Wymowne są słowa z Księgi Amosa, jakie nam podaje Kościół w 25. Niedzielę roku C. Prorok wypowiedział je około połowy 8. wieku przed Chrystusem. Chodzi więc o czas od nas bardzo odległy. Blisko 28 wieków temu. Był to czas, w którym w szczególności w Północnym Królestwie, czyli w Izraelu działo się wiele niesprawiedliwości społecznej.

Sytuacja w Królestwie Północnym

Niesprawiedliwość społeczna była w jakiś sposób związana z systemem władzy. Było to też w jakoś zależne od utworzenia ośrodka kultu w Betel – niezależnego od Jerozolimy będącej w państwie Południowym. Stąd rodziły się antagonizmy i wojny między jedną a drugą częścią Narodu Wybranego.

Ogólnie mówiąc prowadzenie wojny zawsze sporo kosztuje. A każde sanktuarium jest zazwyczaj okazją i pretekstem do umacniania siebie i swojej pozycji. Władza szuka często swego umocnienia w jakiejś religii czy religijności i to nierzadko wprost bez Boga albo z jakimś interesownym a nawet wręcz zwichniętym odniesieniem do Boga.

Zresztą to zapowiadał Izraelitom już prorok Samuel wtedy, kiedy reagował na dążenia starszyzny ludu, by mieć króla i stać sią państwem organizowanym na podobieństwo innych narodów (zob. 1Sm 8,4-22).

Prorok Amos

Wobec sytuacji moralnej naznaczonej niesprawiedliwością społeczną i bałwochwalstwem Bóg posyła do tego Północnego Królestwa, północnej części Narodu Wybranego proroka Amosa. Prorok Amos nie należał do żadnej szkoły prorockiej i nie był prorokiem urzędowym tzn. działającym w kręgu świątynnym czy w otoczeniu królewski. Był po prostu niezależnym od ludzi i od wszelkich układów. Miał świadomość tego, że jest posłany przez Boga i rzeczywiście czuł się jako prorok niezależny i działający w imieniu Boga.

Naturalnie Prorok Amos nie był mile widziany w Królestwie Północnym, dokąd posłał go Bóg. Ostatecznie został stamtąd przepędzony. Zostawił jednak znamienne przesłanie.

Dzisiaj słyszmy jego fragment przesłania, w którym przytacza słowa ludzi uprawiających niesprawiedliwość

Kiedyż minie nów księżyca, byśmy mogli sprzedawać zboże,
i kiedy szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz?
A będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl
i wagę podstępnie fałszować.
Będziemy kupować biednego za srebro,
a ubogiego za parę sandałów,
i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać

Znamienne jest nastawienie ludzi, które poznajemy z przytoczonych słów proroka. Są to niewątpliwie ludzie mających różne zasoby i szerokie możliwości działania. Konkretnie jest to ujęte w obrazie handlu i to nie tylko rzeczami materialnymi ale także ludźmi.

Kryterium

Tym, co w szczególny sposób uderza w postawie tych niesprawiedliwych jest to, że zmieniają miarę. Nie akceptują pewnych określonych czy przyjętych kanonów. Ich nastawienie jest takie, by fałszować kryteria relacji jakie zachodzą w stosunkach międzyludzkich. Po prostu wprowadzać różne kryteria: miary zmniejszać lub zwiększać, w zależności od tego po czyjej stronie coś czy ktoś się znajduje.

Jeśli ktoś ma władzę i zmienia kryteria postępowania wobec innych a zwłaszcza słabszych, nie tylko wyrządza im niesprawiedliwość, ale wzbudza pozory prawdziwości. Jest to oszukiwanie większe niż tylko jakaś krzywda materialne.

Władza i religijność na usługach interesów

Możemy bardzo krótko ująć naukę wynikający z działalności proroka Amosa i tylu innych podobnych jemu proroków – niezależnych od wszelkiej władzy ziemskiej (świeckiej czy religijnej) a słuchających głosu Boga. Wizja Amosa jest bowiem powszechna i zmierza do tego, by wskazywać na odniesienie do Jedynego Boga i wolność wobec wszystkich innych „władz” i „potęg”, jakie na różne sposoby uzurpują sobie rolę w społecznościach i to czasem przez promowanie jakiegoś odniesienia do Boga czy do bóstw.

Kto otwarcie i bez uprzedzeń zagłębia się w meandry historii do często dostrzega, jak nierzadko zastępowano prawdziwe święta, zwyczaje i symbole religijne uświęcone zdrową tradycją, nowymi – często jakoś wzorowanymi na religijnych, ale w rzeczywistości będącymi na usługach aktualnej władzy świeckiej.

Wielkie rewolucje zmierzały do tego, aby tworzyć wszelkiego rodzaju formy kultu, które ostatecznie łatwo przybierały postać „kultu jednostki” czy jakiejś partykularnej grupy. Pokłosie Rewolucji Francuskiej owocowało i owocuje do dziś tworzeniem jakichś form religii urzędowej a w zasadzie pozbawionej obecności Boga w życiu człowieka. Redukującej ludzi do numerów czy jednostek gospodarczych. A formy kultu do pewnych zewnętrznych obrzędów.

Niebezpieczne dla każdej społeczności jest pomniejszanie poczucia obecności Jedynego Boga i zmniejszanie kryteriów regulujących w Jego Imię wszelkie relacje międzyludzkie. Gdy tak się dzieje, łatwo dochodzi do powiększenia przestrzeni i władzy wszelkiego rodzaju uzurpatorów krzywdzących człowieka.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

71 komentarzy

  1. „Niesprawiedliwość społeczna była w jakiś sposób związana z systemem władzy”.
    Księże Biskupie, co to jest „sprawiedliwość społeczna” dla współczesnego człowieka dajmy na to Katolika?
    Nie ma co bać się wymagających proroczej odwagi biblijnego Amosa lecz brać z niego rzeczowy przykład. To co było minęło dla nas, którzy dzisiaj „jesteśmy”. Jutro nas nie będzie na tym świecie. Co po sobie pozostawimy? Pozdrawiamy serdecznie Twoją Świątobliwość.
    janusz z rodziną

    #1 baran katolicki
  2. „Jeśli ktoś ma władzę i zmienia kryteria postępowania wobec innych a zwłaszcza słabszych, nie tylko wyrządza im niesprawiedliwość, ale wzbudza pozory prawdziwości. Jest to oszukiwanie większe niż tylko jakaś krzywda materialne”.
    Każdy Biskup rzymskokatolicki z racji swoje apostolskiego urzędu ma chrystusową władzę w stu procentach. Ani prezydent ani premier czy minister albo poseł nie może tej władzy Biskupa świętego Kościoła rzymskokatolickiego pozbawić. Chyba że „Bolek” jest „Lolkiem” na urzędzie apostolskim. Co wtedy z „Tolą”.
    janusz

    #2 baran katolicki
  3. „Tym, co w szczególny sposób uderza w postawie tych niesprawiedliwych jest to, że zmieniają miarę. Nie akceptują pewnych określonych czy przyjętych kanonów. Ich nastawienie jest takie, by fałszować kryteria relacji jakie zachodzą w stosunkach międzyludzkich.”
    Bardzo trudno jest mi zachować jednakowe kryteria w relacjach z różnymi ludźmi. Nie wiem czy jest to wogóle możliwe.
    Inną miarę stosuję w relacjach z ludźmi którzy są mi bliscy, a inną dla przypadkowo spotkanych lub znanych tylko np.z mediów. Dla tych których kocham jestem w stanie więcej wybaczyć, być bardziej wyrozumiałym i cierpliwiej znosić niegodziwości niż do osób mi obojętnych.
    Jak mogę zatem oczekiwać sprawiedliwości społecznej skoro jest to odwzorowanie z zycia najmnieszych środowisk.
    Jedynym jakiego znam, który to potrafi jest JEZUS Chrystus. Przyszedł zbawić wszystkich. Wszystkim daje jednakową szansę.

    #3 St(r)ach
  4. Mówimy/uczymy innych, że Bóg widzi wszystko a czasami tak postępujemy jakbyśmy temu zaprzeczali np. znęcając się nad innymi tak jakby Bóg jednak tego nie widział.
    Czy w ten sposób sami siebie nie potępiamy?
    „A będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl
    i wagę podstępnie fałszować”.
    Czy takie postępowanie podoba się Bogu?

    #4 chani
  5. #3
    Stachu,
    chodzi o współczesny nihilizm, który odrzuca wszelkie obowiązujące normy i wartości w życiu społecznym. Nihiliści jak pisze Ksiądz Biskup „…zmieniają miarę. Nie akceptują pewnych określonych czy przyjętych kanonów. Ich nastawienie jest takie, by fałszować kryteria relacji jakie zachodzą w stosunkach międzyludzkich. Po prostu wprowadzać różne kryteria: miary zmniejszać lub zwiększać, w zależności od tego po czyjej stronie coś czy ktoś się znajduje”.
    janusz

    #5 baran katolicki
  6. #3
    St(r)ach-u,
    …wyobraż sobie takie sytuacje, kiedy zdradza cię obcy
    i kiedy zdradza cie przyjaciel – co bardziej boli, komu trudniej wybaczyć?
    …idąc na „plac” polityki, komu bardziej wierzysz, przyjacielowi, czy przeciwnikowi, kto jest bardziej wiarygodny?…
    … słucham różnych stacji TV i orientuję się – na ile jest mi to dane -, kto mówi prawdę, a kto kłamie i manipuluje tymi kłamstwami…
    …Boże, chroń naszą Ojczyznę przed totalną opozycją!!!…

    #6 niezapominajka
  7. #6
    Wydaje mi się że wiem co masz na myśli, ale nie wiem czy masz rację. Trudne i bolesne są zdrady bliskich ale „miłość wszystko wybacza, nie chowa urazy, krzywdy cierpliwie znosi”, natomiast obserwuję u siebie w stosunku do osób obcych nie mówiąc już o przeciwnikach że tej cierpliwości i wyrozumiałości często mi brakuje.
    Szanuję Twój manifest polityczny, ale w kontekście tego co pisze ks bp mnóstwo pracy przed Tobą jeżeli chodzi o opcję polityczną którą tak ochoczo popierasz.
    Jedno pytanie. Jak w kontekście tego o czym mówimy wytłumaczyć, że jedni muszą płacić a inni tylko biorą. Czy miara nie powinna być równa?
    (Nie mówimy o wyjątkach które wymagają pomocy)

    #7 St(r)ach
  8. #5
    Prawie się zgadzamy, choć nie nazwał bym siebie nihilistą

    #8 St(r)ach
  9. Stachu,
    w poprzednim wpisie Księdza Biskupa postawiłeś pytanie, które wyjaśnia to co Ksiądz Biskup pisze tutaj. Pytasz w #118;”…jak wytłumaczyć, że jedni rodzą się chorzy a inni zdrowi, jedni upośledzeni umysłowo a inni super inteligentni, jak wytłumaczyć sens nauczania i wychowania? Czyżby Bóg jednym zaplanował cierpienia a innym luksusowe życie?”. Odpowiedzią jest powołanie/predestynacja/, każdego człowieka. Każde powołanie człowieka do istnienia przez Stwórcę jest po to by człowiek miłował swojego Stwórcę całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. Takie miłowanie owocuje miłością bliźniego jak siebie samego.
    Stachu, pytałem o Twoją definicję „człowieka”. Odpowiedziałeś, że „Człowiek- istota stworzona przez Stwórcę na Jego obraz i podobieństwo”. Czy ten obraz i podobieństwo Stwórcy w każdym człowieku to rzeczywistość cielesna czy duchowa? Czy o człowieku jako człowieku stanowi jego cielesność/doczesność/ czy też duchowość/wieczność/? To, że rodzimy się w takim ciele jakie mamy jest wolą Bożą. Stwórca nie pyta człowieka przed urodzenie kim i jaki chce być w doczesności. Każdej duszy człowieka nadaje Swój Boski scenariusz. To Stwórca kreuje człowieka a nie człowiek sam siebie. Chorzy na ciele są dla zdrowych na ciele i zdrowi na ciele są dla chorych na ciele. Biedny jest dla bogatego a bogaty dla biednego. Mężczyzna dla kobiety a kobieta dla mężczyzny. Polak dla Niemca a Niemiec dla Polaka. Katolik dla Protestanta A Protestant dla Katolika. Można by tu mnożyć porównań ale sena jest jak to Grzegorz powiada „jestem dla”. W tym „jestem dla” istotna jest samoświadomość człowieka podpowiadająca każdemu z nas, że to „JA” jestem dla Ciebie a Ty dla mnie. To człowiecze „ja” jest stworzone jako „boskie podobieństwo” i „boski obraz” w każdym człowieku. „Człowiek” współczesny kim jest? Jak i czym go zweryfikować. Cielesnością czy duchowością
    janusz

    #9 baran katolicki
  10. #8
    Stachu
    co powiesz o Katoliku, który uznaje za prawdziwe tylko pierwsze trzy wieki Kościoła, robiąc przerwę aż do Soboru Watykańskiego II. Czy to nie nihilizm wewnątrz kościelny?
    janusz

    #10 baran katolicki
  11. #10
    Nie wiem, o kim mówisz, ale bp. Ryś uznaje historię kościoła conajmniej do końca średniowiecza.
    Czytałem jego książkę o tym okresie.

    #11 St(r)ach
  12. #11
    Stachu,
    z Soborem Trydenckim włącznie czy do Soboru Trydenckiego? Co to za książka?
    janusz

    #12 baran katolicki
  13. Stachu,
    neokomunistyczni nihiliści podszywają się pod obrońców ekologii. Ich głównym celem jest minimalizacja człowieka a humanizacja zwierząt. Gazeta Wyborcza z Adamem Michnikiem to ich ulubione źródło deprawacji. Nie chcę tutaj imiennie wskazywać konkretnych osób by przypadkiem nie skrzywdzić niewinnego.
    Prymas Polak stając w opozycji do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego powinien jasno ukazać wartość i sens nihilizmu w Kościele Rzymskokatolickim. Jakie jest stanowisko Kościoła Rzymskokatolickiego odnośnie nihilizmu?
    janusz

    #13 baran katolicki
  14. #9
    Janusz,
    zmuszasz mnie do poruszania się po gruncie, na którym nie czuję się pewnie. Opisywanie swoich myśli w tej sferze nie jest dla mnie łatwe. Różnica między nami jest taka, że ja twierdzę, że ja jako stworzenie duchowe mam za zadanie odkrycia lub wypełnienia (nazywaj jak chcesz) tego zamysłu, który Bóg w nas złożył na Swój obraz i podobieństwo, a do tego potrzebuję swoich decyzji, woli .
    Ty natomiast (jak rozumiem) twierdzisz, że nasza dusza to gotowy produkt i nasze ja (wola) nie ma żadnego znaczenia w kontekście zbawienia.
    Ja się z tym nie zgadzam, bo gdyby tak było nasza wiara nie miałaby sensu.
    Być może źle Cię pojmuję, to znaczy że za wysokie progi.

    #14 St(r)ach
  15. #9
    Jeszcze taka refleksja na wyłączenie się z tej dyskusji, w której uczestniczę nie dzięki wiedzy teologicznej a raczej przez swoją pychę. Pomyślałem sobie, dobrze jest mieć wiedzę, umieć rozłożyć na czynniki pierwsze pisma, albo wiedzieć jakie mechanizmy żądzą światem duchowym.
    Zawsze jednak w sytuacji kryzysowej moja dusza odwołuje się do konkretnych zdarzeń z Pisma, doświadczenia spotkania z Bogiem, do przeżyć braci ze wspólnoty, a nigdy do czysto teoretycznych rozpraw kim jestem i jaka jest moja substancja itp.
    Św. Paweł pisał 1Kor 1,26: „Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych.”
    W istocie wiara katolicka jest prosta i polega na przyjęciu Objawienia całym sobą.
    Całe moje wypociny pokazały mi wczoraj (DN zatwardziałość), że to ja chcę być mądrzejszy, inteligentniejszy, lepszy a kierunek powinien być zupełnie odwrotny.
    Na szczęście w mojej historii Bóg przewidział DN a na niej jak to we wspólnocie jest Duch, jest światło są bracia

    #15 St(r)ach
  16. #15
    Tak trzymaj

    #16 Klara
  17. Stachu, używanie własnego rozumu na DN jest zabronione. To „wspólnota” czytaj katechiści rozumują za Ciebie. Masz być tylko osobową przypadłością na DN. Klara dobrze o tym wie. Ksiądz Biskup również wie o co chodzi. Przepraszam tych, którzy już się gorszą tym co piszę. janusz

    #17 baran katolicki
  18. Klaro, czy nie wstydzisz się własnych grzechów? Czy grzechy osobiste to powód do chluby przed Bogiem i ludźmi? janusz

    #18 baran katolicki
  19. #9
    Januszu,
    Pytasz: „To człowiecze „ja” jest stworzone jako „boskie podobieństwo” i „boski obraz” w każdym człowieku. „Człowiek” współczesny kim jest? Jak i czym go zweryfikować. Cielesnością czy duchowości”
    Wraz z moja żoną jesteśmy zdecydowanie zarówno za jedną jak i drugą formą współżycia na Jego obraz i podobieństwo 🙂

    #19 grzegorz
  20. Ad #17 baran katolicki
    Januszu!
    Proszę Cię, nie szafuj tak ogólnikami, które (przynajmniej jako uogólnienia i rozciągnięcia na wszystko i wszystkich na DN) nie są prawdziwe i szkodzą Kościołowi.
    Jeśli Ty osobiście masz z tym problemy i masz doświadczenia, które do takich wypowiedzi Ciebie skłaniają, to przynajmniej ich nie uogólniaj.
    Skąd Ty wiesz, że ja wiem . . . ?
    A może wiem trochę inaczej niż Ty?
    Pozdrawiam Bp ZbK

    #20 bp Zbigniew Kiernikowski
  21. #17
    Nikt się nie gorszy, tak jest w całym Kościele.
    Dyscyplina tylko w DN /z tego co widziałam/ wyraźnie zwiększona.
    I …bardzo dobrze. Mnie to odpowiada.

    #21 Ka
  22. #10 Januszu,
    Abp Grzegorz Ryś jest miedwiedistą i stąd być może odwołuje się częściej do postaci z tego okresu.
    Miałem ostatnio okazję na dyskusje z udziałem osób z DN. Nie odwoływali się wcale do trzech pierwszych wieków Kościoła, ale najczęściej do swojego życia.
    Jest jednak aktualna dyskusja w Kościele (i nie tylko dyskusja) o formach jego obecności we współczesnym świecie.
    Pod pewnymi względami jest teraz łatwiej niż przez ostatnie 1500 lat. Struktury kościelne powiązane z władzą często Kościołowi szkodziły z racji tych, o których pisze Ksiądz Biskup. Nawet tzw. ludzie dobrej woli przyjmując za podstawę wiary autorytet Kościoła wsparty autorytetem państwa często nie spotykali już w takim Kościele żywego Jezusa Chrystusa.
    Sekularyzacja państw pozbawiła wielu tego autorytetu i podstaw takiej wiary.
    Moim zdaniem żyjemy w Europie w czasie końca tego procesu. Sobór Watykański II jedynie to potwierdził i dał wskazówki na przyszłość.
    W dyskusji o współczesnym modelu Kościoła rozumiem i uznaję argument (który nomen omen wypowiadał Ksiądz Biskup podczas naszego spotkania w Legnicy) o słabości wspólnot lokalnych, na które spada duży ciężar odpowiedzialności.
    Jednak po pierwsze nie ma już chyba wyboru z racji postępujących procesów społecznych, po drugie umiejętne stawianie wymagania jest mobilizujące, a Duch Święty lepiej czuje się w poruszonych ludzkich sercach niż w skostniałych strukturach opartych o miary i wagi.

    #22 grzegorz
  23. #17
    Janusz,
    cieszę się, że próbujesz mnie upokorzyć (szlifować hbr.), abym był jak perła rzucona między świnie. W moim przypadku jest to mało sensowne, bo aby używać rozumu trzeba go mieć.
    W Twoich postach słyszę głos zranionego człowieka, który nie może wybaczyć i darować swoich krzywd.
    Ojciec O.A. Pelanowski pisze, że „Chrześcijaństwo to oczekiwanie aż klęska zamieni się w zwycięstwo”. Wyczuwam, że brak Ci cierpliwości a mądrość mylisz z intelektem.
    Sam pisałeś, że jesteśmy gotową substancją, a próbujesz wszystkich dostosować do Twoich wyobrażeń.
    Nie wiem, co wie Klara i ks. bp, ja wiem, że na DN napełniam się Duchem Jezusa, a sam Chrystus przemawia tam do mnie jak nigdzie indziej.

    #23 St(r)ach
  24. #17
    Właśnie na DN zrozumiałem, że prawdziwa mądrość to pokora, posłuszeństwo, cierpliwość, wyrozumiałość, przebaczenie, pojednanie, znoszenie krzywd i niezrozumienia, miłość. Czyli wszystko to czego mi brakuje a co próbuję zastąpić intelektem.
    Postanowiłem w swojej woli dążyć do tego i wykorzystać w swej zatwardziałości w tym celu swój intelekt.
    Choć już wiem, że sam z siebie zawsze poniosę klęskę, ale Pan obiecał zamienić to w zwycięstwo (Zmartwychwstanie).

    #24 St(r)ach
  25. Pierwszym systemowym uderzeniem w cały klasyczny i katolicki świat była i jest reformacja. Marcin Luther wsadził /wszystko co jest/ do jednego „worka”, którego nazwał Stwórcą/Bogiem/. Zredukował /wszystko/podmiotowość Boga, wszystkich aniołów, szatana i wszystkich upadłych aniołów, wszystkich ludzi i cały świat ze zwierzętami, roślinami do jednej złożonej w sobie z różnych części substancji. W ten sposób szatan zatracił swoją substancjalność anielską i nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za swoj szatański grzech. Bo jeśli nie jesteś substancją/istotą/ to nie możesz stanowić o sobie. Nie możesz decydować o sobie. Nie możesz ponosić odpowiedzialności za zło, które wyżądziłeś. Jesteś tylko przypadłością, która służy innemu/obcemu/ podmiotowi. Dla Luthra przyczyna zła jest w Bogu. „Tylko Bóg jest jedynym grzesznikiem”. Tak brzmi teza Luthra, bo tylko Bóg jest jedyną złożoną z aniołów, szatanów, ludzi, zwierząt, roślin SUBSTANCJĄ. Według Lutra, jedyną przyczyną zła w dziejach swiata jest Pan Bóg. Jedyną właściwą postawą wobec Boga jest postawa protestujacego czyli postawa rewolty. Przeciwko komu? A no przeciwko niesprawiedliwemu Bogu. A na czym polega niesprawiedliwość Boga? Polega na tym, że On/Bóg/ nam tylko daje złudzenie bycia substancją/istotą/a de facto okrada nas z naszej substancjalności/człowieczeństw/. W komentarzu Lutrher do Apostolskich Listów Świętego Pawła do Galatów stwierdza, że Jezus z Nazaretu jest jedynym złodziejem, cudzołożnikiem i wszystkim co najgorsze/grzeszne/, bo On nam wmawia takiego Boga jakim „sam jest”. Nawet rewolucja francuska, rewolucja bolszewicka, czy rewolucja nazistowska Trzeciej Rzeszy Niemieckiej są tylko cieniem tej największej rewolucji w dziejach świata, którą słusznie nazywamy reformacją. Wtedy kiedy przyjmuję człowieka jak substancję to wtedy „Ty” działasz. „Ty” podejmujesz odpowiedzialność i ponosisz słuszną konsekwencję za swoje świństw/grzechy/
    janusz

    #25 baran katolicki
  26. Januszu
    Klara wie jak działa DN i nie zgadza sie z Tobą .
    Problem jest w Tobie /we mnie też /, a DN jest WSPOLNOTA na miarę XXI wieku.
    Jak powiedział Kard. Razinger /wg mnie PROROK/ nastąpi czas że zostanie mała ilość osob wierzących, ale bedą to – prawdziwie wierzący. na których zostanie odbudowany Kościół.
    Wierzę ,że bedą to ludzie ukształtowani przez małe WSPOLNOTY, a jedna z nich jest DN

    #26 Klara
  27. #21
    Ka,
    dyscyplina jak w kołchozie, gdzie podmiotem jest wspólnota a nie jednostka osobowa.
    janusz

    #27 baran katolicki
  28. #20
    Bp ZbK, oczywiście, że Jego Ekscelencja wie, ale nie powie. Nie tylko na DN tak jest.
    janusz

    #28 baran katolicki
  29. #22
    Grzegorzu,
    Kościół/myślę o Kościele rzymskokatolickim/ jest dla tego świata duchową jego rzeczywistością. Tak samo jak o jakości człowieka jako człowieka stanowi jego duchowość tak też o jakości świata jako świata stworzonego przez Boskiego Kreatora stanowi jego duchowy wymiar. Nie materializm, nie psychologia, nie nauka, nie technika, nie polityka, nie ekonomia, itd. lecz być albo nie być dla świata to duchowość katolicka, która przywraca boski sens stworzeniu. Prawa duchowość owocuje prawą cielesnością. To w duchu i prawdzie jest zamysł Boży dla tego świata, który nie tylko jest stworzony ale i odkupiony na obraz i podobieństwo Pana Jezusa Chrystusa. To nie Kościół ma się upodabniać do świata lecz świat ma stawać się Kościołem.
    janusz

    #29 baran katolicki
  30. #23
    Stachu,
    piszesz „…ja wiem, że na DN napełniam się Duchem Jezusa, a sam Chrystus przemawia tam do mnie jak nigdzie indziej”. Skąd ta pewność, że to Chrystus Pan do Ciebie przemawia po przez DN ? Nie daj sobie wykasować własnego rozumu i śmiało pytaj w razie wątpliwości o duchowość DN.
    janusz

    #30 baran katolicki
  31. #28
    Janusz,
    zawsze mnie to bardzo interesuje, dlaczego uważasz, że Ks. Biskup myśli tak jak ty, tylko przed nami udaje, że myśli inaczej?
    Jaki masz dowód na to, że tak jest?

    #31 basa
  32. #30
    Rzecz, że ja wiem, co na myśli tak pisząc ma St/r/ach i tak jest, czego absolutnie nie jesteś w stanie poczuć/odebrać Ty.
    Nie odbierasz więc stosujesz to, co najprostsze – negację /aby ją wzmocnić ukierunkowujesz w stronę ewentualnego zła /, choć nikt nikogo nie werbuje tu do formy DN.
    DN trzeba rozumieć a przede wszystkim ją czuć. /odczuwać dobro i zło – intelektem tego nie zmierzysz /

    Ps. W Kościołach kasują rozumy?

    #32 Ka
  33. #32
    Ka,
    intelekt nie jest tożsamy z rozumem. Intelekt to rzeczywistość zmysłowa zaś rozum jest rzeczywistością duchową. Reformacja a za nią protestantyzm „uzmysłowili rozum”. Wychodzi na to, że ten kto myśli ma rozum. Czy zatem zwierzęta to również „homo sapiens”? Tylko do duchowego rozumu Bóg wlewa łaskę wiary. Sama Łaska wiary bez duchowego rozumu, który ją przyjmuje/odbiera/ wraca do boskiego Właściciela. W świętej Wierze rzymskokatolickiej rozum jest właściwością duchową a nie tylko psychiczną czy psychologiczną.
    janusz

    #33 baran katolicki
  34. #31
    Basiu,
    Jego Ekscelencja Zbigniew Kiernikowski jest biskupem rzymskokatolickim a to znaczy ma do dyspozycji pełnię święceń/pełnię łask/ apostolskich/kapłańskich/ by jak Najświętsza Maryja Panna z radością publicznie wyśpiewać swój magnificat przed takimi szarakami jak Ty i ja.
    janusz

    #34 baran katolicki
  35. #30
    Bo wiem. Bo moja optyka uległa zmianie, bo szatan nie może prowadzić do Boga, bo zdolność znoszenia krzyża może pochodzić TYLKO od Chrystusa, bo szatan jak to wcześniej napisałeś nie wejdzie ze mną na krzyż, a czuję ze mną czyjąś kojącą obecność.
    To wszystko dostałem na Drodze Neokatechumenalnej. Nie od katechistów czy prezbiterów a bezpośrednio od Ducha Świętego. Przez doświadczenie, Słowo i miłość między braćmi.
    Być może nie dostrzegłeś tego bo bo Twoje „JA” wszystko przesłania.
    Gdybym wiarę chciał oprzeć na rozumie, to litości ….. ćwiczyłem to czterdzieści lat. Pewnie się powtórzę, ale bez doświadczenia (poznania) Boga, jego mocy, wszystkie teorie i wiedza w zderzeniu z krzyżem będą nic nie warte.

    #35 St(r)ach
  36. #34
    Janusz
    Ależ ja nie pytałam, jakim biskupem jest Ks. Biskup Kiernikowski i na czym polega jego charyzmat.
    Jeszcze raz przypomnę moje pytania:
    Dlaczego uważasz, że Ks. Biskup myśli tak jak ty, tylko przed nami udaje, że myśli inaczej?
    Jaki masz dowód na to, że tak jest?

    #36 basa
  37. #36
    Stachu, czy mógłbyś napisać coś nieco jak ćwiczyłeś przez czterdzieści lat swój rozum? W moim odczuciu/być może błędnym/ nie masz zielonego pojęcia jakim i kogo darem jest dar rozumu. Przecież to pierwszy z świętych darów Ducha Świętego. Według świętej Wiary rzymskokatolickiej rozum jest podarowany człowiekowi po to by poznawał Prawdę, żył Prawdą, miłował Prawdę a jeżeli zajdzie taka konieczność to bronił Prawdy aż do końca, czyli aż do przelewu własnej krwi. Żyć w aspekcie rozumu to poznawać Prawdę i się Nią we wszystkim kierować. Wszystko co jest jest Prawdą bytową bo to wszystko co jest ma związek z Boskim Rozumem. Piszesz wątpiąc: „Gdybym wiarę chciał oprzeć na rozumie, to litości …”. W takim razie jeśli nie rozumem to czym przyjmujesz Łaskę wiary?
    janusz

    #37 baran katolicki
  38. #38 baran katolicki
  39. #37
    Duchem. Jednoczy się z Bogiem /własnym/ Duchem.

    #39 Ka
  40. #37
    Janusz
    jesteś niesamowity. Posiadasz ogromny dar rozumu, przy którym mój jawi się jak ziarnko piasku w ogromnej piaskownicy. Nie wiem, czy nie chcesz (wolna wola), czy nie potrafisz zrozumieć tego, co piszę. Nie pisałem że odrzucam rozum. Zdanie które zacytowałeś nie mówi o odrzuceniu rozumu, a o tym że ja nie mogę w sprawach wiary opierać się na rozumie, bo przez czterdziestoletnie opieranie się na nim doszedłem na bankructwa zarówno religijnego jak i życiowego. Dopiero osobiste doświadczenie spotkania z Bogiem stawia mnie do pionu i pozwala na stwierdzenie że moim Panem jest JEZUS
    Oczywiście, że po tym doświadczeniu konieczne było rozumowe przyjęcie tego co się stało.
    Abyś mógł łatwiej zrozumieć co mam na myśli (wiem że bez osobistego doświadczenie nie jest to łatwe), posłużę się postacią św. Pawła. On to znawca pism i prawa posługując się li tylko rozumem doszedł do tego że wyznawcy Chrystusa to sekta którą należy zniszczyć. Wielki rozum który niewątpliwie posiadał nie pozwolił mu dojść do prawdy, o której mowili prorocy. Których przecież świetnie znał.
    Nie wiem, czy sam rozum pozwoli dojść do prawdy, a jeśli nawet tak to czy bez osobistego doświadczenia Boga, w zderzeniu z krzyżem nie zostanie odrzucona? Nigdy tego nie roztrząsałem, ale nie można chyba powiedzieć, że wszyscy w jednakowym stopniu (ilości) otrzymujemy wszystkie dary Ducha Świętego?
    I jeszcze zapytam, skoro twierdzisz że bez rozumu dojście do prawda jest niemożliwe, to (przy najwyższym szacunku do tych osób) jaki masz pomysł na zbawienie (dojście do prawdy) dla osób z problemami intelektualnymi?

    #40 St(r)ach
  41. #40
    Stachu,
    myślę podobnie 🙂

    #41 niezapominajka
  42. #40
    Stachu,
    i ja nie pisałem, że Ty odrzucasz rozum. Na pewno napisałeś, że nie opierasz swojej wiary na swoim rozumie. Nie przyjmujesz wiary doświadczeniem rozumem lecz zmysłowym doświadczeniem. W twojej wierze wystarczą Ci twoje zmysły. Być może przesadzam ale tak Cię odbieram. Jeśli się modlisz to używasz do tego celu zmysłów/uczuć/ a nie rozumu.
    Stachu, dobrze wiem jak można ciężko pokaleczyć nie tylko siebie posługując się zdeprawowanym rozumem. Być może i Ty przez te czterdzieści lat opierałeś się na grzesznym/zdeprawowanym/ rozumie i dlatego efekt jest nie do pozazdroszczenia. Grzeszny rozum ma człowiek, żyjący bez łaski uświęcającej. Tak można trwać latami, robić karierę, mieć uznanie, pieniądze, władzę, dobre samopoczucie, itd. Człowiek posługując się tylko rozumem naturalnym może osiągnąć wiele doczesnych korzyści, lecz na duszy swojej ponieść może ogromną stratę. Człowiek samym tylko rozumem naturalnym może poznać Stwórcę ale nie potrafi Go umiłować. Koniecznie potrzebujemy łaski uświęcającej jak nadprzyrodzone światło dla naszego rozumu. Dopiero rozum ochrzczony ma zdolność szukania Prawdy, życia Prawdą, miłowania Prawdy a w razie konieczności prawy rozum jest zdolny do obrony Prawdy. To prawda, że bez rozumu nie sposób wierzyć. Wiara jest darem duchowym skierowanym do człowieczej duchowości. Nasza cielesność ani zmysłowość nie są zdolne do poruszania się w rzeczywistości nadprzyrodzonej, ponad naturalnej. Osoby z problemami intelektualnymi/”upośledzeni umysłowo”/w zależności od swojej świadomości intelektualnej nie są zdolne do grzechu ciężkiego czyli takiego, który by pozbawił takie dusze blasku łaski uświęcającej. W zależności od stopnia „upośledzenia” intelektualnego nie ponoszą osobistej winy ani kary wyrządzone krzywdy.
    Wiem co piszę bo od przeszło dwudziestu lat jestem ojcem Piotra, który od urodzenia jest po głębokim porażeniu mózgowym. On nie ma grzechu osobistego za to jest ochrzczony, przyjmuję Komunię Świętą na każdej Mszy Świętej, jest bierzmowany. Przepełniony anielska cierpliwością obdarza nas nadzwyczaj błogim pokojem ducha. Nie sposób nie zauważyć skąd to ma w sobie.
    Stachu, Stwórca obdarował człowieka rozumem dla poznania Prawdy. Rozum człowieka zdrowego ze swej stworzonej natury jest prawy/święty/ i zawsze zwrócony ku Prawdzie. Rozum jest władzą ducha człowieczego a nie zmysłowym intelektem. Śmiem twierdzić, że wszystkie osoby ze słabym intelektem mają w zamian mocny rozum i dużo mądrości.
    janusz

    #42 baran katolicki
  43. #42
    Januszu,
    Piszesz: „Dopiero rozum ochrzczony ma zdolność szukania Prawdy, życia Prawdą, miłowania Prawdy”
    Osoby ochrzczone używające rozumu w znacznym zakresie:
    Dzierżyński
    Stalin,
    Hitler,
    Putin,
    i wielu innych.

    #43 grzegorz
  44. #43
    Grzegorzu,
    powtórzę kolejny raz. Rozum jest podarowany człowiekowi jedynie po to by dusza ludzka mogła za pomocą rozumu wydobywać z rzeczywistości cielesnej i duchowej Prawdę objawioną w Jezusie Chrystusie. Wymienione przez Ciebie jednostki nie koniecznie w swoim działaniu posługiwali czy tez posługują się ochrzczonym/prawym/ rozumem.
    Czy zastanawiałeś się nad tym dlaczego zwierzęta nie maja rozumu? Czy zdajesz sobie sprawę, że zwierzęta i rośliny są tylko przedmiotami dla człowieka i nie maja żadnych praw osobowych/podmiotowych/? Rozum stanowi o samoświadomości. Jeśli Pan Bóg chce kogoś ukarać to zabiera mu rozum. Tak zapewne było w przypadku wielkich zbrodniarzy ludzkości.
    janusz

    #44 baran katolicki
  45. #44
    Ludzie też potrafią niszczyć innym rozumy. Rozpropagowywane techniki są coraz bardziej skuteczne.
    A potem zwalają swe winy na karę i Boga.

    #45 Ka
  46. #44
    Januszu,
    Wymienione przeze mnie osoby i wielu innych zbrodniarzy, posługiwali się rozumem o wiele lepiej niż my tu na blogu razem wzięci. Byli też ochrzczeni.
    Pan Bóg rozumu im nie odebrał.

    #46 grzegorz
  47. #46
    Grzegorzu,
    rozumem włada tylko człowieczy duch. Cielesność i zmysłowość człowieka nie ma możliwości poruszania się w rzeczywistości ponad naturalnej/duchowej/. Pozwól, że zapytam Cię; jaką duchowość mieli wymienieni przez Ciebie zbrodniarze? Zdaje się, że nie bardzo rozumiesz co stało się podczas Odkupienia z naturą ludzka. Stawiam tezę, że w wymiarze ducha natura ludzka wróciła do stanu z przed grzechu pierworodnego. Nie wiem czy to herezja czy nie ale jestem przekonany,iż to co spaskudzili Adam i Ewa w Raju skutecznie naprawił Pan nasz i Bóg nasz Jezus Chrystus na Golgocie. Mam na myśli duchowość człowieka po powszechnym Odkupieniu. Co o tym myślisz. Wystarczy spojrzeć zdrowo na szatana by zrozumieć na czym polega jego głupota. Super inteligentny i przepiękny archanioł, jakim był Lucyfer, mówi swojemu Stwórcy „non serviam”. Co musiało zaistnieć w stworzonym rozumie Lucyfera, by doszło do tak głupiego zamachu na Stwórcę? Co stało się z jego anielską mądrością, którą zapewne nie poskąpił mu Bóg?
    janusz

    #47 baran katolicki
  48. #45
    Ka,
    aby dotrzeć do rozumu człowieka szatan musi najpierw uśpić jego sumienie. Działa jak komar. Najpierw znieczula a potem pije do woli. Ta bestia doskonale zna ludzką zmysłowość i gra na uczuciach jak Chopin na własnym fortepianie.
    janusz

    #48 baran katolicki
  49. #47
    Januszu,
    Do czego miała by prowadzić dyskusja o lucyferze , jego rozumie itd? Ja mam doświadczenie piekła jako pustki, niebytu o ile tak ułomnie mogę to wyrazić. Jeśli masz jakieś doświadczenie z lucyferem to Ty wiesz lepiej, co się stało w jego wnętrzu, ja nie wiem i mam wrażenie, że dywagacje o tym do wiary nie prowadzą.
    Tak samo rozdzieranie człowieka na rozum, ducha, cielesność, zmysłowość, jak przybliża do Słowa i Jego zbawienia nas grzeszników?
    Ja widzę człowieka jako i ciało i ducha, widzę że są ze sobą powiązane. Skoro Słowo stało się ciałem, to owo ciało ma swoją funkcję, również dla zbawienia. Może tą funkcją jest właśnie śmiertelność?
    Ty możesz mieś inną wrażliwość, to Bóg prowadzi.

    #49 grzegorz
  50. #47
    Januszu
    Co do Zbawienia, czy też Odkupienia wierzę w to,że mogę być w tym Jego narzędziem idąc w posłuszeństwie Ewangelii (to zawołanie naszego legnickiego Biskupa jednak tu zostało).
    Na ile tak jest ze mną z jak jest z innymi?
    Wierzę, że spotkanie z Nim, z Tym który umarł i żyje zbawia, zostawia trwały ślad w pamięci, sercu, motywacjach, myśleniu , widzeniu świata po to, aby żyć i mieć życie dla innych.
    Wierzę, że Pan Bóg ma Swoje drogi, dociera również tam, gdzie my jako Kościół strukturalny uważamy się za nieobecnych.
    Tak rozumiem powszechność Kościoła, widzę to w pontyfikacie Jana Pawła II, Benedykta XVI, Franciszka, bo w ich świecie żyję.
    Nie podzielam zdania, o ile o to pytasz, że Pan nasz zmienił automatycznie coś w duchu wszystkich sobie współczesnych i w następnych pokoleniach.
    Nawet osobiste spotkanie z Nim zmienia jedynie to (aż to), że idąc swoim życiem dalej, zwracam się do Niego, a On mnie naprowadza. Czasem na to pozwalam, czasem się buntuję 🙂

    #50 grzegorz
  51. #49
    Grzegorzu,
    piekło jako pustka i nie byt nie pochodzi z Ewangelii o Jezusie Chrystusie, który to w jedno znaczy sposób ukazywał piekielną rzeczywistość jako miejsce potępionych czyli nie zbawionych. Subiektywne doświadczenie nie może być prawdziwe bez odniesienia do rzeczywistości obiektywnej spisanej w Piśmie Świętym. Spójrz na współczesną medycynę. Czy znajdziesz dzisiaj lekarza, który całościowo leczy człowieka. Wszystko tam jest wyspecjalizowane/ukierunkowane/ wokół poszczególnych części ludzkiego ciała. Na człowieka można patrzeć całościowo lu ilościowo. Na przykład, czy człowiek bez rąk i nóg to pełny/cały/ człowiek? Czy może więcej jest człowieka w człowieku dorosłym niż w niemowlęciu? Czy myślisz czasami o swoim ciele duchowym, w którym będziesz przeżywał wieczność?
    janusz

    #51 baran katolicki
  52. #50
    Grzegorzu,
    od momentu/czasu/ Odkupienia/ Stwórca widzi każdego człowieka takim jakim go stworzył/pomyślał/. Nie patrzy na Ciebie jak na grzesznika lecz jak na świętego. Tak samo jak grzech Adama i Ewy automatycznie zamknął Niebo dla każdego człowieka, tak też to zamknięte Niebo automatycznie na powrót zostało szeroko otwarte w momencie śmierci naszego Pana i Boga Jezusa Chrystusa na kalwaryjskim krzyżu.
    Od przeszło dwóch tysięcy każdy człowiek rodząc się jest zwrócony ku Prawdzie, ku Niebu. A co poczniesz, kiedy kolejny papież nie będzie Ci przypominał wymienionych przez Ciebie papieży głosząc przedefiniowaną Ewangelię?
    Już dzisiaj widać jak Franciszek wygasza Jana Pawła II i Benedykta XVI.
    janusz

    #52 baran katolicki
  53. #52
    Stwórca ubolewa, co człowiek potrafi zrobić z człowiekiem.
    Wszelkim sadystą mówi NIE i …odwraca się plecami.
    Stwórca widzi człowieka dokładnie takiego, jaki jest /a nie jakiego stworzył/.

    #53 Ka
  54. #51
    Januszu,
    Piszesz: „piekło jako pustka i nie byt nie pochodzi z Ewangelii o Jezusie Chrystusie, który to w jedno znaczy sposób ukazywał piekielną rzeczywistość jako miejsce potępionych czyli nie zbawionych.”
    Pisałem o ułomności wyrażania się w tym temacie.
    Argumenty za tym, aby nazywać piekło „miejscem” są słabsze niż te przemawiające za „pustką”.
    „Miejsce” bowiem, wskazuje na konkretną przestrzeń, nawet fizyczną a na pewno bytową. Nie da się tego obronić zwłaszcza że Bóg pokazuje się nam w Piśmie Świętym jako ten, ogarniający całą rzeczywistość:
    „Wszystko przez Nie się stało,
    a bez Niego nic się nie stało,
    co się stało” J 1,3
    Czy znasz jak piszesz o „rzeczywistości obiektywnej spisanej w Piśmie Świętym”, która mówi o stworzeniu piekła jako miejsca?

    #54 grzegorz
  55. #51
    Januszu,
    Pytasz: „Czy myślisz czasami o swoim ciele duchowym, w którym będziesz przeżywał wieczność?”
    Nie myślę. Mam ten komfort, że nie muszę się o to zamartwiać, gdyż jest to kompetencja Boga. Jak pasażer wygodnego samochodu, którego kierowca decyduje o kierunku jazdy.
    No może nie zawsze tak jest 🙂 czasem próbuję po swojemu…

    #55 grzegorz
  56. #52
    Januszu
    Piszesz: „A co poczniesz, kiedy kolejny papież nie będzie Ci przypominał wymienionych przez Ciebie papieży głosząc przedefiniowaną Ewangelię?”
    Ewangelia Chrystusa jest jedna. Ma też swoją charakterystykę, pozwala się rozpoznać.
    Jeśli Papież nie będzie jej głosił?
    Pan wzbudzi innych: „(Jezus) Odrzekł: «Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą” Łk 19,40

    #56 grzegorz
  57. #52
    Januszu,
    Piszesz: „Niebo automatycznie na powrót zostało szeroko otwarte w momencie śmierci naszego Pana i Boga Jezusa Chrystusa na kalwaryjskim krzyżu.”
    My natomiast czytamy:
    „Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! Mt 7,13-14

    #57 grzegorz
  58. #54
    Grzegorzu,
    Stwórca „ogarnia” czyli panuje nad całą rzeczywistością ale nie jest „całą rzeczywistością”. Bóg nie jest szatanem. W Bogu nie ma diabelskiej mentalności. Bóg piekła nie stworzył. Twórcą piekła jest Lucyfer i całe grono szatanów i diabłów. Człowiek odwracając się od Stwórcy/Prawdy/ obiera kierunek przeciwny, który prowadzi do piekła.
    Grzegorzu, jeśli piekło nie jest „miejscem” to czym jest?
    janusz

    #58 baran katolicki
  59. #55
    Grzegorzu,
    skąd masz pewność, że oddałeś kierownicę własnego żywota we właściwe ręce?
    Szatan potrafi bardzo dobrze małpować/udawać/ Boga.
    janusz

    #59 baran katolicki
  60. #56
    Grzegorzu,
    to prawda, że Święta Ewangelia jest jedna i nie zmienna. Nie potrzeba zmieniać Ewangelii by zmienić Jej sens i cel. Wystarczy przedefiniować znaczenie pojęć/słów/ jakimi się Ona posługuje. To można zaobserwować i doświadczyć również w Twoim pragnieniu uwspółcześnienia hermetycznego języka Dobrej Nowiny. Jaką mamy pewność, że z wodą nie wylejemy do rynsztoka żywego człowieka?
    janusz

    #60 baran katolicki
  61. #57
    Grzegorzu,
    dla nas Katolików tą ciasną bramą i wąską drogą, która prowadzi do życia jest bez wątpienia „konfesjonał” Sakramentu Pokuty i Pojednania, gdzie realnie i substancjalnie stajemy się święci a nie grzeszni.
    janusz

    #61 baran katolicki
  62. #59
    Januszu
    Do tego służy mi wspólnota: moja rodzina, w parafii,przyjaciele i znajomi.
    W tych miejscach odbywa się na różne sposoby Liturgia, w której uczestniczę jako dawca i biorca.
    W tych okolicznościach jestem „odrywany od kierownicy”, uczę się cierpliwości pasażera na tylnym siedzeniu 🙂

    #62 grzegorz
  63. Januszu,
    Jeśli nie znasz „rzeczywistości obiektywnej spisanej w Piśmie Świętym” dotyczącej stworzenia przez Boga piekła, to nie pisz o tym w formie kategorycznej ( używając dużych kwantyfikatorów) proszę 🙂

    #63 grzegorz
  64. #58
    Januszu,
    Piszesz: „Stwórca „ogarnia” czyli panuje nad całą rzeczywistością ale nie jest „całą rzeczywistością”
    Wiem, że Twoje poglądy muszą Cię prowadzić do takiego stwierdzenia. Jest to droga do wielobóstwa.
    Bóg tymczasem zachęca: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”

    #64 grzegorz
  65. #58
    Januszu
    Piekło jest nieistnieniem o ile przy tej refleksji jesteś w stanie zawiesić swój rozum na kołku 🙂

    #65 grzegorz
  66. #63
    Grzegorzu,
    piszesz sugerując, że to Bóg jest stwórcą piekła.”Jeśli nie znasz „rzeczywistości obiektywnej spisanej w Piśmie Świętym” dotyczącej stworzenia przez Boga piekła …”. na jakiej podstawie dajesz taką tezę i gdzie jest to w Biblii napisane?
    Ponownie powtórzę; „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”. Piekło jest dziełem szatana a nie Boga. Skąd wziąłeś wiarę w nieistnienie duszy człowieka, która ze swej natury jest nieśmiertelna, wieczna choć nie wiekuista? Pasażer czy pasożyt we własnej skórze? Nie ma takiego „kołka”, na którym mógłbym zawiesić „ducha rozumu”/Iz 11,2/.
    janusz

    #66 baran katolicki
  67. #60
    Januszu
    Bóg wie, że słowa w ustach czŁowieka przekonanego o wŁasnej świętości Łatwo są redefiniowalne. Dlatego SŁowo staŁo się CiaŁem.SŁowo staje się dla nas doświadczeniem, spotkaniem z żywym Jezusem. Tego już nie da się zredefiniować. Dlatego liturgii SŁowa towarzyszy w Eucharystii liturgia CiaŁa i Krwi Pańskiej. Dlatego przyjęte z wiarą tworzy żywą strukurę we wnętrzu człowieka. Nie przez 2 godziny, ale do czasu spotkania z drugim w domu w pracy, w szkole. Tam umiera i zmartwychwstaje, bo jest to CiaŁo Paschalne.

    #67 grzegorz
  68. #64
    Grzegorzu,
    wiara w Trójcę Przenajświętszą nie jest drogą do wielobóstwa.
    Trzy Osoby to jeden Bóg.
    janusz

    #68 baran katolicki
  69. #66
    Januszu
    Jeśli uznajesz, że Bóg stworzyŁ niebo i ziemię a szatan piekŁo to znaczy, że uznajesz dwóch stworzycieli.
    To jest ślepa uliczka. Szatan nie jest stworzycielem tylko destruktorem.

    #69 grzegorz
  70. #66
    Januszu
    Tak właśnie widzę zagubioną duszę wiecznie i bezkuteczni szukającą Boga w nieistnieniu. To jest wizja piekła, oszukańczej ewangelii szatana.

    #70 grzegorz
  71. Jeśli mowa o piekle, pamiętamy, że Pismo mówi, że Anioł strącił szatana na ziemię a piekło stworzyli ludzie, którzy tak jak on, nie chcą służyć Bogu.
    Skąd wojny, zawiści między nami?
    Szatan sam siebie oszukuje i oszukuje innych, że nie jesteśmy własnością Boga.
    Niektórzy się dziwią dlaczego zło triumfuje.
    Po prostu zło ma jednak siłę przebicia.
    Sam to widzę jednak po sobie, gdy się zdenerwuję nawet na byle co.

    #71 chani

Dodaj Komentarz






css.php