Brama owiec (4. Ndz Wlkn – 200503)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Czwarta Niedziela Wielkanocna jest zwana też Niedzielą Dobrego Pasterza. W liturgii Słowa w tle jest zasygnalizowany świat, który błądzi. Który nawet- jak powie św. Piotr we fragmencie swojej mowy – jest „przewrotny”. Prawda i rzeczywistość, jakie przyniósł ze sobą Jezus i które zostają udostępnione przez dar Ducha Świętego, są ratunkiem dla ludzi.

Pytanie i odpowiedź

Mowa Piotra i moc Ducha Świętego poruszył serca słuchających go wszystkich zebranych Żydów, którzy przybyli na Święto Pięćdziesiątnicy. Na ich bezpośrednie pytanie „Co mamy robić?” otrzymują odpowiedź:

Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr –
i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa
na odpuszczenie grzechów,
a otrzymacie w darze Ducha Świętego.

Następnie Piotr daje bardzo ważne pouczenie przez przywołanie faktu obietnicy wypełnionej w Jezusie Chrystusie a teraz dostępnej dla wszystkich słuchających Piotrowego kerygmatu. Aby dostąpić tych obietnice konieczne jest przejście czy wyjście z jednej rzeczywistości, aby mieć udział w tej nowej.

Znamienne jest, że Piotr mówi, iż te obietnice są dla wszystkich. Są dla tych, którzy są blisko jako słuchający wówczas Żydzi (czyli, jak mówił: dla was i dla dzieci waszych) ale także dla tych, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła (stale powołuje). Rysuje się więc dynamika wezwania do „przejścia”, do swoistej Paschy. Ostatecznie sformułuje to wezwanie na podobieństwo „”wyjścia” z miejsca zagrożenia:

Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!

Jak się ma dokonać ten ratunek? W jakim kierunku konkretnie ma się dokonać owo „ratowanie?

Ratunek z przewrotnego pokolenia

Ten ratunek nie polega na przemieszczeniu z jakiegoś miejsca czy kraju zagrożenia. Nie określa też relacji między Izraelitami a poganami. Piotr mówił przecież do Żydów.

Bliższe określenie tego miejsca czy raczej pokolenia otrzymujemy w czytanym dzisiaj fragmencie Pierwszego Listu św. Piotra. Dotyczy to sytalu czy raczej całej koncepcji życia. Piotr przedstawia najpierw dzieł dokonane przez Jezusa Chrystusa jako bardzo specyficzny sposób bycia:

On grzechu nie popełnił,
a w Jego ustach nie było podstępu.

On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył,
gdy cierpiał, nie groził,
ale zdawał się na Tego, który sądzi sprawiedliwie
.

Obraz Jezusa, który wszedł w cierpienie paschalne stanowi wzór postępowania, który chrześcijanie przyjmują przez wiarą i sakramenty. Ten sposób życia jest zestawiony przez św. Piotra z poprzednim, w którym znajdowali się zanim weszli w światło wiary i łaski.

Był to stan, który Piotr określa bardzo dobitnie i wyraźnie jako przeciwstawienie temu wszystkiemu, co się staje (winno się stawać) w chrześcijaninie:

Błądziliście bowiem jak owce,
ale teraz nawróciliście się
do Pasterza i Stróża dusz waszych.

Pasterz

Kim jest ten Pasterz i Stróż dusz tych, którzy uwierzyli? Tym Pasterzem jest Jezus, który – w tej samej mowie zapisanej przez św. Jana – tak oto powiedział o sobie i o swoim „podejściu” (rozumieniu) życia:

Dlatego miłuje Mnie Ojciec,
bo Ja życie moje oddaję,
aby je potem znów odzyskać.

Nikt Mi go nie zabiera,
lecz Ja od siebie je oddaję.

Mam moc je oddać
i mam moc je znów odzyskać.
Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca
(J 10,17n)

Jezus, przez swoją Paschę, jaką sam dla nas przeżył, niejako wziął w swoje posiadanie klucz „wychodzenia” czy „przechodzenia”. A więc klucz Paschy czy klucz paschalny. To on jako Pierwszy i Ostatni i żyjący, który był umarły, a jest żyjący na wieki wieków, ma klucze śmierci i Otchłani (Ap 1,17n).

Korzystanie z władzy i mocy Pasterza

Jezus, jako ten, który ma tę przedziwną władzę jest Pasterzem i Stróżem. Tej władzy jednak nie „posiadł” i nie zachowuje dla siebie, lecz określa siebie i stawia siebie do dyspozycji każdemu jako Brama. Każdy, kto przyjmie prawdę i rzeczywistość Paschy Jezusa, postrzega Jezusa jako Bramę ratującą z „przewrotnego pokolenia i wprowadzającą do życia w Królestwie Bożym – do życia wiecznego. Tak oto Jezus mówi do nas w dzisiejszej Ewangelii:

Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie,
będzie zbawiony
– wejdzie i wyjdzie,
i znajdzie pastwisko

Ten Jezus jest blisko nas. Szczególnie jest w każdej sytuacji doświadczenia przeciwności, cierpienia, niesprawiedliwości. To On wprowadza nas na pastwiska, które nie koniecznie są przez nas wybierane czy przewidywane i planowane. To On sprawia, że wszystko może być dobrze, nawet jeśli jest całkowicie inaczej, niż nam się wydawało, że powinno być. To On sprawia, że niczego nam nie braknie, nawet jeśli brakuje tego, co nam się wydaje jako konieczne. On daje nam klucz (kod dostępu) do nowego życia.

Tym kluczem jest Jego Pascha. Jego śmierć i zmartwychwstanie. Ta właśnie prawda rzuca światło na całe nasze życie. Ona pozwala nam „chodzić” po wszystkich pastwiskach i odkrywać je jako „zielone”, korzystne dla nas – nawet jeśli prowadzą przez „ciemną dolinę” i są takim doświadczeniem, która zabiera coś (trochę, dużo, wszystko) z  tego naszego życia. Przemienia dolinę płaczu w źródło życia (Ps 84,7)

Jest to tak ważne szczególnie teraz, kiedy doświadczamy skutków pandemii i dotykają nas wszelkiego rodzaju ograniczenia i zagrożenia. Modlitwą, życzliwością obejmujemy wszystkich, którzy doświadczają czegoś z tej „koronawirusowej łąki”. Niechaj szczególnie na niej objawia się moc Pasterza przemieniającego wszystko „zagrażające i śmiertelne” w okazję poznawania Jego łaski i Jego życia.

Obyśmy korzystali z tej Bramy, z Misterium Paschalnego Jezusa

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

73 komentarze

  1. Księże Biskupie, Dobry Pasterzu !!!
    Wielkie dzięki za prowadzenie nas – owiec, po „zielonych pastwiskach” Słowa Bożego … 🙂 🙂 🙂
    ……
    Słyszałam od innych znanych mi katolików, również sama tego doświadczając, że zdarza się, iż będąc w kościele mamy natrętne myśli bluźniercze – przekleństwa…
    … są to chwile trudne do opanowania, a jednak trzeba próbować – mówić w takich momentach akty strzeliste i modlić się o uwolnienie …
    … mnie pomogło…
    … „Chociażbym chodził przez ciemną dolinę, zła nie ulęknę się, bo Pan jest przy mnie ”
    Serdecznie pozdrawiamy TTM 🙂 🙂 🙂

    #1 niezapominajka
  2. Januszu,
    …módl się o pokornego ducha swojego, bo tego ci brakuje…

    #2 niezapominajka
  3. Bardzo sie cieszę na dzisiejsze Słowo ,bo otrzymuje je w wielkim doświadczeniu /zostalam oszukana na dużą kwotę i być może bedziemy zmuszeni dochodzic swoich racji w sądzie/. Koszmary nocne nie pozwolily mi spać.Jedynym ratunkiem na bezsenność okazał sie różaniec i czytanie Slowa Bożego.
    Jestem pewna ,że Pan Bóg dopuścil tę sytuację dla mojego dobra,bo od dłuższego czasu prosilam Go o bezgraniczną ufność/zawsze mialam uczucie ,że chociaz dużo sie modlę-nie ufam Mu do konca/.
    Dzieki dzisiejszemu Slowu zrozumialam ,że przecież jest Dobry Pasterz dla którego nie ma nic niemożliwego /może nieraz tak mówilam ale do konca nie wierzylam /.
    Teraz pojmuję ,że wzrost łaski mogę otrzymac przez przyjęcie tej proby ufności.
    Modle za za krzywdziciela i jestem spokojna ,bo wiem ,że najlepszy Pasterz mnie poprowadzi tak jak On to widzi.
    Dziękuje Ks Biskupowi za komentarz i polecam sie modlitwie

    #3 Klara
  4. Jezus jest Bramą owiec ale co to znaczy?
    On jest tym Dobrym Pasterze ale dlaczego Bramą?
    Brama mi się kojarzy z wjazdem na posesje gdzie wita mnie gospodarz. Tym gospodarzem jest Jezus ale dlaczego też utożsamia się z bramą?
    Czegoś tu nie rozumiem.
    I dlaczego ten Dobry Pasterz kazał spożywać swoje Ciało?
    Dlaczego Paweł napisał w drugiej osobie:
    „Błądziliście bowiem jak owce […]”?
    ————————
    #1 niezapominajka
    „Słyszałam od innych znanych mi katolików, również sama tego doświadczając, że zdarza się, iż będąc w kościele mamy natrętne myśli bluźniercze – przekleństwa…” – przecież to ciągle się zdarza i w domu i nawet gdzieś idąc a nie tylko w kościele. Sam ma takie myśli ale próbuje się opanować i jakoś to pomaga.

    #4 chani
  5. Spojrzałem na herb biskupi wielebnego Gospodarza i odnalazłem hasło „Posłuszeństwo Ewangelii-Eucharystia”. Tu mógłbym zakończyć post chyląc „baranią” głowę przed osobą Księdza Biskupa. Niestety zmuszony jestem w pokorze zapytać; czy bliżej na tej „koronawirusowej łące” bliżej nam do „Jezusa historycznego/biblijnego/” czy do „Jezusa eucharystycznego”. Zamknięci nie z własnej woli w domowych „owczarniach” pod przewodnictwem wirtualnych pasterzy, pozbawieni realnego pokarmu mamy w posłuszeństwie „Ewangelii” cieszyć się duchem eucharystycznym? Proszę realistycznie podejść do moich słów.
    Pozdrawiam
    janusz

    #5 baran katolicki
  6. #2
    niezapominajko,
    wdzięczny jestem za braterska troskę o moje zdrowie. Pycha to najgroźniejsza zaraza na tym i tamtym świecie. Pokory nigdy nie za dużo. Biorę rozumem każdą ilość.
    Pozdrawiam
    janusz

    #6 baran katolicki
  7. Mam takie pytanie; Czy Bóg już tu na ziemi może darować winę i karę za grzechy popełnione?
    Czasami mi się zdaje, że niektórzy traktują Boga jakby taką marionetkę, która przyjmie do nieba tego, kto na ziemi modli się ileś tam razy.

    #7 chani
  8. „Słuchając ” postów Janusza, zadaję sobie i nie tylko, pytanie:
    …czy pan Bóg kocha też szatana?…

    #8 niezapominajka
  9. Ad #4 chani
    Krzysztofie!
    Próbuj to pojmować zastępując słowo „brama” słowem „klucz” (kod itp – jak to jest proponowane we wpisie).
    To Jezus przez swoje Misterium Paschalne udostępnione nam jako Pokarm – Eucharystia nie tylko wskazuje drogę, ale On sam nią jest i pozwala się spożywać, byśmy mogli wejść w jak najgłębszą relację egzystencjalną (życiową). Dzięki Jemu wchodzimy w to „wszystko”, co jest nowością zaistniałą i podawaną nam właśnie dzięki Jedynemu Pasterzowi.
    Błądzenie, o którym mówi św. Piotr, to życie właśnie bez owego klucza – życiowe chodzenie po omacku w szukaniu „własnego” szczęścia (dobra – wg swojej miary itp).
    Jeśli nawet naszą relację z Nim czasem zakłócają jakieś zdrożne, natrętne, bluźniercze myśli itp., nie powinno nas to dziwić. Ważne, by nie odwracać wzroku (naszego ukierunkowania) na Niego. On jest Bramą. On ma klucze, On jest Kluczem – sposobem życia w kluczu paschalnym.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #9 bp Zbigniew Kiernikowski
  10. #5
    Janusz
    Eucharystia to łamanie, to dawanie siebie, to służba. To nie teatr i obecność dla samej obecności. Jeżeli nie dzieje się to w tobie, to nie uczestniczysz w Eucharystii (z listu do Koryntian).

    #10 St(r)ach
  11. #10
    Stachu,
    płytko ujmujesz istotę Eucharystii. Za każdym razem kiedy mam zaszczyt słuchać Mszy świętej jestem świadom aktualnego wydarzenia w jakim uczestniczę. Zbawcza Ofiara Pana Jezusa jest tak realna i realistyczna, że potrafi przenieś mnie w „duchu i prawdzie” pod biblijną Golgotę, w ten czas kiedy to Pan Jezus realnie wisi na krzyżu i umiera. Kiedy ksiądz/Chrystus/ konsekruje chleb i wino i podnosi wysoko ku Niebu mój duch przenosi się rzeczywiście pod Krzyż Pana Jezusa. Być może to zbawcze wydarzenie uaktualnia/uobecnia/ się dla mnie w duchowej pamięci. Mam rzeczywiste doświadczenie bycia obecnym pod Krzyżem konającego Pana Jezusa. Stoję we wspólnocie z Maryją , Janem, i ogromną rzeszą zastępów anielskich. Są tam niezliczone rzesze Świętych Pańskich. Tych znanych i nie znanych. Nikt tam nie tańczy. Nikt nie wymachuje chorągiewkami. Nikt nie gra na bębenkach i gitarach. Padamy na kolana. Niektórzy leżą krzyżem. Stachu, to się dzieje na prawdę. Nie mam pojęcia jakim cudem ale tak jest. Dawanie siebie, umieranie dla innych, bycie dobrym jak chleb powszedni, pragnienie bycia człowiekiem, i wiele wiele innych zbożnych owoców znajdziesz tylko pod rzeczywistym i realnym Krzyżem naszego Pana i Boga Jezusa Chrystusa. Msza święta rodzi Eucharystię. Czy rozumiesz ten porządek. Msza święta daje nam zbawienną Eucharystię. Chyba znowu „odleciałem” za daleko, przepraszam.
    Pozdrawiam
    janusz

    #11 baran katolicki
  12. #9
    bp Zbigniew Kiernikowski
    No tak, ale tak się zastanawiam dlaczego Kościół każe się modlić się do Boga za wstawiennictwem świętych?
    Nie jestem protestantem i to katolickim, – jak to często pisze Janusz – ale mam z tym problem jak napisałem w jednym z wpisów.
    Czy dobrze robimy modląc się za ich przyczyną?
    Jeśli Eucharystia jest doskonałą drogą do nieba to dlaczego ci święci?
    Dzięki Eucharystii wiem, że mocno nie upadnę i trzymam się tego Krzewu Winnego.
    Nic mi już nie potrzeba.
    Jeśli znalazłem właściwy klucz, to już niczego mi nie zabraknie.

    #12 chani
  13. Jezus powiedział o mannie, że Izraelici jedli ją i pomarli a św. Paweł napisał, że to był pokarm duchowy. Moim zdaniem to było tak, że Izraelici spożywali mannę tylko zmysłami i dlatego pomarli.
    Tak samo i Eucharystię można przeżywać tylko zmysłami i dlatego pewnie Paweł pisał, że jeśli ktoś spożywa nie bacząc na ciało, wyrok sam sobie wydaje.

    #13 chani
  14. #11
    Przykro mi, ale muszę powtórzyć to co napisałem wcześniej. Jeśli Eucharystia nie przemienia Cię to jesteś tylko świadkiem przedstawienia. Nie ja to powiedziałem, miej pretensje do św.Pawła. Eucharystia nie jest po to abyśmy byli świadkami śmierci Chrystusa ale raczej jej współuczestnikami dając pełne zaufanie Bogu i zgodę na działanie według Jego woli wierząc że jest zmartwychwstanie do nowego życia. Jest zgodą na złamanie naszego życia i przejście przez śmierć w Chrystusie Panu naszym.
    A tak swoją drogą, to czy to, co napisałeś nie jest uczuciem wiary tak przez Ciebie krytykowany ?

    #14 St(r)ach
  15. #11
    Janusz
    Skoro to jest tak realne doświadczenie, to jakie skutki czyni w twoim życiu?
    Gdy wracasz do domu, idziesz do pracy…
    Konkretnie w twoim życiu, a nie ogólnie.

    #15 basa
  16. # 11
    Janusz
    A w gruncie rzeczy napisałeś to samo co Stach, tyle tylko, że bardziej barwnie i obrazowo, używając znacznie więcej słów.

    #16 basa
  17. Ad #12 chani
    Krzysztofie!
    Jeśli znalazłeś klucz, to trzymaj się go i proś Pana Boga, abyś go nie stracił.
    Jeśli jeszcze nie znalazłeś go w pełni, święci mogą ci pomóc – będąc przykładem, wzorem itp.
    Podobnie może też być, gdybyś się w tym zagubił.
    Wielu świętych borykało się bowiem ze sobą samym – i to czasem bardzo mocno – aby tego klucza się trzymać a czasem także go odnajdywać i do niego wracać.
    Święci nie są dla nas żadnym „musem” (musisz, bo ci każą), ale pomocą gotową wspomagać.
    Oni to przeżyli, co jawi się i stoi przed nami.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #17 bp Zbigniew Kiernikowski
  18. https://www.youtube.com/watch?v=EbXVPWGHDE4
    …teraz podaję ten link ,który polecam 🙂

    #18 niezapominajka
  19. #14,
    to co napisałem nie jest uczuciem wiary, lecz rzeczywistym „doświadczeniem” działania łaski Bożej na mój rozum. To Bóg działa w liturgii a nie ja. Msza święta nie jest moim dziełem lecz jest arcydziełem Stwórcy. Mogę powtórzyć to jeszcze raz. To Bóg działa w moim życiu/duszy/ a nie ja. Słucham Mszy świętej a nie współtworzę Mszę świętą. To nie ja umieram podczas Mszy świętej lecz jest to uobecnienie zbawczej śmierci Pana Jezusa Chrystusa. Moje umieranie/moja msza święta/ zaczyna się dopiero po dobrze usłyszanej Mszy świętej Pana i Boga Jezusa Chrystusa. Liturgia Mszy świętej nie jest jakąś tam pamiątką żydowskiej Paschy uwspółcześnioną do naszych czasów. „Pascha” to pojęcie ze Starego Testamentu. „Ofiara” jest katolickim rozumieniem Mszy świętej. Zastanawiam się dlaczego tak bardzo nowoczesnym katolikom zależy na zamianie ofiarności Mszy świętej na paschalność Mszy świętej? Kto dzisiaj rozumie słowo „pascha”? „Ofiara” jeszcze coś znaczy w uchu i sercu współczesnego Katolika.
    Pozdrawiam
    janusz

    #19 baran katolicki.
  20. #15
    Basiu,
    konkretnie i realnie to musiała byś przyjechać do nas, pomieszkać z nami, porozmawiać dłużej nocami bo w dzień dość długo pracuję.
    Basiu, blog/internet/ nie jest miejscem odpowiednim, by uzewnętrzniać swoja prywatność. Na pewno nie życzyli by sobie tego Ci do których mam najbliżej. Zadzwoń lub zawitaj do nas. Tutaj mogę Ci zdradzić mój klucz do Eucharystii. Nie mam pojęcia czy zgodny on będzie z kluczem podanym przez Księdza Biskupa. Msza święta nie ogranicza się tylko do rzeczywistości doczesnej. Każdorazowo uczestniczą w Mszy świętej niepoliczone rzesze zmarłych. To Ci w Niebie i Czyśćcu. Bardzo często spłycamy Mszę świętą do działania Boga tylko w rzeczywistości naturalnej. Ostatnie czasy jasno ukazują nam ponad czasowy i materialny sens rzeczywistości mszalnej/ofiarnej/. Świadomość świętych obcowania podczas Mszy świętej wynika z realizmu świętej i apostolskiej Wiary Kościoła rzymskokatolickiego.
    Basiu, ci co mnie znają, oglądają, słyszą, widzą, czyją, smakują, itd. mogą Ci zaświadczyć jaki jestem na prawdę. Każda moja własna ocena siebie samego nie ukaże prawdy o mnie.
    Pozdrawiam
    janusz

    #20 baran katolicki.
  21. Tak sobie po myślałem; Czy możemy pokonać szatana?
    Jeśli Jezus jest dla nas wzorem wiary – jak to napisano w Piśmie – to wzorem Jezusa pewnie możemy szatana pokonać tylko trzeba chcieć.
    Wdeług mnie Jezus pokonał szatana nie dlatego, że był Bogiem, ale dlatego, że On był w Nim a to według mnie róźnica.
    Dla mnie Jezus na ziemi był całkowicie i wyłącznie człowiekiem.
    Królestwo niebieskie to inna rzeczywistość i tam Jezus jest Bogiem.
    Właśnie to jest też moje rozumowanie wiary drogi Januszu.

    #21 chani
  22. #18
    niezapominajko,
    ks. Grzegorz Strzelczyk w odpowiedzi na pytania wspomina o konieczności unowocześnienia/uwspółcześnienia/ języka dogmatycznego jakim do tej pory posługuje się Kościół rzymskokatolicki. Język metafizyki ma być zastąpiony językiem relacyjnym. Ciekawa i bardzo odważna propozycja tylko po co wciąż na nowo tworzyć nowe pojęcia. Czy nie lepiej współczesnego Katolika wprowadzić w tradycyjne zwroty? To, że w większości jesteśmy analfabetami dogmatycznymi nie da się ukryć przed tym światem. Pytanie czy warto tworzyć nowy język kosztem języka metafizycznego? Czy takie „aggiornamento” językowe pomoże czy przeszkodzi w wierze katolickiej?
    janusz

    #22 baran katolicki
  23. #20
    Janusz
    No właśnie. Gdybym pobyła z wami, to nie musiałabym pytać. 🙂
    Tymczasem pytam, abyś miał możliwość dania świadectwa. 🙂
    Byłam kiedyś na rekolekcjach liturgicznych i wiem, że Msza Święta jest uczestnictwem nie tylko w tej liturgii ziemskiej, ale i w niebieskiej. Do tego nie potrzebuję widzeń. 🙂

    #23 basa
  24. #19
    Januszu
    Pytasz: „Kto dzisiaj rozumie słowo „pascha”? „Ofiara” jeszcze coś znaczy w uchu i sercu współczesnego Katolika.”
    Tak, zgadzam się, słowo „ofiara” łatwiej zrozumieć, bo każdy z nas przeżywa „ofiary”, a więc cierpienia, trudności porażki. Czasem wydają się niesprawiedliwe, czasem zasłużone.
    Pascha to coś więcej niż ofiara. To przejście ze śmierci do życia. Z ciemnej doliny na połoniny niebieskie jak śpiewał Adam Drąg.
    Pan Bóg nie potrzebował dla siebie ofiary Swego Syna, my potrzebujemy Paschy Jezusa jako Drogi dla nas, aby iść ze śmierci do życia.
    Jezusa-bramy do życia.

    #24 grzegorz
  25. #19
    Janusz,
    Eucharystia ma zdecydowanie charakter paschalny.
    Pięknie jest to wytłumaczone pod koniec wykładu. Posłuchaj i przyjmij. https://m.youtube.com/watch?v=fgLlsq3KTT8

    #25 St(r)ach
  26. #24
    Grzegorzu,
    „Pascha to coś więcej niż ofiara”.
    Zestawiłem to z „Pan Bóg nie potrzebował dla siebie ofiary Swego Syna”. Według teologi Teiharda de Chardena Pan Bóg utożsamił się podczas Wcielenia z materialnym światem. Stwórca potrzebował Wcielenia by niejako na własnej „skórze”/naturze/ doświadczyć bycia Bogiem jako człowiek. Nie wiem czy zapoznałeś się z postacią jezuity, który miał dominujący wpływ na Sobór Watykański II. Przed Soborem był na indeksie/zakazany/. Po Soborze razem z Lutrem przekroczył katolickie progi.
    Grzegorzu, dajmy spokój z ideologizowaniem świętej i apostolskiej Wiary rzymskokatolickiej. Atakują nas nie tyle z zewnątrz ale i od wewnątrz. „Czy jednak Syn człowieczy znajdzie wiarę gdy przyjdzie ?”. Jaką wiarę ma znaleźć we mnie Pan Bóg gdy przyjdzie po mnie w chwili mojej cielesnej śmierci? Czy będę dla Boga paschalny/ofiarny/? Ciekawi mnie jak określisz granice pomiędzy „paschą” a „ofiarą”? Proszę zrozumieć, że w #19 pisałem zasadniczo o Mszy świętej jako źródle wszelakiej Eucharystii. Nie ma Eucharystii bez Ofiary Mszy świętej. Proszę nie lękać się głębi pojęciowej. „Pascha Jezusa Chrystusa” czy może „Ofiara Jezusa Chrystusa”.
    Pozdrawiam
    janusz

    #26 baran katolicki
  27. #25
    Stachu,
    mimo dobrych chęci słabo słychać jak dla mnie nagranie podane prze Twojego linka. Z wiekiem ciężkiej pracy w stoczni tracę słuch i mimo dobrych chęci nie daję rady usłyszeć ks. Grzegorza. Dlaczego paschalność Eucharystii chce zdominować Przenajświętszą Ofiarę Pana Jezusa Chrystusa, która jest uobecniana realni, rzeczywiście i substancjalnie podczas każdej Mszy świętej? Czy mentalność paschalna nie jest trwanie w Starym zakonie?
    Pozdrawiam
    janusz

    #27 baran katolicki
  28. #22
    Januszu
    Językiem kościoła jest dialog.
    Słowo Boże komunikuje się z człowiekiem, przyjęte daje odpowiedź w stosunku do bliźnich poprzez czyny miłosierdzia, które znów rozpoznane jako Słowo Boże , przyjmowane dają odpowiedzi.
    Dialog Słowa i człowieka.
    Tak mówi też Piotr do Żydów: przyjmijcie chrzest, otrzymacie Ducha Świętego, który was w odpowiedzi pośle z Dobrą Nowiną do innych.
    Operowanie dogmatami, metafizyką itp. to sprawa teologii, a teologowie nie muszą być w ogóle wierzący.

    #28 grzegorz
  29. #23
    Basiu,
    za każdym razem gdy jesteś realnie obecna ze swoim ciałem i duchem przed Najświętszym Sakramentem Ołtarza to tym samym jesteś widzialna z tamtej strony przez zbawione dusze będące już w Niebie lub jeszcze w Czyśćcu, które Cię znały. Które kochałaś zapamiętałaś i nadal jesteś z nimi w jedności wiary eucharystycznej. Jezus Eucharystyczny jest jednocześnie tu i tam. W Jezusie Eucharystycznym nie ma granicy pomiędzy śmiercią a życiem.
    Basiu, jako doświadczenie bardzo realne i bardzo bolesne niech będzie moja rezygnacja z podwyżki jaką zaproponowano mi kosztem popłynięcia z falą poprawności biznesowej. Ktoś kto prowadzi własną działalność zrozumie o co chodzi. Tracę sporo ale jeszcze więcej ufam zyskać w odpowiednim czasie.
    Pozdrawiam
    janusz

    #29 baran katolicki
  30. #29
    Janusz
    Dziękuję. 🙂
    Mógłbyś dawać więcej świadectw a mniej filozofować. 🙂

    #30 basa
  31. #28
    Grzegorzu,
    piszesz, że „Językiem kościoła jest dialog”. Po pierwsze dlaczego Kościół z małej literki? Po drugie o jakim „kościele” myślisz? Użycie słowa „kościół” wymaga dopowiedzenia o jaki „kościół” idzie w Twoim stwierdzeniu? Dla mnie święta Liturgia Kościoła rzymskokatolickiego jest przepowiadana w jednym z języków uważanych za boski. Mamy do wyboru język hebrajski, język grecki i język łaciński. Gdzie nam współczesnym Katolikom po drodze najbliżej? Proponujesz „dialog” pojęciowy czy „dialog” relacyjny? Dialog Pana Jezusa z „tym światem” jasno jest opisany w Ewangelii. Pan Jezus stawia siebie w totalnej opozycji do „tego świata”. Dialog relacyjny/język relacyjny/ jeśli ma katolicki sen to powinien mocno proklamować obiektywną/boską/Prawdę, boskie Dobro i boską Piękność. Kultura łacińska/rzymska/ jest naszą katolicką powinnością/ojcowizną/. Grzegorzu, nie ma dialogu z szatanem władcą/duchem/ tego świata.
    Pozdrawiam serdecznie
    janusz

    #31 baran katolicki
  32. #30
    Basiu,
    pewnie, że mógłbym publicznie pozbyć się prywatności pisząc o „swoim doświadczeniu” Boga czy o „osobistym doświadczeniu własnej wiary”. Doświadczenie Boga cielesnymi zmysłami jest ograniczone do doczesności materialnej. Czy o takie doświadczenie Ci chodzi? Czy Bóg/Stwórca/ jest doświadczalny przez stworzenie? Święta Liturgia daje możliwość sakramentalnego „doświadczenia” Boga. Basiu, co rozumiesz przez „doświadczenie Boga”? O co Ci chodzi w tym wystawianiu „świadectw Bogu/Stwórcy/? „Dać świadectwo” własnej wierze czy Bogu? Proszę nie bać się tych pytań i spróbować na nie krótko odpowiedzieć.
    Pozdrawiam
    janusz

    #32 baran katolicki
  33. #21
    chani,
    piszesz, że „Dla mnie Jezus na ziemi był całkowicie i wyłącznie człowiekiem”. Czy możesz jakoś uzasadnić swoją wiarę wyznaną tym co napisałeś? Krzysztofie, „sola homo” w Boskiej Osobie Syna Bożego ni jak pasuje do chrześcijaństwa szeroko pojmowanego? Czy jesteś chrześcijaninem a może jehowitą?
    Pozdrawiam
    janusz

    #33 baran katolicki
  34. #27
    Rozumiem tą trudność, więc w kilku zdaniach zaprezentuję, co chciałem powiedzieć.
    Baranek został zabity dzięki czemu my mamy życie. Dzięki Jego krwi nasze grzechy zostały zgładzone ( odpuszczone). Później z Niego spożywamy, aby mieć moc na wyjście, na drogę. Symboliczne we mszy świętej jest, że spożywanie jest tuż przed wyjściem. Zjedz i wyjdź. Ruszaj. Jest to czczenie przez spożywanie.
    Eucharystia nie jest powtarzaniem ofiary Chrystusa (list do Hebrajczyków). Ona stała się raz na wszystkie czasy.
    Eucharystia uobecnia Jezusa Chrystusa ze wszystkimi aspektami Jego życia. Spożywając Go, zmieniamy się w NIEGO gotowi na przebaczenie, cierpienie i śmierć w relacji do drugiego.

    #34 St(r)ach
  35. ad #32,
    Januszu,
    Boga Ojca , doświadczamy głównie, przez Syna:

    …”Ten Jezus jest blisko nas. Szczególnie jest w każdej sytuacji doświadczenia przeciwności, cierpienia, niesprawiedliwości…” Ks.Biskup
    …..
    jak napisał Strach:
    „Eucharystia uobecnia Jezusa Chrystusa ze wszystkimi aspektami Jego życia. Spożywając Go, zmieniamy się w NIEGO gotowi na przebaczenie, cierpienie i śmierć w relacji do drugiego.”
    ……
    Kogo z ludzi uważasz za szatana, z którym się nie dyskutuje? Przecież dużo ludzi prezentuje mentalność iście szatańską, a jednak próbuje się im przedstawiać argumenty poprawnego myślenia…
    …chociażby totalna opozycja myśląca jak przysłowiowy –
    „szywrót na wywrót”
    …czy ateiści z wyboru, czy walczący ateiści czy lgbt, czy ludzie opanowani ideologią New Age…- czyż nie są to szatańskie postawy ?
    … postawiona w obliczu takich osób, uruchamia się we mnie chęć prowadzenia dyskusji, jeśli takowa jest w ogóle możliwa…

    #35 niezapominajka
  36. #32
    Janusz
    Szczerze mówiąc właśnie tego mi brakowało w twoim świadectwie. 🙂
    Miałam ochotę dopytać ciebie, dlaczego zrezygnowałeś?
    Kto/co dało ci moc do tej rezygnacji?
    Czy ta moc pochodziła od Ciebie? Czy od Boga? Czy uczestnictwo w Mszy dało ci tą moc? A może te widzenia, o których pisałeś?
    Ale nie chciałam być upierdliwa, więc przyjęłam, że to Bóg przez Eucharystię uzdolnił ciebie do takiego postępowania.
    W moim przekonaniu świadectwo jest dobre, gdy wskazuje na działanie Boga w moim życiu. Odwraca uwagę ode mnie i moich możliwości, a wskazuje na moc Boga. Wtedy nie jest chwaleniem się/siebie, ale jest wielbieniem Boga, który czyni wielkie rzeczy w moim życiu. 🙂
    Tego mi brakowało w twoim świadectwie, ale mimo wszystko uważam, że dało mi ono znacznie więcej niż całe twoje filozofowanie.
    To jest ważne zobaczyć, że ktoś z miłości do Boga rezygnuje z osobistych korzyści. To przemawia mocniej niż słowa. 🙂
    Nadal uważam, że powinieneś dawać więcej świadectw niż nas pouczać. 🙂

    #36 basa
  37. P.S. Janusz
    No chyba, że uważasz, że to wszystko działo się twoją mocą, więc rzeczywiście nie ma sensu o tym pisać….

    #37 basa
  38. #34,
    Stachu,
    nie rozumiem co chcesz powiedzieć przez „Symboliczne we mszy świętej jest, że spożywanie jest tuż przed wyjściem. Zjedz i wyjdź. Ruszaj. Jest to czczenie przez spożywanie”. Chodzi o to co jest symboliczne we Mszy świętej. Czy możesz dopowiedzieć.
    janusz

    #38 baran katolicki
  39. #35
    niezapominajko,
    moje osobiste doświadczenie nie jest kompatybilne z doświadczenie innego/drugiego/ człowieka. Tu nie chodzi do nominalizm prywatnego wierzenia/doświadczenia/ polegający na tym, że wierzę tylko w to co sam doświadczyłem. Czy poza osobistym doświadczeniem jest obiektywny Stwórca? Opieranie się tylko na dawaniu subiektywnego świadectwa osobistego doświadczenia Boga nie jest drogą rzymskokatolickiej Wiary. I co z tego, że wyskoczę jak „filip z konopi” i zaświecę u umysłach tego świata „głupotą”. Czy będąc „głupkiem” w ich oczach zmieni to ich myślenie? Być może taka postawa mnie uświęci ale czy jest ona uświęcająca dla tych, którzy żyją w grzechu bez łaski uświęcającej? Czy pies zrozumie swojego pana na modlitwie?
    Niezapominajko proszę nie ograniczać katolickiej wiary tylko dawania świadectwa tej wierze.
    Pozdrawiam
    janusz

    #39 baran katolicki
  40. #37
    Basiu,
    działać o własnych siłach to naturalny sposób na przetrwanie w ludzkim stadzie gdzie liczy się pieniądz, władza, giętkie posłuszeństwo, umiejętność asymilacji się do otoczenia, itd. Dobrowolna rezygnacja z profitów naturalnych proponowanych w „dobrej wierze” nie mieści się w głowach niewierzących/niechrystusowych/. Działają ustalone/sprawdzone/ procedury a tu nagle napotykają na nieuzasadniony opór. Na pytanie „dlaczego nie chcę” odpowiedziałem wprost „bo ci nie ufam”. Tego doświadczam osobiście. Gorzej jest z tłumaczeniem i dawaniem świadectwa. To nie jest w mojej tylko mocy.
    Pozdrawiam
    janusz

    #40 baran katolicki
  41. #33
    baran katolicki
    Nie jestem jehowitą.
    Moim uzasadnieniem niech będą słowa: „On, mając naturę Boga, nie uznał za stosowne korzystać ze swojej równości z Bogiem, lecz ogołocił siebie samego, przyjmując naturę sługi i stając się podobnym do ludzi” [Flp 2,6-7]. W innym tłumaczeniu jest: ” Chociaż zawsze był Bogiem, nie uważał, że za wszelką cenę musi zachować swoje boskie przywileje. Przeciwnie, wyrzekł się wszystkiego i przyjął status sługi – stał się człowiekiem takim jak wszyscy”
    Nawet sam Jezus podkreślał, że to co on czyni nie czyni tego od siebie, tylko czyni to Ojciec:
    „Rzekł więc do nich Jezus: «Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM i że Ja nic sam z siebie nie czynię, ale że mówię to, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba” [J 8,28-29]
    Jezus mimo, że mówił, że Ojciec jest w nim a On w Ojcu to według mojego rozumu nie znaczy, że Jezus był Bogiem.
    „Słyszeliście przecież, co wam powiedziałem: Odchodzę, lecz powrócę do was. Gdybyście Mnie miłowali, to rozradowalibyście się, że idę do Ojca. Ojciec bowiem jest większy ode Mnie” [J 14,28].
    To moje wierzenie i nikogo więcej.

    #41 chani
  42. # 40
    Janusz
    Z tym się zgadzam: Dawanie świadectwa nie jest tylko w ludzkiej mocy. 🙂
    Jest skutkiem spotkania Boga, doświadczenia Jego działania w życiu.
    I Jego woli… 🙂 Tak myślę. 🙂

    #42 basa
  43. Tak mi się jeszcze przypomniało odnośnie świadectw, oporu człowieka i woli Boga. 🙂
    Byłam kiedyś na warsztatach liturgiczno-muzycznych. I tam każdy z prowadzących mówił świadectwo na temat, w jaki sposób Bóg przyprowadził go do zajmowania się muzyką. 🙂
    Każdy powiedział swoje, ale było widać, że jeden z nich nazwijmy go A oczekiwał, że drugi – B powie jeszcze coś więcej… Ale nie powiedział. A nie naciskał.
    Na drugi dzień B przyszedł na zajęcia z chrypką i nie mógł śpiewać. Wtedy powiedział, że skoro nie może śpiewać, to coś nam powie. I powiedział tą najmocniejszą i najbardziej istotną część świadectwa, którą pominął poprzednio. Dla mnie było oczywiste, że Bóg swoimi sposobami sprawił, aby B to powiedział.
    To było mocne! Z chęcią bym to świadectwo przytoczyła, ale nie potrafię. Muszę jednak napisać, że Bóg jest niesamowity w swoim działaniu i zawsze szanuje wolność człowieka. Nie mniej potrafi sprawić, aby człowiek w wolności zrobił to, co Bóg chce.
    Niesamowite jest też to, że po kilku latach warsztaty pojawiły się w moim mieście, a wraz z nimi B, chociaż już z innymi współprowadzącymi i bez świadectw.
    Muzyka B gra mi w duszy i te warsztaty w moim mieście, odbieram jako dar Boga.
    Bo ja bardzo ceniąc B bałam się go zbaalizować i nie zamierzałam już jeździć na warsztaty do innych miast.
    Bóg jest bardzo dobry.

    #43 basa
  44. #41
    Krzysztofie
    we fragmencie J 8 przeniosłeś akcent na drugą część wypowiedzi Jezusa a nie mniej ważną jest nazwanie siebie imieniem Boga „JA JESTEM”.
    Trzeba zaznaczyć, że rozdział 8 Jana jest dyskusją z Żydami. Jezus atakowany przez Żydów ostatecznie bez ukrywania mówi: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM». Te słowa stały się ostatecznie podstawą do wydania wyroku skazującego. Te słowa Jezus potwierdza w czasie ostatniej wieczerzy wiedząc, że nadeszła Jego godzina: J 13;19 Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście, gdy się stanie, uwierzyli, że JA JESTEM.

    #44 lemi
  45. #38
    Tak jak niegdyś izraelici wyszli z Egiptu po spożyciu Baranka, tak teraz w liturgii spożywanie Baranka odbywa się tuż przed jej zakończeniem. Spożywamy i mamy moc na drogę. Czczenie przez spożywanie to nic innego jak oddawanie czci przez spożywanie pokarmów. Wiadomo że w tradycji padchalnej uczta miała wymiar symboliczny, potrawy symbolizowały ucisk z niewoli itp. Dla chrześcijan w tą symbolikę wpisany został prawdziwy Baranek Jezus Chrystus.

    #45 St(r)ach
  46. #44
    lemi
    No wiem, ale w takim razie dlaczego Jezus powiedział, że Ojciec jest większy?
    A poza tym to tym wyrażeniem „Ja jestem” wszyscy się posługujemy i nie koniecznie oznacza Boga.
    Mogło to oznaczać np. „Kto mnie zobaczył, zobaczył też i Ojca”.
    To co przytoczyłeś: ” Zanim Abraham stał się, JA JESTEM”, odnosi się do sfery niebieskiej i tam przecież nie zaprzeczam, że Jezus jest Bogiem.

    #46 chani
  47. #45
    Stachu,
    cały czas chodzi o konkretne wydarzenie jakim jest każdorazowa Msza św.podczas, której dochodzi do uobecnienia w sposób realny a nie symboliczny Ofiary Krzyża Pana naszego i Boga naszego Jezusa Chrystusa. To jest to samo wydarzenie uobecnione podczas przeistoczenia w sposób „bezkrwawy”. Jesteśmy autentycznie i rzeczywiście obecni na Golgocie podczas konania Pana Jezusa. Dzięki łasce katolickiej Wiary widzimy i przeżywamy to tak jakbyśmy całą swoją duszą byli w realnej jedności z konającym Panem Jezusem Chrystusem. Uobecnienie Najświętszej Ofiary nie jest symboliczne lecz jak najbardziej realistyczne. Piszesz na zakończenie; „Wiadomo że w tradycji paschalnej uczta miała wymiar symboliczny, potrawy symbolizowały ucisk z niewoli itp. Dla chrześcijan w tą symbolikę wpisany został prawdziwy Baranek Jezus Chrystus”. Pascha żydowska do dzisiaj przeżywana jest jako symbol biblijnej paschy. Msza święta nie jest symbolem Ofiary Chrystusa lecz jest realnym, rzeczywistym i substancjalnym uobecnieniem Najświętszej Ofiary jaką złożył i wciąż składa Pan nasz i Bóg Jezus Chrystus. Prawdziwy Baranek jako symbol paschalny jest nie do przyjęcia w świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej. Być może źle odczytuję twoje myśli i stąd ta konsternacja. Czy możesz coś więcej napisać jak rozumiesz słowo „symbol” odnośnie realnego Pana Jezusa Chrystusa podczas największego wydarzenia w dziejach ludzkości jaką uobecnia Msza święta.
    Pozdrawiam
    janusz

    #47 baran katolicki
  48. ad.#45
    Stachu,
    „… to czyńcie na moją pamiątkę”. Jak rozumiesz ten „rozkaz” Pana Jezusa? Proszę poszukać odpowiedzi.
    janusz

    #48 baran katolicki
  49. Jeszcze tak sobie pomyślałem, że z łatwością nam przychodzi wiara, że Jezus i na ziemi był Bogiem, ale to że Bóg może przebywać w człowieku na stałe to już nie.
    Właśnie, moim zdanie to Bóg przebywał w Jezusie stale i dlatego czynił takie rzeczy.
    Moim zdaniem Bóg może przebywać w człowieku ale to sam Bóg sobie upatrzy takiego człowieka.
    W Ks Rodzaju wyczytałem:
    „Wtedy Bóg rzekł: Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną; niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat” [6,3] – czyli Bóg wcześniej jednak przebywał w człowieku bo ten dożywał nawet 900 lat.

    #49 chani
  50. #49
    Bóg powiedział „duch mój” a nie „Ja”. Bóg jest trójjedyny ale w trzech osobach.

    #50 lemi
  51. #46
    Wj 3;15 Mówił dalej Bóg do Mojżesza: «Tak powiesz Izraelitom: „JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia.
    Krzysztofie polecam Ci do przeczytania tłumaczenie Ewangelii św. Jana przez Romana Brandstaettera.

    #51 lemi
  52. #50
    lemi
    Bóg jest duchem więc dla mnie wyrażenie „mój duch” jest tożsame z samym Bogiem. Nie miałem na myśli Ducha Świętego ale ducha Boga.
    Dzisiaj zapewne też Bóg mieszka w upatrzonych przez Siebie ludziach. Wystarczy się rozejrzeć. Łatwo ich rozpoznać.
    Nie utożsamia się tylko mieszka w nich.
    ” W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.” [J 14,23-24]

    #52 chani
  53. Przeczytałem właśnie przypis z Biblii Tysiąclecia do
    J 14, 28 – „Mówi to Bóg Wcielony: chwała Syna, równa chwale Ojca (J 8,24; J 17,5-24), została w czasie ziemskiego bytowania przesłonięta (J 1,14). Chrystus jako człowiek jest niższy od Ojca”.

    #53 chani
  54. #47
    Janusz, to dla mnie za wysokie progi. Trudno jest tłumaczyć coś czego sam nie mogę pojąć i co kłóci się we mnie z dotychczasowym rozumieniem Eucharystii. Odpowiem jednak jak potrafię ponieważ cokolwiek błędne albo co najmniej nieprecyzyjne jest Twoje pojmowanie Eucharystii. Co gorsze milczenie innych blogowiczów w tej kwestii może sugerować że się z Tobą zgadzają a warto jednak pewne treści uściślić. Zastrzegam aby to co napiszę traktować z dużym krytycyzmem i szukać potwierdzenia lub zaprzeczenia u autorytetów Kościoła Katolickiego.
    Pierwsza sprawa to jeżeli dobrze rozumiem to nie ma mowy o powtarzalności ofiary Chrystusa na Krzyżu w czasie Mszy Św.
    Piszesz: „cały czas chodzi o konkretne wydarzenie jakim jest każdorazowa Msza św.podczas, której dochodzi do uobecnienia w sposób realny, a nie symboliczny Ofiary Krzyża Pana naszego i Boga naszego Jezusa Chrystusa.” Sugerujesz powtarzalność ofiary, tymczasem Chrystus dokonał jednej ofiary, której skutki są na wszystkie czasy. W takim rozumieniu przebija myślenie, że my coś Bogu możemy ofiarować. Jednorazowość ofiary Jezusa Chrystusa uznana została dekretem na soborze Trydenckim w XVI w. i od tamtej pory się nie zmieniło. Powodem błędnego rozumienia eucharystii i co jakiś czas powracającego myślenia ofiarniczego są błędy językowe powielane w kolejnych karechzmach. Nieprecyzyjny język prowadzi do utrwalania i błędnego nauczania.
    Po drugie, piszesz „Jesteśmy autentycznie i rzeczywiście obecni na Golgocie podczas konania Pana Jezusa. Dzięki łasce katolickiej Wiary widzimy i przeżywamy to tak jakbyśmy całą swoją duszą byli w realnej jedności z konającym Panem Jezusem Chrystusem. Uobecnienie Najświętszej Ofiary nie jest symboliczne lecz jak najbardziej realistyczne.”
    Według tego do czego doprowadziła mnie ciekawość poznawania teologii dogmatycznej to Jezus Chrystus uobecniony fizycznie w Eucharystii jest w ciele po Zmartwychwstaniu a nie w trakcie konania na Golgocie. To uobecnienie niesie ze sobą wszystkie aspekty Wcielenia Chrystusa, a on sam jakby teleportuje do nas wszelkie skutki owej działalności.
    Jeżeli coś źle przedstawiam, proszę mnie natychmiast poprawić albo nawet nie umieszczać tego wpisu aby niepotrzebnie nie siać zamieszania.
    Warto jednak aby komentarze były oparte na nauczaniu a nie na „widzimisię „

    #54 St(r)ach
  55. ##47
    Eucharystia jest nieco innym sakramentem niż wszystkie pozostałe, tam na widzialny znak przychodzi Boże działanie a w Eucharystii jest dwustopniowość. Najpierw staje się sprawca świętości a później daje się na spożycie ze wszystkimi tego konsekwencjami.
    Skutkiem mszy św jest interioryzacja czyli możliwość przyjęcia owoców tamtego zbawczego wydarzenia, w którym Chrystus dokonał wszystko co mógł dokonać, a przez skutki którego pośredniczy w zjednoczeniu z Bogiem ale zawsze jako człowiek. Tym samym Bóg pozostaje niedostępny jako Bóg a jednocześnie dostępny za pośrednictwem człowieka-Wcielonego Syna. Bóg pozostaje schowany w świątyni jaką jest Ciało Chrystusa.

    #55 St(r)ach
  56. #54
    Stachu,
    zostawmy na razie święty Sakrament eucharystii w spokoju. Skupmy się na konkretnym wydarzeniu liturgicznym czyli na Mszy świętej. Dzisiaj zanika słowo „msza” a proponuje się nam słowo „eucharystia”. Jak już pisałem wcześniej Eucharystia święta je owocem Mszy świętej. Nie było by Eucharystii bez Mszy. Etymologia słowa „msza” kojarzy ze słowem „missa”. Podczas rozesłania ksiądz na zakończenie Mszy świętej mówi „Ite, Missa est” to znaczy „idźcie Ofiara spełniona”. Ksiądz Biskup fachowo może nam to wytłumaczyć. Missa to Ofiara. Liturgia jest dziełem Boga/Stwórcy/ nie człowieka/stworzenia/. Liturgia Najświętszej Ofiary/Mszy świętej/ jest realnym i rzeczywistym zaproszeniem stworzenia/człowieka/ do współuczestnictwa w Ofierze Krzyża Pana Jezusa. Podczas Mszy świętej nie tylko Pan Jezus kładzie się dobrowolnie na ołtarzu/krzyżu/ ale i my współuczestniczymy w tym wydarzeniu i razem z Panem Jezusem ofiarowujemy samych siebie. Stachu moja sugestia jest jasno przedstawiona w całym kontekście postu. Na pewno nie jest to „powtarzalność”. Skąd taki domysł w twojej głowie. Warto dobrze zapoznać się z najnowszym wpisie Księdza Biskupa. Dużo tam pisze o „ofierze” Pana Jezusa i naszej „ofierze” jako jedna Msza święta.
    Pozdrawiam
    janusz

    #56 baran katolicki
  57. #55
    Stachu,
    Chrystus/Bóg/ zrobił wszystko dla naszego zbawienia. Umiłował nas bezwarunkowo i bezgranicznie. Niestety ten sam Bóg/Stwórca/, który jest Wszechmocny nie może zmusić stworzenie do wzajemności w miłowaniu. Człowiek sam w wolności woli musi pokochać Stwórcę by być zbawionym. Nie wyobrażam sobie Boga, który zmusza do kochania Siebie i jest z tego zadowolony.
    janusz

    #57 baran katolicki
  58. #52
    Ciekawa teoria. Bóg jest duchem i oprócz Ducha Świętego to ma jeszcze swojego ducha?
    Dokończenie Twojego cytatu znajduje się w wersecie 26 A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.
    Ponieważ Trójca to jedno dlatego obecność Ducha Świętego w osobie ludzkiej jest tożsama z obecnością także Boga i jego Syna.

    #58 lemi
  59. #54
    Bardzo mi się podoba Twoja argumentacja dlatego nie przeszkadzam.

    #59 lemi
  60. #50
    chani,
    piszesz;”Bóg jest trójjedyny ale w trzech osobach”. Jak rozumiesz tą podstawową prawdę chrześcijańskiej wiary, która głosi, że jest jeden Bóg w Trzech Osobach. Ze Wcieleniem należy poczekać.
    janusz

    #60 baran katolicki
  61. #57
    Januszu
    Piszesz: „Człowiek sam w wolności woli musi pokochać Stwórcę by być zbawionym”
    Stąd u Ciebie takie problemy z wiarą.
    Do zbawienia potrzeba/wystarczy przyjąć miłość Boga.

    #61 grzegorz
  62. #58
    lemi,
    chani wierzy po swojemu. Nie przyznaje się do denominacji chrześcijańskiej. Trudno dyskutować rzeczowo tylko na poziomie uczuć/zmysłów/. „Bóg jest duchem i oprócz Ducha Świętego to ma jeszcze swojego ducha?”. Duch Święty jest pełnowartościowym Bogiem/Stwórcą/ i On również ma Osobowego Ducha. Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna. Duch Święty do pełni Swojego Bóstwa nie potrzebuje Boga Ojca ani Boga Syna. Sam w Sobie jest stuprocentowym Bogiem. To samo wierzący Katolik może powiedzieć o Bogu Ojcu i Synu Bożym. Bóg dla świadomego swojej Wiary Katolika nie potrzebuje relacji do bycia Bogiem. Nie wiem co z tego zrozumiałeś ale musiałem to z siebie „wylać”.
    Pozdrawiam
    janusz

    #62 baran katolicki
  63. #58
    lemi
    Spoko. Może się zagalopowałem, ale jeśli Duch Święty i Duch Boży to to samo to jednak mamy tylko Boga Ojca i Syna Bożego.
    A to, że Bóg jest duchem to nie moja teoria.

    #63 chani
  64. #47
    Janusz,
    uchwyć proszę sens wypowiedzi nie czepiając się precyzji gdyż mam z tym trudność. Tak jak za czasów Chrystusa i wcześniej żydowska pascha była liturgią domową o czym świadczy pewien rytuał , porządek i przywiązanie do szczegółów takich jak cztery kielichy, ilość i rodzaj potraw a także baranek zabijany w świątyni ale ostatecznie spożywany na uczcie po trzecim kielichu(błogosławieństwa) i obowiązkowej Hagadzie czyli opowiadaniu o wyjściu z Egiptu. Wszystko to było po to aby każdy mógł się poczuć jakby był świadkiem tych wydarzeń. Była to liturgia można powiedzieć dziękczynna za dar nowego życia. Podobnie w liturgię (ofiarę) mszy świętej wpisane są zbawcze wydarzenia Jezusa Chrystusa wypełniające pisma a składane przez lud Boży wspólnie z Synem Bożym obecnym na ołtarzu ofiarnym dla zjednoczenia nas z Ojcem .Składamy Chrystusa na Ołtarzu ofiarnym ale jest to bezkrwawa ofiara dzięki której otrzymujemy wszystkie te dary które płyną z Krzyża. Rozdzielenie ofiary Ciała i Krwi Chrystusa mówi o Jego śmierci na krzyżu ale nie znaczy o Jego ponownej śmierci ,gdyż została ona przez Niego pokonana i już jej nie podlega i żyje w ciele zmartwychwstałym. Można zatem powiedzieć że właściwie przeżywana Msza Święta przenosi nas duchowo do zbawczego misterium męki Pańskiej i prowadzi nas do zjednoczenia z Bogiem Ojcem przez naszą zgodę na stawanie się ofiarą jak Jezus Chrystus. Bóg jest także obecny we wspólnocie wiernych. Dlatego Msza Święta ma swój kres w momencie rozejścia się wspólnoty. Eucharystia natomiast przerasta mszę i trwa do momentu fizycznego jej zniknięcia. Kościół wykształcił możliwość przechowywania Ciała Eucharystycznego początkowo głównie z powodu konieczności dostarczania Go chorym, a z czasem powstawały nabożeństwa kultu Eucharystii.
    Bardzo bym prosił o natychmiastowe korekty aby nie pozostawić czytających w ewentualnym zamęcie.
    Msza Święta i Eucharystia to przebogate i niewyczerpane źródło Bożej miłości z którego warto czerpać .
    Trudność we właściwym rozumieniu pojęć stanowi żywa dyskusja zwolenników przed i posoborowych interpretacji niektórych niuansów które mają wpływ na jasność pojmowania.

    #64 St(r)ach
  65. #64
    St(r)ach_u,
    dziękuję.

    #65 Ka
  66. #34 St(r)ach
    „Baranek został zabity, dzięki czemu my mamy życie. Dzięki Jego krwi nasze grzechy zostały zgładzone ( odpuszczone).”
    Raczej: „Dzięki Jego krwi nasze grzechy zostały” odkupione.

    #66 Jurek
  67. #66

    Jurku,
    jak rozumiesz „odkupienie grzechów”? Czy według Ciebie „odkupienie” to „usprawiedliwienie”?
    Pozdrawiam
    janusz

    #67 baran katolicki
  68. Odkupienie jest warunkiem koniecznym naszego zbawienia, ale niewystarczajacym. Odpuszczone grzechow zas jest dostatecznym. Ktos moze zaplacic za moje zakupy dopoki ich nie obiore nie bede ich posiadal, moge z glodu nawet umrzec. Podobnie jest z zyciem w jednosci z Bogiem. Bylo to ponad 15 lat temu na katechezy przyprowadzilem kilka ludzi, niektorzy nie byli w kosciele dlugo lub wcale. Paul, Wloch z misijny powiedzial m. In. Mowie wam, wasze grzechy sa odpuszczone dzis. Po spotkaniu zapytalem Fr Sagay jak mogl on to im powiedziec? Jurek a po co ty w ogole przychodzisz na katechezy? W domu otworzylem komputer I czytalem w objawieniu, NMP mowila, tylko ksiadz moze dopuszczac grzechy w Imieniu Mojego Syna. W Niedziele po Mszy sw. grupa odpowiedzialnych zawolal a mnie I mowia, Jurek ty nie musisz na katechezy przychodzic. Wiem. Ty masz nie przychodzic.

    #68 Jurek
  69. #68
    Jurku,
    na czym polega według Ciebie „odpuszczenie grzechów”? Co z winą i karą za grzechy? Piszesz jakoby zbawienie człowieka było warunkowane odpuszczeniem grzechów. Ok. Co jednak ze skutkami jakie pozostawiają po sobie grzechy?
    Pozdrawiam
    janusz

    #69 baran katolicki
  70. Grzechy, jak dobrze wiesz, i piszesz trzeba odpokutować tu na ziemi lub w czyśćcu.
    Pozdrawiam

    #70 Jurek
  71. #70
    Jurku,
    słowo „odpokutować” to jak najbardziej https://sjp.pl/odpokutować „ponieść karę za swoje czyny i odcierpieć”. Ok.
    Pozdrawiam
    janusz

    #71 baran katolicki
  72. Troche sie zastanawialem I napisalem:
    „Odkupienie jest warunkiem koniecznym naszego zbawienia, ale niewystarczajacym. Odpuszczone grzechow zas jest dostatecznym. Ktos moze zaplacic za moje zakupy dopoki ich nie obiore nie bede ich posiadal, moge z glodu nawet umrzec. Podobnie jest z zyciem w jednosci z Bogiem.”
    Dzis slysze moze na potwierdzenie:
    Co jest celem naszego zycia?
    Nie zbawienie, ale zjednoczenie, zycie w jednosci z Bogiem.

    https://m.youtube.com/watch?v=eAv3p-vkQRg

    #72 Jurek
  73. #72
    Jurku,
    zbawienie to nic innego jak umiłowanie Stwórcę/Boga/. Nie ma zjednoczenia/jedności/ bez zbawienia/miłości/. Celem i sensem katolickiego żywota jest po pierwsze własne zbawienie, po drugie zbawienie najbliższych, po trzecie zbawienie każdego napotkanego człowieka. Jurku, w Niebie znajdą się tylko ci z nas, którzy umiłowali Stwórcę/Boga/. Co ty na to.
    Pozdrawiam
    janusz

    #73 baran katolicki

Dodaj Komentarz






css.php