Słuchamy dziś proklamacji początku ewangelii wg św. Jana. Jest to tzw. Prolog, czyli skomponowane w formie poetyckiej otwarcie tejże ewangelii. Zostają w nim przedstawione zasadnicze linie całego przesłania czwartej ewangelii.

Zręby treściowe Prologu

Są nimi głównie preegzystencja Słowa Bożego i jego wcielenie w czasie oraz zamieszkanie między nami, ludźmi. Dalej jest ukazanie faktu, że wszystko się stało mocą Słowa – zarówno w sferze stworzenia jak i odkupienia.

Całe dzieło zbawcze zmierza do tego, aby ludziom, którzy uwierzą w obecność Wcielonego Słowa dać moc stawania się dziećmi Boga. To objawienie i to skuteczne zbawcze działanie jest objawieniem Boga niewidzialnego i jest łaską, która dopełnia wszystko, co do tego czasu było pod prawem Mojżesza.

W procesie ukazania całego dzieła zbawczego w Osobie Wcielonego Słowa odgrywa indykacyjną rolę Jan Chrzciciele, który wskazuje i daje świadectwo.

Pierwszy człon Prologu

Pierwsze zdanie Prologu ma bardzo zasadnicze znaczenie. Znamy przekład, który dokładnie odzwierciedla grecki tekst:

Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.

Pragnę zwrócić da pewien niuans. Jest on dostrzegany i jakoś zrozumiały, gdy odwołamy się do języka hebrajskiego a raczej aramejskiego. W przyjmowanym powszechnie przekładach utrzymuje się tłumaczenie czasownika być w czasie przeszłym niedokonanym (imperfectum) jako wyrażającym ciągłość i trwanie. Jest to poprawne, jak długo utrzymujemy się na linii myślenia i pojmowania czasu greckiego.

Jednak ewangelia ta prawdopodobnie nie została napisana przez św. Jana po grecku, ale po aramejsku. A nawet, gdyby Jan pisał po grecku, to miał w sobie myślenie biblijne. Jak to przełożyć.

Przekład Romana Brandstaettera

Pomocą, a właściwie propozycją  może być przekład uczyniony przez Romana Brandstaettera, o którym sam pisze we wstępie do tejże ewangelii, że odkładał zabranie się do podjęcia tego przekładu. Pisze, że ilekroć czytał po grecku Prolog, zawsze odnosił wrażenie jakiegoś bliżej nieokreślonego niedosytu., jakiejś chwiejności w odbiorze tego natchnionego tekstu.

Gdy zaś czytał ten tekst w różnojęzycznych przekładach, niedosyt nie tylko się wzmagał, ale umacniało się w nim przekonanie, że tłumacze zubożyli tekst o pewne wartości, których niestety nie umiał określić.

Wreszcie doszedł do tego, że problem jest w rozumieniu i wyrażaniu czasownika „być” w odpowiednim czasie (Zob. wstęp do przekładu ewangelii Jana w: Księgi Nowego Przymierza, Kraków 2009, 543-554)

Wyjaśnienie tego jest trochę skomplikowane, gdyż mamy do czynienia z odmiennym od naszego „zachodniego” pojmowania czasu i czasowników). Próbujemy to trochę przybliżyć. Krótko mówiąc i ujmując w pewnym uproszczeniu trzeba powiedzieć, że Roman Brandstaetter „zrozumiał” (doszedł do tego), że greckie imperfectum musiało być oryginalnie wyrażone w aramejskim perfectum. Ale między imperfectum a perfectum w języku aramejskim (hebrajskim) zachodzi trochę inna różnica niż w naszych językach. Perfectum, które my zazwyczaj tłumaczymy jako czas przeszły dokonany, w języku biblijnym określa jego „dokonanie” ale nie konieczne w przeszłości. Może się ono odnosić także do teraźniejszości a nawet w jakimś sensie do przyszłości.

Dlatego R. Brandstaetter proponuje przekład:

Przed wszystkim
Jest Słowo,
A Słowo
Jest u Boga,
A Bóg
Jest Słowem.

Słowo jest . . .

Ten przekład oddaje bardzo dobrze stan bycia Słowa, które JEST. Ono było jest i będzie. Ono jest też przed wszystkim. Nie chodzi przy tym tylko o „początek” w znaczeniu chronologicznym, lecz o takie bycie, które stanowi początek czyli zasadę istnienia wszystkiego. Jest to pojmowanie i ujęcie egzystencjalne relacji Słowa do wszystkiego, co istnieje. Nie oznacza to tylko momentu zaistnienia (początkowego) lecz wskazuje na „zasadę trwania. Odpowiednik tego znajdziemy  w hymnie z Listu do Kolosan: W Nim wszystko zaistniało i w Nim wszystko ma swoje istnienie . . . (Kol 1,16n).

Przytoczony przekład pozwala nam lepiej myśleć o obecności Słowa także w naszym życiu. Ono, czyli Wcielone Słowo, a więc Jezus Chrystus Ukrzyżowany i Zmartwychwstały, jest dla nas wierzących zasadą wszystkiego. On JEST zawsze i przed wszystkim w naszych poczynaniach: myśleniu i działaniu; ocenianiu rzeczywistości i jej kształtowaniu; w spoglądaniu na nasze wzajemne relacje i ich przeżywaniu.

Zakończę ponownym przywołaniem Listu do Kolosan:

Słowo Chrystusa niech w was przebywa
z całym swym bogactwem:
z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie
przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha,
pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach
(Kol 3,16).

Pozdrawiam

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

51 komentarzy

  1. Dla mnie ważnym jest by pamiętać, że Słowo Boże to Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej. Słowo Boże to konkretna Osoba Boża. Tym Słowem nie jest Osoba Boga Ojca ani Osoba Ducha Świętego. Dzisiaj mamy problem z wyjaśnieniem tego co Wiara mówi, że Słowo Boże/Syn Boży/ został poza czasem i przestrzenią „zrodzony” z Boga Ojca i Ducha Świętego. Syn Boży „został” wypowiedziany w wieczności przez Boga Ojca w Duchu Świętym. Warto zadać sobie pytanie i spróbować na nie odpowiedzieć po katolicku. Czy Osoba Syna Bożego jest takim samym BOGIEM jak Osoba Boga Ojca? Czy jest takim samym BOGIEM jak Osoba Ducha Świętego? Drugą sprawą o której nie można zapomnieć jest to, że Druga Osoba Boża/Syn Boży/ stając się człowiekiem przyjmuje tylko naturę ludzką ale nie staje się osobą ludzką. Pan Jezus jako człowiek nie jest osoba ludzką lecz cały czas Osobą Syna Bożego. W człowieczeństwie Pana Jezusa ludzkie „JA” nadal jest boskim „JA”. Te dwie sprawy są fundamentalne dla naszej Wiary katolickiej.
    janusz

    #1 baran katolicki
  2. Mnie najtrudniej – napominać samą siebie .
    Psalmy, hymny czy pieśni zawsze w pierwszej kolejności „pasują” mi do innych.
    Jednak wolę napominać niż być napominaną .

    Dzięki Ci Boże, że pozwalasz mi to w sobie dostrzegać. Obdarz mnie łaską przezwyciężania mojej słabości.

    #2 Klara
  3. Pisze Ksiądz Biskup; „Całe dzieło zbawcze zmierza do tego, aby ludziom, którzy uwierzą w obecność Wcielonego Słowa dać moc stawania się dziećmi Boga. To objawienie i to skuteczne zbawcze działanie jest objawieniem Boga niewidzialnego i jest łaską, która dopełnia wszystko, co do tego czasu było pod prawem Mojżesza”. Tą obecnością jest ŚWIĘTA EUCHARYSTIA. Podczas każdej Mszy Świętej Słowo Boże staje się dla nas realnym pokarmem na rzeczywistość wieczną/duchową/. Syn Boży we własnej OSOBIE staje się dla naszego ducha/rozumu/ pokarmem. To nie jest POKARM dla zmysłowego ciała lecz konkretny i realnie rzeczywisty pokarm dla ducha człowieczego. Dusza ludzka/życie ludzkie/ jest złożona w doczesności z cielesności/doczesności/ i z duchowości/wieczności/. Dlaczego dzisiaj zapomina się niemiłosiernie a antropologi katolickiej i okrada się człowieka z jego duchowości? Kradną na z wiary rozum. Dać moc stawania się dziećmi Boga to nic innego jak dać grzesznikowi Łaskę uświęcającą. Nie można być dzieckiem Boga w stanie grzechu ciężkiego/śmiertelnego/. Brak Łaski uświęcającej w duszy człowieka to pozostawienie grzesznika na pastwę losu/diabła/. Zwłoka i czekanie na cud jest tu nie na miejscu i nie na czasie. Szatan czekał nie będzie i bardzo szybko zaopiekuje się pozbawionym Łaski uświęcającej grzesznikiem. Wspomniałem w kontekście niewiary Krzysztofa w moc Eucharystii o jego prywatnej wierze, która niby mu wystarczy do zbawienia. Takich Krzysztofów w Kościele Rzymskokatolickich mamy dzisiaj pół na pół. Czy można się zbawić jako ochrzczony Katolik poza Kościołem Rzymskokatolickim wierząc po swojemu. Wybierając z świętej i apostolskiej Wiary Kościoła to co drugoplanowe /smaczne i przyjemne/ a odrzucając to co zasadnicze ?
    janusz

    #3 baran katolicki
  4. Ja bym to przetłumaczył tak; Wiekuiste Jest Słowo Boże/Jezus Chrystus/, Jest to Boże Słowo wypowiedziane w wieczności przez Boga Ojca w Duchu Świętym. Słowem Bożym jest tylko Syn Boży. Słowem Bożym nie jest Bóg Ojciec ani Duch Święty ale jest to konkretna Osoba Boska Syna Bożego. Jakie jest Wasze prywatne tłumaczenie?
    janusz

    #4 baran katolicki
  5. To Słowo jest na moich ustach ale czy jest we mnie?
    Ja myślę i wiem, że tak. Mam to Słowo i żyje Nim choć zapewne niektórzy z tym się nie zgodzą, bo nie przyjmuję komunii św.
    Jak żyje tym Słowem i jestem z Nim zjednoczony to nie znaczy, że mogę wszystko. To wiem.
    Pan nadal przecież jest moim Sędzią.
    Sam już nie wiem, jak to Słowo stało się częścią mojego życia, życia zgodnego z tym Słowem.
    Teraz to wiem, że to Słowo potrafi zranić aż do szpiku kości a to boli bardzo.

    #5 chani
  6. Hymn
    „O wielu pasterzach”
    …”Kiedy sławimy uroczystym hołdem
    Świętych pasterzy Twojego Kościoła,Ciebie samego, Najwyższy Kapłanie,
    Wielbimy pieśnią.

    …Tyś ich obdarzył mocą swego Ducha,
    Aby ojcami dla wielu się stali,
    Własnym przykładem i Boską nauką
    Wskazując drogę.

    …Nic nie zdołało zachwiać ich pewności
    Wobec Tej prawdy i Twoich obietnic,
    Skoro żywili niezłomną nadzieje
    Przyszłego szczęścia.

    …Kiedy ich życie kres swój osiągnęło,
    Pełne zasługi i pracy dla Ciebie,
    Dałeś im pokój w niebiańskiej ojczyżnie
    Wśród swych wybranych.

    …Tobie o Panie, Królu nad królami,
    Cześć i majestat niech będzie na wieki;
    Całe stworzenie niech śpiewa radośnie
    Ku Twojej chwale. Amen „

    #6 niezapominajka
  7. #2
    Klara,
    upominać samego siebie nie tylko jest trudne ale i niemożliwe. Tu chodzi by upominać jeden drugiego puki trwa to „Dziś” aby kto nie został w grzechu na wieki. Zobacz ile „miodu” dostaję w zamian za takowe upominanie.
    janusz

    #7 baran katolicki
  8. #1
    baran katolicki
    No nie wiem. Nie wystarczy ci, że tym Słowem jest Bóg?
    „#3
    Ja nic nie wybieram. Ja po prostu wierzę w moc Boga. To, że jestem w Kościele Katolickim i zostałem w nim ochrzczony to nie znaczy, że muszę rzeczywiście wszystko robić co mi każą.
    Jestem zjednoczony z Bogiem ale Ty mi sie wierzysz”

    #8 chani
  9. Chani
    Bardzo często nawiedzały mnie wątpliwości w wierze, różnego rodzaju.Często po rozmowach ze Świadkami Jehowy, protestantami. Nieraz miałem niezłe zamieszanie.Szukałem odpowiedzi.Czytałem książki, opracowania.Była w internecie strona/być może jeszcze jest/, która zajmowała się apologetyką.Wielką pomocą w rozwiewaniu tych wątpliwości było to, co myśleli Ojcowie Kościoła na dany temat.Np.św.Ireneusz był uczniem Polikarpa,który znał osobiście apostołów i był uczniem apostoła Jana.
    Jak widać,to był krótki okres czasu między nim a działalnością apostołów i miał wiedzę niemalże z pierwszej ręki.
    Jeżeli tacy ludzie z całym przekonaniem głosili ,że Jezus jest obecny pod postaciami chleba i wina, to mi więcej nie trzeba debatować : a może Jezus miał co innego na myśli, a może nie uważali Go za Boga itp.itd.

    Znalazłem też pytanie podobne do tego co Ty stawiasz i odpowiedź o.J.Salija.Jeśli można wklejam linka http://mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_17.htm

    #9 jurek 2
  10. Można tu dołożyć jeszcze jedną cegiełkę.
    Idąc za propozycją wiązania tekstu z językiem hebrajskim możemy również zwrot „na początku”, lub „przed wszystkim” odnieść do biblijnego wzorca a mianowicie początku Księgi Rodzaju.
    Słowo hebrajskie Bereszit tłumaczone „na początku” powinno być tłumaczone jako początek czegoś, lub najlepsze z czegoś. „Reszit” domaga się rzeczownika, którego tam nie ma.
    Słyszałem o dyskusji rabinów w tej kwestii i pewnej propozycji.
    Uznają oni,że jest to pewien skrót( tak jak np.w języku angielskim do not=don’t), który rozszerzony pozwala przetłumaczyć pierwsze słowa z Księgi rodzaju jako „dla tego, co jest pierwsze” lub „dla tego co jest najlepsze” Bóg stworzył niebo i ziemię…
    Tłumaczenie to ujawnia zawarte w tych słowach wskazanie ,że jest jakiś cel stworzenia.
    Wracając do początku Ewangelii Jana , jako cel stworzenia wskazuje on Słowo.
    Czy można tak to rozumieć?

    #10 grzegorz
  11. #2 Januszu
    Jeżeli nie bede napominac siebie/slyszec Slowo Boze i odnosic Je w pierwszej kolejnosci do siebie/ to nie bedę zdolna do napominania innych tj.nie bedę wiarygodnym świadkiem.
    Tylko Bog może mnie uzdolnic do napominania Swoja mocą .

    #11 Klara
  12. Ad #10 grzegorz
    Grzegorzu!
    Jak najbardziej.
    Także można łączyć z Mk 1,1:
    „arche tou euangeliou . . .
    Bo „arche” to także „rosz”
    Pozdrawiam całą Rodzinę
    Bp ZbK

    #12 bp Zbigniew Kiernikowski
  13. #7
    baran katolicki
    Upominać samego siebie jest trudne, ale możliwe. Wystarczy zaprzeć się samego siebie. Jezusowi nie tylko pewne wtedy chodziło nie o swój krzyż [cierpienia, odrzuceni…] ale bardziej o prace nad sobą. Jak ktoś chce iść za Nim, musi się przezwyciężyć i stawić czoła samemu sobie. Przecież niektórzy chcieli iść za Nim ale Jezus co im odpowiedział?
    I mówisz Januszu, że ja nie wierzę w moc Eucharystii. Może mnie Bóg szykuje na coś innego? Tak jak tego niewidomego od urodzenia.
    Jak pisałem dziwne rzeczy się dzieją wokół mnie.

    #13 chani
  14. #7
    „.. upominać samego siebie nie tylko jest trudne ale i niemożliwe”
    Naprawdę? Przecież dorośli to nie maluchy, które się dopiero norm społecznych uczą.
    Wygląda na to że człowiek zatracił już rozeznanie co dobrze a co źle czyni, jakże więc może ośmielać się upominać drugiego, a już tym bardziej stosować kary?
    Mnie się to w głowie nie mieści. To musi być bujda.

    #14 Ka
  15. #13
    Uważaj Krzysiu, bo tych czary/mary hokus/pokus naroiło się mnóstwo.
    Przede wszystkim chcą pomieszać w głowie.
    Nie daj się!

    #15 Ka
  16. #11
    Tak jest ! Klaro.

    #16 Ka
  17. #11
    Klaro,
    upominanie samego siebie jest upominaniem o własnych siłach/po swojemu/. Nie bardzo wiem co Ty rozumiesz przez „upominanie sama siebie”? Na czym to upominanie polega? Jaką miarą upominasz/skrótujesz/ sama siebie. Ja robię „rachunek sumienia”, który dzisiaj wyleciał z mody, a szkoda.
    janusz

    #17 baran katolicki
  18. #13
    chani,
    to Twoje „może eucharystyczne” jest jak na razie głębokie i szerokie. Czas ucieka a Ty kombinujesz jak przejść na drugi brzeg nie ruszając się ze swojego miejsca. Nieprzyjaciel/diabeł/ nie będzie czekał i pożre cię jak lew ryczący.
    janusz

    #18 baran katolicki
  19. #7
    Janusz
    „Zobacz ile „miodu” dostaję w zamian za takowe upominanie.”- ważne jest aby odrużnić upominanie od pouczania.

    #19 St(r)ach
  20. #14
    Ka,
    wielu dzisiaj mamy dorosłych ale za to niedojrzałych. Forma/dusza/ dorośnie ale bez wierzącego rozumu pusta/niedojrzała/ pozostanie na wieki. Tu nie chodzi o sam rozum naturalny, który każdy z nas w swojej duszy ale chodzi o ochrzczony/wierzący/ rozum. Czy możliwe jest by ktoś sam się ochrzcił z ciała i ducha?
    janusz

    #20 baran katolicki
  21. #15
    Ka
    No wiem o tym. Tu trzeba być ostrożnym.
    Nawet na prostej drodze i równej można się potknąć
    i boleśnie upaść.

    #21 chani
  22. #18
    baran katolicki
    To może Ty mi powiesz czy przyjmując Komunie św. jesteś bezpieczny?
    Czy jeśli masz w sobie Jezusa potrafisz rozróżnić jaka jest wola Boga względem Ciebie?
    Czego myślisz, że kombinuje?
    A może ja wiem. Tylko i tak mi nie wierzysz więc nie wytłumaczę tego.

    #22 chani
  23. #22
    chani,
    ciało dostałeś od swoich biologicznych rodziców. Ojca prawie nie znasz a z mamą Ci nie po drodze w wierze. Dlaczego, chcesz być inny/obcy/ we własnym domu? Jesteś Katolikiem tak samo jak jesteś Krzysztofem. Tego nikt ani nic zmienić już nie zdoła. Jak zejdziesz z tego świata usłyszysz katolicki głos, który będzie wołał Cię po imieniu chrzcielnym. Staniesz przed Obliczem Najwyższego i co Mu powiesz na dzień dobry? Czy rozpoznasz Jego Oblicze i padniesz na duchowe kolana? Ja już to trenuję od lat przed Najświętszym Sakramentem.
    janusz

    #23 baran katolicki
  24. chani,
    czy jesteś chrześcijaninem?
    … czy osobą poszukującą Boga , a nie wierzącą w Syna Bożego ?
    … gdzie /w którym Kościele / „pasuje ” tobie obrządek, tradycja czy jak chcesz to ująć…?
    …ja dawno temu , nie umiałam uwierzyć w Syna Bożego aż dana była mi łaska wiary – zachwycająca logika Bożego zesłania Syna i dzieła zbawienia ludzkości…
    … jednocześnie, Pan Bóg daje wolną wolę w dokonywaniu wyborów…
    … jaka jest twoja wiara, na czym ją „osadzasz”, na jakiej skale czy też piasku?

    #24 niezapominajka
  25. #23 baran katolicki, #24 niezapominajka
    Ja już nie wiem, co wam tu napisać.
    Najważniejsze jest co o mnie sądzi Bóg i jaką mam wiarę to od Niego zależy.
    Wy tylko możecie mówić, że nie wierzę bo nie uczestniczę w życiu danej religii. Sądzicie po pozorach.
    Powiedźcie mi, czy Izraelici na pustyni spożywali Chrystusa? W Innym wpisie ten cytat wkleiłem.

    #25 chani
  26. #25
    Chani,
    Spokojnie ,spożywanie, dzielenie się Ciałem Pańskim to propozycja pomocy a nie obowiązek.I ci pokroju Janusza, i ci pokroju grzegorza narzekamy ,że brak jest zrozumienia, wprowadzenia w odpowiednie przezywanie Eucharystii i co za tym idzie nie wydaje Ona oczekiwanych owoców.
    Chciało by się jeszcze więcej przekonywać, coś działać itd.
    Brakuje nam wiary, że to Bóg (a nie Grzegorz czy Janusz) zbawia.
    Zachowaj w swoim sercu proszę wiadomość o Chlebie Żywym o Kielichu Przymierza o Jego materialnej a tak nieuchwytnej obecności pod postaciami zwykłego pokarmu.
    Na wschód od naszego miasta żyją „szeptuchy”. Są to niewykształcone medycznie kobiety, które znają jednak działanie ziół i innych składników przyrody i potrafią dzięki temu pomagać ludziom. Nie mają przy tym pojęcia o biochemii, neurofizjologii, nie używają usg itd.
    Dla nas również Eucharystia pozostaje pewną tajemnicą. A jednak działa i pomaga!

    #26 grzegorz
  27. #20
    „…pusta/niedojrzała pozostanie na wieki ”
    Czy ja wiem? To proces. Jedna szybciej ogarnie swą świadomość i otworzy się na Ducha,u innej dłużej to będzie trwało. Nie przesądzajmy, Bóg czuwa.
    Nie obawiałabym się pustej Duszy, ale przeżartej złem, które czyni/ła kierując ją wyłącznie na rozum.
    Bez rozwiniętej świadomej siebie człowieczej Duszy sam rozum będzie się sprytem kierować. Wierzący rozum to często, zbyt często, biznes/interes.
    Prymitywni/nieczytaci ludzie, jak tylko dusza i sumienie w nich drga bywają wspaniali, a wiara w nich choć prosta, często przewyższa tą uczoną.

    #27 Ka
  28. #25
    Nie broń się, Krzysiu.
    Niech piszą i myślą co chcą. Najważniejsza prawda jaka w Tobie, tam wewnątrz jest.
    A wytykanie „katolickiego Baranka” jak się zostało spłodzonym i przez jakie trudy trzeba było przejść, jest co najmniej niesmaczne.
    Ja, też bękart/pozbawiona ojca/ – Panie „Baranku”.

    #28 Ka
  29. #25
    Krzysiu,
    Izraelici na pustyni otrzymywali pokarm, który ratował ich od głodu, być może od śmierci głodowej.
    Mieli też Torę, Słowo Boże jako znak Obietnicy życia, obietnicy Ziemi Obiecanej do której zdążali. Janusz by napisał: „pokarm duchowy”.
    Potrzebne było jednak kilkanaście wieków wydarzeń, aby „przepracować” wszystkie te Boże dary i doświadczyć ich niewystarczalności.
    Pan Bóg niecierpliwie, ale też i cierpliwie czeka na jeden chociaż taki gest niewystarczalności z naszej strony.
    Mój, Twój gest rozpaczy.

    #29 grzegorz
  30. #25
    Krzysztofie,
    łaska wiary nie jest do prywatnego użytku. Wiary nie możesz zatrzymać tylko dla siebie. Wiara dojrzała jest społeczna/wspólnotowa/.
    Krzysztofie, wiem, że męczę Cię Eucharystią. Proponuję i nalegam abyś z tą swoją niewiarą/prywatna wiarą/ udał się wreszcie do konfesjonału. Wiesz o co mi chodzi. Musisz pójść tam i przed księdzem wywalić wszystko co jest w Tobie. wystarczy aż za nad to, przyznać się, że nie wierzysz w Eucharystię i nie masz potrzeby być obecny na Mszy Świętej w każdą niedzielę i święta nakazane przez Kościół Rzymskokatolicki. Idź człowieku do Spowiedzi świętej ze swoją całą prywatnością i wygarnij Panu Jezusowi to wszystko co leży Ci od lat na sercu/sumieniu/. Zanim to uczynisz pójdź przed Oblicze Najwyższego/Najświętszy Sakrament/ i wygarnij Mu prosto w Oczy to jaki „jesteś”. Co ci szkodzi trochę się wygłupić we własnych oczach skoro Bóg Wszechmogący w Osobie Chrystusa Pana w oczach ducha tego czasu/diabeł/ dał się tak poniżyć dla Twojego zbawienia.
    Krzysiu, proszę Cię nie kombinuj po swojemu ani chwili więcej lecz jeszcze „dziś” biegnij do Spowiedzi świętej. Nie ważne jaka pora dnia obudzi księdza katolickiego za twoją potrzebą. Człowieku, nie ma na co czekać. To co działo się dwa tysiące lat temu w Biblii dzieje się „dzisiaj” w Kościele Rzymskokatolickim.
    Krzysztofie, zrób pierwszy krok. Wiem po sobie jak jest on trudny ale konieczny. Po tym „doświadczeniu” daj świadectwo Prawdzie również tu na blogu. Pozdrawiam
    janusz

    #30 baran katolicki
  31. #28
    Ka,
    duchowym bękartem żaden człowiek jako człowiek nie jest. Każdy człowiek jest dziełem Stwórcy. Cielesność to tylko opakowanie duchowości człowieka. Zważ na to, że i g…o/grzech/ można zawinąć w złoty/święty/ papierek. Piszesz Ka do chaniego, że „Najważniejsza prawda jaka w Tobie, tam wewnątrz jest”. Jaki sens ma Twoja prywatna/subiektywna/ prawda na oceanie społecznej/obiektywnej/ Prawdy? Czy Pan Jezus Chrystus to postać OSOBA subiektywna czy obiektywna?
    Ka, usypiasz Krzysia a to nie jest zdroworozsądkowe działanie. Rozum dział bez łaski uświęcającej. Dlaczego tak jest?
    janusz

    #31 baran katolicki
  32. #27
    Ka,
    czy Ty wierzysz, że w każdej człowieczej duszy/życie/ jest cielesność i duchowość. Każdy z nas jest bytem złożonym z ciała i ducha. Dusza to forma człowieczego ciała i człowieczego ducha. Człowiecza dusza nie jest w człowieczym ciele ale to ciało jest w człowieczej duszy. W śmierci dusza jest pozbawiona ciał i jest duchowa. Śmierć człowieka polega na przejściu z tego co cielesne/materialne/ w to co duchowe/wieczne/.
    janusz

    #32 baran katolicki
  33. #30
    baran katolicki
    „Ka” we wpisie #28 napisała żebym się nie bronił i ma rację ale ciągle ci piszę, że Bóg jest ze mną i we mnie a ty ciągle swoje.
    Można chodzić do kościoła, przyjmować komunie św. a jednak być jak ówcześni religijni, którzy odrzucali innych bo nie chodzi z nimi.
    Można być tak dumnym, że tylko w naszym kościele jest Bóg, że innych spychać na margines.
    Chrystus chce być obecny pośród swego ludu [pewne dlatego też posłał Bóg Go na świat], ale człowiek zamknął Go w Najświętszym Sakramencie i odizolował od ludzi tak jak Arkę Przymierza.

    #33 chani
  34. Kiedyś oglądałem taki serial gdzie dorośli odcinali dusze z dzieci [zobrazowane jako zwierzątka] bo były zanieczyszczone grzechem a oni ten grzech chcieli wyplenić i co się stało?
    Robili z dzieci tzw. jak to Janusz określił „Wydmuszki”. Te dzieci żyły ale jakby w swoim świecie. Część z nich umierało od razu.
    Robimy tzw. czystki religijne tak, że potrafimy zabić drugiego człowieka nie cieleśne ale duchowo.

    #34 chani
  35. #32
    Jak mogę nie wierzyć, przecież jestem człowiekiem i te składniki we mnie.
    Nie czujesz tego? Ja czuję i odróżniam.

    #35 Ka
  36. #32
    Januszu
    To o czym piszesz o cielesności, duchowości, duszy i ich złożeniach, w ogóle nie jest przedmiotem naszej wiary. Zakres pytań o wiarę znajdziesz w credo.

    #36 grzegorz
  37. #31
    Dawniej Kościół z obrzydzeniem /na obliczu/ nauczał że to bękarty cielesne /znaczy coś poniżej prawowitych/, a prosty lud takie orzeczenie z lubością przyjmował.
    Sam zresztą się podobnie odniosłeś do Chaniego.
    Nie mam wpływu na Łaskę Bożą, podział/rozdział owej łaski przynależny jest Bogu. Wyrywać nikomu nie będę /nie w mojej naturze takie zachowanie/.

    #37 Ka
  38. #36
    Grzegorzu,
    tak jak kiedyś mówiono, że wiarę znajdziesz w świętym Dekalogu tak też i dzisiaj chcą Cię zamknąć w świętym Credo. Nasza święta i apostolska Wiara katolicka przekracza to co minimum w wierze. Miłować to o wiele więcej niż być zakochanym czy nawet kochać. Miłować można tylko na chwalebnym krzyżu. Katolickie Credo to początek wiary katolickiej ale nie może być jej kresem. Samo Credo nie wystarczy po tylu wiekach świętej Historii Kościoła Rzymskokatolickiego.
    janusz

    #38 baran katolicki
  39. #31
    Ka,
    dajesz policzek takiemu jak „ja jestem” pisząc iż „dawniej Kościół z obrzydzeniem /na obliczu/ nauczał że to bękarty cielesne /znaczy coś poniżej prawowitych/, a prosty lud takie orzeczenie z lubością przyjmował”. O co Ci chodzi z tymi „bękartami katolickimi”? Czy możesz jakieś historyczne źródło podać takiego nauczania Kościoła Rzymskokatolickiego? Ka, nie wystarczy, komuś splunąć w twarz ot tak dla własnego widzimisię. Gdzie znalazłaś w świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej poniżanie „bękartów”?
    janusz

    #39 baran katolicki
  40. #37
    Ka,
    nie „krzań” głupot pisząc „sam zresztą się podobnie odniosłeś do Chaniego”. Sam Krzysztof przyznał się, że nie zna swojego biologicznego ojca bo zostawił ich gdy Krzysio się urodził. Sugerujesz nieuczciwie, że to niby ja uważam chaniego z „bękarta”.
    Krystyno, toż to absurd absurdalny.
    janusz

    #40 baran katolicki
  41. #38
    Januszu,
    Filozofia nic nowego do naszej wiary nie wnosi.
    Może porządkować myślenie, być jakimś wsparciem ale pod warunkiem, że słuchający zna dany systemat, porusza się w pojęciach, dobrze je rozumie.
    Dobrym miejscem na taką dyskusję są panele naukowe, wykłady środowiskowe ale nie Kościół.

    #41 grzegorz
  42. #40
    Czy to że Krzysztof /on jest szczery/ napisał o swoim prywatnym położeniu ,upoważnia do tego żeby mu to wytykać?
    #39
    Znalazłam w praktycznym życiu. Jak wiesz, jestem wystarczająco stara, baardzo stara, by wiedzieć i pamiętać jak to bywało.
    Te grymasy obrzydzenia na obliczach, to święte oburzenie rzekomo „cnotliwych” a pierwszych do grzechów, na samo wspomnienie niedobrze mi się robi. Najdziwniejsze że do dziś /nawet jak w okresie z racji wieku nie rozumiałam przyczyny/ pamiętam wyraźnie te oblicza.
    Czy wiesz, że ja pamiętam urywki ze żłobka? A przede wszystkim pamiętam jak to dziećmi wówczas się opiekowali /nie chodziłam jeszcze, ale z perspektywy widoku z łóżeczka już się życiu przyglądałam/. Nie ściemniaj i nie przerzucaj problemu /jakie bywały/ w Pisma.

    #42 Ka
  43. #39
    Trzeba było uczyć ludzi Pisma, a nie chować Biblię gdzieś po zakamarkach. Biblia wcale nie była tak jak obecnie dostępna, lud wiedział tyle, ile go słowem kapłana nauczono. Podejrzewam że i kapłani bywali niedouczeni. Przynajmniej niektórzy.

    #43 Ka
  44. #40
    Wiesz, już śmiać mi się chce. Złośliwy jesteś. Nie podoba Ci się Chani i nie podobam Ci się ja. W związku z czym wytknąłeś Krzysztofowi pochodzenie a mnie starość.
    Starość jest super jak człowiek super.
    Noo, super Krzysztof i super ja. A zmarszczki swoje olewam.

    #44 Ka
  45. Ka,
    przytoczę jeszcze raz co pisałem: „#22
    chani,
    ciało dostałeś od swoich biologicznych rodziców. Ojca prawie nie znasz a z mamą Ci nie po drodze w wierze. Dlaczego, chcesz być inny/obcy/ we własnym domu? Jesteś Katolikiem tak samo jak jesteś Krzysztofem. Tego nikt ani nic zmienić już nie zdoła. Jak zejdziesz z tego świata usłyszysz katolicki głos, który będzie wołał Cię po imieniu chrzcielnym. Staniesz przed Obliczem Najwyższego i co Mu powiesz na dzień dobry? Czy rozpoznasz Jego Oblicze i padniesz na duchowe kolana? Ja już to trenuję od lat przed Najświętszym Sakramentem.
    janusz

    #23
    baran katolicki
    Nic o „benkarcie” nie pisałem. Skąd to twoje skojarzenie i niepotrzebny osąd? Proszę zapamiętać, że tylko w świętej i apostolskiej Wierze Rzymskokatolickiej każdy człowiek z racji swojego człowieczeństwa jest nie godny najwyższego/osobowego/ szacunku. Człowiek może się zbydlęcić zwiedziony pokusą diabelską ale jako człowiek jest zawsze świętym w swoim człowieczeństwie. Tylko w katolicyzmie każdy człowiek jest człowiekiem. Nie dajmy sobie tego wykasować.
    janusz

    #45 baran katolicki
  46. Proszę ten tekst upublicznić jako prawidłowy. Dziekuję. Ka, przytoczę jeszcze raz co pisałem: „#22
    chani,
    ciało dostałeś od swoich biologicznych rodziców. Ojca prawie nie znasz a z mamą Ci nie po drodze w wierze. Dlaczego, chcesz być inny/obcy/ we własnym domu? Jesteś Katolikiem tak samo jak jesteś Krzysztofem. Tego nikt ani nic zmienić już nie zdoła. Jak zejdziesz z tego świata usłyszysz katolicki głos, który będzie wołał Cię po imieniu chrzcielnym. Staniesz przed Obliczem Najwyższego i co Mu powiesz na dzień dobry? Czy rozpoznasz Jego Oblicze i padniesz na duchowe kolana? Ja już to trenuję od lat przed Najświętszym Sakramentem.
    janusz

    #23 baran katolicki Nic o „benkarcie” nie pisałem. Skąd to twoje skojarzenie i niepotrzebny osąd? Proszę zapamiętać, że tylko w świętej i apostolskiej Wierze Rzymskokatolickiej każdy człowiek z racji swojego człowieczeństwa jest godny najwyższego/osobowego/ szacunku. Człowiek może się zbydlęcić zwiedziony pokusą diabelską ale jako człowiek jest zawsze świętym w swoim człowieczeństwie. Tylko w katolicyzmie każdy człowiek jest człowiekiem. Nie dajmy sobie tego wykasować. janusz

    #46 baran katolicki
  47. #41
    Grzegorzu,
    nie zaprzeczysz, że w języku polskim jest „zakochanie”, „kochanie” i „miłowanie”. Uczuciowo niby to to samo ale rozumowo te pojęcia pokazują proces dojrzewania do „miłowania”. Najpierw musi być uczucie zakochania. Później następuje okres czasowego kochania by zaowocować wiecznym miłowaniem. Bez zdrowej filozofii nie ma szans ani na teologię, ani na naukę, ani na jakąkolwiek wiarę. Filozof to człowiek myślący. Czy dzisiaj mamy być bezrozumni? Kościół jak najbardziej nadaje się na dysputy/rozmowy/. Zobacz jak dysputowali na rynkach starożytnych Apostołowie/Biskupi/. Aż żal ściska, że dzisiaj wielu Biskupów nabrało wody w usta dla świętego spokoju. To też ludzie, którzy mają prawo się bać ale nie maja prawa milczeć tam gdzie trzeba krzyczeć.
    janusz

    #47 baran katolicki
  48. #45,46
    Nie chce mi się już szukać Twojej wypowiedzi. Ten kto zainteresowany znajdzie ją /nie jest zbyt odległa/, no chyba że usunięto. Wypowiedź dotyczyła ojca Krzysztofa który porzucił dziecko z matką. Kąśliwy dla Krzysztofa ton, stąd w mojej wypowiedzi słowo złośliwy.
    Nieważne, ważne że tak nie postępuje osoba wierząca.
    /odwołałeś się tu do innej swej wypowiedzi, fakt słowa „bękart” nie użyłeś. To ja użyłam, ale wypowiedź twa jasno to sugerowała. Stąd moje oburzenie/

    #48 Ka
  49. #47
    „Czy dzisiaj mamy być bezrozumni”?
    O ile pamiętam /z wpisów/, nie było Ci po drodze, by rozszerzać świadomość wśród ludzi.
    Coś Waćpan kręcisz, jak Ci wygodniej.

    #49 Ka
  50. #48
    Ka,
    znajdziesz to http://blog.diecezja.legnica.pl/?p=5355#comments #48
    baran katolicki
    Pytasz: „Czy ty miłujesz swojego ojca i kochasz swoją matkę biologiczną?”
    – powiem tak, ojca prawie nie znałem, bo odszedł od nas, gdy dowiedział się, że jestem chory. Czasami odwiedzał nas, ale i tak żalu do niego nie miałem. Matka czasami mnie denerwuje ale tak, kocham ją.
    „Dziczki nie można wszczepić do Zdrowego krzewu” – ależ można. Trudne to jest ale da się. Trzeba tylko wytrwałości i cierpliwości.
    Właśnie od tej dziczki się wszystko zaczyna.
    Wiem to. Sam próbowałem. Na razie mi to nie wychodzi, ale tym się nie zrażam.

    #49 chani „Bękart” od Ciebie wyszedł a nie ode mnie. Pozdrawiam
    janusz

    #50 baran katolicki
  51. #49
    Ka,
    daje się, że równo nam się kręci pod sufitem. Proszę o więcej precyzji.
    janusz

    #51 baran katolicki

Dodaj Komentarz






css.php