W 18. Niedzielę roku C jest proklamowany fragment czytania z księgi Koheleta. Mędrzec Kohelet to bardzo swoisty kaznodzieja, który swoją egzystencję i mądrość odnosi do króla Dawida i króla Salomona. Działał on już pod koniec historii zbawienia Starego Testamentu (III wiek przed Chrystusem).

Przemijalność i doświadczenie marności

Przepowiadanie Koheleta jest przeniknięte realnym sceptycyzmem wobec rzeczywistości ziemskiej. Przebija w nim z jednej strony jakby nuta zwątpienia i poczucia marności, a z drugiej wiara, że wszystko pochodzi od Boga i że Bóg prowadzi z ludzkością i z każdym człowiekiem swój plan. Wobec wszystkich dywagacji na temat znaczenia i wartości rzeczy ziemskich oraz osiągnięć czy potknięć człowieka Kohelet w zakończeniu swojej księgi daje taką radę.

Boga się bój i przykazań Jego przestrzegaj,
bo cały w tym człowiek!
Bóg bowiem każdą sprawę wezwie na sąd,
wszystko, choć ukryte: czy dobre było, czy złe (Koh 12,13-14)

Jest to prosta i zawsze aktualna recepta na właściwe życie człowieka wierzącego i mającego odniesienie do Boga szczególnie wtedy, gdy doświadcza trudności czy zwątpienia. Jest to drogowskaz życia, który zawsze jest prawdziwy i prowadzi do prawdy i dobra.

Psalm 90

W czasie dzisiejszej liturgii jako odpowiedź na czytanie fragmentu z księgi Koheleta śpiewamy Psalm 90. Ten Psalm nie mówi o łatwych sprawach. Mówi o przemijalności życia człowieka. O przeżyciu ucisku, poniżenia i niedoli (ten fragment jest w niedzielnej liturgii opuszczony).

Znamienna jest jednak końcowa część tego Psalmu, na którą chcemy zwrócić uwagę:

Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami †
i wspieraj pracę rąk naszych, *
dzieło rąk naszych wspieraj!

W szczególności warto zatrzymać się nad wyrażeniem „Dobroć Pana”. Hebrajskie sformułowanie (noam) zawiera w sobie wiele aspektów, które niejako uzupełniają czy rozszerzają rozumienie tej „dobroci”. Termin hebrajski wyraża wszystko to, co jest dobre, wspaniałe, przepełnione światłem, Wszystko to, co powodujące przyjemność i radość z powodu tego, czego się doświadcza.

Warto zauważyć, że Biblia Gdańska (przekład ewangelicki z pierwszej płowy XVII wieku) przekłada ten werset: Niech będzie przyjemność Pana, Boga naszego, przy nas. Natomiast przekład łaciński, Wulgata ma: Et sit splendor Domini Dei nostri super nos. A więc jest mowa o „splendorze” Pana Boga naszego nad nami. Nie chodzi więc dobroć pojmowaną przez nas i z naszego punktu widzenia, lecz taką dobroć, który jest niejako przyjemnością Boga i okazaniem Jego splendoru nad człowiekiem.

Światło i oświecenie, które zmienia życie człowieka

Dla pełniejszego obrazu warto jeszcze zauważyć, że grecki przekład tego Psalmu używa tutaj rzeczownika lamprotes, który oznacz jasność, blask, światłość. Ten rzeczownik jest użyty w greckim tekście Dziejów Apostolskich przez św. Pawła, kiedy w Cezarei Nadmorskiej przed prokuratorem Festusem i Królem Agrypą  mówi o wydarzeniu pod Damaszkiem. Wypowiada wówczas takie oto słowa:

W południe podczas drogi ujrzałem,
o królu, światło z nieba,
jaśniejsze od słońca,
które ogarnęło mnie i moich towarzyszy podróży (Dz 26,13).

Paweł mówi więc, że w południe ogarnęła go światłość jaśniejsza od blasku (lamprotes) słońca. To światło, które objawiło się nad Szawłem, tak go oświeciło, że zmieniło się całkowicie jego życie. Otrzymał łaskę poznania Jezusa Chrystusa i dzięki temu jego życie stało się nowym życie, życiem w Chrystusie Jezusie. Wtedy to okazała się prawdziwa dobroć Boga nad Szawłem, która go wyrwała z jego faryzejskiej służby Bogu i go przemieniła oraz uczyniła nosicielem prawdy Jezusa Chrystusa.

Nasz śpiew i nasze życie

Kiedy więc śpiewamy słowa Psalmu: Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami – niechaj w nas nie rodzi się myślenie tylko o tym, co my uważamy dla nas za dobre, ale niech nas przenika gotowość na to, aby w nas stawał się Boży plan, odpowiadający Bożemu upodobaniu wobec każdego z nas. Bowiem właśnie ten Boży plan i jego spełnianie się w nas jest przejawem wielorakiej Bożej „dobroci” nawet jeśli nie idzie po myśli naszej „dobroci”.

Potrzebne to jest, aby w naszym życiu przez dokonywanie się dzieł Boga okazywała się Jego chwała i Jego splendor. Abyśmy byli miłą wonią i przyjemnością dla Boga. Naturalnie te ostatnie określenia należy czytać jako antropomorfizm i przenośnie podobnie jak wszystkie sformułowania, w których jest mowa o upodobaniu Boga i o przyjemnej i miłej dla Niego woni płynącej z składanych ofiar i właściwego postępowania człowieka (zob. np. Rz 12,1).

Przeżywanie z wiarą i w mocy wiary trudnych i zwykłych a nawet pozornie bezsensownych momentów naszego życia może być okazją do poznania nad nami przedziwnej obecności Boga: Jego dobroci i chwały.

Bp ZbK

 


Rss Komentarze

52 komentarze

  1. Niesamowity tekst. Szacunek dla wiedzy i wnikliwości księdza biskupa w jak najlepszym odczytaniu tekstów świętych.

    Od siebie mogę dodać tylko coś prostego, że momentów w naszym życiu, które są trudne albo bezsensowne, jest dość dużo, a naturalne jest ze się przeciwko nim wzbraniamy a jest to głos Boga.

    Pytanie jest takie, a co jeśli w moim życiu bardzo dużo układa się po mojej myśli i jest to czysto ludzkie podejście, czy to znaczy że Bóg do mnie nie mówi? Albo inaczej, jak mi się po ludzku dobrze dzieje, powodzi się, to czy Bóg mi wtedy błogosławi?

    #1 Bernard
  2. #1
    Bernard
    „Albo inaczej, jak mi się po ludzku dobrze dzieje, powodzi się, to czy Bóg mi wtedy błogosławi?”
    A kto powiedział, że planem Boga na życie człowieka jest to, aby mu się źle działo? 🙂
    W „dobrobycie” łatwo jest dostrzec błogosławieństwo Boga. Dużo trudniej dostrzec je w sytuacjach trudnych i bezsensownych. A tam także jest. 🙂
    Tak jak napisał Ks. Biskup:
    „Przeżywanie z wiarą i w mocy wiary trudnych i zwykłych a nawet pozornie bezsensownych momentów naszego życia może być okazją do poznania nad nami przedziwnej obecności Boga: Jego dobroci i chwały.” 🙂

    #2 basa
  3. #1
    Bernard,
    wszystko zależy czy jesteś w Łasce uświęcającej. Twoja doczesność ma wartość wieczną na tyle na ile duch Twój jest ożywiony Łaską wiary. Grzech ciężki/śmiertelny/ robi spięcie pomiędzy Tobą a Stwórcą i przerywa dopływ Łaski/energii/do Twojego ducha. Efekt jest taki, że na rozumie szwankujesz, zapominasz o swoim człowieczeństwie i stajesz się niewolnikiem samego siebie.
    Bernardzie, każdy z nas ma swoją Golgotę, na której musi się narodzić do wieczności. Porównaj swoje życie doczesne do życia niemowlęcia w łonie swojej matki. Dziewięć miesięcy i musi nastąpić poród. Naturalny czy wymuszony ale dziecko musi samodzielnie zaistnieć/żyć/. Matka natura podobnie każdego człowieka rodzi do wieczności. Chcąc nie chcąc każdy człowiek musi umrzeć w ciele by zaistnieć w duchu. Jeśli Ci się dobrze dzieje i w Twoim życiu wszystko się dobrze układa i idzie po Twojej myśli to tak naprawdę Ciebie już nie ma. Nie istniejesz w wieczności. Wybacz, że tak otwarcie to przedstawiam .
    janusz

    #3 baran katolicki
  4. #1
    Bernard
    Może ja powiem tak, że jeśli to co Ty sobie postanawiasz jest też zgodne z wolą Bożą, to czemu On ma Ci nie błogosławić?

    #4 chani
  5. Ad #1 Bernard
    Bernardzie,
    Już są komentarze dotyczące Twojej wypowiedzi. Ja też jeszcze dodam.
    Przesłanie Koheleta nie zmierza (tylko) do negatywnego patrzenia na rzeczywistość ziemską, lecz wskazuje na potrzebę dystansu do wszystkiego, co dzieje się w życiu człowieka. Mamy u niego teksty wzywające do radości z tego, co człowiek otrzymuje i z czego może się cieszyć.
    Np. 5,18n:
    Dla każdego też człowieka, któremu Bóg daje bogactwo i skarby i któremu pozwala z nich korzystać, wziąć swoją część i cieszyć się przy swoim trudzie – to Bożym jest darem.
    Taki nie myśli wiele o dniach swego życia, gdyż Bóg go zajmuje radością serca
    .
    Lub: 7,14:
    Gdy Ci się dobrze wiedzie, ciesz się z tego, a wiedzie ci się źle, wtedy to rozważ: zarówno jedno jak i drugie sprawia Bóg, ponieważ człowiek nie może dociec niczego zgoła, co będzie potem.
    Problem człowieka – bogacza z Ewangelii (czy raczej jego błąd i niewłaściwa postawa), nie tkwi w tym, że mu pole obrodziło i mógł cieszyć się tym, co go wzbogaciło itd. Jego błąd tkwił w tym, że widząc ową obfitość plonu, złożył całą swoją nadzieję w tym, czym się wzbogacił i myślał, że to tak musi zawsze być. Stał się niejako uzależniony od tego, że mu się „poszczęściło” i zakładał, że to mu starczy.
    Tymczasem życie człowieka nie zależy od tego, co posiada, co osiągnie itp. Jego życie „kształtuje” się i nabiera barw oraz właśnie tego Bożego splendoru (dobroci), gdy potrafi tym wszystkim, co otrzymał czy co wypracował gospodarować w sposób wolny i nie „kłóci” sią z bratem, który coś mu zabrał. Gdy człowiek ma ów „koheletowy” dystans do swoich osiągnięć i porażek wówczas nic z tego nie dzieli i nie wprowadza antagonizmów. Dzięki odniesieniu przez wiarę do Boga – Stwórcy i Pana wszystkiego (Pana historii każdego z nas) zarówno „sukcesy” i porażki, bogactwo i sytuacje potrzeby (braku) stają się okazją do przeżywania jedności i solidarności.
    Wspomniana w Psalmie dobroć, przychylność, upodobanie, przyjemność Pana Boga nad nami można porównać do radości ojca nad dzieckiem, które manifestuje swoje osiągnięcia ale także gdy przeżywa swoje trudne chwile i gdy samo nie może dać rady, zwraca się do ojca. Ojciec wie, co dla niego jest dobre, aby wzrastał i dojrzewał do pełni człowieczeństwa i z tego się cieszy.
    Ciesz się więc Bernardzie, gdy widzisz przejawy błogosławieństwa Pana Boga i nie bój się, gdy to błogosławieństwo może być związane z pojawieniem się trudnych momentów.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #5 bp Zbigniew Kiernikowski
  6. #3
    Na rozumie szwankują i ci, którym bliźni postanowili uczonymi metodami wmieszać zło i ubić papkę w mózgu.
    Nie każdy na tyle silny lub dojrzały, by się mocno przeciwstawić /to nie takie proste szczególnie dla młodej osoby/.
    Nie tylko własny grzech przyczyną.
    Akurat widziałam usilnie „papkujących”. Naprawdę obrona nie jest prosta.

    #6 Ka
  7. Ad #6 Ka
    W tym wszystkim, co dzisiaj wokół nas się dzieje, trzeba odróżnić wciskaną ideologię od sytuacji i problemów konkretnych ludzi.
    Temu wciskaniu („papkowaniu” – jak piszesz) trzeba zdecydowanie się przeciwstawiać i to napiętnować. Ludziom zaś, którzy często są zagubieni i cierpią, trzeba pomagać. Tego oni potrzebują i nierzadko (czasem nie w pełni świadomie) oczekują.
    Wiadomo też, że ci, którzy wciskają różne ideologie będą się bronić przed jakąkolwiek pomocą, bo często są zewnętrznie czy wewnętrznie zniewoleni. Trzeba cierpliwości, modlitwy i stałości wobec wszystkiego, co napiera swoją ideologizowaną siłą i przewrotnością.
    Pozdrawiam

    #7 bp Zbigniew Kiernikowski
  8. Ja słyszę w tych czytaniach:
    „Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu.”
    Przymus może być zastąpiony przez chęć, przez pozwolenie aby inni korzystali z owoców mojej pracy.
    Wtedy zawołanie psalmisty:
    „i wspieraj pracę rąk naszych,
    dzieło rąk naszych wspieraj”
    oznacza prośbę o bogactwa również dla innych , poprzez moją pracę.Dla tych, którzy potrzebują a czasami nie mogą się odwdzięczyć,nie są z bliskiej rodziny, czasem z własnej winy żyją w niedostatku.

    #8 grzegorz
  9. #7
    Tak Księże Biskupie. Zawsze przeciwstawiałam się. Zawsze usiłowałam rozjaśniać. Nie zawsze się udawało, ale mam nadzieję że komuś tam pomogłam.
    Dorwano się i do mnie, na szczęście mój duch, siła i prawda była mocniejsza od agresora/jestem pewna, że gdyby nie starość -hehe- nikłe szanse bym miała/.
    Dzięki Biskupie. CMOK /z uszanowaniem/.

    #9 Ka
  10. #8
    A może to nie starość /:D / tylko Bóg ? Wzmocnienie było naprawdę konieczne.

    #10 Ka
  11. #6 Ka
    Ja mam tak, że nie lubię jak ktoś mi coś wciska a tym bardziej papkę np. tą w programach informacyjnych.
    Dla mnie oni tak gadają, że nic z tego nie rozumiem. Niektórzy powiedzą, że głupi ale taka moja dziwna natura jak napisałem Januszowi.

    #11 chani
  12. Można powiedzieć, że dobroć Boga przejawia się w moim życiu przez to, co mi przygotował.
    Dzisiaj jak spałem przypomniał mi się fragment z Pisma: „….ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” [1 Kor 2:9], a jak włączyłem komputer na maila dostałem ten sam cytat dosłownie.
    Można powiedzieć, że Bóg jednak mi to pokazał, ale ci…

    #12 chani
  13. Boga się bój i przykazań Jego przestrzegaj,
    bo cały w tym człowiek!
    Bóg bowiem każdą sprawę wezwie na sąd,
    wszystko, choć ukryte: czy dobre było, czy złe
    (Koh 12,13-14)

    „Jest to prosta i zawsze aktualna recepta na właściwe życie człowieka wierzącego i mającego odniesienie do Boga szczególnie wtedy, gdy doświadcza trudności czy zwątpienia. Jest to drogowskaz życia, który zawsze jest prawdziwy i prowadzi do prawdy i dobra”/Bp ZbK/.
    Serdeczne Bóg zapłać Księdzu Biskupowi za wystawienia właśnie takiej recepty. Bać się Boga? Jakże to dzisiaj zapomniana i niechciana rada. A jakby jeszcze było mało to ze względu na bojaźń Bożą zachowywać to co Bóg przykazuje.
    Bojaźń Boża jest jednym z siedmiu darów Ducha Świętego. Bojaźń Boża to nie strach lecz jak mówił Święty Ojciec Pio: „Miłość i bojaźń muszą iść razem. Bojaźń bez miłości staje się podłością. Miłość bez bojaźni to zarozumialstwo. Kiedy miłość istnieje bez bojaźni, jest nieostrożna i nie zna hamulców, nie patrzy dokąd zmierza, a potem potrzebne są inne środki”.
    Zastanawiam się jak radzą sobie z tą prawdą zwolennicy absolutnego miłosierdzia Bożego, którzy z taką łatwością odrzucają prawdę wiary mówiąca o tym, że Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze. Również tu na blogu takie myślenie ma wielu zwolenników.
    janusz

    #13 baran katolicki
  14. #13
    Miłosierdzie okey, ale miłosierdzie nie może łamać sprawiedliwości.
    Obaj idą w parze i stają się jednym. Działaniem Świętym.

    #14 Ka
  15. #11
    Bądź sobą Krzysiu. Zawsze.
    Nie musimy być specjalistami od wszystkiego. I żadna to ujma.
    Ja z polityką też, ni kuku.

    #15 Ka
  16. #14 Ka.
    Sprawiedliwość Boża, która usprawiedliwia każdy grzech w imię Miłosierdzia Bożego jest dzisiaj siłą napędową nowej lewicy atakującej Kościół od zewnątrz jak i z zewnątrz.
    janusz9

    #16 baran katolicki
  17. #15
    Ka,
    chani uważa się za Katolika, który nie wierzy w Świętych obcowanie. Świeci są Mu nie potrzebni w wierze.
    Nie tylko dziwi mnie mentalność wiary chaniego/Krzysztofa/, ale jestem zdumiony słodkim milczeniem i aprobatą tu na blogu nowoczesnej wiary katolickiej gdzie Świętych obcowanie nic nie znaczy. Wystarczy „solus Christus”.
    janusz

    #17 baran katolicki
  18. Drogi Januszu, co Ci tu napisać?
    Przecież doskonale wiesz, że nasza wiara jest wiarą w Jezusa Chrystusa.
    Żadne świętych obcowanie nie pomoże jeśli ktoś mówi, że wierzy w Jezusa, ufa Mu – ale sercem jest z daleka od Niego. Ufa Mu w teorii a jak jest jakaś przeszkoda w życiu człowieka, to jednak okazuje się, że jednak Mu tak naprawdę nie ufa.
    Ja nie neguje świetych ale czy koniecznie trzeba /muszę/ się do nich modlić?
    Ja nie lubię „muszę”.
    Przecież Bóg nie odrzuci żadnego kto Go wzywa w utrapieniu.

    #18 chani
  19. #18
    chani,
    modlimy się tylko do Boga. Bogiem jest Bóg Ojciec, Bóg Syn/Jezus Chrystus/ oraz Bogiem jest Duch Święty. Modlimy się tylko do OJCA ,SYNA i DUCHA ŚWIĘTEGO. Nigdy nie modlimy się do Świętych. Modlimy się za wstawiennictwem Świętych do Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego. Neokatolicyzm zaciemnia prawdziwy cel modlitwy Katolika proklamując modlitwę do Świętych.
    Krzysztofie, dojrzały w wierze Katolik nie modli się do Świętych tylko do Boga.
    Święci Pańscy to Kościół chwalebny w wieczności, który tak samo jak my tu na ziemi/w doczesności/ wraz z Kościołem pokutującym w Czyśćcu stanowimy Świętych obcowanie. Tak samo jak konieczne są relacje w doczesności pomiędzy nami człowiekami tak samo konieczne są relacje z tymi, którzy już są po tamtej stronie materialnego ciała i fikcyjnego czasu.
    Krzysiu, nie modlimy się do Świętych. Modlitwa do Świętych jest bałwochwalstwem.
    janusz

    #19 baran katolicki
  20. #19
    Januszu,
    Piszesz: „Krzysiu, nie modlimy się do Świętych. Modlitwa do Świętych jest bałwochwalstwem”
    Rozumiem z tego, że Ty się nie modlisz do Świętych oraz jakieś inne nieznane nam z nazwiska osoby.
    Natomiast cały Kościół jak najbardziej tak. Znana jest Litania do Wszystkich Świętych wykonywana w pełnej formie i uroczyście w Wigilie Paschalną.
    Przywołujemy wtedy konkretne osoby uznane jako Święte i zwracamy się do nich z prośbą o modlitwę za nas.
    Januszu, pouczasz Krzyśka bezmyślnie.
    Ta modlitwa nie oznacza uznawania Świętych za bogów, ale przywołuje nam takiego Ducha, który ich prowadził mocą chrztu.

    #20 grzegorz
  21. #19 baran katolicki

    Tak czy siak nie lubię nawet za wstawiennictwem kogoś modlić się do Boga.

    #21 chani
  22. #20
    Grzegorzu,
    zdefiniuj „modlitwę” jeśli potrafisz. Ku pomocy wysyłam Ci http://www.teologia.pl/m_k/kkk1m09.htm .
    Kościół rzymskokatolicki zawsze modlił się do Boga również za przyczyną swoich Świętych.
    Dzisiaj zatraciliśmy sakralny charakter modlitwy redukując ją do zwykłego dialogu pomiędzy ludźmi. Nie do pomyślenia było umieszczanie na obrazkach modlitw „do” Świętych. Za przyczyną lub za wstawiennictwem to poprawne zwroty próśb do Świętych Pańskich o modlitwę za nami do Boga Wszechmogącego. Nie posądzaj pochopnie o bezmyślność.
    janusz

    #22 baran katolicki
  23. #22
    Januszu,
    Sakralny charakter modlitwy nie jest tożsamy z modlitwą do Boga bez czy za przyczyną Świętych.
    Modlitwa obejmuje sprawy ludzkie, a sakralność oznacza wiarę w takie działanie Opatrzności , które przyjęte zawsze prowadzi do zbawienia.
    Można się modlić do Boga w imię własnych interesów, a można się modlić do Świętych o Chrystusowe życie.
    Trudno się zgodzić z tezą, że Papież, biskupi, księża, tysiące wiernych śpiewając w litanii:
    „Święta Maryjo-módl się za nami” lub modląc się słowami:”Pod Twoja obronę uciekamy się…” chwalą jak sugerujesz boga Baala.
    Jeśli w modlitwie jest intencja łączenia swojego życia w konkretnych sytuacjach i zdarzeniach z Jezusem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym,żadna forma czy zwroty nie będą niepoprawne. Nawet jeśli modlimy się na siedząco w samochodzie, w drodze do pracy.

    #23 grzegorz
  24. #21
    Masz takie prawo, bo każdy ma „swoja’ drogę do Boga.

    Ja akurat otrzymalam dar modlitwy do Boga przez wstawiennictwo Świętych, ale po jakims czasie zorientowalam się, że „wykorzystuje” Ich do swoich celow .
    Teraz wiem, że w każdej modlitwie -czy to bezposrednio do Boga czy przez wstawiennictwo Swietych – ostatecznie trzeba powiedzieć – badz WOLA TWOJA a nie moja.

    #24 Klara
  25. #21
    chani,
    „lubię” czy „nie lubię” to zmysłowa/cielesna/ wiara. Wierzyć to nie znaczy robić to co się „lubi”. Wierzyć to spełniać Bożą Wolę a to znaczy umiłować swój krzyż/swoje życie/.
    Krzysztofie, nie możesz polegać na zmysłach. Twój rozum/duch/ to jedyna droga powrotna.
    Pozdrawiam
    janusz

    #25 baran katolicki
  26. #23
    Grzegorzu,
    „sacrum” i „profanum” to nie to samo. Czym jest granica pomiędzy świętością a grzesznością?
    janusz

    #26 baran katolicki
  27. #26
    Przyzwoitością.
    Ona wystarczy by wiedzieć czym jest grzeszność a czym świętość.

    #27 Ka
  28. Coś mi się wydaje, że Baranek ma wprawę i doświadczenie w „rolowaniu” ludzi.
    To nie jest przyzwoitość.

    #28 Ka
  29. Ksiądz Biskup pisze:
    „Abyśmy byli miłą wonią i przyjemnością dla Boga. Naturalnie te ostatnie określenia należy czytać jako antropomorfizm”
    Jak mówić o doświadczeniu Boga?
    Czy wyrażanie uczuć, odczuć: miły, przyjemny itp kieruje nas ku irracjonalności, ku wyłączeniu rozumu i zamknięciu się w subiektywnych, niesprawdzalnych wrażeniach?
    Tak można by zarzucić Pawłowi, Jakubowi czy nawet Mojżeszowi w ich spotkaniach z Bogiem.
    Jednak efekty, skutki tych spotkań wykraczają poza sferę poznania subiektywnego. Są jak najbardziej sprawdzalne w świecie racji. Paweł zmienił wszystko w swoim życiu, mamy to szczegółowo zrelacjonowane. Jakub stał się Izraelem najpierw w stosunku do swojego brata a wreszcie jako figura dla całego Narodu.
    Można powiedzieć, że z natury jednostkowe, indywidualne doświadczenia Boga skutkują swoją racją w świecie objętym rozumem.
    Po tym można poznać ich autentyczność i tak doświadczenie Boga łączy się z doświadczaniem świata.

    #29 grzegorz
  30. #28 Ka,
    „Baranek” wie, że jest człowiekiem.
    „Baranek” umiłował swoje człowieczeństwo. Co nie przyzwoitego dostrzegasz w „Baranku”?
    Przyzwoity człowiek to dzisiaj dobry człowiek.
    Problem jest z tą przyzwoitą „dobrocią” dla innych.
    janusz

    #30 baran katolicki
  31. ad.#26
    Grzegorzu, a może tą granicą jest modlitwa?
    Co o tym myślisz?
    janusz

    #31 baran katolicki
  32. Czy jesteście za Arcybiskupem Markiem Jędraszewski, który miał odwagę powiedzieć świętą PRAWDĘ ?
    Julio, Grzegorzu, Basiu, Ka, chani/Krzysztof/, Karina, niezapominajka i inni, jakie jest Wasze zdanie odnośnie ideologi LGBT?
    Czy Arcybiskup południa Polski ma rację?
    Północ Polski to niejako inny świat. Inny katolicyzm. Inni ludzie.
    janusz

    #32 baran katolicki
  33. Modlę się czasami: ”
    … i tak mi dopomóż Bóg i wszyscy Święci…” w trudnych dla mnie sprawach…
    Według mojej wiedzy i przekonania Wszyscy Święci orędują za nami czy tego jesteśmy świadomi, czy też nie…

    #33 niezapominajka
  34. Mówi się ” Gdy trwoga , to do Boga”…
    …o ile łatwiej chwalić dzieła Boże gdy jest nam dobrze i wszystko układa się bez problemów…
    …dlatego właśnie identyfikuję swoje postrzeganie z tym co powiedział Ks. Bp:
    „…Przeżywanie z wiarą i w mocy wiary trudnych i zwykłych a nawet pozornie bezsensownych momentów naszego życia, może być okazją do poznania nad nami przedziwnej obecności Boga: Jego dobroci i chwały.”

    #34 niezapominajka
  35. Czcigodny Ojcze Biskupie pozdrawiam i błogosławię…

    Trudno jest sprostać … E-Rozmowom. Lecz zamykanie myśli, też nie ma sensu. Chodzi przecież o Duszę, która stanie do ważenia, liczenia …

    „ ….aby w nas stawał się Boży plan, odpowiadający Bożemu upodobaniu wobec każdego z nas. Bowiem właśnie ten Boży plan i jego spełnianie się w nas jest przejawem wielorakiej Bożej „dobroci” nawet jeśli nie idzie po myśli naszej „dobroci”.
    Potrzebne to jest, aby w naszym życiu przez dokonywanie się dzieł Boga okazywała się Jego chwała i Jego splendor.” Ks. Bp
    Przyjąć, Boży Plan na Zbawienie na Życie … człowiekowi dotychczas oddalonemu od Boga, nie jest łatwo. … Przyjąć, i jeszcze uwierzyć, w coś tak, wydawać by się mogło nierealnego, jak to, że Pan Bóg, chce tylko i nieustająco „radości” … upodobania u Pana.
    To dlatego, rozważane dzisiaj Słowo Boże wybrzmiewa dla moich uszu jak modlitwa kierowana prośbą do Boga, o zgodę w nas, na przyjęcie, Bożej „dobroci” … tego Dobra. Nie będę odrzucona.
    Radość, to Boży Zamysł odwieczny.
    Bóg, chce abym jednak podniosła wzrok i popatrzyła w niebo na Jezusa,.. na Krzyż.
    Jezus, Boży Syn, wcale nie musiał umrzeć, jednak umarł (zabrakło Miłości w nas) … ażeby, dokończyć Dzieło Zbawienia musiał Zmartwychwstać.
    Został Wskrzeszony … przez Boga Ojca.
    Każde, złe słowo wypowiedziane, każda niedobra myśl … one nie pochodzą od Boga , przecież Bóg Ojciec w Swoim Zamyśle nie chce zła … nie chce śmierci człowiek/grzesznika w Swoim Odwiecznym Planie, lecz zsyła nieustannie Słowo, wchodzi w dialog. Chce, Dobra … daje czas, ukazuje Swoja Wolę, ale pozwala wybrać … Czy, nadal/pozostanę taka, jak zostałam „stworzona” … by, zostać odrzuconą na Wieczność. Czy, przyjmę „ Życie Nowe” poddam siebie, przyjmę Miłość, która daje Zbawienie czyni miłą Bogu
    Bóg, czeka na grzesznika…dlatego sprawił, abym poznała „Dobro” Bożego Serca, którym chce mieć we mnie upodobanie.
    Taki dziwny czas, skłaniający do zaglądania w sumienie. Sumienie … to jakaś nieskończoność niepojęta … Boży Dar!.
    Zapamiętałam, słowa Księdza Tischnera i choć nie dosłownie wypowiem też pamięci:
    Wiara, opiera się na poznawaniu i rozumieniu tego co się poznaje i czemu służy.
    Bogu trzeba oddawać cześć za Jego Dzieło Zbawienia w Jezusie.
    Samo rozumienie nie wydaje jeszcze Wiary, a sama Wiara bez rozumienia jej, też nie przynosi użytku….
    Wiara, opiera się na poznawaniu i rozumieniu tego co się poznaje i czemu służy.” (Ks. Tischner – rachunek sumienia)
    Jestem wdzięczna … Wszystkim co są ze mną i trwają … pomimo wszystko.
    danuta

    #35 miłosierna samarytanka
  36. #32 baran katolicki
    Ja powiem tak, że każdy z nas jest człowiekiem i należy się mu jako taki szacunek nawet jeśli jest innej orientacji /można powiedzieć za przyzwoleniem Boga – cytowałem kiedyś przecież fragment z Pisma skierowany do nich).
    Krzywdzenie ludzi LGBT ściąga na nas większe kłopoty niż myślimy bo zło wyrządzone innym ludziom obraca się przeciw nam.
    Moim zdaniem Kościół powinien o tym wiedzieć i takie słowa hierarchom Kościoła nieprzystoi.
    Ciekawe co by Jezus powiedział w takiej sytuacji?
    Czy nazwałby ich „zło konieczne”?
    Moim zdanie nie tędy droga.

    #36 chani
  37. # 32
    Janusz
    A co powiedział Jezus przed śmiercią o tych, co drwili z Niego, wyśmiewali Go, biczowali, bili, poniżali, szydzili z Niego itd?
    „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

    #37 basa
  38. #36
    chani
    …należy odróżnić ideologię lgbt od biednych , pogubionych ludzi, którzy swą wolność kierują na niewłaściwe tory…
    … są rózne ideologie, minn wspominana przez Biskupa Jędraszewskiego, ideologia – zaraza czerwona , obecnie ideologia -zaraza tęczowa…podzielam ten pogląd…
    …biedni ludzie, bo nie widzą swej biedy, swojego wynaturzenia …
    …polecam im dobrych psychologów a dla wielu z nich
    dobrych psychiatrów…
    … każdy człowiek zmaga się ze swymi słabościami, czy należy tolerować alkoholizm, narkomaństwo czy różne uzależnienia czy również chore wynaturzenia ???!!!…
    … skrzywioną naturę należy leczyć i uczyć akceptacji swego schorzenia a nie pokazywać d–ę całemu światu i niszczyć to , co w człowieku najcenniejsze Wiarę, Nadzieję i Miłość…
    …miłość pojmowana prymitywnie dopuszcza wszelkie nieprawości i chore wynaturzenia …
    ——————
    ——————

    #38 niezapominajka
  39. #32
    Dla mnie za trudny temat. Chciałabym by wszystkim dobrze się działo.
    Małżeństwo jednak to chyba 2 różne płcie złączone w jedno.
    Ale…, kto z nas może wiedzieć co w takiej duszy drga,jak mocno i dlaczego. Brak mi nawet wyobraźni, by wejść w tego typu odmienność.
    Naprawdę nie mam zdania.Nie wiem.
    Natomiast podoba mi się koloryt radości. Mam nadzieję że autentyczny. Myślę też, że jak świat światem, tego typu odmienność występowała.
    Jak każda grupa społeczna chcą coś dla siebie ugrać. I to akurat mnie nie dziwi, każde stowarzyszenie czy organizacja obecnie dla siebie ugrywa. Takie możliwości.
    Arcybiskupa nie będę osądzała. Trochę Jego wykładni słuchałam i podobały mi się. Reszta to polityka.

    #39 Ka
  40. #36
    chani,
    co poczniesz z chorym człowiekiem na chorobę zakaźną, który chce swobodnie przebywać w miejscach publicznych? Na przykład taka żółtaczka u nie leczonej jednostki może w krótkim czasie stać się epidemią. W moim odczuciu, Ksiądz Arcybiskup Marek Jędraszewski w żadnym razie nie obraził chorego człowieka na LGBT lecz nazwał po imieniu samą ideologię/chorobę/ LGBT jako współczesną zarazę. Szacunek musi być obopólny i nie może być pobłażaniem na zarażanie zakaźnym wirusem zdrowego społeczeństwa.
    janusz

    #40 baran katolicki
  41. #29
    Grzegorzu,
    empiryczne doświadczenie Boga jest bezsensowne o tyle o ile nie jest zakorzenione w poznaniu duchowym. Bóg jest DUCHEM. Czy człowiek może doświadczyć Boga cielesnymi zmysłami? To tak samo jakby Twój duch zapragną zjeść zupę pomidorową. Irracjonalne jest doświadczenie bytu duchowego empirycznymi środkami. Warto uświadomić sobie, że tylko w swoim duchu i prawdzie człowiek może relacjonować się z taką Bytowością jaką jest Bóg osobowy. Każda dusza ludzka z racji swojego człowieczeństwa jest obdarowana duchem i ciałem. Są to dwie rzeczywistości naszej egzystencji. Bóg nie jest światem a świat nie jest Bogiem. Do poznania tego co światowe/doczesne/ służą człowiekowi cielesne zmysły. Do poznania Boga, który jest Duchem Przenajświętszym człowiek otrzymał ludzkiego ducha, którego stanowią właśnie rozum, pamięć i wolna wola. Tylko własnym duchem człowiek może przylgnąć do Przenajświętszego Ducha. Osoba do osoby. Podmiot z podmiotem. To prawda, że dzisiejszy świat jest pozbawiony duchowości i dlatego liczy się w nim tylko zmysłowy empiryzm pozbawiony duchowej „idei” jaką jest osobowy Bóg. Neomarksiści mają to dobrze opanowane w „ideologi” LGBT. Za czasów biblijnego Pawła, Jakuba, Mojżesza, itd. nie było nagminnych ateistów/materialistów/. Każdy człowiek zdrowy psychicznie wierzył w jakiegoś Boga. Duchowość człowieka była naturalną potrzebą każdej jednostki ludzkiej. Dzisiaj czasy się zmieniły i mamy brutalne zderzenie wiary z ukrytym lub jawnym marksizmem pozbawionym duchowości. Jak w takim świecie mówić o doświadczeniu Boga? By być właściwie zrozumianym należało by uświadamiać ludzi o pełni człowieczeństwa, które jest z woli Stwórcy duchowe i cielesne zarazem. Duch zawsze przed ciałem a uczucia pod kontrolą rozumu.
    janusz

    #41 baran katolicki
  42. #41
    Ej !
    Uczucia są również pod kontrolą ducha !
    A rozum potrafi kłócić się z duchem.

    #42 Ka
  43. #41
    Dobre uczucia są super, napędzają życie w nas. Natomiast nieustanna kontrola /rozumem/może wprowadzić zamieszanie w nich i w czasie, wysuszyć na wiór.

    #43 Ka
  44. #38
    niezapominajka
    Powiem tak: Czy wiesz, że wiara jest łaską?
    Bóg „wybiera” komu tej łaski udzielić. Bez niej nawet chodzenie do Kościoła nie ma sensu.
    Tak samo jest z ludzmi LGBT. To Bóg zesłał na nich swój gniew tak, że zapałali „miłością” do siebie.
    Ja wiem żee niektórzy ten kąkol by chcieli już wyrwać ale nię tędy droga.
    Trzeba ich zostawić aż do żniw.

    #44 chani
  45. #40 baran katolicki
    Nie żebym bronił ideologii LGBT ale odsyłam cię do Listu św. Pawła do Rzymian. Ciekawe co by on sądził o LGBT.

    #45 chani
  46. #42 Ka
    Mnie niektóre rzeczy strasznie zachwycają ale muszą być bardzo piękne. Moim zdaniem ten zachwyt to też dar od Boga.

    #46 chani
  47. #46
    Ten zachwyt to znak że nie pogubiłeś się w li tylko rozumie.

    #47 Ka
  48. #44
    Krzysiu, nie wiemy czy to gniew. A może tylko naprawa czegoś ważniejszego?
    Tak czy siak zmagają się. Dobrze że kolorowo i radośnie.
    Wolę taki schemat od atakujących z zaciśniętymi ustami „parasolek”.
    Spójrz obiektywnie na obie strony konfliktu. Który wizerunek w działaniu /bez wgłębiania się w cel/jest nam bliższy?

    #48 Ka
  49. #42
    Ka,
    wierzący rozum to prawy rozum w katolickim duchu. Prawy rozum w świętej Wierze rzymskokatolickiej jest władzą prawego ducha w duszy katolickiej. Chodzi o rozum katolicki czyli o taki rozum, który mocą ducha ustawiony jest na Prawdę, Dobro i Piękno. Katolicyzm ukierunkowuje rozum człowieka na Bożą Łaskę, bez której jest zdeprawowany w wymiarze wiecznym. Rozum człowieka pozbawionego Łaski Bożej jest porównywalny z rozumem innych saków/zwierząt/. Rozum człowieka w grzechu ciężkim/śmiertelnym/jest zdany tylko na intuicję/zmysły/. Czy zdajesz sobie sprawę jak bardzo istotne dla ducha człowieczego jest bycie w łasce uświęcającej? Być człowiekiem to znaczy mieć rozum uświęcony Bożą Łaską, który lgnie w naturalny sposób do PRAWDY, DOBRA i PIĘKNA. Prawdą jest Bóg Ojciec. Dobrem jest Bóg Syn/Jezus Chrystus/ a Pięknem jest Bóg Duch Święty. Przylgnąć do Boga to przylgnąć do świętej Prawdy, świętego Dobra i świętego Piękna. Taki rozum jest owocem Łaski Bożej.
    janusz

    #49 baran katolicki
  50. #45
    chani,
    czy nie jest to mowa nienawiści? „…potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe – pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią”. Święty Paweł dzisiaj wylądowałby na bocznicy „antykultury”. Kto wie czy zmieścił by się ze swoimi poglądami/osądami/ w strukturach neokatolicyzmu gdzie Bóg i świat to jedno.
    janusz

    #50 baran katolicki
  51. Januszu,
    Postrzeganie i przeżywanie świata jako rozdzielonego na sacrum i profanum jest skutkiem grzechu pierworodnego.
    Przez ten grzech żyjemy w takim czy innym stopniu w tej dychotomii. Nieprawdziwej egzystencjalnie dychotomii.Obrazem tego może być zasłona przybytku. Jej przekroczenie oznaczało śmierć.
    Rzeczywiście człowiek nie może, nie jest w stanie przezwyciężyć własnymi siłami tego podziału gdyż przebiega on wewnątrz każdego z nas.Potrzebna jest więc śmierć ( starego człowieka).Nie wystarczy rozum oświecony Łaską Bożą, nie wystarczy modlitwa. Pierwszym człowiekiem , który przekroczył( w sensie egzystencji) tą zasłonę jest Jezus Chrystus właśnie poprzez Swoją śmierć na Krzyżu i relacjonuje to Mateusz :
    „A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół” (Mt 27,51).
    Plan Boga na życie każdego z nas zawiera w sobie śmierć jako drogą do zbawienia.Czy rozumianą jako porażki, straty życiowe, braki , choroby itp. czy też na końcu śmierć fizyczną.Poznanie Jezusa Chrystusa i przyjęcie Ewangelii sprawia jednak, iż wszystkie te śmierci dotykają człowieka starego a neofitę prowadzą do życia.

    #51 grzegorz
  52. #50 baran katolicki
    Nazwij to, jak chcesz.

    #52 chani

Dodaj Komentarz






css.php