Kończy się liturgiczny okres Bożego Narodzenia. Zamyka go Święto Chrztu Pańskiego. Upamiętania ono zakończenie ukrytego życia Jezusa jako jednego z członków wspólnoty w Nazarecie i jednocześnie otwiera Jego publiczną działalność. Ten początek stanowi chrzest Jezusa w Jordanie i teofania, która „legitymizuje” wejście Jezusa w działo, dla którego przyszedł.

Jezus wyszedł z wody.
A oto otworzyły się nad Nim niebiosa
i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębica
i przychodzącego nad Niego.
A oto głos z nieba mówił:
«Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».

Zanim jednak doszło do teofanii, która nadawała oficjalny charakter rozpoczynanemu przez Jezusa dzieło zbawienia, dokonało się owo „zanurzenie” (baptisma) Jezusa w wodzie.

Zanurzenie

Jest to znak uniżenia się i wejścia w „otchłań” ludzkiego życia. Wyraża to fakt. Że chrzest Jezusa w wodach Jordanu dokonuje się w depresji Morza Martwego. Jest to najniższe miejsce na ziemi pod gołym niebem. Około 400 m poniżej poziomu morza.

Wiele przedstawień ikonograficznych ukazuje owo „zanurzenie” Jezusa jako zejście w ciemne odmęty wody. To właśnie w takich okolicznościach dokonuje się owo zapoczątkowanie działa zabawienia. To jest ten „ludzki” (człowieczy) wymiar. Jezus identyfikuje się z tym aspektem ludzkiej egzystencji.

Komu owo „zanurzenie” się należało?

To uniżenie się Jezusa było czymś niezwykłym. Otwierało zupełnie inne podejście do tego, czym jest sprawiedliwość i słuszność pojmowane po ludzku. To znaczy według kategorii: każdemu to, co mu się należy, czyli na co zasługuje.

Gdy więc Jezus stanął, aby wejść w tę najbardziej ludzką „przestrzeń” (zaburzoną przez grzech), Jan Chrzciciel świadom tego, kto przed nim stoi, chciał go przed tym powstrzymać. Mówił, że to powinno być na odwrót. To on powinien przyjąć chrzest zanurzenia z posługi Jezusa.

O co innego jednak chodziło. Wyraził to Jezus, gdy powiedział:

Ustąp na ten raz,
bo tak godzi się nam wypełnić
wszystko, co sprawiedliwe.  

Wyrażenie „wszystko, co sprawiedliwe” po grecku brzmi dosłownie: „wszelką sprawiedliwość”. W słowach Jezusa jest zawarta istota przesłania chrzcielnego.

Jan ustąpił. Jezus przyjął chrzest. Został zanurzony z ukrytą Jego boską mocą i z przyjmowaną całą ludzką nędzą i „bezmocą” dobrowolnie przyjętą przez Niego. Był to znak takiego zstąpienia i takiego zanurzenia w ludzką egzystencję, jakiego nikt z nas ludzi nie mógł świadomi i w pełni dokonać. Było to według ludzkiej miary przyjęcie niesprawiedliwości po to, aby otworzyć drogę usprawiedliwienia dla winnych z racji grzechu Adama i konkretnych grzechów synów Adama.

To „zanurzenie” Jezusa było dziełem Boga w człowieku. Najpierw w Człowieku Jezusie, po to by następnie to dzieło mogło się spełniać w każdym człowieku, który uwierzy i przyjmie chrzest – zanurzenie w tajemnicy otwartej przez Jezusa (zob. Mk 16,16).

Nowy sens zanurzenia

Właśnie dzięki temu „zanurzeniu” Jezusa dokonało się „nowe otwarcie” odwiecznej i stale aktualnej sprawiedliwości, która usprawiedliwia człowieka grzesznika, gdy ten z wiarą daje się zanurzyć w zbawczej tajemnicy śmierci i nowego życia Jezusa.

Jezus przez swoje „zanurzenie” a potem przez swoją śmierć i zmartwychwstanie oraz zesłanie Ducha Świętego dokonał pełnego objawienia się wszelkiej sprawiedliwości. Jest to sprawiedliwość z wiary (zob. Rz 3,21n). Ona prowadzi i uzdalnia człowieka do pełnienia czynów sprawiedliwych czyli usprawiedliwiających.

Nasze zanurzenia – nasz chrzest

Dzieje się to wtedy, gdy ktoś na podobieństwo Jezusa i ożywiony Jego Duchem, bierze na siebie niesprawiedliwość, żeby usprawiedliwiać. Tak uczynił Jezus. Coś z tego przeżywa każdy ochrzczony świadomy swego chrztu.

To należy do misji Kościoła, który właśnie przez czerpanie z tego „zanurzenia”, czyli celebrowanie w sakramentach tego usprawiedliwienia i przeżywanie tej tajemnicy w całym życiu we wszystkich swoich członkach, staje się znakiem – sakramentem zbawczym, sakramentem usprawiedliwiającym. Naturalnie, nie dzieje się nic automatycznie, trzeba za strony człowieka woli wchodzenia w tę tajemnicę.

Stąd płynie dla nas wszystkich wezwanie, by stale zgłębiać tajemnicę naszego chrztu i pojmować ją jako drogę przezwyciężania każdej niesprawiedliwości usprawiedliwieniem z wiary.

Pozdrawiam Wszystkich a w szczególności tych, którzy świadomie zgłębiają tajemnicę chrztu i przed każdym „zanurzeniem” (przed każdą konkretną sytuacją życiową stanowiącą okazję do „schodzenia” w głębię czy otchłań niesprawiedliwości) gotowi są na podobieństwo Jezusa wypowiadać: tak, to okazja do spełnienia się w mnie cząstki „wszelkiej Bożej sprawiedliwości”.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

134 komentarze

  1. Czym jest chrzest jak nie zanurzeniem w Chrystusa?
    A jeśli ja zostałem ochrzczony, to nikt nie może mnie odłączyć od Jego miłości. Nawet ja sam.
    Mogę się spierać z Nim, ale jak On mnie nie wyrzuci z Siebie, nie wypluje to i tak w Nim jestem po wieki.
    A niech sobie inni nie wierzą, bo nie chodzę ich drogami. Ważne, że Ty Panie mnie prowadzisz i chodzę czasami tam, gdzie mam trudności.

    #1 chani
  2. #1
    chani,
    a kim jest Chrystus jeśli nie Kościołem. Zostałeś ochrzczony/zanurzony/ w świętą i apostolską Wiarę Kościoła rzymskokatolickiego. To Wiara Kościoła Cię ochrzciła/zrodziła do wieczności/ a Ty dzisiaj na nią się wypinasz szukając własnych skrótów.
    Krzysiu, nie da rady zmazać z duszy sakramentu Chrztu świętego podczas, którego zostałeś „wszczepiony” do wspólnoty/rodziny/ katolickiej.
    Szkoda, że Ksiądz Biskup nie odnosi się konkretnie do rzeczywistości katolickiej każdego z nas. Jeśli zostałeś ważnie ochrzczony w świętej i apostolskiej Wierze katolickiej to dlaczego dzisiaj odcinasz się od Sakramentów świętych i kombinujesz ominąć prawdy/dogmaty/ katolickiej Wiary?
    janusz

    #2 baran katolicki
  3. #1
    Krzysztofie,
    święty i apostolski Kościół rzymskokatolicki nigdy o Tobie nie zapomni. Dał Ci swoją Wiarę tak jak potrafił po ludzku rzecz biorąc. To Kościół Cię ochrzcił w swojej Wierze. Czy Twoja wiara jest taka sama jak Wiara Kościoła rzymskokatolickiego? Czy czasami wolisz chodzić swoimi drogami/na skróty/?
    janusz

    #3 baran katolicki
  4. Napiszę tutaj bo nie wiem gdzie;
    Mianowicie czytając Pismo Święte edycji św. Pawła natrafiłem na zdanie z Listu do Hebrajczyków:
    „Pozostaje więc odpoczynek sobotni dla ludu Bożego” – o co chodzi?
    Ja wiem, że Jezus zmartwychwstał w niedzielę [szabat odpoczął zgodnie z Pismem] i Apostołowie się gromadzili w niedzielę, ale dlaczego w takim razie Autor napisał o dniu sobotnim?
    Może Biskup wyjaśni?

    #4 chani
  5. Zastanawiam się czy chrzest dzieci niemowlaków ma sens.
    W Piśmie Świętym jest napisane jeżeli w sercu u wierzysz i wyznasz swoimi słowami.
    Niemowlak jest bezbronny: ani nie uwierzy i ani nie wyzna.
    To po co chrzcić takiego człowieka małego ?.

    #5 Józef
  6. #Januszu.
    Co bym ci nie napisał to i tak według Ciebie będzie źle.

    #6 chani
  7. I jeszcze:
    Cd #5
    Jak według Ciebie jest wiara prywatna to według mnie jest też wiara połowiczna, czyli zdaje się komuś, że wierzy a nie ufa całkowicie Bogu, nie wierzy w Jego moc. Do której grupy należysz?

    #7 chani
  8. Czy niesprawiedliwość może usprawiedliwić? Takie pytanie zadaję sam sobie po tytule wpisu Księdza Biskupa; „Usprawiedliwiająca niesprawiedliwość”. Zapytałem żonę, co o tym myśli? Odzew; „nie mam pojęcia co o tym myśleć?”. Zapytałem syna/21 lat/. Powiedział; „nie może to być prawdą”. Zapytałem dlaczego?
    Odzew; „nie wiem”. Moim skromnym zdaniem to sprawiedliwość ma moc usprawiedliwienia tego co niesprawiedliwe. Najbardziej powszechną niesprawiedliwością jest grzech. Proszę nie wybiegać poza swoją katolickość czytając te słowa. Pisze Katolik dla Katolika. Inaczej to nie ma sensu. W naszej katolickiej Wierze tylko Prawda jest prawdziwa. Tylko Dobro jest dobre. Tylko Piękno jest piękne. To nasze trzy katolickie „sola”. U protestantów nie koniecznie Prawda jest prawdziwa. Dobro może być niedobre. Piękno zaś względne. My chrześcijanie i oni chrześcijanie. Ten sam Chrystus. Prawie ta sama Biblia. A jednak Prawda nie taka sama. Dobro zależne od okoliczności a Piękny może być nawet diabeł. Czy rozumiecie do czego zmierzam? Czy czujecie o co mi chodzi pisząc te słowa?
    janusz

    #8 baran katolicki
  9. Czy jeśli ja, który jestem radosny, a mówią mi, że z powodu tego, że coś biorę jestem jedno z Bogiem
    „Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem” (1Kor 6,17). to dlaczego ci, którzy przyjmują komunię św. mają posępne miny?
    „Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować”. (Rdz 4, 6-7)
    Jeśli ktoś przyjmuje komunię czyli jest też jedno z Bogiem też powinien być radosny mimo, że ten świat daje nam w kość.

    #9 chani
  10. Dzisiaj w kościołach się słyszy zdanie z Dziejów Apostolskich: „Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie”.
    Zrozumieć trzeba ten fragment.

    #10 chani
  11. Postawiłeś chani ryzykowną tezę: „A jeśli ja zostałem ochrzczony, to nikt nie może mnie odłączyć od Jego miłości.”
    Czy jesteś pewien, że nie zostaniesz doprowadzony do sytuacji odłączenia?
    Już pierwszy krok wykonałeś, tak mi się wydaje.

    #11 lemi
  12. Wyjaśnienie Ks. Biskupa – cenne.

    #12 Ka
  13. Ad #8 baran katolicki
    #12 Ka
    Tytuł wpisu blogowego na niedzielę Chrztu Pańskiego: „Usprawiedliwiająca niesprawiedliwość” jest sformułowaniem skrótowym.
    Jeśli mój wpis nie został wystarczająco jasny i dający się zrozumieć, wyjaśniam tutaj teraz bardzo trudną prawdę, która dla wierzących chrześcijan jest bardzo ważna.
    Niesprawiedliwością w kategoriach ludzkich i wg kategorii prawa (także w zastosowaniu legalistycznym Prawa – Tory (zob. J 19,7) Jezus przyjął na siebie niesprawiedliwość. Słowa Jana Chrzciciela skierowane do Jezusa «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» wyrażają myślenie owej ludzkiej (normalnej) sprawiedliwości. Jan w jakiś sposób chce uniknąć „niesprawiedliwości”. Inaczej działa Jezus. Jezus – świadom swojej misji zbawienia świata przez przyjęcie „niesprawiedliwości”, konsekwencji ludzkiego grzechu – powiedział do Jana: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe» (plerosai pasan dikaiosynen). Jezus więc wszedł w tę niesprawiedliwość, aby objawić zupełnie inną jakość sprawiedliwości, a więc tej, która – mocą Boga objawioną w Jezusie przyjmującym niesprawiedliwość – usprawiedliwia zwracającego się do Niego grzesznika przez wiarę.
    Apostoł Paweł mówi o tym bardzo wyraźnie: nie było możliwe usprawiedliwienie przy zastosowaniu principium sprawiedliwości. To usprawiedliwienie dokonało się przez wiarę w Jezusa Chrystusa i to co On spełnij jako żertwa ofiarna (hilasterion). Należy się wgłębić w przesłanie Rz 3,9-20 i zestawić z 3,21-26 (por. Ga 2,16n). Oraz wiele razy tutaj przytaczany teks św. Pawła 2Kor 5,21.
    Tytułowe wyrażenie z blogu (jako skrót myśliwy) przekazuje prawdę, chociaż chce trochę zafrapować albo sprowokować.
    Przyjęta przez Jezusa niesprawiedliwość (w momencie chrztu i potem aż do niesprawiedliwej śmierci na krzyżu) usprawiedliwia grzesznika. Tak to było z łotrem – wiszącym na krzyżu obok Jezusa – który uznał Go za sprawiedliwego i tym samym, przez jakoś przez siebie wyrażoną wiarę (siebie uznał za winnego, który słuszni cierpi, ale poznał tego, kto cierpi niesprawiedliwie) otrzymał łaskę usprawiedliwienia i zbawienia. Tak należy rozumieć słowa Jezusa: «Dziś będziesz ze Mną w raju». Przy okazji – albo lepiej: dzięki temu że Jezus przyjął i przeżył niesprawiedliwość, objawiło się usprawiedliwienie, z którego skorzystał wyznający swój- niesprawiedliwość łotr. Nie mogłoby to się dokonać bez wzięcia przez Jezusa na siebie niesprawiedliwości krzyża. W tym sensie przyjęcie niesprawiedliwości przez sprawiedliwego, usprawiedliwia winnego. Jest to cud czy tajemnica przemienienia (doznawanej) niesprawiedliwości w (okazywane) usprawiedliwienie.
    Pozdrawiam i życzę zagłębienia się w tę prawdę oraz zachęcam do uważnego ponownego przeczytania mojego wpisu.
    Bp ZbK

    #13 bp Zbigniew Kiernikowski
  14. chani.
    Prywatne to może być auto, posesja, gospodarstwo i.t.p.
    „Wiara” moim zdaniem jest przekonaniem, w co wierzę i jak wierzę.
    Jak ktoś nie ufa i nie wierzy w moc Pana Boga, nie jest to wiara.
    Raczej jest to filozofia tego człowieka.

    #14 Józef
  15. lemi.
    Ja zostałem ochrzczony i mogę się odłączyć od miłości Pana Boga poprzez mój grzech, który będę dalej popełniał.
    Mój grzech będzie powodem doprowadzony do sytuacji odłączenia.

    #15 Józef
  16. Kończy się okres Bożego Narodzenia – tak napisał ks. Biskup.
    Tą szopką jest moje wewnętrzne serce, które było i jest grzeszne.
    A stało się usprawiedliwione dzięki Panu Jezusowi.
    Ten Jezus, który był sprawiedliwy a umarł za mnie, żebym ja był usprawiedliwiony.
    Panie Jezu niech Ci będzie chwała, chwała, chwała i ja Ci dziękuje Panie Jezu.

    #16 Józef
  17. #13
    Tak. Przeczytałam.
    Przeczytam jeszcze 2 i każdy kolejny raz, by objąć wszystko. Na tą chwilę pomyślałam, że ja nie chcę przyjąć niesprawiedliwości. Wzbraniam się przed niesprawiedliwością, pamiętam o niesprawiedliwości. Taka prawda. Taki jest obecny stan duszy we mnie.
    No cóż. Poczytamy, pomyślimy jeszcze.
    /tzn.ja pomyślę/
    Dziękuję Księże Biskupie

    #17 Ka
  18. #13
    Tak bardzo sprzeciwiam się niesprawiedliwości, że nawet wykrzyczałam to /dosłownie wykrzyczałam/ Bogu.

    #18 Ka
  19. #18
    Chyba trzeba mieć tupet. Tak wprost. Miałam.

    #19 Ka
  20. #5 Józefie
    Franciszek mówił o tym przy okazji chrztów w Kaplicy Sykstyńskiej w niedzielę.
    Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że jeśli rodzice i rodzice chrzestni z wiara i zrozumieniem uczestniczą we chrzcie swojego dziecka, to nie ma możliwości, aby wzrastające z nimi dziecko nie przyjęło i nie wyznało naszej wiary.
    Praktyka pokazuje, jak często rodzice nie wiedzą, jakie znaki celebrują podczas liturgii chrzcielnej. Wtedy, jak piszesz, chrzest dziecka nie ma sensu.

    #20 grzegorz
  21. Jak trudno jest przyjmować niesprawiedliwość na siebie, wie każdy, kto takiej lub innej niesprawiedliwości doświadczał czy doświadcza…
    … jednocześnie, jak wielka radość jest z nawracania się krzywdzącego nas – doświadczam tego we wspólnocie i nie tylko – kiedy mąż czy koleżanka mnie przeprasza vzy też gdy ja proszę o wybaczenie. Szczęściem jest widzieć, jak naprawiają się relacje – są to radosne chwile…
    … sytuacje, kiedy to ja przepraszam i proszę o wybaczenie, czy też wybaczam, to bardzo mnie raduje i uznaję to za dzieło Boga, które z wiarą i posłuszeństwem przyjmuje …

    #21 niezapominajka
  22. #5
    Józefie,
    kiedy mamy świadomość jako rodzice ważności przyjęcia dziecka w grono chrześcijan, to jak najszybciej pragniemy, by tak się stało i chrzcimy potomka … jest to wielka radość, że możemy wychowywać nasze dzieci zgodnie z wyznawaną wiarą chrześcijańską…
    … zdarza się, że niemowlaki bardzo chore, chrzci się z wody, bo na inny chrzest nie ma czasu. Wtedy pragnieniem rodziców jest fakt przyjęcia dziecka tego, w poczet chrześcijan – zależy to od jakości wiary tychże rodziców…
    … nie znaczy to, że dziecko nieochrzczone, nie będzie zbawione .. wierze, że będzie tak jak i dzieci aborcjonowane …

    #22 niezapominajka
  23. Mam odnośnie Chrztu Św. takie przemyślenia;
    … obchodzimy imieniny, urodziny a gdzie rocznice przyjmowania Chrztu ?
    … nie znam takiej rocznicy u siebie, męża i swoich dzieci – pragnę jak najszybciej pójść do Kancelarii Parafialnej…

    #23 niezapominajka
  24. #6
    chani
    Piszesz do Janusza: ”Co bym ci nie napisał to i tak według Ciebie będzie źle”
    Nie może być inaczej. Pisze on w #74 (poprzedni wpis): „Konieczny jest rozum w łasce uświęcającej. Inaczej nie ma sensu ani celu łaska wiary „
    Kult rozumu, który Janusz uprawia ma swoje przyczyny i konsekwencje.
    1. dzielenie ludzi na bardziej i mniej rozumnych, co jest zresztą łatwą do zaobserwowania rzeczywistością
    2. przypisywanie sobie tej pierwszej przypadłości a co za tym idzie uprawnienia do pouczania i sterowania innymi – tymi mniej rozumnymi ( tzw. rząd dusz)
    Dobrym przykładem jest materia dogmatów.
    Zostałeś zakwalifikowany do kategorii „mniej rozumnych”, a więc masz przyjąć dogmaty i nie dyskutować. Dopóki tego nie zrobisz Twoje życie w wierze jest „prywatne”.
    Janusz wciska otoczeniu teorię, jakoby wiara opierała się na dogmatach, ale unika jak ognia dyskusji o ich treści. Mogło by się bowiem okazać, że wiara dostępna jest z łaski Boga a nie teorii „obłaskawionego rozumu” i władza nad innymi pryska jak bańka mydlana.
    Mechanizmem tym posługiwali się komuniści, socjaliści i ci narodowi i międzynarodowi i inni tworzący systemy totalne. Obejrzyj sobie proszę lub przypomnij film „Lot nad kukułczym gniazdem”

    #24 grzegorz
  25. #18
    1 List Jana 3,10

    „Dzięki temu można rozpoznać
    dzieci Boga i dzieci diabła:
    każdy, kto postępuje niesprawiedliwie, nie jest z Boga…”

    #25 Ka
  26. Ad #25 Ka
    Inna jest „jakość” i natura niesprawiedliwości, o której mówi Jan Apostoł w swoim liście, i o innej „niesprawiedliwości” trzeba myśleć, gdy jest mowa o postawie i słowach Jana Chrzciciela, który – słusznie w „ówczesnych” kategoriach – uważał za coś niewłaściwego (niesprawiedliwego) to, że Jezus miał przyjąć chrzest z jego ręki (posługi). Była to według niego jakaś niesprawiedliwość / niewłaściwość. Dlatego przed tym się wzbraniał i powstrzymywał Jezusa.
    Człowiek należący do kategorii winnych (Jan Chrzciciel nie był bez grzechu pierworodnego) miał bowiem dokonać aktu chrztu (zanurzenia, obmycia) na Człowieku / Bogu, który był bez grzechu. Naturalnie my już wiemy, że Jezus przyszedł i przyjął ten akt / fakt właśnie dla uświęcenia wody Jordanu (wód chrztu) i tym samym wypełniania całego Bożego zamysłu sprawiedliwości, która prowadzi do usprawiedliwienia winnego (grzesznika).
    Jest to istotny element całego dzieła zbawczego, które dokonało się z łaski Boga w Jezusie Chrystusie. W to dzieło zostajemy wprowadzeni przez chrzest – sakrament usprawiedliwienia i przemiany. Zostajemy wprowadzeni w tę tajemnicę, aby nią żyć i ukonkretniać to Boże dzieło zbawienia. Tylko w ten sposób i dzięki tej łasce (czyli darmowemu darowi, który usprawiedliwia, gdyż jest Baranek, który bierze na siebie grzech świata – J 1,29) może się realizować pokój Chrystusowy – inny niż „daje świat” (J 14,27 – zobacz jaki jest kontekst: świadomość męki u Jezusa i wezwanie uczniów do radości: gdybyście Mnie miłowali). Spróbuj też wczytać się w Ef 2.
    Prawda, że z ludzkiego punktu widzenia jest to trudne i zawsze w jakiejś mierze niesprawiedliwe czy absurdalne (dla człowieka wg kategorii świata / szatana). Jest to jednak dzieło Boga dokonane w Jezusie Chrystusie i zostawione Kościołowi w Sakramentach Nowego Przymierza. Zob. też i przeczytaj uważnie i to wiele razy proroctwo Jr 31,31-34.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #26 bp Zbigniew Kiernikowski
  27. #13 Ksiądz Biskup,
    Pełne zanurzenie w szambie ludzkich grzechów/odchodów/ nie dotknęło boskiej natury ani Boskiej Osoby Pana Jezusa lecz dotyczyło tylko natury ludzkiej. „Jeżeli dążysz do Boga, do świętości czy do cnoty, czyli doskonałości moralnej, to dążysz do samounicestwienia”/Nitzsche/.
    Pisze Ksiądz Biskup o niesprawiedliwości/grzechu/, że Pan Jezus bierze na siebie niesprawiedliwość/grzech/ żeby usprawiedliwiać. Weźmy konkretny grzech ciężki/śmiertelny/ jaki popełniam i tym samym, wyrządzam krzywdę, stratę, drugiemu człowiekowi.
    Pisze Ksiądz Biskup, że tą konkretną niesprawiedliwość wraz z jej skutkami wziął na siebie Pan Jezus. On już za wszystko zapłacił i wszystko wyrównał biorąc pełną odpowiedzialność osobistą za wszystkie ludzkie grzechy. Być może w porządku nadprzyrodzonym jakoś to jest poukładane inaczej niż w porządku doczesnym gdzie krzywdy wyrządzone trzeba naprawić. Jak naprawić i czym zapłacić za morderstwo z premedytacją dokonanym na najbardziej niewinnej i bezbronnej osobie jaką jest dziecko poczęte i nienarodzone?. Kilka lat temu zostałem oszukany na dość sporą sumę w pracy gdzie krętactwo prezesa doprowadziło do bankructwa firmy i tym samym nie wypłacenie sporej pensji kilkudziesięciu osobom. Co z tego, że tą niesprawiedliwość wziąłem na siebie i draniowi przebaczyłem darując mu dług, kiedy ten sam łotr założył kolejna firmę i dalej naciąga naiwnych prostaczków. Jaki ma sens usprawiedliwiająca niesprawiedliwość pozbawiona pokuty, kary i zadość uczynienia? Dla mnie chrzest Pana Jezusa w Jordanie bardziej przypomina mi Sakrament Pokuty i Pojednania niż Sakrament Chrztu Świętego. Chrzest janowy miał w zasadzie charakter pokutny. Penitenci wyznawali swoje grzechy, dostawali pokutę i wtedy zanurzali byli w wody Jordanu. Dzisiaj katolickim Jordanem jak najbardziej jest konfesjonał gdzie każdy potrzebujący przebaczenia grzesznik jest zanurzany/obmyty/ Przenajświętszą Krwią Pana Jezusa.
    Pozdrawiam
    janusz

    #27 baran katolicki
  28. #6
    chani,
    napisz, że byłeś na niedzielnej Mszy Świętej lu, że udałeś się na audiencję przed Najświętszy Sakrament. Najlepiej napisz, że wyspowiadałeś się uczciwie przed księdzem. Zobaczysz sam jak Cię będę chwalił. Czym jednak jest moja pochwała w porównaniu z chwałą Bożą, która jest w łasce uświęcającej.
    janusz

    #28 baran katolicki
  29. #24
    Grzegorzu,
    dlaczego nie lubisz swój rozum? Dlaczego się go obawiasz? Dlaczego, wolisz być bezrozumny? Polecam Ci http://www.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/encyclicals/documents/hf_jp-ii_enc_14091998_fides-et-ratio.html . Piszesz; „Janusz wciska otoczeniu teorię, jakoby wiara opierała się na dogmatach, ale unika jak ognia dyskusji o ich treści. Mogło by się bowiem okazać, że wiara dostępna jest z łaski Boga a nie teorii „obłaskawionego rozumu” i władza nad innymi pryska jak bańka mydlana”.
    Czy możesz wskazać gdzie i kiedy wciskam Wam „kit” jakoby wiara opierała się na dogmatach? „KKK 89 Między naszym życiem duchowym i dogmatami istnieje organiczna więź. Dogmaty są światłem na drodze naszej wiary; oświecają ją i nadają jej pewność. I na odwrót, jeśli nasze życie jest prawe, to nasz rozum i nasze serce są otwarte na przyjęcie światła dogmatów wiary (Por. J 8, 31-32.)”. Tak pisałem a nie inaczej.
    Pozdrawiam
    janusz

    #29 baran katolicki
  30. #26
    Księże Biskupie,
    co to znaczy, że grzesznik został usprawiedliwiony? Wiadomo, że grzesznik jest winny i należy mu się kara. Inaczej prawe/właściwe/ prawo nie ma sensu. Czy usprawiedliwienie jest wyrokiem uniewinniającym z braku dowodów winy? Czy może usprawiedliwienie oznacza, że obwiniony nie jest w ogóle winien? Czy Bóg widzi człowieka, któremu w Chrystusie przebaczył grzech tak, jakby nigdy nie zgrzeszył? Co to znaczy, że Pan Jezus nas usprawiedliwił i darował nam swoją własną sprawiedliwość?
    janusz

    #30 baran katolicki
  31. #5
    Chrzest dzieci ma swój początek w tradycji Kościoła. Dz 16;32 Opowiedzieli więc naukę Pana jemu i wszystkim jego domownikom. 33 Tej samej godziny w nocy wziął ich z sobą, obmył rany i natychmiast przyjął chrzest wraz z całym swym domem.
    W tamtych czasach chrzest przyjmowała głowa rodziny wraz ze wszystkimi członkami łącznie z niemowlętami, służbą i nawet niewolnikami.
    Do moich czasów obowiązywał Katechizm Kościoła opracowany po Soborze Trydenckim. W rozumieniu Kościoła chrzest gładzi grzech pierworodny.Osoby nie ochrzczone nie mogły wejść do Królestwa Niebieskiego. Ponieważ w tamtych czasach była duża śmiertelność niemowląt dlatego bardzo spieszono się z ich ochrzczeniem.
    Trzecim powodem jest Dz 19;1 Kiedy Apollos znajdował się w Koryncie, Paweł przeszedł okolice wyżej położone, przybył do Efezu i znalazł jakichś uczniów. 2 Zapytał ich: «Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?» A oni do niego: «Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty». 3 «Jaki więc chrzest przyjęliście?» – zapytał. A oni odpowiedzieli: «Chrzest Janowy». 4 «Jan udzielał chrztu nawrócenia, przemawiając do ludu, aby uwierzyli w Tego, który za nim idzie, to jest Jezusa» – powiedział Paweł. 5 Gdy to usłyszeli, przyjęli chrzest w imię Pana Jezusa. 6 A kiedy Paweł włożył na nich ręce, Duch Święty zstąpił na nich. Mówili też językami i prorokowali.
    Istniało silne przekonanie wśród ludzi, że chrzest otwiera dziecko na działanie Ducha Świętego i jego dary.

    #31 lemi
  32. #26
    Dzięki.
    Wszystko spokojnie /by porozważać/ przeczytam.

    #32 Ka
  33. #11
    lemi
    Jestem tego absolutnie pewien, że nikt mnie nie odłączy od Jego miłości. Przecież to człowiek wie bo Bóg to człowiekowi objawia w różny sposób.
    Mogę śmiało powiedzieć za psalmistą żeby Bóg mnie zbadał i poznał czy nie ma we mnie niesprawiedliwości aczkolwiek przecież zachowuje Jego słowa by przeciwko Niemu nie zgrzeszyć?
    Czy ja jestem gorszy niż psalmista?

    #33 chani
  34. grzegorz, niezapominajka.
    Ja się zgadzam i jestem przekonany że rodzice dążą jak najszybciej ochrzcić.
    Tak się też i mówi, żeby z dziada pradziada utrzymać wiarę a zwłaszcza religię katolicką.
    Mnie chodzi o co innego że w Liście do Rzymian rozdział: ” 10 ” jest napisane – : jak w sercu uwierzysz i wyznasz swoimi słowami.
    I to jest rola rodziców i Kościoła doprowadzić niemowlaka najpierw do wiary.
    W jakimś swoim czasie / latach / ten niemowlak świadomie dojdzie do wiary to wtedy.
    Chrzest Sakramentalny.
    Tylko w innych przypadkach chrzest z wody jak dziecko umierające należało by zrobić poprzez wiarę rodziców.
    Uważam że po urodzeniu się dziecka dobre i wskazane powinno być.
    Po siedmiu dniach ofiarować dziecko Panu Bogu jak zrobili Józef i Maryja w obecności Symeona.

    #34 Józef
  35. #34
    Józefie
    Piszesz:”w Liście do Rzymian rozdział: ” 10 ” jest napisane – : jak w sercu uwierzysz i wyznasz swoimi słowami”
    W tym fragmencie w ogóle nie chodzi o sposób wyznania wiary( słowami).A co z niemową?
    I dalej:
    „W jakimś swoim czasie / latach / ten niemowlak świadomie dojdzie do wiary to wtedy.
    Chrzest Sakramentalny”
    Uwierzyć, to spotkać Jezusa Chrystusa.
    Czy dziecko w łonie mamy nie spotyka w czułości rodziców naszego Pana?
    Czy niemowlę nie postrzega miłości osób, wśród których wzrasta jako obecności kochającego Boga?
    Czy widząc kłótnie rodziców i postawę wzajemnego przebaczenia nie doświadcza i nie rozpoznaje tajemnicy Paschalnej Jezusa Chrystusa?
    Rodzina to jedno Ciało, nie byłoby naturalne, aby sztucznie wyłączać własne dzieci z takiego Ciała.

    #35 grzegorz
  36. #29
    Januszu
    Piszesz: „dlaczego nie lubisz swój rozum? Dlaczego się go obawiasz? Dlaczego, wolisz być bezrozumny?”
    Czytając powyższe, zasadne wydaje się pytanie: Januszu, gdzie Twój rozum? 🙂
    Rozum, jest jedną ze zdolności, sprawności człowieka.Pan Bóg nie przez przypadek obdarzył ludzi tą zdolnością nierówno.
    Tym, którym dał jej więcej, potrzebna jest ona głównie do tego, aby łatwo mogli zauważyć jak bardzo są pyszni.
    Sprawności i zdolności człowieka w tym rozum nie stanowią w żadnym razie warunku do wiary czy zbawienia.
    Mogą być jedynie i aż użytecznymi narzędziami.
    Tego właśnie dotyczy tekst encykliki.
    Obydwaj mamy dzieci z deficytami, nie obdarowane przez Boga bogactwem rozumu.
    Mogą dzięki temu dostrzegać Boga żywego, jego konkretnej obecności wokół nich, a nie brnąć w wymyślanie abstrakcyjnych i nierzeczywistych teorii o prywatnych i zdogmatyzowanych wiarach, prawych i lewych rozumach przy pomocy „świętej rzymskokatolickiej ” nowomowy, którą uprawiasz.

    #36 grzegorz
  37. #30
    Januszu
    Piszesz: „co to znaczy, że grzesznik został usprawiedliwiony? Wiadomo, że grzesznik jest winny i należy mu się kara.”
    Za grzech należy się śmierć. Czy już poddałeś się tej karze?

    #37 grzegorz
  38. grzegorz.
    Nie wiem co dziecko czuje w łonie matki.
    Wydaje mi się, że wiara polega na wiedzy, doświadczeniu i przekonaniu istnienia Pana Boga.
    A to się dokonuje przy wzroście człowieka.
    Niemowa jest chorobą i ci zdobywają wiedzę innym językiem.
    Kłótnie rodziców wobec dzieci nie powinno mieć miejsca.
    Mąż i żona są jednym ciałem – to jak można kaleczyć własne ciało. A jednak czasem tak jest w małżeństwie.
    I to bym powiedział, że pochodzi od diabła.
    Jeżeli wywołują między sobą kłótnie, to jest to znak, że nie potrafią dla siebie umierać.

    #38 Józef
  39. #34
    Józefie
    I jeszcze do Twoich słów: „W jakimś swoim czasie / latach / ten niemowlak świadomie dojdzie do wiary to wtedy. Chrzest Sakramentalny”
    To tak jakby od urodzenie kazać dziecku mówić do rodziców pan/pani, z argumentem, że gdy jak dorośnie i zrozumie, to sam zacznie nazywać ojca ojcem, a matkę matką.

    #39 grzegorz
  40. To co wyprawiano wszelkie pojęcie przechodzi.
    Toż to ludzkie nietoperze wokół mnie ganiały. Zadziorne tchórze prowokująco-skrzeczące.
    /nie pozostawiam suchej nitki, mam swoje powody i wcale nie z pomieszanego umysłu, co metodyczną siłą chciano stworzyć. Ilu ludzi padło umysłowo lub fizycznie jako ich ofiara?/.
    Na tym ma polegać Kościół i wiara? Kim wysługuje się Kościół i z jakich to powodów?
    Poczytam, poczytam. Przemyślę /na razie, jak widać, jestem w pozycji bojowej 🙂 /.

    #40 Ka
  41. #34,35
    Wtrącając trzy grosze dodałbym, że nie bez znaczenia jest świadomość swojej wiary i postaw. W tym kontekście dobrze jest być świadomym tego co się wokół mnie dzieje i jakim prawom i wartościom mówię Amen. Z tego co się orientuję, w pierwszych wiekach Kościoła katechumeni byli długo przygotowywani i badani, zanim mogli być w pełni włączeni do Wspólnoty Kościoła. Był czas kiedy mogli uczestniczyć tylko w liturgii słowa, a przed wyznaniem wiary musieli opuścić „świątynię”.
    Chrzczeni byli świadomi tego, co się dokonuje. A ich gotowość musieli potwierdzić członkowie kościoła. Podobnie jest dzisiaj kiedy dorośli przygotowują się do przyjęcia Chrztu Świętego. Kto widział taki chrzest to rozumie, jak wielka i autentyczna jest radość z przyjęcia tego sakramentu przez katechumena. Po wielu miesiącach przygotowania staje się dzieckiem Boga. Nie neguję chrztu dzieci, ale ale sami zrobiliśmy z Tego wielkiego wydarzenia coś magicznego, teatralnego i mało kto rozumie doniosłość wydarzenia.

    #41 St(r)ach
  42. Dziękuje Bogu za to, że moi rodzice już ósmego dnia przynieśli mnie do chrztu/niedawno to odkryłam w W Księgach parafialnych/. Dziękuje za rodziców, którzy dawali mi świadectwo wiary. Nie czytali Pisma Świętego bo w tamtych czasach nie było do niego dostępu, ale często słyszałam z ich ust, że „bez Boga ani do proga”, „módl się pracuj” i rożne wersy z nieszporów/ W tamtym czasie były śpiewane nieszpory w Kościołach i uczestnictwo w nich w niedziele było jakby obowiązkowe/. Mówiło się też o piekle. Pamiętam do dziś jak się zatrwożyłam, że gdybym nagle umarła mogę się znaleźć w nim na cala wieczność. To mnie zmobilizowało do częstego przystępowania do Sakramentu pojednania, do przebaczania.
    Ktoś powie – ze strachu przed karą, ale w moim przypadku, uważam, wyszło mi na dobre, bo zmobilizowało mnie do poznawania Boga, poszukiwania wspólnoty.
    Nie wyobrażam sobie, jak trudne musi być poszukiwanie Boga w wieku dojrzałym bez wcześniejszego przykładu w domu rodzinnym.

    #42 Klara
  43. #38
    Józefie,
    Piszesz: „Jeżeli wywołują między sobą kłótnie, to jest to znak, że nie potrafią dla siebie umierać.”
    Tak!
    Właśnie dlatego, potrzebna jest obecność Jezusa Chrystusa w małżeństwie, abym ja lub żona w sytuacji kryzysu, mógł odwołać się do Jego mocy przebaczania. Abym nie dochodził swojej racji, swojej sprawiedliwości, ale przyjął czasem po ludzku niesłuszna rację mojej ukochanej.
    Usprawiedliwiająca sprawiedliwość 🙂
    Bo racją naszego związku jest Ten który niesprawiedliwie umarł i żyje!
    Taka nasza postawa i takie postępowanie to są katechezy dla dzieci, to jest rodzinny katechumenat.
    Dlatego Franciszek ze swadą żartował: „niech w domu latają talerze” !

    #43 grzegorz
  44. #38
    Józefie
    Piszesz: „Wydaje mi się, że wiara polega na wiedzy, doświadczeniu i przekonaniu istnienia Pana Boga.
    A to się dokonuje przy wzroście człowieka.”
    Tak!
    Owo przekonanie i doświadczenie Boga jest stosowne do wieku i okoliczności.
    Inaczej Boga doświadcza niemowlę, inaczej ten, do którego nie dotarła Ewangelia a inaczej grzegorz czy Krzysztof a inaczej muzułmanin.
    Jest to jednak ten sam Bóg.
    Gdy osoba dorasta, wiele też może zrozumieć. Wiedza nie jest jednak wyższym stopniem poznania Boga.
    Gdyby tak było, umierające niemowlęta czy dzieci byłyby wiary w jakimś stopniu pozbawione. Tymczasem Jezus dał nam za wzór wiarę dzieci.

    #44 grzegorz
  45. #38
    Józefie
    Piszesz: „Niemowa jest chorobą i ci zdobywają wiedzę innym językiem.”
    Ja odnosiłem się do twojego cytatu o wyznawaniu wiary. Zarówno niemowa jak i niemowlę nie może wyznać wiary ustami.
    A jednak…

    #45 grzegorz
  46. #36
    Nigdy nie potrafiłem tego w ten sposób ująć, ale zgadzam się z tym wpisem w całej rozciągłości. Pozdrawiam.

    #46 St(r)ach
  47. #36
    Grzegorzu,
    rozum, pamięć i wolna wola to władze ducha człowieczego. Tak jak dusza ludzka ma ciało/śmiertelne/ tak też ma ducha/nieśmiertelnego/. Tyle już razy o tym przypominałem i jak się okazuje nie dociera do ciebie to, że każdy człowiek jest istotą/osobą/ złożoną z ciała i ducha. Rozum nie należy mylić z umysłem. Do dwie różne sprawności duszy człowieka. Rozum jest duchowy a umysł psychiczny. W moim przekonaniu Stwórca aż nadto obdarza każdego człowieka rozumem prawym w chwili poczęcia. Każde dziecko rodzi się z bardo dobrym rozumem, bardzo dobrą pamięcią i wolnością woli. Proszę pamiętać, że są to sprawności duchowe nie cielesne. Rozum służy człowiekowi do wydobywania z osobistych doświadczeń życiowych tylko tego co jest prawdziwe, dobre i piękne. Dusza ludzka wchłania w siebie wszystko to co cielesne i wszystko to co duchowe. Duszę człowieka można porównać do internetu gdzie wszystko można odnaleźć czym człowiek się żywi, co słucha, co ogląda, jak żyje. Rozum należy rozumieć zawsze jako sprawność duchowa nie zmysłowa. To rozum z umysłu wydobywa prawdę. Rozum nie tworzy prawdy. Prawy rozum to rozum w łasce uświęcającej. Warto zadać sobie pytanie jak się ma mój rozum do mojej wiary? Nie zgadzam się z tym co piszesz;”Obydwaj mamy dzieci z deficytami, nie obdarowane przez Boga bogactwem rozumu”. Nie ma czegoś takiego jak deficyt rozumowy. Może być deficyt umysłowy, który idzie sprawdzić testując pacjenta. Może być deficyt intelektualny, który również jest do zmierzenia. Rozum jest rzeczywistością duchową w człowieku i nikt prócz istot duchowych nie może zbadać jakość rozumową człowieka. Nasze dzieci mają deficyt umysłowy. To znaczy mają uszkodzone rejestratory zmysłowe/cielesne/. Dusze takich ludzi mają w sobie mniej doświadczeń cielesnych a za to więcej doświadczeń duchowych. Takie dusze bardziej nasiąkają rzeczywistością duchową i dlatego potrzebują bardziej sprawnego rozumu by wydobyć to co wartościowe a odrzucić śmieci. Umysł takich ludzi jest bardziej duchowy niż cielesny. Jak to sprawdzić? Zobacz nie ma osoby niewierzącej pośród umysłowo chorych. Im wystarczy raz pokazać prawdę a oni za nią pójdą. Masz rację, ludzie umysłowo chorzy nie potrzebują intelektu wiedzy ale intelektu wiary. Nam Stwórca nie poskąpił ani rozumu anie umysłu dlatego mamy obowiązek wierzyć rozumowo. Wiara katolicka jest rozumna i jak najbardziej racjonalna dla uczciwego umysłu. Pytasz, gdzie mój rozum? W moim „ja”.
    Grzegorzu, łaska wiary jak każda łaska jako duchowy dar zaadresowana jest do człowieczego ducha, który ma na imię „ja jestem Grzegorzem”, „ja jestem Januszem”, itd. Człowiecze „ja” jest nieśmiertelne.
    janusz

    #47 baran katolicki
  48. #37
    Grzegorzu,
    mój grzech ma skutek doczesny i skutek wieczny. Za każdy grzech należy się śmierć. Kara śmierci dla Ciebie jest dobra czy zła? Jak myślisz czy nasze umieranie w ciele jest dobre czy złe? Ostatnio i papież Franciszek oburzył się na niesprawiedliwość jaką według jego rozeznania jest kara śmierci. W wierze katolickiej jest tak, że jeśli katolik schodzi z tego świata w stanie łaski uświęcającej/wolny od grzechu ciężkiego/ to jest darowana mu kara wieczna i jakaś część kary doczesnej ale nie nie wszystko co złego wyrządził jego grzech zdołał naprawić/zadość uczynić/. Jeśli katolik ukradł i nie zdążył zwrócić to co ukradł a wyspowiadał się i zmarł to taka dusza jest usprawiedliwiona/zbawiona/ ale nie oczyszczona mentalnie/rozumowo/. Czy rozumiesz choć trochę o co chodzi w katolicyzmie?
    janusz

    #48 baran katolicki
  49. #41
    Stachu,
    dzisiaj żyjemy w takich czasach gdzie wszystko co duchowe jest magiczne, teatralne, nieprawdziwe. Wiara jest pojmowana dzisiaj jako coś z magicznej kultury. Czemu się dziwić rodzicom, którzy idą za katolickim instynktem nie mając możliwości poznania Prawdy Objawionej w wersji oryginalnej/rzymskokatolickiej/. Sakrament jest rzeczywistością duchową nie zmysłową. Sakrament Chrztu świętego nie dotyczy ciała człowieka lecz jest dla człowieczego ducha. Dopóty dopóki nie zobaczysz w swojej duszy swojego ducha to nie dasz rady cokolwiek pojąć z katolickiego Chrztu świętego. Ja uważam, że to bardzo dobrze iż chrzci się niemowlęta w świętej i apostolskiej Wierze Kościoła rzymskokatolickiego. To nie wiara dziecka jest materią chrzcielną lecz Wiara Kościoła świętego. Nie wiemy co dzieje się z duchem i w duchu chrzczonego dziecka. Widzimy tylko to co doczesne. Nie widzimy duchowej strony chrzcielnej konkretnego człowieka. Życie katolika toczy się jednocześnie w dwóch wymiarach. Istniejemy w doczesności i w wieczności jednocześnie. Jacy jesteśmy tu możemy ocenić ale jacy jesteśmy tam to wie tylko Stwórca.
    janusz

    #49 baran katolicki
  50. Grzegorzu,
    ująłeś odpowiedzi – super 🙂 🙂 🙂

    #50 niezapominajka
  51. #40
    Ka,
    nie warto utożsamiać prawdę z kłamstwem. Kościół jest święty i nie ma w nim grzechu. To tak jak z Panem Jezusem, który we wszystkim był do nas podobny oprócz grzechu. Będąc sprawiedliwym/bez grzesznym/ obarczył się ludzkim grzechem ale to nie znaczy, że przestał być święty. Kościół również był i jest infiltrowany przez złego ducha ale to nie znaczy, że Kościół jest grzeszny. Warto zapoznać się z żywotami świętych katolickich. Każda epoka miał swoich świętych, którzy nie opuścili Kościół w potrzebie. Dzisiaj nasza Matka Kościół ma swoje zmarszczki ale i urok nieprzemijający.
    janusz

    #51 baran katolicki
  52. #42
    Klaro,
    jeśli za grzechem/niesprawiedliwość/ nie pójdzie kara/sprawiedliwość/ to piekło już nas pochłonęło. Wolność nie polega na robieniu tego co chce mi się ale na robieniu tego co konieczne. Kara śmierci jest konieczna.
    janusz

    #52 baran katolicki
  53. #40
    Ka,
    „To co wyprawiano wszelkie pojęcie przechodzi.”
    … jeśli mogę zapytać : O co tobie tu chodzi ?
    …czy masz na myśli straszne obrazy opisywane w Biblii – Stary Testament ?
    …da się wyczuć, że bardzo mocno coś przeżywasz…
    … nie do końca jasno zrozumiałam ten twój wpis.
    … jeśli możesz troszkę jaśniej….
    Przeczytałam Jr 31, 31- 34 i jestem zachwycona tym przekazem prorockim 🙂

    #53 niezapominajka
  54. Januszu,
    …gdybyś uważnie czytał wszystkie rozważania Księdza Biskupa, nie stawiałbyś takich pytań do Gospodarza tego bloga i to w trybie nakazowym niemalże ale znałbyś odpowiedzi na takowe wątpliwości…
    Trochę pokory Januszu, trochę więcej pokory…

    #54 niezapominajka
  55. #27
    baran katolicki
    A według mnie Jezus wszystkie grzechy wziął na siebie (nawet z tym tzw. ciężkim).
    Zauważ, że Jezus odczuł na krzyżu, jak Go Ojciec opuścił, bo czymże jest zdanie „Boże mój, Boże, czemuś Mnie opuścił”?

    #55 chani
  56. #30
    baran katolicki
    „co to znaczy, że grzesznik został usprawiedliwiony”? – może ja ci odpowiem, jak ja w to wierzę.
    Ci, którzy wypłukali swe szaty we Krwi Baranka, wybielili je zostaną postawieni w gronie sprawiedliwych, przeznaczonych do życia wiecznego.
    Taki człowiek już nie ma grzech ani nawet nie poniesie kary. Jego dług został zmazany przez Krew Baranka.
    I drogi Januszu, ja nie lubię się chwalić więc zostawmy sprawę Bogu, co ze mną zrobi.

    #56 chani
  57. #33
    Bóg będzie Ciebie kochał zawsze, jednakże Twoja miłość może mocno osłabnąć jeśli nie będziesz systematycznie się posilał. Polecam Ci przeanalizowanie rozdziału J 6.

    #57 lemi
  58. #55
    chani,
    a co to znaczy wziąć czyjś grzech na siebie? Jak to rozumiesz? Według mnie Pan Jezus przyjął na siebie karę wieczną jaką zaciąga każdy mój grzech. To wieczne oddalenie od Boga jakie przeżywał Pan Jezus na krzyżu pokazuje jak poważną i bolesną jest dla duszy ludzkiej każdy grzech, który realnie oddala od Stwórcy.
    janusz

    #58 baran katolicki
  59. #54
    niezapominajko,
    wiem, jakim nie taktem jest pytać katechistów z DN odnośnie ich katechez. Po godzinie słuchania rodzą się pytania również i te w dobrej intencji lepszego zrozumienia. Które z moich uważasz za nietaktowne?
    janusz

    #59 baran katolicki
  60. #58
    baran katolicki
    „[…]o to znaczy wziąć czyjś grzech na siebie”?
    Znaczy to tyle jak dana osoba „A” np. zaciągnie pożyczkę i nie ma z czego jej spłacić, to osoba „B” płaci za osobę „A”. To tylko przykład.
    =———————————
    I jak tak czytam o chrzcie to takie pytanie mi się nasuwa;
    Jeśli chrzest jest zanurzeniem w Chrystusa, zakorzenieniem w Nim to dlaczego od Niego odchodzimy?
    Jak możemy odciąć się od Niego? Jak możemy zgrzeszyć przeciwko Niemu, jeśli mocno trwamy w tym korzeniu?
    Jeśli korzeń jest święty to i cała reszta.
    Albo z naszym chrztem jest coś nie tak albo to Bóg nas odcina od korzenia przez nasz upór.
    Wszak człowiek na wszystko znajdzie usprawiedliwienie.
    Jeśli do ciasta dodamy jakiś zły składnik, to całe ciasto będzie do wyrzucenia.

    #60 chani
  61. #59
    Januszu,
    czytając pewne treści /np. Biblia czy książki /, uczysz się jednocześnie rozumieć to , co jest przekazywane … mogą rodzic się pytania , oczywiście , ale jeśli treści są jasną wykładnią, wątpliwości lub odpowiedzi na ewentualne pytania wyjaśnia sam Duch Święty…
    … prawda jest oczywistą oczywistością i sama się broni ,…
    Katechezy na DN są różne , jedne przekonują bardziej , inne mniej ale to zależy od Ducha katechisty – jednakowo treści są istotne , a te są zgodne z nauką Kościoła…
    ——
    Ksiądz Biskup czyni nam wykładnie dotyczące wyznawanej Prawdy Trójcy Świętej – tak bardzo bogatej w treści i na wszelkie wątpliwości daje odpowiedzi, tylko należy uważnie czytać…
    … kiedy i komu Ksiądz Biskup odpowie, zależy od Jego rozeznawania czy odpowiedzieć czy dać coś do zrozumienia i uczyć pokory…
    …ja też zadawałam pytania, które były bez odpowiedzi, ale po wczytaniu się w rozważania i modlitwie do Ducha Świętego, miałam wytłumaczenie i uczyło mnie to – brak odpowiedzi — pokory 🙂
    Co jest nietaktem z twojej strony ?-, to kategoryczność, wręcz zuchwałość w natarczywości.
    Czekaj cierpliwie aż zrozumiesz swoją postawę wobec takiego Autorytetu, jakim jest Ksiądz Biskup – Gospodarz, który wielokrotnie odpowiadał tobie i te odpowiedzi są stale aktualne na twoje pytania…
    bez urazy 🙂

    #61 niezapominajka
  62. #56
    chani,
    …aby „wypłukać swe szaty we krwi Baranka”, trzeba samemu umrzeć i za każdym razem umierać – przyjmując czyjś grzech na siebie, tzn. wybaczając…
    „Usprawiedliwiająca niesprawiedliwość”…

    #62 niezapominajka
  63. #47
    Januszu,
    Piszesz:” rozum, pamięć i wolna wola to władze ducha człowieczego …itd.
    Teorie filozoficzne, które tu zamieszczasz, mają być może jakiś sens, mogą być pomocne ( Tobie pewnie w czymś pomagają).
    Jednak nie jest to forum naukowe czy filozoficzne, aby dywagować o takich czy innych systematach. Ja w każdym razie, nie mam w tej dziedzinie żadnych kompetencji jak podejrzewam, że większość z nas.
    Pierwszą barierą jest słownictwo.
    Np. piszesz: rozum, a dalej tożsamo: rozum duchowy, sprawność duchowa w odróżnieniu od zmysłowej itd. Wszystkie te i inne pojęcia w obrębie jednego systemu na pewno są spójne. Jednak my operujemy zupełnie innymi znaczeniami tych wyrażeń, używanymi powszechnie czy też potocznie.
    Powszechnie za rozum uznaje się:
    „Rozum – zdolność do operowania pojęciami abstrakcyjnymi lub zdolność analitycznego myślenia i wyciągania wniosków z przetworzonych danych. Używanie zdobytych doświadczeń do radzenia sobie w sytuacjach życiowych.” jak podaje wikipedia i każdy z nas intuicyjnie tak to widzi.
    Jeszcze większy problem powstaje, gdy próbujesz stosować owe pojęcia na zewnątrz tej filozofii, np. w dziedzinie wiary przypisując tym teoriom walor „katolickości” i jeszcze na dodatek sugerując w #47 przymus ich stosowania (…dlatego mamy obowiązek wierzyć rozumowo….)
    Kuriozalne są pomysły używania takiej narracji do opisu dzieł Boga (piszesz #47: ”Nam Stwórca nie poskąpił ani rozumu…itd”) czy też w stosunku do blogowiczów
    (pytasz w #48: ” Czy rozumiesz choć trochę o co chodzi w katolicyzmie”? nie dodając czy chodzi Ci o rozum duchowy czy prawy czy jakiś inny. Domyślam się że inny, bo zarówno ten duchowy i ten prawy ( jak tłumaczysz w #47) mam w obfitości, więc pytanie „czy rozumiem?” zakładałoby u mnie deficyt jeszcze innego rozumu.Jakiego?
    Jednym słowem wytwarza się pewien zbiór sofizmatów w niczym nieprzydatny do wzrostu naszej wiary a próbujący bezskutecznie udowodnić stawiane w sposób autorytatywny wątpliwej próby tezy dotyczące Boga, relacji miedzy ludźmi, sakramentów, dogmatów itp.
    Lepiej Januszu trzymać się Słowa Bożego 🙂

    #63 grzegorz
  64. #48
    Janusz pyta podchwytliwie
    „Kara śmierci dla Ciebie jest dobra czy zła?”
    A Pismo uczy: „Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!” Kpł 19,18

    #64 grzegorz
  65. #48
    Janusz
    Pisze: „Jeśli katolik ukradł i nie zdążył zwrócić to co ukradł a wyspowiadał się i zmarł to taka dusza jest usprawiedliwiona/zbawiona/, ale nie oczyszczona mentalnie/rozumowo/. Czy rozumiesz choć trochę o co chodzi w katolicyzmie?”
    Ponieważ mój rozum (duchowy) jest aktualnie również prawy wg Twoich kryteriów (gdyż jest w stanie łaski uświęcającej) to trochę rozumiem 🙂
    Więc katolik, jeśli zwrócił to co ukradł i się wyspowiadał, a nie rozdał wszystkiego co ma ubogim odejdzie od Boga zasmucony, nie zbawiony.
    „Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.”Mk 10,21-22
    Oto Słowo Boże !

    #65 grzegorz
  66. W cywilizacji łacińskiej tylko etyka katolicka może być totalitarna. Jak mało dzisiaj wiemy co jest etyczne a co nie jest etyczne. Nikt nam dzisiaj nie proklamuje etyki katolickiej, dla której święta i apostolska Wiara Kościoła rzymskokatolickiego ma wartość nadrzędną. Dlaczego o tym wspominam właśnie podczas wpisu o „niesprawiedliwości, która usprawiedliwia”. Czynię to z jednego względu a jest nim zwykła uczciwość/sprawiedliwość/ ludzka. Dla mnie uczciwy to sprawiedliwy. Nieuczciwy to niesprawiedliwy. Czy jakakolwiek nieuczciwość może być uczciwa? Może tak być pod jednym warunkiem, że niema ona nic wspólnego z etyką katolicką. janusz

    #66 baran katolicki
  67. #60
    chani,
    pisząc;”Znaczy to tyle jak dana osoba „A” np. zaciągnie pożyczkę i nie ma z czego jej spłacić, to osoba „B” płaci za osobę „A”.”. Jeśli ja zaciągnę pożyczkę i ją nie spłacę bo umrę pojednany z Bogiem. Co wtedy ze spłatą mojego długu, który został na ziemi nieuregulowany? Kto ma go spłacać? Pan Jezus?
    janusz

    #67 baran katolicki
  68. #61
    niezapominajko
    piszesz; „Katechezy na DN są różne, jedne przekonują bardziej, inne mniej ale to zależy od Ducha katechisty”. Co rozumiesz przez „Ducha katechistów” używając dużego „D”? Czy to jest naturalny duch katechisty czy też Duch Święty katechisty? Nie bardzo to rozumiem.
    janusz

    #68 baran katolicki
  69. #62
    niezapominajko,
    wybaczając winowajcy to zboża rzecz. Samo wybaczenie to dopiero początek nowej relacji pomiędzy winnym i pokrzywdzonym. Czy siedemdziesiąt siedem razy mamy wybaczać? Tak. Wybaczać tylko temu, który prosi o wybaczenie. Już czuję jak lecą w moją stronę kamienie oburzenia. Czy jest sens wybaczać złodziejowi, który nie chce przestać kraść? Czy jest sens wybaczać mordercy, który nie chce przestać mordować? Czy jest sens wszystkim wybaczać i wszystkich usprawiedliwiać biorąc na siebie skutek ich grzechów? Czy odważy się ktoś z was wziąć na siebie czyjąś niepełnosprawność lub śmiertelną chorobę? Łatwo się mówi usprawiedliwiaj wszystkich jak leci. Bierz ich pod swój dach. Całuj im buty. Wypruj z siebie flaki by zaspokoić chciwość drugiego.
    janusz

    #69 baran katolicki
  70. #69
    Januszu,
    Na szczęście dla Ciebie wybaczanie tym mordercom, złodziejom, chciwym nie jest obowiązkowe.
    Jak to dobrze, że Ty nie jesteś jak ten złodziej, morderca, chciwy…

    #70 grzegorz
  71. #63
    Grzegorzu,
    jeśli rozumu do wiary nie potrzebujesz to jak u Ciebie z rozeznawaniem prawdy? Po czym poznajesz, że coś jest prawdziwe lub fałszywe? Prawda potocznie rozumiana to fakt udowodniony naukowo. https://sjp.pl/prawda Prawy rozum o ,którym wspominam to rozum naturalny + łaska wiary. Wiara w Chrystusa jest wiarą w Prawdę. Jak więc rozumiesz „prawdę” tą z małej i dużej litery?
    Pozdrawiam
    janusz

    #71 baran katolicki
  72. #64
    Grzegorzu,
    a jednak Bóg Ojciec „ukarał” Swojego Syna na karę śmierci w ciele ludzkim. Dobra to rzecz czy nie dobra? Jak to przetwarzasz swoim rozumem ?
    janusz

    #72 baran katolicki
  73. #65
    Grzegorzu,
    piszesz; „Więc katolik, jeśli zwrócił to co ukradł i się wyspowiadał, a nie rozdał wszystkiego co ma ubogim odejdzie od Boga zasmucony, nie zbawiony”.
    Wierzymy za Kościołem, że spowiedź sakramentalna jak i sakrament namaszczenia chorych daje katolikowi pewność zbawienia w chwili śmierci. Jeśli umierasz w stanie łaski uświęcającej na pewno jesteś zbawiony. Problem zaczyna się z karą za nieodpokutowane grzechy. Pokuta zakłada zadość uczynienie za krzywdy wyrządzone tu na ziemi. Odchodząc z tego świata możesz pozostawić po sobie wiele nie zagojonych ran i gorzkich łez, które wyrządził Twój grzech. Co wtedy z karą/odpowiedzialnością/ za pozostawione po sobie spustoszenie? Czy to wszystko tu na ziemi załatwi/naprawi/ Pan Jezus?
    janusz

    #73 baran katolicki
  74. #69
    Janusz na szczęście Jezus był inny, wybaczył wszytko i wszystkim. Przecież my wszyscy popełniamy te same grzechy. Bóg nas kocha nie za coś, ale dlatego że jesteśmy jego dziećmi. Czy to mnie grzesznika, czy Ciebie (za którego grzechy popełnia szatan), czy kogokolwiek innego kocha tak samo mocno i nie możesz nic zrobić, żeby kochał Cię bardziej.
    Czy Ty nie wracasz do tych samych grzechów? Nie chciałbyś ich wybaczenia?
    Już ojcowie kościoła mówili, że każdy człowiek ma jakąś dominującą przypadłość, z którą zmaga się przez całe życie. Gdyby nie 77 nikt z nas by nie został zbawiony.

    #74 St(r)ach
  75. #67
    Januszu,
    …katechiści powiedzą tyle, ile im Duch Święty pozwoli … 🙂

    #75 niezapominajka
  76. #69
    Januszu,
    …tak po ludzku, wydaje się takie wybaczanie wręcz absurdem, ale kiedy „dotykasz”, doświadczasz jakiejś trudnej sytuacji, tylko Pan Bóg może uzdolnić nas do wybaczania, nawet mordercy…
    …nie ważne czy ten ktoś się nawróci od razu, chociaż bardzo tego chcielibyśmy ale pozostanie w jego / grzesznika / pamięci, nasza postawa, a może zastanowi się w pewnym momencie nad Bożym Miłosierdziem, a to już będzie działanie samego Boga … 🙂
    …postaw się w skórze najgorszego grzesznika, który nie doświadczał żadnego wybaczania, czy słysząc o Bogu, nie pomyśli też o zbawieniu swojej duszy, chociażby na łożu śmierci – wtedy procentują w nim doznane od innych, dobre uczynki i właśnie, wybaczanie…

    #76 niezapominajka
  77. Grzegorzu,
    dobrze, że tu jesteś,
    wspaniale, że tu jesteś,
    superowo, że tu jesteś ty i…
    wszyscy blogowicze 🙂 🙂 🙂

    #77 niezapominajka
  78. #67
    baran katolicki
    A jak myślisz czy jeśli umrzesz pojednany z Bogiem i mimo, że Jezus skreślił zapisz tobie dłużny nadal musisz coś odpokutować?

    #78 chani
  79. #69
    Grzegorzu,
    czy zamordowany człowiek ma szanse wybaczyć mordercy? Czy dziecko poczęte i zamordowane w łonie swojej matki, która nie pozwoliła mu się urodzić, czy takie dziecko może wybaczyć morderczej matce?
    janusz

    #79 baran katolicki
  80. #73
    baran katolicki
    Wtrącę się z pytaniem: jak ta spowiedź wygląda?
    Wyuczone regułki od dziecka? Czy rzeczywiście wtedy Bóg odpuszcza grzechy? Po czym poznać, że ktoś ma odpuszczone wszystkie grzechy?
    Można się modlić do Boga, ale przecież to nie znaczy, że takiego ktosia Bóg wysłucha.
    Pamiętacie jak Jezus opowiedział przypowieść, w której modlił się faryzeusz i co?

    #80 chani
  81. #75
    niezapominajko,
    czy to katechiści przemawiają czy Duch Święty głosi katechezy? Ważne by umieć odróżnić Boską Osobę Ducha Świętego od stworzonej osoby własnego ducha.
    janusz

    #81 baran katolicki
  82. #76
    niezapominajko,
    można też powiedzieć, że i miłowanie po ludzku rzecz biorąc jest absurdem/błędem/. Wyobraź sobie mamę, która wszystko wybacza swojemu synkowi od najmłodszych lat. Wychowanie bezstresowe. Nie krzyczy, nie karze, nie pociąga do odpowiedzialności, nie uczy synka szacunku do siebie i innych, itd. Co z takiego dziecka wyrośnie? Pójdzie w świat innych ludzi święcie przekonany, że wszystko mu będzie wybaczone. Jaki ma sens taka inicjacja?
    janusz

    #82 baran katolicki
  83. #78
    chani,
    Pan Jezus odkupił każdego człowieka stworzonego na Jego obraz i na Jego podobieństwo. Odkupienie to dopiero zaproszenie ku zbawieniu. Jeśli umrę pojednany sakramentalnie z Bogiem pozostawiając po sobie nie uregulowane krzywdy wyrządzone swoimi grzechami to na pewno zacznę swoje wchodzenie do Nieba od Czyśćca. To nie jest tak, że niesprawiedliwego grzesznika ubiera się w sprawiedliwość Pana Jezusa i tak odziany grzesznik maszeruje do Nieba jako „Jezus Chrystus”. Nie jest to katolickie zbawienie. Katolik przed widzeniem Boga twarzą w Twarz musi byś mentalnie oczyszczony/sprawiedliwy/. Sakrament Pokuty i Pojednania to podstawa do zbawienia.
    janusz

    #83 baran katolicki
  84. #68
    chani,
    piszesz, „że Jezus skreślił zapisz tobie dłużny …”. Co według Ciebie oznaczają te słowa?
    janusz

    #84 baran katolicki
  85. Wszystkim polecam „KKK 1472 Aby zrozumieć tę naukę i praktykę Kościoła, trzeba zobaczyć, że grzech ma podwójny skutek. Grzech ciężki pozbawia nas komunii z Bogiem, a przez to zamyka nam dostęp do życia wiecznego, którego pozbawienie nazywa się „karą wieczną” za grzech. Każdy grzech, nawet powszedni, powoduje ponadto nieuporządkowane przywiązanie do stworzeń, które wymaga oczyszczenia, albo na ziemi, albo po śmierci, w stanie nazywanym czyśćcem. Takie oczyszczenie uwalnia od tego, co nazywamy „karą doczesną” za grzech. Obydwie kary nie mogą być traktowane jako rodzaj zemsty, którą Bóg stosuje od zewnątrz, ponieważ wypływają one jakby z samej natury grzechu. Nawrócenie, które pochodzi z żarliwej miłości, może doprowadzić do całkowitego oczyszczenia grzesznika, tak że nie pozostaje już żadna kara do odpokutowania (Por. Sobór Trydencki: DS 1712-1713; 1820).

    KKK 1473 Przebaczenie grzechu i przywrócenie komunii z Bogiem pociągają za sobą odpuszczenie wiecznej kary za grzech. Pozostają jednak kary doczesne. Chrześcijanin powinien starać się, znosząc cierpliwie cierpienia i różnego rodzaju próby, a w końcu godząc się spokojnie na śmierć, przyjmować jako łaskę doczesne kary za grzech. Powinien starać się przez dzieła miłosierdzia i miłości, a także przez modlitwę i różne praktyki pokutne uwolnić się całkowicie od „starego człowieka” i „przyoblec człowieka nowego” (Por. Ef 4, 24). https://www.teologia.pl/m_k/kkk1o04.htm
    janusz

    #85 baran katolicki
  86. #85
    Januszu,
    czy Ty jesteś już „nowym człowiekiem”?

    #86 Klara
  87. # 79
    Janusz
    Moim zdaniem może. 🙂
    Co prawda jego życie ziemskie zakończyło się, ale przecież nadal żyje życiem wiecznym. 🙂

    #87 basa
  88. #85
    „Szczególna jest rola nauczania samego Jezusa. On kontestuje istniejący porządek-spójną budowlę żydowskiego prawa opartą na systemie zewnętrznych norm. Jezus uczy, iż nasze działania mają wynikać nie z podporządkowania dominującemu obyczajowi, lecz z decyzji sumienia. I nie chodzi tu o proste zniesienie norm, ale raczej o uwrażliwienie na to, że ich istnienie nie zwalnia od odpowiedzialności za decyzje podejmowane w określonych okolicznościach. To trudność także dla współczesnego katolicyzmu, który chętniej ufa jasno określonej normie, a nie sumieniom konkretnych ludzi-stąd się biorą trudności ze zrozumieniem nauczania papieża Franciszka, który piętnuje tę tendencję jako błąd ludzi Kościoła. Istotą chrześcijańskiej zmiany byłaby koncentracja na działaniu ze względu na relację z Bogiem, w świetle której kształtują się postawy i decyzje moralne. Jest tu miejsce na normy ogólne, ale też i na nasłuchiwanie Boga. W dziejach chrześcijaństwa rozwija się cała sztuka podejmowania decyzji dzięki rozeznaniu duchowemu. Jej mistrzami stali się jezuici. Jak wierzymy bowiem, poprzez sumienie działa ostatecznie Duch Święty pozwalający nam rozeznać, co jest dobre, a co złe.” Ks. Grzegorz Strzelczyk
    Janusz w tym co Ty piszesz nie dostrzegam potrzeby relacji z Bogiem, interesuje Cię tylko prawo.

    #88 St(r)ach
  89. #83, #84
    baran katolicki
    A kim jest ten „niesprawiedliwy grzesznik”?
    A jeśli ten niesprawiedliwy zostanie usprawiedliwiony to co wtedy?
    I jeśli mowa o czyśćcu to dla mnie jest ono tu i teraz na ziemi. Adam i Ewa zostali wygnani przez swój grzech z Raju do czyśćca żeby zobaczyli swój grzech i przyznali się do niego ale oni woleli winę składać jeden na drugiego. Dlatego według mnie zostali wygnani.
    ——————–
    Taka refleksja – czytamy Pismo Święte nie konieczne tak jak jest. Widzimy tylko to co chcemy widzieć.

    #89 chani
  90. #86
    Klaro,
    według świętego Pawła „stary człowiek” to „cielesny człowiek”. „Nowy człowiek” to „duchowy człowiek”. Dzisiaj widzi się człowieka całościowo. Dzisiaj nie odróżnia się tego co w człowieku cielesne od tego co w człowieku duchowe. Również tu na blogu są przeciwnicy takiej wnikliwości odnośnie złożonej natury ludzkiej. Człowiek nie jest bytem prostym lecz złożonym z ciała i ducha. Doczesności i wieczności. Nie da rady jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Mam świadomość, że „ja jestem” stworzeniem i pochodzę od boskiego „JA JESTEM”. Klaro tylko Twoje „ja” jest nieśmiertelne. Reszta Ciebie to tylko twoja przypadłość. Jeśli dasz sobie wykasować swoje „ja” to wcześniej czy później staniesz się narzędziem swojego wroga.
    Pozdrawiam
    janusz

    #90 baran katolicki
  91. #80
    chani,
    nikt od Ciebie w konfesjonale nie będzie dzisiaj żądał wyuczonych na pamięć regułek. Podejdź do księdza i powiedz mu wprost, że Twoja wiara nie jest taka sama jak Wiara Kościoła. Powiedz, że nie wierzysz e Eucharystię. Nie wierzysz w sakramenty. Nie słuchasz Mszy Świętej, itd. Jednak zanim się udasz do spowiedzi sakramentalnej powinieneś zagościć na audiencji przed Najświętszym Sakramentem i tam patrząc Panu Jezusowi w oczy powiedz Mu co Ci na sercu leży. Konieczny jest też rachunek sumienia i chęć poprawy swojego postępowania.
    janusz

    #91 baran katolicki
  92. #47
    baran katolicki
    „To rozum z umysłu wydobywa prawdę.”
    „Rozum to część umysłu. To już raczej umysł może być źródłem prawdy o człowieku, jako że to jego częścią jest dusza.

    Na umysł składa się całość procesów psychicznych związanych z pracą mózgu, także intuicja, zdolność do syntezy, postrzeganie pozazmysłowe. Pojęcie to bliższe jest świadomości czy nawet psychice.

    Na postawie czyjegoś umysłu możemy powiedzieć, że ten człowiek jest mądry,
    podczas gdy czyjaś rozumność nas do tego nie upoważnia.
    Mądrość to wiedza z osądem moralnym, to myślenie w połączeniu z duszą.
    Są ludzie niezwykle rozumni a niekoniecznie mądrzy.”
    https://www.majewska-opielka.pl/rozum-i-umysl/

    #92 Jurek
  93. #91
    baran katolicki
    A ja jednak wolę wierzyć po swojemu.
    Nie uczestniczę w życiu religijnym, bo mnie to nudzi.
    Przecież nie wszyscy muszą robić to co inni. Jestem sobą i robię to, co mi odpowiada w myśl św. Pawła: „Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie dam się zniewolić”.
    Taki jestem od urodzenia i nie będę się zmieniał, bo ktoś mówi, że trzeba też chodzić do kościoła i że ja kombinuje.

    #93 chani
  94. Dopowiedzenie #93:
    Nie będę zaprzeczał, że kiedyś chodziłem do kościoła.
    Nawet modliłem się różańcem ale – jak to powiedziałem – mnie to znudziło. Ja nie lubię tylu powtórek.
    Powiecie, że zawsze coś nowego się odkrywa, ale ja jakoś nic nowego nie widzę.

    #94 chani
  95. #94
    Krzysztofie, poszukaj sobie jakiejś wspólnoty /poproś o to Ducha Świętego / a zobaczysz, że On wyprowadzi Cie z tej ciemności.
    Sam sobie nie poradzisz i dalej będziesz szukał miłości zamiast MIŁOŚCI.

    #95 Klara
  96. #93
    chani,
    wolisz żyć po swojemu i wierzyć po swojemu. Pełnisz swoją wolę a nie Wolę Bożą. Pamiętasz jak Pan Jezus w Ogrojcu modlił się tymi słowami „Nie moja wola lecz Twoja niech się stanie”. Z woli Bożej zaistniałeś, nie z własnej woli. Z woli Bożej zostałeś ochrzczony i wszczepiony do świętego Kościoła Rzymskokatolickiego, nie ze swojej woli. Dzisiaj wolisz pełnić swoją wolę odwracając się od nas plecami. Nie lubisz nas. Twój wybór i Twój grzech. Niesprawiedliwy grzesznik to niewdzięczny grzesznik, dla którego prywata „róbta co chceta” i „wierzta jak chceta” to wolność. Takie życie po swojemu to diabelska niewola na Twoje życzenie.
    janusz

    #96 baran katolicki
  97. #92
    Józefie
    dla psychologa rzeczywistość nadprzyrodzona nie istnieje. Psychologia nie zajmuje się duchowością człowieka i nie odróżnia duchowego rozumu od psychicznego umysłu. Autorka, którą cytujesz uprawia psychologię religijną. Być może to jakaś nowa metoda neoewangelizacji.
    janusz

    #97 baran katolicki
  98. #87 Basiu, wybaczy tylko wtedy, kiedy o to poprosi mordercza mama.
    janusz

    #98 baran katolicki
  99. #88
    Stachu,
    prawo Boże to taka bytowość, która stanowi o ładzie bytu. Prawo to ład. Prawo Boże jest po to by uporządkować nasze wzajemne relacje a także odniesienia do Boga. Prawo porządkuje wszystkie personalne odniesienia. Prawo to ład we wszystkim i we wszystkich Osobach Boskich, osobach anielskich i ludzkich. Boże Prawo to słuszne prawo. Jedynym Prawodawcą prawego prawa jest tylko Stwórca. Dlaczego dzisiaj mamy tyle nieładu w sobie i wokół siebie? Bo, chcemy wolności pozbawionej jakiegokolwiek obowiązku wynikającego z przestrzegania prawa. Przypomnij sobie jedno z fundamentalnych haseł tz. rewolucji seksualnej z lat sześćdziesiątych. „Zabrania się zabraniać”. Wolność nie ograniczona słusznym prawem to najgorsza niewola w jaką lgnie bezrozumny człowiek pędzony zmysłowo przez samego szatana na smyczy własnych uczuć. Nieład to zranienie słusznego prawa. Słusznego bo prawego prawa jakim jest Prawo Boże/Dekalog/. Nieład w języku moralnym nazywamy złem. Ład dobrem. Nieład rani doskonałość relacji pomiędzy osobami. Warto by było zastanowić się nad winą i karą za złamanie słusznego bo bożego Prawa. My nie mamy Prawa łamać lecz Prawo wypełniać.
    janusz

    #99 baran katolicki
  100. #97 jest odpowiedzią na #92.
    Powinno być Jurku a nie Józefie.
    Przepraszam za błąd.
    janusz

    #100 baran katolicki
  101. #96
    baran katolicki
    „Pełnisz swoją wolę a nie Wolę Bożą” – skąd to wiesz? Z dedukcji, bo nie chodzę na Eucharystie?
    „Takie życie po swojemu to diabelska niewola na Twoje życzenie” – a może jednak nie?
    Widać już wydałeś na mnie wyrok.
    Napisałem tą myśl św. Pawła i tak żyję, ale jak tobie to nie na rękę – z tym to twoja sprawa nie moja.
    I ciekawe kto jest bardziej zniewolony?
    ————————
    #95
    Klara
    Jak ci napiszę, że Duch Święty jest ze mną, to i tak mi pewnie nie uwierzysz.

    #101 chani
  102. Ja wierzę, że jeśli Duch święty jest z człowiekiem, to jest on na stałe i nie trzeba go przyzywać.
    Wzorem jest dla nas Jezus.

    #102 chani
  103. #101
    chani,
    a skąd to wiesz, że Wolą Bożą jest twoja prywatna wiara? Skąd wiesz, że Bóg nie chce abyś uczestniczył w co niedzielnej Mszy świętej? Wyrok to Ty sam na siebie wydajesz nie zachowując przykazań kościelnych. Mój smutek ma nadzieję, że go rozweselisz rychłym nawróceniem do Kościoła katolickiego. Będę czekał tam na Ciebie tak długo ile czasu starczy. Krzysztofie, nie zwlekaj dzisiaj bo nie wiesz czy jutro się obudzisz żywy tu na ziemi. Czas ucieka a wieczność czeka.
    janusz

    #103 baran katolicki
  104. #103
    chani,
    a skąd wiesz, że Duch Święty jest z Twoim duchem? Jak Poznajesz w sobie i po sobie obecność Ducha Świętego? Może to być całkiem inny duch.
    janusz

    #104 baran katolicki
  105. #
    baran katolicki
    Czyli jednak według ciebie jednak wiara jest uzależniona od religii.
    Tak myśleli ówcześni przywódcy religijni i pobłądzili w swoich przykazaniach. Tak się kurczowo ich trzymali, że innych skazali na potępienie a w sumie to sami byli na złej drodze.
    To samo dzieje się i dziś. Dalej człowiek myśli, że tylko dana religia jest ok.
    Jak ja mam złego ducha to jakiego ducha mają ci, którzy chodzą do kościoła a później plotkują, obmawiają innych?
    Napisałem kiedyś, że jestem radosny to od razu mi wyrzuciłeś, że coś biorę.
    Człowiek nie może być radosny nic nie biorąc?
    Nie pamiętam, kiedy już i jak ta radość we mnie nastała, ale uwierz mi, że nic nie biorę.

    #105 chani
  106. # 98
    Janusz
    A ty wybaczasz tylko tym, którzy cię o to proszą?

    #106 basa
  107. #101
    Ja Ci wierzę, że Duch Święty jest z Tobą, tylko czy Ty jesteś z Nim.
    Wg mnie On jest obok Ciebie i czeka, abyś otworzył swoje serce i wprowadził Go do swojego życia.
    Ja osobiście mocno doświadczam Ducha Świętego, gdy po przebudzeniu przywołuję Go …Przybądź Duchu Święty, ześlij z Nieba wzięty Światła Twego strumień..Przyjdź Ojcze ubogich, dawco darów mnogich,przyjdź światłości sumień……
    Wierz mi … to działa

    #107 Klara
  108. Tam gdzie ludzie doświadczyli zła/oszustwa/ cwaniactwa, porządni ludzie trzymają się /już na wszelki wypadek/ z boku /ci co zanadto zaufali, sądzą się teraz o parę złotych/. Tam gdzie wszystko było w porządku wszystko jest jak należy.
    Nie można obwiniać ofiarę złem które samemu się czyniąc, rozprzestrzeniało.
    Chwała tym którzy potrafili w odpowiednim czasie /złemu/ uciec.
    Brak zaufania jest zawsze skutkiem konkretnego, złego doświadczenia.

    #108 Ka
  109. #106
    Basiu,
    słowo „wybaczyć” znaczy tyle co „darować komuś winę”. A co z karą za krzywdy wyrządzone? Wyobraź sobie taki przykład; złodziej ukradł Ci sporą sumę pieniędzy. Złapali złodzieja po kilku dniach który hulał za twoje pieniądze. Przehulał wszystko co Ci ukradł. Spotykasz go na komisariacie i przebaczasz mu kradzież. On Ci się śmieje w oczy i mówi nic się nie stało. Czy na tym kończy się Twoje przebaczenie? Darujesz mu dług i prosisz policję by nie karała lecz uwolniła jakby nic się nie stało. Prawo jednak ma swoje procedury, które za przestępstwo udowodnione odpowiednio kara. Czy w swoim przebaczającym miłosierdziu darując złodziejowi kradzież będziesz w stanie pójść za niego do więzienia lub zapłacić wysoką grzywną?
    Basiu, wybaczam wszystkim bo większość nie wie co czyni ich grzech. Grzesznicy nie zdają sobie dzisiaj sprawę z konsekwencji swojego grzechu. Bagatelizuje się dzisiaj grzech spłycając go do złego uczucia, które wcześniej czy później przeminie. Darując winowajcy uniewinniamy go ale karę i zadośćuczynienie nie można pominąć milczeniem. Dobrym przykładem było przebaczenie Świętego Karola Wojtyły kiedy to będąc na świętym Urzędzie Papieża darował Ali Akce jego winę. Karę zamachowiec musiał odbębnić zgodnie z włoskim prawem.
    janusz

    #109 baran katolicki
  110. #105
    chani,
    religia katolicka jest uzewnętrznieniem wiary katolickiej. Każda religia jest zewnętrznym wyrazem wewnętrznej wiary. Ty również masz swoją religię, swoje obrzędy, zwyczaje, itd. Twoja prywatna wiara owocuje Twoją prywatną religijnością. Każdy człowiek jest religijny, ma potrzeby religijne. Ja myślę, że tylko religia katolicka jest ok. Jako wierzący katolik miłuję święty i apostolski Kościół rzymskokatolicki, którego Wiara jest dla mnie najwyższym honorem. Nie wiem jak jest w innych religiach ale wiem, że Pan Jezus ustanowił jeden Kościół i jedną religię mającą w depozycie pełnię Objawienia. Tym Kościołem jest Kościół Rzymskokatolicki, który również jest i Twoją Mamą w wierze.
    Krzysiu, lekceważąc/łamiąc/ przykazania kościelne ustawiasz się sam na zewnątrz Kościoła grzesząc ciężko przeciwko Bogu i Kościołowi. Być może nikt Ci tego tak jasno do tej pory nie powiedział. Ja to mówię bo Cię miłuję i pragnę Twojego zbawienia. Grzech ciężki utrzymywany latami doprowadzi Cię do piekła.
    janusz

    #110 baran katolicki
  111. #105
    chani,
    tylko łaska uświęcająca w duszy katolika daje pokój Boży i radość Bożą. Katolik w stanie grzechu ciężkiego może być tylko wesoły z diabelskiego spokoju.
    janusz

    #111 baran katolicki
  112. #110; #111
    baran katolicki
    A ja myślę, że każda religia ze swoimi obrzędami jest ok dopóki jest tam wiara. Może się tak okazać, że porządki religijne górują nad wiarą i człowiek sam się oszukuje, że wierzy bo spełnia nakazy danej religii.
    „Ja to mówię bo Cię miłuję i pragnę Twojego zbawienia” – o moje zbawienie nie musisz się martwić. Martw się o swoje i swoich bliskich. Czy wiesz, że na pewno będziesz zbawiony? A jeśli tego nie wiesz, to dlaczego przyjmujesz komunie św.?
    Dlatego tylko, że Jezus tak kazał?
    A jak kazał, to czy nie masz życia wiecznego?
    „Katolik w stanie grzechu ciężkiego może być tylko wesoły z diabelskiego spokoju” – a ty jaki jesteś wesoły czy smutny?

    #112 chani
  113. #109
    „Czy w swoim przebaczającym miłosierdziu darując złodziejowi kradzież będziesz w stanie pójść za niego do więzienia lub zapłacić wysoką grzywną”?
    Nie masz pojęcia o miłości, choć pewnie stosowne hymny odnośnie jej recytujesz.
    Zdrowy człowiek nie jest zainteresowany dla drugiej osoby karą jak tym dlaczego tak postąpiła /by to co złe w niej ponaprawiać/.
    Niejedna matka życie za swe dziecko by oddała, nie mówiąc już o możliwości zastępczego dla niej więzienia czy też /jak by ją było stać/ finansowego za dziecko/osobę /której należy pomóc a nie karać/ zadośćuczynienia.

    #113 Ka
  114. #112
    chani,
    jedynym zbawicielem człowieka jest Pan Jezus Chrystus. Poza Chrystusem nie ma zbawienia. „Kto uwierzy i ochrzci się będzie zbawiony ale kto nie uwierzy będzie potępiony”. Są to słowa Pana Jezusa nie moje. Mam powód by lękać się o twoje zbawienie. Nie zachowujesz przykazań kościelnych i tym samym trwasz w grzechu ciężkim. Kombinujesz i upierasz się co do swoich racji. Nikt z nas katolików nie wierzy w nieutracalność zbawienia. Zdaje się, że i wielu współczesnych pastorów nie ma stuprocentowej pewności swojego zbawienia. Codziennie modlę się o dobrą śmierć. W każdym „Święta Mario, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej amen” jest moje wołanie o obecność Matki Bożej w chwili mojej śmierci. Staram się być w łasce uświęcającej a gdy zgrzeszę śmiertelnie biegam szybko do konfesjonału. Sumienie nie daje mi spokoju zasnąć w grzechu ciężkim. „Od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj mnie Panie”. Krzysztofie, nikt z nas nie wie kiedy umrze. Śmierć przyjdzie jak złodziej o nieznanej nam porze. Trzeba być nieustannie przygotowanym na spotkanie z Panem.
    janusz

    #114 baran katolicki
  115. #113
    Ka,
    czy Ty nigdy w swoim życiu nie ukarałaś drugiego człowieka? Czy karcenie nie jest wychowawcze?
    janusz

    #115 baran katolicki
  116. #114
    baran katolicki
    „Zdaje się, że i wielu współczesnych pastorów nie ma stuprocentowej pewności swojego zbawienia” – tylko jedno „ale”; jak człowiek, który trwa w winnym krzewie, mocno się trzyma korzenia i jest oczyszczany przez Ojca tak że wydaje obfite owoce nie ma 100% pewności zbawienia?
    Oczywiście człowiek, który je nie wydaje zostaje odcięty i spłonie.
    ” Śmierć przyjdzie jak złodziej o nieznanej nam porze. Trzeba być nieustannie przygotowanym na spotkanie z Panem” – trzeba być jak te panny mądre i mieć stale ten ogień w sobie, który będzie oświecał i grzał innych.

    #116 chani
  117. #115
    Nie jestem zwolenniczką kar szczególnie tych cielesnych. Jeżeli karałam to b. rzadko /nie było specjalnie takich potrzeb/. Zawsze jednak przed karą wyjaśniając pytałam czy zrozumiałe jest za co owa kara. Dużo natomiast, bardzo dużo wyjaśniałam/tłumaczyłam. Uczyłam, że największy błąd można rozwiązać, pod warunkiem że się go rozumie i mówi się prawdę. Nie tolerowałam kłamstwa, wścibstwa i bajek.
    Nic z karania gdy karany nie rozumie swych złych czynów.,

    #117 Ka
  118. #114 Janusz
    Piszesz: „Krzysztofie, nikt z nas nie wie kiedy umrze. Śmierć przyjdzie jak złodziej o nieznanej nam porze. Trzeba być nieustannie przygotowanym na spotkanie z Panem”
    A ja czytam:
    „35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
    byłem spragniony, a daliście Mi pić;
    byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
    36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
    byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
    byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.Mt 25, 35-36
    Na spotkanie z Panem nie trzeba czekać do śmierci.
    On jest na co dzień.

    #118 grzegorz
  119. #116
    chani,
    po przez sakrament chrztu świętego zostałeś wszczepiony do zacnego grona Świętych katolickich. Jak mi wiadomo ochrzciła Cie święta i apostolska Wiara Kościoła rzymskokatolickiego. Dzisiaj ta Wiara Ci nie pasuje i zaczynasz „usychać” z Kościoła. Z uporem bronisz prywatnych racji w swoim wierzeniu. Wierzysz po swojemu. Skąd masz pewność, że sam się wszczepiłeś do „pnia Jessego” i mocno trwasz w winnym krzewie?
    janusz

    #119 baran katolicki
  120. #117
    Ka,
    a może karcenie pomoże zrozumieć.
    janusz

    #120 baran katolicki
  121. #119
    baran katolicki
    „Skąd masz pewność, że sam się wszczepiłeś do „pnia Jessego” i mocno trwasz w winnym krzewie?” – mogę cię o to samo spytać?
    Przyjmujesz komunię św?
    Spowiadasz się?
    I jak trwasz w tym krzewie winnym?
    Wiatr cię kołysze, bo nie jesteś do niego mocno przytwierdzony.
    Jakbyś był mocno do niego przyczepiony, to byś był już zbawiony, a tak tego nie wiesz.
    I odpadasz i usychasz.

    #121 chani
  122. Można powiedzieć też, że ktoś jest przekonany że wierzy bo spełnia określone ryty, modlitwy ale czy na pewno wierzy tak jak chce tego Bóg?
    Czy może mówi, że troszczy się o zbawienie innych a tak naprawdę broni swojej racji?

    #122 chani
  123. #120
    Owszem, na zewnątrz.
    Mnie jednak chodzi/ło o to co wewnątrz.
    #118
    Jak ładnie się człowiek zachował. Nic dla poklasku z zewnątrz a /przypadkiem/ wiele dla siebie.

    #123 Ka
  124. #121
    chani,
    na pewno widziałeś nie raz drzewo targane przez wiatr. To co w ziemi jest stabilne a to co nad ziemię wyrasta smagane wiatrem kołysze się we wszystkie strony. Podobnie jest z Kościołem rzymskokatolickim w dzisiejszych czasach. Duch tego świata/duch tego czasu/ rzuca Kościołem jak chce ale nie może go wyrwać z korzeniami ani pnia nadłamać. Kościół święty, do którego zostaliśmy zaproszeni/wszczepieni/ w sakramencie chrzcielnym jest nie do pokonania. Być może liście uschłe odpadną ale reszta zostanie wierna świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej.
    janusz

    #124 baran katolicki
  125. #124
    No i super.
    Skąd więc takie oburzenie na tych co to inną, ale Bożą i etycznie ludzką drogą podążają?

    Czy osobnik skarlały ma prawo żądać, by i inni byli na jego wzór skarlani?

    #125 Ka
  126. #125
    Ka,
    Chrystus to Kościół. Jeden Chrystus, jeden Kościół, jedna Wiara. Co dzisiaj mamy? Mnogo chrystusów. Jeszcze więcej kościołów. A wierzeń tyle ile ludzi po ziemi chodzi. Grzesznik, świadomy swojego grzechu bez Prawnie zasiada na świętym Urzędzie jakikolwiek by on nie był. Czy słuchać urzędującego grzesznika? Tak, ale nie naśladować łobuza. „Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”. Dzisiaj na katedrze Kościoła zasiedli łobuzy/grzesznicy/, którzy dobrze mówią ale nie czynią tego co prawią. Nie znaczy to, że katedra jest grzeszna.
    janusz

    #126 baran katolicki
  127. #126
    Nie da się oddzielić katedry od tych, co ją dotykają.
    Katedra to nie kotara, którą wygotować w dowolnym czasie i temperaturze od paluchów można.

    #127 Ka
  128. #127
    Ka,
    nie było nas był las. Nie będzie nas będzie las. Człowiek szybko przemija a urząd zostaje ten sam. Tak samo jak na jednym krześle siedzieć mogło tysiące osobników o różnej osobowości. Krzesło jest krzesłem a urząd urzędem. Zobacz ile osób zasiadało na świętym Urzędzie Papieża. Podobnie jest z urzędem proboszcza czy biskupa ordynariusza. Ludzie się zmieniają a święte urzędy pozostają.
    janusz

    #128 baran katolicki
  129. #126
    baran katolicki
    A kim jest ten grzesznik, którego nie mamy naśladować?

    #129 chani
  130. #129
    chani,
    łobuzem jest katolik, który nie miłuje swojej Matki/Kościół/.
    janusz

    #130 baran katolicki
  131. #130
    A ja myślałam, że łobuz to oszust i złodziej, ten co czyni szkody innym ludziom.
    Na miłości to Ty się kompletnie nie znasz.
    /Naprawdę strach być katolikiem w tym kraju, bo nigdy nie wiadomo, za co cię uznają /rozpowszechnianie plotek/ i co w związku z tym wymyślą/.

    #131 Ka
  132. #131
    Ka,
    aż „st/r/ach” się bać nagiego miłowania.
    Strach być letnim/liberalnym/ katolikiem. Nie bójmy się nagiej Prawdy bo tylko takiej Prawdzie towarzyszy Dobro i Piękno.
    Pozdrawiam
    janusz

    #132 baran katolicki
  133. Nie interesuje mnie kreacja.Jak wiesz każda kreacja ma swój czas a cechuje ją zmienność.

    #133 Ka
  134. #133
    Ka,
    Prawdę, Dobro i Piękno wykreował Stwórca. Człowiek nie jest do kreowania/stwarzania/ innej prawdy, lepszego dobra czy jeszcze piękniejszego piękna. Mamy gotową/ukończoną/Prawdę. Dobro nie wymaga poprawki a Piękno jest nie do upiększania.
    janusz

    #134 baran katolicki

Dodaj Komentarz






css.php