Zadziwiający i wprost uderzający jest proklamowany dzisiaj fragment Listu, jaki kiedyś napisał św. Paweł do swego ucznia, później biskupa Tymoteusza. Św. Paweł traktował Tymoteusza jako swoje umiłowane dziecko, zrodzone przez Ewangelię. Łączyły więc ich bliskie więzy przyjaźni i doświadczenia łaski w Jezusie Chrystusie. Apostoł napisał do Tymoteusza jako biskupa Efezu dwa listy. Pisał do niego z całą serdecznością przekazując mu to, co uważał za najistotniejsze. Ważne jest już to, jak w pierwszym z tych listów przedstawia się. Właśnie to słyszymy podczas liturgii 24. Niedzieli roku C.

Najpierw, nawiązując do faktu powołania do misji apostolskiej, św. Paweł mówi z wdzięcznością, którą w szczególny sposób motywuje wspomnieniem tego, kim on był w momencie powołania. To wtedy – niewątpliwe odniesienie do wydarzenia pod Damaszkiem – jak pisze Jezus Chrystus:

uznał mnie za godnego wiary,
skoro przeznaczył do posługi sobie mnie,
dawniej bluźniercę, prześladowcę i oszczercę.

Bluźnierca uznany z godnego wiary

Zaskakujące jest to zestawienie: ktoś, kto był bluźniercą, prześladowcą i oszczercą, zostaje wybrany na świadka godnego wiary. Między jednym a drugim stanem (sytuacją życiową i koncepcją życia) musiała dokonać się totalna przemiana.

W swoim Liście św. Paweł – zanim napisze przytoczone wyżej słowa – nie omieszkał wcześniej wyrazić swego stosunku do Prawa oraz do tych, którzy nie zachowują Prawa i postępują jako bezbożni i grzesznicy (1Tm 1,6-11). To jednak nie przeszkadzało mu określić siebie samego jako bluźniercę, prześladowcę oszczercę. W ten sposób też jakby poddał się wyrokowi, jaki czeka wszystkich przestępców.

A jednak

A jednak św. Paweł ma świadomość, że w nim dokonała się przedziwna przemiana. Przestępca został uznany za wiarygodnego świadka. Stało się to za łaską samego Boga przez Jezusa Chrystusa.

Dostąpiłem jednak miłosierdzia,
ponieważ działałem z nieświadomością, w niewierze.
A nad miarę obfita okazała się łaska naszego Pana,
wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie
.

Jako Apostoł pisze list do swego umiłowanego ucznia, z którym łączyły go nie tylko więzy przyjaźni w Chrystusie, ale także poczucie odpowiedzialności, jaka spoczywała na Tymoteuszu jako biskupie. W ten sposób daje mu wskazania, jak patrzeć na przemianę człowieka dokonującą się w Chrystusie. Paweł wysuwa niejako na pierwszy plan właśnie to swoje doświadczenie przemiany z bluźniercy na wiarygodnego świadka.

Nie wydobywa na pierwszy plan innych swoich cech czy zasług, lecz to ze swej przeszłości, co mogłoby go dyskredytować, gdyby mu zależało na jego dobrym imieniu. Wprost przeciwnie: właśnie to eksponuje i tym samym pośrednio poleca swemu uczniowi – biskupowi, żeby też podobnie myślał o sobie.

Nie zapomina, kim jest

Jest uderzające to, co Paweł już jako Apostoł, który zwraca się do swego ucznia Tymoteusza – biskupa, a więc odpowiedzianego za kierowanie powierzonymi sobie chrześcijanami. Mówi o wielkości i godności tego, co głosi i co przekazuje Tymoteuszowi:

Nauka to godna wiary i zasługująca na całkowite uznanie,
że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników,
spośród których ja jestem pierwszy.
Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to,
by we mnie pierwszym
Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność
jako przykład dla tych,
którzy w Niego wierzyć będą na życie wieczne.

Trudno o bardziej wymowne a w pewnym sensie prowokujące przesłanie i świadectwo tego, co stanowi rdzeń chrześcijańskiej nauki. Apostoł i nauczyciel wiary przedstawia siebie jako grzesznika, który doświadczył miłosierdzia Bożego. To doświadczenie nie zdejmuje z niego prawdy o jego grzeszności, która została oświecona wielkodusznością przygarnięcia przez Jezusa Chrystusa.

Perspektywa

Tę swoją sytuację św. Paweł przedstawia jako przykładową dla wszystkich grzeszników. Jest to też wezwanie i propozycja dla każdego z nas: zbawionych grzeszników. Grzeszników przeżywających swoje zbawienie i tak – dzięki łasce Boga – mającymi udział w świętości Boga.

Na ile to pojmujemy, zostawiamy za sobą i zwlekamy z siebie to wszystko, co bezbożność i bezprawie oraz wszelkie zniewolenie grzechem. Za łaską Boga przeżywamy nawrócenie i wyzwolenia. To jest chrześcijańska perspektywa życia. To też jest pomoc w takim pojmowaniu i przeżywaniu siebie, by właściwie spotykać drugiego, bliźniego i w pokorze oraz wdzięczności za wielkoduszność Boga z tym bliźnim wchodzić w jedność i komunię tworząc Kościół jako wspólnotę odkupionych grzeszników, którzy doświadczają daru świętości od Boga.

Tego sobie życzymy i w tym się wspieramy jako grzesznicy, którzy poznali łaskę Boga i cieszą się komunią i jednością na drodze wyzwolenia i świętości.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

143 komentarze

  1. Obudziłam się dzisiejszej nocy i nie mogę zasnąć.
    Zajrzałam na bloga i przypomniałam sobie dzisiejsze życzenia składane mi z okazji rocznicy moich urodzin
    …a były to piękna życzenia: „Życzę ci nawracania się do tego, co Boże, zgodne z wolą Bożą” – tego właśnie mi potrzeba, Ducha Świętego, by mnie prowadził i upominał w sobie właściwy sposób i karcił również…
    …jak cudownie jest wychodzić z ciemności, gdzie się nic nie widzi, do światła, aby zobaczyć swoją grzeszność przede wszystkim i cieszyć się życiem i Bożymi darami – przyrodą, wydarzeniami dnia i spotykanymi ludżmi 🙂
    …”Za łaską Boga przeżywamy nawrócenie i wyzwolenia.”… Ks. Bp

    #1 niezapominajka
  2. „Dostąpiłem jednak miłosierdzia,
    ponieważ działałem z nieświadomością, w niewierze”.
    Czy święty Paweł był bluźniercą? Czyż nie był wiernym Izraelitą uznanym za sprawiedliwego w wierze? Działał nieświadomie to jak mógł być grzesznikiem w naszym rozumieniu?
    janusz

    #2 baran katolicki
  3. „Apostoł i nauczyciel wiary przedstawia siebie jako grzesznika, który doświadczył miłosierdzia Bożego. To doświadczenie nie zdejmuje z niego prawdy o jego grzeszności, która została oświecona wielkodusznością przygarnięcia przez Jezusa Chrystusa”.
    Księże Biskupie, jak rozumieć mamy dzisiaj święty Sakrament Pokuty i Pojednania. Co dzieje się w człowieczej duszy po sakramentalnym „i ja odpuszczam Tobie grzechy w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”?
    Czy sakramentalne rozgrzeszenie nie czyni z grzesznika świętym w sposób cudowny podobny do tego, co doświadczył święty Paweł pod Damaszkiem?
    Kiedy grzesznik przestaje być grzesznikiem?
    janusz

    #3 baran katolicki
  4. Oj, mocno mnie dotyka świadectwo S. Pawła, bo On nie ukrywa swojej przeszłej grzeszności, a nawet w oparciu o nia staje se jeszcze bardziej wiarygodnym świadkiem Ewangelii.
    A ja ? najlepiej zakopalabym swoja przeszłości, a nawet drżę, że swiat mógłby ją odkryć w całości.
    To Słowo jeszcze bardziej otwiera mi oczy na moją grzeszną naturę .

    ps. a teraz bedę ukrywać to, że moje dziecko/dorosłe/ jedzie za granicę na ślub zaprzyjaźnionych gejów
    /dobrze, że chociaz tutaj mogę sie przyznać/

    A co Wy na to?

    #4 Klara
  5. #3
    baran katolicki
    Ciągle się spowiadamy z tych samych grzechów i to idzie automatycznie. Przyzwyczailiśmy się do nich. I jak tu być świętym?
    Kiedyś na kazaniu ksiądz powiedział, że jak zapytał się dzieci komunijnych dlaczego ciągle się spowiadamy z tych samych grzechów to jedno z nich powiedziało, że nie spowiadamy się Bogu.
    No tak jakiś w tym jest sens bo czasami przychodzi się do spowiedzi żeby sobie „ulżyć”, żeby zagłuszyć sumienie.

    #5 chani
  6. A macie takie wrażenie, że czasami jakby Bóg kierował waszymy myślami?
    Czy to wogóle możliwe?
    A jeśli tak to Bóg sam wybiera osoby, które chce zbawić, uczynić świętymi i nimi kieruje tak, że czasami im się udaje coś co według ich mniemania już jest niewykonalne, „pies pogrzebany”.
    Czasami pewnie niektóre osoby czyni zatwardziałymi.
    On ma wszystko pod kontrolą.
    Nie bez przesady Jezus powiedział „Beze Mnie nic uczynić nie możecie”.
    Można potępiać osoby, które nie wierzą, nie chodzą do kościoła, ale czy wtedy nie potępiamy ich Stwórcy?

    #6 chani
  7. #4
    Klara,
    czy owi geje/grzesznicy=świnie/ to ochrzczeni Katolicy w świętej Wierze rzymskokatolickiej? Piszesz „ślub”. W jakim sensie to ślub? Czy „nie daj Boże” nie jest to profanacja świętego Sakramentu Małżeństwa? Być może to zwykła impreza w zdeprawowanym duchowo i psychicznie środowisku. Osobiście odradzam bliski kontakt z wirusem lgbt.
    janusz

    #7 baran katolicki
  8. #5
    chani,
    tak jak nieustannie mamy się modlić tak też nieustannie się spowiadać. Spójrz tylko jak dbasz o codzienną higienę własnego ciała. Woda i mydło to normalka bynajmniej trzy razy na dobę. Można jeszcze oszukać swój smród zapachowym dezodorantem ale na dłuższą metę brak kąpieli wyjdzie na zewnątrz i wtedy wszyscy poczują śmierdzącą prawdę. Podobnie jest z codzienną higieną własnego ducha. On też potrzebuje nieustannej kąpieli Przenajświętszą Krwią Pana Jezusa Chrystusa. Jako człowiek Twoja dusza/życie/ jest cielesna i duchowa. Ciało materialne jest tylko uzewnętrznieniem ducha jaki jest w Twojej duszy. Po każdej fizycznej kąpieli czujemy się lepiej, wyglądamy lepiej, jesteśmy lepsi. Podobnie i po każdej sakramentalnej spowiedzi czujemy się lepiej, jesteśmy lepsi i wyglądamy lepiej po śród Świętych Obcowania. Nie księdzu się spowiadasz lecz sakramentalnemu Chrystusowi.
    janusz

    #8 baran katolicki
  9. #6
    chani,
    każdy człowiek dla Stwórcy jest umiłowanym prototypem. Wśród ludzi nie ma klonów. Wszyscy z racji swojego człowieczeństwa przeznaczeni jesteśmy do zbawienia. W świętej Wierze rzymskokatolickiej predestynacja ma tylko charakter doczesny ale nigdy wieczny. Pamiętaj, że czas ucieka a wieczność czeka.
    janusz

    #9 baran katolicki
  10. #7
    Tym wirusem nie można się zarazić i nie jest przenoszony drogą płciową.
    Myślę że źadna łaźnia (spowiedź) nie pomoże pielęgnując w sercu taką nienawiść do bliźniego (brak postanowienia poprawy)
    A rodzicom którzy mają homoseksualne dziecko pewnie zaproponujesz póżną aborcję a im samym kastrację.
    Żal mi Ciebie. Nauka Jezusa Chrystusa jest dla Ciebie zbyt prosta. „Idżcie na cały świat i głoście ewangelię ” także do tych co jej nie znają. Jezus Chrystus szedł do najbardziej znienawidzonych w swoich czasach ludzi celników I prostytutki, dawał im miłość.
    Ty dajesz tylko swoje przeintelektualizowane filozofie co jest dobre a co złe. Nie ma w tym życia ( zmartwychwstania)

    #10 St(r)ach
  11. #7
    Pewnie nie powinienem ale trudno, nie jestem aniołem. Jesteś zabójcą, w swoim sercu uśmierciłeś homoseksualistów. Widzę że wszyskim nam potrzeba prawdziwego nawrócenia. Przepraszam ale nie chcę aby moje dziecko umarło bo ktoś odmawia mu nawrócenia.

    #11 St(r)ach
  12. „uznał mnie za godnego wiary,
    skoro przeznaczył do posługi sobie mnie,
    dawniej bluźniercę, prześladowcę i oszczercę”
    W kontekście walki z ” tęczową zarazą” nie mogliśmy dostać lepszego słowa. Kto ma uszy niechaj słucha. Dla mnie osobiście jest to słowo dające nadzieję, że moja walka z Bogiem o moj świat też może być zakończona dzięki Łasce Bożej. Moje pomysły rozwiązania moich problemów często stoją (zresztą jak tutaj widać) w sprzeczności z ewangelią .

    #12 St(r)ach
  13. #3
    Januszu,
    Piszesz:”Czy sakramentalne rozgrzeszenie nie czyni z grzesznika świętym w sposób cudowny podobny do tego, co doświadczył święty Paweł pod Damaszkiem?”
    Nawrócenie Szawła nie nastąpiło w cudowny sposób pod Damaszkiem. Wtedy bowiem Szaweł oślepł i ten, który swoją mocą górował nad innymi stał się niemocny do tego stopnia, że inni musieli go zaprowadzić do miasta a sam nie mógł ani jeść ani pić:
    „Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce. 9 Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił.” Dz 9,8-9
    Nawrócenie, cud nawrócenia a właściwie nawracania (w co nie wierzysz) dokonuje się we wspólnocie a nie w sposób indywidualny.
    Dlatego Pan wysłał Ananiasza, aby obwieścił Szawłowi Dobrą Nowinę i go ochrzcił:
    „Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: «Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym». 18 Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony.” Dz 9,17-18
    Grzech bowiem nie dotyczy „JA”, ale dotyczy „jestem dla” a więc relacji z drugim człowiekiem. Dlatego lekarstwo musi być adekwatne – ta relacja jest uzdrawiana.
    Dalej idąc skutkiem nawrócenia nie jest świętość „Ja”, ale taka zmiana relacji z drugim człowiekiem, w której z człowieka, który dąży do własnej świętości rodzi się człowiek uświęcający innych mocą Ducha Świętego, nie zabiegający o świętość dla siebie, ale jako ten który dostąpił miłosierdzia Jezusa Chrystusa i oddaje to usprawiedliwienie jako dar darmo innym.
    Jest jeszcze jedna rzecz warta zauważenia.
    Ananiasz przyszedł do Szawła bez jego zaproszenia. To nie Szaweł zwrócił się pierwszy o pomoc, ale Pan skierował Ananiasza do niego. Jak nierozumne jest więc czekanie z Dobrą Nowiną, aż grzesznik , sodomita, protestant czy muzułmanin (wg Twoich koncepcji) się opamięta. Wystarczy odczytać wolę Pana, który sam posyła.

    #13 grzegorz
  14. #3
    Januszu
    Pytasz:”Kiedy grzesznik przestaje być grzesznikiem?”
    W momencie śmierci.
    Chrzest jest zanurzeniem człowieka w śmierć, dlatego gładzi wszystkie grzechy.
    Ta prawda tak mocno przemawiała do wiernych, że za czasów św. Ambrożego chrzest odkładano na czas tuż przed śmiercią fizyczną.
    Jednak okazji do „śmierci”, do oddawania tego co uznaję za cenne dla mnie jest i na co dzień wiele.
    Sakramentalne rozgrzeszenie uwrażliwia na codzienne życie mocą chrztu, oddala przeszkodę a więc lęk przed umieraniem, w jakiejkolwiek formie Pan Bóg każdemu z nas je wyznaczył.

    #14 grzegorz
  15. #7 Januszu,
    Piszesz:” Osobiście odradzam bliski kontakt z wirusem lgbt.”
    A ja czytam: „Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!». Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony”
    Pytałeś mnie kiedyś Januszu, co to znaczy człowiek z krwi i kości. To taki, którego mogę przytulić, gdy inni go omijają szerokim łukiem.
    Nie dlatego, że jestem odważny i się nie boję ale dlatego, że lepiej być gejem z Jezusem niż „świętym Ja”.

    #15 grzegorz
  16. #10 Stachu, #15 Grzegorzu.
    Święty Kościół Rzymskokatolicki, którego na miarę świętości jesteśmy członkami nie jest i nie może by biblijną karczmą z przypowieści o „Dobrym Samarytaninie”.
    Proszę zauważyć, że miłosierny Samarytanin nie zabrał pobitego biedaka do własnego domu lecz oddał go pod opiekę w miejscu publicznym. Karczma żydowska mogła spełniać jakąś rolę szpitala, gdzie leczono za pieniądze a nie za „Bóg zapłać”.
    Upieracie się za tym by poranionych grzeszników leczyć w Domu Bożym, który jest miejscem świętym.
    Kardynał Konrad Krajewski zaprosiłby ideowych uczestników lgbt do białostockiej Katedry. Mam „lepszy” pomysł. Niech odprawi Mszę Świętą w towarzystwie trzody chlewnej. Coś tam mówił o Spowiedzi świętej, ale nie za bardzo widzi taką konieczność już u bram świętej Katedry.
    Czy święty Kościół Rzymsko katolicki to szpital polowy? Widzę mój Kościół jako koszary polowe, gdzie nabierają sił żołnierze szykujący się do ataku na pierwszej linii frontu.
    janusz

    #16 7baran katolicki
  17. #7
    Chyba jednak najlepiej zrobię, gdy obejmę ich modlitwą.

    #17 Klara
  18. #8 baran katolicki
    A jeśli Bóg rzeczywiście cię prowadzi i czuwa nad tobą dniem i nocą tak, że codziennie o Nim myślisz i On mieszka w tobie to czy też trzeba się spowiadać?

    #18 chani
  19. Według mnie to trochę Kościół zaczął wyrywać ten chwast z ziemi a razem z chwastem i zboże też.
    Zamiast poczekać na Boga to niektórzy chyba sprawy wzieli w swoje ręce, bo jak się słyszy to przecież „trzeba dbać o czystośćź wiary, o czystość rodziny” a pewnie nie czekać na Boga.
    Wierzymy w Niego, przyjmujemy Go w komunii i jak się później zachowujemy? Czy nie drżymy o świętość wiary zapomijąc, że jeśli Bóg jest w naszej wierze to nie mamy się o co bać.
    Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam.
    Tak samo z rodzinami – jeśli Bóg rzeczywiście w niej mieszka, to nic się złego nie stanie.
    Dzieci same wiedzą, co jest dobre co złe i wybierają to co dobre. Znam to z patrzenia na sąsiadów.

    #19 chani
  20. #13
    Grzegorzu,
    jaki grzech popełnił święty Paweł przed i po nawróceniu? Czy możesz zlokalizować grzech świętego Pawła rozumiany współcześnie po katolicku? Czym zgrzeszył Szaweł gdy jeszcze nie był Pawłem? Powiadasz, że:”Nawrócenie Szawła nie nastąpiło w cudowny sposób …”. Dla współczesnego neokatolika nawrócić się w trzy dni to cud nad cudami. Basia,chani i inni powiedzą, że to nie możliwe. Przecież „normalne” nawrócenie trwa aż do śmierci, powiedzą nowo narodzeni katolicy. Grzegorzu, piszesz: „Nawrócenie, cud nawrócenia a właściwie nawracania (w co nie wierzysz) dokonuje się we wspólnocie a nie w sposób indywidualny”. Na przykładzie biblijnego Szawła widać, że wspólnota wcale Bogu nie jest potrzebna do osobistego nawrócenia. Zobacz, poznanie jakiej Prawdy oślepiło Szawła? Indywidualnie, sam na sam . Stwórca i stworzenie spotyka się w relacji osobowej/podmiotowej/. Człowiecze „ja” w relacji z boskim „Ty” ślepnie na swoje „ja” by na powrót odkryć w sobie to święte” ja”.
    Grzegorzu, ośmielę porównać wydarzenie pod Damaszkiem z wydarzeniem pod konfesjonałem. To jest ta sama rzeczywistość. Nie wiem jak „Ty” ale ‚ja’ za każdym razem „spadam z konia” i staję nagi przed Stwórcą podczas każdej sakramentalnej spowiedzi. Tak jak Szaweł słyszę w swoim grzechu, „dlaczego Mnie prześladujesz?”. „Kto Ty jesteś” kiedyś pytałem ? Dzisiaj wiem, że jest to święty Kościół Rzymskokatolicki, który krwawi na skutek każdego mojego grzechu. Mój grzech rani najpierw mnie, potem najbliższych aż po każdego człowieka. Grzesząc „morduję” wiarę swoją i innych. Grzegorzu, „Skruszonemu grzesznikowi pragnącemu rozpocząć nowe życie Bóg przebacza wszystkie przewinienia. Dzieje się to za pośrednictwem Kościoła, który działa przez posługę kapłanów. Spowiednik wypowiada słowa: „Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna, i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen”. „Grzesznikowi, który w sakramencie spowiedzi okazuje swoje nawrócenie słudze Kościoła, Bóg udziela przebaczenia przez znak rozgrzeszenia i w ten sposób sakrament pokuty zostaje dopełniony. Zgodnie z Bożym planem, według którego ukazała się ludziom dobroć i miłość Zbawiciela — naszego Boga, Bóg chce przez widzialne znaki udzielić nam zbawienia i powtórnie odnowić zerwane przymierze. Przez sakrament pokuty Ojciec przyjmuje syna, który do Niego wraca, Chrystus bierze na ramiona zgubioną owcę i odnosi do owczarni, a Duch Święty na nowo uświęca swoją świątynię albo pełniej w niej zamieszkuje”. http://www.teologia.pl/m_k/zag06-4n.htm
    Grzegorzu, piszesz: „Grzech bowiem nie dotyczy „JA”, ale dotyczy „jestem dla” a więc relacji z drugim człowiekiem”. Ksiądz Tischner za Karlem Rahnerem spłycił „człowieka” do relacji uznając w „człowieku” osobę jako przypadłość/część/ Boga. Na tym zbudował swoją filozofię pozbawiając człowieka suwerenności/substancjalności/. Nie czas i miejsce na wgłębianie się w modernizm, który dzisiaj panoszy się w wierze katolickiej. Jesteśmy na poziomie parafian i trzymajmy się zdrowej nauki/zdrowej wiary/. Gdyby nie było w Tobie „ja” nie mógłbyś zgrzeszyć. Do każdej relacji potrzebne jest „ja” i „ty”. Personalna przypadłość nie jest zdolna do miłowania i relacjonowania się z innymi przypadłościami.
    janusz

    #20 baran katolicki
  21. #14
    Grzegorzu, co z grzesznikiem, który umiera w grzechu ciężkim/śmiertelnym/?
    janusz

    #21 baran katolicki
  22. #18
    chani,
    kiedy ostatni raz byłeś u Spowiedzi świętej. Chodzi o spowiedź sakramentalną.
    janusz

    #22 baran katolicki
  23. Basiu,
    to prawda, że napisałem do Grzegorza, że „wola moja jest Wolą Bożą”. Chodziło o to, że moja wola jest wolą stworzoną przez Stwórcę. To oznacza, że moja wola jest bardzo dobrym darem dla mnie od Bożej Woli. Niejako Stwórca dzielił się Swoją Wolą ze swoim stworzeniem. Cały przecież jestem Bożym człowiekiem. I to jeszcze bardo dobrym człowiekiem. Jest z czego się radować i za co dziękować.
    janusz

    #23 baran katolicki
  24. #16
    Janusz
    dobrze wiesz że przypowieści są obrazem zamysłu Bożego, postaw i zachowań według których powinniśmy żyć. Nie są to opisy konkretnych wydarzeń. Nie zabrał go do domu bo byl w podróży, nie wiem miał może wezwać karetkę?
    Właśnie to miejsce może być Domem Bożym. Miejsce gdzie każdy może otrzymać ratunek. Ratunkiem jest miłość która wymaga ofiary i która wszystko zmienia.
    Uwierzyłem w Ewangelię Jezusa Chrystusa, chociaż ni jak moje życie tego ni dowodzić, ale Ona daje mi nadzieję, bo jest skierowana do wszystkich bez wyjątku. Twoje poprawki ograniczają jej zasięg tylko do tych, których postawy potrafisz pojąć.

    #24 St(r)ach
  25. #16
    Jeszcze jedna myśl, jeżeli można.
    Używając Twojej logiki i pokrętnych porównań,dochdzimy jednak do celu. Jezus Chrystus odprawił swoją paschę właśnie dla takiej „trzody chlewnej „Nie cofnął się nawet przed śmiercią a jej skutkami i zmartwychwstaniem ogarnął wszystkie „świnie ” bez względu na ich wagę . Zarówno te które przybijały gwoździe jak i te którym się wydawało że tylko patrzą .
    Nic nas nie różni, tylko my już wiemy że Chrystus zmartwychwstał a oni jeszcze nie.

    #25 St(r)ach
  26. #22 baran katolicki
    Bóg wysłuchuje moich grzechów coddziennie. Wie, jak biadolę nad moim życiem, jak mi coś się nie układa.

    #26 chani
  27. #20
    Nie wiem, czy rozumiem. Chcesz powiedzieć, że prześladowanie wyznawców Chrystusa przez Szawła nie było grzechem, bo nie znał objawienia, a ta sama miara nie odnosi się do neopogan (homoseksualistów), którzy też go nie znają.
    Piszesz że Bogu do nawrócenia Szawła nie jest potrzebna wspólnota, bo oświeciło Go światło samego Chrystusa. Owszem, tylko gdyby nie poźniejsi współbracia ze wspólnoty nie wiedziałby Co/Kto Go oślepił. To u nich dowiedział się, że to był Jezus Chrystus. W ten sposób mógł Go doświadczyć/poznać.
    #23
    Jeszcze moje wątpliwości dotyczą „Twojej woli „. Piszesz że jest ona cząstką Woli Boga, gdyż cały jesteś stworzeniem Bożym. Ok, ale czy nie bierzesz pod uwagę, że Bóg uwolnił tą Twoją cząstkę spod Swego wpływu i Ty sam w pełni nią zarządzasz.
    W przeciwnym razie ta logika prowadzi do wniosku w przypadku ludzi niewierzących i zatwardziałych grzeszników, że cząstka woli Bożej, którą ich Bóg obdarzył nie jest dobra, a co za tym idzie Bóg nie jest dobry. Coś mi tu nie pasuje, albo po prostu tego nie pojmuję.

    #27 St(r)ach
  28. Januszu
    Piszesz:
    #13 Grzegorzu, jaki grzech popełnił święty Paweł przed i po nawróceniu?

    Januszu, skąd mam wiedzieć o jego konkretnych grzechach? Chyba nie myślisz, że był bezgrzeszny?
    …………..
    Czy możesz zlokalizować grzech świętego Pawła rozumiany współcześnie po katolicku? Czym zgrzeszył Szaweł, gdy jeszcze nie był Pawłem?

    Nie jestem biblistą, ale były to prawdopodobnie grzechy podobne do naszych – pieniądze, władza, uczucia. A przede wszystkim jego faryzejskie podejście do Prawa. Z racji swoich uprawnień więził i mordował ludzi. I to wierzących w tego samego Boga, chociaż inaczej i dlatego że inaczej
    ……………
    Powiadasz, że: „Nawrócenie Szawła nie nastąpiło w cudowny sposób …”. Dla współczesnego neokatolika nawrócić się w trzy dni to cud nad cudami.
    Basia, chani i inni powiedzą, że to nie możliwe. Przecież „normalne” nawrócenie trwa aż do śmierci, powiedzą nowo narodzeni katolicy.

    Miałem na myśli, że jego nawrócenie nie nastąpiło tylko wtedy pod Damaszkiem, ale później, gdy zgodził się na chrzest i oddał swoje życie w służbie Ewangelii.. Pod Damaszkiem nastąpił moment słabości, co jest zawsze początkiem nawrócenia.
    …………….

    #28 grzegorz
  29. Januszu
    Piszesz:Stwórca i stworzenie spotyka się w relacji osobowej/podmiotowej/. Człowiecze „ja” w relacji z boskim „Ty” ślepnie na swoje „ja” by na powrót odkryć w sobie to święte”ja”.

    Nie odkryć w sobie Januszu, tylko z drugim człowiekiem. Nie jesteśmy stworzeni aby żyć dla siebie . Życie dla siebie jest grzechem, skutkiem grzechu. Nie chodzi tu o jakieś rozmazanie własnej osobowości czy indywidualności. Twoje czy moje „Ja” jest święte wtedy i tylko wtedy, gdy pozwala się prowadzić Bogu. Pamiętasz, jak pisaliśmy o tym jak długo Ciało Pańskie jest fizycznie Ciałem. Musi być zawsze, bo po niedzielnej mszy świętej jest poniedziałek, wtorek, czwartek, i codziennie potrzebujemy Jego działania w świecie fizycznym, cielesnym bo w takim żyjemy obecnie.
    …………………..
    Grzegorzu, ośmielę porównać wydarzenie pod Damaszkiem z wydarzeniem pod konfesjonałem. To jest ta sama rzeczywistość. Nie wiem jak „Ty” ale ‚ja’ za każdym razem „spadam z konia” i staję nagi przed Stwórcą podczas każdej sakramentalnej spowiedzi. Tak jak Szaweł słyszę w swoim grzechu, „dlaczego Mnie prześladujesz?”. „Kto Ty jesteś” kiedyś pytałem ? Dzisiaj wiem, że jest to święty Kościół Rzymskokatolicki, który krwawi na skutek każdego mojego grzechu. Mój grzech rani najpierw mnie, potem najbliższych aż po każdego człowieka. Grzesząc „morduję” wiarę swoją i innych.

    Jest to prawda. Jest jednak jeszcze inny , dalszy, ważniejszy wymiar spowiedzi. Przecież i Żydzi wiedzieli,że grzeszą, że ranią innych itd.Wierzyli w miłosiernego Boga.Nie wiedzieli jednak, jak mają z tym żyć. Raz w roku w Jom Kipur kapłan nakładał na kozła ręce i te wszystkie grzechy składał na niego, aby oczyścić z nich Lud. Na próżno. I ty nie oczyścisz się w ten sposób na spowiedzi. Spowiedź jest po to, abyśmy Ty i ja mogli żyć jako grzeszni, dzięki wzajemnemu przebaczeniu. Ja w domu nie lubię sprzątać, i chociaż się staram to poprawić to i tak nie spełniam tego, czego oczekiwałaby Agnieszka.Ona jednak pozwala mi z tym żyć, gdyż sama bierze szmatę i zasuwa. Są tez sytuacje odwrotne, gdy ja biorę na siebie Jej niedociągnięcia. Tak oboje grzeszni ,możemy żyć w miłości. Opisałem sytuację trywialną, ale są dużo poważniejsze obszary życia, gdzie dzieje się tak samo dzięki przyjmowaniu obecności Jezusa Chrystusa.

    #29 grzegorz
  30. Januszu piszesz:
    Grzegorzu, „Skruszonemu grzesznikowi pragnącemu rozpocząć nowe życie Bóg przebacza wszystkie przewinienia. Dzieje się to za pośrednictwem Kościoła, który działa przez posługę kapłanów.

    O to chodzi-we wspólnocie!
    ………………………….
    Piszesz:Spowiednik wypowiada słowa: „Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna, i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen”. „Grzesznikowi, który w sakramencie spowiedzi okazuje swoje nawrócenie słudze Kościoła, Bóg udziela przebaczenia przez znak rozgrzeszenia i w ten sposób sakrament pokuty zostaje dopełniony. Zgodnie z Bożym planem, według którego ukazała się ludziom dobroć i miłość Zbawiciela — naszego Boga, Bóg chce przez widzialne znaki udzielić nam zbawienia i powtórnie odnowić zerwane przymierze.

    Nowe Przymierze nigdy nie jest zerwane, bo jest ono zawiązane przez Jezusa Chrystusa a nie przez człowieka. Stare Przymierze w którym człowiek usiłował dorównać Bogu jako strona tego przymierza od początku było ze strony człowieka fałszywe, niewykonalne, nie było zawiązane przez człowieka , więc nie mogło być też zerwane.
    …………………..
    Piszesz :Przez sakrament pokuty Ojciec przyjmuje syna, który do Niego wraca, Chrystus bierze na ramiona zgubioną owcę i odnosi do owczarni, a Duch Święty na nowo uświęca swoją świątynię albo pełniej w niej zamieszkuje”. http://www.teologia.pl/m_k/zag06-4n.htm Grzegorzu, piszesz:”Grzech bowiem nie dotyczy „JA”, ale dotyczy „jestem dla” a więc relacji z drugim człowiekiem”. Ksiądz Tischner za Karlem Rahnerem spłycił „człowieka” do relacji uznając w „człowieku” osobę jako przypadłość/część/ Boga.

    Nie czytałem Księdza Tisznera, ale wg mojego rozeznania człowiek nie jest częścią Boga.
    ……………………
    Piszesz: Na tym zbudował swoją filozofię pozbawiając człowieka suwerenności/substancjalności/.

    To nie ksiądz Tiszner pozbawił człowieka suwerenności tylko sam Bóg. Jest to jednak szczególne, wyjątkowe miejsce, które Bóg zastrzegł dla Siebie: poznanie dobra i zła. Cała ludzka moralność również moralność Kościoła jest nieudolną protezą zbudowaną w tym obszarze, skąd człowiek wyrzucił Boga. Tam bowiem, gdzie pojawia się miłość (Bóg) moralność przestaje być potrzebna, bo w Nim wszystko jest dobre.
    ……………………
    Piszesz: Nie czas i miejsce na wgłębianie się w modernizm, który dzisiaj panoszy się w wierze katolickiej. Jesteśmy na poziomie parafian i trzymajmy się zdrowej nauki/zdrowej wiary/. Gdyby nie było w Tobie „ja” nie mógłbyś zgrzeszyć. Do każdej relacji potrzebne jest „ja” i „ty”.

    No pewnie,że jest TY i Ja. Ale sam z sobą nie mogę zgrzeszyć, ani kochać. To się dzieje tylko i wyłącznie między ludźmi. Nie między Bogiem a człowiekiem, nie między zwierzęciem a człowiekiem, nie między rzeczą a człowiekiem. Dlatego potrzebna jest wspólnota ludzi.
    Owszem , mówimy,że Bóg Cię kocha, nie jest to jednak wszystko.On kocha po to, abyś i Ty mógł kochać innych ludzi, braci.
    …………………
    Piszesz: Personalna przypadłość nie jest zdolna do miłowania i relacjonowania się z innymi przypadłościami.

    Sorki, nie bardzo rozumiem

    #30 grzegorz
  31. Januszu piszesz:
    Grzegorzu, piszesz: „Nawrócenie, cud nawrócenia a właściwie nawracania (w co nie wierzysz) dokonuje się we wspólnocie a nie w sposób indywidualny”. Na przykładzie biblijnego Szawła widać, że wspólnota wcale Bogu nie jest potrzebna do osobistego nawrócenia. Zobacz, poznanie jakiej Prawdy oślepiło Szawła? Indywidualnie, sam na sam .
    Uznanie własnej grzeszności to jeszcze nie nawrócenie.Judasz jest tego przykładem. On pozostał sam z sobą, samotny w poszukiwaniu Boga jak pięknie opisał Brandstaetter. Do nawrócenia potrzebny jest ktoś, kto ogłosi Dobra Nowinę, ochrzci, powie tak jak Ananiasz : bracie.

    #31 grzegorz
  32. #16
    Janusz
    „Niech odprawi Mszę Świętą w towarzystwie trzody chlewnej.”
    Przypominam ci, że niedawno sam nazwałeś siebie świnią. 😉

    #32 basa
  33. #23
    Janusz
    „I to jeszcze bardo dobrym człowiekiem.”
    Rzeczywiście baaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo dobrym czlowiekiem, który poniża innych od siebie…..

    #33 basa
  34. #15
    Januszu,
    Było to kilka już ładnych lat temu. Ksiądz Biskup zaprosił nas wraz z grupą naszych przyjaciół do swojego domu na jutrznię ze skromnym (jak powiedział) śniadaniem. Później wielokrotnie spotykaliśmy się w Jego domu przy różnych okazjach i zawsze było tam wiele osób. Zawsze było Słowo, zawsze katecheza , zawsze kawa i coś słodkiego.
    Teraz u nas w domu spotykamy się z tymi, których Pan Bóg mi przeznaczył, zawsze jest Słowo, zawsze katecheza, zawsze kawa/herbata.
    Zaproszenie obcych ludzi do domu jest ryzykowne, nie jestem osoba naiwną. Jest to jednak konkretny gest otwarcia siebie, tego co mnie zabezpiecza, otwarcia na drugiego, który może jest jeszcze w ciemności, może boryka się z problemami, nie do końca wie jak ma żyć.
    Ewangelia wypełnia się na nas , ludziach z krwi i kości w domu, w pracy w szkole bo przyjęte Słowo tak działa.
    Kościół to nie tylko katedry.To jest również dom, bo w nim spełniają się Sakramenty według tego jak je przyjmujemy.

    #34 grzegorz
  35. #27
    Stachu,
    pragnę rozwiać Twoje wątpliwości odnośnie:”Jeszcze moje wątpliwości dotyczą „Twojej woli „. Piszesz że jest ona cząstką Woli Boga, gdyż cały jesteś stworzeniem Bożym. Ok, ale czy nie bierzesz pod uwagę, że Bóg uwolnił tą Twoją cząstkę spod Swego wpływu i Ty sam w pełni nią zarządzasz
    „. Nie pisałem o mojej woli jako cząstce Woli Bożej choć tak to mogłeś odebrać po ” Niejako Stwórca podzielił się Swoją Wolą ze swoim stworzeniem”. Mam pytanie odnośnie:” Bóg uwolnił tą Twoją cząstkę spod Swego wpływu i Ty sam w pełni nią zarządzasz”. Czy wierzysz w podmiotową suwerenność każdej ludzkiej substancji? Czy każdy człowiek jest suwerenny w swoim człowieczeństwie? Stwórca/Bóg/ jest tylko/absolutnie/ bardzo dobry, tylko/absolutnie/ bardzo piękny i tylko/absolutnie/ najprawdziwszy.
    janusz

    #35 7baran katolicki
  36. #27
    Stachu,
    wola człowieka, o skłonnościach homoseksualnych jest w poważnym stopniu zdeprawowana pożądliwością zmysłową. Czym jest popęd seksualny, który kwestionuje w człowieku jego biologiczną płciowość ustaloną przez Boskiego Kreatora. Wola człowieka prawego/stworzonego/ jest po to podarowana stworzeniu by poznawał Stwórcę, miłował Stwórcę, uwielbiał Stwórcę, itd. Dostaliśmy wolę prawdy, dobra i piękna a nie wolę wyboru pomiędzy prawdą i kłamstwem, pomiędzy dobrem i złem, pomiędzy pięknem i brzydotą. W woli człowieczej nie chodzi o wybór lecz o kierunek ustawienia swojego życia/duszy/. Wolną wolę ma tylko człowiek święty. Grzesznik ma wolę zniewoloną przez szatana. W grzeszniku to szatan rządzi duszą a nie człowiek.
    janusz

    #36 7baran katolicki
  37. #27
    Stachu;
    „Nie wiem, czy rozumiem. Chcesz powiedzieć, że prześladowanie wyznawców Chrystusa przez Szawła nie było grzechem, bo nie znał objawienia, a ta sama miara nie odnosi się do neopogan (homoseksualistów), którzy też go nie znają”. Pisze święty Paweł o sobie;”…ponieważ działałem z nieświadomością, w niewierze”.
    Grzech to świadome „świństwo” uczynione w wierze. Szaweł był gorliwym wyznawcą judaizmy i w „dobrej wierze” gnębił „heretyków”. Poczytaj co mówi o gojach Talmud. Goja żyd może oszukać, wykorzystać, okraść, a nawet zabić.
    janusz

    #37 baran katolicki
  38. #26
    chani,
    Katolik tylko w sakramentalnym „konfesjonale” uzyskuje ROZGRZESZENIE. Coś mi się widzi, że boisz się „konfesjonału”. Rachunek sumienia i ja robię ale to dopiero zaproszenie do spowiedzi sakramentalnej w kościelnym „konfesjonale”. Cienko z Tobą jeśli bynajmiej raz do roku porządnie się nie wyspowiadasz.
    janusz

    #38 baran katolicki
  39. #25
    Stachu,
    piszesz;”Nic nas nie różni, tylko my już wiemy że Chrystus zmartwychwstał a oni jeszcze nie”. W porządku natury nic nas nie różni bo każdy z nas jest pełnowartościowym człowiekiem. Różnimy się w porządku Łaski. Świeci Łaskę Bożą „posiadają” w swojej duszy natomiast grzesznicy ciężkiego kalibry takowej Łaski w sobie nie mają. Ogromna to różnica co do bycia człowiekiem na obraz i podobieństwo Stwórcy.
    janusz

    #39 baran katolicki
  40. #34
    Zacytuję tylko bo piękne to zdanie „Ewangelia wypełnia się na nas , ludziach z krwi i kości w domu, w pracy,w szkole, bo przyjęte Słowo tak działa”.
    I to jest prawda.

    #40 Ka
  41. #37
    Czy zatem homoseksualistów z LGBT można uznać za „nieświadomych w niewierze ”
    #36
    wola człowieka, o skłonnościach homoseksualnych jest w poważnym stopniu zdeprawowana pożądliwością zmysłową. Czym jest popęd seksualny, który kwestionuje w człowieku jego biologiczną płciowość ustaloną przez Boskiego Kreatora”- jest dokładnie tak samo zdeprawowana jak osób heteroseksualnych. Ma po prostu inny wektor . Popęd niczego nie kwestionuje. Budzi się mimowolnie (sprawdź przy najbliższej okazji)w tym przypadku do osób tej samej płci. Pewnie Cię zaskoczę ale wola jest często przeciwna (tzw.niechciany homoseksualizm)
    #35
    „Czy wierzysz w podmiotową suwerenność każdej ludzkiej substancji? Czy każdy człowiek jest suwerenny w swoim człowieczeństwie? Stwórca/Bóg/ jest tylko/absolutnie/ bardzo dobry, tylko/absolutnie/ bardzo piękny i tylko/absolutnie/ najprawdziwszy.
    janusz” przykro mi ale nie rozumiem twoich rekonstrukcji myślowych. Siódme piętro abstrakcji to już nie dla mnie.
    Mnie Kościół uczy że mam wolną wolę.
    #36
    „Wolną wolę ma tylko człowiek święty. Grzesznik ma wolę zniewoloną przez szatana. W grzeszniku to szatan rządzi duszą a nie człowiek.# nie chcę być niemiły, ale myślę że niepotrzebnie silisz się na oryginalność. Skoro jest jak mówisz to popełniając grzech tracę łaskę i wpadam w niewolę szatana,dotąd OK ale jak zatem wytłumaczysz powrót do Łaski Pana skoro to szatan rządzi wolą grzesznika. Czyżby też był miłosierny i sam wysyłał nas z powrotem do Boga . Oj błądzisz.

    #41 St(r)ach
  42. #20
    „Januszu bracie ” ku rzuceniu światła na kilka Twoich wątpliwych teorii. Naprawdę warto obejrzeć
    https://youtu.be/lvcxtWiA3DA

    #42 St(r)ach
  43. #42
    Ryś jest świetny,Ty też.

    #43 Ka
  44. #43
    Ka,
    Arcybiskup Grzegorz Ryś jest rzeczywiście „świetnym” modernistą. Czy jednak warto modernizować świętego Boga, świętego Pana Jezusa Chrystusa i święty Kościół Rzymskokatolicki?
    janusz

    #44 baran katolicki
  45. #42
    Stachu,
    za młodych lat słuchałem ze zdumieniem wykładów księdza profersora Józefa Życińskiego. Jakże On świetnie potrafił „nawijać” młodym „modernistyczną zarazę”. I co to dało nam i Arcybiskupowi Józefowi Życińskiemu? Dzisiaj wiemy kim był i kto mu płacił. Wybacz ale Arcybiskup Ryś nie kryje się ze swoim modernizmem i nie trudno rozpoznać, z kim mamy do czynienia. Takie jest moje prywatne zdanie na dzisiaj.
    Jeśli jestem w błędzie to jak najszybciej zaprowadź mnie na drogę rzymskokatolicką.
    janusz

    #45 baran katolicki
  46. #41
    Stachu, pytasz: „Czy zatem homoseksualistów z LGBT można uznać za „nieświadomych w niewierze ”. To zależy jaka wiara ich ochrzciła. Jeśli jest to ochrzczony katolik, to ma ciężki grzech będąc aktywistą lgbt. Jeśli jest to protestant, to zależy do jakiej denominacji należy i gdzie został ochrzczony.
    Są jeszcze inne wyznania, które same określają lgbt.
    W porządku łaski każdy Katolik popierający lgbt wyklucza się ze świętego Kościoła Rzymskokatolickiego. Na ile uczestnik parad lgbt ma osobistą świadomość i na ile i w kogo „wierzy”, należało by zapytać konkretnego człowieka. Tu nie można uogólniać.
    janusz

    #46 baran katolicki
  47. Wczoraj łzy, a dzisiaj Pan przez Ciebie przynosi pocieszenie .
    Ktoś dostrzega we mnie coś więcej niż ja sam.
    Dzięki.
    Duża rośnij.

    #47 St(r)ach
  48. #38 baran katolicki
    A czym jest sakramentalny konfesjonał?
    I ja nie napisałem o rachunku sumienia.
    Pisałem o wyznawaniu grzechów Bogu.

    #48 chani
  49. Kiedyś mi się nasunęła taka myśl, że Jezus jakoś nie miał „na pieńku” z tymi, którzy źle czynią tylko bardziej z przywódcami religijnymi.
    Nie wyzywał, nie narzekał na źle czyniących.

    #49 chani
  50. #41
    Stachu,
    „Pewnie Cię zaskoczę ale wola jest często przeciwna (tzw.niechciany homoseksualizm)”. Jak definiujesz „homoseksualizm”? Dzisiaj zmodernizowano nam tradycyjne pojęcia do subiektywnych wrażeń, odczuć. Wszystko musi być elastyczne, płynne, zmienne. Warto w polemice pytać o rozumienie konkretnych pojęć, którymi mechanicznie się posługujemy. Nie koniecznie dane słowo jest tożsame znaczeniowo dla każdego człowieka.
    Zdefiniuj „homoseksualizm”. Zdefiniuj „popęd seksualny”. Zdefiniuj „człowieka”.
    Powinniśmy posługiwać się obiektywnymi pojęciami. Zobacz na przykładzie „woli”. Pisałem w #36 „wola człowieka, o skłonnościach homoseksualnych jest w poważnym stopniu zdeprawowana pożądliwością zmysłową”. Użyłem w zdaniu „skłonność homoseksualna” i „zdeprawowana pożądliwość zmysłowa”.
    Nie mam pojęcia jak rozumiesz konkretne słowa dlatego trudno jest mi rzeczowo odpowiedzieć. „…jak zatem wytłumaczysz powrót do Łaski Pana skoro to szatan rządzi wolą grzesznika”. Na pewno widziałeś jak reanimuje się nieprzytomne ciało ludzkie? To z zewnątrz przychodzi pomoc.
    Podobnie jest i z nieprzytomnym/zdeprawowanym/duchem grzesznika, pozbawionego przez grzech ciężki Łaski uświęcającej. Tylko ten, kto jest w stanie Łaski uświęcającej może podjąć skuteczną reanimację nieprzytomnego duchowo grzesznika. Na różne sposoby to się dokonuje na co dzień. Jeśli masz Łaskę, która Cię uświęca na pewno pojmiesz o czym piszę.
    janusz

    #50 baran katolicki
  51. #44
    Ja się na prowadzeniu Kościoła a z nim i ludu nie znam.
    Wątpię by „ulepszano” Boga, ale prawdopodobnie ścieżki do ulepszenia siebie a przez to i twardą, odważną i świadomą już drogę do Boga.
    Do mnie np. neokatechumenat przemawia.

    #51 Ka
  52. #47
    Nie płacz St(r)achu, bo mi smutno.
    „Ciągnij chociaż mokre plecy”

    #52 Ka
  53. Janusz odniosę się do Twoich wpisów etapami.
    #50
    W pewnym sensie zgadzam się że wszystko jest łaską. Jednak takie myśleniem jakie proponujesz, że jako człowiek nie mamy na nic wpływu jest dla mnie nie do przyjęcia. Pisałeś wcześniej że nasza wola jest cząstką Boga, zatem jesteśmy święci, ok.
    Pisałeś, że żyjąc w grzechu naszą wolą zarządza szatan, ok. Piszesz teraz, że aby wrócić do Łaski może pomóc tylko Bóg, ok.
    Zatem jesteśmy stworzeniem Bożym na Jego wzór i wszystko co się z nami dzieje, zależy od Boga. Więc jaki sens ma nasza wiara ? Po co śmierć Chrystusa? Jego męka? Skoro jesteśmy tylko kukiełkami w rękach Boga stworzonymi do zabawy ?
    Najpierw się pobawi, potem dla zgrywy odda nas w ręce szatana, aby ewntualnie znowu nas wybawić?
    A my marionetki tylko czekamy, aż Bóg pociągnie za właściwy sznureczek. Panie za ten, za ten tam jest kasa i fajne babeczki .
    Janusz według mnie to jest bzdura. To jest dopiero modernizm. Obarczyć Boga swoją odpowiedzialnością.

    #53 St(r)ach
  54. #50
    W skrócie.
    Homoseksualizm-realizowanie odczuć seksualnych do osób tej samej płci.
    Popęd seksualny- reakcja organizmu na bodźce seksualne/erotyczne
    Człowiek- istota stworzona przez Stwórcę na Jego obraz i podobieństwo.
    Według mnie wola nie może być zdeprawowana sklonnoscią seksualną ani pożądliwością. Jest raczej odwrotnie, to nasza wola deprawuje naszą seksualność i pożądliwość.
    Jeżeli masz wolę życia w czystości to obojętne jakiej jesteś orientacji ,to i tak będziesz żył w czystości, jeśli jednak Twoją wolą będzie używać to klękajcie narody. I orientacja nie będzie miała znaczenia, bo ukształtowała się już wcześniej. Owszem na wskutek promowania różnych dewiacji może dochodzić do smakowania różnych postaw ale zawsze wola jest decydująca.

    #54 St(r)ach
  55. #46
    #Na ile uczestnik parad lgbt ma osobistą świadomość i na ile i w kogo „wierzy”, należało by zapytać konkretnego człowieka. Tu nie można uogólniać.”
    Wygląda na to, że zaczynamy się zgadzać. Jeżeli nie ma świadomości i nie ma wiary trudno mówić o grzechu, zatem zamiast ich tępić trzeba próbować nawrócić. Jasnym jest, że ochrzczeni i „wierzący „są przewoźnikami, a zatem ich też należy nawracać (neoewangelizować)

    #55 St(r)ach
  56. #45
    Janusz, nie można być chrześcijaninem nie mając w sobie zrozumienia i przebaczenia względem słabości drugiego człowieka. Obojętne czy to biskup czy zwykły homoseksualista.
    Nie wiem natomiast, co masz na myśli mówiąc: „Wybacz, ale Arcybiskup Ryś nie kryje się ze swoim modernizmem i nie trudno rozpoznać, z kim mamy do czynienia”. Ja wiem jedno, że bardzo dobrze trafia do wiernych zawsze opierając się na ewangeli. Zupełnym przypadkiem, (choć wiemy że u Boga nie ma przypadków ) trafiłem na filmik, w którym punkt po punkcie opierając się na faktach z Ewangeli obala kilka lansowanych przez Ciebie teorii.
    Przyszła mi do głowy myśl, co prawda niezbyt ugruntowana, że próbujesz ograniczyć działanie Ducha Świętego do własnych pomysłów. Nawet jeśli coś jest na rzeczy, to wszechobecny Duch Pański wyprzedza nas i prowadzi do prawdy. Posługując się również bp.Rysiem. Przecież Kościół ma swoją historię i rozwijając się (prowadzony przez Ducha Świętego)wchodzi w różne prądy i tendencje, co nie musi stać w sprzeczności z ewangelią.
    Z dwojga złego wolę nauczanie kard. Krajewskiego i bp.Rysia niż nawet działającego w najlepszej wierze Janusza, ponieważ ich nauczanie potwierdzone jest powagą Kościoła Katolickiego.

    #56 St(r)ach
  57. #53
    „Zatem jesteśmy stworzeniem Bożym na Jego wzór i wszystko co się z nami dzieje, zależy od Boga. Więc jaki sens ma nasza wiara ? Po co śmierć Chrystusa? Jego męka”?
    No i po co nasza męka? Dokładnie Twoją logiką idąc sprawę dawno rozważałam. Nie wszystko jest do usprawiedliwienia, nie wszystko zależne tylko od Boga podobnie jak i nie wszystko tylko od człowieka /np. rodzina, sylwetka, uroda itp/. Mamy współpracować. Tak z Bogiem jak i pomiędzy sobą. Pusta miłość to nie miłość, trza wypełnienia.

    #57 Ka
  58. #54
    Ja myślę, że wszystko co złe we mnie /w każdym z nas jednostkowo/trzeba przełamać i „przepracować”, by jako takie oczyszczenie nastąpiło.
    W następnej kolejności dopiero oczyszczenie grupowe.
    Nic z grupowego jak jednostki „obsiadłe”.

    #58 Ka
  59. #21 baran katolicki
    A ciekawe co się stało z tym drugim łotrem z krzyża?

    #59 chani
  60. #53
    Stachu,
    Przekręcasz bracie i to mocno. W #20 wspomniałem między innymi tak;”Ksiądz Tischner za Karlem Rahnerem spłycił „człowieka” do relacji uznając w „człowieku” osobę jako przypadłość/część/ Boga”. Tam użyłem w nawiasie słowo „część” w odniesieniu do „przypadłości Boga”. Podałem również autorów czy zwolenników takiej teorii. Uważam, że nie wszystko jest łaską. Na przykład „grzech” nie ma nic wspólnego ze Stwórcą. Zło, brzydota, kłamstwo, szatan, piekło, itp. nie są łaską Bożą. Nie pochodzą od Boga. Pisałem, że moja wola jest Wolą Bożą. Wierzę w autonomię woli człowieka względem absolutnej Woli Bożej. Dlatego bronię suwerenności podmiotowej każdego człowieka.
    Stachu, piszesz;”Zatem jesteśmy stworzeniem Bożym na Jego wzór i wszystko co się z nami dzieje, zależy od Boga. Więc jaki sens ma nasza wiara ? Po co śmierć Chrystusa? Jego męka? Skoro jesteśmy tylko kukiełkami w rękach Boga stworzonymi do zabawy ?” To prawda, że każdy człowiek jest stworzeniem Bożym. Nie wierzę w „goja”. Każdy człowiek z racji swojego człowieczeństwa jest pełnowartościowym człowiekiem stworzonym na obraz i podobieństwo Stwórcy. W porządku natury ludzkiej każdy człowiek jest autonomiczny względem innego człowieka, względem każdego anioła i względem Boga. Każdy człowiek może powiedzieć o sobie „ja jestem”, „ja kocham”, „ja działam”, „ja nienawidzę”, „ja grzeszę”, itd. Bez własnego „ja” człowiek jest nikim. Nie ma człowieczeństwa bez suwerennego „ja”.
    Stachu, protestanci, każdej denominacji mocno trzymają się Lutra i są właśnie takiej mentalności, którą mi przypisujesz pisząc: „Najpierw się pobawi, potem dla zgrywy odda nas w ręce szatana, aby ewntualnie znowu nas wybawić? A my marionetki tylko czekamy, aż Bóg pociągnie za właściwy sznureczek. Panie za ten, za ten tam jest kasa i fajne babeczki „.
    Według mnie to nie tylko bzdura ale celowa propaganda neomarksistów. Modernizm, potępiony jeszcze nie tak dawno zapanoszył się w naszym świętym Kościele Rzymskokatolickim. Wydaje się, że zwyciężył ostatni bastion broniący świętości każdego człowieka. Skąd my to znamy. Na krzyż szatan ani modernista nie wejdzie. Na ołtarzu się nie położy choć bardzo blisko podejdzie. Brońmy i trzeźwo patrzmy, kto jest na krzyżu a kto pod krzyżem. Kto ukrzyżowany a kto krzyżuje.
    janusz

    #60 baran katolicki
  61. #51
    Ka,
    dlaczego więc jeszcze nie jesteś „na drodze neokatechumenalnej”? Zobacz z bliska i na własnej skórze, jak bracia się kochają.
    janusz

    #61 baran katolicki
  62. #49
    chani,
    przecież to grzesznicy ukrzyżowali swoim grzechem Pan naszego i Boga naszego Jezusa Chrystusa. Źle czyni, myśli ten kto grzeszy a najgorzej jeśli latami trwa w grzechu i nie chce z niego zrezygnować. Każdy z nas grzesząc na „na pieńku” z Bogiem/Stwórcą/. Grzesząc plujemy Mu w Twarz.
    Krzysztofie, czy się już nie spowiadasz przed księdzem?
    janusz

    #62 baran katolicki
  63. #53
    St(r)ach-u,
    myślę podobnie w tej kwestii, do twoich poglądów…
    …uważam, że stale dokonuję wyborów, darowaną mi przez Stwórcę, wolną wolą…
    … kluczem do trzymania się prostej drogi do Nieba, jest dla mnie Słowo Boże i Jezus Chrystus jako niedościgniony Mistrz…
    … Pan Bóg wie, co zrobię i daje mi różne sytuacje do wyboru, niestety, nie zawsze dokonuję właściwych,co po pewnym czasie dostrzegam…
    ……
    Nie mogę oglądać linków bo wysiadł mi dźwięk – muszę zgłosić to do informatyka.

    #63 niezapominajka
  64. Grzegorzu,
    pod Damaszkiem Szawł na własne oczy zobaczył zmartwychwstałego Pana Jezusa. Czy zobaczył Chrystusa jako wspólnotę „wspólnotę” chrześcijańską w Damaszku? Czy może ujrzał Przenajświętsze Oblicze Pana Jezusa Chrystusa, Boga i Człowieka zarazem?
    Grzegorzu, nie ma wątpliwości w to, że człowiecze „ja” zostało stworzone jako gwarant osobistej tożsamości. Mogę dzięki temu powiedzieć o sobie, że tylko „ja” jestem tym „ja”. „Ja” to „ja”. Nie ma takiego drugiego”ja” w żadnym człowieku i nie będzie .Moje „ja” i Twoje „ja” jest inne i autonomiczne w relacji ze sobą. Z tej inności/autonomi/ powstaje wspólnota suwerennych osób wokół Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wspólnota to „ja”+ „ty” + „on”. Z połączenia „ja”, „ty” i „on” rodzą się relacje. Człowiek odkrywa siebie nie tylko w dawani siebie ale i w braniu dla siebie.
    janusz

    #64 baran katolicki
  65. Grzegorzu,
    piszesz: „Nowe Przymierze nigdy nie jest zerwane, bo jest ono zawiązane przez Jezusa Chrystusa a nie przez człowieka”. W takim razie co z potępionymi przez biblijnego Pana Jezusa? Co z piekłem gdzie nowe przymierze okazało się niejako nieskuteczne odnośnie potępionych na wieki ludzi?
    Grzegorzu, pisząc: „Nie czytałem Księdza Tisznera, ale wg mojego rozeznania człowiek nie jest częścią Boga”. Oczywiście, że człowiek nie jest osobą/podmiotem/ przypadłościową na innej osobie/podmiocie/.
    Jesteś handlowce/kupcem/ i doskonale zdajesz sobie sprawę z suwerenności polskiego handlu. W Polsce obce podmioty handlowe narzucając swoje zasady, które służą dobru innego narodu. Polski handel, polski przemysł, polskie rolnictwo, polska nauka, polska kultura, ma rację bytu tylko jako przypadłość na obcym podmiocie handlowym, przemysłowym, rolniczym, naukowym, kulturowym, itd. Pozbawiają nas we wszystkim suwerenności dając nam rację bytu tylko jako zespołowa/wspólnotowa/ część obcego kapitału.
    janusz

    #65 baran katolicki
  66. #33
    Basia,
    i Ty jesteś bardzo dobrym, przepięknym człowiekiem. Arcybiskup Ryś jest najpiękniejszy i najlepszy pośród nas. Wszystko zależy od łaski uświęcającej. To Ona upiększa i ulepsza człowieka na obraz i podobieństwo Jezusa Chrystusa.
    janusz

    #66 baran katolicki
  67. Grzegorzu, piszesz: „No pewnie, że jest TY i Ja. Ale sam z sobą nie mogę zgrzeszyć, ani kochać. To się dzieje tylko i wyłącznie między ludźmi. Nie między Bogiem a człowiekiem, nie między zwierzęciem a człowiekiem, nie między rzeczą a człowiekiem. Dlatego potrzebna jest wspólnota ludzi. Owszem, mówimy,że Bóg Cię kocha, nie jest to jednak wszystko. On kocha po to, abyś i Ty mógł kochać innych ludzi, braci”. Żaden człowiek sam z siebie grzechu nie popełnia. Tylko szatan sam z siebie stanął przeciwko Stwórcy wypowiadając „non serviam”.
    Człowiek grzeszy bo zostaje zwiedziony/oszukany/ przez szatana. Szatan zgrzeszył w stosunku do Boga więc i człowiek grzeszy podobnie. Grzech zawsze jest zamachem na Stwórcę/Prawdę, Dobro i Piękno/ co skutkuje negatywnie w relacji pomiędzy stworzeniami. Osobista adoracja Przenajświętszego Sakramentu jest mistrzowską szkołą, gdzie Katolik uczy się bycia sam na sam ze swoim Stwórcą. Na adoracji nie potrzebna jest wspólnota wystarczy „On” i „ja”. On patrzy na mnie a ja patrzę na niego.
    janusz

    #67 baran katolicki
  68. #61
    Bo jestem na własnej.
    #65
    ” Pozbawiają nas we wszystkim suwerenności dając nam rację bytu tylko jako zespołowa/wspólnotowa/ część obcego kapitału”
    Masz na myśli Watykan?
    #66
    Arcybiskup Ryś podczas rozwoju teologicznych mądrości nie rozdrobnił ani nie zgubił swego człowieczeństwa, ale je ewangelicznie scalił. Nie wiemy, ile tam łaski a ile procentowo jego wysiłku, przemyśleń i pracy. Nie wszystko jest tylko otrzymaną łaską.

    #68 Ka
  69. #61
    Moim zdaniem przed łaską zawsze jest wysiłek. Ale, spokojnie możesz mieć inne zdanie. Być może poprawne.

    #69 Ka
  70. Janusz
    Przepraszam za złośliwość w #33

    #70 basa
  71. #60
    Tak jak wcześniej pisałem nie zawsze jestem w stanie nadążyć za tokiem Twojego rozumowania. Dziękuję za dodatkowe wyjaśnienia. Nie dokońca mnie przekonujesz. „„Wolną wolę ma tylko człowiek święty. Grzesznik ma wolę zniewoloną przez szatana. W grzeszniku to szatan rządzi duszą a nie człowiek” gdzie tu miejsce na autonomię.
    Pozostańmy zatem w autonomi. Obaj świadomi na ile nam Bóg pozwala odkrywajmy swoją drogę.

    #71 St(r)ach
  72. #65
    Januszu
    Pytasz:”Co z piekłem gdzie nowe przymierze okazało się niejako nieskuteczne odnośnie potępionych na wieki ludzi?”
    W piekle jest płacz i zgrzytanie zębów. Głównie z tego powodu,że tam obecni zdali sobie wreszcie sprawę z tego, że Nowe Przymierze jest zawsze aktualne, tak jak bogacz:
    „Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie.” Łk 16,23

    #72 grzegorz
  73. #67
    „Osobista adoracja Przenajświętszego Sakramentu jest mistrzowską szkołą, gdzie Katolik uczy się bycia sam na sam ze swoim Stwórcą. Na adoracji nie potrzebna jest wspólnota wystarczy „On” i „ja”. On patrzy na mnie a ja patrzę na niego.” Tak, tylko aby do tego momentu dojść potrzebna jest właśnie wspólnota.
    #61 I jeszcze nieśmiało zapytam „dlaczego więc jeszcze nie jesteś „na drodze neokatechumenalnej”? Zobacz z bliska i na własnej skórze, jak bracia się kochają.”
    Co miałeś na myśli?

    #73 St(r)ach
  74. #64
    Januszu,
    To,że obecność Boga o której piszesz i którą przeżywasz na naszych blogerskich oczach jest niewystarczająca jest jasne jak słońce nawet dla rozumu, który tak wychwalasz.
    Pomyśl logicznie: Bóg ukształtował człowieka-Adama z gliny, tchnął tchnienie życia i:
    ” 18 Potem Pan Bóg rzekł: «Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc».” Rdz 2,18
    Zastanów się : mamy na scenie następujące postacie: Boga, człowieka -Adama i wszelkie zwierzęta lądowe i ptaki powietrzne.
    dalej Bóg stwierdza:
    „ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny.” Rdz 2,20n
    Ani Bóg, ani zwierzęta ani ptaki nie były odpowiednią pomocą dla mężczyzny. To przecież jest jasne i logiczne jak amen w pacierzu. 🙂
    Idźmy dalej. W historiach, opowiadaniach , ogólnie treściach ksiąg Starego Testamentu :
    ” Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków ” Hbr 1,1
    Nie było to jednak to, co mogło wystarczyć do naszego zbawienia. I Abraham i Jakub i Mojżesz widzieli i rozmawiali z Bogiem tak jak Ty opisujesz swoją adorację. Było to ważne i potrzebne , ale niewystarczające.
    Dopiero:
    „a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna.” Hbr 2n
    Dlaczego przez Syna ? Bo musiał to być człowiek.
    Syn Boży-człowiek nie tylko, i nie przede wszystkim po to, abyśmy Go czcili, ale po to aby przeżył nasze ludzkie życie tak jak nikt z nas nie ma odwagi.To dopiero jest nasza „odpowiednia pomoc”:
    „«Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała” Rdz 2,23n
    Jest to nasza brama do Raju, który to Raj w prostych słowach opisuje Autor w następnym wersie:
    „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem.” Rdz 2,24
    Jest to też obraz Kościoła : w małżeństwie, w przyjaźni, w pracy, w sądzie , podczas wizyty Franciszka w Abu Zabi.
    Kto w to uwierzy, będzie zbawiony.

    #74 grzegorz
  75. #65
    Januszu,
    Dobry handlowiec nie pracuje sam dla siebie. Nie pracuje dla własnej suwerenności, wręcz przeciwnie.
    My jesteśmy usługodawcami. Służymy innym.Całe życie handlowca podporządkowane jest Klientowi.
    Za to otrzymujemy od Klienta wynagrodzenie
    Wszelkie dewiacje opierają się na pracy dla siebie. Są metody, zwłaszcza stosowane przed duże korporacje, monopole itp.aby Klient był zmuszony korzystać z usług danej firmy, aby przepłacał za towary czy usługi.To jest złodziejstwo i tak dzieje się wielu dziedzinach obecnie a w handlu szczególnie. Jeśli bowiem handel jest skupiony w jednych rękach, jest wielkopowierzchniowy, taka sama struktura powstaje po stronie produkcji dóbr konsumpcyjnych. Eliminowani są mali producenci, którzy mają zdrowszą, bogatszą w różnorakie walory, bardziej różnorodną ofertę, a pozostają na rynku duże farmy produkcyjne, gdzie wytwarzana żywność bardziej przypomina produkt chemiczny niż hodowlany.
    Wspólnota oparta na służbie, rozrasta się jak odwrócona piramida. Wielu ma szanse korzystać z rozwoju i dobrobytu.
    Wspólnota oparta na suwerenności wygląda jak zwykła piramida. Im wyższy poziom zarobku, tym mniej podmiotów z tego korzysta. Jest to sytuacja eliminacji i wykluczenia zwłaszcza tych, którzy mają jeszcze jakieś zasady, nie chcą być bezwzględni, nie mogą iść w układ z politykami, włodarzami państw.

    #75 grzegorz
  76. #73
    Stachu,
    do adoracji Przenajświętszego Sakramentu pod postacią zwykłego chleba jest obecny tu i teraz ten sam Chrystus Pan, który wcielił się w postać biblijnego Ecce Homo. Nie jest potrzebna żadna wspólnota do bycia sam na sam z Przenajświętszym Sakramentem. Mnie jakoś nikt nie uczył adoracji naszego Pana i Boga Jezusa Chrystusa. Wiesz dlaczego tam często przebywam? Bo jestem samotny zam w sobie. Jestem jakiś inny. Jestem nie z tego świata. Gdzie mam pójść sam ze sobą jak nie do Stwórcy, który nieustannie woła mnie w Swojej samotności. Tak łatwo jest nam się alienować Jego Człowieczeństwem a zapominamy, że On stał się CHLEBEM powszednim dla każdego człowieka. Ludzkość nie uwierzyła w Jezusa Chrystusa pod postacią Ecce Homo. Ta sama ludzkość nie wierzy dzisiaj w Jezusa Chrystusa pod postacią chleba i wina. Stachu, On jest z nami aż do skończenia tego świata. Czy nie widzisz Go w Przenajświętszym Sakramencie?
    janusz

    #76 baran katolicki
  77. #73
    Stachu,
    mam za sobą mocne doświadczenie tak zwanej Drogi Neokatechumenalnej. Trzynaście lat to była dla mnie święta rzeczywistość. Zgorszyłem ich swoim krzyżem. Nie mogli patrzeć jak się męczymy we wspólnocie. Mieli swoje standardy wiary. Niestety z takim krzyżem, jaki dostaliśmy na DN, nie da rady tam być i dokończyć biegu jako zwycięzca.
    Stachu, jest jak jest. Nie mnie oceniać i osądzać. Być może trafiłem na nie „swój” grunt i musiałem „utonąć”.
    janusz

    #77 baran katolicki
  78. #75
    Grzegorzu,
    jak to nie pracujesz „sam dla siebie”? Dla kogo więc pracujesz jeśli nie po to by godnie zarobić na godziwe życie swojej rodziny? Wiesz dlaczego w świętej Wierze rzymskokatolickiej tak ważny jest etos pracy a nie tylko etyka pracy. Etos pracy to katolicka prawda. Etyka pracy pozbawiona etosu pracy jest protestanckim/marksistowskim/ zwiedzeniem prawego Katolika.
    Grzegorzu, „Ty” jako człowiek już nie „jesteś” sam. „Jesteś” dla żony. „Jesteś” dla dzieci. „Jesteś” dla każdego człowieka na tyle ile „jesteś” dla Stwórcy jako Jego umiłowane stworzenie. Grzegorzu, Twoje święte „ja” jest dla mnie absolutnie suwerenne. Człowiek spotyka drugiego człowieka i nie może zachwycić się jego innością/suwerennością/.
    Grzegorzu, oswoiłeś się ze swoją cielesnością ale jaka jest Twoja duchowość?
    janusz

    #78 baran katolicki
  79. #62 baran katolicki
    Możemy tak się przyzwyczaić, że bez księdza Bóg nie da nam rozgrzeszenia, że pomrzemy w grzechu ciężkim, jeśli nie znajdziemy żadnego księdza a mocno zgrzeszymy i po drodze może nam się przydarzyć wypadek.
    I co wtedy?

    #79 chani
  80. #70
    Basiu,
    nie poczułem się urażony ale mimo to dziękuję .
    janusz

    #80 baran katolicki
  81. #68
    Ka,
    nie myślałem o współczesnym Watykanie jako mocarstwie z tego świata. Co myślisz? Czy współczesny Watykan to dawny Rzym? Ka, piszesz: „Arcybiskup Ryś podczas rozwoju teologicznych mądrości nie rozdrobnił ani nie zgubił swego człowieczeństwa, ale je ewangelicznie scalił”.
    Powiedziałbym , że współcześni moderniści katoliccy wszystko widzą w nowym świetle. Dzisiaj widzą tak a jutro inaczej. Czy wszystko musi być na nowo odczytane, zrozumiane, odebrane, doświadczone? Czy wszystko co było koniecznie musi być na nowo interpretowane? Czy nie za wiele utopijnego oświecenia pośród nas i w nas?
    janusz

    #81 baran katolicki
  82. #81
    „Czy nie za wiele utopijnego oświecenia pośród nas i w nas”?
    Różnie. Dla jednych za wiele, dla innych za mało. Osobiście jestem za podążaniem w stronę rozwoju samoświadomości. Inaczej trudno mu będzie przed złem się obronić.
    „Czy współczesny Watykan to dawny Rzym”?
    Biorąc pod uwagę, że to państwo kościelne, to tak.

    #82 Ka
  83. #81
    Pejczem, baranku, nie każdego pogonisz i nie do każdego trafisz. Nie każdy facet to osioł i nie każda kobieta krową.

    #83 Ka
  84. #76
    Ponownie nie wszystko co napisałeś, jest dla mnie jasne. Twierdzę jednak jednak ponownie, że aby doszło do tego, o czym piszesz konieczna jest wspólnota. Nie urodziłeś się przecież w takim stanie świadomości, w jakim jesteś obecnie. Nie poszedłeś jako niemowlę adorować Jezusa (?). Ktoś musiał Cię do Tego momentu w wierze doprowadzić.
    Tych ludzi nazywam właśnie wspólnotą.
    Być może u Ciebie było inaczej i Twoja historia pokazuje, że sam do wszystkiego doszedłeś, sam trafiłeś na odpowiednie książki i sam w samotności poprzez medytację poznałeś, kim jest Bóg. W tej sytuacji to pewnie i Jego łaska nie była Ci do niczego potrzebna.
    Z góry przepraszam za te słowa, ale obawiam się, że ten Twój egocentryzm może być właśnie przyczyną Twojej samotności.” Otwórz się ” odwagi, nie wszystko jeszcze wiesz?

    #84 St(r)ach
  85. #77
    Ponownie napisałeś tak, aby nie dało się tego jednoznacznie zrozumieć. Ja czytam, że to Ty zgorszyłeś się zgorszeniem swoich współbraci.
    Jeżeli gorszy Cię to, że inni pojmują rzeczy inaczej, to raczej problem jest w Torbie, a nie we wspólnocie. Nie wiem czy Twoje „JA” nie odleciało zbyt wysoko a pozostawiło Twoje „JESTEM” na ziemi.

    #85 St(r)ach
  86. #78 Januszu,
    Pytasz: „Dla kogo więc pracujesz jeśli nie po to by godnie zarobić na godziwe życie swojej rodziny?”
    A ja codziennie rano proszę Boga: „Chleba naszego powszedniego daj nam (naszej rodzinie) dzisiaj.”
    Codziennie też rozstrzyga się, w jaki sposób moja chęć zarobku konfrontuje się z zasadą zaspokajania ludzkich potrzeb, służenia innym (w klasyfikacji REGON mam wpisane USŁUGI).
    Jeśli na serio mam wyznawać, że Bóg jest moim Panem, to aktywność zawodowa nie jest przecież z tego panowania wyłączona.
    Jestem przekonany, że pierwsze w pracy jest służenie innym. Czy przyjdzie za tym wynagrodzenie?
    Śpiewam w Psalmie: „To On mój los zabezpiecza”.
    Dlatego wiem, że jakieś wynagrodzenie przyjdzie. Czy wystarczające, czy na miarę moich oczekiwań?
    Jest pytanie o tą miarę.
    Dla jasności mam opinię człowieka aktywnego i pracowitego, (czasem nawet za bardzo) nie czekam z założonymi rękami aż się samo zrobi.
    Co to jest godne życie, Januszu?
    Mój Ojciec gdy był dzieckiem zakładał buty dopiero przed wejściem do kościoła (miał do przejścia 4 km), czy jego dzieciństwo było niegodne?

    #86 grzegorz
  87. #79
    Krzysztofie/chani/,
    polecam , bo sam na tym jadę „Ave, Maria, gratia plena, Dominus tecum; benedicta tu in mulieribus, et benedictus fructus ventris tui, Iesus. Sancta Maria, mater Dei, ora pro nobis peccatoribus, nunc et in hora mortis nostrae.
    Amen”.
    Pozostanie nam tylko święty Różaniec w godzinę śmierci cielesnej. Jej obecność w przy mojej śmierci wystarczy mi aż za nadto.
    janusz

    #87 baran katolicki
  88. #74
    Grzegorzu,
    taki jak na blogu jestem w realu.
    Nie „jestem” fikcją ale z krwi i kości Katolikiem. To co na blogu piszę jest moją rzeczywistością. Mam przerąbane tu i tam.
    Grzegorzu, logika dla współczesnego człowieka nie istnieje. Myślenie logiczne jest myśleniem obiektywnym. Logika potrzebuje zdrowego rozumu. Logika jak każda nauka jest obiektywna. Subiektywizm modernistyczny upłynnia naukę. Uelastycznia człowieka. Czy możesz wskazać co lub kto dzisiaj jest stały absolutnie?
    Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.
    Nowoczesne rozumienie tego co niezmienne i od wieków poznane/uznane/ za prawdziwe, dobre i piękne to absurd i jazda w nie właściwym kierunku.
    janusz

    #88 baran katolicki
  89. #86
    Grzegorzu,
    północna Holandia różni się od południowej Holandii tak zwanym gospodarczym. Południe jest katolickie, uboższe natomiast protestancka północ bogatsza. Dlaczego kraje katolickie gospodarczo/ekonomicznie/ponoszą klęskę w wolnorynkowym świecie biznesu? Prawy Katolik będąc przedsiębiorcą ma czułe sumienie na drugiego człowieka natomiast protestancki przedsiębiorca kieruje się w biznesie bezwzględną etyką na zasadach „kto nie pracuje niech nie je”. Człowiek, który nie jest producentem i nie jest konsumentem nie ma prawa bytu/eutanazja/. Nie tylko Holandia ale i współczesna Unia Europejska budowana jest przez „mentalistów” protestanckich, dla których kolektywizm/wspólnota/ jest ważniejsza od jednostki osobowej/substancjalnie suwerennej/. Jednostka się nie liczy, nie istnieje we wspólnocie zmodernizowanej/zreformowanej/ po protestancku/.
    My Katolicy nie boimy się usług ale za te usługi należy się godziwa zapłata. Godziwa zapłata za usługi nie może bazować na selekcji pomiędzy wybranymi i gojami. Godne życie to uczciwe życie. Godziwa zapłata za usługi to uczciwa zapłata. Z tą uczciwością protestanckie korporacje daleko szwnkują i dlatego długo nie pociągną na oszukanym paliwie.
    janusz

    #89 baran katolicki
  90. #86
    Grzegorzu,
    przekaż swojemu ojcu maksymalny szacunek z mojej strony właśnie za to, że chciało mu się cztery kilometry maszerować bez butów na Mszę Świętą. Dzisiaj młodym nie chce się „dupy” ruszyć po to by uczestniczyć we Mszy Świętej. Czy współczesny człowiek jest inny/gorszy/ od człowieka minionego wieku? Czy też Eucharystia już nie jest taka sama jak za czasów młodości Twojego ojca? Czy człowiek się zmienił na gorsze czy może to Eucharystia pozbawiona sacrum i misterium nie ma już tej mocy przyciągania jaką miała Msza Święta jeszcze nie tak dawno.
    janusz

    #90 baran katolicki
  91. #85
    Stachu,
    z mojej strony zabrakło siły by gonić za współczesnością na oślep.
    Mogłem pełzać ale i tak za wolne ruchu jak na nowo oświeconych. Ciekawie to ujmujesz pisząc: „Ty zgorszyłeś się zgorszeniem swoich współbraci”. Być może tak też było. Nigdy nie byłem i nie jestem za nadto pokorny. Odstawili nas na bocznicę i kazali czekać. Czekamy do dziś i nic ani nikt od nich nie przychodzi.
    Czy ty masz osobiste doświadczenie DN?
    janusz

    #91 baran katolicki
  92. #84
    Stachu,
    samotność sprzyja ciszy. Samotność wycisza człowieka zadając mu pytanie skąd przychodzisz, kim jesteś i dokąd zmierzasz?
    Moją samotność wypełniam Bogiem. Adoracji nikt mnie nie uczył lecz sam z siebie upadłem na własne kolana przed Przenajświętszym Sakramentem.
    janusz

    #92 baran katolicki
  93. #87
    baran katolicki
    A wiesz, że „Ten lud czci Mnie tyklo wargami, lecz sercem jest z daleka ode Mnie” to tyczy się też Maryji.
    Tu trzeba postępować jak Ona „pokorna służebnica Pańska” a nie tylko odmawiać różaniec.

    #93 chani
  94. #90,
    Januszu,
    Czy człowiek się zmienił na gorsze czy może to Eucharystia pozbawiona sacrum i misterium nie ma już tej mocy przyciągania jaką miała Msza Święta jeszcze nie tak dawno.
    …czy może to ty krzywo patrzysz na Eucharystię
    … jak pozbawiona sacrum i misterium ?- w czym to widzisz?…
    …każdy człowiek czasami lub często , znajduje
    się w samotności , w której albo „słyszy” Boga , albo nie…
    … masz przecież żonę i dzieci – czy tylko Piotrusia?- zatem nie jesteś samotny , więc skąd to odczucie samotności?
    … nie skupiaj się bardzo na sobie i daj odpocząć Panu Bogu, a zajmij się bardziej rodziną i sprawami rodzinnymi…
    …jak układa ci się z żoną i Piotrem?

    #94 niezapominajka
  95. #94
    Przeoczyłam i nie wzięłam twoich słów Januszu, w cudzysłów, sorki 🙂

    #95 niezapominajka
  96. #93
    chani,
    w świętej Wierze rzymskokatolickiej trzeba się koniecznie spowiadać u księdza, słuchać Mszy Świętej i nieustannie modlić się Różańcem Świętym. grzechy ciężkie należy wyznać jak najszybciej prawowitemu księdzu. No chyba, żeś protestant katolicki, wtedy będziesz kombinował z ukrycia.
    janusz

    #96 baran katolicki
  97. #91
    Tak, jestem na Drodze i dzięki niej przechodzę przez swoją dolinę.
    „z mojej strony zabrakło siły by gonić za współczesnością na oślep.”
    każdy z nas ma inny odbiór rzeczywistości, ale ostatnią myślą o Drodze Neokatechumenalnej byłaby gonitwa za nowoczesnością, a jeśli już to napewno nie na oślep. Przecież prowadzi nas Słowo (Bóg) koryguje wspólnota kościoła a umacnia liturgia.
    „Mogłem pełzać ale i tak za wolne ruchu jak na nowo oświeconych.”
    Kolejne zdanie mocno zaprzecza wcześniejszemu. Nie wiem czy za szybko (gonić) czy za wolno (wolne ruchy) przemierzałeś drogę.
    „Czekamy do dziś i nic ani nikt od nich nie przychodzi.”
    Ja czekam na Boga (i owszem czasem mam odczucie, że nie przychodzi) nigdy na drogę.
    Droga to przestrzeń w której się znajduję.

    #97 St(r)ach
  98. #92
    Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. ( JESTEM DLA), myślę że nawet największa medytacja Boga nie może zastąpić relacji miłości z drugim człowiekiem, bo jest wbrew zamysłowi Stwórcy.
    „Adoracji nikt mnie nie uczył, lecz sam z siebie upadłem na własne kolana przed Przenajświętszym Sakramentem.”
    Twój upór mnie rozśmiesza. Sam się pewnie do chrztu nie zaniosłeś. Ktoś Ci mówił o Bogu, a dopiero później wpadłeś na kolana. To była wspólnota.

    #98 St(r)ach
  99. #96 baran katolicki
    Drogi Januszu.
    Święta wiara katolicka to wiara w Boga. Do Mszy świętej, Różańca tak można się przyzwyczaić, że nie zauważać Boga u innych szczególnie tych zepchniętych na margines, którzy nie chodzą z nami.
    Przykładem niech będą ci Uczeni w Piśmie, którzy tak wykonywali polecenia Boga, że nie zauważyli Go w Jezusie Chrystusie dbając o zewnętrzną stronę kielicha i misy.
    Tzw. obłudnicy.

    #99 chani
  100. #97
    Stachu,
    piszesz ” Przecież prowadzi nas Słowo (Bóg) koryguje wspólnota kościoła a umacnia liturgia”. Wszystko to zawsze oparte jest na konkretnym człowieku/katechiście/, który proklamuje Słowo w oderwaniu od Świętej Tradycji. Wspólnota koryguje tak jak katechista proklamuje Słowo. Liturgia DN zwłaszcza Msza Święta została całkowicie pozbawiona sacrum i misterium. Mały przykład z ołtarzem. Ołtarz eucharystyczny jest znakiem obecności Jezusa Chrystusa we wspólnocie. Odprawiacie Mszę Świętą na byle jakim stole/byle jaki „Chrystus”/ przykrytym białym płótnem umajonym Kwiatami. Być może u was jest inaczej. W dawnych salkach katechetycznych stolik do stolika i jest ołtarz a później na tym samym stoliku agapa. Gdzie tu sacrum i misterium? Co by powiedzieli bracia i siostry z Twojej wspólnoty gdybyś na agapie pił herbatę z kielicha eucharystycznego? Jak zareagowałbyś gdyby przyniesiono Ci podczas agapy smażoną kiełbaskę z cebulką na patenie gdzie chwilę wcześniej połamany/ukrzyżowany/ został eucharystyczny Chrystus ? Stachu, gdzie tu misterium, gdzie sacrum a gdzie profanum?
    janusz

    #100 baran katolicki
  101. #99
    chani,
    kiedy ostatni raz wyspowiadałeś się po katolicku „do ucha księdza”? Dlaczego chowasz się po protestanckich krzakach ?
    januz

    #101 baran katolicki
  102. #94 niezapominajko
    ,jak Ci udaje się pogodzić współczesną Eucharystię z jeszcze nie tak dawną Mszą Świętą, na którą to warto było młodemu człowiekowi iść cztery kilometry na bosaka, by w świątyni ubrać buty? Dlaczego ojciec Grzegorza ubierał buty wchodząc do Kościoła?
    janusz

    #102 baran katolicki
  103. #98
    Stachu,
    święta Wiara rzymskokatolicka uczy, że każdy człowiek nim się urodzi w ciele już istnieje w Przenajświętszym Rozumie Stwórcy/Boga/. Ciało człowieka jest urzeczywistnieniem jego duchowości. Z zawodu pewnie jesteś psychologiem, który wszystko co złe chce terapełtować/przemieniać/ na dobre. Być może grubo się mylę odnośnie Twojej predyspozycji zawodowej. Jak zarabiasz na swoje utrzymanie?
    Kim jesteś? Ojcem, mężem, singlem, księdzem, itd. Czym się na co dzień zajmujesz. Arcybiskup Grzegorz Ryś zapytałby wprost „jaka jest Twoja rola/osoba/ w tym doczesnym świecie? Pytasz w #97 „Kolejne zdanie mocno zaprzecza wcześniejszemu. Nie wiem czy za szybko (gonić) czy za wolno (wolne ruchy) przemierzałeś drogę”. Etap za etapem. Ważne by zaliczyć kolejny etap. Na każdym maratonie są etapy, które pokazują gdzie jest zawodnik. Zostaliśmy daleko w tyle ze swoim krzyżem. Może za ciężki a może my za słabi. Gdzie im tak śpieszno?
    janusz

    #103 baran katolicki
  104. #101 baran katolicki
    A Ty swoje?
    No dobra przyznam się. Ostatni raz u spowiedzi byłem jakieś 10 lat temu.
    Mimo, że tak długi okres minął od ostatniej spowiedzi czuje jakby Bóg mną się opiekował i dzięki Niemu udaje mi się powstrzymać od grzechu.
    Wcześniej bardzo dużo przeklinałem, spowiadałem się i znowu przeklinałem a teraz jakoś mi się nie przeklina. Udaje się zapanować nad tym.
    I napiszesz, że żyje pewnie w grzechu ciężkim?
    Jakoś jednak czuje się radosny a nie smutny i nie mam posepnej miny.

    #104 chani
  105. #100
    Januszu,
    Gorszy Cię zła jakość stołu na którym sprawowana jest Eucharystia.
    To jak bardzo powinno Cię gorszyć sprawowanie Eucharystii w bazylice św.Piotra w Rzymie, która powstała w znacznej mierze dzięki oszustwom sprzedawania odpustów?
    Staranność przestrzeni liturgicznej, czytelność znaków itp jest bardzo ważna, nie jest jednak tak ważna jak staranność serca. O tym nic nie piszesz.
    Przeżywaliśmy dziś w katedrze rocznicę poświęcenia naszego kościoła. Piękna liturgia odbywała się również poza murami kościoła. Wszystkie wspólnoty parafialne zgromadziły się pod jednym namiotem (tabernakulum=namiot) aby być jak piszesz
    „znakiem obecności Jezusa Chrystusa we wspólnocie”
    Nikomu nie przeszkadzały zestawione razem stoliki.
    Jest jeszcze jedna istotna sprawa. Jeśli dostrzegasz gdzieś niestaranność, czy też błędy, to ostatnim miejscem do wypominania jest przestrzeń publiczna. Słyszałem dziś chłopaka, który nakarmiony historiami podobnymi do twojego wpisu wypowiadał obraźliwe słowa, powielał oczywiste nieprawdy pod adresem DN, chociaż nigdy sam tam nie był.
    Januszu nie rób tego więcej proszę!

    #105 grzegorz
  106. #100
    Januszu
    Jest jeszcze jedna istotna sprawa. Jeśli dostrzegasz gdzieś niestaranność, czy też błędy, to ostatnim miejscem do wypominania jest przestrzeń publiczna. Słyszałem dziś chłopaka, który nakarmiony historiami podobnymi do twojego wpisu wypowiadał obraźliwe słowa, powielał oczywiste nieprawdy pod adresem DN, chociaż nigdy sam tam nie był.
    Januszu nie rób tego więcej proszę!

    #106 grzegorz
  107. #100
    Janusz
    nie wiem czy mogę być szczery? Mam wrażenie że gdybyś żył w czasach Chrystusa to nie pozwoliłbyś Mu działać. Albo musiałby zmienić plan Boga i dostosować do Twoich wyobrażeń.
    Nie mam tak wielkiej wiedzy jak Ty, ale słyszałem że pierwsze wspólnoty swoje liturgie sprawowały w ukryciu, jaskinie, lepianki itp.
    Eucharystia nie była ustanowiona w świątyni Jerozolimskiej. Bóg najczęściej wybiera marność, aby zrobić z tego rzeczy wielkie. Sacrum jest albo nie w nas. W naszym sercu, głowie, mentalności.
    Nawet największa bazylika nic nie zmieni jak nie masz wiary. (Np. turyści)
    Co do katechzowania. Według mnie największy wpływ na odkrywanie Boga i prawdy o sobie mają bracia ze wspólnoty, obojętne jacy są. To oni poprzez swoje życie korygują moje, w obliczu ich doświadczeń ja odkrywam swoje tajemnice, żądze etc. Jest wszelako jeden warunek, muszę na to być otwarty.
    Jak rozumiem z Twoich wpisów na tym blogu, że Ty nie jesteś otwarty. Przychodzisz ze swoimi ideami, poglądami, przekonaniami (być może słusznymi) i oczekujesz od wszystkich, aby je przyjęli. OK masz do tego prawo, ale nie łudź się, że w jakimkolwiek środowisku znajdziesz swoje miejsce i poczujesz się szczęśliwy.
    Wybacz mają bezpośredniość, raczej nie mam do tego prawa, ale w duchu miłości Chrystusa każdy z nas zasługuje na prawo do korekty wspólnotowej.
    „Sam”zapewne byś do tego doszedł, ale mogłoby to być trudne, bo musiał byś myśleć wbrew sobie .

    #107 St(r)ach
  108. #103
    Janusz
    nie jestem psychologiem, aczkolwiek naprawiając swoje życie, które udało mi się dokumentnie wywrócić do góry nogami, uczestniczyłem w terapii a nawet byłem moderatorem grupy wsparcia.
    Jestem mężem (30 lat) jednej żony i mam trzech synów. Obecnie moje główne zajęcie, to naprawa tego, co zepsułem poprzez swój egoizm. Determinizm o którym mówisz, że Bóg mnie stworzył dobrym i tak jest w istocie, choć widzę to inaczej nie bardzo do mnie trafia.
    Wierzę, że jastem zamysłem Boga, ale sam muszę ten zamysł wypełnić treścią. Mam wolę i prawo wyboru. I sam decyduję, co wybiorę, życie czy śmierć.

    #108 St(r)ach
  109. #108
    „Wierzę, że jestem zamysłem Boga, ale sam muszę ten zamysł wypełnić treścią”.
    Tak jest.

    #109 Ka
  110. #102
    W tamtym okresie nie wszystkich było stać na obuwie. Ludzie je sobie wzajemnie /do Kościoła/ pożyczali. Słyszałam z opowiadań /dawno, dawno temu/, że ksiądz żądał obuwia w kościele. Ci, co nie mieli, mogli uczestniczyć we mszy, stojąc przed /wtedy był to wstyd/ Kościołem. Były też inne warunki do spełnienia, np. kobieta/dziewczyna obowiązkowo musiała mieć włosy szczelnie zakryte chustką na głowie.

    #110 Ka
  111. #108
    Stachu,
    od samego początku zostałeś pomyślany w Boskim Zamyśle/Rozumie/ Stwórcy jako bardzo dobry człowiek. To „bardzo dobry” mieści w sobie „przepiękny” i „prawdziwy”. Nie zostałeś pomyślany jako puste naczynie, ale jako pełen łaski.
    Spójrz na naszą ukochaną Matkę Boską/ Maryję?. Tylko Ona jest pełna łaski Bożej. Jest taka jaką stworzył/pomyślał/ Ją Stwórca.
    Stachu, nic w sobie nie musisz wypełniać bo cały jesteś wypełniony zamysłem Bożym od samego początku Twojego zaistnienia jako człowiek.
    Stachu, nie jesteś stworzony jako kolejna część procesu gatunkowego/wspólnotowego/, ale od samego początku jesteś absolutnie sobą. Bycie sobą to bycie takim jakim Cię zaprojektował i wypełnił swoją łaską Boski Kreator. Odkrywanie swojej pełni, swego piękna, swojej dobroci, swojej prawdziwości, to droga do poznawania jak dobry, jak piękny, jak prawdziwy jest Pan nasz Jezus Chrystus.
    janusz

    #111 baran katolicki
  112. #109
    Ka,
    Każdy człowiek w Przenajświętszym Rozumie Stwórcy jest ukończony/wypełniony/.
    Nie ma potrzeby wypełniać samego siebie własną treścią.
    Wystarczy do szczęścia nieustanne poznawanie jak dobry jest Pan i również jak dobry jest człowiek.
    janusz

    #112 baran katolicki
  113. #105
    Grzegorzu,
    nie gorszy mnie lecz mocno boli liturgiczna ignorancja. Kto pozwolił sprawować Mszę Świętą na byle jakim stole? W Polsce nie brakuje jeszcze konsekrowanych ołtarzy.
    Piszesz „To jak bardzo powinno Cię gorszyć sprawowanie Eucharystii w bazylice św. Piotra w Rzymie, która powstała w znacznej mierze dzięki oszustwom sprzedawania odpustów? Przypomnij sobie Ewangelię z minionej niedzieli. „Ja także wam powiadam: »Zyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?”.
    Odnośnie „handlem odpustami” mam inne zdanie od reformacji, której w gruncie rzeczy nie chodziło o odpusty lecz o majątek kościelny, który w dużej mierze ukradli prawowitym właścicielom.
    janusz

    #113 baran katolicki
  114. #104
    chani,
    przykazanie świętego Kościoła rzymskokatolickiego brzmi „jak byk”. Przynajmniej raz w roku spowiadać się a w czasie Wielkanocnym Komunię Świętą przyjąć. To minimum bycia Katolikiem u Ciebie daleko szwankuje.
    janusz

    #114 baran katolicki
  115. #102
    Januszu,
    Na Mszy Świętej sprawowana jest Eucharystia i tylko wtedy / nie licząc podawania Komunii chorym/
    … Ka dobrze napisała, patrz #100
    … „słyszę”, że masz duży problem z zaakceptowaniem DN, ale wiedz, że to twój problem, że odszedłeś z Drogi, a szkoda, bo pokochałbyś braci w miarę upływu czasu i w miarę przechodzenia kolejnych etapów – czasami potrzeba wiele cierpliwości, by serca braci i moje, stawały się z ciała, nie z kamienia…
    … proces nawracania się, ma miejsce w każdej sytuacji międzyludzkiej w miarę jak otwieramy się na Jezusa Chrystusa…
    … przebaczanie może się stać w nas chlebem powszednim, jeżeli się o to modlimy do Ducha Świętego, by nas do takiej postawy uzdalniał…
    … wydaje mi się, że gdybyś miał tę łaskę wybaczania, nie odszedłbyś z DN i zasmakował w miłości do braci i braci do ciebie 🙂

    #115 niezapominajka
  116. #112
    Rady dla schizofrenika. Więcej z życia może nie pojmie.

    #116 Ka
  117. #112
    Nie rozumiem dlaczego tak bardzo chcesz ograniczać w rozwoju człowieka.

    #117 Ka
  118. #111
    Janusz
    ja myślę że masz 100% racji jeżeli chodzi o zamysł Boga co do istoty człowieczeństwa. Tutaj się zgadzamy. Myślę jednak w swoim rozumku, że Bóg jak już pisałem, dał człowiekowi zadanie zrealizowania Jego zamysłu. Przez grzech wychodzi to różnie. Zamysł Boga jest Dobry, natomiast „zniewolona ” przez szatan wola człowieka, jak to sam napisałeś nie pozwala na odkrycie idealnego wzorca który jest w nas ukryty .
    Gdyby tak było jak piszesz i bylibyśmy skończonym produktem nie mającym wpływu na nic, to jak wytłumaczyć, że jedni rodzą się chorzy a inni zdrowi, jedni upośledzeni umysłowo a inni super inteligentni, jak wytłumaczyć sens nauczania i wychowania? Czyżby Bóg jednym zaplanował cierpienia a innym luksusowe życie?
    Ja uważam że to zadanie człowieka i skutki grzchu.

    #118 St(r)ach
  119. #114 baran katolicki
    To pewnie jednak nie jestem katolikiem ani protestantem. To kim jestem?

    #119 chani
  120. #113
    Januszu,
    Zarządca nie okrada swoich sług, ale odwrotnie -daruje im długi. Zarząd dobrami polega na ich rozdawaniu tym, którzy potrzebują a nie na okradaniu wiernych Kościoła aby „stół godnie wyglądał”. Dobra bowiem się skończą:
    „Zyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.”
    Zarządca okrada jedynie swojego Pana.
    Bóg po to posłał na świat Swojego Syna, aby On pozwolił się nam okradać. okraść ze wszystkiego. Dalej po to jest w Eucharystii w Swoim Ciele i Krwi, aby się nam rozdawać za darmo. To jest Jego Adoracja a nasze dziękczynienie a więc Eucharystia.
    Januszu, wtedy gdy papieże okradali wiernych odpustami nie było jeszcze reformacji ani protestantów. Ich w to nie mieszaj. Mają wystarczająco swojego za uszami.

    #120 grzegorz
  121. #119
    chani,
    jesteś grzesznikiem i z uporem od dziesięciu lat trwasz w grzechu ciężkim. Najwyższy czas na opamiętanie. Już tak długo śpisz na duchu. Pora wstawać i wracać do swojego Kościoła.
    janusz

    #121 baran katolicki
  122. #120,
    nie po to jesteś człowiekiem by okradać swojego Stwórcę. Reformacja zaistniał grubo przed Lutrem a budowa Bazyliki Świętego Piotra na Watykanie to lata 1506-1626.
    Co masz na myśli pisząc o Papieżach, którzy okradali wiernych odpustami?
    janusz

    #122 baran katolicki
  123. #121 baran katolicki
    A co to znaczy „swój kościół”?

    #123 chani
  124. #120
    grzegorz
    Ja nie wiem czy Papieże okradają wiernych odpustami i nie wiem czy to w ogóle ma sens.
    Ja widzę, że Kościół jednak zboczył z kursu.

    #124 chani
  125. #120
    Grzegorzu,
    stawiasz mocne tezy pisząc: „Bóg po to posłał na świat Swojego Syna, aby On pozwolił się nam okradać. okraść ze wszystkiego.
    Dalej po to jest w Eucharystii w Swoim Ciele i Krwi, aby się nam rozdawać za darmo. To jest Jego Adoracja a nasze dziękczynienie a więc Eucharystia”. To tak samo jakbyś powiedział, że Bóg po to stworzył człowieka, aby on zgrzeszył w Adamie i Ewie i został wypędzony z Raju. Uważam, że „stworzenie człowieka” i „odkupienie człowieka” to ta sama rzeczywistość.
    janusz

    #125 baran katolicki
  126. #123
    chani,
    to Twój Kościół, to Twoja Matka, która Cię umiłowała i ochrzciła/na nowo zrodziła/.
    janusz

    #126 baran katolicki
  127. #125
    Januszu
    Piszesz:”To tak samo jakbyś powiedział, że Bóg po to stworzył człowieka, aby on zgrzeszył w Adamie i Ewie i został wypędzony z Raju.”
    Nie tak.
    Kościół uczy, że Bóg zrodził Syna zanim jeszcze powstał świat.
    Kościół uczy, że dlatego Go zrodził, aby wybawić Adama i Ewę, dotkniętych grzechem i żyjących w strachu przed umieraniem, przed śmiercią. Ten Adam i ta Ewa to także my.
    Aby to się stało, Bóg przeznaczył Swojego Syna na wydanie ludziom na śmierć. Tak tez się stało.
    Bóg zawczasu, zanim jeszcze powstał świat, zgodził się abyśmy ukradli życie Jego Synowi, aby ten Syn wrócił do żywych z mocy Ojca. Abyśmy my z powrotem uznali Boga za Ojca i wrócili do życia.
    Jest to nasz zasób do wykorzystania, skarb dla nas i innych.

    #127 grzegorz
  128. #122
    Janusz
    Piszesz:”nie po to jesteś człowiekiem by okradać swojego Stwórcę”
    Ale po to On jest człowiekiem , abym karmił się Jego ciałem. Jest to kradzież zuchwała, bo połączona z naruszeniem cielesności.

    #128 grzegorz
  129. #122
    Januszu
    Piszesz:”Reformacja zaistniał grubo przed Lutrem”
    O datach można dyskutować, powszechnie przyjmuje się 1517.
    Oczywiście dużo wcześniej był Jan Hus czy John Wycliffe , ale dążenia do zmian w Kościele są obecne od zawsze i nie napiszesz chyba, że pierwszym reformatorem był Św.Paweł czy Barnaba czy też św. Franciszek.
    Zarządzanie zmianą jest bardzo ważnym obszarem w Kościele, nie zawsze potrafił on rozpoznać prowadzenie Ducha Świętego. Porażki Kościoła w tym obszarze to np. Jan Huss czy Marcin Luter, sukcesy to np. Św. Franciszek, Sobór Trydencki czy też Sobór Watykański II
    Tak czy inaczej to nie Luter wytworzył tragiczne i niestety powszechne patologie struktury kościelnej w wiekach średnich, ale złodzieje i oszuści pozyskujący znaczące miejsca w hierarchii Kościoła, który nie był w stanie podjąć stosownych działań.

    #129 grzegorz
  130. #122
    Januszu,
    Piszesz: „Co masz na myśli pisząc o Papieżach, którzy okradali wiernych odpustami?”
    Mam na myśli biznes polegający na zapewnieniu skrócenia mąk czyśćcowych w zamian za pieniądze.
    Listy odpustowe sprzedawane były na jarmarkach jak marchewka czy jajka.
    Leon X opróżnił za swojego pontyfikatu chyba cały czyściec, bo fundusze na bazylikę zebrał.

    #130 grzegorz
  131. #120
    „„Bóg po to posłał na świat Swojego Syna, aby On pozwolił się nam okradać. Okraść ze wszystkiego”.

    To prawda. ON pozwala nam okraść siebie ze wszystkiego.
    Napychamy żądnych.
    Grunt że wola ich i żądza /choć na moment dzięki nam/zaspokojona. Wojen nie toczymy.

    #131 Ka
  132. #130
    Rozśmieszyłeś mnie ale, mamy następców.
    Żądza to żądza. Z niczym, ani z piekłem się nie liczy.

    #132 Ka
  133. #130
    Grzegorzu,
    jaki jest Twój stosunek do ofiar/intencji/ mszalnych, które przecież mogą być również spostrzegane jako „okradanie wiernych”.
    janusz

    #133 baran katolicki
  134. #133
    Jak doskonale wiesz, majętny przeznacza ułamek części wyłącznie z nadwyżki uzyskiwanych dochodów na cele Kościoła. Cała rzesza innych oddaje ze środków podstawowego /często skąpego/ utrzymania.
    Których jest więcej? Kogo się „okrada” jeśli okradaniem składki na cele Kościoła będziemy nazywać.

    #134 Ka
  135. #133 baran katolicki
    To ja zapytam się, komu te intencje mszalne mają służyć – Bogu czy ludziom?

    #135 chani
  136. #133
    Januszu
    Modlę się codziennie dziesiątkiem różańca za bliską mi chorą osobę. Nie biorę za to żadnych ofiar. Na ile mnie stać dołączam się do ofiar zbieranych w parafii. To jest mój stosunek.

    #136 grzegorz
  137. Za czasów papieża Leona X jak i za współczesnych czasów papieża Franciszka wierni oddawali/płacili/ i oddają konkretne pieniądze na cele kościelne. Jakoś nikt dzisiaj nie gorszy się zamawianiem intencji mszalnych czy też posług liturgicznych za walutę. Być może, za sto lat potępią papieża Franciszka za to, że nie wymyślił czegoś lepszego. Już nie długo „płacić” będziemy za wypominki za zmarłych. Listopad to miesiąc, w którym szczególnie pamiętamy o naszych zmarłych i w ich intencji zanosimy swoje modły przed Oblicze Najwyższego.
    Grzegorzu, czy również dzisiaj handlujemy odpustami?
    Ka, niestety i ksiądz potrzebuje jeść, pić, spać, itd. Ksiądz to też człowiek z krwi i kości jak każdy z nas. Chani, jeśli nie wierzysz w Czyściec to nie sposób Ci zrozumieć modlitwę za zmarłych. janusz

    #137 baran katolicki
  138. Grzegorzu,
    piszesz w#127 tak: „Kościół uczy, że Bóg zrodził Syna zanim jeszcze powstał świat. Kościół uczy, że dlatego Go zrodził, aby wybawić Adama i Ewę, dotkniętych grzechem i żyjących w strachu przed umieraniem, przed śmiercią. Ten Adam i ta Ewa to także my. Aby to się stało, Bóg przeznaczył Swojego Syna na wydanie ludziom na śmierć. Tak tez się stało. Bóg zawczasu, zanim jeszcze powstał świat, zgodził się abyśmy ukradli życie Jego Synowi, aby ten Syn wrócił do żywych z mocy Ojca. Abyśmy my z powrotem uznali Boga za Ojca i wrócili do życia. Jest to nasz zasób do wykorzystania, skarb dla nas i innych”. Nie po to Bóg Ojciec zrodził w wieczności Boga Syna aby jak piszesz „wybawić Adama i Ewę, dotkniętych grzechem i żyjących w strachu przed umieraniem, przed śmiercią”.
    Zrodzenie Syna Bożego dokonało się w wieczności a nie w czasie. W Bogu nie ma czasu. Jezus Chrystus nie jest osobą ludzką ale Osobą Boską zarówno w naturze boskiej jak i ludzkiej. Czas jest rzeczywistością stworzoną a nie wiekuistą. Pisząc;”Bóg zawczasu, zanim jeszcze powstał świat, zgodził się abyśmy ukradli życie Jego Synowi, aby ten Syn wrócił do żywych z mocy Ojca” używasz słowa „zawczasu”, które w Twoim ujęciu próbuje przemycić do Bożej natury czas. To bardzo ważne w świętej Wierze rzymskokatolickiej by umieć odróżnić naturę boską od natury ludzkiej w Osobie Syna Bożego. Na pewno odkupienie nie było i nie jest celem zrodzenia Syna Bożego przez Boga Ojca. Jezus Chrystus jest takim samym Bogiem jak Bóg Ojciec i Bóg Duch Święty. Nawet „bez” Ojca i Ducha Świętego Jezus Chrystus jest w pełni Przenajświętszym Bogiem.
    janusz

    #138 baran katolicki
  139. #137
    baran katolicki
    A dlaczego miałbym nie wierzyć w czyściec?

    #139 chani
  140. #137
    To Ty zainsynuowałeś jakoby składka mogła być traktowana jako okradanie.
    Biegnąc tą myślą dotarłam do biedoty.

    #140 Ka
  141. #137
    Januszu
    Są dwa bieguny wpływów finansów w Kościele.
    Jeden to logika ofiary: jest ona z natury dolegliwa i dobrowolna.
    Drugi to logika zapłaty za usługę: jest przymusowa a strona płacąca chce zapłacić jak najmniej, aby dolegliwa nie była.
    To, jaki wpłata będzie miała charakter zależy od dojrzałości chrześcijańskiej zarówno pobierającego opłatę, jak i płacącego.
    Paradoksalnie, gdy tej dojrzałości brakuje, zarówno jedna jak i druga strona skłania się bardziej do tej drugiej opcji 🙁
    Możemy to często obserwować w kancelariach parafialnych.

    #141 grzegorz
  142. #138
    Januszu
    Piszesz: „” używasz słowa „zawczasu”, które w Twoim ujęciu próbuje przemycić do Bożej natury czas”
    W wyznaniu wiary powtarzamy o Jezusie Chrystusie:
    „który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami.”
    Wyrażenia te oznaczają: przed określonym zdarzeniem.
    Tym zdarzeniem może być coś określone w czasie lub nie określone w czasie lub w tym przypadku samo pojawienie się czasu.Nie ma to nic wspólnego z (jak piszesz) Bożą naturą.
    Bardzo natomiast mnie interesuje specyficzny sposób traktowania przez Boga czasu.
    Po pierwsze jest ściśle połączony z wydarzeniami historii Zbawienia, po drugie jest to odcinek obustronnie zamknięty. Czas się rozpoczął i wypełnił.
    W tym sensie można rozmawiać historii Zbawienia o zamyśle Boga wobec człowieka jako tym, co wynika z natury Boga.
    Te rozważania mogą dostarczyć ciekawy materiał do dyskusji zarówno ze zwolennikami determinizmu (np.historycznego jak marksiści czy też kulturowego jak np.XX w włoscy neomarksiści) jak i indeterminizmu który mocno podbudowują współczesne odkrycia fizyków.

    #142 grzegorz
  143. #138
    Januszu
    Piszesz: „Na pewno odkupienie nie było i nie jest celem zrodzenia Syna Bożego przez Boga Ojca.”
    Tymczasem my katolicy wyznajemy:
    -że jest zrodzony przed wszystkimi wiekami
    -że przez Niego wszystko się stało
    -że dla naszego zbawienia zstąpił z nieba
    -że to zbawienie dokonało się przez poczęcie z Ducha jako człowieka, ukrzyżowanie, śmierć i zmartwychwstanie.
    a jaki Ty masz na to pogląd w co Ty wierzysz?

    #143 grzegorz

Dodaj Komentarz






css.php