Weszliśmy w kolejny Adwent. Bardziej intensywne przeżywania faktu przychodzenia Pana. Pan nasz, Jezus Chrystus jest tym, który przyszedł i stale przychodzi by ostatecznie dokonać swego ostatecznego przyjścia na końcu czasów (zob. np. Ap 1,4, J 14,3; 1Kor 4,5).

Góra świątyni Pańskiej

Dzisiejsza liturgia wzywa nas do czujności wobec obietnic dzieła Bożego i Jego do nas przychodzenia. Na końcu czasów wystrzeli góra świątyni Pańskiej ponad góry i pagórki. Jest to obraz nowości, jaką Pan zgotuje, by wszystkie narody – widząc to niezwykłe wydarzenie – mogły zwracać się do Boga. By widziały, że pośród zamętu tego świata jest prawdziwy i skuteczny znak, który daje właściwe ukierunkowanie życia człowiekowi. Wtedy każdy, kto jest zdezorientowany w swoim życiu, będzie mógł powiedzieć, zachęcając jednocześnie innych:

Chodźcie, wstąpmy na górę Pańską,
do świątyni Boga Jakuba!
Niech nas nauczy dróg swoich,
byśmy kroczyli Jego ścieżkami.
Bo Prawo pochodzi z Syjonu
i słowo Pańskie – z Jeruzalem.

Dzieło Boga dokonane na górze

My dzisiaj, jako wierzący w Ewangelię objawioną nam przez Jezusa Chrystusa i stale głoszoną w Kościele i przez Kościół, wiemy, że to dzieło Boga już się dokonało na górze, w świątyni Pańskiej. To było – i stale jest – dzieło pojednania. Dzieło to zostało dokonane przez Tego, który na krzyżu stał się

rozjemcą pomiędzy ludami
i sędzią dla licznych narodów.

Wtedy to zasłona ówczesnej świątyni rozdarła się na dwoje z góry na dół (Mt 27,51). Miejsce Święte Świętych stało się dostępne dla wszystkich. A właściwe zaistniało nowe miejsce Święte Świętych, nowy sposób obecności Boga między ludźmi – zgodnie ze słowami Jezusa:

Tam, gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje,
tam jestem pośród nich
(Mt 18,20)

Taka jest prawda. Taka jest rzeczywistość dzieła Boga. To dzieło chce się spełniać przez wszystkie czas i na wszystkich miejscach.

Potrzeba świadka

Aby to dzieło Pańskie mogło się urzeczywistniać wśród ludzi, wśród narodów i w całym świecie, potrzeba świadków, którzy będą uczestnikami tego dzieła Boga. Tego dzieła dokonanego już w Jezusie Chrystusie. To jest zadanie i przywilej wszystkich wierzących w Jezusa Chrystusa. W Jego wyniesienie na górze jako znak nowej świątyni czyli nowego zgromadzenia ludzi wszystkich narodów. Stanie się to dzięki wywyższeniu Syna Człowieczego (zob. J 12,32; por 8,28).

Dlatego słyszymy dzisiaj wezwanie św. Pawła skierowane kiedyś do Rzymian a dziś do nas:

Rozumiejcie chwilę obecną:
teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu.
Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas
niż wtedy, gdy uwierzyliśmy.

Rozumiejcie chwilę obecną, czyli to, co po grecku nazywa się „kairos”. W odróżnieniu od „chronos”, którym oznacza się ciągłość czasową, wydarzenia następujące po sobie i tworzące pewną „chronologię”. W Ewangelii Jezus mówi, jak było za czasu Noego itd. To jest tamtejszy chronos. Kiedy w Biblii jest używany termin „kairos” wskazuje się na pewien specyficzny i określony moment czasowy, który stanowi specjalną sytuację. Korzystną, sprzyjającą,  bądź przeciwną. Przyjście Syna Człowieczego, jak każde „nawiedzenie” człowieka ze strony Boga, stanowi określony kairos. Zestawienie tych szczególnych momentów tworzy historią zbawienia.

Skoro św. Paweł wzywa: rozumiejcie „kairos”, to wzywa nas do rozeznania sytuacji, w jakiej się znajdujemy. To, co aktualnie przeżywamy jako ludzie oświeceni Ewangelią i uczestniczący w Tajemnicy Jezusa Chrystusa, którą w całym Liście do Rzymian przedstawił jako dzieło usprawiedliwienia człowieka przez Jezusa Chrystusa według odwiecznego zamysłu Boga i dokonującego się w mocy i Ducha Świętego (zob. w szczególności 8. rozdział Listu do Rzymian). Jest to propozycja nowego życia. Nie jest to potrzebne tylko dla tych, którzy wierzą, ale jest potrzebne jako ich świadectwo wobec świata. To jest także dzisiaj podstawową misją Kościoła wobec świata.

Świadectwo

Rozeznać i rozumieć chwilę obecną to jest przywilej (umożliwienie) i zadanie dla wierzących na każdy czas, czyli w jakkolwiek rozciągniętej chronologii życia i realizującej się w różnych sytuacjach życiowych.

Kto rozeznaje „chrześcijański kairos”, czyli usprawiedliwienie człowieka i dar Ducha Świętego, któremu daje się prowadzić, będzie czynił to, do czego dalej św. Paweł wzywa:

Odrzućmy więc uczynki ciemności,
a przyobleczmy się w zbroję światła
!
Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień:
nie w hulankach i pijatykach,
nie w rozpuście i wyuzdaniu,
nie w kłótni i zazdrości.
Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa
i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.

Ostatni człon jest trudny do wyrażenia w języku polskim. Tekst grecki dołowienie mówi: nie czyńcie [sobie] uprzedniego myślenia [gr. pronoia – zabieganie, troska, przezorność, uprzednia koncepcja życia] według ciała, co jest ku [to bowiem prowadzi do uległości] pożądaniom.

Rozumieć chwilę obecną to znaczy w każdej sytuacji mieć przed oczyma Tajemnicę Jezusa Chrystusa i jego przychodzenie do nas w Ewangelii i w Sakramentach.

To jest właściwe czuwanie, do którego wzywa Jezus w Ewangelii.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

82 komentarze

  1. Wczoraj odszedł do Pana mój kolega i przyjaciel ks. Janusz Stefaniuk.
    Trudno mi to zrozumieć na razie, ale wierzę, że z czasem zrozumiem.
    Natomiast moment śmierci jest rzeczywiście specyficznym i określonym momentem czasowym – ostatni dzień roku liturgicznego.
    Adwent jest czasem oczekiwania na przyjście Jezusa.
    Ks. Janusz już nie musi czekać, już się z Nim spotkał. 🙂
    Ks. Janusz, gdy mówił o śmierci, widział ją właśnie tak – jako moment spotkania z Jezusem. 🙂

    #1 basa
  2. „Pan nasz, Jezus Chrystus jest tym, który przyszedł i stale przychodzi…” – niektórzy rozpoznają Go po łamaniu chleba, w komunii świętej ale czy rozpoznajemy Go w innych, tych najmniejszych?
    Łatwo jednak przychodzi nam przyjść do komunii świętej niż rozpoznać Go w innych. Podać im kubek do picia, dać swoją szatę.
    Woilimy jednak komunię bo pewnie tak łatwiej, bo przecieeż Jezus tak nakazał.
    A Jezus przecież ciągle mówi, że „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmiejszych, Mnieście uczynili”.
    Jezus nie zapyta ile przyjeliśmy komunii świętej.
    Jezus zapyta czy pomagałem innym z własnej nie przymuszonej woli.
    Jezus zapyta ile razy byłem w nienawiści u drugiego człowieka. Czy się z nim pojednałem i to pojednałem prawdziwie a nie tylko przy okazji Wigilii bo ta tradycja każe.
    Adwent to czas oczekiwania nie tylko na powtórne przyjście Jezusa, ale też na drugiego człowieka, na pojednanie się z nim.
    Tak więc nie ilość ale jakoś. Nie ilość przyjętych komuni świętych ale jak przeżywamy nasze spotkanie z Bogiem i drugim człowiekiem.

    #2 chani
  3. #1
    basa
    Moja babka zmarła parę lat temu w I Niedzielę Adwentu.
    Ówczesny śp. ks. Proboszcz powiedział, że pewnie Bóg chce przez to coś powiedzieć.
    Może i tak. Ale co?

    #3 chani
  4. #3
    chani
    Ja nie wiem, co ks. proboszcz miał na myśli. 🙂
    Myślę jednak, że jeżeli Bóg chciał przez to zdarzenie coś komuś powiedzieć, to ten ktoś to musi sam odczytać. 🙂
    Być może nie chodziło o ciebie, a jeżeli chodziło o ciebie, to może jeszcze przyjdzie ten moment, że to poznasz. 🙂
    Gdybym ja próbowała powiedzieć, co Bóg miał na myśli, to byłaby tylko spekulacja….

    #4 basa
  5. #2
    chani,
    trudno się z twoim poglądem nie zgodzić, jest jedno ale…
    …ale, gdy już jesteśmy wierzący w Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego i umiemy zbliżać się do rozumienia sensu Krzyża dla cierpiącego człowieka, / i nie tylko cierpiącego/, wtedy także rozumiemy sens i istotę Kościoła Powszechnego, powołanego przez samego Boga i tym samym rozumiejąc sens i istotę Eucharystii, pragniemy przystępować do Stołu Pańskiego będąc w łasce uświęcającej…
    …inną kwestią jest to, czy ten Sakrament przyjmujemy godnie, czy blużnierczo…

    #5 niezapominajka
  6. #3
    chani,
    mówisz dużo o miłości do bliźniego, a swoją Babcię, nazywasz babka…
    …coś mi tu zgrzyta nieprzyjemnie…

    #6 niezapominajka
  7. #4
    Basiu,
    ale jesteś perszing 🙂
    tylko ty wiesz, o co mi chodzi 🙂

    #7 niezapominajka
  8. chani,
    „Rozumieć chwilę obecną to znaczy w każdej sytuacji mieć przed oczyma Tajemnicę Jezusa Chrystusa i jego przychodzenie do nas w Ewangelii i w Sakramentach.’
    Ks. Bp
    ……
    przemyśl i przemódl to całe / cały wpis Ks. Bpa/ – słowo kierowane do wszystkich nas…

    #8 niezapominajka
  9. #2
    chani,
    o jakiej „komunii świętej” piszesz, skoro nie wierzysz w Przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Pańską? To co spożywamy podczas Mszy Świętej już nie jest zwykłym chlebem lecz Przenajświętszym Ciałem Pana Jezusa, o którym wspominał w mowie eucharystycznej; „48 Jam jest chleb życia. 49 8 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. 50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. 51 Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata». 52 Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?»
    53 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. 54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. 57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. 58 To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki».
    janusz

    #9 baran katolicki
  10. To rozważanie bardzo pobudza mnie do refleksji kim jestem i jaka jest prawda o mnie. Co znaczy moja sytuacja w której się znajduję. Mój krzyż chwalebny odkrywa prawdę o mnie. Kiedy byłem na fali jakoś nie przychodziło mi do głowy aby się zastanawiać co to znaczy że mi się powodzi, a inni wokół mnie przeżywają najróżniejsze trudności.
    Teraz jestem na dnie, i dopiero teraz myślę o mojej prawdziwej relacji do Boga i do bliźniego.
    Teraz moja historia naprawia moją mentalność. Teraz uczę się zabiegania o to co wieczne i zrywania z tym co prowadzi do śmierci. Szatan nie odpuszcza i ciągle przypomina ułudę tego świata z którą jestem bardzo zżyty.
    Utrata, łamanie utartych schematów powoduje cierpienia i lęk, ale jednocześnie wyłania się prawdziwa wolność i radość ze świadomie podejmowanych, wolnych decyzji. Módlcie się o wszystko, czego mi trzeba, aby wytrwać.

    #10 St(r)ach
  11. #6
    niezapominajka
    Wszyscy mnie łapią za słówka.
    Słowo „Babka”, „Matka” według mnie nie są obraźliwe, ale może niektórzy sądzą inaczej?
    A jak np. Jezus zwracał się do Maryi? Czyż nie „Matko”?

    #11 chani
  12. #9
    baran katolicki
    No tak. Ten cytat już wszyscy znają na pamięć.
    Tylko jak apostołowie rozumieli te słowa Jezusa?

    #12 chani
  13. #12
    chani,
    tamci Apostołowie mają swój dalszy ciąg. Każdy Biskup Rzymskokatolicki jest pełnoprawnym Apostołem takim samym jak tamtych dwunastu. Różni to byli mężczyźni i pewnie każdy z nich słowa Pana Jezusa rozumiał po swojemu. Inaczej Piotr. Inaczej Jan a jeszcze inaczej Judasz. Dzisiaj najbliżej nam do Apostoła/Biskupa/ Zbigniewa Kiernikowskiego. Jak On te słowa rozumie? Kto to wie nich powie.
    janusz

    #13 baran katolicki
  14. Jest też kwestia, że widać po niektórych osobach, że rzeczywiście jakby Bóg w nich mieszkał na stałe, znalazł Sobie tam Świątynię. Od nich jakby promieniało łaską Boga. Znam takie osoby.
    Ale według niektórych ważniejsze jest prawo. Niby w dobrej wierze to robią, bo tak Bóg nakazał, ale jednak bardziej depczą Boga, niż Go przyjmują.
    I to nie ma nic wspólnego z tzw. łaską uświęcającą, jak ją człowiek nazwał.
    Czasami tak bywa, że niby spełniamy słowa Jezusa a jednak okazuje się, że tak naprawdę im się spełniamy.
    Idziemy do Boga, a jednak wcale do Niego nie przychodzimy.

    #14 chani
  15. #11
    chani,
    mam nadzieje, że nie uraziłam ciebie zbyt boleśnie? 🙂 – bez urazy 🙂
    …ja nigdy nie zwracałam się do swojej Babci- babko, ani do Mamy- matko chyba, że mówiłam do niej „Moja kochana Matko”
    …nigdy też nie mówiłam do swego Taty- ojciec, chyba ,że we zwrotach: „tak, Ojcze”, „mój Ojciec”
    …uważam, że odpowiednim zwrotem, okazujemy swoją do nich – miłość…

    #15 niezapominajka
  16. @10
    st(r)ach,
    Życzę wielu sił i Bożego wsparcia, we wszystkich podejmowanych przez ciebie decyzjach, dobrych decyzjach…
    …niech Pan Bóg ciebie prowadzi i chroni przed złem tego świata i darowuje na twojej drodze, wielu Aniołów
    🙂 🙂 🙂

    #16 niezapominajka
  17. #15
    niezapominajko
    Cieszę się, że zwracasz uwagę na wyrażenia, słowa, nazwy.
    Chani, nie obrażaj się, proszę, bo to słuszna sprawa.
    Gdy słyszę, że ktoś mówi „idę do roboty” krew mnie zalewa. To tak pogardliwa nazwa pracy-naszej służby wobec bliźnich.
    Banalizacja słów, odwracanie ich znaczeń tworzy zamęt w postrzeganiu i rozumieniu świata w czym bardzo aktywni są obecnie lewacy.

    #17 grzegorz
  18. Chani ,
    Pytasz: w #102 ” To może powiesz mi co miał Jezus rzeczywiście na myśli gdy mówił o swoim Ciele jako o pokarmie?”
    Jest to pytanie dotyczące głodu i jego zaspokojenia, potrzeb ludzkich i ich wypełnienia.
    Psychologia podaje tu pewne rozwiązania praktyczne np. opisana w 1954 roku w książce Motywacja i osobowość Abrahama Maslowa teoria o hierarchii potrzeb ludzkich i sposobie ich zaspokajania.
    Odpowiedź opiera się na założeniu, że człowiek odczuwa pewien głód , niezaspokojoną potrzebę. Nie zawsze tak jest i łatwo można to zauważyć nawet na „naszym” blogu.
    Janusz dzieli świat na Aniołów i Świętych z jednej strony a cała reszta to jak pisze w #91 „zwierzęta w ludzkiej skórze bez sumienia w duszy.”
    Świętym pokarm należy się z racji ich świętości jak psu buda, ludzie zezwierzęceni niech zdychają z głodu.
    Józef znów w ogóle nie widzi pokarmu jako rzeczywistości, a jedynie jak pisze w #92 znaki
    „A chleb i wino są to znaki że my możemy się takimi znakami posłużyć w obcowaniu z Jezusem.”
    Tymczasem Jezus stawia ofertę do głodnych.
    Czy to świętych, czy to zwierząt w ludzkiej skórze czy tych którzy mają lub nie mają zaspokojone potrzeby dotyczące „fizjologii”, „bezpieczeństwa „przynależności”, „miłości”, „szacunku”, „samorealizacji”. Tyle z hierarchii Maslowa.
    Ciało i Krew Jezusa Chrystusa to taki pokarm , który spożywany pozwala odwracać wymienione powyżej potrzeby: fizjologii, bezpieczeństwa szacunku , świętości itp. z samego siebie na innych, wzbudza i zaspokaja odebraną przez szatana w raju jedyną potrzebę człowieka: być dla drugiego, którą tak pięknie wywołuje autor pieśni: „Mój miły jest mój, a ja jestem jego” Pnp2,16
    Józefie! Jeśli ktoś jest głodny trzeba mu dać obiad a nie kartę dań, jeśli trzeba przytulić żonę to nie przez telefon czy Internet ale w sypialni.
    Czytasz, że Jezus wypełnił starotestamentalne znaki:
    ”Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić” Mt 5,17
    Wypełnił je właśnie Swoim Ciałem i Krwią – Życiem.

    #18 grzegorz
  19. #15
    niezapominajka
    Spoko, mnie jakoś trudno obrazić. 🙂

    #19 chani
  20. Stachu,
    w poprzednim wpisie #105 pytasz: „Nie rozumiem jednak Twojej narracji która według mnie często się wyklucza, np. piszesz o świętości człowieka jako takiego a jednocześnie o konieczności częstej spowiedzi. Sprzeczność sama w sobie. Dlaczego nie uznajesz grzeszności jako konsekwencji grzechu pierworodnego?”.
    Pozwól, że tutaj spróbuję nieco rozjaśnić „moją narrację”.
    Ksiądz Biskup powyższy wpis kończy puentą:”Rozumieć chwilę obecną to znaczy w każdej sytuacji mieć przed oczyma Tajemnicę Jezusa Chrystusa i jego przychodzenie do nas w Ewangelii i w Sakramentach”.
    Zauważ, że jest tu mowa o Ewangelii i o Sakramentach. Są to dwa horyzonty, z których przychodzi do każdego człowieka Pan Jezus Chrystus. Nie wystarczy sama Ewangelia. Ewangelia bez Sakramentów jest trwaniem z uporem w mentalności własnego odkupienia. Do zbawienia konieczne są Sakramenty Święte. Życie/karmienie się/ tylko samą Ewangelią jest jak tułaczka po zagubionym szlaku. Pewnie byłeś w górach i wiesz jak ważne jest widzieć znaki na szlaku. Ten kto wytyczył górski szlak dla bezpieczeństwa oznakował drogę ku górze. Podobnie jest z drogą do Nieba. Pionierem był Pan Jezus. On wytyczył drogę powrotną, na której zostawił sakramentalne znaki. W tych Sakramentach przychodzi do katolika by mu towarzyszyć w drodze do domu Ojca. Święty katolik to człowiek posiadający Łaskę uświęcającą. To człowiek bez grzechu ciężkiego/śmiertelnego/. Taki katolik ma sakramentalną moc iść ku górze niekiedy wbrew własnym uczuciom. Święty katolik ma w swojej duszy chrystusowy blask Łaski Bożej. Jest realnie przyobleczony w Chrystusa Pana. Jest okryty „płaszczem sprawiedliwości”. Zapewne powiesz, że i protestanci tak mówią o sobie. O nie. W zaufaniu protestanckim Sakramenty są nie potrzebne do zbawienia/usprawiedliwienia/. Usprawiedliwiony/zbawiony/protestant jest jak nieoczyszczony brudas, którzy przywdział na grzeszną duszę nieskalaną szatę Chrystusowej Sprawiedliwości. Różnicę w zbawieniu/usprawiedliwieniu/ pomiędzy katolikiem a protestantem można zobrazować na przykładzie dwóch jegomościów zaproszonych na wesele Króla. Katolik przed włożeniem szaty godowej/chrzcielnej/ bierze realny/duchowy/ prysznic w Sakramencie Pokuty i Pojednania/konfesjonał/. Protestant na brudną/grzeszną/ duszę wkłada szatę godową/chrzcielną/ i tak wewnętrznie/duchowo/ wślizga się do komnaty biesiadnej myśląc, że nikt nie wyczuje smrodu/grzechu/.
    janusz

    #20 baran katolicki
  21. Stachu,
    duchową konsekwencją grzechu pierworodnego jest generalnie utrata Łaski uświęcającej. W Sakramentach Świętych na powrót wraca do duszy katolika ten drogocenny skarb Łaski Bożej. Ośmielę się powiedzieć, że każdy człowiek urodzony po Odkupieniu ma w swojej duszy „Przenajświętszy Sakrament” którym jest to co nazywamy „obraz i podobieństwo” Stwórcy. Każdy człowiek rodzi się z „Przenajświętszym Sakramentem” i jest Bożą Świątynią, Bożym Tabernakulum. Niestety, otoczenie bardzo szybko wyrzuca z duszy dziecka żywego Boga pozostawiając puste tabernakulum, puste ciało. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego Stwórca daję się wyrzucić z własnego domu?
    janusz
    Sakrament

    #21 baran katolicki
  22. #18
    Grzegorzu,
    nie masz racji pisząc;”Janusz dzieli świat na Aniołów i Świętych z jednej strony a cała reszta to jak pisze w #91 „zwierzęta w ludzkiej skórze bez sumienia w duszy. Świętym pokarm należy się z racji ich świętości jak psu buda, ludzie zezwierzęceni niech zdychają z głodu”.
    Pan nasz Jezus Chrystus nie jest z tego świata. Jego Królestwo nie jest z tego świata. Jego Kościół Rzymskokatolicki jest rzeczywistością świętych obcowania. Jeśli tego nie rozumiesz to szkoda Twoich paradygmatycznych nowości jakoby Komunia Święta należy się wszystkim głodnym. Wszyscy mogą adorować Pana Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie Ołtarza ale na miły Bóg nie można psu czy świni pozwolić na spożywanie Ciała i Krwi Pana Jezusa ukrytego pod postaciami konsekrowanego chleba i wina. Warunkiem przystąpienia do Komunii Świętej od wieków/od zawsze/ był stan łaski uświęcającej w duszy katolickiej. Nie można publicznemu grzesznikowi, który deklaruje się ze swoją niewiarą w Sakrament Pokuty i Pojednania dawać do spożywania Najdroższej Krwi i Ciała Chrystusa Pana. Święty Kościół Rzymskokatolicki od zawsze uczciwie warunkował przystępowanie do Komunii Świętej.
    Np. chani, który przyznaje się do niewiary w rzeczywistą i substancjalną obecność żywego Boga, nie może bez Spowiedzi Świętej karmić się Świętym Pokarmem. To nie są żarty i bajki nawiedzonej babuni.
    janusz

    #22 baran katolicki
  23. #20,21
    Odpowiedz jednak bez uników. Czy święty katolik jest święty? Jeśli tak to czy potrzebuje spowiedzi? Jeśli tak czy zatem święty katolik jest grzeszny? Mój problem polega na tym że ciągle nie uznajesz grzeszności człowieka a jednocześnie nakłaniasz na blogu do częstej spowiedzi. Krótko mówiąc pytanie zabrzmiało: czy jesteśmy grzeszni po grzechu pierworodnym, czy jesteśmy święci?

    #23 P
  24. #20
    baran katolicki
    „Katolik przed włożeniem szaty godowej/chrzcielnej/ bierze realny/duchowy/ prysznic w Sakramencie Pokuty i Pojednania/konfesjonał/” – jesteś pewien, że ów katolik pomimo wzięcia duchowego prysznica w Sakramencie Pokuty zostaje oczyszczony ze wszystkiego brudu?
    Jesteś tego na 100% pewien?
    Żeby jednak się nie okazało, że pomimo wzięcia tego duchowego prysznica, nadal jesteś nieczysty i to ów człowiek wdarł się bez szaty godowej.
    No tak, tylko zapewne niektórzy zacytują słowa Jezusa o spowiedzi ale czy te słowa dotyczą spowiedzi jaką znamy?
    I tak zawsze musi być racja człowieka mimo, że tak Bóg kazał.

    #24 chani
  25. #23
    P,
    już dawno święty i apostolski Kościół Rzymskokatolicki rozeznał tą prawdę wiary, o którą pytasz. Łaska uświęcająca w duszy katolickiej uświęca ową duszę czyniąc ją przepiękną w gronie świętych obcowania. Dusza katolika dobrze wyspowiadanego jest święta i miła Bogu a to znaczy, że cały katolik jest święty po świętej Spowiedzi sakramentalnej .Nie ma potrzeby na nowo rozeznawać to co już dawno jest rozeznane. Wystarczy uczciwie uwierzyć w to co Kościół nasz wierzy. Nigdy nie pisałem, że nie uznaję grzeszności człowieka/katolika/. Nie zgadzam się tylko by owa grzeszność była gloryfikowana ponad świętość człowieka/katolika/. Wystarczy zapoznać się z żywotami naszych Świętych, wyniesionych na Ołtarz Wiary Kościoła. Ulegali diabelskiej pokusie ale i z niej za każdym razem powstawali w Sakramencie Pokuty i Pojednania. Konfesjonał był dla nich jak kabina sanitarna gdzie upaprana grzechem dusza dostępowała 100% oczyszczenia. Trzeba mieć świadomość, że grzech ciężki/śmiertelny/ pozbawia duszę katolicką Łaski uświęcającej. Katolik w grzechu ciężkim/śmiertelnym/ jest duchowo martwy niejako nieobecny pośród Świętych. Katolik w grzechu śmiertelnym jest również poza wspólnotą Kościoła Rzymskokatolickiego. Grzeszny katolik pozbawiony Łaski uświęcającej jest automatycznie poza Kościołem Rzymskokatolickim. Taka jest święta i apostolska Wiara naszego Kościoła, Starsi wiekiem coś na ten temat pamiętają z katechizacji natomiast młodszym proponuje się nieustanne rozeznawanie nawet tego co już dawno Kościół rozeznał.
    janusz

    #25 baran katolicki
  26. ad.#25
    P,
    nasza grzeszność po grzechu pierworodnym jest jak pocenie się, uczucie bólu, starzenie się na ciele, różnego rodzaje choroby, itd. Grzeszność nie może dominować nad naszą świętością. Tak jak radzimy sobie ze spoconym ciałem tak też powinniśmy radzić sobie ze spoconą grzechem duszą. Nie tylko higiena ciała ale przede wszystkim higiena ducha jest ważna. Co z tego kiedy opakowanie będzie czyste a zawartość śmierdząca? Nikt przecież nie mówi wszem i wobec, że wciąż jest spocony, brudny, chory, cuchnący, głodny. Dlaczego mamy upierać się w fałszywej pokorze co do naszej nieustannej grzeszności. Świętymi jesteśmy bo Święty jest nasz Bóg.
    janusz

    #26 baran katolicki
  27. #24
    chani,
    po dobrej Spowiedzi Świętej u dobrego księdza będziesz na 100% czysty jak łza. Tą szatą godową, która sprawia, że dusza katolika jest jak nowo narodzone dziecko bez zmazy i skazy jest Łaska uświęcająca bez, której nie ma zbawienia. Sam wiem po sobie jak jest. Po każdej Spowiedzi sakramentalnej wszystko we mnie i wokół mnie gra tak jak należy. Wszystko jest inne, cudowne, radosne, piękne. Wszystko ma sens. Człowiek wie, że żyje. Chce się żyć. Jestem szczęśliwy aż do chwili kiedy ponownie podstępnie skusi mnie szatan i popełnię kolejny grzech. Wiem jednak co tracę i gdzie szukać ratunku. Spowiedź nie jest całością Sakramentu Pokuty i Pojednania. Ważny jest rachunek sumienia, chęć poprawy, zadość uczynienie, pokuta. Samo wyznanie grzechów w konfesjonale to za mało by być świętym Katolikiem.
    janusz

    #27 baran katolicki
  28. #27
    Januszu,
    Piszesz: „Po każdej Spowiedzi sakramentalnej wszystko we mnie i wokół mnie gra tak jak należy. Wszystko jest inne, cudowne, radosne, piękne. Wszystko ma sens. Człowiek wie, że żyje. Chce się żyć. Jestem szczęśliwy …”
    Zaczynam powoli rozumieć, o jakim uczuciu wiary tak często piszesz 🙂

    #28 grzegorz
  29. #27
    Januszu,
    Piszesz: „po dobrej Spowiedzi Świętej u dobrego księdza (podkreślenie moje) będziesz na 100% czysty jak łza”
    Na miliony spowiadających się codziennie osób połowa trafi na księdza średniego. Odchodzi wtedy od konfesjonału wg Twojej logiki nieczystymi.
    Nie zazdroszczę Ci takich poglądów.

    #29 grzegorz
  30. #28
    😉😉😉

    #30 St(r)ach
  31. #27 baran katolicki
    „Po każdej Spowiedzi sakramentalnej wszystko we mnie i wokół mnie gra tak jak należy. Wszystko jest inne, cudowne, radosne, piękne” – dla mnie cały czas wszystko jest piękne, cudowne. Wpadam w zachwyt jak zobaczę kogoś lub coś pięknego.
    W ogóle jakaś radość mnie rozpiera.
    I Januszu, jeśli jesteś święty mocą Boga to już rzeczywiście nie potrzebujesz spowiedzi, bo On w tobie znalazł mieszkanie dla Siebie.
    Tylko jest jedno „ale”, jak żyjemy tylko od komunii do komunii to nic dziwnego, że potrzebujemy spowiedzi bo i tak On nie mieszka w nas stale.
    A czy się da żeby Bóg mieszkał na stałe w człowieku?
    Ja myślę, że tak. Tylko potrzeba trochę wysiłku.
    Ale po co się wysilać, jeśli mamy spowiedź? No nie?
    I coś wam powiem i pewnie dla niektórych zabrzmi to jak herezja, ale według mnie sztuczką szatana jest żeby niby ludzi przyprowadzać do Boga pozwalać im „wierzyć” ale w sposób jaki on chce.

    #31 chani
  32. #29
    Grzegorzu,
    dobry ksiądz to Katolik wyświecony na księdza, który podczas spowiadania jest w stanie Łaski uświęcającej. Jest to ksiądz, który nie ma na sumieniu grzechu ciężkiego/śmiertelnego/. Dobry ksiądz to święty ksiądz. Można jeszcze takich spotkać bez większego wysiłku.
    Pisząc do chaniego o „dobrym księdzu” miałem na myśli Księdza, który wie po co jest księdzem. Oczywiście, że w konfesjonale można trafić na zatwardziałego grzesznika dla, którego grzech to „małe piwo”. Można spotkać również księdza niewierzącego w sens Sakramentu Pokuty i Pojednania w wersji rzymskokatolickiej.
    janusz

    #32 baran katolicki
  33. #28
    Grzegorzu,
    nie są mi obce uczucia. Dobre samopoczucie po uczciwej Spowiedzi Świętej jest naturalnym odruchem zdrowego/świętego/ducha do którego wraca umiłowany Stwórca. Podobnie mam po każdej audiencji/adoracji/ u Przenajświętszego Sakramentu. Wraz z Łaską uświęcającą wraca boży pokój.
    janusz

    #33 baran katolicki
  34. #31
    chani,
    piszesz, że „…jeśli jesteś święty mocą Boga to już rzeczywiście nie potrzebujesz spowiedzi, bo On w tobie znalazł mieszkanie dla Siebie”. To Łaska boża mnie uświęca. Moja świętość w doczesności jest tak krucha jak oddychanie chorego przez respirator. To prawda, że oddycham Bogiem ale bez Jego Łaski nie dam rady wzrastać w świętości. Dopiero po śmierci cielesnej w duszy będę mógł powiedzieć ” w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem”.
    janusz

    #34 baran katolicki
  35. #34
    baran katolicki
    Ta łaska jest z tobą zawsze jeśli swe życie zawierzysz na stałe Bogu. Jesteś wtedy jakby człowiekiem stworzonym na nowo. Stare minęło, zaczeło się nowe.
    I już tu na ziemi, w ciele. W ciele też można być świętym.
    Niech wzorem dla nas będzie Jezus.
    Tylko co z tego jak bardziej traktujemy Go jako Boga niż człowieka.
    Przecież wyrzekł się swej natury boskiej i stał się człowiekiem.

    #35 chani
  36. #32
    Jak myślisz,po co w Kościele podtrzymuje się atrapy? Nie lepiej czysto budować siebie i u siebie /aktorzy w Chrystusowym Kościele zbędni/, a potem do innych ludzi wyjść?
    Jak brudem można czyścić brud? To niemożliwe. Kościół rozwala się sam, tym co u siebie ma. Dewotki ani ich chamskie parasole nie pomogą, bo same obarczone są.
    Dobry ksiądz, co znaczy dobry ksiądz? Ksiądz to ksiądz, podobno to duchowe powołanie a nie wykonywany lepiej lub gorzej zawód.

    #36 Ka
  37. #33
    Januszu,
    Oczywiście, że nie ma nic złego w radości ze spotkania z Panem w tym znaku – Sakramencie Pojednania.
    Jest to bowiem spotkanie z Jezusem Chrystusem a nie z księdzem. Pojednanie będące skutkiem przyjęcia Sakramentu może być tak istotne właśnie w okresie Świąt Bożego Narodzenia, kiedy spotykamy się przy stołach z „różnymi życiowymi opcjami”, z niektórymi, może raz w roku.

    #37 grzegorz
  38. Janusz # 20.
    A ja będę bronił religii protestanckiej.
    Będąc katolikiem od urodzenia nigdy nie było, nie jest, i nie będzie katolicyzm oparty o Prawdę.
    Religia katolicka buduje Kościół nauczając i uświadamiając ludzi do wierzenia w kulty /np.Maryjne/, relikwie i wstawiennictwo świętych dla zbawienia ludzi.
    Protestantyzm, jak się da zauważyć, opiera się o Słowo Boże i tak buduje Kościół.

    #38 Józef
  39. #38 Józef
    Tutaj jest o kulcie https://www.youtube.com/watch?v=Mmpph415QXQ

    #39 Mirosława
  40. #38
    Józefie
    1. Wiara jest odpowiedzią na zaproszenie Boga.Nie urodziłeś się katolikiem
    2. Masz o niej błędne pojęcie
    3. Kościół jest budowany przez Jezusa Chrystusa (przeczytaj Słowo o burzeniu i budowaniu Świątyni)

    #40 grzegorz
  41. #36
    Ka,
    ksiądz to przede wszystkim człowiek, który w wolności swojej może grzeszyć. Dobrym człowiekiem nie może być ktoś, kto żyje w grzechu ciężkim/śmiertelnym/. Podstawową i powszechną normą jest Dekalog. My Katolicy mamy również inne obowiązki wynikające z naszej świętej i apostolskiej Wiary rzymskokatolickiej. Dobroć człowieka pozbawionego Łaski uświęcającej/grzech ciężki/ jest jak dobroć konia, psa, kota, buraka, cebuli, muchy, itd. Dobre uczynki człowieka grzesznego nie mają przeniesienia do rzeczywistości świętych. Ksiądz, który popełnił grzech ciężki np. cudzołożył i bez własnej Spowiedzi świętej usiadł do konfesjonału spowiadać innych zaciąga na siebie gniew Boży/zobacz grzechy przeciwko Duchowi Świętemu/. Penitent nie wie w jakim stanie ducha jest spowiednik. Sakramentalne spotkanie dwóch grzeszników nie funkcjonuje jak należy chociaż łaska Boża dociera do penitenta już nie przez zablokowanego grzesznika ale inną drogą. Bardzo ważne jest mieć szczęście na spowiedź u dobrego księdza.
    janusz

    #41 baran katolicki
  42. ad.#36 Ka,
    pytasz „…po co w Kościele podtrzymuje się atrapy? Nie lepiej czysto budować siebie i u siebie /aktorzy w Chrystusowym Kościele zbędni/, a potem do innych ludzi wyjść? Jak brudem można czyścić brud? To niemożliwe. Kościół rozwala się sam, tym co u siebie ma”. Kościół Rzymskokatolicki jest dziełem Boga nie człowieka. Budowniczym naszego Kościoła jest Bóg a człowiek tylko partycypuje w tym świętym i apostolskim dziele. Bóg ma do dyspozycji tylko naszą świętość bo tylko to co jest w nas czyste, święte, przemienione, zdrowe może być być budulcem bożego Kościoła Rzymskokatolickiego. Na tyle ile jest świętości w nas jesteśmy Kościołem. Grzeszność i grzech jest poza Kościołem. Nie jest Kościołem grzeszna mentalność/duchowość/. Dzisiaj zmienia się nam paradygmat Kościoła ukazując Dzieł Boże/Świątynię Bożą/ jako powszechny worek, w którym wszystko jest. W którym jest i dobro i zło, prawda i kłamstwo, piękno i brzydota. Mówią nam, że w Kościele, że Kościołem jest cały człowiek, każdy człowiek. To nieprawda. Inni mówią o Kościele, który w jakiejś mierze jest w każdym człowieku, w każdym stworzeniu. Taka opcja jest bliższa prawdzie.
    Krystyno świętych „atrap” w Kościele nie ma i być nie może. Kościół jest arcydziełem Stwórcy, który buduje święty Kościół tylko z tego co święte. Grzeszność i grzech jest poza Kościołem Rzymskokatolickim.
    janusz

    #42 baran katolicki
  43. #37
    Grzegorzu,
    sakramentalna spowiedź to nie tylko spotkanie z Bogiem ale i spotkanie z człowiekiem, który reprezentuje świętą wspólnotę Kościoła rzymskokatolickiego. Spowiedź święta to nie tylko powrót do Boga ale i powrót do Kościoła, zbudowanego ze Świętych i dla Świętych.
    janusz

    #43 baran katolicki
  44. #32
    Janusz
    To co głosisz cytuję „dobry ksiądz to Katolik wyświecony na księdza, który podczas spowiadania jest w stanie Łaski uświęcającej. Jest to ksiądz, który nie ma na sumieniu grzechu ciężkiego/śmiertelnego/” to HEREZJA. Zapoznaj się ze starą zasadą „ex opere operato”. Chodzi o to, że ważność sakramentu nie jest uzależniona od kapłana (działającego), ale od sprawowania sakramentu (działania). Krótko mówiąc: kapłan nawet z grzechem ciężkim ważnie, choć niegodziwie sprawuje sakramenty/ wszystkie!/

    #44 Bogumił
  45. #38
    Józef
    Jak zwykle, przy okazji Uroczystości Maryjnych, wytaczasz ciężkie działa przeciwko Niej.
    Czy śpiewany dziś w kościołach Magnificat jest złym kultem?
    Albo, czy pieśń „Błogosławiona jesteś Maryjo i wywyższona przez Pana” – coś ujmuje Panu Bogu?
    Dziś też z Maryją wielbię Boga tekstem pieśni:

    „Radujcie się ze mną oblubienice Pana,
    bo moje serce jest świątynią Boga.
    Gdyż Pan się pochylił nad swą służebnicą,
    i łono moje uczynił bramą nieba.
    Człowiekiem stał się jedyny Syn Boga Jezus,
    najpiękniejszy spośród synów ludzkich.
    Ref.Najświętsza Dziewico, Przybytku Boga z ludźmi,Maryjo,
    Ziemio Święta, Panno Niepokalana, Matko Emmanuela”

    .

    #45 Mirosława
  46. #38
    Józefie,
    po co więc oszukiwać siebie i innych nazywając się z uporem „jestem katolikiem”. Czy nie uczciwie było by powiedzieć już „jestem protestantem”. Jeśli miła jest nam Prawda i zależy nam na Prawdzie to bawmy się w chowanego. Pojechał kiedyś pastor protestancki do jakiej wspólnoty na Syberii i tam w obecności tamtejszych Sybiraków głosząc im Słowo Boże w pewnym momencie rzucił swoją Biblię na podłogę i stanął na niej mówiąc „wszystko w życiu trzeba opierać o Biblię”. Sybiracy, mało go nie zlinczowali za taki szacunek do Słowa Bożego. Sola scriptura to niecała Prawda o Kościele, Stwórcy i stworzeniu. Sama Biblia to za mało by dotknąć pełnego Objawienia/Pana Jezusa Chrystusa/. Najpierw był Kościół a potem Biblia. Biblia jest w Kościele a nie Kościół w Biblii. Kościoła nie można ograniczyć Biblią. Biblia nie jest Sakramentem świętym.
    janusz

    #46 baran katolicki
  47. #35
    chani,
    piszesz, że „W ciele też można być świętym. Niech wzorem dla nas będzie Jezus”. To ciało, które mamy teraz jest mocno pokiereszowane po grzechu pierworodnym i grzechu osobistym. W sąsiedniej miejscowości gdzie mieszkam, młoda dziewczyna mająca „dość własnego życia” skoczyła pod nadjeżdżający pociąg. Miała być śmierć na miejscu. Tak jednak nie było. Jakim cudem przeżyła ale niestety amputowano jej dwie nogi i jedną rękę. Nie do uratowania było też jedno oko. Dziewczyna żyje ale już niestety jako cielesna kaleka. Podobnie jest nasza kondycja cielesna i duchowa. Nie wszystko w nas jest święte/dobre/. Potrzebujemy systematycznej higieny ciała i ducha. Potrzebujemy do zbawienia/uświęcenia/ łaski uświęcającej, którą tracimy po każdym grzechu ciężkim/śmiertelnym/. Nie wystarczy jednorazowe zawołanie do Pana Jezusa o ratunek. Nieustannie musimy o to wołać. To czynimy miedzy innymi przystępując regularnie do Spowiedzi świętej.
    janusz

    #47 baran katolicki
  48. Ad #41 baran katolicki
    Januszu!
    Bądź ostrożny z takimi i podobnymi wypowiedziami
    Bp ZbK

    #48 bp Zbigniew Kiernikowski
  49. # 41
    Januszu,
    Piszesz: „Bardzo ważne jest mieć szczęście na spowiedź u dobrego księdza”
    My chrześcijanie wierzymy w Opatrzność Bożą. Wiara w szczęście, los, przypadek to bałwochwalstwo

    #49 grzegorz
  50. #43
    Januszu
    Dokładnie to samo piszą lewacy. Dodają jeszcze garść przykładów księży pedofili sapiących w konfesjonale przy spowiedzi dziewczynek i tak wkręceni ludzie Chrystusa dostrzec nie mają szans. Bardzo to szkodzi naszej wspólnocie.

    #50 grzegorz
  51. #41
    Czym jest dobroć, jak nie wynikającą /na zewnątrz/naturą?

    #51 Ka
  52. #41
    Chyba rozumiem. Natura może być tak skażona że jej „dobro” dla człowieka i planety może być złem.
    /dokładnie jak rozwijająca się po Czarnobylu roślinność/.
    Taa. Unikajmy więc dobra skażonego.

    #52 Ka
  53. #50
    Wszystko jasne

    #53 Ka
  54. #44
    Bogumile,
    masz rację do do zasady „ex opere operato”. Natomiast posądzając mnie o heretycką wypowiedź mocno przesadziłeś. Pisałem o „dobrym księdzu” a nie o dobrym czy nie dobrym Sakramencie. Każdy Sakrament z natury jest święty/bardzo dobry/.
    janusz

    #54 baran katolicki
  55. #40
    grzegorz
    Tylko ile człowiek do tego Kościoła zbudowanego przez Jezusa dołożył?
    Ja zostałem ochrzczony w Kościele Katolickim i tak jak Jezus zostałem włączony we wspólnotę kościoła ale tak jak On nie wykonywał bezmyślnie poleceń kapłanów i nawet wyrzucał im brak prawdziwej wiary tylko religijność, ja też nie wykonuje niektórych poleceń.
    Powiedzą niektórzy, że będę potępiony. Ale skąd to człowiek może wiedzieć?

    #55 chani
  56. #47
    baran katolicki
    Możesz się ze mną nie zgodzić ale według mnie nie da się ciężko zgrzeszyć mając Boga w sobie bo czymże jest wtedy grzech ciężki?
    Ale zamiast się wspiąć na wyżyny człowieczeństwa, wolimy jednak okruchy.
    Ja nie lubię tych okruchów.
    Nawet to co w telewizji nadają mi się nie podoba, mnie to nudzi [szczególnie na tych bezpłatnych kanałach].
    Dla mnie serial musi być fajny, żebym go obejrzał.
    Wolę spinać się w górę i tam patrzeć.

    #56 chani
  57. Księże Biskupie,
    już nie mam nic do stracenia.
    Jestem na końcu procesji. Nie rozumiem w czym i kiedy jestem nieostrożny? Po prostu „jestem jaki jestem”. Czy mam przepraszać za to, że „jestem”?
    Pozdrawiam
    janusz

    #57 baran katolicki
  58. Ja tylko przytoczyłem porównanie, jaka jest różnica między dwoma religiami.
    Gdzie kto chce tam niech chodzi. Ja lubię słuchać tych dwóch Kościołów i porównywać z Słowem Bożym.

    #58 Józef
  59. #56
    Najprawdopodobniej w TV chodzi o to, by człowiek się nie rozwijał.
    Polityka, Panie Krzysztofie, masy mają zachwycać się celebrytami i być na poziomie Kena i Barbie.
    /mnie też nudzi, płatne kanały też poziomem zeszły wyraźnie w dół/

    #59 Ka
  60. #58
    Józefie, Prawda jest taka, że jest jeden Chrystus święty, jedna Wiara święta i jeden Kościół święty. Nie może być dwóch albo wiele prawdziwych Kościołów. Wierzymy/Katolicy/ w jeden, święty i apostolski Kościół rzymskokatolicki. To protestanci papistów zaczęli nazywać rzymskimi Katolikami. Dlaczego chcieli rozwodu z Papieżem?
    janusz

    #60 baran katolicki
  61. #56
    chani,
    da się ciężko zgrzeszyć nawet a przede wszystkim wtedy gdy się uważa, że „ma się Boga w sobie”. Spójrz na Lucyfera pomysłodawcy grzechu. To on pierwszy wymyślił grzech i to on wciąż kusi do złego człowieka zranionego grzechem pierworodnym. Po grzechu pierworodnym nasza natura jest niepełnosprawna/upośledzona/. Lucyfer, najpiękniejszy Archanioł Boży został pomyślany i stworzony jako bardzo dobry/święty/. W wolności własnego „ja” zaprotestował przed Obliczem Stwórcy. Non serviam to początek grzechu. Grzech zrodził się w Lucyferze nie w Bogu. Zobacz rajskich prarodziców. Adam i Ewa w świętym Rozumie Stwórcy pomyślani zostali jako bardzo dobrzy/święci/. Adam i Ewa mieli „Boga w sobie” a jednak w wolności woli wybrali grzech ulegając pokusie diabelskiej. My również dzisiaj żyjący nie mamy stałej pewności czy za chwilę nie damy się oszukać demonowi. Chytra i cwana to bestia. Uratować/zbawić/ nas może tylko Łaska uświęcająca. Kościół Rzymskokatolicki wiekami wyprowadzał swoją świętą i apostolską Wiarę właśnie z Łaski uświęcającej. Dzisiaj mało kto z neokatolików wie co to takiego ta Łaska uświęcająca.
    Krzysztofie na wyżyny człowieczeństwa nikt z nas o własnych siłach nie wlezie. Tylko za pomocą, przy pomocy Łaski uświęcającej człowiek może powstawać ze swoich grzechów i wracać do swojego świętego Stwórcy.
    janusz

    #61 baran katolicki
  62. #51
    Ka,
    dobroć jest naturalną cechą każdego człowieka. Nie tylko dobroć ale i piękność i prawdziwość jest w każdym człowieku bo każdy człowiek jest na obraz i podobieństwo Chrystusa Pana i Boga naszego. Prawda o człowieku, dobro człowieka i piękno każdego człowieka jest istotą człowieczeństwa. Nie ma czegoś takiego jak dobro skażone. Nie ma ciemnej nocy. Nie ma fałszywej prawdy. Nie ma również brzydoty w pięknie. Dobro skażone już nie jest dobrem lecz złem. Krystyno, nasza natura po grzechu pierworodnym jest kruchej kondycji ale to nie znaczy, że jest na wskroś zła. Na przykład każdy człowiek w sposób naturalny może dojść do przekonania, że Bóg/Stwórca/ istnieje. Wystarczy uczciwość w doświadczeniu przyrodzonym. Łaska wiary niejako rehabilituje kaleką naturę człowieka. Łaska uświęcająca uczy nas naturalnych odruchów które utraciliśmy po porażeniu grzechem pierworodnym. Bardzo istotnym i jakże ważnym stał łaski uświęcającej, który jest rzeczywistością bez grzechu ciężkiego/śmiertelnego/. Psu na buty dobroć człowieka, który trwa w duchowej śmierci obciążony poważnym grzechem.
    janusz

    #62 baran katolicki
  63. #55
    Chani
    Pytasz: „Tylko ile człowiek do tego Kościoła zbudowanego przez Jezusa dołożył?”
    I chrześcijanie i Żydzi mierzymy się z tym pytaniem.
    Nie dotyczy ono tylko struktur Kościoła, ale tez każdego z nas osobiście.
    Pan Bóg sadza nas na gwoździu, my wolimy na kanapie.
    Dlatego warto odnosić się do Tradycji, bo poprzez różne wydarzenia, doświadczenia Kościoła w różnorakich okolicznościach widzimy, jak Duch Święty działa i które „dokładanie ” jest tylko ludzkie a które idzie od Boga.
    Drugim filarem są Sakramenty, bo poprzez te znaki Bóg zbawia.
    Spróbuj nie myśleć o poleceniach kapłanów, ale o tym gdzie i w jaki sposób jest blisko Ciebie Pan. Z tej bliskości inaczej widać „przykazania Kościoła”. Uwierz mi nie będziesz miał z nimi problemu.

    #63 grzegorz
  64. #55
    Krzysiu,
    Jezus był pobożnym Żydem w swoim codziennym życiu. Odmawiał nakazane modlitwy, wykonywał Prawo.
    My jesteśmy świadkami Jego 3 letniego życia wg Prawa. Nie tyle wyrzucał kapłanom religijność, co przygotowywał ich i nas do pewnej konfrontacji. Bo życie wg Prawa musi skończyć się konfrontacją a w efekcie śmiercią wg logiki Prawa.
    To do końca mógł zaakceptować i przeżyć tylko Jezus. Ale dlatego, że przeżył tzn. żyje my też możemy tak umierać i żyć.
    To się dzieje przez posłuszeństwo Ojcu tam, gdzie dotyka nas krzyż.
    Nasze krzyże to w szczególności błędy kapłanów, o których piszesz. Mamy moc płynącą właśnie z Jezusowego Krzyża otaczać miłością takich kapłanów, a nie od nich się odwracać.
    Bo kapłani nie celebrują znaków swoich, ale Boskie, nie od kapłanów płynie moc, ale od Boga przez nich, ale zawsze przez nich.

    #64 grzegorz
  65. #62
    Przyznasz jednak, że jest coś takiego jak pozory.
    Mniej lub bardziej wykreowane oszustwo ukierunkowane na człowieka.
    Spieprzone dobro, nie wiesz czasem kto do tego doprowadził /tylko nie mów że diabeł, bo jeśli już to rękami człowieka/?.

    #65 Ka
  66. #62
    Ka,
    wszystkie pozory razem wzięte nie są prawdziwe. Sztukmistrzem i ojcem pozorów jest szatan nie człowiek. Pozory jak i każde zło nie zrodziło się w człowieku lecz w aniele. Człowiek/grzesznik/ nienawidzi prawdy, niszczy dobro, i pozostawia po sobie paskudny odór tylko dlatego, że został podstępnie oszukany diabelską pokusą.
    Powinniśmy miłować każdego człowieka/grzesznika/ jednocześnie musimy mieć w „głębokim poważaniu” jedynego winowajcę zła, którym jest szatan. Jak ratować oszukanego biedaka nie mając pojęcia kto go oszukał. Musimy zdawać sobie dobrze sprawę z kim w gruncie rzeczy walczymy. Walczymy nie z człowiekiem lecz o człowieka.
    janusz

    #66 baran katolicki
  67. #66
    Wydaje mi się że walcząc o człowieka powinniśmy walczyć ze złem jakie ów człowiek czyni. A jak to wygląda w praktyce?
    Nie ma żadnych upomnień /przynajmniej ja się z tym nie spotkałam/, jest za to „spisek” gdzie narzędziem wykonawczym jest grupa usiłująca coś /dla siebie/ugrać. Ma cel, wskazaną ofiarę, i wszystko jej jedno czy spowoduje pomieszanie w głowie, w Kościele, czy może doprowadzi do samobójstwa /nie każda psychika wytrzyma/. Kara musi być, stwierdził naczelny /diabeł?/ nie dbając, że i nieświadomych wielbicieli wciąga w bagno za sobą. Ja /ponieważ jestem człowiekiem rozumnym/ pytam, za co kara, gdzie błędy, gdzie tak szeroko deklarowane upomnienia?
    Frazesy, frazesy, frazesy, a stosowana praktyka /oparta na oszustwie i pozorach/ zupełnie inna /przynajmniej w moim mieście/.

    #67 Ka
  68. #67
    Ka,
    jak to nie ma upomnień? Tu na blogu upominamy się aż za nadto. Zobacz ile muszę na siebie przyjąć upominając Was a Wy mnie. Każdy grzech osobisty ma skutki społeczne. To nie jest tak, że grzech jest sprawą prywatną gdzie innym „wara”. Grzech kaleczy relacje ze Stwórcą i ze stworzeniem.
    janusz

    #68 baran katolicki
  69. #68
    Rozumiem więc, że i blog katolicki może być dla realnej rzeczywistości człowieka bardzo niebezpieczny /nie życzę nikomu/. Świrów nie brakuje.
    To, co Ty nazywasz upominaniem, ja nazywam informacją /podaną dla przemyślenia/.
    Pamiętam jak dawno temu ks. Biskup wyraźnie zwrócił się do mnie słowami – upominam Cię w Imieniu Kościoła …/jakoś tak to było/ i ja to rozumiem. To było upomnienie przeznaczone słusznie „brykającej” 😀

    #69 Ka
  70. #68
    Odnośnie relacji:
    Moje relacje tak z Bogiem jak i z otoczeniem były /dokąd świry nie rozpoczęły akcji/ w porządku.
    Nigdy nie miałam waśni czy jakiejś kłótni z otoczeniem.Praca zawodowa w przeważającej części polegała na kontaktach z przeróżnymi ludźmi /masą/ i rozwiązywaniu coraz to innych nieustających problemów.PRACOWAŁAM,nie szukałam poklasku.
    A że zawodowo dyscyplinowałam? Musiałam,w przeciwnym razie na nieustannie słabo ogarniętych brakło by mi czasu.

    #70 Ka
  71. #68
    Teraz żałuję, że tyle lat, tyle starań i wysiłku, poświęciłam czemuś/komuś, kto absolutnie na to nie zasługiwał.
    NIE ZASŁUGIWALI /biorąc pod uwagę końcówkę/.
    Ale, okey. W/g życzeń /ja zawsze się podporządkuję/.

    #71 Ka
  72. Specjaliści.
    Uczeni.
    A tak naprawdę dbający wyłącznie o własny byt i tyłek /by obity z lenistwa nie został/.

    #72 Ka
  73. Krystyno,
    każdy grzech i zło, które za sobą wyrządza jest obcym ciałem na naturze ludzkiej. Grzech na duszy podobny jest do brudu na ciele człowieka. Grzech nie jest elementem naturalnym człowieka. Ktoś kto grzeszy zachowuje się nienaturalnie. Grzesząc jesteśmy nienormalni. Grzech jak i zło zrodziło się w naturze anielskiej. Dlaczego najpiękniejszy archanioł jako pierwszy ze stworzenia zaprotestował? Dlaczego zrodził się w Lucyferze grzech? Zobacz, jak został potraktowany protestujący wobec Stwórcy archanioł Lucyfer. Wieczne potępienie sam wybrał. Człowiek/grzesznik/ jest opluty, ufajdany przez protestancką rzeszę zbuntowanych aniołów. Piszę jak jest. Wiem, że nie do wiary jest to moje pisanie we współczesnym świecie gdzie o grzechu się nie mówi, szatan to jakaś ludzka iluzja, piekła prawie nie ma, itd.
    janusz

    #73 baran katolicki
  74. #71
    Ka,
    każdy człowiek zasługuje na Twoje miłowanie. Nie musisz w każdym człowieku być zakochana. Nie musisz każdego człowieka kochać. Musisz i powinnaś każdego człowieka miłować bo sam jesteś człowiekiem. Każdy człowiek zasługuje na nasze miłowanie bo człowieczeństwo jest święte i bardzo dobre. Niestety człowiek może się ze świnić/zgrzeszyć/ ale to nadal człowiek.
    janusz

    #74 baran katolicki
  75. #73
    Ja się na diable nie będę skupiała. Byt który mnie nie interesuje zupełnie.
    A zło człowiekowi, wyrządza człowiek.

    #75 Ka
  76. #73
    Januszu,
    Grzech jest to rzeczywistość znacznie bardziej radykalna niż „brud” do którego ją porównujesz. Bród można zmyć.Aby ” pokonać ” grzech potrzebna jest śmierć a nie tylko umycie się.
    Grzech wszedł jak struktura raka w nasze myślenie, w egzystencję człowieka.To obce ciało jak piszesz, nie da się usunąć inaczej niż razem z tym, co my uważamy za byt czy też bycie. Musi umrzeć nasza koncepcja człowieka. Właśnie ta koncepcja człowieka „świętego” w której pokładasz swoją nadzieję.
    Zapowiedź Boga, gospodarza ogrodu Eden o śmiertelnych konsekwencjach skosztowania owocu z drzewa dobra i zła :
    „ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz».”Rdz 2 ,17
    to nie tyle, czy nie tylko zapowiedź kary, ale przede wszystkim wskazanie drogi wyjścia, ratunku która zawczasu jest przygotowana w Jezusie Chrystusie jako współistotnym Ojcu.

    #76 grzegorz
  77. #74
    Szanuję człowieka, tak jak i Bóg swoje dzieło szanuje. Czy to nie jest forma miłowania?
    Nie obdarzę miłością zła, którym człowiek potrafi kazić i czynić.
    Miłując człowieka /w pełni tego słowa/miłowałabym jego i wszystko co czyni. A tak nie zawsze jest /nie jestem samobójcą i też dbam o zbawienie/.
    Zdecydowanie jak Chani, wolę przykrą prawdę niż bezpieczną /dokąd na Ziemi/ stworzoną przez siebie chmurkę podnoszących mnie /?/ kłamstw.

    #77 Ka
  78. #54
    baran katolicki
    I znowu wymigujesz się od klarownej odpowiedzi. Pisałeś „ksiądz, który podczas spowiadania jest w stanie Łaski uświęcającej”
    Pytanie: Czy spowiedź u księdza w stanie grzechu śmiertelnego jest WAŻNA? TAK/NIE

    #78 Bogumił
  79. #76
    Grzegorzu,
    brudne ciało umyć można wodą i mydłem. Brudną duszę oczyścić może tylko Krew i Ciało Pańskie/Jezus Chrystus/. Grzech w człowieku kiełkuje najpierw w człowieczym duchu, w którego Ty nie wierzysz. Człowieczy duch to nie Duch Święty. Człowieczy duch to duchowy rozum, duchowa pamięć i duchowa wolna wola. Pisząc „duchowa” mam w myśli „nadprzyrodzona”. Człowiek by zgrzeszyć musi być kuszony przez kogoś innego/obcego/. Kto jest tym kusicielem? Wszyscy dobrze przeczuwamy/wiemy/. Człowiek sam siebie nie może kusić/wodzić na pokuszenie/. Człowiek musi mieć nad sobą „pana”. Będzie nim Chrystus albo Lucyfer.
    Grzegorzu, pokonać grzech w człowieku czy na człowieku może tylko Łaska uświęcająca. Żaden z grzeszników sam z siebie nie może się oczyścić/uświęcić/. Łaska uświęcająca, z której wyrasta święty katolicyzm jest kluczem i źródłem świętej i apostolskiej Wiary katolickiej. Wiem, że zanudzam Was starodawnym myśleniem/językiem/, ale warto nie galopować za szybko ku nieznanemu tracąc to co poznane i rozeznane.
    Grzegorzu, by nie przedłużać. Świętymi bądźcie, bo Ja Jestem Święty, Święty,Święty. Nie mówi Słowo Boże, „grzesznikami bądźcie bo i Ja jestem Grzesznikiem. Tam głosi pierwszy z protestantów Lucyfer.
    janusz

    #79 baran katolicki
  80. #75
    Ka,
    masz rację. Nie ma co tracić czasu na bzdury diabelskie. Powiem Ci, że diabeł to niziny szatańskiej mentalności. Tam jest hierarchia i władza. Na czele stoi Lucyfer. U nas Chrystus jest Panem i Bogiem. U nich Lucyfer małpuje Chrystusa. Prawdziwa walka toczy się ponad nami. Rewolta nadprzyrodzona nabiera tępa a polem walki duchowej jest oczywiście to co nazywamy naszą doczesnością. Człowiek to tylko pionek na szachownicy wiecznej gry. Mocniejsze są inne figury. Szach mat już zapadł w momencie/czasie/ kiedy Chrystus Pan jako Człowiek Święty „wyzionął/oddał/ Swojego Człowieczego ducha”. Oddał swoje Człowieczeństwo Bogu, którym Sam Jest i Był. Krystyno, sam nie wiem po co Ci to piszę. To się ze mnie przelewa. Nie potrafię tej Prawdy w sobie pomieścić.
    Ka/Krystyno/ piszesz: że, „zło człowiekowi, wyrządza człowiek”. Człowiek sam z siebie nie jest zdolny do zła. Zło do człowieka przychodzi z zewnątrz. Proszę mnie dobrze zrozumieć. Człowiek ma granicę cielesną i duchową. Człowiek jest bytem stworzonym, który a to znaczy istnieje w doczesności i w wieczności. Człowiek różni się od Aniołów materialnym ciałem. Wczoraj moja żona wyszła na spacer z Piotrem wioząc go w wózku. Czyjś pies dużej postury zaczął warczeć i szczekać. Kobieta była przerażona bo pies był luzem i bez kagańca. Upomniała właściciela, który z uśmiechem jakby nic się nie stało poszedł dalej olewając swoje panowanie nad zwierzakiem.
    Ka, podobnie jest z szatańskim panowaniem nad człowiekiem. W każdym grzechu stajemy się psami, które kąsają innych szczute przez swoich panów. Czy mam mieć pretensje do psa, który mnie ukąsił szczuty przez swojego pana? Czy może to z tym diabelski panem należało by się rozprawić?
    janusz

    #80 baran katolicki
  81. #80
    Zgadza się.
    Ale nie możemy mieć pretensji do Boga, że zło do ludzi dopuszcza.
    Każde szczucie to dla mnie ohyda.

    #81 Ka
  82. #81
    Ka,
    Bóg jest niewinny.
    janusz

    #82 baran katolicki

Dodaj Komentarz






css.php