Nie znam was . . . (21 Ndz C – 190825)

by bp Zbigniew Kiernikowski

W proklamowanej dzisiaj Ewangelii padają mocne słowa Jezusa. Są one związane z sytuację Jezusa, który kontynuuje swoją drogę do Jerozolimy. Wiemy, że to oznacza Jego mękę i śmierć. To właśnie w Jerozolimie ma się dokonać dzieło zbawcze. W tym kontekście pada pytanie ze strony kogoś o to, czy tylko nieliczni będą zbawieni?

Odpowiedź Jezus jest kilkustopniowa. Jezus najpierw mówi o wchodzeniu przez ciasną bramę, o zamkniętych drzwiach i kołataniu do zamkniętych drzwi z prośbą, by je otworzono – by Pan domu otworzył drzwi i umożliwił wejście do środka.

Wtedy to padają słowa Jezusa:

Nie wiem, skąd jesteście
( . . . )
Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście.
Odstąpcie ode Mnie wszyscy,
którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!

Wyrażenie „Nie wiem, skąd jesteście” wskazuje na brak wzajemnej znajomości. Krótko ujmując: wasze myślenie i wasze spojrzenie na życie jest inne niż moje. Pochodzimy jakby z dwóch odrębnych światów.

Niesprawiedliwość

Gdy proszący o otworzenie drzwi powołują się na wcześniejszą znajomość: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś, wtedy pan domu powtórnie wrazi brak znajomości i określi, na czym ten brak znajomości polega. Jest to niesprawiedliwość.

Każdy z proszących, zapewne na różny sposób jest przekonany, że mniej lub więcej kierował się w swoim życiu poczuciem sprawiedliwości. Wszyscy odwołują się do jakiejś znajomości i wspólnoty z Panem domu. Byłeś przecież z nami i my z tobą. Tak, to może prawda. Ale Pan powie: każdy z was patrzał na mnie po swojemu. Interpretował moją obecność dla swojej wygody i realizacji swoich planów. Każdy miał koncepcję własnej sprawiedliwości. Czasem demokratycznie ustalonej i w danej społeczności powszechnie przyjętej.

A jednak każdy z tych proszących i wszyscy razem usłyszą skierowane do nich, każdy do siebie, słowa: Odstąpcie ode Mnie wszyscy, wy czyniący niesprawiedliwość.

Sprawiedliwość Jezusa a nasze ludzkie „sprawiedliwości”

Wśród tych kłaczących do drzwi i proszących o umożliwienie wejścia znajduje się zapewne nie tylko przestępcy wobec prawa, ale wielu takich, którzy mają swoje osiągnięcia i sukcesy. Mają dyplomy uznania i odznaczania przyznawane w różnych systemach i przy zastosowaniu różnych kryteriów wartościowania i sprawiedliwości. Może są tacy, którzy zdobyli uznanie i podziw ze strony ludzi. Tylekroć stawali na różnych pierwszych i zaszczytnych miejscach. I tak dalej.

Teraz słyszą: Odstąpcie ode mnie! Jesteście mi obcymi. Kierowaliście się bowiem innymi prawidłami i kryteriami życiowymi niż moje.

Przesłanie Jezusa jest takie: Ja szedłem do Jerozolimy, by tam oddać swoje życie i w ten sposób usprawiedliwić winnych (zob. np. Rz 4,25). Wy robiliście wszystko, by pełnić i czasem narzucać innym swoją sprawiedliwość. Była to zawsze taka sprawiedliwość, która kierowała się własnym (indywidualnym czy wspólnotowym, ale partykularnym) interesem. Stawialiście na piedestale waszego życia swoje prawa z pominięciem mojego prawa i mojego zbawczego działania, które przechodzi przez Jerozolimę (mękę, śmierć i zmartwychwstanie). Na innym miejscu Jezus powiedział: Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować (Mk 7,9). Jakże jest to dzisiaj często aktualne!

Naszą troską winno być to, aby wchodzić w bliską znajomość Jezusa, który idzie do Jerozolimy, aby tam objawić Bożą sprawiedliwość w tajemnicy krzyża przez przebaczenie. Być z Nim w bliskości i prawdziwej znajomości. Dokonuje się to przez postawy szukające nie własnej sprawiedliwości, lecz okazujące Bożą sprawiedliwość głównie przez przebaczenie

Bp Zbk

 

 

 

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

42 komentarze

  1. „Ja szedłem do Jerozolimy, by tam oddać swoje życie i w ten sposób usprawiedliwić winnych (zob. np. Rz 4,25)”.
    Czy chrystusowe usprawiedliwienie winnych jest automatyczne/powszechne/ dla każdego człowieka /grzesznika/? Usprawiedliwienie w moim przekonaniu to dopiero a może aż odkupienie należne każdemu człowiekowi w sposób naturalny. To znaczy, że natura człowieka po odkupieniu jest taka sam jak natura człowieka rajskiego przed grzechem pierworodnym. Odkupienie domaga się zbawienia.
    Czy widzi ksiądz Biskup różnicę pomiędzy odkupieniem i zbawieniem? Jeśli takowa jest to na czym ona polega?
    Pytam bo dzisiaj mało kto wie, że odkupienie dokonało się na mocy Prawa Bożego a zbawienie dokonuje się mocą Łaski Bożej .
    janusz

    #1 baran katolicki
  2. #2 baran katolicki
  3. „Nie znam was…” a może „Nie znam Ciebie Krzysztofie”.
    Czy Bóg mnie zna?
    Chodzę do Kościoła, przyjmuje Komunie, a czy jednak jestem z Nim w jedności?

    Jak się o tym dowiedzieć?

    #3 chani
  4. Januszu,
    Piszesz: „dzisiaj mało kto wie, że odkupienie dokonało się na mocy Prawa Bożego”
    Nic bardziej mylnego!
    Wg Prawa (również i prawa) zapłatą za winę jest kara. W naszym przypadku (człowieka) zapłatą za odejście od Boga wg Prawa jest śmierć. Jest to sprawiedliwość Prawa.
    Gdybyś Januszu wierzył w to, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym wiedziałbyś, że nie ma w nim żadnego grzechu. Nie należy się więc Jemu śmierć z mocy Prawa.
    Odkupienie dokonało się inną mocą – usprawiedliwienia jako Daru poprzez niesprawiedliwą (wg Prawa) śmierć Jezusa Chrystusa, ale usprawiedliwiającą i zbawiającą tych, którzy przez wiarę ten Dar przyjęli.
    Słuchaliśmy o tym w sobotę i niedzielę za co dziękuję jeszcze raz Księdzu Biskupowi 🙂

    #4 grzegorz
  5. #2 Januszu,
    Dzięki za link! Właśnie tematyka usprawiedliwienia na podstawie fragmentu Listu do Rzymian stanowiła
    oś naszych rekolekcji, o których pisała Basia.
    Z racji na charakter rekolekcji (mniej naukowy a skierowany bardziej na praktyczne odniesienie do codzienności) zarówno język jak i cały aparat narzędziowy był mniej wymagający naukowo.
    Jednak zasadniczo treść jest ta sama.

    #5 grzegorz
  6. #4
    Grzegorzu,
    poczekaj z osądem gdzie jest „omylność” do czasu/momentu/ kiedy uświadomisz sobie kim JESTEŚ jako CZŁOWIEK. To, że jesteś CZŁOWIEKIEM jest obiektywną/niepodważalną/ PRAWDĄ. bycie CZŁOWIEKIEM to bycie SOBĄ. Bycie CZŁOWIEKIEM to bycie ŚWIĘTYM to znaczy bycie takim jakim JESTEŚ w zamyśle STWÓRCY/Boga=Kreatora/.
    Grzegorzu, każdy CZŁOWIEK z racji swojego człowieczeństwa jest na obraz i podobieństwo STWÓRCY bytem/duszą=życiem/ BARDZO DOBRYM. W zamyśle/Rozumie/ STWÓRCY/ każdy CZŁOWIEK jest z natury bardzo dobry. STWÓRCA stwarzając CZŁOWIEKA zdaje sobie sprawę, że powołuje do ISTNIENIA byty osobowe/podmiotowe/zdolne do samo świadomości/osobowości=podmiotowości/. Czy zdajesz sobie sprawę z faktu, że tylko byty osobowe mogą się miłować w wolności bytowej/osobowej/? Wróćmy.
    Człowiek/grzesznik/ odkupiony to nie znaczy zbawiony. Dla protestantów to „wsio równo”. Dla nas Katolików odkupienie to znaczy, że Stwórca/Bóg/ mnie kocha/miłuje/. Natomiast zbawienie jest moją osobistą/podmiotową/ odpowiedzią na zmiłowanie Boże. Razem z Basią jesteście po „rekolekcjach” Księdza Biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego, który mam nadzieję pokazał Wam istotną/katolicką/różnicę po między pojęciem „odkupieniem” a „zbawienie”. Czy to zbyt wiele?
    Grzegorzu, a jak Ty odróżniasz powszechne/katolickie/ odkupienie od osobistego/podmiotowego/ zbawienia?
    janusz

    #6 baran katolicki
  7. Grzegorzu.
    Prawo Boże/Dekalog/ jest jak każde dzieło Stwórcy bardzo dobre. Dekalog/Prawo Boże/ jest bardzo dobre i jak najbardziej nadaje się dla człowieka. Nie wiem skąd macie mentalność, że Dekalog jest po to by oskarżać człowieka/grzesznika/? Prawodawcą jest tylko Stwórca a stworzenie ma obowiązek żyć według Bożego Prawa. Obowiązek to istnienie, to bycie Człowiekiem/Świętym/ dla człowieka/grzesznika/.
    Grzegorzu, przecież Pan Nasz Jezus Chrystus umarł w ciele człowieka ale nigdy nie był osobą ludzką. Pan Jezus Chrystus nie jest osobą stworzoną lecz jest w swoim człowieczeństwie Osobą zrodzoną w wieczności przez Boga Ojca w Bogu Duchu Świętym.
    janusz

    #7 baran katolicki
  8. #7
    Januszu,
    Piszesz: „Dekalog/Prawo Boże/ jest bardzo dobre i jak najbardziej nadaje się dla człowieka.”
    Tymczasem Bóg mówi do nas: „Jam jest Pan Bóg Twój , który wyprowadził Cię z niewoli Egiptu”
    a my:
    1.Czcimy obcych bogów ( coraz to lepsza praca, kasa, piwko z kolegami, wymarzony samochód, wypasione mieszkanie, wczasy bo się należą itd.)
    2.Prosimy Boga, aby nam w tych naszych pomysłach błogosławił
    3.Wierzymy, że sami ogarniemy swoje sprawy nie dając czasu ani przestrzeni swojego życia Bogu
    4.Trwonimy dorobek naszych przodków przypisując bieżącym potrzebom wymiary uniwersalne
    5.Niszczymy w zarodku wszelkie koncepcje niespójne z naszymi
    6.Gonimy za przyjemnościami, które nigdy nie dają upragnionej satysfakcji
    7.Żyjemy w roszczeniowy sposób traktując otaczające nas dobra
    8.Rozgrywamy jednych przeciw drugim w nadziei na podniesienie własnej pozycji wobec bliźnich.
    9.Zżera nas domowa nuda i przekonanie, że inni mają lepiej i atrakcyjniej
    10.Skoro mi się należy, to czemu mam nie skorzystać ?
    Dekalog dla człowieka nadaje się jak pięść do oka.

    #8 grzegorz
  9. #7
    Janusz
    Pytasz: „Nie wiem skąd macie mentalność, że Dekalog jest po to by oskarżać człowieka/grzesznika/?”
    Dekalog jest korzeniem, rdzeniem Prawa a więc nakazów i zakazów: nie pożądaj żony, rzeczy, nie zabijaj itd.
    Zakaz ma w swej logice sankcję, połowa Pięcioksięgu jest temu poświęcona, możesz nawet przeczytać.
    Można sobie wyobrazić Dekalog nieoskarżający, a więc zakładający wypełnianie przez ludzi, o których piszesz
    („każdy CZŁOWIEK z racji swojego człowieczeństwa jest na obraz i podobieństwo STWÓRCY bytem/duszą=życiem/ BARDZO DOBRYM.”) treści zawartych w Dekalogu.
    Brzmiało by wtedy mniej więcej tak:
    1. Jak to pięknie, że nie masz żadnych obcych bogów
    2. Cieszę się, że nie bierzesz imienia Boga na daremno
    3. Dobrze, że święcisz święty dzień
    4. Prawidłowo czcisz Ojca i Matkę
    i z każdym następnym takim przykazaniem coraz bardziej skrzyła by się człowiekowi aureola i równolegle, trochę może bardziej wstydliwie, powoli ale systematycznie pojawiały by się w butach zgrabne raciczki, na głowie skromne na początku różki a z tyłu niepostrzeżenie zawijał by się giętki układny ogonek…

    #9 grzegorz
  10. #6 #7
    Januszu,
    Piszesz: „Czy zdajesz sobie sprawę z faktu, że tylko byty osobowe mogą się miłować w wolności bytowej/osobowej/?”
    I w następnym: „Prawodawcą jest tylko Stwórca a stworzenie ma obowiązek żyć według Bożego Prawa. Obowiązek to istnienie…”
    Napięcie pomiędzy miłością i obowiązkiem, tak bardzo jest widoczne!!!
    Obowiązek powstał wtedy, gdy obawa przerosła zaufanie. Obawa przed tym, co postrzegamy za złe, niewłaściwe, niekorzystne.Obawa przed tym, że człowiek w wolności dokona niesłusznego w naszym mniemaniu wyboru.
    Czy obowiązek jest rzeczywiście skuteczny? Przecież, że nie!
    Czy strach przed nieodpowiednim wyborem jest zasadny: Przecież, że tak!
    Tak oto dochodzimy do impasu (dziękuje znów Księdzu Biskupowi za umocowanie we mnie tego Pawłowego schematu)
    Pomyśl Januszu, w którym kierunku idzie rozwiązanie?

    #10 grzegorz
  11. #8
    Grzegorzu,
    piszesz, że „Dekalog dla człowieka nadaje się jak pięść do oka”. Ta pięść Dekalogiem jest pięścią szatańską a nie Bożą. To szatan nieustannie oskarża CZŁOWIEKA Dekalogiem/Prawem Bożym/. Ten, który nienawidzi CZŁOWIEKA jako człowieka=stworzenie/ sam będąc stworzeniem uczyni wszystko co w jego mocy by udowodnić STWÓRCY/Bogu/, że się pomylił stwarzając CZŁOWIEKA w wolności osobowej/podmiotowej/. W szatańskiej mentalności zdeprawowanej egoizmem nie ma miejsca dla człowieka jako CZŁOWIEKA.
    Grzegorzu, tylko w świętej wierze rzymskokatolickiej każdy człowiek z racji swojego CZŁOWIECZEŃSTWA jest godny siebie i powinien być sobą. Zobacz jak Basia utożsamia się z grzesznikiem/potępionym/ a nie ma odwagi być Świętą. Każdy człowiek po odkupieniu jest ŚWIĘTYM CZŁOWIEKIEM. Pan Jezus Chrystus odkupił, każdego człowieka żyjącego przed i po HOLOKAUSTU na Golgocie/śmietnik ducha tego świata/szatan/. Każdy człowiek jest odkupiony, umiłowany przez Stwórcę jako stworzenie. Człowiek nie jest STWÓRCĄ lecz stworzeniem.
    Grzegorzu, Basiu, chani, Julio, umiłowany Księże Biskupie, Klaro, niezapominajko, Krystyno, i inni tu zaglądający/czytający/.
    Na miłość Boską/katolicką/ nie jesteśmy grzesznikami/szatanami/, lecz JESTEŚMY Święci bo ŚWIĘTY, ŚWIĘTY, ŚWIĘTY jest nasz Pan Jezus Chrystus. Czego więcej chcieć będąc stworzeniem umiłowanym przez Stwórcę do „granic” ludzkiej wytrzymałości?
    janusz

    #11 baran katolicki
  12. #10
    Grzegorzu,
    my CZŁOWIEK mamy naturalny obowiązek bycie CZŁOWIEKIEM. Świętym obowiązkiem każdego człowieka jest bycię CZŁOWIEKIEM to znaczy takim jakim pomyślał nas Stwórca. Bycie ŚWIĘTYM jest powinnością każdego współczesnego człowieka. Nie bycie grzesznikiem lecz bycie Świętym jest zasadą naszego istnienia.
    Dlaczego wciąż upieracie się do bycia grzesznikiem/szatanem/ skoro zostaliście odkupieni i mamy taką samą naturę jak przed grzechem pierworodnym naszych prarodziców w Raju. „Jestem grzesznikiem” to pięść skierowana w oko Chrystusa. To protestancka pięść a nie katolicka.
    Grzegorzu, rozwiązał już dawno to Chrystus na Golgocie. Po co wciąż szukać nowych rozwiązań?
    janusz

    #12 baran katolicki
  13. #9
    Grzegorzu, „Dekalog jest korzeniem, rdzeniem Prawa a więc nakazów i zakazów”.
    Święty Dekalog jest świętym Prawem Bożym. To nasz umiłowany STWÓRCA z miłości do nas dał nam Dekalog nie po to by nas oskarżyć/potępić/ale by nas odkupić w Panu Jezusie Chrystusie.
    Dekalog Boży jet niejako prototypem Łaski Bożej.
    Grzegorzu, jeśli JESTEŚ CZŁOWIEKIEM wierzącym to jesteś ŚWIĘTY. Twoja grzeszność to tylko przypadłość/opiłek/ na Twoim CZŁOWIECZEŃSTWIE.
    janusz9

    #13 baran katolicki
  14. Rzeczywiście Dekalog jest dobry, ale czy dziś coś znaczy nawet dla chrześcijan?
    Co z tego, że chodzę do kościoła, święta obchodzę, nie kradnę, nie cudzołożę jak obmawiam innych za ich plecami?
    Jak wyglądają nasze romowy gdy się spotkamy?
    Czy nie jest tak, że częściej mówimmy o innych i to źle?
    Czy potrafimy rozmawiać o sobie?
    Ja jak mnie mama kiedyś zabrała do koleżanki to wolałem milczeć niż rozmawiać o innych.
    W ogóle taki jestem, że mało mówię i dlatego pewnie nie mam przyjaciół.

    #14 chani
  15. #8 ,#, #9, #10
    Grzegorzu,
    z dużym zainteresowaniem czytam twoje posty 🙂 🙂 🙂
    pozwolisz jednak, że będę broniła skuteczności obowiązku, ponieważ:
    …moim obowiązkiem jest słuchać tego /być w tym /, co Boże np przestrzegać przykazań,
    …modlić się jako powinność wobec Boga w Trójcy Świętej,
    …kochać bliżniego jak siebie samego jako zrozumienie sióstr i braci będąc w łasce Bożej
    …moim obowiazkiem jest dobrze wychowywać dzieci i wnuki,
    … moim obowiązkiem jest służyć mężowi – z rozsądkiem ;)- i robić mu na śniadanie zupkę mleczną 😉
    … moim obowiązkiem jest przebaczać , zarazem rozumiejąc taką potrzebę i czując to w sercu,
    … moim obowiązkiem jest uczestniczyć we Mszy Świętej jako słodką powinność i dziękczynienie Panu Bogu za… wszystkie dary i te trudne chwile również, które hartują mnie i dają szansę na nawracanie się ku Prawdzie , w której zawarta jest też prawda,
    … wreszcie obowiązek głoszenia Dobrej Nowiny w taki sposób w jaki jesteśmy predysponowani z woli Pana Boga,
    ………
    … strach przed nieodpowiednim wyborem jest też łaską,
    … strach przed szatanem i co szatańskie, winien być wielki i …jest, kto tego doświadczył…

    #15 niezapominajka
  16. #15 niezapominajka

    „… strach przed szatanem i co szatańskie, winien być wielki i …jest, kto tego doświadczył…”
    A ja niezgodzę się z tym co napisałaś. Jezus powiedział i ciągle mówi „Nie bójcie się”.
    Jeśli masz/ mam Boga w sercu, duszy to nie mam co się bać szatana, bo Bóg mnie przed nim ochroni.
    Według mnie to sam szatan każe się ludziom siebie bać i żyjemy w ciągłym strachu, lęku przed nim zamiast do końca zaufać Bogu.

    #16 chani
  17. #15 niezapominajko,
    I chciałabyś w ten sposób żyć wiecznie?

    #17 grzegorz
  18. #12
    Januszu
    Piszesz:”Grzegorzu, rozwiązał już dawno to Chrystus na Golgocie.”
    Tak, właśnie tak!!! I to jest nasze miejsce zbawienia.
    Cieszę się, że możemy się wreszcie zgodzić.
    Golgota jest dla winnych , no bo chyba nie dla świętych? Był to popularny w tamtych czasach sposób zabijania winnych przestępstw.
    Jezus Chrystus znalazł się na Krzyżu z racji Prawa Bożego. Jak pięść do oka. Wtedy nie było jeszcze protestantyzmu.

    #18 grzegorz
  19. #14 chani,
    Tutaj kilku by się znalazło 🙂

    #19 grzegorz
  20. #11
    Januszu
    Piszesz:” Zobacz jak Basia utożsamia się z grzesznikiem/potępionym/ a nie ma odwagi być Świętą”
    Basia ma odwagę mówić prawdę.Pewnie odwagę podwójną z racji swojego zawodu. Niewiele prawdopodobnie pomogła by bowiem pacjentowi, który przy wywiadzie opowiadał by o tym jak jest zdrowy, nic mu nie dolega itd. Lekarz stoi twardo w rzeczywistości, musi wiedzieć jak jest.
    To jest obraz wnętrza człowieka po grzechu. Mimo aktualnego w nas zamysłu Boga obrazu i podobieństwa, my tak nie żyjemy. Kto twierdzi inaczej oszukuje siebie i innych, żyje w fałszu, jak aktor u którego wnętrze nie jest spójne z rolą.(dlatego chrześcijanie nie mogli być aktorami)
    Postrzegasz Januszu człowieka, Boga, świat jako stan, obraz który można opisać. Bóg nie jest obrazem jest stawaniem się, życiem, miłością, aktywnością jednym słowem, skierowaną na dawanie siebie drugiemu. Informuje nas o tym Drugie Przykazanie. Bóg daje się poznawać w Jego działaniu: Stworzeniu świata, człowieka, Protoewangelii, Wcieleniu, Odkupieniu. Jedynie w ten sposób.

    #20 grzegorz
  21. #15
    niezapominajko
    Nie idę żadną miarą w kierunku „prawa tak – obowiązki nie”. Wymagania w stosunku do siebie i racjonalnie w stosunku do innych należy stawiać. Jest to potrzebne w wielu aspektach: wychowawczym, społecznym, rozwoju osobistego, zaspokajania potrzeb swoich i innych ludzi.
    Punktualność, staranność w pracy, uczciwość, pracowitość, dbanie o interes społeczny itd. jest to katalog obowiązków w dobrym tego słowa znaczeniu.
    Jednak my jako chrześcijanie uczymy się innej relacji aniżeli obowiązek – relacji miłości. (Może jest to przykład mocny, ale nie znam osoby, która tęskniła by za „obowiązkami” w małżeńskiej sypialni).
    Na ile w tą relacje wchodzimy, poczucie obowiązku blednie a rośnie dużo mocniejsze uzasadnienie wszelkich naszych aktywności: bycie dla drugiego jak o działanie Boga w nas.
    Rozumiem jednak tych, którzy Boga nie znają.Muszą się trzymać obowiązku i w ich sytuacji jest to rozsądne.

    #21 grzegorz
  22. #16 i #17
    chani, dobrze jest sie nie bać szatana, masz słuszność bo „Gdy Bóg z nami , któż przeciw nam”.
    W naturalny sposób boje sie satanistów i tego , co szatańskie – dostaje gęsiej skórki na samą myśl bycia w ich otoczeniu…
    Grzegorzu,
    …życie wieczne z Trójca Świętą w Niebie , jest pozbawione wszelakiego strachu / tak mi się wydaje/

    #22 niezapominajka
  23. Grzegorzu,
    nie ma żadnego napięcia między Prawem Bożym a Miłością Bożą. Zarówno Prawo jak i Miłość pochodzi od Boga, w którym nie sposób doszukać się jakiejkolwiek sprzeczności czy napięcia. Przykazania Boże są podarowane człowiekowi z Bożej Miłości po to by stworzenie wiedziało, że to jest dobre dla człowieka. To tak samo jak mama mówi dziecku co wolno a czego nie wolno. Problem zaczyna się w rozumieniu przez Ciebie woli jaką ma człowiek po grzechu pierworodnym. Czy jest to wolna wola? Na ile nasza wola jest wolna? Być może skłaniasz się za zniewoloną wolą? Masz tutaj niejasno poustawiane priorytety woli od której uzależniona jest miłość. Grzegorzu, piszesz;”Napięcie pomiędzy miłością i obowiązkiem, tak bardzo jest widoczne!!!
    Obowiązek powstał wtedy, gdy obawa przerosła zaufanie. Obawa przed tym, co postrzegamy za złe, niewłaściwe, niekorzystne.Obawa przed tym, że człowiek w wolności dokona niesłusznego w naszym mniemaniu wyboru.
    Czy obowiązek jest rzeczywiście skuteczny? Przecież, że nie!”. Wola człowieka prawego zawsze ukierunkowana jest na prawdę, dobro i piękno. Nigdy człowiek prawy nie będzie kłamał. Człowiek prawy zawsze będzie wybierał tylko to co dobre i piękne. W katolickiej wierze naturalna wola człowieka jest porażona grzechem pierworodnym i dlatego potrzebuje Łaski uświęcającej jako Boże wspomaganie. W protestanckim zaufaniu naturalna wola człowieka jest całkowicie zdeprawowana/zniewolona/ przez szatana i tej racji nie nadaje się do jakichkolwiek wyborów. Skutek jest taki, że cokolwiek człowiek wybierze i tak z natury będzie złe. Człowiek/grzesznik/ w takim rozumieniu nie ponosi odpowiedzialności za błędne decyzje. Nie ma więc żadnego obowiązku wynikającego z natury osobowej. Wszystko co czyni, jak myśli, kim jest i jaki jest weryfikuje religijnym uczuciem miłości pozbawionym rozumnego kierownictwa. Wszystko jest Łaską Bożą. Inaczej się prezentuje kondycja człowieka w świętej Wierze katolickiej gdzie wola człowieka w łasce uświęcającej jest taką samą jaką mieli nasi prarodzice przed grzechem pierworodnym. To człowiek dokonuje wyboru a nie Łaska Boża. Łaska uświęcająca przywraca woli człowieka wolność stwórczą nie ingerując w jego podmiotowość. My Katolicy mamy przeróżne obowiązki, które wynikają z osobistej wolności każdego z nas. Protestanci wszystko zwalają na Stwórcę sami czyniąc się bezwolnymi częściami Boga. Są przypadłością Bożą pozbawioną podmiotowości stwórczej jaką otrzymał każdy człowiek w Bożym zamyśle. Miłować Boga to niejako jak „krzyż chwalebny”. Słodki obowiązek a nie przykra konieczność wynikająca ze strachu przed Stwórcą.
    janusz

    #23 baran katolicki
  24. #23
    Januszu
    Piszesz fantastykę naukową:
    „Nigdy człowiek prawy nie będzie kłamał. Człowiek prawy zawsze będzie wybierał tylko to co dobre i piękne.”
    Nawet jednak w tym gatunku literackim wizje autorów poprzez narrację odbiegającą od nam znanej rzeczywistości, dotykają problemów bliskich czytelnikowi (polecam np.Stanisława Lema).
    W tym co napisałeś trudno dostrzec chociaż ten związek 🙂

    #24 grzegorz
  25. #20
    Tak jest Grzegorzu. Brawo !
    Tu toczy się życie i do Boga idzie się poprzez życie. Twarde, ale nie pozbawione piękna życie.
    Trzeba zauważać, a na Onecie wskazówka „uważności można się nauczyć”

    #25 Ka
  26. #23
    Januszu,
    Piszesz:” Wola człowieka prawego zawsze ukierunkowana jest na prawdę, dobro i piękno.”
    W przypadku ludzi prawych, skoro tak mówisz, pewnie tak jest.
    My jednak zdeprawowani tak nie umiemy. Dlatego nasz Dobry Bóg dał nam nieprawym specjalną modlitwę:
    „Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”, żeby w naszym życiu stawała się wola Boga i nie przyszło nam do głowy naszej zdeprawowanej woli używać w żadnym miejscu na świecie tym i przyszłym.
    Co innego ludzie prawi. Wam (domyślam się bowiem, że do tych prawych sam się zaliczasz) wola Boga do niczego nie jest potrzebna, gdyż wasza wola jest taka dobra i piękna no i jeszcze na dodatek prawdziwa.
    Aby jednak to wszystko jeszcze ładniej wyglądało, przydałoby się coś boskiego w tej misternej konstrukcji. Na przykład Łaska Boża, aby uświęcała tego i tak już prawego (ale wiadomo prawości nigdy nie za dużo) dobrego i pięknego człowieka i wspomagała go w jego prawych z natury pomysłach a zwłaszcza w wypełnianiu przeróżnych katolickich obowiązków.

    #26 grzegorz
  27. # 23 Janusz
    Piszesz:” Protestanci wszystko zwalają na Stwórcę sami czyniąc się bezwolnymi częściami Boga.”
    1. Jeśli wszystko „zwalają” na Stwórcę, to również i działanie. Nie mogą więc sami czynić się częściami Boga
    2. Jeśli tak, to czyni to w nich Bóg
    3. Są dwa istotne momenty w życiu Jezusa Chrystusa w których wola Boga przyjmowana jest przez człowieka tak w pełni, że własna wola znika.
    Pierwszy z nich to Zwiastowanie. Maryja była „pełna łaski” tzn że nic oprócz woli Boga w niej nie istniało. „Niech się stanie wg słowa Twego”. Jest to rdzeń kultu Maryi.
    Drugi z nich to prośba Jezusa tuż przed Ukrzyżowaniem : ” …tymi słowami: «Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!» Łk 22,42
    Tak też musi się stawać w naszym życiu, w tych momentach, gdy Bóg da nam łaskę świadectwa o Nim jak opisują dwa pojęcia gr. martys = świadek, łac. martyr = męczennik. Nie ma w nas po grzechu żadnego innego uzasadnienia/narzędzia do takiego świadectwa niż poddanie się woli Boga.
    Drobna uwaga na koniec: ani Maryja ani Jezus Chrystus nie byli protestantami, chociaż wielu protestantów jest ich braćmi.

    #27 grzegorz
  28. #23
    Januszu
    Przypisywanie woli przymiotnika „wolna” jest w jakimś sensie tautologią.Myśląc o woli intuicyjnie czujemy ją jako wolną z natury. Co za tym idzie przymiotnik zniewolona będzie bardziej oznaczał jej w jakimś zakresie brak.
    Mamy więc w grzechu pierworodnym ingerencję w to co nazywamy wolą.Mentalność obca, mentalność szatana zastępuje wolę naszą ( w jakim zakresie?) czymś obcym, fałszywym.
    To nie wola staje się więc zniewolona, zdeprawowana ale zniewolony staje się człowiek. Znie-wolony=bez woli.
    Rozum i wola kierują naszymi wyborami,Ok.
    Jak to było przed grzechem? Oto jest pytanie!
    Jak jest po grzechu? Pisała o tym Basia w poprzednim wpisie cytując Pawła.
    Nietrudno zauważyć, że opisywany przez Ciebie tzw.prawy człowiek nie istnieje.
    Być może należy widzieć,składanie tego co nazywamy po grzechu naszą wolą w miejscu, które nazywa się hilasterion-Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego, który ją przemienia .

    #28 grzegorz
  29. #20
    Grzegorzu,
    bronisz Basię pisząc: „Basia ma odwagę mówić prawdę”. Grzech nie ma nic wspólnego z Prawdą, Dobrem i Pięknem. Grzech deprawuje człowieczeństwo nie tylko to stworzone ale i odkupione. Sprawcą grzechu i przyczyną grzechu jest szatan nie człowiek. To bardzo ważne rozróżnienie w świętej Wierze rzymskokatolickiej. Pisze Basia, że „No cóż ja na to pocznę, że jestem grzesznikiem.
    Chciałabym być święta, a wciąż czynię grzechy, których nie chcę”. Powiedzieć „jestem grzesznikiem” to tak samo jak powiedzieć nie jestem człowiekiem odkupionym.
    Pewnie Basia nie zdaje sobie sprawy z diagnozy jaką sama sobie wystawia. Basiu, jesteś świętym człowiekiem odkupionym Przenajświętszą Krwią Pana i Boga naszego Jezusa Chrystusa. Grzech jest tylko twoją przypadłością a nie Tobą. Basiu, tak samo jak „rak” nie jest człowiekiem lecz tylko pasożytem na człowieku. Nie możesz przecież pacjentowi powiedzieć, że jest „rakiem” lecz jako lekarz potrafisz odróżnić podmiot/osobę/ od przedmiotu/przypadłości/.
    Grzegorzu, dlaczego zależy Ci by Basia wciąż „czuła” się grzesznikiem a nie świętą? Po ODKUPIENIU natura każdego CZŁOWIEKA jest taka sama jak natura stworzona przed grzechem pierworodnym. Odpowiedzią Stwórcy na grzech jest odkupienie. Dzisiaj rodzimy się w naturze odkupionej od grzechu pierworodnego.
    Ksiądz Biskup pewnie by to lepiej ujął po katolicku ale niestety milczy. „Jestem grzesznikiem” to anty człowieczeństwo i całkowita niewiara w Odkupienie dokonane na Golgocie jako jedyny holokaust Jezusa Chrystusa naszego Pana I Boga.
    janusz

    #29 baran katolicki
  30. #24
    Grzegorzu,
    prawdziwy, dobry i piękny człowiek nie jest ufoludkiem i nie ma nic wspólnego z latającymi talerzami. Tak każdego Człowieka po Odkupieniu widzi święta Wiara rzymskokatolicka. Z tego co piszesz stawiam wniosek, że coraz bardziej porywa Cię fantastyczna utopia odziana wciąż nowymi szatami protestanckiego zaufania jako zamiast wiary. Dziwi mnie, że jeszcze chce Ci się ukrywać pod katolicką postacią. Dlaczego nie masz odwagi mówienia Prawdy Objawionej w Jezusie Chrystusie a zdeponowanej w świętej Wierze rzymskokatolickiej?
    janusz

    #30 baran katolicki
  31. #26
    Grzegorzu,
    dlaczego uważasz się za człowieka zdeprawowanego? Kto jest przyczyną i sprawcą Twojej deprawacji?”My jednak zdeprawowani tak nie umiemy”. Nik przecież świętym nie jest o własnych siłach. Łaska uświęcająca doprowadza do prawości każdą ludzką nieprawość. W grzechu ciężkim/śmiertelnym/ nie masz Łaski uświęcającej i dlatego tylko wtedy możesz zdiagnozować w sobie grzech/śmierć/. Lekarstwem na każdą nieprawość/grzech/ jest święty Sakrament Pokuty i Pojednania. Co za problem podejść do konfesjonału i uzyskać na nowo prawość/świętość/. Przecież to nic nie boli a zmienia wszystko ustawiając człowieka/grzesznika/ na świętość.
    janusz

    #31 baran katolicki
  32. #27
    Grzegorzu,
    „Są dwa istotne momenty w życiu Jezusa Chrystusa w których wola Boga przyjmowana jest przez człowieka tak w pełni, że własna wola znika”.
    Osoba Pana Jezusa Chrystusa nigdy nie była osobą ludzką lecz Osobą Syna Bożego. To bardzo ważne rozróżnienie daje możliwość zorientowania się gdzie jesteśmy w wierze. Wola człowieka jest wolą stworzoną. Wola Boża jest Wolą Stwórcy. Zależność woli człowieka od Woli Bożej jest prawością naturalną nie podlegającą jakimkolwiek modernizacjom/zmianom/. Wolność osobowa jest podstawą każdej miłości również w wymiarze Bożym.
    Grzegorzu, miłować się mogą tylko osoby, które dysponują wolną wolą. To nic, że wola Boża jest wolą Stwórcy i całkowicie inną wolą od woli stworzenia/człowieka/. Nie przeszkadza to jednak w miłowaniu się na wzajem Stwórcy i stworzenia. Dlatego mówi się w świętej Wierze katolickiej o wolności woli człowieka względem wolności Woli Bożej. W innym przypadku miłość nie miał by racji bytu.
    janusz

    #32 baran katolicki
  33. #15
    niezapominajko,
    dla mnie jedynym lękiem, który jest twórczy dla mojej duszy jest bojaźń Boża. Boję się obrazić Boga, boję się zrobić sobie krzywdę. Szatan to wredna postać/osobowość/. Brzydzę się nim i nie chcę mieć z nim nic wspólnego. W bojaźni Bożej człowiek nie popełnia błędów/nie grzeszy/, nie zdradza prawdy, nie rozmija się z dobrem, z własnym sumieniem. W bojaźni Bożej nie mas strat. Ludzie bojaźni Bożej to prawi/święci/. Ktoś kto lęka się ducha czasu/szatana/ wiadomo, że nie współpracuje z Duchem Świętym.
    janusz

    #33 baran katolicki
  34. #28
    Grzegorzu,
    poważna wiara nie jest uczuciem religijnym lecz rozumnym przyjęciem Prawdy objawionej w Osobie Jezusa Chrystusa Pana naszego i Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego. Wolność naturalną zapewnia każdemu człowiekowi Łaska Boża. Tylko człowiek uświęcony Łaską Bożą może o sobie powiedzieć
    „jestem święty”. Święty ma prawe myślenie. Szatan jest zdeprawowany mentalnie na własne życzenie natomiast człowiek został oszukany obcą mentalnością. Szatan nie może liczyć na odkupienie z racji samego siebie. Człowiek dostał drugą szansę po grzechu pierworodnym w Odkupieniu gdzie dokonała się całkowita rehabilitacja zdeprawowanej natury ludzkiej do stanu stwórczego. W Odkupieniu natura człowieka wraca do swojej pierwotnej świętości. Problem są skutki grzechu pierworodnego, które to zostają przemienione/uświęcone/ Łaską Bożą.
    Grzegorzu, to co spaskudził grzech pierworodny w człowieku mocą Łaski Bożej na powrót jest w zasięgu każdego z nas. Wcielenie i Odkupienie zawsze prowadzi do Zbawienia. To nie jest do pojęcia przez intuicję ale przez rozum. Holokaust podczas którego Pan Jezus Chrystus jest całopalną/jedyną/ ofiarą jest nie tyle narzędziem co podmiotowym zmiłowaniem.
    janusz

    #34 baran katolicki
  35. #32
    Januszu,
    Piszesz:” Nie przeszkadza to jednak w miłowaniu się na wzajem Stwórcy i stworzenia”
    Nie ma tu żadnej wzajemności. Jedynym źródłem miłości jest Bóg a my jesteśmy jedynie biorcą. To szatan oszukuje: będziecie jak Bóg:
    „5 Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».” Rdz 3,5
    Również miłość między ludźmi nie bierze się z wolności człowieka, ale z przyjmowania od Boga ograniczenia tej wolności do zgody na własne umieranie. Czy nie widzisz jak wielu młodych ludzi idzie do ołtarza z Twoją wizją człowieka zdolnego do miłości sam z siebie a po krótkim czasie następuje zawód i rozstanie?

    #35 grzegorz
  36. Myślę że Barankowi zdecydowanie bliżej do ateizmu /nacisk na logikę rozumu/ niż jakiejkolwiek duchowości.

    #36 Ka
  37. #32
    Januszu
    To jak to jest u Ciebie, modlisz się do Boga :
    „Bądź wola Twoja” ,
    czy modlisz się w modlitwie Pańskiej :
    „Bądź wola świeżo wyspowiadanego, żyjącego i uświęconego mocą Łaski Bożej, powróconego do swojej pierwotnej świętości Janusza?
    Proszę o krótką w miarę możliwości odpowiedź.

    #37 grzegorz
  38. #37
    Grzegorzu,
    każdy człowiek jest stworzeniem. Nie jest Stwórcą. Wola człowieka jest wolą stworzoną przez Stwórcę. Wola stworzenia i wola Stwórcy nie jest tożsama. Prawy/święty/ człowiek doskonale wie kim jest i kto go stworzył/pomyślał/. „Bądź Wola Twoja” wypowiedziane przez prawego/świętego/ człowieka to naturalna zgoda na bycie CZŁOWIEKIEM stworzonym a nie zrodzonym przez Stwórcę.
    Grzegorzu, każdy człowiek z racji swojego człowieczeństwa jest CZŁOWIEKIEM na obraz i podobieństwo Pana naszego Jezusa Chrystusa. Każdy człowiek powołany do istnienia na mocy Odkupienia jest taki jakim chce go mieć Stwórca. „Bądź Wola Twoja” wypowiedziane przez człowieka prawego/świętego/ to moja zgoda na zbawienne działanie/kierowanie/ Stwórcy w moim życiu/istnieniu/. Nie potrafię jednym zdanie zdefiniować MIŁOŚĆ/STWÓRCĘ/.
    janusz

    #38 baran katolicki
  39. #38
    Grzegorzu,
    każdy współczesny człowiek zanim się urodzi w ciele zaistniał najpierw w zamyśle Stwórcy. Człowiek sam z siebie nie może sam z siebie zaistnieć. Grzegorzu, co dla Ciebie znaczy fakt/rzeczywistość/ Twojego zaistnienia jako CZŁOWIEK ? Bycie Człowiekiem to bycie szatanem/grzesznikiem/? Bzdura. Bycie CZŁOWIEKIEM na obraz i podobieństwo Ecce HOMO jest tożsame z bycie ŚWIĘTYM. Czy potrzebujesz bliższych „namiarów/pojęć/”?
    janusz

    #39 baran katolicki
  40. Januszu
    Podaję przykłady prostej odpowiedzi:
    1 tak modlę się do Boga „bądź wola Twoja”
    2 zmieniam sobie tą modlitwę na ………..
    3 nie chcę na to pytanie odpowiadać

    #40 grzegorz
  41. #40
    Grzegorzu,
    moja wola to Wola Boża.
    janusz

    #41 baran katolicki
  42. #41
    Januszu
    Dzięki za szczerą odpowiedź, to wiele wyjaśnia

    #42 grzegorz

Dodaj Komentarz






css.php