość Kościoła jaśnieje w świętych, a w Maryi już cały jest święty.”
    A Ty dalej swoje.

    #62 St(r)ach
  63. „44
    Janusz
    Nie przyjmuję Twoich argumentów
    „Bądźcie świętymi, bo ja jestem Święty ” to akurat z Nowego Testamentu.
    Pan Bóg stworzył nas na Swój obraz i swoje podobieństwo.Obraz Boga dostaliśmy darmowo, a o podobieństwo możemy zabiegać póki mamy czas.
    Natomiast „nasza świętość” mieści się w obrazie Boga, a o podobieństwo świętości tez mamy zabiegać /chociaż o własnych siłach nic nie osiągniemy a na pewno nie wtedy, gdy sami uznamy się już za świętych/
    Nie wiem czy dobrze to ujęłam, ale jestem o tym przekonana

    #63 Klara
  64. #63
    Klaro,
    proszę przeczytać Kpł 19,2. Święty Piotr nawiązuje do tego starotestamentowego tekstu. Jest to Stary Testament/Stare Prawo/. Nie o to jednak chodzi. Proszę zapoznać się z https://www.apchor.pl/temat/2018/07/02/Badzcie-swietymi-bo-Ja-jestem-swiety Jest tam między innymi taki tekst;”Święci to nie tylko ci, którzy zostali przez Kościół wyniesieni na ołtarze. To także osoby, które żyją blisko nas. I na to pragnie nam zwrócić uwagę papież Franciszek w ostatniej adhortacji. Odkry­cie tych osób, świętości ich życia, czyli tego, co jest dobre, co pochodzi od Boga, może pomóc nam przeżyć swoje życie, pomóc w naszej drodze do świętości. Ojciec święty mówi o „świętych z są­siedztwa”, o „średniej klasie świętości”. Zastanówmy się, czy potrafimy dostrzec tych świętych niekanonizowanych z na­szej codzienności? Nazwać po imieniu to, co jest świętego w żonie, mężu, ojcu, matce, synu, córce, niepełnosprawnym podopiecznym, w chorym pacjencie, w pielęgniarce, lekarzu, salowej, w są­siedzie mieszkającym obok mnie? Myśląc o mieszkającym obok sąsiedzie, jak długą listę jego cnót potrafilibyśmy napisać? Czy my go w ogóle znamy? Czy też na odwrót – krytykujemy, widząc jedynie wady ujawniające się u niego w obli­czu przeżywanych trudności: starości, choroby lub innej uciążliwej dla niego sytuacji?”. Zapraszam do zadumy również Basię, Stacha i wszystkich nowoczesnych katolików.
    janusz

    #64 baran katolicki
  65. #62
    Stachu,
    zapoznaj się z „KKK 823 „Kościół… uznawany jest przez wiarę za niezachwianie święty. Albowiem Chrystus, Syn Boży, który wraz z Ojcem i Duchem Świętym doznaje czci jako «sam jeden Święty», umiłował Kościół jako oblubienicę swoją, siebie samego zań wydając, aby go uświęcić; złączył go też ze sobą jako ciało swoje i hojnie obdarzył darem Ducha Świętego na chwałę Bożą” (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 39). Kościół jest więc „świętym Ludem Bożym” (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 12, a jego członkowie są nazywani „świętymi” (Por. Dz 9, 13; 1 Kor 6, 1;16,1).” Ten tekst jest na początku w podanym przeze mnie linku. Generalnie chodzi mi o uczciwe zerknięcie do Dz 9, 13; 1 Kor 6, 1;16,1. Czy według Ciebie pierwsi katoliccy chrześcijanie uważali się za grzeszników?
    janusz

    #65 baran katolicki
  66. #54
    niezapominajko,
    czy muszę lubić złodzieja, który sumienie nic nie wyrzuca? Czy muszę lubić mordercę, który bez litości morduje najsłabszych i bezbronnych. Nie lubię grzeszników bo są w totalnej opozycji do Pana Boga. Czy ty lubisz „totalną opozycję”? Świętość to nieustanne powstawanie z grzechu. Tak jak nieustannie/codziennie/ potrzebujemy osobistej higieny ciała tak też bardziej potrzebujemy dbać o higienę własnego ducha. Świętość jest człowiekowi nie tylko dana ale i zadana. Ora et labora jest dewizą katolickiej świętości.
    janusz

    #66 baran katolicki
  67. #65
    Janusz
    Dlaczego udajesz bezrozumnego? W tym wątku dyskusji odpowiadamy na Twoje pytanie, czy jesteś grzesznikiem ” z #25 .
    Brak Ci prawdziwego męstwa aby samemu na nie odpowiedzieć. Jeżeli nie jesteś grzesznikiem to powiedz „nie jestem grzesznikiem” jeżeli jesteś, to powiedz „jestem grzesznikiem”. Jest tylko jedna prawda. A Ty chcesz ją zamazać.
    Dyskusja z Tobą jest jałowa, bo kiedy jesteś pod ścianą uciekasz z podkulonym ogonem.
    Jak chcesz rozmawiać o innym wątku np. o świętości to najpierw miej odwagę zamknąć obecny. Czy jesteś grzesznikiem czy nie. Nie bądź tchórzem, miej odwagę uznać prawdę albo ją odrzuć i nie kombinuj. Jesteś selektywny jak wąż w Rajskim Ogrodzie.
    Każdy wierzący chce być święty. Ostatecznie do tego zmierzamy, ale najpierw trzeba dostrzec, że jesteśmy nadzy. Na czym chcesz zbudować swoją świętość? Na własnych siłach? W cytowanym 823KKK jak wół jest napisane „«sam jeden Święty», umiłował Kościół jako oblubienicę swoją, siebie samego zań wydając, aby go uświęcić; złączył go też ze sobą jako ciało swoje i hojnie obdarzył darem Ducha Świętego na chwałę Bożą”
    Z czego wynika Twoja świętość? Z pracy (przecież chcesz jeść), z dobrych uczynków (przecież są one darem Boga dla Ciebie, nie należą do Ciebie), z odbytych spowiedzi (przecież to łaska, abyś mógł skorzystać z owego Uświęcania jako oblubienica). Nie uznajesz grzeszności tym samym nie uznajesz łaski. Bo łaska potrzebna jest grzesznikowi.

    #67 St(r)ach
  68. #67
    Stachu,
    w #20 piszesz tak; „Odrzucanie prawdy w naszym życiu (a w szczególności prawdy o sobie) jest w gruncie rzeczy odrzuceniem Parakleta, Ducha Prawdy”. To mi wystarczyło by napisać #25 i zapytać Twoją osobę/Twoje człowieczeństwo/ o obiektywną prawdę o Tobie. Zapytałem; „jaka jest prawda o Tobie? Czy stwierdzenie o sobie; „jestem grzesznikiem” jest prawdziwe ?”. W #28 wyraziłeś tylko chęć odpowiedzi na moje pytanie. Nie odpowiedziałeś rzeczowo i konkretnie. W #32 napisałem jasno i krótko; „„jestem święty”. Czy bycie świętym to grzech?”. Widać, że taka odpowiedź Cię nie zadowala. W #37 nie odpuszczasz i wciąż pytasz czy „ja jestem” grzesznikiem. Stachu „ja jestem” człowiekiem. Proste jak drut. Stwórca nie stworzył grzesznika. „Ja jestem” wypowiedziane przez zdrowego na rozumie człowieka oznacza tyle samo co „człowiek”. Grzesznik w swojej grzeszności jest zaprzeczeniem własnego człowieczeństwa. Grzesznik w swoim człowieczeństwie jest anty człowieczy. Grzesznik jest karykaturą człowieka. Każdy człowiek z natury jest święty to znaczy w pełni człowieczy/ludzki/. Grzech jest tylko a może aż zewnętrznym intruzem/wirusem/ na „ja jestem” wypowiedzianym przez świadomego łaski wiary katolickiej człowieka. Wróćmy jednak do faktów rzeczywistych/obiektywnych/. No i w #48 jak byk piszesz „jestem grzesznikiem”. Tyle czasu musiało upłynąć byś zgodnie z „poprawnością chrześcijańską” wypowiedział to szatańskie „jestem grzesznikiem”. Nie dopowiedziałeś a powinieneś stwierdzić w myśl protestanckiego programu AA jak długo nie grzeszysz/nie pijesz/, jesteś abstynentem, a to znaczy do „cholery” ŚWIĘTYM”. Samo przyznanie się do własnej grzeszności bez ukazania własnej świętości jest wydmuszką szatańską. Jeśli „jesteś grzesznikiem” to dlaczego się nie wyspowiadasz by zostać „świętym”. Katolicka świętość nie zadowala się samym obleczeniem „sprawiedliwością Chrystusa”. Proszę zapoznać się z treścią https://www.teologia.pl/m_k/kkk1ly01.htm gdzie jest mowa „KKK 2000 Łaska uświęcająca jest darem habitualnym, stałą i nadprzyrodzoną dyspozycją udoskonalającą samą duszę, by uzdolnić ją do życia z Bogiem i do działania mocą Jego miłości. Rozróżnia się łaskę habitualną, czyli trwałe uzdolnienie do życia i działania zgodnego z Bożym wezwaniem, oraz łaski aktualne, które oznaczają interwencję Bożą bądź na początku nawrócenia, bądź podczas dzieła uświęcania”. Katechizm mówi o łasce habitualnej a nie o łasce przelotnej. Jeśli jest jak piszesz, że „każdy wierzący” chce być święty to co stoi na przeszkodzie byś Ty „był święty” mocą łaski uświęcającej. Święty po katolicku to, jak dobrze to odczytała a nie zrozumiał Basia, „człowiek w łasce uświęcającej”. Zastanów się co to znaczy być Stachem w łasce Bożej/uświęcającej/. To być świętym Stachem/człowiekiem/.
    Pozdrawiam
    janusz

    #68 baran katolicki
  69. #67
    Pospisuje się pod tym co napisałeś

    #69 Klara
  70. #69
    Klaro,
    ludzie Starego Testamentu oprócz Najświętszej Maryi Panny to nieodkupieni grzesznicy. Lud Nowego Testamentu jest ludem świętym bo odkupionym. Czy to takie trudne do zrozumienia? W tym rozróżnieniu użyłem czasoprzestrzeni historycznej. Jeśli chodzi o nasz spór to może zaczniecie mówić o sobie „jestem grzesznikiem nie grzeszącym” w myśl AA „jestem alkoholikiem nie pijącym”. Ukazanie swojej nie grzeszności daje pełnię prawdy o Dobrej Nowinie Pana naszego Jezusa Chrystusa.
    Pozdrawiam
    janusz

    #70 baran katolicki
  71. #67
    Stachu,
    naciskasz mocno pisząc „Brak Ci prawdziwego męstwa aby samemu na nie odpowiedzieć. Jeżeli nie jesteś grzesznikiem to powiedz „nie jestem grzesznikiem” jeżeli jesteś, to powiedz „jestem grzesznikiem”. Jest tylko jedna prawda. A Ty chcesz ją zamazać”. Prawda jest tak, że „ja” Janusz „jestem święty” co znaczy „jestem w łasce uświęcającej”. Jest ze mną tak jak pod prysznicem. Wtedy kiedy łaska Boża mnie uświęca/obmywa/ jestem „święty”. Mój grzech ciężki/śmiertelny/ skutkuje, że moja dusza jest pozostawiona sama sobie. Taka dusza katolicka jest grzeszna to znaczy umorusana szatański łajnem. Jak tylko wdepnę w grzech/gó..o/ to napiszę o sobie, że „jestem grzesznikiem”. Na razie od trzech dni nie grzeszę ciężko/śmiertelnie/. Obecność łaski uświęcającej daje mi prawo mówić o sobie, że aktualnie „jestem święty”. Czy to Ci wystarczy?
    janusz

    #71 baran katolicki
  72. #68
    Janusz
    Trudno, nie uznajesz nauki Kościoła, nie respektujesz logiki, a nad to wszystko nie jesteś w stanie uznać, że możesz nie mieć racji. Zadałeś temat a ze strachu mówisz na inny. Nie odpowiadasz na argumenty przedstawione przeze mnie, a w zamian brniesz w inną rzeczywistość, której ja nie neguję, ale dyskutujemy na inny temat.
    Ostatnia próba. Jak myślisz, czy ludzie nie ochrzczeni są stworzeni na obraz i podobieństwo Boga? Czy są grzesznikami? Co sprawia, że przyjmując chrzest jednamy się z Bogiem? Zasługi ochrzczonego czy zanurzenie w Łasce Zmartwychwstałego? Jeżeli rodzimy się jako święci, jak twierdzisz, to po co nam chrzest?

    #72 St(r)ach
  73. Dla wszystkich, którzy czują się grzesznikami i pragną skorzystać z łaski Miłosierdzia płynącej z Chrystusowego Krzyża polecam do wieczornego rachunku sumienia https://youtu.be/1snL4OMxXK4

    #73 St(r)ach
  74. Jak tera tak czytam posty co niektórych to mi się nasuwa myśl, że można być świętym już tu na ziemi i jednocześnie nie zapominać o Bogu, stale Go chwalić.
    Można też być grzesznikiem, który sobie myśli, że nic mu nie pomoże i nie chce pomocy ze strony Boga.
    Tu trzeba być – jak to mi się kiedyś powiedziało – „świętym grzesznikiem” (oczywiście nie dosłownie).
    To, że żyjemy w ciele nie znaczy, że nie jesteśmy świętymi.
    Jak wierzyć św. Pawłowi to nasze ciała są św. Ducha Świętego a ponoć Bóg nie chce mieć z grzechem nic wspólnego.
    Można też powiedzieć, że ta świętość, baczenie na siebie żebym nie upadł w swojej pożądliwości jest jak to czuwanie, ta trzeźwość, o której pisze Paweł.
    I rzeczywiście to, co Bóg robi, myśli, nie są czynami ani myślami naszymi. Człowiek myśli, że coś mu się należy bo spełnia jakąś naukę, a Bóg daje każdemu po równo: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną?” [Mt 20,13]
    Człowiek może też mówić, że wiary trzeba się nauczyć. Moim zdanie to Duch Święty uczy nas wiary oświecając nas. Wiary nie da się nauczyć, wiara „jest”.
    Czy człowiek nie rodzi się z wiarą, którą „zapisaną” ma w sumieniu?
    „Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające” [Rz 2,14-15]
    Dla mnie to by było dziwne, jakby Bóg dając nam sumienie i duszę, nie dał nam też wiary.

    #74 chani
  75. #72
    Stachu,
    proszę powstrzymać się z bezzasadnymi osądami mojej osoby i skupić się na rzeczywistych faktach zaistniałych tu na blogu w komentarzach. Jak to mówią „wróć do korzeni” to znaczy do tego co napisałeś w #20. Przeanalizuj logicznie tok dyskusji i miej odwagę nie gorszyć się tak mocno „moją świętością”. Szanujmy się na wzajem. Ty uważasz się za „grzesznika” ja natomiast uważam się za „świętego”. „Ty” człowiek i „ja” człowiek. Twoje „ja” to grzesznik, moje „ja” to święty. „Jestem grzesznikiem” nie jest dogmatem świętej i apostolskiej Wiary rzymskokatolickiej. Dogmatem również nie jest „jestem święty”. Proszę nie rzucać się jak ryba w mętnej wodzie lecz próbować uczciwie wierzyć po katolicku. Grzech jest szatańskim gó..em. Jeśli chcesz to sobie trwaj w tym łajnie ale pozwól innym uświęcać/oczyszczać/ własne człowieczeństwo.
    Pozdrawiam
    janusz

    #75 baran katolicki
  76. #73
    Stachu,
    jaką melodię masz dla tych, którzy „czują się świętymi”, bo skorzystali z łaski Miłosierdzia Bożego/łaska uświęcająca/?
    janusz

    #76 baran katolicki
  77. #72
    Stachu,
    ludzie nie ochrzczeni są również stworzeni na obraz i podobieństwo Stwórcy. Każdy człowiek stworzony w zamyśle Stwórcy tylko z racji samego człowieczeństwa jest pomyślany na obraz i podobieństwo Stwórcy. Człowieczeństwo samo w sobie jest bardzo dobre i dlatego święte/nietykalne/. Bóg stwarzając człowieka nie pomyślał anie myśli o człowieku jako grzeszniku/anty człowieku/. Grzesznik jest negacją człowieka stworzonego na święty obraz i podobieństwo Stwórcy. Zapoznaj się z drugim rozdziałem Księgi Mądrości. Jest tam miedzy innymi „Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą”. Życie/egzystencja/ w szambie tego świata skutkuje grzechem to znaczy, że dusza człowieka stworzona na święty obraz i podobieństwo Stwórcy jest umazana, umorusana, upaprana i nieustannie potrzebuje uświęcającej mocy łaski Bożej. Taką łaską prawy Katolik zwie „łaską uświęcającą”. Jeszcze raz proszę wrócić na spokojnie do lektury https://www.teologia.pl/m_k/kkk1ly01.htm . Jak powiada KKK 2000 jest to łaska habitualna to znaczy czyli „trwałe uzdolnienie do życia i działania zgodnego z Bożym wezwaniem”. Po co człowiekowi chrzest? Chrzest dla duszy jest jak woda dla ciała. Spróbuj zachować higienę ciała bez użycia wody. Na dłuższą metę taki zabieg nie da rady zachować świeżość Twojej cielesności. Sakrament chrztu świętego zanurza nas w oczyszczającą /uświęcającą/ moc Najświętszej Krwi Chrystusowej. Jak zwykła woda oczyszcza naszą cielesność tak Krew Pana Jezusa oczyszcza nasze dusze w szeroko pojmowanym świętym Sakramencie chrzcielnym. Zauważ, że na ziemi żyli, żyją i będą żyli ludzie nieochrzczeni z różnych powodów. Tacy ludzie również mogą być zbawieni. Chani w #74 cytuje tu Słowo Boże. „„Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające” [Rz 2,14-15]”. Muszę kończyć.
    janusz

    #77 baran katolicki
  78. #77
    Januszu:
    Twoje: „Muszę kończyć.” nie wypowiedziało tego, co na temat tego cytatu sądzisz.
    Zadam tobie pytania:
    Czy twoim zdaniem, poganie też mogą być zbawieni ?
    Dlaczego grzesznikom odbierasz możliwość zbawienia?
    Dlaczego Twoim zdaniem w Kościele powinni być tylko święci? Czy dla grzesznika, twoim zdaniem, nie ma tam miejsca?
    ……
    Trochę mnie twoja filozofia przeraża… i jeśli nie jest Boża, to czyja?

    #78 niezapominajka
  79. Januszu,
    przepraszam, doczytałam Twój post #77 i napisałeś tam, że „Tacy ludzie również mogą być zbawieni.”
    🙂

    #79 niezapominajka
  80. Januszu
    …odnośnie świętości człowieka, to masz racje – każdy powinien do tego dążyć, ale jest to krótszy lub dłuższy proces i dotyczy właśnie grzeszników …
    … kto jest już świętym człowiekiem, wie tylko Pan Bóg, bo taki święty, sam tego nie wie i nie powie o sobie „jestem święty”…
    tak myślę…

    #80 niezapominajka
  81. #79
    Janusz
    Prawdopodobnie jest mi tak samo przykro, że nie mogę Cię przekonać do wiary we wszystko, czego naucza Kościół Katolicki jak Tobie, kiedy nie mogłeś przekonać Krzysztofa do obecności Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Wierzysz w co chcesz i jak chcesz. Jak do tej pory Kościół uważa, że tylko dwie osoby urodziły się bez grzechu była to Najświętsza Maryja Panna i Jej syn Jezus Chrystus, a co za tym idzie nie były grzesznikami, Ty (jeśli masz rację) byłbyś trzeci. Jeżeli Bóg stworzył nas jako Świętych (z czym się zgadzam) i widzi nas tylko w ten sposób, a grzech jest tylko przypadłością szatańską, która niechcący się do nas przykleiła i Bóg jej nie widzi, to po co jest sąd ostateczny? Skoro wystarczy jak to nazwałeś „oczyszczalnia ścieków” czyli sakrament pojednania i pokuty i stajemy się święci. Przypomnij sobie, czym jest grzech i że potrzebna jest do jego popełnienia udział naszej woli i świadomości. Grzech to nie przypadek.
    Ryzykowne wydaje mi się też stwierdzenie „Jestem święty ” choć tego nie wykluczam. Ale pycha, która może być inicjatorem takiego sformułowania o sobie samym, jest pierwszym grzechem na liście grzechów głównych, która powoduje, że nigdy nie możemy być tego pewni.
    Mam nadzieję, że użyłem wszystkich swoich talentów i nic nie zakopałem na polu, aby objawić Ci dobrą nowinę. Resztę pozostawiam Bogu. Tylko Prawda nas wyzwala.

    #81 St(r)ach
  82. #80
    niezapominajko,
    pewnie znane Ci są słowa świętej Matki Teresy z Kalkuty.”Świętość nie jest luksusem dla nielicznych, ale obowiązkiem dla mnie i dla Ciebie”. Jak to rozumiesz? Dziwaczne są nowoczesne czasy gdzie katolikom do twarzy z „jestem grzesznikiem”. Uszło by jeszcze stwierdzenie „byłem grzesznikiem” ale komuś zależy bardzo mocno zniszczyć twoje człowieczeństwo. Świętość to normalność dla świadomego swojej Wiary katolika. Grzeszność jest nienormalna w duszy katolickiej. Protestanci widzą siebie właśnie jako „totalni grzesznicy”. Nawet w Niebie będą „grzesznikami” przez całą wieczność. Dużo by tu tłumaczyć dlaczego tam mocno znieczulono nam rozum. Proszę mówić i świadczyć o swojej świętości. Proszę nie bać się łaski uświęcającej. Proszę nie dać uśpić/znieczulić/ swojego sumienia. Cóż więcej mogę dla Ciebie „zrobić” byś pozostała pełnowartościową Katoliczką a to znaczy świętą.
    Pozdrawiam
    janusz

    #82 baran katolicki
  83. #78
    niezapominajko,
    moje „muszę kończyć” wynikało z zaproszenia do Różańca świętego. Kiedy syn zaprasza do modlitwy ojca jakże mu odmówić? Jak to mówią „jestem i do Różańca i do tańca”. „Ora et labora/Módl się i pracuj/” wciąż aktualna dla wierzącego Katolika. Modlitwa przed pracą. Jeśli chodzi o zbawienie „pogan” to przecież każdy „poganin” to pełnowartościowy człowiek. Człowieczeństwo daje naturalne prawo do zbawienia każdemu człowiekowi. Ludzie nie ochrzczeni z naszej winy jak najbardziej a może przede wszystkim będą zbawieni. Zaistnieje tu chrystusowa reguła. „Komu więcej dano od tego więcej wymagać się będzie”. To, że „jesteśmy Katolikami” i dano nam „maksimum” łaski Bożej zobowiązuje i skutkuje odpowiedzialnością za zbawienie każdego napotkanego człowieka. Wystarczy choć raz dotknąć katolicką miłością przechodnia/człowieka/ by był zbawiony na wieki. Najwięcej katolickiej łaski Bożej otrzymuje Papież. Po nim Arcybiskupi i tak dalej. Niezapominajko, zdrowy na rozumie Katolik doskonale wie kiedy jest święty a kiedy grzeszny. Zdrowe sumienie nie kłamie.
    Pozdrawiam
    janusz

    #83 baran katolicki
  84. #78
    niezapominajko,
    mnie przeraża człowiek/katolik/, który wciąż jest „filozoficznym grzesznikiem/świnią” mimo sakramentalnej łaski uświęcającej. Każdy z nas tu na blogu w komentarzach filozofuje/chce umiłować Mądrość/Stwórcę/. Nie zakładam, że jest inaczej choć i wśród nas mogą być „katolickie wirusy”.
    janusz

    #84 baran katolicki
  85. #81
    Stasiu , Januszu
    Tak wielką trudność przedstawiają opisy człowieka: czy jest święty, grzeszny itp.
    Czytając drugi opis stworzenia Rdz 2, gdy Bóg ukształtował Adama (z gliny) nie był to jeszcze ten, żyjący wg zamysłu Boga, na Jego obraz i podobieństwo.
    Czy nie jest przypadkiem tak, że nie da się dobrze opisać człowieka wyizolowanego, bez relacji do drugiego?
    Czy nie jest nawet tak, że próby takiego opisu są bałwochwalcze, bo tworzenie wizerunków człowieka (na obraz Boży stworzonego) ma w sobie coś z tworzenia obrazów Boga przed czym ostrzega pierwsze przykazanie?
    Np. przypisywanie cnoty męstwa Grzegorzowi buduje pozycję Grzegorza, przypisywanie męstwa małżonkowi, jakim jest Grzegorz buduje jedność małżeńską – dar Boga.

    #85 grzegorz
  86. #81,
    Stachu
    na twoje wyrzuty „Jak do tej pory Kościół uważa, że tylko dwie osoby urodziły się bez grzechu była to Najświętsza Maryja Panna i Jej syn Jezus Chrystus, a co za tym idzie nie były grzesznikami, Ty (jeśli masz rację) byłbyś trzeci.”. Na „litość boską” ja uważam, że tylko jedna osoba ludzka/jeden człowiek w swojej osobowej i substancjalnej podmiotowości miał ten zaszczyt urodzić się bez grzechu pierworodnego. Tą osobą jest Najświętsza Maryja Panna. Pan Jezus choć przyjął ludzką naturę nie zrezygnował z boskiej Osoby Syna Bożego. Pan Jezus w swoim człowieczeństwie jest Osobą Bożą. Pan Jezus w swoim człowieczeństwie nie jest osobą ludzką/człowieczą/. Czy potrafisz to zrozumieć? Tylko człowieczeństw NMP jest święte bo doskonałe w całej pełni. Jest takie jakie zostało pomyślane/wymyślone/ przez Stwórcę/Pan Jezus/. Stachu, napisz jak rozumiesz swój grzech? Czy własny grzech da się zrozumieć?. Grzeszymy bo mamy znieczulony/uśpiony/ rozum. Grzech jest aktem bezrozumnym/głupim/. Prawy rozum nigdy nie zgrzeszy sam z siebie. Grzeszymy bo dajemy sobie uśpić sumienie i wtedy wszystko nam jedno. Szatan najpierw musi upić na rozumie człowieka by później kręcić nim jak sam chce. Wina człowieka/katolika/ jest w braku trzeźwości/czujności/. Grzeszymy bo jesteśmy „łatwo wierni”. Wierzymy i słuchamy byle kogo. Porozmawiaj uczciwie z księdzem/człowiekiem/, który jest zmuszony/powołany/ do posługi w konfesjonale. Nie obrażając godności i wielkości posługi sakramentalnej dla mnie wygląda to tak jak „dziadek klozetowy” w miejskim/kościelnym/ „toj toje”. Proszę nie gorszyć się moim porównanie lecz dopytywać co nie jasne.
    Pozdrawiam
    janusz

    #86 baran katolicki
  87. #81
    St(r)ach
    Taa. Dzięki St(r)ach_u.
    Oni są tak nauczani i wbici na ludzki panteon najdoskonalszych.

    #87 Ka
  88. #81
    Stachu,
    tylko to co zdogmatyzowane w świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej jest niezmienne, niepodważalne, bezdyskusyjne. Współczesne nauczanie Kościoła obejmuje również te obszary rzeczywistości natury i łaski, które nie zostały jeszcze rozeznane i podane do wierzenia uczciwym Katolikom. Powtórzę jeszcze raz. „Jestem grzesznikiem” lub „nie jestem grzesznikiem” nie stanowi dogmatu naszej Wiary. Wiara w Najświętszy Sakrament jest dogmatycznie zamknięta i bezdyskusyjna dla świadomego w Wierze Katolika. Nie ma tu porównania z wiarą w „jestem grzeszkiem”.
    janusz

    #88 baran katolicki
  89. #85 Grzegorz
    Powiedział bym więcej, że mówienie o tym, co myśli Bóg, a co nie zostało objawione, zakrawa na szaleństwo z naszej strony. Prawdopodobnie gdyby Bóg coś pomyślał, to by się to STAŁO. Skoro tego nie ma, to prawdopodobnie tego nie pomyślał. Z drugiej jednak strony umieścił w naszym jestestwie to coś, co popycha nas do poszukiwania i odkrywania Jego oblicza. I jest to też Jego dzieło i nie można tego nie doceniać albo się temu przeciwstawiać.

    #89 St(r)ach
  90. #88
    Januszu,
    Piszesz: „tylko to co zdogmatyzowane w świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej jest niezmienne, niepodważalne, bezdyskusyjne.”
    Nie ma dogmatu o miłości Grzegorza do jego żony, miłość ta jest jednak bezdyskusyjna.
    Nie było dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, a jednak Maryja była zachowana od grzechu.
    Natomiast to co jest niezmienne w ogóle od wiary nie zależy. Nie zależy od niczego, gdyż jeśli byłoby zależne, nie było by niezmienne.

    #90 grzegorz
  91. ” …tym właśnie jest wiara: Bóg kocha człowieka, który pozwala, by Bóg kochał go w Jezusie Chrystusie. To otwarcie na miłość jest światłem, które pomaga nam nieść brzemię każdego dnia. A świętość nie jest naszym, bardzo trudnym, dziełem-jest właśnie tym „otwarciem”:otwarciem okien naszej duszy, by światło Boga mogło ją napełnić, niezapominaniem o Bogu, bo właśnie otwieranie się na Jego światło daje siłę, daje radość odkupionych. Módlmy się, by Pan pomógł nam osiągnąć tę świętość, pozwolić Bogu,by nas kochał, co jest powołaniem nas wszystkich i prawdziwym zbawieniem ” Benedykt XVI 16II2011r. za Janem od Krzyża, świętym i doktorze Kościoła.
    Ps. Basia, dziękuję za książki.

    #91 St(r)ach
  92. Co do świętości człowieka powiem tyle;
    Czym my się różnimy od starotestamentalnego Psalmisty, który pisał, że są dwie drogi – grzeszników i sprawiedliwych? Co my gorsi? Trzeba się uznać za grzesznika? A może psalmista popadł w pychę?
    Poza tym jak można też mówić, że ktoś jest grzesznikiem skoro został uświęcony przez Boga Jego Ciałem?
    Przecież Prawo Boże jest ponad grzechem i mimo, że zostaliśmy skażeni „pyłem”, jesteśmy świętymi mocą Boga.

    #92 chani
  93. Jeszcze taki fragment z Pisma: „Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił” [Dz 11,10]

    #93 chani
  94. #90
    Grzegorzu,
    każdy Sakrament święty jest dogmatem naszej Wiary. To, że tę oto kobietę przyprowadził do ołtarza Chrystus Pan i Tobie podarował/oddał/ jako żonę nie jest tylko z waszej woli. Małżeństwo sakramentalne to wspólnota trzech osób. Chrystus Pan prowadzi męża i żonę. Pewnie dobrze znasz istotę katolickiego małżeństwa i bliska jest Wam żywa i realna obecność Pana Jezusa pośród Was/ na czele Was/. Dużo o małżeństwie rozeznał święty Kościół Katolicki na Soborze Trydenckim. Znajdziesz to na http://dialogsercamilosci.eu/2017/01/14/gdyby-ktos-mowil-sobor-trydencki-o-sakramencie-malzenstwa/ . Warto poczytać i zapamiętać. Nie ma potrzeby nowoczesnego rozeznawania tego co zdogmatyzowane w świętym Sakramencie Małżeństwa. Inną kwestią jest wzajemne miłowanie w małżeństwie sakramentalnym.
    Pozdrawiam
    janusz

    #94 baran katolicki
  95. #85
    Grzegorzu,
    nawet najdoskonalszy obraz nie jest oryginałem. Każdy człowiek jako obraz Boga jest jak najbardziej zasadny bo każdy człowiek jest stworzony na podobieństwo Stwórcy. To podobieństwo jest naturalnym obrazem Boga w każdym człowieku. Należy pamiętać, że człowiek jest arcydziełem Boga. Człowiek nie stworzył człowieka. Anioł nie stworzył człowieka. Zostaliśmy wymyśleni i stworzeni przez jedynego Kreatora jakim jest Stwórca/Bóg/.
    Grzegorzu, moja żona wie, że moje miłowanie do niej przekracza moje siły. To Stwórca ją miłuje a ja tylko współuczestniczę w tym arcydziele.
    janusz

    #95 baran katolicki
  96. #94
    Januszu,
    Jeśli takie rozumienie dogmatu pozwala Ci rozpoznawać Jezusa Chrystusa w małżeństwie lub innych okolicznościach Twojego życia, dobrze że tak to sobie ułożyłeś.
    Unikaj jednak proszę sformułowań jakoby takie rozumienie było obowiązujące innych a zwłaszcza Kościół bo to jest nieprawda.

    #96 grzegorz
  97. #85
    Januszu
    Piszesz: „nawet najdoskonalszy obraz nie jest oryginałem”
    No właśnie dlatego Jezus Chrystus przyszedł na świat , aby tu był jako oryginał a nie podróbka.
    On jest miłością między mną a moją żoną w oryginale, lub jak mówimy w Kościele – żywy.
    Aby był obecny w pełni, potrzeba jest nas dwoje.
    Przyjęcie Komunii Świętej, Ciała i Krwi Pańskiej prowadzi do takiej obecności.

    #97 grzegorz
  98. #96
    Grzegorzu,
    nie ja sobie to ułożyłem lecz zostałem ułożony przez świętą i apostolską Wiarę rzymskokatolicką, której owocem jest kultura i cywilizacja łacińska, tak mocno dzisiaj poniewierana przez współczesnych katolików. Dogmat jest zdefiniowaną Prawdą Objawioną świętemu i apostolskiemu Kościołowi rzymskokatolickiemu przez Stwórcę/Boga/. Ja świętych dogmatów Wiary katolickiej nie wymyśliłem lecz tylko zaakceptowałem/zainstalowałem/ własnym rozumem. Każdy człowiek a zwłaszcza Katolik ma obowiązek/zaszczyt/, na tyle ile potrafi, zaaprobować każdy dogmat świętej i apostolskiej Wiary rzymskokatolickiej. Grzegorzu, mówiąc o „Kościele” jako „Kościele” powinniśmy na nowo zdefiniować co to dzisiaj znaczy pojęcie „Kościół”. Tu nie chodzi tyle o definicje pojęciową lecz o ustalenie granic pojęciowych „Kościół rzymskokatolicki”. Czy to co dzisiaj prezentuje się nam jako „Kościół rzymskokatolicki” jest choć trochę obrazem prawdziwego Kościoła Rzymskokatolickiego?
    janusz

    #98 baran katolicki
  99. #98
    Januszu,
    Piszesz: „Dogmat jest zdefiniowaną Prawdą Objawioną świętemu i apostolskiemu Kościołowi rzymskokatolickiemu przez Stwórcę/Boga/. Ja świętych dogmatów Wiary katolickiej nie wymyśliłem lecz tylko zaakceptowałem/zainstalowałem/ własnym rozumem.”
    Gubisz się Januszu w definicjach, które sam wymyślasz.
    Wg. nich bowiem, moja żona jest dogmatem, bo jest zdefiniowaną i objawioną mnie i innym Prawdą.

    #99 grzegorz
  100. #98
    Januszu
    Piszesz: ” Tu nie chodzi tyle o definicje pojęciową lecz o ustalenie granic pojęciowych „Kościół rzymskokatolicki”.”
    W liturgii Eucharystycznej, tuż przed Agnus Dei kapłan modli się do Boga:” Prosimy Cię, nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę Twojego Kościoła”
    Kościół jest Boży a nie nasz. Z tego prostego faktu wynika, że zamykanie Kościoła w jakichkolwiek granicach pojęciowych człowieka jest wielką uzurpacją. Prowadzić może do rozpadu jedności Kościoła, dlatego w dalszej części kapłan prosi: „i zgodnie z Twoją wolą napełniaj go pokojem i doprowadź do pełnej jedności.”
    Kościół z natury jednoczy, cywilizacje dzielą jak pisze Feliks Koneczny. Są metodą ustroju życia zbiorowego i nie ma między nimi syntez, gdyż sprzeczności pomiędzy systemami etycznymi są nie do pogodzenia.
    Stąd w dyskusji o cnotach kardynalnych lub innych, ważne jest widzieć ich świecki charakter, niemożność oparcia wiary w jedynego Boga o etykę, choćby najbardziej chrześcijańską.

    #100 grzegorz
  101. #99
    Grzegorzu,
    „nie bądź taki do przodu bo cię z tyłu zabraknie”. Proszę zapoznać się z;
    „KKK 88 Urząd Nauczycielski Kościoła w pełni angażuje władzę otrzymaną od Chrystusa, gdy definiuje dogmaty, to znaczy, gdy w formie zobowiązującej lud chrześcijański do nieodwołalnego przylgnięcia przez wiarę przedkłada prawdy zawarte w Objawieniu Bożym lub kiedy proponuje w sposób definitywny prawdy, które mają z nimi konieczny związek.

    KKK 89 Między naszym życiem duchowym i dogmatami istnieje organiczna więź. Dogmaty są światłem na drodze naszej wiary; oświecają ją i nadają jej pewność. I na odwrót, jeśli nasze życie jest prawe, to nasz rozum i nasze serce są otwarte na przyjęcie światła dogmatów wiary (Por. J 8, 31-32.).

    KKK 90 Wzajemne związki i spójność dogmatów można odnaleźć w całości Objawienia misterium Chrystusa (Por. Sobór Watykański I: DS 3016: nexus mysteriorum; Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 25). „Trzeba bowiem pamiętać, że różnorodność ich związków z podstawami wiary chrześcijańskiej wyznacza porządek, czyli hierarchię prawd nauki katolickiej” (Por. Sobór Watykański II, dekret Unitatis redintegratio, 11..” Twoja żona po pierwsze nie należy do ciebie więc i nie może być „twoją”. Ty również „nie jesteś” swojej żony. Obydwoje „jesteście” Chrystusa Pana/Kościoła/. Gratuluję bystrości rozumowania co do celowości Waszego małżeństwa. Celem jest Wasza doskonałość/świętość/. „Twoja” żona nie tylko jest dogmatem ale i sakramentem dla Ciebie Grzegorzu.
    Pozdrawiam
    janusz

    #101 baran katolicki
  102. ad.#99
    Grzegorzu,
    prawdziwa żona to ta, która osiąga własny cel. Co lub kto jest celem żony? Jak myślisz i jak rozumujesz?
    janusz

    #102 baran katolicki
  103. #100
    Grzegorzu,
    jeśli „Kościół jest Boży a nie nasz” to dlaczego uważasz, że Kościół jest grzeszny? Boży/święty/ czy ludzki/grzeszny/? Proste pytanie, na które modernistom https://sjp.pl/modernizm ni jak odpowiedzieć nie potrafi. „Kościół z natury jednoczy, cywilizacje dzielą”. Jak to się ma do realnej współczesności? Fakty pokazują zgoła inną rzeczywistość. O jakim „Kościele” jest Twoja mowa? Owocem świętego i apostolskiego Kościoła rzymskokatolickiego jest cywilizacja łacińska. Czy cywilizacja łacińska, budowana z pokolenia na pokolenie już Ci nie smakuje? Dlaczego? Cnoty kardynalne nie mają świeckiego charakteru. Człowiek cnotliwy/święty/ jest owocem łaski uświęcającej. Świętość/doskonałość/ człowieka to osiągnięcie celu przez takiego jak ja i Ty. Celem jest Stwórca/Bóg/. Środkiem/rowerem samochodem, samolotem, rakietą/ jest łaska Boża/uświęcająca/. Własne siły/naturalny rozum/ człowieka nie wystarczą do jakiejkolwiek jazdy w stronę Stwórcy/Boga/. Każdy człowiek jest pomyślany jako człowiek moralny. Etyka pozbawiona moralności jest jak zeschły liść na martwym drzewie. Opierać się mogę tylko o punkt stały/święty/ w sobie i innych. Tym punktem stałym/niezmiennym, nieporuszonym/ jest moje człowieczeństwo moralnie bardzo dobre. Etyka to ubiór/strój/ moralności. Grzegorzu, odpowiadam skrótowo/niewystarczająco/ ale jest to zachęta do dalszej polemiki.
    janusz

    #103 baran katolicki
  104. #103
    Januszu
    Pytasz o Kościele: „Boży/święty/ czy ludzki/grzeszny”
    Powyższe rozdzielenie, tak głęboko tkwiące w Twoim umyśle a wynikające ze skutków grzechu zostało zniesione w Passze Jezusa Chrystusa.
    „i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego Po tych słowach wyzionął ducha” Łk 23, 45nn-46
    Dzięki temu aklamacja, którą śpiewamy podczas procesji Bożego Ciała: „My grzeszni Ciebie Boga prosimy”, może zostać wysłuchana.
    Zachęcam idź wtedy z nami, proś Pana z wiarą, aby Cię wysłuchał, a On w Tobie grzesznym tego dokona.

    #104 grzegorz
  105. #104
    Grzegorz
    U nas świętych niesie się na ramionach 😉.

    #105 St(r)ach
  106. #103
    Januszu,
    Piszesz: „Owocem świętego i apostolskiego Kościoła rzymskokatolickiego jest cywilizacja łacińska”
    Przez ostatnie 3 miesiące przeprowadzam wieczorami w domu prace malarskie, mam więc 3-4 godziny czasu na słuchanie.
    Odświeżyłem sobie miedzy innymi Aleksandra Krawczuka i ze zdziwieniem odkryłem bardzo bogatą listę audiobooków tego autora właśnie o fundamentach i historii cywilizacji którą nazywasz łacińską.
    Jest zupełnie odwrotnie niż piszesz.
    To Kościół przejął wiele z tej cywilizacji, zarówno w swej warstwie kultury materialnej jak i niematerialnej. Czasem niestety zbyt wiele,
    również i z mentalności pogańskiej.
    Chrześcijanie w pierwszych wiekach wypracowali szczególny sposób współistnienia z obyczajami i prawami środowisk, w których przyszło im żyć. Znasz na pewno ów fragment listu do Diogneta, który czytamy w okresie wielkanocnym.
    Pytasz o smaki budowanej przez pokolenia cywilizacji łacińskiej.
    Czy chodzi Ci o smak potu niewolników, smak krwi w której topił Juliusz Cezar Galię, czy może zapach dymu z krematoriów – wykwitu kolejnych pokoleń cywilizacji łacińskiej?

    #106 grzegorz
  107. #104
    Grzegorzu i Stachu,
    spróbujcie zestawić ze sobą dwa zgoła odmienne co do istoty wezwania. Pierwsze to bardzo modne i nowoczesne pośród protestanckich katolików/nowoczesnych katolików/. Brzmi ono tak; „Zlituj się Panie bo jesteśmy grzesznikami”. Drugie to wezwanie rzymskich katolików brzmi tak;” My grzeszni Ciebie Boga prosimy wysłuchaj nas Panie”. Być „grzesznym” i być „grzesznikiem” to nie to samo. Grzeszność i grzesznik to nie to samo pojęcie/słowo/. Proszę zauważyć,że w pierwszym wezwaniu człowiek/podmiot/ jest grzesznikiem. W drugim wezwaniu grzeszność jest tylko przypadłością na człowieku/podmiocie/. To że wdepniesz w „gów.o” nie znaczy że jesteś „gów.em”. To, że zgrzeszysz nie znaczy, że jesteś grzesznikiem. Czy choć trochę łapiecie sen rzymskokatolickiej Wiary?
    Pozdrawiam
    janusz

    #107 baran katolicki
  108. #106
    Grzegorzu,
    proponuję i zachęcam do zapoznania się z postacią rotmistrza Pileckiego. Dobrą lekturą mocno opartą na faktach/prawdzie/ jest pozycja https://ksiazkiprzyherbacie.pl/pl/p/Duchowosc-i-charakter-Witolda-Pileckiego.-Sylwetka-ochotnika-do-Auschwitz-Anna-Mandrela/7983 . Naprawdę warto poznać tego Katolika, dla którego Wiara i Chrystus to jedno. Nie znam Aleksandra Krawczuka. Co to za Katolik? Pochwal się nim. Rotmistrz Pilecki czy Aleksander Krawczuk jest bohaterskim/świętym/ Katolikiem?
    janusz

    #108 baran katolicki
  109. #106
    Gregorzu,
    chodzi mi o stosunek do Dobra, stosunek do Prawdy, stosunek do Piękna, stosunek do zdrowia i o stosunek do dobrobytu. Chwasty rosną również pośród pszenicy. Zboże nie jest chwastem mimo, że musi wzrastać obcując z nieprzyjacielem. Wymienione przez Ciebie wrzody cywilizacji zachodniej musielibyśmy przeanalizować każdy z osobna aby móc dotrzeć do prawdziwego sprawcy konkretnych wypaczeń. Spój tylko na cywilizację żydowską, którą zachwyca się wielu nowoczesnych katolików. Czytając samą Biblię napotykamy na przerażające opisy z historii narodu wybranego. Duży wpływ na dzieje europejskie mieli również talmudyczni żydzi a później protestanci. Katolicki wkład w kulturę zachodnią należy umieć okiem wiary odróżnić od wrzodów obcych i wrogich katolicyzmowi. Grzegorzu, pisząc #33 popełniłem błąd. Pilecki w Auschwitz był razem z Cyrankiewiczem a nie Gomułką. Przepraszam.
    janusz

    #109 baran katolicki
  110. #105
    St(r)ach
    A swoją drogą ci święci też byli grzesznikami.
    I jeszcze powiem, że Chrystus jest Głową Kościoła a nie na odwrót. Kto się wywyższa ponad Głowę nie jest Jego.

    #110 chani
  111. #107
    Janusz
    Niestety coraz trudniej się Ciebie czyta.
    Nie wiem, kto Cię uczył logiki, ale jeżeli ktoś kto popełnia grzechy nie jest grzesznikiem tylko świętym (sam o sobie tak mówisz i stwierdzałeś że popełniasz grzechy) to o czym my rozmawiamy. Chyba tylko Ty tego nie rozumiesz. Biegasz co tydzień do jak to nazwałeś „oczyszczalni”z powodu Świętości czy grzeszności?
    Nie jestem filologiem ale grzesznik i grzeszny ma ten sam rdzeń więc są to wyrazy pokrewne. Można śmiało powiedzieć że grzesznik jest grzeszny. Natomiast powiedzenie święty jest grzeszny jest nonsensowne i nielogiczne. Nie wiem po co robisz nam wodę z mózgu?
    Idąc dalej tą logiką, można wyciągnąć wniosek że świętość polega na grzeszeniu. Przecież to nonsens.

    #111 St(r)ach
  112. #105
    chani,
    żaden człowiek nie jest grzesznikiem. Człowiek tylko tylko z racji tego, że został stworzony jako człowiek nie może zmienić swojej istoty i wchodząc w grzech stać się grzesznikiem. Tak samo jak człowiek szlachetny/cnotliwy/ nie może stać się Bogiem. Być grzesznikiem to nie być człowiekiem. Szatan przed Obliczem Najwyższego/Stwórca/ skarży Cię właśnie tymi słowami. Usłyszysz szatana, który Stwórcy powie, że ten oto Krzysztof/człowiek/ jest grzesznikiem i należy mu się piekło na wieki wieki. „Jestem grzesznikiem” od diabła pochodzi i do piekła prowadzi. Zapyta Cię wtedy Pan Jezus; „dlaczego nie jesteś święty?” Co Stwórcy/Bogu/ odpowiesz? Że co? Za mało łaski posyłał pod Twój adres? Za mało krwi przelał na krzyżu. Czy może coś innego wymyślisz. Dlaczego nie skorzystałeś z czasu łaski/Miłosierdzie Boże/ i mimo tak wielkiej ofiary/męki/, miłości Pana Jezusa nadal „jesteś grzesznikiem”. Dla mnie taka ocena samego siebie to szczyt pychy.
    Pozdrawiam
    janusz

    #112 baran katolicki
  113. ad.#111
    chani,
    Święci grzeszyli, ale to nie znaczy, że są grzesznikami. Czy to jest jasne? Spróbuj odróżnić brud od siebie. Zabrudzony Krzysiek nie jest od razu brudasem. Grzech nie czyni z człowieka grzesznika. Przecież to takie proste i oczywiste. Co was opętało?
    janusz

    #113 baran katolicki
  114. #112
    baran katolicki
    Źle mnie zrozumiałeś. Służę Prawu Bożemu a ono jest silniejsze niż prawo grzechu. Ja tylko powiedziałem „St(r)ach’owi”, że święci też byli grzesznikami, żeby zrozumiał, że wszyscy zgrzeszyliśmy a dostępujemy usprawiedliwienia za darmo. Zostaliśmy przez Boga oczyszczeni, wybieleni w Jego Krwi i nie możemy nazywać nieczystym tego co Bóg oczyścił.
    Inaczej zostaniemy wyrzuceni precz.

    #114 chani
  115. #114
    Chani
    Może Cię zaskoczę, ale bardzo dobrze rozumiem co z takim zapałem tłumaczy Janusz. Powiedz mi jak myślisz czy jeszcze w swoim życiu popełnisz jakiś grzech. A jeśli tak to kim będziesz popełniając ten grzech? Jak sam napisałeś zostaliśmy wybieleni w Krwi Baranka za zupełną darmochę i nie ma to nic wspólnego z tym czy jesteśmy grzeszni czy nie. Jezus zbawia nas przez wiarę.

    #115 St(r)ach
  116. #111
    St(r)ach
    „Biegasz co tydzień do jak to nazwałeś „oczyszczalni” z powodu Świętości czy grzeszności”?
    Ty się nie znasz St(r)ach_u, oczywiście że z powodu świętości.
    Tam wszyscy tak święci że aż wywołują z tej świętości i czynów, lęk.

    #116 Ka
  117. #109
    Januszu,
    Piszesz: „chodzi mi o stosunek do Dobra, stosunek do Prawdy, stosunek do Piękna, stosunek do zdrowia i o stosunek do dobrobytu.”
    Rzecz w tym, że Chrześcijanie dobrze znajdują się w każdej cywilizacji, niezależnie od tych wszystkich wartości, jakim hołduje dane społeczeństwo.
    Ty np. uznajesz niewolnictwo za cenny dorobek cywilizacji łacińskiej. Są tacy, którzy uważają je za przejaw okrutnego barbarzyństwa.
    Chrześcijanie spotykali się przy jednym stole Eucharystycznym jako bracia, mimo iż żyli w społeczeństwie podzielonym, jako panowie i niewolnicy.

    #117 grzegorz
  118. #111
    Stachu,
    jak to jest z Tobą. Grzeszysz bo jesteś grzesznikiem czy jesteś grzesznikiem bo grzeszysz? Wybierz logiczną odpowiedź pasująca do Ciebie.
    janusz

    #118 baran katolicki
  119. #116
    Ka,
    z grzechem jest jak z gów..m. Ile razy się zabrudzisz tyle razy używasz wody i mydła. Czyż nie tak? Wszystko zależy od grzeszności duszy/zabrudzeniu duszy/. Czasami uda się dłużej a czasami krócej być w stanie łaski uświęcającej.
    janusz

    #119 baran katolicki
  120. #117
    Grzegorzu,
    nie uważam by niewolnictwo było cennym dorobkiem cywilizacji łacińskiej. Dzisiaj jakoś nikogo nie boli „dobrowolne” niewolnictwo/brak własności/. Tyle wolności ile własności. Spój na siebie i wokoło siebie ile tam nowoczesnej niewoli.
    janusz

    #120 baran katolicki
  121. #115
    St(r)ach
    Powiem Ci tak, że ja trzymam się tego co napisał sw., Paweł, że umysłem służy Prawu Bożemu a ciałem – prawu grzechu.
    To nie znaczy, że nigdy nie zgrzeszę. Wiem, że upadnę ale dzięki Bogu wiem, że nie opadnę ciężko.
    Nawet jeśli popełnię choćby najmniejszy grzech to mnie znaczy, że bym nazwał się grzesznikiem.
    Według mnie grzesznik to ten, który grzeszy z premedytacją. Ten, który nie ma w sobie Boga.
    A jak masz Boga w sobie to „Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił” [Dz 11,10]

    #121 chani
  122. #108
    Januszu,
    Niewiele wiem o Aleksandrze Krawczuku. Z biografii wynika, że oprócz profesury na UJ był w latach ’80 ministrem kultury a w ’90 członkiem SLD. Nie wiem, czy jest katolikiem. W jego książkach widzę uczciwość historyka, piękny styl, plastyczne obrazy zarówno postaci jak i społeczności a także świata w którym bez wątpienia zakochany jest Profesor. Słucham teraz audiobooka Poncjusz Piłat. Świetny rys historyczny z początkiem w latach ’70 p.n.Chr. Przydatny aby lepiej rozpoznawać czasy nam bliskie a więc przełom epok.

    #122 grzegorz
  123. #120
    Januszu
    W #103 pisałeś, że owocem Kościoła z przymiotnikami jest cywilizacja łacińska. W następnym twierdziłeś, że tak ale z wyjątkami. Niewolnictwo w Europie trwało za czasów Kościoła ponad 18 wieków. To nie były zaplątane chwasty tylko trwała struktura społeczna, na którą wszyscy decydenci się godzili i ją wspierali. Strzeliłeś głupotę z Kościołem i cywilizacją, tak jak z Kościołem i moralnością.

    #123 grzegorz
  124. #108
    Aleksander Krawczuk w czasach PRL-u był dość znaną postacią. Miał też świetny cykl wykładów w Tv. Z wielką przyjemnością i ciekawością się go słuchało.

    #124 Ka
  125. #123
    Grzegorzu,
    proszę zapoznać się choćby z tym artykułem https://www.maitri.pl/gazetka/my_53/html/kosciol.htm To fakt niezbity , że „Niewolnictwo w Europie trwało za czasów Kościoła ponad 18 wieków”. Czy potrafisz wskazać choć jeden dokument Magisterium świętego Kościoła rzymskokatolickiego popierający nieludzkie niewolnictwo znane z dziejów historycznych? Chodzi o wypowiedzi „ex katedra”. Chodzi o stanowisko świętej i apostolskiej Wiary rzymskokatolickiej. W artykule jest wiele źródeł, które jednoznacznie potępiają brutalne niewolnictwo jako nieludzkie. Należy również wziąć pod uwagę samo zjawisko „bycia niewolnikiem”. Niewolnik dawniej to również człowiek pozbawiony jakiejkolwiek własności. Niewolnik to tak samo jak dzisiaj pracownik najemny, zleceniobiorca, pracownik etatowy, itd. Tyle wolności ile własności. Zobacz jak dzisiaj jest wielu niewolników wśród Katolików. Zgadzamy się na różne usługi by przeżyć i co z tego mamy? Tracimy a może już utraciliśmy narodową tożsamość/własność/.
    Pozdrawiam
    janusz

    #125 baran katolicki
  126. #125
    Januszu,
    Pytasz: „czy potrafisz wskazać choć jeden dokument Magisterium Kościoła…”
    Przecież to Ty twierdzisz, że cywilizacja łacińska, której częścią składową jest niewolnictwo jest owocem Kościoła. Teraz twierdzisz, że nie ma na Twoje tezy żadnego oficjalnego dokumentu. Przeczysz sam sobie, dokładnie tak samo jak w Twoich twierdzeniach o Kościele i moralności.

    #126 grzegorz
  127. #126
    Grzegorzu,
    wciskasz mi kit. Piszesz; „Przecież to Ty twierdzisz, że cywilizacja łacińska, której częścią składową jest niewolnictwo jest owocem Kościoła”. Dlaczego wyciągasz taki wniosek? Gorszysz się minionym/historycznym/ niewolnictwem a nie dostrzegasz współczesne niewolnictwo. Za powiedzmy sto lat nowocześni Katolicy oskarżą Cię i Tobie podobnych za barbarzyńców. Sam zobacz na Polaków i Polskę wokół siebie. Ileż tam własności? Kto dzisiaj jest „panem” a kto „gojem”. Święty i apostolski Kościół rzymskokatolicki nie jest workiem dobra i zła, świętości i grzeszności, wspólnotą „nawracających się grzeszników” lecz jest wspólnotą nawróconych grzeszników/świętych/.
    Pozdrawiam
    janusz

    #127 baran katolicki
  128. #127 Januszu
    Nie denerwuj się ☺️.
    Buńczuczne tezy o przewodniej roli cywilizacji łacińskiej wygłasza nawet mój ulubiony klasyk. Przynajmniej jednak nie przyspawuje jej do Kościoła.

    #128 grzegorz
  129. #128
    Grzegorzu
    tu nie chodzi naczelną rolę cywilizacji zachodniej pośród innych cywilizacji. Urodziłeś się w konkretnych uwarunkowaniach kulturowych, religijnych, cywilizacyjnych, itd. To Stwórca przewidział nasze bytowania w tym a nie innym obszarze cywilizacyjnym. Chce zapewne nas mieć tu i teraz jako ludzi zachodu. Nie należy zmieniać woli Bożej szukając innych korzeni swojego człowieczeństwa.
    Pozdrawiam
    janusz

    #129 baran katolicki

Dodaj Komentarz






css.php