Zejdź prędko . . . (31. Ndz C . 191103)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Sytuacja życiowa Zacheusza może być ilustracją każdego, kto na różne sposoby „zdobywa” dla siebie życie. Chce je zabezpieczyć. Naturalnie nie chodzi tylko o aspekt materialny. Aby to osiągnąć czasem jest w jakiś sposób przymuszany, czy pozwala na to aby tak się działo. Musi wchodzić w układy, podejmować i pełnić pewne funkcje, być na usługach tych, którzy mu gwarantują oczekiwany status życiowy. Bywa ostatecznie , że po postu przywyknie do tego, że tak musi być.

Zacheusz – celnik

Zacheusz był takim człowiekiem, który podjął się funkcji celnika i „wywindował” się nawet na zwierzchnika innych celników. Naturalnie wiązało się to z bogactwem, które stawało się jakby automatycznie jego udziałem. Taka była jego funkcja. Ta jego praca i te zadania gwarantowały mu pewien życiowy komfort i zabezpieczenia życia.

A jednak czegoś mu w tym życiu brakowało.

Jedną sprawą był fakt jego małego wzrostu a drugą – niewątpliwie –pewien respekt i uznanie u ludzi, które jakby z wewnętrznej koniczności wiązały się z zawiścią i pogardą ze strony wielu członków społeczności, w które przyszło mu żyć. Prawdopodobnie nie był też z rodu Abrahama co do ciała, gdyż Jezus nie omieszka powiedzieć, a właściwie ogłosić, że także on, Zacheusz, jest synem Abrahama.

Jego zwyczajne życie i jego pragnienie

Chciał on zobaczyć przechodzącego przez miasto Jezusa. Z powodu niskiego wzrostu i wspomnianych relacji z innymi mieszkańcami miasta nie mógł i nawet nie wypadało mu się przeciskać wśród tłumu, by dotrzeć do Jezusa. Co mu pozostawało do zrobienia?

Zrobił to, co zazwyczaj robił w życiu.Wdrapał się w górę, na sykomorę, aby niejako „niezależnie” od wszystkiego i samodzielnie widzieć Jezusa. W życiu mu się to udawało i teraz mu się udało. Taki był jego plan, takie powziął decyzje i tak zrobił.

Nowość

A jednak miał zobaczyć, że w życiu o co innego chodzi i inna jest droga, którą Pan przewidział dla niego. Nie spodziewał się zapewne, że ktoś zmieni jego przemyślny i do pewnego stopnia skuteczny plan. Usłyszał słowa:

Zacheuszu, zejdź prędko,
albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu
.

Koś mu obwieścił i wprost nakazał zupełnie inny kierunek, niż ten, który miał mu umożliwić widzenie przechodzącego przez miasto Jezusa, i zupełnie inny kierunek, który dotychczas wyznaczał mu sposób myślenia i działania w całym jego życiu. Zamiast wspinania się w górę (anabaino) miał natychmiast obrać kierunek schodzenia (katabaino).

Ta zmiana kierunku ruchu ni dotyczy tylko wspinania się na sykomorę czy schodzenia z niej. W tym momencie zmienia się całkowicie całe ukierunkowanie jego życia. W posłuszeństwie schodzi i spotyka bezpośrednio w swoim domu Tego, którego chciał i spodziewał się z daleka zobaczyć.

Skutki zewnętrzne

To, co stało się w następstwie tego zejścia, gdy już w swym domu przyjął Jezusa, było już działaniem, które – w porównaniu do tego, co robił dotychczas – działaniem w kategoriach ludzkich zupełnie niekontrolowanym.

Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim,
a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem,
zwracam poczwórnie.

Prawdopodobnie, gdyby skrupulatnie obliczyć i zrealizować to wypowiedziane przez Zacheusza zobowiązanie, nie starczyłoby na pokrycie twego wszystkiego cła jego bogactwo, które przecież – jak to się słusznie przyjmuje – pochodziło w bardzo dużej mierze z jakiejś krzywdy i urzędowej przemocy.

Dar zbawienia

Jezus nie podejmuje kwestii rozliczenia i ewentualnej naprawy. Zostawia to niejako dalszemu biegowi rzeczy, bo wie, że ten, kto poczuł dotknięcie taką łaską, będzie wiedział, co ma robić.

Jezus obwieszcza to, co zaskakuje i zapewne bulwersuje wielu:

Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu,
gdyż i on jest synem Abrahama.
Albowiem Syn Człowieczy przyszedł
odszukać i zbawić to, co zginęło.

Dla nas jest to okazja do refleksji nad wszystkimi sytuacjami, w których robimy wszystko, by piąć się w górę. Każdy z nas ma niewątpliwie wiele takich sytuacji, w których chce coś po swojemu i według swoich (czasem nawet dużych możliwości) osiągnąć. Jeśli w tym wszystkim jest – może nie w pełni uświadomione i zdefiniowane – pragnienia „zobaczenia Jezusa”, to możemy się spodziewać zaskakującego i zobowiązującego imperatywu:

Zejdź! Zmień kierunek twego dążenia.

Może podczas owej życiowej wspinaczki da się usłyszeć słowa Jezusa: Zejdź! Ja chcę dziś być w twoim domu; chcę być w twoim życiu – nawet jeśli ono dotychczas było czy jest mocno powikłane.

Ważne jest „zaryzykowanie” schodzenia i przyzwolenie na dalszy ciąg wydarzeń.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

112 komentarzy

  1. Nie ma zbawienia bez nawrócenia i pokuty. Teszuwa czy metanoia. Teszuwa to zmiana kierunku a metanoia to zmiana myślenia. Czym zgrzeszyłeś tym odpokutujesz. Piszę o pokucie w czasach kiedy to do nawrócenia ludziom wystarczy sama metanoia. Co począć ze skutkami grzechu, które pozostają nieodpokutowane/zadość uczynione/. Biblijny Zacheusz podjął to działanie, które w jakim sensie wynagradzało krzywdy przez siebie wyrządzone. Bardzo często z ust „nowonarodzonych” po protestancku słyszę takie oto zapewnienia. Tego i tego dnia o tej i o tamtej godzinie NAWRÓCIŁEM się do Jezusa. Pytam; jak to nawróciłeś się do Jezusa. Odpowiedź jest zawsze taka sama. Uznałem swój grzech, poczułem bezsilność i o ratunek poprosiłem Jezusa. To niby ma dać „nowonarodzonym” pewność zbawienia, która w ich przekonaniu jest nieodwracalna. Ich pewność zbawienia jest zdumiewająca i nie wiarygodna dla pokutującego katolika jakim sam jestem. Czy rzeczywiście wierzycie, że raz zbawieni już zbawienia nie utracicie pomimo swoich grzechów? Inną sprawą jest właściwe rozumienie słowa „zbawienie”. Czy bez osobistej pokuty/teszuwy/ można powiedzieć, że zbawienie stało się moim udziałem? Czy sama „metanoia” wystarczy na życie wieczne? Co z karą doczesną za swoje nieodpokutowane grzechy?
    janusz

    #1 baran katolicki
  2. Dziś słyszę zawołanie:
    Grzegorzu zejdź proszę ze swoich wygórowanych ambicji, oczekiwań ponad miarę, okopanych pozycji wobec tych kogo nie lubisz, a przyjdę do ciebie do domu.
    Pewnie nie jako gość, którego chętnie bym widział, ale jako ktoś o kim jeszcze nie wiem.

    #2 grzegorz
  3. „Ważne jest „zaryzykowanie” schodzenia i przyzwolenie na dalszy ciąg wydarzeń” – powiadają też, że bez ryzyka nic nie ma.
    Trzeba coś zaryzykować żeby coś mieć. Trzeba stawić czoło swoim problemom nawet jeśli to boli.
    Ale czasami jest lepiej, wygodniej nie ryzykować, bo może mi się coś stać, bo się boje.
    Lepiej pewnie nie wychodzić ze swojej „skorupy”.

    #3 chani
  4. #1
    Januszu,
    Piszesz: „Ich pewność zbawienia jest zdumiewająca i nie wiarygodna dla pokutującego katolika jakim sam jestem”
    Czy chcesz powiedzieć, że jesteś człowiekiem małej wiary?

    #4 grzegorz
  5. „Koś mu obwieścił i wprost nakazał zupełnie inny kierunek, niż ten, który miał mu umożliwić widzenie przechodzącego przez miasto Jezusa, i zupełnie inny kierunek, który dotychczas wyznaczał mu sposób myślenia i działania w całym jego życiu. Zamiast wspinania się w górę (anabaino) miał natychmiast obrać kierunek schodzenia (katabaino).”
    Od początku mojego pobytu we wspólnocie nie chciałam być odpowiedzialną. Jestem kantorem, to mi wystarczy. Wystarczy mi tej odpowiedzialności. Nie muszę brać więcej na siebie. Poza tym dobrze mi zrobi, aby być poddanym władzy, a nie tą władzę mieć. Droga w dół?
    A jednak…
    A jednak po 10 latach Jezus postanowił zmienić mój kierunek myślenia.
    W kryzysowej sytuacji, gdy nikt nie chciał być odpowiedzialnym drugiej grupy, ja zgłosiłam się sama…
    Droga w górę?
    Droga w górę, która jednocześnie jest drogą w dół. 🙂 Może jeszcze bardziej niż ta pierwsza.
    Teraz posługuję braciom już nie tylko jako kantor, ale też jako odpowiedzialna.
    Bóg jest niesamowity. 🙂
    Droga w górę, która jednocześnie jest drogą w dół. 🙂
    Po ludzku – niemożliwe. 🙂

    #5 basa
  6. #1
    Januszu
    Pytasz: „Co z karą doczesną za swoje nieodpokutowane grzechy”
    Konsekwencją grzechu jest śmierć. Jeśli bardzo się upierasz, to możesz to widzieć jako karę.
    Jednak my chrześcijanie wiemy, że „Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana.” Rz 14,7-8

    #6 grzegorz
  7. Januszu,
    Problemem w Sakramencie Pojednania nie jest wyłącznie to, aby do niego przystępować.
    Rzecz jest w tym aby przystępować godnie, tzn. z odpowiednią dyspozycją.
    Kapłan w konfesjonale może mieć dużą trudność z rozpoznaniem, czy penitent rzeczywiście jest w stanie skorzystać z owoców tego sakramentu, czy otwiera się na tą łaskę.
    Słyszałem o koncepcji „zawieszenia „absolucji, lub też częstszego stosowania absolucji warunkowej.
    Jednak najlepszym moim zdaniem sposobem na skuteczność tego znaku jest odpowiednie środowisko, w którym żyje penitent, w którym otrzymana łaska może owocować. To rodzina bowiem widzi zachowanie męża/ojca przed i po spowiedzi, jest w stanie wybaczać, pomagać, kierunkować, upominać itp. Tam jest możliwa zmiana stylu życia, złych nawyków, wprowadzanie dobrych zwyczajów.
    Jeśli wypełniłeś pokutę zadaną w konfesjonale i dalej zamartwiasz się o nieodpokutowane wg Twojego rozeznania grzechy, to masz jakąś osobistą nieufność, porozmawiaj o tym raczej z księdzem spowiednikiem.

    #7 grzegorz
  8. #1
    Janusz,
    a jakaż to pokuta może być wybawieniem od śmierci.
    Czy Ty sam siebie chcesz zbawić?
    W co Ty wierzysz?

    #8 St(r)ach
  9. „Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło.”
    Syn Człowieczy przyszedł dzisiaj do mnie, abym mógł odnaleźć w sobie zagubione pierwociny stworzenia, gdzie wszystko było dobre a człowiek żył w idealnej komuni z Bogiem.
    Przyszedł odnaleźć we mnie moc, która nie jest moją mocą.
    Przyszedł oby mi obwieścić, że rezygnacja ze swojej walki, ze swojego ja i przyjęcie Go w swoim domu (życiu) jest moim zwycięstwem, moim zmartwychwstaniem do nowego życia.
    Czy jestem gotowy, czy chcę schodzić w dół, czy potrafię wyzbyć się swojej koncepcji życia?
    Próbuję, ale moje próby zwykle kończą się walką o resztki Mojego życia. Czym we mnie jest ta siła, która powoduje że boję się tej Bożej głębi.
    Co to jest co nie pozwala mi w pełni zjednoczyć się z Bogiem, przecież to rozumiem a jednak….

    #9 St(r)ach
  10. #4
    Grzegorzu,
    pytasz o moją wiarę czy o świętą i apostolska Wiarę Kościoła rzymskokatolickiego, która mnie ochrzciła i do zbawienia prowadzi. Wierzę z wszystkich sił w co Kościół rzymskokatolicki wierzył, wierzy i będzie wierzył. Moje w wierze może być tylko uczucie wiary ale nie jest ono konieczne. Wierzę nawet wtedy gdy nic nie czuję. Wierzę rozumem a nie zmysłami. Po części i Stachowi odpowiedziałem z #8.
    janusz

    #10 baran katolicki
  11. #8
    Stachu,
    pokuta/teszuwa/ nikogo od śmierci cielesnej nie wybawi. Śmierć cielesna jest skutkiem grzechu pierworodnego. Przyjrzyj się dobrze Zacheuszowi z omawianej Ewangelii.”Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. To jest prawdziwa „teszuwa”. Czym zgrzeszyłeś tym odpokutujesz. Okradłeś kogoś to musisz mu oddać tyle ile ukradłeś. Zniszczyłeś komuś dobre imię to musisz sprostować i zadość uczynić pokrzywdzonemu. Można by tu mnożyć mnóstwo przykładów i dawać różne pomysły pokuty. Generalnie chodzi o to, że każdy Mój czy Twój grzech pozostawia po sobie spustoszenie. Każdy grzech skutkuje karą. Winą jest nam darowana w konfesjonale natomiast kara doczesna pozostaje do odpokutowania=zadośćuczynienia. Jeśli nie odpokutujesz, nie naprawisz to co grzechem zniszczyłeś to wciąż pozostajesz winny i ciąży na Tobie kara do odpokutowania w doczesności lub wieczności. Śmierci cielesnej nie unikniemy lecz śmierć wieczna zależy od osobistej pokuty.
    janusz

    #11 baran katolicki
  12. Czcigodny Ojcze Biskupie …
    No i usłyszałam. Takie Słowo na dziś, zachęta: „Zejdź! Zmień kierunek twego dążenia.” Ks. Bp
    W jakimś stopniu powinnam przyjąć dla siebie nowy kierunek. Bez działania, poszukiwanie Jezusa nie powiedzie się. Najlepiej zacząć od podstaw ! … taki kierunek przypomina mi historia Basi. Bóg, daje Łaskę i na Swoją Chwałę zmienia człowieka.
    Czy, można stawiać Zacheuszowi zarzut, że: „Wdrapał się w górę, na sykomorę, aby niejako „niezależnie” od wszystkiego i samodzielnie widzieć Jezusa. W życiu mu się to udawało i teraz mu się udało. Taki był jego plan, takie powziął decyzje i tak zrobił.” Ks. Bp Pomyślałam o tym wydarzeniu, że Pan Jezus, zaskoczył Zacheusza ?! … na czekaniu na Swoje przyjście, lecz tak naprawdę, nie mogło być to zaskoczenie, lecz to wielka próba posłuszeństwa. Wykorzystana szansa. Jej, Owocem będzie przemiana stylu życia. Tak wielkiej przemiany może dostąpić człowiek, z Łaski. Niekiedy, może on być nadal nazywany Celnikiem/grzesznikiem/niegodnym przebywania w Grupie,we Wspólnocie… to, Życie z Wiary miał będzie.
    Wydaje się, że Zacheusz żył samotnie i nikogo nie miał przy sobie … czy, nadal pozostał sam, czy może zyskał Boga za Przyjaciela w drugim człowieku.
    Człowiek „nawrócony” … czuję się … szczęśliwym. Ma, pełny komfort, pomimo pamięci, kim był …i, że pozostaje grzesznikiem, choćby już zszedł ze swojej pozycji niżej.
    Jednak ? … wszyscy, mogli zobaczyć !… Jezus, wszedł do domu celnika Zacheusza i zatrzymał się na nocleg. Zacheusz zmienia się, nie do poznania.
    Ks. Bp napisał o tym: … „Jezus obwieszcza to, co zaskakuje i zapewne bulwersuje wielu”:
    Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu,
    gdyż i on jest synem Abrahama.
    Albowiem Syn Człowieczy przyszedł
    odszukać i zbawić to, co zginęło.
    Zaskoczenie, to metoda Pana Jezusa wobec wielu, którzy czują się silni a, nimi nie są i to ci są wybierani. Oni, znajdują się w zasięgu Jego Działania. Staje naprzeciw i odkrywa Siebie tym co łakną. Sobą, wypełnia Duszy pustkę. Pociąga za Sobą, stając się im, Światłem i Drogą … Zbawieniem.
    Jezus, przygarnia, potrafi nawiązywać relacje w sposób zaskakujący. Pociesza … albo, karci. Rozmawia. Wysłuchuje…Pozwala, żyć okruchami… Karmi Słowem. Usprawiedliwia przez Wiarę jak Kobietę Kananejską.
    Wybiera Sam … miejsce, czas i, do kogo przychodzi … Pan Jezus, gdy dotyka, leczy, przemienia, zwalcza zło, działa również na tych, co Bożemu Prawu nie dostosowują życia lecz, stosują inną skalę wartości walorów życia jedynie w doczesności. Pan Jezus wchodzi w relację stając się fundamentem opartym o Wiarę człowieka.
    Bóg, ma Moc, lubi Dobro. Wszystko przemieni.
    Pan Jezus wybiera moment i osobę, która Go kompromituje . Ale! … czy na pewno ?
    Pan Jezus walczy ze stereotypem zła. Nie pozostawia bez Nadziei. Darzy zaufaniem człowieka wewnętrznie i fizycznie słabego, tego … „gorszego” … Pan Jezus, nieustannie karci Faryzeuszy … Karci, ich wszelką obłudę, nadmiar bogactwa, zakłamanie, brak Miłości Bliźniego, nadużywanie władzy wobec sług i biednych, oraz chorych. Czyni to, wyraźnie … Celnik Zacheusz jedynie słyszał o Jezusie, nie miał okazji zobaczyć/spotkać/poznać, lecz był bardzo zdeterminowany. Niski wzrostem. „Mały” … „ważny” człowiek, był on, przecież zwierzchnikiem … osobą publiczną … był, rozpoznawalny. Nie powinien kompromitować pełnionej funkcji, pomimo to, wdrapuje się na drzewo. Jest widoczny, lecz porzuca wstyd, bo chce zobaczyć Jezusa. Nie spodziewa się jednak bliskiego spotkania. W Ewangelii Łk 12,39-48 Jezus powiedział do swoich uczniów: „To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” Wtedy Piotr zapytał: „Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?” Pan odpowiedział: „Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielał jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: „Mój pan ociąga się z powrotem”, i zacznie bić sługi i służebnice, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą”.
    Z pewnością przyjęcie kierownictwa wymaga odpowiedzialności … wejścia na górę.
    Rada Księdza Biskupa: „Może podczas owej życiowej wspinaczki da się usłyszeć słowa Jezusa: Zejdź! Ja chcę dziś być w twoim domu; chcę być w twoim życiu – nawet jeśli ono dotychczas było czy jest mocno powikłane.”
    Czy, potrafię skorzystać z zachęty by, zejść ze swojej, sykomory. Wolałbym …
    Zawsze myślę, że Jezus chce mnie odwiedzić w moi domu i patrzy na mnie z dołu … i woła, „prędko zejdź … postanowiłem zatrzymać się dziś u ciebie. Będę ciebie wspierał.
    I ta myśl, sprawiła radość Duszy.
    Pozdrawiam. danuta

    #12 miłosierna samarytanka
  13. #11
    Gwiżdżą na to.
    Gdyby nie gwizdali, 100-krotnie zastanowiliby się nad konsekwencjami tego, co czynią.
    I nie szli jak otępiałe barany na rzeź /bo równie brudny np. ks. nakazał/.
    Każdy ma swoje /dobre lub złe/ doświadczenia. Należę do tych drugich.

    #13 Ka
  14. #1
    baran katolicki
    „Ich pewność zbawienia jest zdumiewająca …” nie bardziej niż wiara w odpust zupełny.
    Skąd wiadomo, że jednak Bóg daruje nasze winy, kary?

    #14 chani
  15. #11 Januszu
    Talmud to zbiór komentarzy do Tory. Zgromadzono komentarze wielu autorów, wiele być może nienawistnych, ale też wiele uczciwych i wartościowych. SŁucham je czasami na youtube w audycjach byŁego rabina WrocŁawia Rapoporta.
    PomówiŁeś publicznie ich wszystkich o narodowy socjalizm. Większość autorów Talmudycznych zmarŁo na dŁugo przed pojawieniem się tej zbrodniczej ideologii. Czy jest to możliwe, czy masz jakiś plan, aby jeszcze za swojego życia odpokutować, ponieść karę, zadośćuczynić ich rodzinom, potomkom, wspólnocie żydowskiej w końcu i nam korzystającym czasami z ich dorobku i pracy?

    #15 grzegorz
  16. #11
    Nie wiem, czy czasem nie stawiasz się w roli Boga? Chcesz być jak On, decydować kto będzie zbawiony. W takim razie wyrokuj co za „pomyłkę ” wyraził Jezus Chrystus na krzyżu? Zabrał do raju „dobrego łotra” bez pokuty? Skandal! A co na to widzowie? Co na to Janusz? Czy to nie jest napisane w Bibli Świętego Kościoła Katolickiego?
    Gdybyśmy byli sądzeni wedle sprawiedliwości wszyscy byśmy pomarli. Dlatego przyszedł Chrystus, aby umrzeć za nas abyśmy mogli żyć.
    Czymże możemy się wyplacić? Jedynie wiarą a z niej rodzą się nasze czyny. Także pokuta.

    #16 St(r)ach
  17. „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim,
    a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem,
    zwracam poczwórnie” – „zadośuczynić Panu Bogu i bliźniemu” brzmi w teorii a jak jest z praktyką?
    Jak zadośćuczynuić krzywdy wyrządzone innym słowem, czynem?
    Czasami jednak łatwiej wyznać winy Bogu, poprosić Go o przebaczenie, uznać swój grzech niż przeprosić się z bliźnim może czasami bliską nam osobą.
    A krzywdy wyrządzone innym i nie przebaczone to są jak otwarte rany, które się nie goją.
    Ja jak wyznaje swój grzech Bogu to nie za bardzo lubię ułożonych regułek do których można się przyzwyczaić, tylko robię to własnymi słowami.
    Tak samo z modlitwą czy to w domu czy kościele modlę się własnymi słowami.
    Tak mi łatwiej.

    #17 chani
  18. #15
    Grzegorzu,
    nikogo nie pomawiałem o narodowy socjalizm. Zauważ, że „Main Kampf” Hitlera tylko w niektórych miejscach jest skrajnie „faszystowski” i antysemickie.
    Ktoś kto uczciwie poznaje historię, wie dobrze jaką rolę w powstaniu faszyzmu odegrali niektórzy Żydzi. Warto przyjrzeć się kto finansował budowę późniejszych „obozów koncentracyjnych”. Czyje banki postawiły Hitlera u sterów władzy. Warto również bliżej przyjrzeć się twórcom rewolucji bolszewickiej.
    Grzegorzu, prawda historyczna nie może być bagatelizowana i pomijana w ekumenicznej euforii współczesnych czasów. Prawda jakakolwiek by nie była, zawsze pozostanie Prawdą. Warto o nią zabiegać ale nad nią uczciwie debatować na wszystkich placach i zakamarkach europejskiej/polskiej/ kultury. Tak jak nie wszyscy Niemcy byli nazistami tak też nie wszyscy Żydzi byli socjalistami.
    janusz

    #18 baran katolicki
  19. #16
    Stachu,
    na Biblii się nie znam bo nie mam ku temu wykształcenia. Pracuję fizycznie na nizinach „polskiej” gospodarki. Jestem jak legendarny Drzymała, który wbrew nadziei uwierzył we własną wolność i bronił tej wolności/polskości/ aż do końca samego siebie. „Dobry łotr” opisany w Ewangelii o Jezusie Chrystusie w świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej nie został wzięty od razu do Nieba. Czyściec musiał zaliczyć a tam przejść nie tylko mentalną „teszuwę”. Żydowska teszuwa, o której próbuje przypomnieć Wam wszystkim tu goszczącym jest „drogą powrotną” ku Niebiosom. Warto zastanowić się nad katolickim i protestanckim rozumieniem człowieczej „teszuwy”. To nie jest taki sam powrót do domu Ojca. Za daleko wyskoczyłem na przód. Przepraszam.
    Stachu, „dobry łotr” wylądował po śmierci w katolickim Czyśćcu. Czyściec to rzeczywistość duchowa/miejsce duchowe/, które jest przedsionkiem Nieba. Z Czyśćca nikt nie idzie do piekła. Z Czyśćca wszyscy po odpokutowaniu ich kar doczesnych wszyscy zostają uroczyście wprowadzeni do Raju/Nieba/. Nikt z nas nie wyjdzie z Czyśćca jeśli na przykład jeśli nie będzie pogodzony z kimkolwiek z żyjących na ziemi. Nie wyjdzie z Czyśćca katolik, którego kara za osobiste grzechy nie zostanie wynagrodzona/odpokutowana/. Jeśli np. okradłeś kogoś i nie zdążyłeś oddać to co ukradłeś poszkodowanemu to niechybnie lądujesz po doczesnej śmierci w Czyśćcu i jesteś tam tak długo dopóki ktoś za Ciebie nie odpokutuje Twojej kary doczesnej/nie zwróci to co Ty ukradłeś/. Podobnie wygląda rzeczywistość „dobrego łotra” z ewangelicznej Golgoty. Narobił wiele krzywdy i słusznie zawisł na krzyżu za swoje grzechy. Krzyżowa śmierć jest skutkiem jego grzesznego żywota. Przyznanie się do winy uwalnia go od winy ale nie od kary. Gdyby tak było jak wierzą/ufają/ protestanci, to nie musiał by umierać na krzyżu, lecz po uwolnieniu z winy zejść z krzyża na oczach publiki. Chrystus uwolnił nas od winy, ale karę musimy zapłacić sami lub ktoś z naszych bliskich wynagrodzi zło, które nie zdążyliśmy sami naprawić/odpokutować/. Bóg jest Miłosierny ale i Sprawiedliwy. Sprawiedliwe miłosierdzie należy się tylko uczciwie pokutującym. janusz

    #19 baran katolicki
  20. #13
    Ka,
    byle nie gwizdali podczas Mszy Świętej. Uczciwie radzę nie opierać swojej wiary na zmysłowym doświadczeniu. Można słono za to zapłacić w wieczności. Jak powiedział Marcin Luter do swojej rodzonej matki, która po latach pyta go:” Marcinie, czy ja mam przejść do twojego kościoła? Marcin odpowiedział:” Nie mamo. W moim kościele żyje się lekko, ale umiera ciężko. W twoim Kościele żyje się ciężko, ale umiera lekko”. Warto mieć to na uwadze, kiedy czas nieubłaganie zmierza ku wieczności. Ważne, by nikt po nas nie płakał z powodu naszych grzechów.
    janusz

    #20 baran katolicki
  21. #18
    Januszu,
    Nie mogło być inaczej.
    Prawdziwe, święte, rzymskokatolickie, czyste sumienie – mało używane.

    #21 grzegorz
  22. #18
    Januszu,
    Piszesz: „Zauważ, że „Main Kampf” Hitlera tylko w niektórych miejscach jest skrajnie „faszystowski” i antysemickie”
    Tak, bo generalnie to bardzo fajna i pouczająca książka :{

    #22 grzegorz
  23. Ta ewangelia o Zacheuszu, uświadomiła mi pewien obraz mojej wiary w Jezusa Chrystusa:
    …. z pozycji grzechu, trudno mi było zrozumieć,że grzeszę – robię coś niewłaściwego…
    …. dopiero kiedy „wspięłam się na sykomorę” by ujrzeć Jezusa – moja pielgrzymka studencka do Rzymu i innych miejsc , gdzie pojechałam jako poszukująca Boga, gdzie początkowo traktowałam tę Pielgrzymkę jako wycieczkę krajoznawczą – wtedy katechezy mądrych kapłanów powoli, z Bożą Łaską, otwierały mi ucho, oczy i serce…
    ….po różnych przeżyciach , zeszłam z sykomory , gdzie sam Jezus Chrystus zaopiekował się mną i kiedy miałam różne możliwości dane mi , by uwierzyć w Trójcę Świętą…
    …. był czas , kiedy szukałam Boga w kosmosie , a znalazłam Go w drugim człowieku…

    ….

    #23 niezapominajka
  24. # 19
    Janusz!
    Kręcę głową z niedowierzania!
    Dobry łotr wylądował w czyśćcu?
    Przecież Jezus powiedział do niego: „Zaprawdę powiadam ci: Dziś jeszcze będziesz ze mną w raju” Łk.23, 43

    #24 basa
  25. #19
    Januszu,
    Piszesz swoją własną biblię:” „Dobry łotr” opisany w Ewangelii o Jezusie Chrystusie w świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej nie został wzięty od razu do Nieba. Czyściec musiał zaliczyć a tam przejść nie tylko mentalną „teszuwę”.”
    Bo w Biblii Tysiąclecia jest tak”:
    „Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju»” Łk 23,43

    #25 grzegorz
  26. Basiu,
    Cieszę się z Twojego nowego zadania

    #26 grzegorz
  27. #19
    „Nikt z nas nie wyjdzie z Czyśćca jeśli na przykład jeśli nie będzie pogodzony z kimkolwiek z żyjących na ziemi. Nie wyjdzie z Czyśćca katolik, którego kara za osobiste grzechy nie zostanie wynagrodzona/odpokutowana/. Jeśli np. okradłeś kogoś i nie zdążyłeś oddać to co ukradłeś poszkodowanemu to niechybnie lądujesz po doczesnej śmierci w Czyśćcu i jesteś tam tak długo dopóki ktoś za Ciebie nie odpokutuje Twojej kary doczesnej/nie zwróci to co Ty ukradłeś/. „coś mi chyba umknęło.
    Nie wiem jak jest, i nie wiem z skąd Ty znasz takie szczegóły. Żyjesz w świecie prawa, a ja wierzę w Obietnicę. Myślę że troszkę Cię poniosło. O „dobrym łotrze ” już nie wspomnę. Ale zmiana decyzji samego Boga co Łotra według Twego prawa to już lekka przesada.

    #27 St(r)ach
  28. #19
    „Sprawiedliwe miłosierdzie należy się tylko uczciwie pokutującym. janusz”
    Czy to pojęcie rozumiane na Twój sposób nie jest wewnętrznie sprzeczne? Jeżeli sprawiedliwe, odpokutowane, zadośćuczynione to po co miłosierdzie?
    A jeżeli nie to tylko miłosietdzie, bo nie ma w nim sprawiedliwości.
    Myślę że gdyby było jak mówisz, to niebo jest słabo zaludnione. Nie da się pokutować wszystkich grzechów, pewnie nawet wszystkich nie pamiętam. Poza tym coś mi nie gra z tym politowaniem jednych za drugich, pachnie mi tu „grzechem pokoleniowym” .
    Pewnie to wyjaśnisz, ale chyba Kościół w Polsce naucza że czegoś takiego nie ma

    #28 St(r)ach
  29. #24
    basa
    Według logiki niektórych wszyscy jednak muszą przejść przez czyściec sam to słyszałem na własne uszy.
    Nasza wiara jest prosta a czasami człowiek tak ją gmatwa, że się w tym gubi. Gubi się we własnych przepisach.
    Dlatego według mnie potrzebny był nam Jezus nie tylko żeby zmyć nasze grzechy, winy ale też żeby nas wyzwolić z niewoli prawa ale człowie wraz jednak postanowił się zniewolić przepisami.
    Bo jednak sama wiara i zaufanie Bogu pewnie nie wystarczą.
    Ale jak Bóg, który z własnej woli posłał na świat Jezusa ma nas, którzy się do Niego zwracamy w prawdziwej modlitwie ma nas nie wysłuchać?
    Przecież On patrzy w serce a człowiek widzi tylko to co na zewnątrz. I dlatego człowiek dzieli ludzi na kategorie: ten będzie zbawiony a ten nie.

    #29 chani
  30. #28
    Stachu,
    ….Boże Miłosierdzie jest jednocześnie sprawiedliwością, tak wierzę, bo Miłosierdzie Boże bierze pod uwagę żal za grzechy, też tak wierzę.
    ….szatan nas oskarża ,ą my „czepiamy się ” Bożego Miłosierdzia żałując szczerze za popełniane grzechy i wtedy unikamy piekła.
    ….Gdyby nie Boże Miłosierdzie, potępialibyśmy siebie samych i wpadali w pułapki szatana, który mówi „mnie służyłeś , to jesteś mój”…

    #30 niezapominajka
  31. Basiu,
    życzę żarliwości , siły i determinacji w pełnieniu tego powołania, bo jest piękne 🙂 🙂 🙂

    #31 niezapominajka
  32. # 25
    Grzegorz
    Ja też widzę to, że Janusz najchętniej napisałby Ewangelie na nowo, aby było „sprawiedliwie”.
    Miłosierdzie Boga jest dla niego takim skandalem, że nie może tego przyjąć. Nie może tak być.

    #32 basa
  33. Grzegorz i niezapominajka
    Ja już od kilku miesięcy jestem odpowiedzialna. 🙂
    Ale dziękuję za słowa wsparcia. 🙂

    #33 basa
  34. #24
    Basiu,
    głowa Ci się kreci z niewiary/niedowierzania/ świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej. W lewo czy w prawo kręcisz. Wybacz to o co pytam idzie w parze z tz. poczuciem humoru, który czasami i mnie nawiedza. Basiu, proszę w listopadowe wieczory zapoznać się o drobinę z „Czyśćcem” jako rzeczywistość Nieba/Raju/ dla tych, którzy mentalnie nie przeszli przemiany/metanoi/ swojego myślenia/rozum/. Wielu spośród nas odchodzi z tego świata mentalnie jako „stary człowiek”. Dla mnie, powiadam „dla mnie” człowiek z mentalnością szatana nie będzie szczęśliwy w Niebie czy Raju jak to Ewangelia jasno proklamuje. „Dobry łotr”, pomyśl dlaczego zapisał się dla pokoleń jako „dobry”? Co dobrego w jego żywocie było? Czy to on jest „dobry” czy też tym jedynym „Dobrym” jest Bóg objawiony w biblijnym Jezusie Chrystusie. Proszę pamiętać, że „Dobroć” jest łaską Bożą/cnotą Bożą/. Czy łotr/grzesznik/ z ewangelicznej Golgoty nie potrzebował katechumenatu /neokatechumenatu/? Był zwolniony z własnego zmagania/trudu/ mozolnej przemiany?
    Basiu, Czyściec jest jak najbardziej po linii Bożego miłosierdzia, które daje szansę zbawienia nawet po cielesnej śmierci. Proszę zapoznać się z treścią http://www.teologia.pl/m_k/kkk1c06.htm Taka jest wiara Kościoła rzymskokatolickiego i moja wiara.
    janusz

    #34 baran katolicki
  35. #29
    chani,
    pisząc „nasza wiaro” co masz na myśli? Czy jest to oficjalna i aktualna Wiara Kościoła rzymskokatolickiego, w której zostaliśmy ochrzczeni/zanurzeni/? Zobacz, że nawet chrzest nie uwalnia nas od śmierci cielesnej? Dlaczego musisz umierać na ciele skoro uwierzyłeś Jezusowi i oddałeś Mu swoje życie? Dlaczego cierpisz i zmagasz się z chorobami jako „nowo narodzony”? To nie do człowieka należy twierdzenie czy ten lub tamten jest zbawiony lub potępiony na wieki. Człowiek prawy/wierzący rozumem/ może rozeznać wieczność jedynie po owocach, które pozostały po zmarłym. Jeśli grzesznik umiera nagle bez sakramentalnej spowiedzi będąc w mentalności szatana i pozostawia po sobie tych, których własnym grzechem poranił to jaki się narodzi po śmierci cielesnej? Taki sam jaki był w chwili śmierci. Chyba, że jest tu jakiś „hokus pokus”. Czy Ty wierzysz w Czyściec?
    janusz

    #35 baran katolicki
  36. #28
    Stachu,
    pisząc „sprawiedliwe miłosierdzie” miałem na myśli „prawdziwe miłosierdzie”. Miłosierdzie Boże jest dostępne tylko dla tych, którzy zobaczyli ile złego uczynił ich grzech. Przeprosili nie tylko Boga/Stwórcę/ ale i pokrzywdzonych swoim grzechem bliźnich. Są gotowi więcej nie grzeszyć oraz wyrażają zgodę karę za skutki swoich grzechów. Idealnie ujęte jest w pięciu warunkach dobrej spowiedzi.
    1. Rachunek sumienia
    2. Żal za grzechy
    3. Mocne postanowienie poprawy
    4. Szczera spowiedź
    5. Zadość uczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Musi być choć odrobinę dobrej woli w grzeszniku. Bez tego ani „Boże nie pomoże”. Nie wszyscy grzesznicy dostąpią Miłosierdzia Bożego. Miłosierdzie wymaga pokuty.
    janusz

    #36 baran katolicki
  37. #33
    Basiu,
    Wg mnie odpowiedzialna jesteś już od dawna.
    Na własnym rozrachunku a do tego służba zdrowia- nieodpowiedzialni szybko wymiękają 🙂
    Lekko żartem, bo nie wiem do końca co oznacza być odpowiedzialnym we wspólnocie DN.
    Zacheusz też był takim „odpowiedzialnym” wśród celników.

    #37 grzegorz
  38. #32
    Basiu,
    Pisanie wg własnych koncepcji – to zagrożenie dotyczy nas wszystkich.Mam jedynie nadzieję, że Pan Bóg , oraz Jego ramię w postaci Gospodarza blogu jakoś nad tym wszystkim czuwa i w razie czego interweniuje 🙂
    Mam również nadzieję, że Janusz nie obraża się i nie bierze bardzo do siebie, bo rozważamy w gruncie rzeczy o problemach nie osobach.
    Jedynie trochę dialogowo, po grecku (platońsku)…

    #38 grzegorz
  39. # 34
    Janusz
    Byłam bardzo ciekawa, jak bardzo skomplikowanych i pokrętnych wywodów użyjesz, aby tylko wytłumaczyć swoją rację. 🙂
    Pierwsza twoja zasada – udowodnić, że ten drugi nic nie rozumie i jest głupcem. 🙂
    Jednak ja nie powoływałam się na to, co ja myślę, ale na słowa, które wypowiedział Jezus.
    Dyskutuj z Nim a nie ze mną. 🙂

    #39 basa
  40. #34
    Janusz
    A odnośnie wiary:
    Ja wierzę w Boga i Bogu, w ciebie i tobie nie wierzę. 🙂

    #40 basa
  41. #35 Januszu,
    Piszesz: „Miłosierdzie Boże jest dostępne tylko dla tych, którzy zobaczyli ile złego uczynił ich grzech.”
    Wystarczy jednak nie uznawać swojego postępowania za naganne („nikogo nie pomawiałem o narodowy socjalizm” #18 Janusz), nie uznawać swojego grzechu i z tej pozycji wyznaczać Panu Bogu coraz to ostrzejsze warunki co do Jego miłosierdzia, tym bardziej, że te obostrzenia dotyczą już innych a nie prawdziwego, świętego,żyjącego Tradycją przodków rzymskiego katolika.

    #41 grzegorz
  42. #36
    Oj, pływasz, Janusz, pływasz.
    Najpierw stawiasz delikatnie mówiąc wątpliwe tezy które w zderzeniu z pytaniami, argumentami oponętów modyfikujesz do bardziej przystepnych ale jednocześnie nie wycofujesz się z nich.
    Natomiast sprytnie pomijasz wątki stojące w sprzeczności z Objawieniem a które w poprzednich wpisach prezentowałeś. np.wpis o czyśćcu „dobrego łotra” . Inną manjpulacją jest prezentowanie w Twoich wpisach oczywistych treści z nauczania Kościoła Katolickiego, które w żaden sposób nie potwierdzają Twoich teorii i logicznie nie mają z nimi wiele wspólnego. Np.na pytanie o pokutowanie pokoleniowe, które przytoczyłeś odpowiadasz przytaczając katechzmowe warunki dobrej spowiedzi.
    Zapytam ponownie. Czy „dobry łotr” trafił do czyśćcu? A jeśli tak, to czy Pan nasz Jezus Chrystus się pomylił w obliczu cierpienia, albo co gorsze świadomie zgrzeszył kłamiąc o raju dla łotra? Odpowiedz bez zawiłych teorii i przytaczania paragrafów z katechizmu.

    #42 St(r)ach
  43. Basiu,
    nie gorączkuj się tak bardzo i nie pisz zmyślonych niuansów pod moim adresem. Po pierwsze. Liczy się tylko święta i apostolska Wiara, jak na razie jeszcze Kościoła rzymskokatolickiego, do której wszyscy tu na blogu winniśmy mocno przylegać. Nie ma sensu w Kościele rzymskokatolickim wierzyć inaczej. W odpowiedzi na #40 proszę przyjąć do siebie, że nie moja wiara, nie Twoja wiara Cię zbawi, ale do naszego zbawienia niezbędna jest nam jako Katolikom XXI wieku Wiara naszego Kościoła, która tak samo jak Chrystus Pan jest ta sama wczoraj, dziś i jutro. Piszę ta sama by nie pisać taka sama. To bardzo ważne rozróżnienie.
    Basiu po drugie, „chwalisz” się tutaj na blogu swoją „odpowiedzialnością” za braci i siostry ze wspólnoty. Zważ tylko, że komu więcej dano od tego więcej będzie się wymagać. Powiedz jeśli potrafisz na czym by ta Twoja „odpowiedzialność” polegała na DN? Za co odpowiadasz i przed kim zdajesz sprawę ze swojej odpowiedzialności? Wiem, że pytam z „kosmosu” i nie bardzo wierzę w odpowiedź. Basiu, po trzecie czy Ty wierzysz w taką rzeczywistość jaką jest w świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej Czyściec? Przecież Czyściec dla Katolika rozumnego to nic innego jak Niebo/Raj/. Wyobraź sobie tych wszystkich, którzy z różnych przyczyn nie jesteśmy na DN i nie mamy szansy przechodzić wieloletnią inicjację pod okiem „odpowiedzialnych” z DN. Większość ludzi już nie wierzy w Chrystusa Pana i Boga naszego. Mają gdzieś swoja wieczność/duchowość/. Czy nie wydaje Ci się w Twojej „wierze”, że tak wszechstronnie proklamowane dzisiaj Miłosierdzie Boże wpadło już dawno na pomysł neokatechumenatu w Czyśćcu. Sama widzisz jak ważna jest wewnętrzna przemiana w każdym człowieku i ile pracy/wysiłku/ ona kosztuje.
    janusz

    #43 baran katolicki
  44. #42
    Stachu,
    Czyściec w katolickiej rzeczywistości jest jak najbardziej Niebem czy jak wolisz Rajem. W katolickim Czyśćcu znajdują się ci, który mają stuprocentową pewność swojego zbawienia. Te dusze doskonale i ostatecznie znają swoje przeznaczenia. Brakuje im jeszcze … no właśnie …czego nie mają, kim jeszcze nie są by móc uczestniczyć na „Uczcie Baranka”. Nie mają mentalności Baranka zabitego i zmartwychwstałego. Potrzebują przeżyć jak wyżej wspomniałem prawdziwą „teszuwę”. Pokuta, której uniknęli w doczesności dosięga ich w wieczności. Prosiłeś by prosto Ci odpowiedzieć na ” Czy „dobry łotr” trafił do czyśćcu?”. Czyściec To Niebo/Raj/ dla tych, którzy muszą nadrobić w wieczności to co zaniechali w doczesności. Pokuta, pokuta i jeszcze raz pokuta. Ksiądz Biskup jako fachowiec od Biblii może mógłby nam bez zawiłych teorii w prosty sposób odpowiedzieć; czy katolicki Czyściec to ewangelijny Raj? Ja wiem tylko tyle ile jest w świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej. Czyściec to Raj.
    janusz

    #44 baran katolicki
  45. #35
    baran katolicki
    Drogi Januszu, wiara w Boga jest tylko jedna ani protestancka ani katolicka i tą mam na myśli.
    Jezus też cierpiał mimo, że powierzy swoje życie Ojcu.
    I wiesz co? Jednak zastanawiam się czy jednak ten cały czyściec istnieje. Skąd o nim wiadfomo? Z jakiś takm objawiań?
    A skąd wiadomo, że były prawdziwe?
    I czasami się zastanawiam czy jednak naród żydowski bardzie wierzył w Boga niż my?
    Oni chociaż się modlili bezpośrednio do Boga a my, mimo, że Jezus przelał swoją Krew za nas to i tak czynimy się niegodnymi i potrzebujemy świętych.
    A skąd wiadomo, że święci się jednak wstawiają za nami?

    #45 chani
  46. #41
    Grzegorzu,
    jeśli jakiś brat Twój lub siostra Twoja grzeszy i Ty to widzisz to masz serdeczny obowiązek poinformować ową osobę o grzechu jakiego się dopuszcza. Czy kiedykolwiek w rachunku sumienia brałeś po uwagę grzechy cudze, o których jasno mówi nasz Kościół rzymskokatolicki. Kilka razy tu na blogu przypominałem owe grzechy. Warto mieć je w swoim sumieniu i wyznać je na najbliższej spowiedzi. Spróbuj doświadczyć na własnej skórze jak „przyjemne i słodkie” jest upominanie braci w wierze. To, że ktoś obok Ciebie nie widzi skutków swoich grzechów to również Twoja zasługa/wina/.
    janusz

    #46 baran katolicki
  47. Czcigodny Ojcze Biskupie …
    Wszystkich pozdrawiam.
    Chcę, Bogu dziękować … za Miłość.
    Doświadczenie Bożej Miłości, pozwala Jemu Wierzyć, by oddać siebie i całkowicie … Jemu, Ufać … Bożemu Miłosierdziu …
    Boże, Miłosierdzie jest Owocem Miłości Stwórcy.
    Bóg, Jest …
    Bóg, Prawdę o Swojej Osobie objawił Słowem … po prostu: „Ja, Jestem Który Jestem”.
    Ja, Słowu … Wierzę, ale ile dane, tak i, pojmuję …
    Bóg, Błogosławi nam … Jezus, na Górze roztacza Nadzieję w Błogosławieństwie.
    Ja, Wierzę … Ufam … bardzo … Ile razy, niecierpliwiłam się? … jednak.
    Jego wyroki, są niezgłębione.
    Współcześnie żyjący człowiek, jest podobny do łotra/winowajcy, który z Jezusem Chrystusem ukrzyżowany został jednocześnie.
    Tak.
    Może w małym stopniu, ale czuję, tą „atmosferę” … Dramat, tamtej trudnej chwili … dla Maryi Matki … Magdaleny …
    Jezus-Bóg … woła: „Boże Mój?! … czemuś mnie opuścił”… ale, w tej chwili zauważa obok i wołanie słyszy człowieka: „ja słusznie ponoszę karę, ale Tyś Jest Sprawiedliwy… a, tu umierasz ze mną … „Jezu, wspomnij na mnie …”
    Boży Syn, Jezus, Boży Baranek … Jest … Pełnią Miłości Boga Ojca. To Miłość Nieskończona … Nieprzewidywalna … Doskonała … Nieporównywalna.
    Myślę, że Ojciec Bóg, oczekuje PROŚBY … wcale nie spodziewa się, że każdy potrafi przepraszać i żałować, a nawet zadośćuczynić. Gdy, nadejdzie chwila ostatniego tchnienia człowieka, okaże się że człowiek lękać się będzie, że już niczego nie dokona i nie naprawi (egzystencjalizm) bo nic nie potrafi sam z siebie. Na działanie człowiek miał całe życie, teraz w ostatniej chwili „może” (też, z Łaski) powiedzieć lub tylko pomyśleć ( z Wiarą) … zwrócić się PROŚBĄ: … „Jezu, nie zapomnij mnie, i mojego imienia, które masz w sercu zapisane.
    Dlatego, że Serce Boże jest Winnicą Miłości, Jezus przepełniony został także Miłością na Ojca wzór …
    … Jezus-Bóg nie przyszedł aby świat potępić … ale, zbawić.
    Miłość Miłosierna, jest Owocem Miłości … Miłość nigdy nie ustaje.
    Bóg, Swoje Dziecko po prostu Kocha.

    „Chrystus całej starotestamentowej tradycji miłosierdzia Bożego nadaje ostateczne znaczenie. Nie tylko mówi i tłumaczy ją przez porównania i przypowieści, ale nade wszystko sam ją wciela i uosabia. Poniekąd On sam jest miłosierdziem” – uczył św. Jan Paweł II

    „Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi, jak miłosierdzie Boże – owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość” – to słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w 1997 roku w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie.

    Pozdrawiam
    danuta

    #47 miłosierna samarytanka
  48. #44
    Janusz,
    zgadzam się że czyściec to miejsce pokuty dla winnych śmierci. To właśnie miłosierdzie dla człowieka który nie zasługuje na NIEBO.
    Ale „czyściec to raczej piekło z tą różnicą że ma swój kres „. Do nieba nie wejdzie nic nieczystego z jakimkolwiek pierwiastkiem śmierci. Dobry łotr poszedł do raju jak powiedział nieomylny i wszechmogący Jezus Chrystus.
    Jeżeli ks. bp pozwoli to zamieszczę link do katechezy o. A. Pelanowskiego na ten temat. (od 11.48 mówi czym jest czyściec).
    JANUSZ ponownie słusznymi zdaniami próbujesz uzasadnić wątpliwe teorie, nie wiem po co ?

    #48 St(r)ach
  49. #49 St(r)ach
  50. #43
    Janusz
    Po 1. A co powiesz na słowa Pana Jezusa: ” Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”? Łk 8, 48 i podobne do innych osób?
    Po 2. Nie chwalę się, że zostałam odpowiedzialną. Napisałam o tym tylko dlatego, że była to refleksja wywołana przez komentarz Ks. Biskupa. I jakbyś dokładnie przeczytał ten komentarz, to byś zauważył, że pisałam o tym w kontekście posługi braciom. A na czy polega odpowiedzialność odpowiedzialnych, to ty dobrze wiesz. Sam byłeś na Drodze. Nie muszę ci tego tłumaczyć.
    Po 3. Wierzę w Czyściec i nie wiem, na jakiej podstawie wyciągnąłeś wniosek, że nie.
    Po 4. Nie wydaje mi się, aby ” Miłosierdzie Boże wpadło już dawno na pomysł neokatechumenatu w Czyśćcu.”

    #50 basa
  51. #44
    Janusz
    Proszę podaj nam wszystkim punkt Katechizmu Kościoła Katolickiego, w którym możemy przeczytać, że „Czyściec to Raj”?

    #51 basa
  52. Czytając komentarze Janusza można się załamać…
    Można też znaleźć antidotum.
    Bardziej skoncentrować się na wpisie ks.Biskupa.

    #52 Mirosława
  53. #30
    „Boże Miłosierdzie jest jednocześnie sprawiedliwością, tak wierzę, bo Miłosierdzie Boże bierze pod uwagę żal za grzechy, też tak wierzę”.
    A więc ten żal jest również interesem.Nigdy bym nie pomyślała tak.

    #53 Ka
  54. #51
    Basiu,
    zapytaj Księdza Biskupa jak On daje sobie radę w swojej wierze z katolicką rzeczywistością jaką jest Czyściec? Nie jestem ani teologiem, ani biblistą i przyjmuję za prawdę to co ma w świętym Depozycie Wiary Kościół rzymskokatolicki. W tej Wierze zostałem ochrzczony/nie z własnej woli/ z Woli Bożej.
    janusz

    #54 baran katolicki
  55. Księże Biskupie proszę nam powiedzieć czy „Czyściec to Raj”? Basia na pewno uwierzy Księdzu Biskupowi.
    janusz

    #55 baran katolicki
  56. #53
    Krystyno,
    żal za własne grzechy to ludzka uczciwość. „Interes” tu nie pasuje.
    janusz

    #56 baran katolicki
  57. #46
    Januszu
    Pytasz: „Czy kiedykolwiek w rachunku sumienia brałeś po uwagę grzechy cudze”
    Z grzechów cudzych się nigdy nie spowiadałem. Spowiadam się ze swoich zaniedbań wobec osób wokół mnie, dla których nie jestem obrazem Boga miłosiernego.

    #57 grzegorz
  58. #45
    chani,
    to czy coś „wiadomo” czy „nie wiadomo” w jakiejkolwiek wierze nie ma żadnego znaczenia.
    Krzysztofie, zostałeś ochrzczony z Woli Bożej w świętej i apostolskiej Wierze Kościoła rzymskokatolickiego i tej Wiary się trzymaj ze wszystkich swoich sił. Ta Wiara jest Twoja matką, która dała Ci życie wieczne.
    Resztę nich Ksiądz Biskup Ci wyjaśni.
    janusz

    #58 baran katolicki
  59. #48
    Stachu,
    jest tylko Niebo albo Piekło. Po środku nic nie istnieje. Prawda jest rzeczywistością Nieba. Kłamstwo jest rzeczywistością Piekła. Katolicki Czyściec jest jak izba przyjęć w szpitalu gdzie pacjent poznaje diagnozę. Na oddziale zostaje leczony/przygotowywany/ do radosnej Uczty Baranka. Z tego „szpitala” jest tylko jedno wyjście. Niebo. Ten szpital już jest Niebem dla dusz tam przebywających, które znają swoje przeznaczenie i nie mogą się doczekać końcowego wypisy.
    janusz

    #59 baran katolicki
  60. Dzisiaj mi się przyppomniał Dawid jak zgrzeszył z Batszebą. Można powiedzieć Dawid pokutował, pościł a Bóg jednak mu dziecko zabrał, bo jednak tak postanowił.
    Tak samo i my, pokutujemy za grzechy już tu na ziemi ale z jakim skutkiem?
    Dawid gdy zrozumiał, że jednak dziecko mimo jego pokuty zmarło to wstał i żył normalnie. Jak to rozumieć?

    #60 chani
  61. #53
    Ka,
    …ten żal wobec Bożego Miłosierdzia ma być doskonały , czyli z całej duszy, serca i umysłu – szczery i autentyczny, a to ocenić może tylko Bóg Ojciec, Syn Boży przez Ducha Świętego.
    … a żal fałszywy, tylko słowny i interesowny jak mniemasz, służy tylko szatanowi…
    … Bóg Ojciec wszystko rozeznaje, co dzieje się w naszej duszy…

    #61 niezapominajka
  62. #53
    Stachu,
    czyśćcem nazywamy karę doczesną a piekłem karę wieczną. Dlatego to ks. Pelanowski powiedział krótko, że czyściec tym różni się od piekła, że mija. Wiara w istnienie czyśćca jest dogmatem świętej Wiary katolickiej. Niewiara w istnienie czyśćca jest bardzo poważnym grzechem dla świadomego Katolika.
    janusz

    #62 baran katolicki
  63. #57
    Grzegorzu,
    pozwól, że jeszcze raz przypomnę dziewięć tz. grzechów cudzych. Są to konkretne zachowania a nie jakieś moralizatorstwo w stosunku do bliźniego. Namawiać do grzechu
    Nakazywać grzech
    Zezwalać na grzech
    Pobudzać do grzechu
    Pochwalać grzech drugiego
    Milczeć, gdy ktoś grzeszy
    Nie karać za grzech
    Pomagać w popełnieniu grzechu
    Usprawiedliwiać czyjś grzech. W dobie proklamowania fałszywego miłosierdzia powyższe grzechy to duchowa zaraza oswojona w katolickiej rzeczywistości. Tu nie chodzi o jakieś tam zaniedbanie wobec osób wokół mnie, dla których nie jestem obrazem Boga miłosiernego. Tu chodzi o własne i cudze zbawienie.
    janusz

    #63 baran katolicki
  64. Januszu,
    Zamiast prowokować Ks.Biskupa, zapytaj Jezusa Chrystusa. Skoro On przyszedŁ do domu celnika Zacheusza, z ochotą zjawi się u Ciebie.

    #64 grzegorz
  65. #63
    Januszu,
    Z wymienionego przez Ciebie katalogu grzesznych postępków, co najmniej trzy popełnił Jezus w stosunku do Zacheusza.
    Milczał, gdy Zacheusz grzeszył, nie ukarał go za grzechy oraz te grzechy usprawiedliwił.
    Konsekwencją postawionej przez Ciebie tezy o fałszywym miłosierdziu, jest uznanie Jezusa Chrystusa za jak to piszesz „duchową zarazę oswojoną w katolickiej rzeczywistości.”
    Nie jesteś pierwszy w takiej konstatacji. Żydzi, którzy Go ukrzyżowali podaliby Ci w tej kwestii rękę.
    Tymczasem zbawienie, Twoje i cudze przychodzi z od Niego właśnie z tego powodu, bo na Krzyżu (na którym jako zaraza został powieszony), ludzkie koncepcje i wysiłki, aby dobrze żyć zostały rozsadzone przez fakt przebaczenia i miłości nieprzyjaciół jak stare bukłaki przez młode wino.
    Twoje pouczania o dziewięciu grzechów cudzych i pewnie setce własnych nie mają, bo nigdy nie miały siły zbawienia.

    #65 grzegorz
  66. #54
    Janusz
    Powołujesz się w swojej wypowiedzi na nauczanie Kościoła Katolickiego i na Katechizm Kościoła Katolickiego.
    Nie odwołuj się więc do Ks. Biskupa, tylko proszę pokaż nam ten punkt KKK, w którym jest napisane, że czyściec to raj. Zapewniam cię, że KKK też uwierzę.
    A Ks. Biskup na pewno nie udzieli innej odpowiedzi niż jest w KKK.

    #66 basa
  67. #64
    Grzegorzu,
    Ksiądz Biskup ma apostolski obowiązek wyjaśnić nam czy katolicki Czyściec to biblijny Raj. Przecież studiował Biblię i jest Biskupem Kościoła rzymskokatolickiego. Przecież pytam Chrystusa pod adresem Wielce Czcigodnej Osoby Zbigniewa Kiernikowskiego, który jako pełnowartościowy Biskup katolicki ma słodki obowiązek głosić Prawdę objawioną w Jezusie Chrystusie jaką otrzymał w świętej Wierze.
    janusz

    #67 baran katolicki
  68. # 62
    Janusz.
    Piszesz że niewiara w istnienie czyśćca jest grzechem dla Katolika.
    A ja staram się wierzyć bardziej wnikliwie.
    Tak jak Kościół Katolicki naucza w pacierzu a mianowicie :
    Niebo albo Piekło.
    Tym słowem nauka Kościoła naucza że obecnie jesteśmy w czyśćcu.
    To jest czas dla nas że mamy szansę oczyścić się dzięki Jezusowi uznając Jezusa za swego Pana.
    Przykładem jest drzewo Oliwne które było zielone a nie miało owocu.
    Pan Jezus kazał je wyciąć.
    To znaczy że jeżeli człowiek nie wyda owocu nawrócenia nie wejdzie do Królestwa Bożego.

    #68 Józef
  69. #60
    chani,
    na przykładzie grzechu biblijnego Dawida widać dość jasno, że Bóg jest „Sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza a za zło karze”.
    W Jezusie Chrystusie Boże Miłosierdzie jest Sprawiedliwe/karzące/.
    janusz

    #69 baran katolicki
  70. #64
    To prawda. Zjawi się. Tylko czy aby człowiecze zmysły /ograniczenia/ potęgę wytrzymają?
    Tam gdzie zadziała Jezus /i zdrowo przejdziesz/, ludzie rzucą się do rozszarpania, bo przecież TO NIEMOŻLIWE /Boga nie ma?/.
    Zapytaj Baranku /tu niczym nie ryzykujesz/, odpowie choć możesz odpowiedź zapomnieć.
    ON JEST i DZIAŁA.

    #70 Ka
  71. „Zejdź! Zmień kierunek twego dążenia” – ks.Bp
    Czyli, Mirka nie próbuj zmieniać na siłę innych.
    Znalazłam w sieci tekst Hymnu Trzeciego Tysiąclecia M Gałęskiego, a w nim słowa:
    „Zacznij od siebie zmieniać świat
    Spójrz hen w głąb siebie,uczciwie patrz.
    Z pokorą przyznaj – owoce zła,zrodziła w złości zła wola twa.
    Jeszcze nie wszystko stracone jest
    Póki ostatni życzliwy gest
    Trwa w twoim sercu,jak promień drga
    Błyszczy nadziei skra!
    Ref.
    Daj ludziom miłość, miłość swoją daj.
    Ludziom serc twardych, ludziom smutnych duszy
    Daj ludziom miłość, pokaż szczęścia raj
    Niech ona lód w sercach ich pokruszy.
    Daj światu miłość, miłość swoją daj.
    Bo coraz trudniej znaleźć ją na świecie.
    Pomóż jej rosnąć, na jej strunach graj,
    Wejdź z nią jak z światłem w nowe tysiąclecie”.

    #71 Mirosława
  72. #50
    Basiu,
    pytasz w #50;” A co powiesz na słowa Pana Jezusa: ”Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”? Łk 8, 48 i podobne do innych osób?”. Zauważ Basiu, że to wszystko dzieje się w czasie, kiedy nie doszło jeszcze do absolutnego ODKUPIENIA. Spróbuj Odkupienie porównać z POTĘPIENIEM jakie dokonało się w pierworodnym grzechu Adama i Ewy. To co prarodzice spaskudzili Bóg w Jezusie Chrystusie daruje nam. Nie było nas gdy Adam z Ewą grzeszyli w biblijnym Raju tak też nie było nas gdy biblijny Jezus Z Nazaretu oddał Swoje ludzkie życie za nas.
    Basiu, czas w duchowości nie istnieje. Przestrzeń jakakolwiek by nie była nie istnieje dla wieczności. To co Pan Jezus powiedział dwa tysiące lat temu nie można tak po prostu bezkrytycznie implantować na współczesność. Wiara tamtej kobiety jest archaicznym prototypem wiary. Na ile jako prototyp może nam pomóc dzisiaj wierzącym może powiedzieć autorytatywnie Ksiądz Biskup jako Gospodarz tego bloga. Zna się na rzeczy jeno odwagi Mu brak, by być sobą tam gdzie trzeba. Proszę, wybaczyć ale sprawa jest prosta. Zdecydujmy wreszcie jaka Wiara zbawia człowieka, który chce być Katolikiem wbrew katolicyzmowi.
    Basiu, wiem, że ocenisz te słowa jako lanie wody mamy zaszczyt żyć w czasach decydujących/ostatecznych/ i to od nasze krwi będzie zależało katolickie jutro. Wiara Kościoła/wspólnoty/ czy prywatna wiara członków wspólnoty ma decydować o naszym zbawieniu. Medycyna czy pacjent decyduje o metodzie leczenia?
    janusz

    #72 baran katolicki
  73. Trzeba słuchać Kościoła Katolickiego.
    A Kościół Katolicki wyraża nauczanie że ” Niebo albo Piekło „.
    Przy Kościele Katolickim co nie którzy to tworzą taką religię i szukają dziury w całym.

    #73 Józef
  74. #65
    Grzegorzu,
    pisząc; „Milczał, gdy Zacheusz grzeszył, nie ukarał go za grzechy oraz te grzechy usprawiedliwił” sugerujesz niejako co by Pan nasz Jezus Chrystus przeczył proklamowanym przez Swój Kościół „grzechom cudzym”. Nie wiemy jak przebiegła wizyta Pana Jezusa w domu Zacheusza. Co mu powiedział i co Zacheusz usłyszał możemy wywnioskować obserwując owoce owej „gościny”, które zrodziły się w Zacheuszu.”Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na pewno zauważamy w Zacheuszu; uznanie własnej grzeszności, żal za swój grzech, mocne postanowienie poprawy, publiczne przyznanie się do winy, oraz chęć zadość uczynienia za popełniony grzech. Pan Jezus nie milczał gdy Zacheusz grzeszył bo jako Słowo Boże powiedział Samym Sobą Zacheuszowi o co chodzi. Chęć poczwórnej nagrody za swoje złodziejstwo w Zacheuszu zrodziła się jako słodka kara/zadość uczynienie/ jeszcze w czasie wizytacji Pana Jezusa. Słodka kara smakuje jak krzyż chwalebny. Czy Pan Jezus usprawiedliwił zdzierstwo Zacheusza? Moim zdaniem potępił złodziejstwo poruszając/budząc/ sumienie Zacheusza. Grzegorzu, duchową zarazą oswojoną w katolickiej rzeczywistości jest proklamowanie biblijnego Jezusa jako współczesnego „geja” nie zdolnego do mówienia Prawdy, bronienia Prawdy i bycia Prawdą objawioną w świętej Wierze rzymskokatolickiej.
    Grzegorzu, „fakt przebaczenia i miłości nieprzyjaciół” w wykonaniu śmierci krzyżowej Pana Jezusa jest niepodważalnym dowodem jak bardzo zależało Mu na Prawdzie jaka została wlana w duszę każdego człowieka stworzonego indywidualnie na Boży obraz i Boże podobieństwo. To nie jest tak, że wtedy na Golgocie zostały uregulowane rzeczowo wszystkie konsekwencje naszych grzechów. Dla przykładu. Jeśli dzisiaj kogokolwiek okradnę z jego osobowej własności to taka kradzież skutkuje krzywdą okradzionego. Tą krzywdę w konkretny sposób muszę uregulować sam lub musi to uczynić w moim imieniu konkretna wspólnota Kościoła, której jestem członkiem. Pan Jezus porusza ludzkie sumienia wlewając w nie swoją sprawiedliwość jako konkretne zadość uczynienie. Dziewięć grzechów cudzych jak siedem grzechów głównych takich jak; 1. Pycha

    2. Chciwość

    3. Nieczystość

    4. Zazdrość

    5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

    6. Gniew

    7. Lenistwo to katalog konkretnych zachowań ludzkiej egzystencji, które kwalifikujemy jako diabelska zaraza w ludzkim środowisku.
    janusz

    #74 baran katolicki
  75. #68
    Józefie,
    z tego co piszesz nie wierzysz w Czyściec po śmierci cielesnej. Twoja wnikliwość a raczej wniosek jaki wyciągasz z tej wnikliwości rzeczywistość czyśćca widzi w doczesności. Pewnie jest w tym jakaś racja bo ci w czyśćcu są już bezsilni i dlatego czekają na naszą pomoc/pamięć/. Pomoc ta polega na uregulowaniu tego co oni nie uregulowani jako grzesznicy tu na Ziemi pozostawiając po sobie konkretne krzywdy wyrządzone innym. Doczesne oczyszczenie ma coś z czyśćca pod warunkiem, że czynnie pokutujemy za swoje grzechy. Ludzka pokuta przyciąga do grzesznika Boże Miłosierdzie. Pokuta rozumiana po katolicku. Józefie, nie dasz rady sam wszystko naprawić co sam grzechem popsułeś. Potrzebujemy wspólnoty Kościoła świętego, która w naszym imieniu zaniesie nas na „Łono Abrahama”.
    janusz

    #75 baran katolicki
  76. Niestety, Janusz, w Biblii nie występuje słowo czyściec.

    #76 lemi
  77. #72
    Januszu,
    ….wiara jest bardzo prosta, oparta na całkowitym zaufaniu Słowu Bożemu…
    …Słowo Boże jest tak bogate,że każdy się w Nim odnajduje – kto ma łaskę rozumienia i odnoszenia Słowa , do swego życia…
    … wiarę gmatwają sami ludzie , a ty wydaje mi się, że należysz do takiego grona,co szukają „dziury w całym ” i na swój sposób usiłujesz nas do tego co piszesz , przekonać…
    … poza tym, jesteś bardzo nietaktowny wzywając do „tablicy” samego Księdza Biskupa, który wielokrotnie usiłował naprowadzić twój sposób myślenia , na właściwe „tory” i co ?- i nic, jak grochem o ścianę…
    …”Na ile jako prototyp może nam pomóc dzisiaj wierzącym może powiedzieć …” nie tylko Gospodarz tego bloga, Który jasno precyzuje różne poruszane tematy i Który może ale nie musi odpowiadać na nasze dywagacje:
    —ty sam dla siebie jesteś autorytetem …
    — prototyp pomaga każdemu, kto umie odczytywać znaczenie Figur w Starym i Nowym Testamencie…
    — Testament Boży jest Księgą Życia , z której czerpiemy siły , do odnajdowania się w terażniejszej rzeczywistości …

    #77 niezapominajka
  78. #67
    Januszu
    Piszesz o obowiązkach Biskupa co do deliberacji o czyśćcu. Ten temat bardzo Cię jak widać zajmuje, pozostań więc wysokiej klasy specjalistą czyśćcowym, ale nie żądaj od innych aby towarzyszyli Ci w takich wyabstrachowanych z rzeczywistości wycieczkach. My chrześcijanie mierzymy wysoko, bo nasz Pan jest na wysokościach. Jeśli Twój pan rekrutuje się z niższych rejestrów, Twoje ambicje mogą być może czśćcowe.

    #78 grzegorz
  79. #75
    lemi,
    czy Ty modlisz się za zmarłych? W Biblii nie ma też słowa np. „samolot” a to wcale nie znaczy, że samolotów nie ma. Pismo Święte nie o wszystkim co jest pisze w prost. Do właściwego zrozumienia co jest a czego nie ma w Biblii potrzebne jest specjalistyczne wykształcenie i dojrzała wiara.
    janusz

    #79 baran katolicki
  80. #76
    Grzegorzu,
    liberalizacja czyśćca ze świętego Depozytu Wiary katolickiej jest iście szatańskim pomysłem. Warto naszym Czcigodnym Pasterzom przypominać o ich apostolskim obowiązku głoszenia Prawdy Objawionej w porę i nie w porę. Tutaj na blogu temat czyśćca w miesiącu poświęconym modlitwie za zmarłych jest jak najbardziej adekwatny do katolickiej rzeczywistości naszej wiary. Ksiądz Biskup mógłby tutaj rzeczowo nam to poukładać. Piszesz: „My chrześcijanie mierzymy wysoko, bo nasz Pan jest na wysokościach. Jeśli Twój pan rekrutuje się z niższych rejestrów, Twoje ambicje mogą być może czyśćcowe”. Grzegorzu, pycha już nie jednego uziemiła/potępiła/. Proszę o tym pamiętać i od razu nie szybować/mierzyć/ za wysoko.
    janusz

    #80 baran katolicki
  81. # 74.
    Janusz
    Widzę całkowity błąd twego komentarza.
    My tu na ziemi pomocy żadnej nie udzielimy ci co odeszli do Pana.
    Ich krzywdy wyrządzone przez nich zapisane są w Księdze Zywota.
    Dzięki Panu Bogu mamy odkupienie przez Jezusa.
    Jeżeli ci co odeszli i my na ziemi uznajemy Jezusa za odkupiciela mamy odpuszczenie wszystkich grzechów.
    Człowiek człowieka nie wykupił i nie wykupi.
    Musiał to zrobić sam Pan Bóg.
    Błędne jest twoje myślenie że pokutą możesz coś naprawić.
    Powiem krótko że nic nie naprawisz swoją pokutą.
    Bo pokuta to jest odwrócenie się od grzechu własnego który popełniamy.
    Też tak uważam że jest potrzebna wspólnota ” Kościół ” .
    Nie Kościół nas zaniesie na ” Lono Abrahama ” tylko Jezus przeprowadzi nas do domu Ojca.
    Motto moje zostaje przy nauce Kościoła Katolickiego ” Niebo albo Piekło „.

    #81 Józef
  82. #71
    Janusz
    napisałeś: „To co Pan Jezus powiedział dwa tysiące lat temu nie można tak po prostu bezkrytycznie implantować na współczesność.”
    A więc co?
    Mam brać z tego tego, co powiedział Pan Jezus tylko to, co mi pasuje? Tylko to, co pasuje do mojego sposobu myślenia?

    #82 basa
  83. #75
    lemi
    To prawda, że w Biblii nie występuje słowo czyściec, ale teologowie w niektórych wypowiedziach Pana Jezusa dopatrują się „śladu” nauczania o czyśćcu.
    A poza tym nauka o czyśćcu to dogmat.

    #83 basa
  84. „Przede wszystkim miejcie wytrwałą miłość jedni ku drugim, bo miłość zakrywa wiele grzechów” – jak rozumieć to zdanie napisane przeż św. Piotra?
    Czy miłość rzeczywiście potrafi zakryć grzechy?
    I o jakiej miłości pisze Piotr?
    Przecież o miłości już tyle powiedziano, napisano i co z tego wynika?
    I dalej „Jeden drugiego kąsa”.

    #84 chani
  85. #72
    niezapominajko,
    oj grubo się mylisz pisząc, że wiara oparta jest na zaufaniu Słowu Bożemu. Po pierwsze zaufanie jest uczuciem a w połączeniu z wiarą/łaską/ jest uczuciem wiary a nie samą wiarą. Tak samo jak czujesz zapach zupy tak samo poczujesz wiarę. Sam zapach a z nim zmysł węchu w połączeniu z uczuciem głodu mogą zaprowadzić do miejsca gdzie jest rozdawana smaczna zupa. Nikt jednak wąchając nigdy nie nasyci głodnego żołądka. Musi zacząć konsumować a nie tylko degustować się zapachem, wyglądem, wyobrażeniem owej zupy. Słowo Boże rozumiane jako Biblia nie daje odpowiedzi na wszystko, co w wierze rzeczywiste. Biblię należy nie tylko czytać, studiować, medytować ale przede wszystkim zacząć ją „konsumować” w duchu i prawdzie. Postawiłem jasno sprawę tyle razy pisząc o naszym słodkim obowiązku jakim jest niewątpliwie święta i apostolska Wiara Kościoła rzymskokatolickiego. Chodzi o osobiste przyjęcie za prawdę to ma w świętym Depozycie Wiary nasz Kościół. Nie ma znaczenia co i jak ktoś czuje ten Wiarę Kościoła ale czy tak samo wierzy. Ksiądz Biskup z Urzędu Biskupa jest depozytariuszem Objawienia Bożego jakie otrzymał nasz Kościół i z tej racji ma głos naczelny.
    janusz

    #85 baran katolicki
  86. #85
    baran katolicki
    Chyba jednak drogi Januszu przesadziłem pisząc „oj grubo się mylisz pisząc, że wiara oparta jest na zaufaniu Słowu Bożemu”. Jak to się ma do słów „Jezu, ufam Tobie”?
    Przecież wiemy, że tym Słowem Bożym jest Jezus Chrystus.

    #86 chani
  87. #85
    Januszu,
    …”Wierzę w Ciebie Boże żywy,
    w Trójcy Jedyny, Prawdziwy,
    wierzę coś objawił Boże,
    Twe Słowo , mylić nie może.”
    …..
    „Ufam Tobie, boś Ty wierny,
    Wszechmogący i Miłosierny,
    dasz mi grzechów odpuszczenie,
    Łaskę i wieczne zbawienie”
    …….
    Słowo mnie prowadzi i Słowu ufam…
    … Słowo rozjaśnia moje mroki /grzechy ukazuje/
    ,,, a Gospodarz tego bloga, tylko się uśmiecha, czytając „naszą wiarę” 🙂 🙂 🙂

    #87 niezapominajka
  88. #82
    Basiu,
    to co powiedział Pan Jezus w Biblii powinniśmy przyjmować tak samo jak to jest interpretowane w świętej i apostolskiej Wierze rzymskokatolickiej. Dla nas Katolików XXI wieku nie istnieje coś takiego jak prywatne tłumaczenie Pisma Świętego, na którym trzeba się naprawdę znać. Wymaga to wieloletniego przygotowania do właściwego odczytywania konkretnych słów jakoś tam przetłumaczonych na polski czy inny język współczesny. Dzisiaj wiele pojęć zmieniło swoje znaczenie i dlatego jedynym bezpiecznym „trawieniem” jest taki komentarz Słowa Bożego jakim posługuje się przez wieki Nauczycielski Urząd Kościoła rzymskokatolickiego. Subiektywne doświadczenie Biblii jest tylko czuciem Słowa Bożego wykorzystywanym w uczuciu wiary.
    Basiu, po ostatnich komentarzach tu na blogu dochodzę do wniosku, że liczy się bardziej własna wiara niż wiara Kościoła. Są pośród nas tacy „katolicy”, którzy wybiórczo traktują święty Depozyt Wiary, jaki ma w sobie Kościół rzymskokatolicki. Niektórym nawet wystarczy samo Credo po swojemu zinterpretowane. Zaczynamy myśleć po protestancku a wciąż upieramy się, że wierzymy po katolicku.
    Basiu, moja rada jest taka. Konsumuj Słowo Boże podane po katolicku a żyć będziesz na wieki w doskonałym zdrowiu.
    janusz

    #88 baran katolicki
  89. #86
    chani,
    z wiarą jest jak z zupą, którą Bóg przygotował dla człowieka. Jesteśmy na blogu Biskupa rzymskokatolickiego i dlatego zupa/wiara/ tu podawana winna być przygotowana po katolicku. Tak jak z każdą zupą, jednym smakuje drugim nie smakuje. Każda zupa ma swój zapach, za którym podąża głodny. Wiara katolicka nie tylko cudnie pachnie to jeszcze cudniej smakuje. Zaufanie jest uczuciem. Powiedzieć „Jezu ufam Tobie” niejako poczuć Jezusa w swoim życiu/duszy/. Rozumiesz, że poczuć to nie znaczy jeszcze spotkać Jezusa a co dopiero konsumować Go na Mszy Świętej. Ufać Słowu Bożemu to jeszcze nie znaczy wierzyć Słowu Bożemu. Wiara zaczyna się tam, kiedy poszedłeś za zapachem i dotarłeś na miejsce gdzie za darmo serwują tak cudnie pachnącą zupę. Zaczynasz powoli jeść i poprzez smak dochodzisz do wniosku, że rzeczywiście zupa jest bardzo dobra. Zjadasz do syta, wracają siły, chęć do życia i tak ożywiony wiarą idziesz w ten świat jako ten kto ma Słowo Boże w sobie. Zobacz, są trzy cnoty boskie. Wiara, nadzieja i miłość. Nie ma tam zaufania.
    janusz

    #89 baran katolicki
  90. #81
    Józefie,
    Pan Jezus nas wszystkich odkupił bez nas ale nikogo z nas nie zbawi na siłę. Pokuta w katolickiej Wierze jest zgodą grzesznika na wewnętrzną i zewnętrzną przemianę. Katolikowi nie wystarczy samo okrycie płaszczem sprawiedliwości bożej musi w nim nastąpić wewnętrzne oczyszczenie. Protestant zadowala się zewnętrznym przyobleczeniem w Jezusa. Wystarczy protestantowi przypisanie sobie zasług Jezusa choć w istocie pozostaje grzesznikiem. Niejako zewnętrzna szata go zbawia a nie wewnętrzna przemiana/oczyszczenie/. Protestantom nie jest potrzebna do świętości wewnętrzna doskonałość. Ufają, że zbawia ich samo okrycie. Katolicki czyściec jest rzeczywistością duchową świętych obcowania, w której śmierć oddziela tylko cieleśnie lecz w duchu możemy sobie jak najbardziej pomagać. Oni nam a my im jeśli jeszcze są w czyśćcu. Oni nie odeszli za daleko. Są blisko nas. Bliżej niż za swojego cielesnego żywota. Jeżeli Twój ojciec nabroił i nie zdążył odpokutować a odszedł pojednany z Bogiem w łasce uświęcającej to spłać jego dług doczesny na tyle ile zdołasz i na ile go jeszcze miłujesz. Msza Święta w jego intencji to najlepsza pokuta.
    janusz janusz

    #90 baran katolicki
  91. Dla tych, którzy nie mają Katechizmu Kościoła Katolickiego:
    Nie ma w nim takiego punktu, w którym byłoby napisane, że czyściec to raj.

    #91 basa
  92. #80
    Januszu,
    Piszesz: „Grzegorzu, pycha już nie jednego uziemiła/potępiła/”
    Śpiewamy uroczyście hymn: „Chwała na wysokości Bogu…”
    Januszu, to duma nie pycha !

    #92 grzegorz
  93. #89
    baran katolicki
    A najpotężniejsza jest miłość, a mniłość jednak polega na zaufaniu.
    Oj Janusz, Janusz 🙂

    #93 chani
  94. #91
    Basiu,
    czy w Katechizmie Kościoła Katolickiego jest napisane, że czyściec nie jest rajem ? Nie ma takiej informacji. Jak sobie wyobrażasz raj? Przytoczę tutaj tylko „KKK 1023 Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem oraz są doskonale oczyszczeni, żyją na zawsze z Chrystusem. Są na zawsze podobni do Boga, ponieważ widzą Go „takim, jakim jest” (1 J 3, 2), twarzą w twarz (Por. 1 Kor 13, 12; Ap 22, 4.:

    Powagą apostolską orzekamy, że według powszechnego rozporządzenia Bożego dusze wszystkich świętych… i innych wiernych zmarłych po przyjęciu chrztu świętego, jeśli w chwili śmierci nie miały nic do odpokutowania… albo jeśliby wówczas miały w sobie coś do oczyszczenia, lecz doznały oczyszczenia po śmierci… jeszcze przed odzyskaniem swoich ciał i przed Sądem Ostatecznym, od chwili Wniebowstąpienia Zbawiciela, naszego Pana Jezusa Chrystusa, były, są i będą w niebie, w Królestwie i w raju niebieskim z Chrystusem, dołączone do wspólnoty aniołów i świętych. Po męce i śmierci Pana Jezusa Chrystusa oglądały i oglądają Istotę Bożą widzeniem intuicyjnym, a także twarzą w twarz, bez pośrednictwa żadnego stworzenia (Benedykt XII konst. Benedictus Deus: DS 1000; por. Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 49)”. https://www.teologia.pl/m_k/kkk1n05.htm Dla mnie czyściec jest zaraz za drzwiami zewnętrznymi w rzeczywistości niebieskiej/rajskiej/. Tak jak ganek czy weranda a później korytarz należą do całości domu tak też czyściec jest tym pierwszym przedsionkiem raju. Czyściec należy do nieba chociażby z tego względu, że znajdują się tam dusze tych, którzy już są zbawieni ale jeszcze nie mogą oglądać Boga twarzą w twarz. Te dusze wiedzą już wszystko jak bardzo są kochani przez Boga i dlatego tęsknią do jak najszybszego wejścia na komnaty królewskie.
    janusz

    #94 baran katolicki
  95. #93
    chani,
    nie koniecznie miłość polega na zaufaniu. Wolę używać słowa miłowanie, które pełniej oddaje istotę rzeczy. Miłować winniśmy swoich nieprzyjaciół z nakazu Pana Jezusa. takie miłowanie swojego wroga nie zakłada, że mu ufam. Miłowanie jest ponad uczuciami i nie polega na zaufaniu. Dobrze jeśli zaufanie towarzyszy miłowaniu ale na pewno nie jest warunkiem miłości.
    janusz

    #95 baran katolicki
  96. #92 Grzegorzu, jeśli to katolicka duma wycieka z Ciebie to chylę przed nią swoje czoło. janusz

    #96 baran katolicki
  97. #87 niezapominajko, ja również się uśmiecham do Czcigodnego Biskupa Gospodarza. Dokończę śpiewać;
    Boże, choć Cię nie pojmuję,
    Jednak nad wszystko miłuję.
    Nad wszystko, co jest stworzone,
    Boś Ty dobro nieskończone.
    A jako samego siebie,
    Wszystkich miłuję dla Ciebie.

    Ach, żałuję za me złości
    Jedynie dla Twej miłości
    Bądź miłościw mnie grzesznemu,
    Do poprawy dążącemu
    janusz

    #97 baran katolicki
  98. #95
    baran katolicki
    A cóż znaczy miłować nieprzyjaciół? I kim jest ten nieprzyjaciel?

    #98 chani
  99. # 94
    Janusz
    Odwracasz swoją własną tezę.
    Napisałeś: „Czyściec to raj”
    Takiego zdania w Katechizmie Kościoła Katolickiego nie ma.
    Punkt 1023, który przytaczasz, dotyczy nieba a nie czyśćca.
    Czyśćca dotyczą punkty 1030 i 1031:
    1030 Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są całkowicie oczyszczeni, chociaż już są pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do radości nieba.
    1031 To końcowe oczyszczenie wybranych, które jest czymś całkowicie innym niż kara potępionych, Kościół nazywa czyśćcem…..
    A więc w moim rozumieniu można by powiedzieć, że czyściec to taki przedsionek nieba. :)Przedpokój 🙂
    Ale w temacie dobrego łotra myślę, że ważny jest jeszcze punkt 1472, mówiący o karze za grzechy. Przytoczę tylko ostatnie zdanie:
    „Nawrócenie, które pochodzi z żarliwej miłości, może doprowadzić do całkowitego oczyszczenie grzesznika, tak że nie pozostaje już żadna kara do odpokutowania.”
    Ja myślę, że właśnie ta okoliczność miała miejsce w przypadku dobrego łotra i dlatego nie wymagał już oczyszczenia w czyśćcu, ale od razu mógł pójść z Jezusem do Nieba. 🙂
    No bo któż lepiej zna serca ludzkie niż Jezus?
    Życzę tobie, sobie i innym takiego nawrócenia. 🙂

    #99 basa
  100. #98
    chani,
    już Ci kiedyś pisałem, że nieprzyjaciel to taki gościu, który nie jest Twoim przyjacielem. Ilu masz przyjaciół tu na ziemi? Jeśli znajdziesz dziesięciu, którym bezgranicznie możesz zaufać to powinieneś fruwać z radości. Moim przyjacielem na pewno jest Piotr, któremu ufam bezgranicznie. Reszta , nie wykluczając z tej grupy siebie to moi nieprzyjaciele, do których nie mam zaufania albo to zaufanie jest warunkowe/niepełne/. Miłowanie jest naturalnym zachowaniem wierzącego katolika. Najprościej odpowiem Ci tak; za swoich nieprzyjaciół trzeba oddać swoje doczesne życie nic w zamian tu na ziemi nie oczekując. Kochać swojego nieprzyjaciela nie polega na ślepym zaufaniu, komuś kto Cię ma „serdecznie gdzieś”. Musimy być bardzo roztropni i rozsądni z obdarzaniem zaufania byle kogo. Czy Bóg ufa, każdemu grzesznikowi? Przecież każdego miłuje.
    janusz

    #100 baran katolicki
  101. #99
    Basiu,
    „żarliwa miłość” w „dobrym łotrze” być może została wlana w serce grzesznika w niejako po znajomości/bliskości/ śmierci krzyżowej i automatycznie oczyściła łotra z diabelskiej mentalności. W moim przekonaniu ów „święty” zaczynał wchodzić do raju od drzwi frontowych jak każdy inny grzesznik. Na pewno jest zbawiony/święty/. Radości życzę w dniu narodowego święta Rzeczypospolitej katolickiej
    janusz

    #101 baran katolicki
  102. # 101
    Janusz
    No to prawie doszliśmy do konsensusu. 🙂
    Ja myślę, że to nie śmierć krzyżowa, ale spotkanie Jezusa go przemieniło. 🙂

    #102 basa
  103. #101
    Januszu,
    Dołączam się do życzeń:)

    #103 grzegorz
  104. #100
    baran katolicki
    No mam przyjaciół kilku ale czy mam też nieprzyjaciół?
    Takl bym ich nie nazwał. Po prostu ich traktuje jak inne osoby. Byle ich nie wyzywać.
    —————-
    #99 basa
    „Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są całkowicie oczyszczeni, chociaż już są pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do radości nieba”
    Pozwół, że ja się wtrącę – nie ma czego takiego jak
    „nie są całkowicie oczyszczeni”. Przecież jak masz tą łaskę Boga jesteś przez niego oczyszczana wzorem krzewu winnego.
    To jak byśmy zaprzeczyli temu, że Jezus na darmo przelał swoją Krew.
    Niektórzy uznają mnie za protestanta ale czy katolik nie może mieć własnego zdania?

    #104 chani
  105. #101
    Januszu,
    Piszesz: ‚Rzeczpospolita katolicka’ jest tu sprzeczność. Republika zadadza się na wybieralności wŁadz przez obywateli, w katolicyzmie odwrotnie, to Pan wybiera nas tworząc Swoje CiaŁo-Kościół

    #105 grzegorz
  106. # 104
    chani
    Nie wiem, czy zauważyłeś, że to cytat z Katechizmu Kościoła Katolickiego?
    Masz prawo mieć swoje zdanie.
    Ale jak się dokładniej wczytać w twoje pouczenia, to zgadzają się z KKK, bo skoro „jesteś przez Niego oczyszczany wzorem krzewu winnego” (tak napisałeś), to może się zdarzyć, że umrzesz, zanim cię Bóg całkowicie oczyści?
    I wtedy Bóg oczyszcza cię zupełnie za darmo już w czyśćcu. 🙂
    Zgadza się?
    Gdyby Jezus nie przelał za nas swojej krwi zasługiwalibyśmy na śmierć i wieczną karę…
    Nie byłoby oczyszczania na ziemi i w czyśćcu.
    Bóg jest niesamowicie dobry. 🙂 I miłosierny 🙂

    #106 basa
  107. #105
    Grzegorzu,
    co w takim razie powiesz o katolickim „konklawe” gdzie w sposób demokratyczny wybiera się kogoś na Urząd Papieski? Dzieje się tak od wieków własnie w katolicyzmie i taka metoda wyboru Papieża nie koliduje z Wolą Bożą. Rzeczypospolita katolicka w narodzie katolickim jak najbardziej pasuje do rzeczywistości demokratycznej.
    janusz

    #107 baran katolicki
  108. #106
    basa
    Zauważyłem, że jest to cytat z KKK ale mam swoje zdanie na ten temat.
    Jak ktoś jest wszczepiony w ten krzew winny to Bóg takiego człowieka oczyszcza żeby przynosił plon.
    To oczyszczenie tyczy się całego życia, nawet tuż przed śmiercią. Oczyszcza mnie sokami krzewu winnego a tymi sokami jest zapewne Krew Jezusa.
    Przecież On już dawno wyznaczył kres moich dni.

    #108 chani
  109. #107
    Januszu,
    Konklawe i demokracja? – nic z tych rzeczy.
    Konklawe nie jest zgromadzeniem delegatów z okręgów wyborczych poszczególnych krajów.
    Konklawe to zgromadzenie tych, których sukcesja apostolska postawiła na miejscu kardynalskim.
    Tak jak Apostołów posłał w świat Duch Święty, tak złączeni tym Duchem kardynałowie wykonują Jego posłanie – wybór papieża.
    Nasze ludzkie staranie jest jedynie takie, aby nie popsuć tego, co Pan Bóg zamierza.
    Szczególnie pouczające opowiadania o wykonywaniu władzy świeckiej i sposobu królowania Boga to historie pierwszych królów: Saula, Dawida i Salomona.

    #109 grzegorz
  110. #107
    baran katolicki,
    #109
    grzegorz
    Co powiecie o wyborze Macieja na Apostoła?
    Przecież oni ciągneli zapałki.

    #110 chani
  111. #110
    Chani
    Nie losowali z przypadkowych osób.
    Jeśli kilku z nich na równi było przygotowanych, można z nich było losować.
    Gorzej, gdy na konklawe zamiast Ducha Świętego obecne były interesy: kasa, polityka itp.

    #111 grzegorz
  112. #111
    grzegorz
    Chodziło mi o sam kontekst wyboru czyli o ciągnęcie zapałek.

    #112 chani

Dodaj Komentarz






css.php