Wśród różnych elementów przesłania liturgii z 26. Niedzieli roku C uderza mnie sformułowanie św. Pawła zawarte w Liście do Tymoteusza. Jest ono w końcowej części listu. Ten List zawiera bardzo wiele szczegółowych wskazań skierowanych do Tymoteusza, ucznia św. Pawła i biskupa wspólnoty chrześcijańskiej Efezie.

List do Tymoteusza

Napisany przez Pawła (a może przez kogoś w jego imieniu) List do Tymoteusza należy do tak zwanych Lisów Pasterskich. Nie występuje w tym Liście, w odróżnieniu od wielu listów św. Pawła wyraźnie zaznaczająca się część doktrynalna i parenetyczna – jak to było zazwyczaj ówczesnej epistolografii. Mamy natomiast do czynienia z krótszymi lub dłuższymi wypowiedziami o charakterze doktrynalnym czyli przedstawiającym naukę apostolską odnoszącą się do Jezusa Chrystusa i dokonanego zbawienia a następni bezpośrednio z nimi związane konkretne wskazania dotyczące różnych stanów i grup osób czy też spraw, które wówczas były aktualne we wspólnocie.

Ogólnie mówiąc Apostoł nawołuje do zachowania zdrowej tradycji i nauki, jaką Tymoteusz otrzymał. Ostrzega też przed wszelkiego typu zagrożeniami i błędami, które z różnych powodów powstają i prowadzą do zniekształcenia właściwego przesłania wynikającego z Ewangelii Jezusa Chrystusa. Przede wszystkim ostrzega przed zanieczyszczaniem nauki chrześcijańskiej przez wszelkiego rodzaju spekulacje, różne interpretacje Prawa związane ze kontrowersjami judaistycznymi, czy wszelakiego rodzaju rygoryzmami moralnymi lub jakimś nieporządkiem moralnym itp.

Odniesienia

Dając te różne pouczenia odwołuje się do tego, co stanowiło krystalizującą się naukę chrześcijańską. Mamy więc w tym Liście kilka przepięknych miejsc (tekstów), które są inspirowane lub wprost zaczerpnięte z utrwalonej już formuł liturgicznych lub formuł przepowiadania. Np. 1,15.17; 2,5; 3,16; 4,9; 6,15n.

Jest też znamienne sformułowanie określające

Jezusa Chrystusa – Tego,
który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata

Wiadomo, że chodzi o wydarzenie krzyża Jezusa i Jego zmartwychwstanie.

Można w dosłownym przekładzie dopatrywać się pewnego specyficznego akcentu. Jezus Chrystus dokonał wobec Piłata (za czasu Piłata itp.) albo poświadczył na sobie wobec Piłata coś co stanowi „homologowanie” (homologia) stron. Sam termin homologia składa się z dwóch członów: homo (taki sam) i rdzenia log- (wyrażającego słowo, mówienie). Jest to więc jednoznaczne wyznanie czy wyznanie prowadzące do zgodności.

Nawiązując do sformułowań św. Pawła w Ef 2,14 (por. Kol 1,19) musimy rozumieć, że to „wyznanie” Jezusa złożone przed Piłatem, czyli przed władzą tego świata, polegało na dokonaniu pojednania między tym, co dotychczas nie stanowiło jedności. Nawet nie było możliwe, by była między nimi płaszczyzna porozumienia. To stało się skomunikowane przez krzyż i krew Jezusa. Takie świadectwo, takie wyznanie złożył Jezus.

Owoc tego wyznania Jezusa w nas

To dzieło Jezusa stanowi bazę do wszelkiego jednania i zaprasza do składania wyznania prze nas, uczniów Jezusa. Naturalnie nie chodzi o „słowne” wyznawanie, lecz o wchodzenie w tę samą prawdę, w jaką Jezus wszedł, gdy stanął przed Piłatem (podobnie też przed Sanhedrynem i w tylu innych okolicznościach).

O takim wyznaniu Tymoteusza powiedział św. Paweł chwilę przed odniesieniem się do świadectwa Jezusa. Mówi tam do swego ucznia:

Ty, o człowiecze Boży,
podążaj za sprawiedliwością, pobożnością,
wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością.
Walcz w dobrych zawodach o wiarę,
zdobywaj życie wieczne:
do niego zostałeś powołany
i o nim złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków
(6,11n).

Także my dzisiaj, w naszych warunkach życia i okolicznościach, jakie nas spotykają, a w szczególności, gdy znajdujemy się wobec „współczesnych Piłatów”, jesteśmy zaproszeni do tego, by składać takie wyznanie, by – dzięki wierze w Jezusa Chrystusa i Jego mocy – być skutecznym świadkiem jednania. Także w sytuacjach , które po ludzku wydają się niemożliwe i które zawsze w jakiejś mierze są związany z krzyżem i ofiarą.

Dobrze jest, byśmy pamiętali, że główną misją Kościoła i wszystkich nas w Kościele jest składanie takiego wyznania, które jednoczy. Jedność jest bowiem podstawowym znamieniem Kościoła.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

94 komentarze

  1. „Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu».
    Grzegorzu, zobacz jaki cel i sens miało Wcielenie Syna Bożego. Sam o Sobie mówi Pan Jezus: „…aby dać świadectwo Prawdzie”. Co to znaczy dla współczesnego człowieka gdzie Prawda jest tylko subiektywnym wrażeniem, odczuciem?
    Pisze Ksiądz Biskup „że główną misją Kościoła i wszystkich nas w Kościele jest składanie takiego wyznania, które jednoczy. Jedność jest bowiem podstawowym znamieniem Kościoła”. „Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli”. Tylko rozumne poznanie Prawdy Objawionej owocuje jednością, o której wspomina Ksiądz Biskup.
    Bez prawego rozumu ani Boże nie pomoże.
    janusz

    #1 baran katolicki
  2. Januszu,
    Pytałeś się o obecność Jezusa Chrystusa przed narodzeniem z Maryi i dalej przed wiekami. Jest to ta sama obecność, jak obecnie, ta sama jak w Tabernakulum, ta sama jak w naszych wnętrzach po przyjęciu Ciała i Krwi w Sakramencie.
    Bóg jest niezmienny. To my z racji na grzech różnicujemy Boga wg naszego postrzegania, doświadczenia. Tak też pewnie musi być aż do śmierci, po której będziemy jedno z Ojcem jak nasz brat Jezus Chrystus -jedno ,nasze życie będzie wtedy poznaniem Boga 🙂
    Już teraz mamy przedsmak tej jedności w spotkaniach , relacjach, współżyciu z naszymi braćmi i siostrami , zarówno wyznającymi wiarę w Ojca i Syna i Ducha Świętego, jak i tymi braćmi, którzy jeszcze Boga nie poznali.

    #2 grzegorz
  3. Januszu,
    bez Ducha Świętego, nie ma mądrości nawet gdyby inteligencja była najwyższych wymiarów nie znaczy to, że ten ktoś jest mądry… 🙂

    #3 nieapominajka
  4. Księże Biskupie!
    Ukazała się u mnie informacja czy wyrazam zgodę, czy nie, na wstawianie na moim komputerze „ciasteczek cookis'”, podobno to wymóg UE z roku 2013 , by wejść na tę stronę bloga.
    Kiedy kliknęłam na „nie zgadzam się” nie miałam dostępu na blog, nacisnęłam więc „zgadzam się” i …
    zniknęły poprzednie wpisy, tylko jest jeden, Janusza
    Jeszcze jest taka zmiana,że za każdym razem muszę wpisywać swoje dane- nick i email.
    Czy coś narozrabiałam przez te zgodę ???!!!
    obawiam się, że to jakiś podstęp hakerów !!!???

    #4 niezapominajka
  5. #1
    Januszu
    Zadajesz ciekawe pytanie” Co to znaczy dla współczesnego człowieka, gdzie Prawda jest tylko subiektywnym wrażeniem, odczuciem”
    To zależy jak traktujesz Prawdę. Jeśli jest to zespół dogmatów, zasad moralnych, zwyczajów nawet obecnych w Kościele długi czas, to masz problem.
    Wtedy bowiem dyskusja na temat Prawdy dochodzi często do momentu, w którym pojawiają się zarzuty – zawsze w jakiejś mierze słuszne gdyż nikt z nas nie jest w stanie tych zasad i dogmatów do końca wypełnić.
    Tymczasem gdy Prawdą jest przyjęcie Paschy Jezusa Chrystusa jako klucza w relacjach z drugim, to spełnione Jego mocą w konkretnych okolicznościach w jednym z nas wobec drugiego staje się faktem a nie wrażeniem czy odczuciem. Tak stajemy się pojednani w Chrystusie Kościołem.

    #5 grzegorz
  6. Złożyć dobre wyznanie swoim życiem to nie lada wyzwanie. Wczoraj na liturgi słowa usłyszałem słowa „kto pragnie niech przyjdzie i pije ze strumienia wody żywej ” (cyt.z pamięci). Pragnę być jak najbliżej Boga, ale moje wyznanie jest mizerne. To ciągle lęk o jutrzejszy dzień decyduje za mnie, składa za mnie świadectwo. Jakakolwiek ulga w cierpieniu decyduje o moich wyborach. Moje świadectwo słowa jest odważne, ale życia to tchórzostwo. Syn jednej siostry przestał chodzić do kościoła, bo stwierdził że nic z tego co tam się dzieje nie rozumiem, ja też nie rozumiem (choć może z wcześniejszych wpisów wynikało co innego ), ale i dlatego będę chodził, bo tylko tam mogę to zrozumieć.

    #6 St(r)ach
  7. Tak właśnie jakie wyznanie ja składam?
    Mówić cczasami to jedno a postępować…?
    Mówię, że wierzę, że ufam, że cię nie opuszczę a co robię? Czasami jednak postępuje wbrew temu co mówię.
    I jak może być we mnie wiara?
    I czy taką postawą nie odpycham innych od Boga i od siebie?

    #7 chani
  8. Księże Biskupie!
    Troszkę skomplikowane jest wejście na ten blog , przez Diecezję Legnicką.
    Nie ma wielu wpisów, które były wcześniej na tej stronie – nie rozumiem , dlaczego ich nie ma ???

    #8 niezapominajka
  9. #2
    Grzegorzu,
    pytałem nie o obecność Pana Jezusa lecz o to kim jest Pan Jezus przed Wcieleniem w ludzką naturę. Znikły posty, w których o to pytałem. W prawdziwej jedności chodzi o osobową obecność, o osobowe relacje. Próbuję tutaj przeforsować katolicką myśl jaka istnieje w świętej Wierze rzymskokatolickiej. Do zdrowej relacji wspólnotowej konieczne są zdrowe jednostki mające świadomość swojej podmiotowości substancjalnej. To nie jednostka jest dla wspólnoty ale to wspólnota jest dla jednostki. Tak by można jednym zdaniem określić obecność jednostki we wspólnocie katolickiej. Wspólnoty protestanckie, polityczne, gospodarcze, itd. bezprawnie uważają się za podmioty substancjalne choć w rzeczywistości są tylko przypadłościami konkretnych jednostek. Dobrze to widać w każdej korporacji gdzie człowiek traktowany jest jak zasób produkcyjny na tyle warty ile jest przydatny dla interesu firmy/wspólnoty/. Taka kalkulacja istnieje również we wspólnotach chrześcijańskich. Człowiek jako osoba substancjalna nie może i nie jest niczyją przypadłością dlatego bardzo ważne jest by jednostki były prawe/święte/. Z czynnych grzeszników żyjących bez Łaski uświęcającej nie da rady utworzyć wspólnoty, która by zachwyciła/nawróciła/ ludzi z tego świata.
    janusz

    #9 baran katolicki
  10. #8
    Jestem na „Legnicy”,nic nie zniknęło,wszystko działa poprawnie.

    #10 Ka
  11. #9
    Zdecydowanie wolę być traktowana jako zasób produkcyjny interesu firmy/wspólnoty niż hamowana dla jakiegoś interesu jednostki w tejże firmie.
    Pierwsze pozwala na rozwój, drugie skutecznie ogranicza jak nie eliminuje /nie możesz być mądrzejszy od zwierzchnika, bo się obrazi i …może boleć/.
    A tak na logikę, skoro nie da się rady utworzyć poprawnej wspólnoty, to po co ją tworzyć? Na święte jednostki bym nie liczyła /za mało ich/.

    #11 Ka
  12. Januszu,
    Taka mała prośba z mojej strony, czy mógłbyś napisać to co w #9 – nie używając wyrażeń „substancjalność” oraz „przypadłość”. Z góry dziękuję 🙂

    #12 grzegorz
  13. #9
    Januszu
    CzŁowiek bez wspólnoty nie ma życia, nie ma (w nim) istnienia, dlatego to pytanie, to rozdzielenie na jednostkę i wspólnotę jest fałszywe.ZakŁada ono bowiem nieprawdę jako podstawę do odpowiedzi.

    #13 grzegorz
  14. #9
    Januszu
    Pytasz, kim jest nasz Pan przed Wcieleniem.
    I przed i po Wcieleniu jest dla naszego zbawienia

    #14 grzegorz
  15. Kim jest Jezus Chrystus jako alfa i omega, początek i koniec napisał Jan w krótkich żołnierskich słowach w Prologu do Ewangelii.

    #15 grzegorz
  16. #4
    niezapominajka
    Bądź spokojna.
    Widać ustawienia bloga się zmieniły i tyle.

    #16 chani
  17. #11
    Ka, ależ to „Ty” jesteś tą cudowną jednostką mającą pełne prawo o samodzielnym stanowieniu o sobie.
    To „Ty” podejmujesz decyzje. To „Ty” rozumujesz po swojemu a nie kto inny w Twoim imieniu. Z tego co napisałaś w #11 nie widać Twojej istoty jako podmiot osobowy i w dodatku substancjalny/taki, który stanowi/decyduje/ o sobie.
    Pisząc, że zdecydowanie wolisz być zasobem/przypadłością/ kogoś innego, ukazujesz siebie jako nieistniejącą dla samej siebie.
    To poważny problem osobowy zwanej człowiekiem prawym.
    Pozwól, że w prost zapytam;” czy obecnie jesteś w stanie Łaski uświęcającej?.
    Można mieć jakąś wiarę ale to nie znaczy jeszcze, że jest się świętym.
    janusz

    #17 baran katolicki
  18. niezapominajka
    U mnie to samo.

    #18 Józef
  19. #12
    Grzegorzu,
    oczywiście, że mogę to ująć bardzo krótko bez górnolotnych pojęć. Każda prawa osoba jest suwerenna i może decydować o sobie w sposób absolutny. Z takiej postawy wynika wolność człowieka względem wolności Boga. Na przykładzie własnej rodziny widać to najlepiej. Jest nas pięcioro. Każdy z nas jest inną osobą. Pięcioro w jednej. My nie jesteśmy po to by tworzyć rodzinę ale to rodzina jest dla każdego z nas cudownym darem. Ten dar jest po to by uczyć każdego z nas bycia darem dla innych. Rodzina jest przypadłością dla mnie i to ona ma mi służyć a nie ja rodzinie. Każdy z nas pięcioro ma w pełni prawo oczekiwać od swojej rodziny pomocy w byciu sobą. Rodzina jako wspólnota nie jest sama dla siebie ale jest dla każdego z jej członków niezastąpioną przypadłością/właściwością/ mającą za zadanie pomóc, każdej jednostce do dojrzałego/prawego/ samostanowienia o sobie. Są różne wyjątki ale ogólnie chodzi o samoświadomość bycia człowiekiem stworzonym podług obrazu Stwórcy.
    janusz

    #19 baran katolicki
  20. #3
    niezapominajko,
    oczywiście, że bez pomocy Ducha Świętego nie ma w człowieku Mądrości Bożej lecz jest tylko mądrość ludzka ograniczona zmysłowym intelektem. Wystarczy spojrzeć na jedyną osobę ludzką, która była pełna łaski Bożej. Matka Boża nie przewyższała zapewne inteligencją inne kobiety z Nazaretu.
    Mówią, że była „zwyczajna” na zewnątrz a „nadzwyczajna” wewnątrz. Inteligentne są współczesne komputery a jedna nie mają mądrości, która by pozwalała im o samostanowieniu. Są tylko i pozostaną przedmiotami w rekach osób/podmiotów/. Komputer ani samochód nie może powiedzieć sam z siebie „ja” jestem. Ty możesz i powinnaś umiłować własne „ja” stworzone na obraz i podobieństwo Stwórcy.
    janusz

    #20 baran katolicki
  21. # 20 Janusz.
    Podoba mi się twoja wypowiedz: ” umiłować własne ja ”
    Mam być taki, żeby podobać się Stwórcy a nie ludziom.

    #21 Józef
  22. #19
    Janusz,
    Piszesz: „Rodzina jest przypadłością dla mnie i to ona ma mi służyć a nie ja rodzinie.”
    Janusz, czy ja dobrze rozumiem: Cała rodzina ma się kręcić wokół ciebie i tobie służyć? Wszystkich pozostałych 4 członków?
    A ty od siebie nic?
    To byłby skrajny egoizm.
    Gdyby każdy członek rodziny tak myślał, to właściwie nie ma takiej rodziny…

    #22 basa
  23. #19 Januszu
    Presupozycja- założenie zawarte w pytaniu. Np. w pytaniu :kiedy przestanie pan bic żonę zawarte jest założenie,że adresat pytania bije żonę. Założenie może być prawdziwe lub fałszywe.Zawsze jednak warto je rozpoznawać, gdyż nierozpoznane może być i często jest narzędziem manipulacji.
    Twoje pytanie , teza brzmi : „To nie jednostka jest dla wspólnoty ale to wspólnota jest dla jednostki.”
    Teza, pytanie to zawiera założenie (presupozycję ) jakoby :
    1. jednostka budowała sama siebie kosztem wspólnoty a rolą wspólnoty jest pomoc jednostce w samostanowienu o sobie
    lub
    2. wspólnota korzysta z jednostek, aby budować własną podmiotowość ich kosztem.
    Przykładem w pierwszej sytuacji jest wdrapywanie się na szczeble kariery kosztem, po plecach innych: tzw.wyścig szczurów
    Przykładem w drugiej sytuacji jest mafia lub partia polityczna która dyscyplinuje swoich członków, czasem uciekając się do mniej czy bardziej zakamuflowanej przemocy aby mogła realizowac swoje cele.
    Ja twierdzę, że :
    1. obydwie te sytuacje są pasożytnicze.
    2. w żadnej z nich człowiek nie żyje na obraz i podobieństawo Boga.
    Tymczasem ani jedno ani drugie założenie nie odzwierciedla Prawdy o której tak wiele piszesz. Obraz i podobieństwo Boga w człowieku, to życie w miłości: oddawaniu z siebie drugiemu tego, co stanowi istotne fragmanty życia : wysiłek, czas, pieniądze, zasoby itp.
    Jest to rzeczywistość życia w raju która jest dla nas przeszłością, jest już ona również dostępna dla nas dziś, dzięki Odkupieniu. Żywiąc się pokarmem, jakim jest Ciało i Krew naszego Pana uzyskujemy prawdziwe zabezpieczenie życia i możemy oddawać innym na tyle , na ile zechcemy od Niego przyjąć. O to prosimy, o to się modlimy i za to składamy dziękczynienie. My chrześcijanie.

    #23 grzegorz
  24. Presupozycja- założenie zawarte w pytaniu. Np. w pytaniu :kiedy przestanie pan bić żonę zawarte jest założenie,że adresat pytania bije żonę. Założenie może być prawdziwe lub fałszywe.Zawsze jednak warto je rozpoznawać, gdyż nierozpoznane może być i często jest narzędziem manipulacji.
    Twoje pytanie , teza brzmi : „To nie jednostka jest dla wspólnoty , ale wspólnota jest dla jednostki”
    Teza, pytanie to zawiera założenie (presupozycję ) jakoby :
    -jednostka budowała sama siebie kosztem wspólnoty a rolą wspólnoty jest pomoc jednostce w samostanowienu o sobie
    lub
    -wspólnota korzysta z jednostek, aby budować własną podmiotowość ich kosztem.
    Przykładem w pierwszej sytuacji jest wdrapywanie się na szczeble kariery kosztem, po plecach innych: tzw.wyścig szczurów
    Przykładem w drugiej sytuacji jest mafia lub partia polityczna która dyscyplinuje swoich członków, czasem uciekając się do mniej czy bardziej zakamuflowanej przemocy aby mogła realizowac swoje cele.
    Ja twierdzę, że :
    -obydwie te sytuacje są pasożytnicze.
    -w żadnej z nich człowiek nie żyje na obraz i podobieństwo Boga.
    Tymczasem ani jedno ani drugie założenie nie odzwierciedla Prawdy o której tak wiele piszesz. Obraz i podobieństwo Boga w człowieku, to życie w miłości: oddawaniu z siebie drugiemu tego, co stanowi istotne fragmenty życia : wysiłek, czas, pieniądze, zasoby itp.
    Jest to rzeczywistość życia w raju która jest dla nas przeszłością, jest już ona również dostępna dla nas dziś, dzięki Odkupieniu. Żywiąc się pokarmem, jakim jest Ciało i Krew naszego Pana uzyskujemy prawdziwe zabezpieczenie życia i możemy oddawać innym na tyle , na ile zechcemy od Niego przyjąć. O to prosimy, o to się modlimy i za to składamy dziękczynienie. My chrześcijanie.

    #24 grzegorz
  25. Presupozycja- założenie zawarte w pytaniu. Np. w pytaniu: kiedy przestanie pan bić żonę zawarte jest założenie, że adresat pytania bije żonę. Założenie może być prawdziwe lub fałszywe. Zawsze jednak warto je rozpoznawać, gdyż nierozpoznane może być i często jest narzędziem manipulacji.

    #25 grzegorz
  26. Twoje pytanie , teza brzmi : „To nie jednostka jest dla wspólnoty , ale wspólnota jest dla jednostki”
    Teza, pytanie to zawiera założenie (presupozycję ) jakoby :
    -jednostka budowała sama siebie kosztem wspólnoty a rolą wspólnoty jest pomoc jednostce w samostanowienu o sobie
    lub
    -wspólnota korzysta z jednostek, aby budować własną podmiotowość ich kosztem.
    Przykładem w pierwszej sytuacji jest wdrapywanie się na szczeble kariery kosztem, po plecach innych: tzw.wyścig szczurów
    Przykładem w drugiej sytuacji jest mafia lub partia polityczna która dyscyplinuje swoich członków, czasem uciekając się do mniej czy bardziej zakamuflowanej przemocy aby mogła realizować swoje cele.
    Ja twierdzę, że :
    -obydwie te sytuacje są pasożytnicze.
    -w żadnej z nich człowiek nie żyje na obraz i podobieństwo Boga.
    Tymczasem ani jedno ani drugie założenie nie odzwierciedla Prawdy o której tak wiele piszesz. Obraz i podobieństwo Boga w człowieku, to życie w miłości: oddawaniu z siebie drugiemu tego, co stanowi istotne fragmanty życia : wysiłek, czas, pieniądze, zasoby itp.
    Jest to rzeczywistość życia w raju która jest dla nas przeszłością, jest już ona również dostępna dla nas dziś, dzięki Odkupieniu. Żywiąc się pokarmem, jakim jest Ciało i Krew naszego Pana uzyskujemy prawdziwe zabezpieczenie życia i możemy oddawać innym na tyle , na ile zechcemy od Niego przyjąć. O to prosimy, o to się modlimy i za to składamy dziękczynienie. My chrześcijanie.

    #26 grzegorz
  27. Twoje pytanie, teza brzmi:
    „To nie jednostka jest dla wspólnoty , ale wspólnota jest dla jednostki”
    Teza, pytanie to zawiera założenie (presupozycję ) jakoby :
    -jednostka budowała sama siebie kosztem wspólnoty a rolą wspólnoty jest pomoc jednostce w samostanowienu o sobie
    lub:
    -wspólnota korzysta z jednostek, aby budować własną podmiotowość ich kosztem.
    Przykładem w pierwszej sytuacji jest wdrapywanie się na szczeble kariery kosztem, po plecach innych: tzw. wyścig szczurów
    Przykładem w drugiej sytuacji jest mafia lub partia polityczna, która dyscyplinuje swoich członków, czasem uciekając się do mniej czy bardziej zakamuflowanej przemocy aby mogła realizować swoje cele.

    #27 grzegorz
  28. Januszu,
    Tymczasem ani jedno ani drugie założenie nie odzwierciedla Prawdy, o której tak wiele piszesz.
    Obraz i podobieństwo Boga w człowieku, to życie w miłości: oddawaniu z siebie drugiemu tego, co stanowi istotne fragmenty życia: wysiłek, czas, pieniądze, zasoby itp.
    Jest to rzeczywistość życia w raju, która jest dla nas przeszłością, jest już ona również dostępna dla nas dziś, dzięki Odkupieniu. Żywiąc się pokarmem, jakim jest Ciało i Krew naszego Pana, uzyskujemy prawdziwe zabezpieczenie życia i możemy oddawać innym na tyle, na ile zechcemy od Niego przyjąć. O to prosimy, o to się modlimy i za to składamy dziękczynienie. My chrześcijanie.

    #28 grzegorz
  29. #17
    Ja się nie znam na tak poważnych jak Łaska Uświęcająca sprawach. Od tego jest Kościół, nie ja.
    Wiem /z doświadczenia/ jak to w rzeczywistym realu /a nie deklaracjach i zapewnieniach/ wygląda. Zwierzchnictwo jest szczególnie „uczulone” na swój autorytet w fachowości /nawet jak przystępuje dopiero do pracy w danej dziedzinie/, rady więc oprócz podporządkowania się nie ma. Mądrości potrzeba /mnie też/.
    NIE ISTNIEJĘ. Dla tych pomiatających /bez ładu i składu/człowiekiem.
    Wybieram zasób.
    #20
    Ja kocham swoje „ja”. Moje „JA” to właśnie w całości ja. Z podporządkowaniem /zachowując swoje ukochane „ja”- zawsze/ nie mam problemów.

    #29 Ka
  30. #17
    A odnośnie świętości to myślę, że trochę zbyt nią szafujemy.

    #30 Ka
  31. Grzegorzu,
    pierwszym podmiotem działającym jest zawsze Stwórca/Bóg/. Stworzenie jest zaproszone do kooperacji w działaniu Stwórcy. Kiedy człowiek w swoim działaniu stawia się na pierwszym miejscu a Boga spostrzega jako swojego pomocnika to takie działanie choćby najszczytniejsze zawsze będzie wybrakowane. Pełnia człowieczeństwa to natura i łaska. Sama natura człowieka pozbawiona łaski uświęcającej jest zgoła zwierzęca poruszająca się w rzeczywistości doczesnej cielesnymi zmysłami. W takim człowieku/czytaj grzeszniku/ nie ma Boga w jego działaniu.
    Drugim typem człowieka jest człowiek w łasce uświęcającej. Jest to człowiek mający naturę oświeconą łaską Bożą. Działanie takiego człowieka jest prawe bo działa nie o własnych siłach i wie, że pełni Wolę Bożą. Wolna wola prawego/świętego/ człowieka jest tak ściśle zespolona z Wolą Stwórcy, że stanowi jedno działanie.
    Prawdą katolicką jest, że każdy człowiek jest podmiotem suwerennym i powinien sam stanowić o sobie. Suwerenność człowieka jest suwerennością stworzoną i dlatego jest ściśle zakorzeniona w absolutnej Suwerenności Boga. Zarówno Stwórca jak i człowiek czy anioł to podmioty osobowe mające za istotę swoje „ja”. Bóg może powiedzieć o Sobie: „Ja” Jestem Bogiem a w Słowie Bożym może również powiedzieć „Ja” Jestem człowiekiem. Natomiast podmiotowe „ja” człowieka jest stworzone i z racji tego każdy z nas ma prawo powiedzieć „ja” jestem suwerennym człowiekiem. Sprzeciwia się temu szatan ale to jego problem nie nasz.
    janusz

    #31 baran katolicki
  32. Rozmawiałam dzisiaj ze znajomą lekarką o inteligencji i mądrości …
    …ona twierdziła uparcie, że to jest to samo, kto jest inteligentny, ten jest też mądry…
    …nie zgadzałam się z nią i powiedziałam będąc już bezsilną „szatan jest inteligentny ale czy mądry?
    …poszukałam w internecie na ten temat -inteligencja a mądrość i polecam wam te strony…

    #32 niezapominajka
  33. #22
    Basiu, chodzi prawą/świętą/ jednostkę w każdej rodzinie. Nie należy świętości mylić i utożsamiać z doskonałością zbyt pochopnie. W mojej rodzinie jest dobrze jak wszyscy jesteśmy umocnieni/uświęceni/ łaską uświęcającą. Mamy w tedy moc z wysoka by być razem dla siebie nawzajem prawdziwym błogosławieństwem. Jest wtedy pokój, radość, miłość, jedność a krzyż każdego z nas staje się chwalebny.
    Problemy zaczynają się wtedy kiedy któreś z nas popada w grzech ciężki i nikomu nic nie mówiąc trwa w nim. W gruncie rzeczy od razu czuć nieprzyjemny zapach/smród/ w całym domu. Skutkuje to wojną domową, smutkiem, nienawiścią, samotnością a w rezultacie niesie za sobą przekleństwo krzyża. Zaczyna taka osoba narzekać na swój krzyż. Denerwuje ja krzyż innych. Widać, że ma w sobie ciemność i brakuje w takiej duszy światła łaski Bożej.
    Basiu, warunkiem zdrowej rodziny jest łaska uświęcająca każdego z jej członków. Egoizm jest brakiem miłości i należy do owoców grzechu ciężkiego.
    Próbuję tutaj przebić się z katolicką duchowością ale napotykam na niespotykaną „ignorancję” adwersarzy. Być może to za mocne słowo ale jak nazwać brak podstawowej znajomości świętej Wiary rzymskokatolickiej.
    Proponuję jeszcze raz przeczytać to co pisałem w #19 i w zmierzyć się z całym kontekstem mojej wypowiedzi. Rodzina jest bytem relacyjnym pojedynczych podmiotów osobowych. Sama rodzina nie jest podmiotem lecz przypadłością podmiotową jej członków. Z tej słusznej racji rodzina ma charakter służebny względem osób ją stanowiących.
    janusz

    #33 baran katolicki
  34. #29
    Ka,
    dlaczegóż to nie znasz się na łasce uświęcającej? Czy nikt Ci o niej nie opowiadał? Czy znasz się na miłowaniu? Łaska uświęcająca do zbawienia jest koniecznie potrzebna każdej katolickiej duszy.
    janusz

    #34 baran katolicki
  35. #29
    Ka,
    jako czyjś zasób sama siebie degradujesz do nie bytu i unicestwiasz własne „ja”, które przecież miłujesz.
    janusz

    #35 baran katolicki
  36. Napisałam na adres radiopodlasie i co, zniknęło!!!
    Pisałam o inteligencji i mądrości jako dwa różne stany w człowieku. Podałam link
    Polecam wejśc na google i wpisać : inteligencja a mądrość…bardzo ciekawe strony…

    #36 niezapominajka
  37. #29
    Ka
    A dla mnie łaska to łaska
    Nie rozróżniam co to łaska uczynklowa ani uświęcająca.
    Jak ktoś ma ową łaskę daną od Bogo to jest przez Niego uświęcony i czynmi wokół siebie dobro. Ja tak myślę.

    #37 chani
  38. Księże Biskupie!
    dawniej /przed zmiana/ moje wpisy ukazywały się natychmiast po wysłaniu , z adnotacja „Twój komentarz czeka na akceptację”, teraz moje wpisy znikają i nie są widoczne po wysłaniu bezpośrednio. Czy tutaj tez jest jakaś zmiana?

    #38 niezapominajka
  39. w tej sekundzie pokazały się wpisy moje 🙂

    #39 niezapominajka
  40. #35
    Moje „ja” zawsze jest ze mną.Twarde i miękkie,ale zupełnie nie hałaśliwe /takie ma być!/.
    We mnie /jak dotąd/ nic nie ulega degradacji.Jestem jaka i byłam a moje /kochane/ „ja” wciąż żywe /działa!/ i na swoim miejscu.
    Wybieram zasób.

    #40 Ka
  41. #37
    Krzysiu, jak ktoś ma łaskę od Boga to żaden człowiek mu tego nie jest w stanie zmienić. Może więc sobie /tenże człowiek/ wygadywać co tylko mu wyobraźnia czy co tam, podpowie.

    #41 Ka
  42. #35
    Baranku, do nie bytu, degradacji itp. kochają ludzi sprowadzać ludzie /ich grzech, ich wolna wola i ich odpowiedzialność/. Dla mnie istotniejszy od opinii/wyroku człowieka jest Bóg.

    #42 Ka
  43. #33
    Januszu
    Piszesz: „Problemy zaczynają się wtedy, kiedy któreś z nas popada w grzech ciężki i nikomu nic nie mówiąc trwa w nim. W gruncie rzeczy od razu czuć nieprzyjemny zapach/smród/ w całym domu. Skutkuje to wojną domową, smutkiem, nienawiścią, samotnością”
    W naszym domu pojawia się wtedy miłość a z niej pokój.

    #43 grzegorz
  44. #31
    Januszu,
    Piszesz: „pierwszym podmiotem działającym jest zawsze Stwórca/Bóg/. Stworzenie jest zaproszone do kooperacji w działaniu Stwórcy.”
    Wyobraź sobie USA lub Rosję i Polskę. Można wygłaszać marzenia o kooperacji, ale wiemy z doświadczenia, jak taka kooperacja naprawdę wygląda. Możemy wobec nich co najwyżej „groźnie pomachać palcem w bucie” – jak mawia nasz klasyk.
    Zuchwalstwem wobec Boga jest wygłaszanie poglądów: „że każdy człowiek jest podmiotem suwerennym i powinien sam stanowić o sobie” – Twój wpis #31
    Może są to poglądy katolickie w znaczeniu – powszechne, często spotykane, ale nie katolickie jeśli chodzi o wiarę.

    #44 grzegorz
  45. Wojna w małżeństwie jest wtedy, gdy obydwie strony walczą.
    Gdy walczy tylko jedna, a druga nie wtedy wojny nie ma. Wtedy jest egzekucja, rozstrzelanie.
    Gdy jedna ze stron zgodzi się na przyjęcie postawy ofiary egzekucji, pozwoli na to rozstrzelanie, wtedy zginie.
    Jeśli w tej swojej śmierci, porażce (czasem zasłużonej, czasem nie) zachowa postawę przebaczenia, miłości przebaczającej, wojna jest niemożliwa. Pojawia się pokój.
    Jeśli strona atakująca widzi taką śmierć, w której druga ożywa, w której nie traci życia, a wręcz przeciwnie uśmiecha się, przytula, kocha, spotyka żywego Jezusa.
    Przyjęte świadomie na Eucharystii Ciało Pańskie właśnie tak żyje, nie zanika po godzinie lub dwóch, Januszu.

    #45 grzegorz
  46. Jak to dobrze że Bóg stworzył mnie prostaczkiem.
    Z dużym zaciekawieniem czytam dyskusję Grzegorza z Januszem. Czasem nawet coś mi zaskoczy, innym razem nic nie kapuję. Wtedy pociesza mnie historia św Piotra. On też zupełnie nie rozumiał co się dzieje. Próbował nawet odwieść Jezusa od Jego misji. Nic nie rozumiał, mimo że chodził z Jezusem. Zaparł się, stchórzył a mimo to Jezus Chrystus uczynił Go głową swojego Kościoła.
    Dla mnie „ciemniaka” dyskusja teoretyczna co jest przypadłością, a co substancją, co jest dla kogo a kto jest dla czego czasem mnie bawi. Mimo waszej wielkiej wiedzy, znajomości kościoła i jego nauki zastanawiam się jak to się ma rzeczywiście do tajemnicy Jezusa Chrystusa i Jego objawienia.
    Może dobrze by było, szczególnie dla odbiorców mocować te rozważania w Bibli. Bo tak wyglądają tylko jak wasze własne pomysły na to jak to Bóg zorganizował. A już pewność swoich racji, i wypowiadanie się w imieniu Boga, jest mało przekonujące. „Nikt nie zna Boga tylko Chrystus i Ci którym zechce objawić” (cytat z pamięci) np.kwestja rodziny, czy członek jest dla rodziny czy odwrotnie, jak to objawił Bóg. Czy rodzina nie jest dla mnie, abym miał dla kogo umierać, czy potrafiłbym umierać dla obcego, gdybym nie nauczył się tego w rodzinie. Czy może ja jestem dla rodziny, aby innych nauczyć umierania przez swój egoizm?
    Co o tym mówi Słowo Boga?

    #46 St(r)ach
  47. #44
    Grzegorzu,
    o wiele większym zuchwalstwem względem Stwórcy jest działanie przeciwko sobie/wbrew sobie/. Bycie sobą to bycie takim jakim chce Cię mieć Stwórca. Twoja suwerenność osobowa i wynikające z niej prawo do samostanowienia o sobie jest niczym innym jak duchowym „ja” w Twojej duszy/życiu/. Wiem jak mocno zdeprawowano człowieczy rozum i wiem kto za tym stoi. Sytuacja, którą opisujesz ze swojej rodziny jest czystym dowodem na to, że działasz pod wpływem rozumu a nie emocji. Może być tak, że jestem emocjonalnie smutny i nic mi się nie chce. W takim momencie przychodzi Boża łaska do mojego rozumu budząc mojego ducha z szatańskiego letargu i dając mu moc opanować złe emocje. Z takiego opanowania rodzi się to co nazywasz uśmiechem, przytulaniem, miłowaniem. Wątpię by taka bezgraniczna/bezkrytyczna/ życzliwość wobec grzesznika czynnie trwającego w grzechu ciężkim przyniosła zbawienne owoce. Bardzo często jest tak, że po przez fałszywa tolerancję pogłębiamy deprawację już i tak mocno zdeprawowanego człowieka. Wyobraź sobie żonę, która latami przytula „nachlanego” męża, krzywdząc tym samym siebie, swoje dzieci a najbardziej pokrzywdzony jest sam alkoholik. Podobnie jest z nałogowym grzesznikiem, który nie chce iść do Spowiedzi świętej.
    janusz

    #47 baran katolicki
  48. #46
    Stachu,
    prostaczek to nie prostak, który nic nie rozumie. Ewangeliczny prostaczek jakim zapewne jest Święty Piotr to człowiek obdarzony prawym rozumem. Potrafił jak widać trzymać się Prawdy Objawionej całym sobą. Rozumiał o wiele lepiej niż my dzisiaj kim jest jako człowiek, kto go stworzył i do kogo należy jego życie. To, że przyszło mu zaistnieć w czasach Chrystusa Pana jest wolą Bożą. Nie możemy się do Niego porównywać ani pod względem historycznym, ani pod względem kulturowym, ani pod względem religijnym. To zgoła odmienne czasy jak dla współczesnego człowieka. Jego osobistą wiarę w autentyczną obecność Boga w Panu Jezusie jako człowieku ośmielę się porównać z moją wiarą w realną obecność Boga i człowieka w Przenajświętszym Sakramencie. Tak samo jak Świętemu Piotrowi trudno było zrozumieć Wcielenie Boga w człowieka tak też i mnie trudno jest pojąć Przeistoczenie zwykłego chleba w niezwykłe Ciało Pańskie. Być może już nie długo przyjdzie i nam stanąć w obliczu śmierci za wyznanie świętej Wiary rzymskokatolickiej w realną i substancjalną obecność żywego Boga-człowieka w Przenajświętszej Hostii. Wielu się wyprze, wielu zwątpi, wielu pójdzie inną drogą. Zostaną tylko ci, którzy nie dali sobie wykasować rozumnej wiary.
    janusz

    #48 baran katolicki
  49. #47
    „O wiele większym zuchwalstwem względem Stwórcy jest działanie przeciwko sobie/wbrew sobie/”

    Tak jest Baranku. Psychopata może zabijać, pedofil gwałcić, złodziej okradać a morderca mordować. Bo oni są sobą /każdy z nich szczerze Ci tak powie/.
    Po co więc troska o zarodek skoro beztrosko dajesz przyzwolenie na niszczenie już urodzonego człowieka?

    #49 Ka
  50. #49
    Ka,
    bycie sobą to bycie człowiekiem prawym/świętym/. Psychopatia jest poważną chorobą psychiczną polegającą na zaburzeniu własnej osobowości. U psychopaty ciężko chore jest jego „ja”. Rozum takiego biedaka jest całkowicie opanowany przez emocje, zmysłowe uczucia. Rozum prawy/zdrowy/ posługuje się sumieniem i dlatego kontroluje psychiczne zwyrodnienia. To nie jest tak, że morderca zabija bo jest sobą. By mogło dojść do morderstwa w człowieku musi zostać uśpione jego sumienie. Taki człowiek na poziomie rozumu nie funkcjonuje. Działa tylko pod wpływem chorego intelektu, który robi z nim co chce. To, że wariat mówi, że nie jest wariatem zna każdy psychiatra. Szczerość u psychopaty nie istnieje. Od przytulania tu na blogu jest przecież Grzegorz, Basia, Stachu, i wszyscy ci, których opanowało fałszywie rozumiane miłosierdzie. „Miłować człowieka takim jaki jest” to neochrześcijaństwo pozbawione jakichkolwiek racji.
    janusz

    #50 baran katolicki
  51. #48
    „prostaczek to nie prostak, który nic nie rozumie. Ewangeliczny prostaczek jakim zapewne jest Święty Piotr to człowiek obdarzony prawym rozumem. Potrafił jak widać trzymać się Prawdy Objawionej całym sobą. Rozumiał o wiele lepiej niż my dzisiaj kim jest jako człowiek, kto go stworzył i do kogo należy jego życie. To, że przyszło mu zaistnieć w czasach Chrystusa Pana jest wolą Bożą. Nie możemy się do Niego porównywać ani pod względem historycznym, ani pod względem kulturowym, ani pod względem religijnym.”
    Dwie wątpliwości. Potrafił się trzymać całym sobą Prawdy Objawionej prawnym rozumem. Raczej patrząc na kraty Biblijne trudno się z tym zgodzić. Jeżeli wyparcie się Jezusa „nie znam Tego Człowieka” po trzykroć, albo: „Panie nigdy to na Ciebie nie przyjdzie” nazywasz trzymaniem się prawdy objawionej prawym rozumem, to coś mój rozum szwankuje albo Ty nie przyjmujesz historii zbawienia w całości. Takiej jaka ona jest, dorabiając teorię naciągając rzeczywistość.
    Druga wątpliwości dotyczy porównywania się do postaci św Piotra. Czyż Kościół codziennie nie przedstawia nam w liturgii słowa bohaterów biblijnych.
    Po co to jest? Czyż nie po to, aby w ich świetle widzieć prawdę o sobie? Oczywiście że realia były inne, ale mechanizm grzechu pozostaje wciąż taki sam. Wypierając się Jezusa Chrystusa czynimy dokładnie tak samo jak Piotr.
    Nie rozumiem Twojej teorii a szczególnie tego kiedy prawy rozum przestaje być prawy i dlaczego? Skoro jest w łasce to nie powinien się dać zdeprawować. Przecież Bóg nie odbiera nam łaski, tylko sami ją odrzucamy.
    Nie dostrzegam w Twoich teoriach ciemnej strony mocy, i jej wpływu na nasze życie.

    #51 St(r)ach
  52. A mnie te dyskusje przypominaja o jednym zdaniu ……Co dla zmysłow niepojęte niech dopełni WIARA we mnie..

    Czy dzisiejsza Ewangelia o tym nie przypomina ?

    #52 klara
  53. #51
    Stachu,
    oczywiście, że szatan ma dzisiaj tą samą mentalność jaką miał w biblijnym Raju. Kusi nas tak samo jak Adama i Ewę czy też Świętego Piotra. Człowiek sam z siebie nie zgrzeszy. Człowiek sam z siebie grzechu nie wymyśli. Przyczyną i sprawcą grzechu jest szatan, który jako pierwszy zaprotestował wypowiadając to przeklęte „non serviam” przed Obliczem Stwórcy. Kusicielem do grzechu zawsze jest szatan a człowiek ulega pokusie bo zostaje oszukany diabelską logiką. Apostoł Piotr kiedy się zapierał Pana Jezusa nie mógł jeszcze znać „Tego Człowieka” bo działo się to przed Odkupieniem. To, że powiedział prawdę mówiąc „nie znam tego człowieka” /nie wiem, jak jest w oryginale/ nie świadczy, że biblijny Piotr skłamał. W głowie mu się nie mieściło to, co się dzieje. Za mała pojemność rozumu i brak skutecznej łaski uświęcającej/oświetlającej/ rzeczywistość Golgoty.
    Prawy rozum Piotra uzewnętrzniał się jego spontanicznością, szczerością, prostotą i całkowitym zaufaniem. Przypomnij sobie powołanie Piotra, chodzenie po wodzie, zarzucenie sieci w samo południe, bieg do pustego grobu, itd. Przecież wszyscy Apostołowie uciekli podczas pojmania Pana Jezusa. Pod krzyżem widzimy tylko Jana.
    Stachu, prawy rozum to rozum, który ukierunkowany jest na Prawdę, może zostać skutecznie zmanipulowany/uśpiony/ przez bardzo inteligentną bestię jaka jest szatan. On zna naszą cielesność. Zna naszą zmysłowość. Wie, jak i kiedy podejść, by oszukać udając przyjaciela. Nikt z nas nie jest w stanie sam skutecznie nie się obronić. Szatan bez zgody człowieka nie może zagościć w jego duchu i przejąć władzę nad rozumem, pamięcią i wolą. By tego dokonać, musi być zaproszony przez oszukanego właściciela duszy ludzkiej.
    Łaska uświęcająca jest przychylnością Bożą, życzliwością Bożą, która nie oślepia wolnej woli człowieka lecz pozostawia w suwerenności o samostanowieniu. W każdej pokusie bardzo ważne jest zdrowe sumienie, które mówi duszy co wolno a czego nie wolno.
    janusz

    #53 baran katolicki
  54. #50
    Bycie sobą nie znaczy że jest się człowiekiem prawym. Czasem tej „prawości” trzeba się nauczyć. Wymaga to od nas zrozumienia, samodyscypliny i związanego z tym wysiłku.
    Każde dziecko bywa krnąbrne /chce coś „ugrać”/, każdy uczeń leniem, dokąd nie opanuje zasad i nie włoży w efekt wysiłku.
    Nad sobą potrzeba pracy, nikt nie rodzi się w każdym calu doskonały.

    #54 Ka
  55. #54
    Ka,
    współczesny człowiek ma problem z opanowaniem fantastycznych uczuć, które bujają jak same chcą. Wyobraź sobie karocę zaprzężoną w siedem koni, które wiozą uśpionego króla bez furmana. Tak jest z każdym człowiekiem, który ma uśpione sumienie i nieprzytomnego/grzesznego/ ducha. Duchowo rodzimy się w naturze Odkupionej.
    janusz

    #55 baran katolicki
  56. #50
    Januszu
    Piszesz:”Od przytulania tu na blogu jest przecież Grzegorz, Basia, Stachu, i wszyscy ci, których opanowało fałszywie rozumiane miłosierdzie.”
    Dzięki Januszu, wreszcie zaczynasz coś widzieć.
    Tak, jesteśmy od przytulania 🙂
    Rozgłaszaj to gdzie tylko możesz, że są tacy na świecie – chrześcijanie, którzy mogą przytulić nawet tego, kto na to nie zasługuje swoim postępowaniem. Nic nie szkodzi, że tego nie rozumiesz, lub jak piszesz rozumiesz fałszywie.

    #56 grzegorz
  57. Januszu,
    Brzmią mi w uszach słowa Stacha o naszej przemądrzałej dyskusji.
    Jest w tym pewnie jakaś racja. Być może warto eliminować z języka naszej konwersacji pojęcia mało przydatne i zaciemniające Ewangelię, pojęcia którymi ani Jezus Chrystus , ani Apostołowie, ani Pan Bóg ustami Swoich proroków nie operowali.
    Być może mało istotny, lub wręcz niepotrzebny jest spór o rozum, uczucia w znaczeniu sentymentu, zmysłowość, suwerenność i samostanowienie lub nie człowieka o sobie itd.
    Może to jest czcza gadanina…

    #57 grzegorz
  58. #55
    Nie każdy duch uśpiony jest bardziej grzeszny od tego nie uśpionego.
    Grzech pierworodny to nasz przymus przejścia /mniej lub bardziej bolesnego/ przez śmierć.
    Dobre, mocne uczucia są po to, by budowały /dobre budowle/.

    #58 Ka
  59. #57
    Grzegorz,
    broń Boże nie chciałem nikogo dotknąć, tylko wiem że poziomu dyskusji który prezentujecie nie osiąga co najmniej 80% katolików. Sam zostałem nieźle spoliczkowany przez swoją pychę, bo myśląc o sobie „ja wiem ” okazało się, że nie rozumiemy większości sformułowań (np. przypadłość) w sensie tutaj używanym .
    Często zamiast pogłębiania swojej wiedzy czy jej rozwijania wychodzę w zamęt i zastanawiam się, w co ja rzeczywiście wierzę. To bardzo interesujące dyskusje, ale myślę że warto by używać słów powszechnie używanych i rozumianych w odniesieniu do historii zbawienia, albo conajmniej szczegółowego objaśnienia, co one oznaczają.
    Wiem że dla kogoś kto ich używa stale i nimi myśli może być trudne, ale przynajmniej dla mnie bardzo by to ułatwiło odbiór. Tak czy siak czekam na ciąg dalszych i na pewno będę domagał się rozjaśniania treści dla mnie niejasnych.

    #59 St(r)ach
  60. #57,
    Grzegorzu,
    mam zgoła „lepszy” pomysł. Wróćmy mentalnie do historycznych, politycznych, gospodarczych, kulturowych, religijnych czasów kiedy to realnie żył jako człowiek biblijny Pan Jezus. Pozbądźmy się komputerów, samochodów, samolotów, własnego języka, polskiej narodowości, świętego depozytu wiary katolickiej, itd. Zacznijmy ubierać się tak jak oni, jeść to co oni. Po co nam nauka, po co technika, po co kultura chrześcijańska, skoro dwa tysiące lat temu tego nie było w biblijnym Izraelu. Takim tokiem myślenia możemy cofnąć się do czasów jaskiniowców kiedy to środowisko naturalne było bez zarzutu i skazy. Może by jednak zamiast eliminować pojęcia, które były w powszechnym użyciu jeszcze nie tak dawno, zacząć poznawać sens i znaczenie tych słów. Zatrważające jest to jak łatwo i lekko przychodzi nam dzisiaj rezygnacja z rozumnego myślenia. Wydaje się, że rozum w człowieku to przeszłość.
    Grzegorzu, to jest absurdalne i bardzo niebezpieczne. Żyć bez prawego rozumu i nie panować nad uczuciami. Mogłem zamiast „uczucia” napisać „emocje”, ale czy to to samo?
    janusz

    #60 baran katolicki
  61. #58
    Ka,
    problem znacznie się pogłębił i nadal pogłębia, bo my dzisiejsi nie rozróżniamy co dobre a co złe w sposób obiektywny.
    „Dobre, mocne uczucie” to według Ciebie czym jest?
    janusz

    #61 baran katolicki
  62. #60
    „Zatrważające jest to jak łatwo i lekko przychodzi nam dzisiaj rezygnacja z rozumnego myślenia. Wydaje się, że rozum w człowieku to przeszłość.”
    Janusz, wydaje mi się, że zupełnie nie przyjmujesz argumentów drugiej strony. Zechciej uznać że Bóg wyposażył człowieka w różne łaski w różnym stopniu. Tak też jest z rozumnym myśleniem. W liście do Rzymian 9, 15-16 św Paweł pisze, że Bóg daje łaski komu chce i jak chce.
    Niektórzy zwyczjnie nie rozumieją trudnych pojęć a już na pewno odnoszących się do Boga, który z założenia jest wielką tajemnicą. Zapewne znalazł by się rozmówca teolog/filozof rozmowa, z którym i dla Ciebie sprawiłaby trudność rozumienia. Tak więc kryterium rozumnego myślenia jako wykluczające ze wspólnoty kościoła uważam za błędne.

    #62 St(r)ach
  63. #59
    Stasiu
    Jeśli chodzi o mnie nie ma problemu, nic zdrożnego nie napisałeś😀
    Również nie jestem zwolennikiem używania hermetycznego języka, bo nie służy to dobrze komunikacji.

    #63 grzegorz
  64. #61
    Miłością

    #64 Ka
  65. #60
    Januszu
    Nie obawiaj się, nikt bez przyczyny nie rezygnuje z dobrodziejstw cywilizacji. Są to jednak tylko narzędzia, mogą służyć dobrze, mogą ludzi krzywdzić. Potrzebne jest rozeznanie – do tego jest także potrzebna kształtowana Słowem Bżym wspólnota: rodzina, współpracownicy, wspólnota wiary. Rozum, emocje, uczucia (z wyłączeniem miłości) to też tylko narzędzia.

    #65 grzegorz
  66. #61
    Ka,
    miłość nie jest uczuciem lecz decyzją rozumną i wolną. To uczucia wynikają z miłości, niejako owocują na miłości. Warto by zastanowić się co niesie z prawdy słowo „miłość” dla współczesnego człowieka? Czy nie jest to pojęcie aż nadto wyleniałe, hermetyczne? Znakomita większość pospolitych zjadaczy chleba miłość myli z uczuciem miłości, czyli z tym co doświadcza, jak przeżywa, jak odczuwa, itd. Czy nie czas by jakoś unowocześnić/przechrzcić/, uelastycznić, zrelatywizować to przepiękne słowo?
    janusz

    #66 baran katolicki
  67. #63
    Grzegorzu,
    obracam się w środowisku gdzie wulgaryzmy są najczęściej stosowaną i akceptowaną formą komunikacji. Na przykład słowo „wiara” nie ma w sobie tego nośnika prawdy jaką miała jeszcze sto lat temu. Po co mówić o „wierze” nie mówiąc o „duchu”? Słowo „Bóg” nie oznacza już Stwórcy lecz jest tworem subiektywnego myślenia ludzkiego umysłu. Bóg jest takim jakie jest Twoje wyobrażenie o Bogu. Poza Twoim umysłem nie ma Boga.
    Współcześni ludzie dochodzą do absurdalnych pomysłów na temat Prawdy. Samo słowo „prawda” dla wielu nowoczesnych katolików jest dalekie od Pana Jezusa, który to jako jedyny w historii ludzkości o Samym Sobie powiedział „Ja Jestem Prawdą, …”.Dzisiaj prawdy szuka się nawet tam, gdzie jej nie ma i być nie może.
    Grzegorzu, czy Prawda to również narzędzie ?
    janusz

    #67 baran katolicki
  68. #62
    Stachu,
    „rozumne myślenie” to „prawdziwe myślenie”, to również „zdrowe myślenie”, „święte myślenie”. Fałszywa mentalność jest zawsze chora i grzeszna, nie mająca nic wspólnego z mądrością czy rozumem. W każdym osobistym grzechu jestem bezrozumnym głupkiem oszukanym szatańską pokusą. Człowiek rozumny nie grzeszy. Grzeszy tylko człowiek bezrozumny.
    Stachu, należy pamiętać, że grzech ciężki/śmiertelny/ automatycznie wyklucza grzesznika ze wspólnoty Świętych i stawia go poza Kościołem Świętym. Droga powrotna prowadzi zawsze przez konfesjonał Sakramentu Pokuty i Pojednania.
    janusz

    #68 baran katolicki
  69. Januszu,
    A”propos rozumu i uczuć w żadnym razie nie zapełniają spektrum przestrzeni wewnętrznej człowieka.
    Jest jeszcze wiele innych czynników czy też narzędzi, którymi powoduje się człowiek.
    Przedstawianie alternatywy,że „jeśli nie rozum to uczucia” nie jest uprawnione gdyż nie odzwierciedla moim zdaniem rzeczywistości.

    #69 grzegorz
  70. Januszu,
    sam stwierdziłeś, że wiara prostaczka, jest właściwa /dodam ,piękna / zatem po co mącić filozofią pokrętną, jeśli sama wiara jest prosta w zrozumieniu o ile jest łaska wiary…
    …. wyjdż na prostolinijne pisanie i nie baw się w filozofowanie, bo mam wrażenie, że oprócz ciebie, nie ma takiej drugiej osoby – chrześcijanina „rzymskokatolickiego” , którego chcesz w wierzących na swój sposób widzieć…
    … i jeszcze jedno, szatańskie sprawy Lucyfera, pozostaw szatanom, bo piekło jest straszne…

    #70 niezapominajka
  71. Czytaliśmy przedwczoraj z młodzieżą psalm 8 (mówię o nim antydepresyjny)
    Autor tak formułuje jedność Boga i człowieka:
    „Sprawiłeś, że [nawet] usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę”
    Nasza najmłodsza wnuczka ma w tej chwili 7 miesięcy i próbuję sobie wyobrazić, jak jej usta mogą oddawać chwałę Boga. Nie da rady.
    Wielkość człowieka polega na oddawaniu chwały Bogu tym, że jest. Na Jego Obraz i podobieństwo. Dziecko, niemowlę niewiele ma przymiotów oprócz tego, że jest dla nas, dla opieki, starania, poświęcenia czasu, sił, również pieniędzy. A my jesteśmy dla niego.

    #71 grzegorz
  72. #68
    „W każdym osobistym grzechu jestem bezrozumnym głupkiem oszukanym szatańską pokusą. Człowiek rozumny nie grzeszy. Grzeszy tylko człowiek bezrozumny ” a zatem wszyscy jesteśmy „bezrozumnymi głupkami „

    #72 St(r)ach
  73. #66
    Uczucie złości, nienawiści itp. to też zawsze z miłości?
    Ty rozumujesz mózgiem, ale są tacy co rozumują i dołączają serce. Nie masz pojęcia o miłości /wiesz tyle ile wyczytałeś i mózg przeorał/.
    Nie słowo jest piękne, ale to co wynika z owego słowa. Jeśli o orkę chodzi, to każdy orze, jak może /tzn. tak jak jest i co w nim/.
    #67
    Prawda jest bardzo dobrym narzędziem. Obnaża /co należy obnażyć/. Kłamstwo ma się świetnie bo niezbyt przepada się za prawdą /nikt nie chce siebie podłożyć pod pręgierz tego co w nim/.
    #68
    Mentalność można naprawić /zdrowym otoczeniem/.
    #71
    Ależ oddaje chwałę – uśmiechem /zobacz jak usta i oczka się wówczas szczęściem zmieniają/.

    #73 Ka
  74. #67
    Januszu
    Pytasz: „Czy Prawda to również narzędzie?”
    Tak, właśnie tak, zgadzam się z Twoją intuicją!
    Jezus mówi o sobie: „Ja jestem Drogą Prawdą i Życiem”, a Św.PaweŁ dodaje: „(Jezusa) ustanowił Bóg narzędziem przebŁagania przez wiarę mocą Jego krwi” Rz 3,25
    Tak też Prawda jest narzędziem Zbawienia.

    #74 grzegorz
  75. W ogóle niepotrzeba wielkich słów żeby wyrazić naszą chwałę Bogu.
    Tu wystarczy nasza postawa, nasza radość, radość serca. Niemowlęta i dzieci tą radość mają dopuki dorośli jej nie zabiorą.
    Jak tak patrze na swoich sąsiadów, którzy parę lat temu się sprowadzili i na dzieci, to one jakby tą radość mieli.
    Czasami zamienić z nimi parę słów jest tak miło aniżeli z innymi parę zdań.
    Czasami dziwię się jak zostają sami a mają około 15 lat to tak zachowują się cicho (żadnej głośnej muzyki, żadnej dyskoteki), prawie wcale się nawet nie kłócą.

    #75 chani
  76. #75
    „… dzieci tą radość mają, dopóki dorośli jej nie zabiorą”.
    Dokładnie tak. To dorośli przekształcają lub zabierają dzieciom prawdę a z nią i radość z czystości i pełnej otwartości serca /naiwność jest zaletą nie wadą, którą ordynarnie trzeba zabierać dziecku/.
    Dzieci chcą i są, posłuszne /Bogu i nam/. Dokąd je nie zakrzywimy /a zaczyna się od niemowlęctwa/.

    #76 Ka
  77. #74
    Grzegorzu,
    czy miłość to również narzędzie/przypadłość/?
    janusz

    #77 baran katolicki
  78. #68
    „„rozumne myślenie” to „prawdziwe myślenie”, to również „zdrowe myślenie”, „święte myślenie”.
    Fałszywa mentalność jest zawsze chora i grzeszna, nie mająca nic wspólnego z mądrością czy rozumem” tak przyszło mi jeszcze do głowy, że takich sformułowań każdy protestant mógłby bronić do utraty sił. Tak naprawdę może się w nich zmieścić każde wyznanie. Są na tyle uniwersalne, że tak naprawdę nic nie mówią.

    #78 St(r)ach
  79. #75
    chani,
    „wyrazić naszą chwałę Bogu” to istota/sedno/ naszego człowieczeństwa. Bóg jest rzeczywistością duchową/ponad naturalną/. Tylko rozum oświecony łaską Bożą widzi Prawdę, tęskni za Prawdą, szuka Prawdy i żyje z Prawdy.
    Chani, cnota mądrości nie potrzebuje wiedzy nabytej w doświadczeniu. Człowiek mądry to człowiek, który jest ukierunkowany na Prawdę. Niemowlęta, dzieci i mój Piotr są tego doskonałym przykładem. Zdrowy rozum człowieka wierzącego w sposób naturalny zawsze patrzy na Chrystusa Pana i Boga naszego, chociaż Go jeszcze pojąć/zrozumieć/ nie może ale jest ukierunkowany na Prawdę.
    Podczas adoracji/audiencji/ przed Przenajświętszym Sakramentem milknę by w duchu choć trochę usłyszeć Jego Głos. To mi wystarczy. Nie potrzebuję wiedzieć wystarczy mi wierzyć.
    janusz

    #79 baran katolicki
  80. #73
    Ka,
    miłość nie jest celem i sensem człowieka. Miłość rozumiana jako narzędzie jest tylko przypadłością w osobowej relacji jaka dokonuje się w chwale pomiędzy Stwórcą i stworzeniem/człowiekiem/. Uczucie złości i nienawiści jak najbardziej z miłowania Boga pochodzi.
    Nienawidzę szatana i każdy grzech tylko dlatego, bo miłuję Boga. Złość mnie ogarnia na samego siebie za każdym razem gdy szatanowi uwierzę i zgrzeszę.
    Złość, żal, smutek i wstyd to również uczucia zranionej miłości.
    janusz

    #80 baran katolicki
  81. #74
    Grzegorzu,
    nie wiem jak jest w oryginale z tym „narzędziem” jakim jest Jezus Chrystus w cytowanym przez Ciebie liście do Rzymian. „Bóg jest Miłością”. Czy to znaczy, że Bóg jest narzędziem, a jeśli tak jest to czyim narzędziem jest Stwórca? Nie możemy dosłownie jak leci interpretować słów z Biblii.
    janusz

    #81 baran katolicki
  82. #70
    niezapominajko,
    prawdziwy filozof to ten, kto szuka mądrości/prawdy/ i jak umie próbuje ją zdefiniować. Każdy z nas jest filozofem żyjący swoją filozofią/mądrością/.
    Homo sapiens to człowiek rozumny/ myślący abstrakcyjnie/. Zwierzęta ani rośliny nie mają rozumu i nie potrafią filozofować/wyciągać wniosków/. Dlaczego uważasz, że filozofia jest pokrętna sama w sobie? Tak samo można powiedzieć o medycynie czy fizyce lub chemii.
    Matematyka również jest pokręcona dla prostaczków. Tu nie chodzi o jakąś nadzwyczajną wiedzę ale o znajomość podstawowych pojęć metafizycznych tak samo jak znajomość tabliczki mnożenia w matematyce czy znajomość alfabetu w czytaniu.
    janusz

    #82 baran katolicki
  83. #72
    Stachu,
    każdy grzech nie jest owocem mądrości lecz głupoty. Największym bezrozumnym głupkiem jest szatan, którego mam w „głębokim poważaniu”.
    Nie raz mnie oszukał i zapewne jeszcze nie raz mu się uda puścić mnie w maliny i na dutka wystrychnąć.
    Dlatego nienawidzę tą głupią choć nadzwyczaj inteligentną bestię bestię. Prawdą o nas jest nasza świętość a nie grzeszność.
    janusz

    #83 baran katolicki
  84. #81
    Januszu
    Piszesz:
    „Nie możemy dosłownie jak leci interpretować słów z Biblii” – tak zgadzam się.
    Do tego aby odczytywać Słowo i za Nim iść potrzebne jest działanie Ducha Świętego.
    Jest On obecny, gdy Go przyzywamy – zawsze po to aby w nas działał. Jest wtedy obecny w zgromadzeniach, wspólnotach np. takich jak ten blog.

    #84 grzegorz
  85. #78
    Stachu,
    we wszystkich denominacjach protestanckich i niektórych neokatolickich wszystko jest Bogiem. W takiej mentalności i szatan jest w Bogu, i piekło jest w Bogu, i zło jest w Bogu. Twierdzenie, że Stwórca jest całą/każdą/ rzeczywistością nie ma nic wspólnego ze świętą i apostolską Wiarą rzymskokatolicką.
    janusz

    #85 baran katolicki
  86. #81
    Januszu,
    Bardzo ciekawie pytasz:”„Bóg jest Miłością”. Czy to znaczy, że Bóg jest narzędziem, a jeśli tak jest to czyim narzędziem jest Stwórca?”
    Wiem, że uznanie takiego Boga, który oddaje Siebie w Swoim Synu ludziom, jako narzędzie zbawienia jest trudne, wręcz niemożliwe do przyjęcia z Twojej pozycji. Jest to jednak stale obecna oferta na czas, w którym zawiedzie własna religijność, zawiedzie koncepcja Boga wykluczającego i koncepcja człowieka opartego na własnej świętości.
    W jednej z wielkanocnych prefacji słuchamy:
    „Chrystus przez ofiarę swojego Ciała na krzyżu sam stał się Kapłanem, Ołtarzem i Barankiem ofiarnym”
    Bóg łączy w świecie to, co my rozdzieliliśmy w grzechu. U jednych wzbudza to niedowierzanie, u Ciebie zgorszenie a dla nas jest życiem:
    „my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, 24 dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą.” 1 Kor 1,23-24

    #86 grzegorz
  87. #86
    Grzegorzu,
    nie jest to dla mnie takie trudne do przyjęcia jeśli tym „narzędziem” czy „przebłaganiem” jest Osoba Syna Bożego.
    Warto zapoznać się ze naukowym wyjaśnieniem Rz 2,25 w „Dwa oblicza sprawiedliwości Bożej” https://repozytorium.umk.pl/bitstream/handle/item/2110/BPTh.2010.003,Kiernikowski.pdf?sequence=1 W 3.2 Ksiądz Biskup pisze o przygotowaniu owego „narzędzia” czyli „przebłagania”. Nie jestem zgorszony swoim krzyżem to raczej inni widząc mój krzyż są nim zgorszeni a wielu uważa mój krzyż za dowód mojej patologii.
    janusz

    #87 baran katolicki
  88. #86
    Grzegorzu,
    pokaż mi choć jednego Katolika o zdrowym/prawym/ rozumie, który ma koncepcję samo zbawienia i samo świętości? Święta Wiara rzymskokatolicka poucza mnie, że łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Nie bez kozery tyle już tutaj napisałem o łasce uświęcającej, która jest wlana w mój poharatany grzechem rozum jako Boże światło, Boże prowadzenie.
    janusz

    #88 baran katolicki
  89. #84
    grzegorz
    A według mnie Ducha Świętego nie trzeba przyzywać.
    W niektórych osoba mieszka On na stałe.
    Widać to po ich zachowaniu, sposobie mowy. Takie osoby „promienieją”.

    #89 chani
  90. #87 Januszu
    Twoim i moim krzyżem jest nasza grzeszność.
    Mam na myśli nie tylko konkretne grzechy, ale również a nawet przede wszystkim mentalność szatana popychająca nas w osamotnienie. Ona bowiem sprawia,że niektóre relacje, zwŁaszcza te trudne przeżywamy jako cierpienie. W przywoŁywanym przez Ciebie komentarzu Ks.Bislupa do Listu do Rzymian, kamieniem milowym byŁo dla mnie w tamtym roku stwierdzenie, przypomnienie, że konsekwencją grzechu jest śmierć i to musi się w taki czy inny sposób u mnie stać. Wielka to byŁa i jest dla mnie pomoc 😀

    #90 grzegorz
  91. „Podczas adoracji/audiencji/ przed Przenajświętszym Sakramentem milknę by w duchu choć trochę usłyszeć Jego Głos. To mi wystarczy. Nie potrzebuję wiedzieć wystarczy mi wierzyć.”
    Cannot believe it!

    #91 Jurek
  92. #91
    Jurku,
    mój rozum pojąć/zrozumieć/ nie może, że w tym białym opłatku jest realnie obecny żywy Bóg. Bez łaski/światła/ wiary nie dałbym rady wytrwać na adoracji choć jedną minutę. Tak jak za czasów apostolskich ludzie mieli przed sobą Wcielonego Boga. Mogli Go oglądać, dotykać, słuchać, pod postacią zwykłego człowieka. Jaką mieli wiarę? Jaki rozum? Święty Tomasz musiał włożyć swój palec w rany zmartwychwstałego Chrystusa Pana by wykrzyknąć całą swoją duszą „Pan mój i Bóg mój”. My dzisiaj mamy tą samą rzeczywistą obecność Boga pod postaciami zwykłego chleba i wina. Ilu współczesnych Katolików przyjmuje wiarę rozumem, by uwielbiać swojego Boga w Przenajświętszym Sakramencie? Stawiam pół na pół. Wyobraź sobie, że to moje wpatrywanie się w Świętą Hostię ma swoje realne odniesienie w codzienności. Wtedy gdy nie mogę z różnych względów dogadać się z żoną czy innym człowiekiem, pozostaje mi tylko zamilknąć, by w duchu usłyszeć zaskakującą prawdę o nas. Słowo w duchu nie potrzebuje głosu, by mogło być usłyszane i zrozumiane. Często przychodzi mi wpatrywać się w Piotra/mój syn/ i kontaktować się z nim bez słów. Wystarczy, że jestem blisko, że on wie o mojej obecności, a ja również wiem, że on wie. Święta cisza ma przeogromną moc i daje możliwość bycia tam, gdzie być nie sposób ani ciałem, ani zmysłami. Tylko w duchu i prawdzie możemy odnaleźć siebie w drugim człowieku.
    janusz

    #92 baran katolicki
  93. #90
    Grzegorzu,
    moja grzeszność jeśli ma być krzyżem to krzyżem przeklętym. Nie w takim krzyżu widzę swoje zbawienie. Krzyż chwalebny jest wtedy, gdy jestem krzyżowany/uśmiercany/ nie za swoje grzechy.
    janusz

    #93 baran katolicki
  94. #93
    Januszu,
    Piszesz: „moja grzeszność jeśli ma być krzyżem, to krzyżem przeklętym. Nie w takim krzyżu widzę swoje zbawienie”
    Tak, to rozumiem, taki właśnie jest, musi być punkt widzenia człowieka po grzechu!
    Dlatego właśnie to Bóg zbawia w Twojej czy mojej grzeszności, bo ani Ty, ani ja w swojej grzeszności/bezgrzeszności, zbawienia nie dostrzeżemy.

    #94 grzegorz

Dodaj Komentarz






css.php