Liturgia 6 Niedzieli Wielkanocne w roku C daje nam okazję do tego, aby spojrzeć na wspólnotę uczniów Chrystusa czyli Kościół w bardzo realistyczny sposób. Oznacza to, że w tej wspólnocie mogą powstawać wszelkiego rodzaju problemy a jednocześnie może to być miejsc i przestrzeń prawdziwego pokoju.

Tak się było najpierw z powodu różnic w rozumieniu stosunku do zachowania prawa judaistycznego, w szczególności chodziło o obrzezanie. Następnie występowały różnice w sposobie przeżywania relacji do władzy. Także w sposobie korzystania z dóbr i bogactw tego świata. Dalej w podejściu do różnych przejawów tradycji i kultur, z jakimi spotykało się chrześcijaństwo. Pojawiały się wszelkiego rodzaju tendencje reformacyjne itp. Również w samej teologii, gdy były podejmowane kroki wyjaśniania i przybliżania różnych kwestii, jawiły się spory i wprost konflikty. Niektóre doprowadzały do rozłamów. Nie jest tutaj miejsce, by wyliczać wszystkie powody i przyczyny tych wszystkich kontrowersji nurtujących w ciągu wieków Kościół.

Jak na to patrzeć i jak się w tym odnajdywać

Trzeba najpierw sobie uświadomić, że prawda i rzeczywistość, jakie zaistniały w Misterium Paschalnym Jezusa Chrystusa wykraczaj poza wszelkie ludzkie kategorie i nie dadzą się sprowadzić do jakiejkolwiek religijności, w której człowiek wychodzi na pierwsze miejsce i decyduje. Blask Zmartwychwstania stawia wszystko w innym świetle. Dotyczy to także zwyczajów czy tradycji religijnych.

Ludzkie działanie wobec takiej sytuacji, w które powstają spory i nieporozumienia w przekładaniu na codzienność prawdy Zmartwychwstania Jezusa będą zawsze naznaczone ludzkimi uwarunkowaniami.

Kiedy Apostołowie polecili, aby nie nakładać niczego poza tym, co konieczne, wskazali drogę, na której trzeba zawsze szukać praktycznych rozwiązać

Co jest konieczne ?

Jakkolwiek we wspomnianym liście Apostołów nie ma o tym wprost mowy, to z całą pewnością uważali za konieczne to, co św. Jan wyraził w pierwszym swoim liście: abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał (1 J 3,23). To jest konieczne jako coś stałego i nie podlegającego żadnej zmianie czy modyfikacji.

Naturalnie nie można pozostać na poziomie tylko słownej wiary w Jezusa. Wiara w Jezusa, to całkowicie nowa koncepcja życia, w której człowiek wierzący wchodzi codziennie w „inność” czy też „nowość” życia przez przyjmowanie krzyża w blasku i mocy Zmartwychwstałego Pana. Co do tego nie zawsze mamy jasną świadomość i łatwo od tego czynimy wszelkiego rodzaju uniki a nawet dochodzi do negowania sensowności takiej postawy.

Drugie to miłować się wzajemnie, tak jak On umiłował (J 13,34). Nie jest to więc tylko miłość wzajemna ale miłość w wymiarze krzyża Jezusa Chrystusa i krzyża, który jest związany z bliźnim – kochanym aż do dawania swego życia. Z tym też mamy bardzo często trudności i zazwyczaj pielęgnujemy w sobie osobiste niezrozumienie – czyli oszukanie w przekonaniu, że kochamy.

Co dzięki rozumieniu konieczności może być wskazywane jako konieczne ?

Jeśli te wspomniane aspekty owej „konieczności absolutnej” są przez nas (w Kościele) akceptowane, wówczas ci, którzy mają władzę w Kościele na zasadzie przekazanej im tradycji od Jezusa przez Piotra i Apostołów, określają też to, co jest konieczne w ramach obrzędów i zwyczajów.

Pamięć o tym, pozwala nam unikać sporów i nieporozumień, a kiedy takowe zachodzą umożliwia wchodzenie na drogę szukania właściwego – stosownego do wiary i miłości –  rozwiązania.

Pozdrawiam

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

24 komentarze

  1. „Konieczność absolutna” dla każdego człowieka to Boża łaska. Uczy nas święta wiara katolicka, że do zbawienia konieczna jest Łaska uświęcająca, która daje duszy ten cudowny blask Zmartwychwstałego Pana. Czy Łaska uświęcająca/poświęcająca/ sama wystarczy do naszego zbawienia? Otóż nie wystarczy. Bez osobistej zgody człowieka nie może mu pomóc. Katolicki realizm to rozum i wiara, to natura i Łaska. Protestantom wystarczy sama wiara, wystarczy im sama łaska. Dlaczego dzisiaj tak mało mówi się o tej jedynej koniezności na ambonie, w konfesjonale, na katechezie, itd. Tak jak słowo „miłość” ma dzisiaj inne znaczenie niż pierwotnie tak też „łaska” popadła w niełaskę. Kiedyś miłowanie było czymś wznosłym, chwalebnym, rycerskim, romantycznym a dzisiaj kochać to znaczy czuć się dobrze, przyjemnie, być zadowolonym z siebie, itd. Wystarczy spojrzeć w siebie i wokół siebie by zauważyć jak dzisiaj proklamuje się człowiekowi zamienniki łaski w postaci różnego rodzaju terapii religijnych napędzanych nowoczesnymi psychologizmami dobrego samopoczucia. Brakuje nam realistycznej katechezy o koniecznym warunku zbawienia jakim jest Łaska uświęcająca to znaczy stan bez grzechu ciężkiego/śmiertelnego/. Dając człowiekowi całkowite prawo do decydowania co jest grzechem a co nie jest prowadzi do śmierci sumienia i wiecznego potępienia. Gdzie są nasi pasterze i przewodnicy w czasie zamętu i chałosu ? Jak rozumiecie dzisiaj „łaskę”? Cóż to takiego, koniecznego?
    janusz

    #1 baran katolicki
  2. #1 Januszu,
    Cieszę się z Twojej wzmianki o protestantach oraz o miłości która nie pozostaje formą samozadowolenia czy też przyjemności będącej skutkiem dobrego samopoczucia, ale jest czymś bardziej wzniosłym.
    Ale, aby nie wznosić się zbyt wysoko i pozostać przy tym co jest rzeczywiście konieczne, bądź z nimi w jedności w tym co was łączy: wiara w jednego Boga, Jego Słowo, zasady moralne, niektóre Sakramenty.
    Zalecenie miłości nieprzyjaciół, miłości aż po Twój Krzyż pozostawmy na chwilę, którą Pan Ci wybierze.

    #2 gzregorz
  3. #2
    Grzegorzu,
    w porządku natury wszyscy ludzie są równi sobie. Łączy nas wspólne człowieczeństwo. Na poziomie naturalnym/doczesnym/ mamy tego samego Boga/Stwórcę/. Rzeczywistość ta jest pozioma i nie przekracza materialnej doczesności. Na takiej płaszczyźnie wszyscy jesteśmy naturalnymi braćmi i siostrami. Jesteśmy dziećmi jednego Boga. Biologicznie/gatunkowo/ jesteśmy znakomitą częścią kosmicznej przyrody. Problem zaczyna się gdy wchodzimy na pionowy horyzont rzeczywistości nadprzyrodzonej gdzie wiara jest energią łaski Bożej. Tutaj niestety jest wielobóstwo. Buddyści mają swojego bożka, muzułmanie swojego, żydzi swojego, protestanci swojego, a katolicy swojego. Czy jest to możliwe by nawet wśród chrześcijan dominowało wielobóstwo? Współczesne czasy pokazują, że nawet wśród katolickiej braci wierzymy w zgoła odmiennego Boga. Taki pluralizm jest owocem subiektywizacji depozytu świętej wiary katolickiej. Wystarczy porównać Teilharda de Chardina czy Karla Rainera z Garrigou la Grange czy Romano Amerio. Teologia procesu kontra teologia klasyczna. Zgoła różne pojmowanie Boga. Czy można mówić w porządku łaski o jednym Bogu kiedy wiara/łaska/ nie jest taka sama a nawet wykluczająca się na wzajem? Zgodzę się z Tobą, że tam gdzie dobro doczesne tego wymaga należy czynić wszystko w sposób naturalny by się jednoczyć dla dobra wspólnego. Natomiast święta wiara katolicka jest jedyną, która dysponuje pełnią Objawienia dla każdego człowieka. To nie jest tak, że nie ważne jak wierzysz, komu wierzysz, jak się zachowujesz na liturgii i jaką moralność masz w sumieniu. Nie ma wielu równoległych dróg do zbawienia. Jest ta jedna, jedyna bardzo wąska a jednocześnie najpewniejsza bo prawdziwa. To święta wiara katolicka. Protestancki Bóg w porządku łaski na pewno nie jest katolickim Bogiem. Te dwa byty są sprzeczne same w sobie. Katolicy wierzą w stworzenie z nicości natomiast protestanci przeczą temu. Miłość nieprzyjaciół i chwalebny krzyż jest darem Bożej łaski rozumianej podmiotowo a nie przedmiotowo.
    janusz

    #3 baran katolicki
  4. #3 Janusz,
    Jednak pierwsze musi być:
    ” i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał (1 J 3,23). To jest konieczne jako coś stałego i nie podlegającego żadnej zmianie czy modyfikacji.”
    Trzech z wymienionych przez Ciebie myślicieli już to wie.
    Ty i Karl Rainer macie jeszcze trochę czasu.

    #4 gzregorz
  5. #3
    Oho, tworzymy ideę wielobóstw /a przynajmniej temat poruszamy/. Naprawdę warto?, gdy tymczasem dla Boga liczy się to co w człowieku jest.
    Grzegorz /#2/ celnie istotę wyjaśnił.

    #5 Ka
  6. #4
    Grzegorzu,
    święta wiara katolicka odróżnia zasadniczo Boga od świata stworzonego. Przecież nawet ludzie nie wierzący w Boga potrafią się miłować. Niekiedy bardziej im to wychodzi niż wierzącym. Z tego wynika, że miłowanie jest czymś naturalnym dla człowieka. By kochać nie potrzeba wiary chrześcijańskiej. Podobnie jest i z innymi praktykami społecznego ładu. Ludzie potrafią się zorganizować bez wiary w Stwórcę czy nawet zjednoczyć się przeciwko Stwórcy. Szczęśliwa doczesność jest w zasięgu naturalnym dla ludzkości pod warunkiem wzajemnej tolerancji i szacunku. Niestety samo bycie dobrym człowiekiem nikogo nie zbawi.
    W #3 powinno oczywiscie być Karl Rahner a nie „Rajner”. Źle wystukałem na klawiaturze. Przepraszam. Nie sposób zrozumieć dokumenty II Soboru Watykańskiego baz znajomości nowatorskiej teologi Rahnera, który próbował uwspółcześnić klasykę Akwinaty.
    Grzegorzu, Bóg jest niezmienny. Skoro wszędzie na ziemi znajdujemy rzeczy, które są w procesie zmiany albo w możliwości do zmiany, niezmienność Boga jest kolejnym znakiem tego, że jest On rzeczywiście i istotowo różny od tego świata. Nie chodzi tu o rozróżnienie umysłu ani o wirtualne rozróżnienie, jakie zachodzi pomiędzy dwoma dowolnymi Bożymi atrybutami. Jest to realne rozróżnienie, zgodnie z którym Bóg i świat nie są jedną rzeczywistością, ale dwoma odrębnymi rzeczywistościami. To rozróżnienie jest nie tylko rzeczywiste, jak to ma miejsce w przypadku dwóch osobników tego samego gatunku, ale jest ono rozróżnieniem istotowym. Bóg różni się od świata poprzez swoją istotę. Bóg ma inną substancję od stworzenia. Niestety nie potrafię prościej to wyrazić, ale myślę, że dla chcących zrozumieć o co biega wystarczy tyle.
    janusz

    #6 baran katolicki
  7. #6
    Bóg jest pełnią a człowiek zaledwie jej zaczątkiem.

    #7 Ka
  8. #6
    Januszu,
    Czy pragniesz miłości wobec protestantów, czy chcesz ich kochać tak, jak nakazał Jezus Chrystus a więc w gotowości na tracenie nawet tego, co uznajesz za ważne dla Ciebie (np.swoich racji)? Czy się o to modlisz?

    #8 grzegorz
  9. Szczęść Boże, Czcigodny Ojcze Biskupie.
    Pozdrawiam Wszystkich.
    „Blask Zmartwychwstania stawia wszystko w innym świetle” (Ks. Bp)
    Przeżywanie Wiary to Łaska … ale, musi być też trud własny. Bo aby wytrwać potrzebny jest solidny Fundament.
    Wiara rodzi się ze słuchania nieustannie … Słowa Bożego … rośnie Pragnienie by, ponownie wejść w siebie … w tę, daną człowiekowi Przestrzeń Duchową wypełnioną Bożym Duchem, a także rzeczywistość … zmienia … buduje naszą doczesność z jej wieloma płaszczyznami życia, w których Wiara żyje.
    „Co jest konieczne ?” Ksiądz Biskup prowadzi ku odpowiedzi: … „ abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał”. (1 J 3,23)

    „Wiara w Jezusa, to całkowicie nowa koncepcja życia, w której człowiek wierzący wchodzi codziennie w „inność” czy też „nowość” życia przez przyjmowanie krzyża w blasku i mocy Zmartwychwstałego Pana.
    Drugie to miłować się wzajemnie, tak jak On umiłował (J 13,34). Nie jest to więc tylko miłość wzajemna ale miłość w wymiarze krzyża Jezusa Chrystusa i krzyża, który jest związany z bliźnim – kochanym aż do dawania swego życia. Z tym też mamy bardzo często trudności i zazwyczaj pielęgnujemy w sobie osobiste niezrozumienie – czyli oszukanie w przekonaniu, że kochamy.” (Ks. Bp)
    Przyznaję Miłość utknęła we mnie. Ona jest, we mnie, i może nawet, doskonała … ale, nie w pełni uzewnętrzniona?
    Spotkanie z Bogiem, wymaga wyzwolenia dobrej woli i Miłości.
    Wejście w Gorycz Kielicha, a także niesienie Krzyża na wzór Jezusa, może być dane mi, kiedy będę umiała Umiłować na wzór Jezusa.
    Pozdrawiam
    danuta

    #9 miłosierna samarytanka
  10. #7 Ka,
    jesteśmy stworzeni z nicości/niebytu/ ad extra/na zewnątrz/ Boga. Tu nie ma żadnych wątpliwości. W Jezusie Chrystusie mamy pełnego Człowieka i pełnego Boga. Dwie pełne natury nie są wymieszane z sobą, nie ma żadnego pomniejszenia czy wywyższenia którejkolwiek z niej. W jednej Osobie Boskiej zjednoczyły się obie natury pozostając każda pełnią. Pan Jezus jest w pełni prawdziwym Bogiem i w pełni prawdziwym człowiekiem. Wierzymy w nierozerwalność obu natur w jednej Osobie Syna Bożego. Nie jesteśmy mikro kroplami bez kresowego oceanu. Nie jesteśmy mikro częściami Stwórcy. Ad extra to katolicki klucz Wcielenia.
    janusz

    #10 baran katolicki
  11. #6
    Januszu
    Piszesz:” Przecież nawet ludzie nie wierzący w Boga potrafią się miłować. Niekiedy bardziej im to wychodzi niż wierzącym. Z tego wynika, że miłowanie jest czymś naturalnym dla człowieka. By kochać nie potrzeba wiary chrześcijańskiej.”
    Te Twoje jakże fałszywe i zdradzieckie 4 zdania odzwierciedlają osobiste i wspólnotowe tragedie tylu osób! Tak jak szatan do Ewy:
    „Wtedy rzekł wąż do niewiasty: «Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».” Rdz 3,4-5
    „Ponieważ Bóg jest miłością, możecie być jak Bóg!” – to narracja współczesnego libertynizmu.
    Jedyne, co przychodzi mi do głowy na Twoją obronę jest to, że pomyliłeś miłość z seksem.

    #11 grzegorz
  12. #10
    Okey.
    Tyle że my dopiero do tego stanu /połączenia obu doskonałych natur i do Boga zbliżenia / dążymy.
    Trzeba nam kształtować swą /skażoną stronę/ naturę. Nikt za nas tego nie zrobi.
    Najgorsze że skażenia poszukują pożywki, by kazić i nieźle im to wychodzi.

    #12 Ka
  13. #8
    Grzegorzu,
    w porządku naturalnym każdy człowiek jest godzien miłowania. Godność każdego człowieka jest wpisana w akt stwórczy, w którym Bóg bezpośrednio stwarza/powołuje do istnienia/ duszę ludzką wyposażając ją w rozum naturalny, pamięć naturalną i wolność naturalną. Człowiek rodzi się bez łaski uświęcającej. Każdy człowiek w sposób naturalny używając rozumu, pamięci i wolności może dojść do poznania Boga jako swojego Stwórcę. Do takiego poznania doszli klasycy greccy i rzymscy długo przed pełnią Objawienia w Jezusie Chrystusie. Bez pomocy łaski uwierzyli w istnienie pierwszej przyczyny wszystkiego/Absolut/. Porządek naturalny ma zakres doczesny. Tu i teraz każdy człowiek jest gatunkowo jednakiej godności.
    Wiara przenosi człowieka naturalnego do porządku nadprzyrodzonego/duchowego/ gdzie Boża łaska jest koniecznie potrzebna do poznawania Prawdy Objawionej w Jezusie Chrystusie. W wierze nie ma sentymentów/uczuć/ gdyż jest ona Bożym darem wspomagającym osłabioną grzechem pierworodnym naturę człowieka. Boża łaska uduchawia rozum człowieka. Boża łaska przywraca duchową pamięć człowiekowi. Boża łaska daje duchową wolność człowiekowi. Grzegorzu, w porządku łaski rzeczywistość człowieka naturalnego/doczesnego/ uzyskuje duchowy/nadprzyrodzony/ wymiar. Łaska uświęcająca jest blaskiem Zmartwychwstałego Pana, w której dusza człowieka uzyskuje pełnię stwórczą. Jest taka sama jak dusze Adama i Ewy przed rajskim grzechem. Dusza człowieka w łasce uświęcającej jest taka sama jak człowiecza dusza Jezusa i Maryji.
    Prawdziwie miłuje się tylko w Prawdzie. Nie ma sensu rezygnować z Prawdy Objawionej dla chwilowego uczucia miłości czy wiary. Z protestantami jest tak jak z dziećmi, które wiedzą lepiej bo czują, że wiedzą i to nazywają wiarą. Nie ma tam poważnej refleksji teologicznej w odniesieniu do pełni Objawienia zdeponowanej w świętej wierze katolickiej. Czy warto więc naszą wiarę uelastyczniać do kaprysów tego świata? Czy warto upłynniać Pełnię Objawienia tylko dlatego, że tak się widzi współczesnej demokracji? Czy warto kochać w kłamstwie, nie pokazując umiłowanemu pełni Prawdy Objawionej? Nie należy mieszać z sobą porządku naturalnego z porządkiem łaski. Doczesności z wiecznością. Materialności z duchowością. Tak się niestety dzieje w dominacjach protestanckich, judaistycznych, islamskich, buddyjskich, itd. Święta wiara katolicka daje nam dogmat o Wcieleniu znany jako unia hipostatyczna dwóch natur w jednej Osobie Syna Bożego. Nie okłamujmy ludzi z tego świata głosząc im elastycznego Boga, który dostosowuje się do chimer człowieka grzesznego.
    janusz

    #13 baran katolicki
  14. #9
    Danuto,
    piszesz, że „Przeżywanie Wiary to Łaska”. Czy możesz zatrzymać się i wyjaśnić, co rozumiesz przez słowo „przeżywać”?
    Pytam, bo zdaję sobie sprawę z rzeczywistości, w której znakomita większość ogranicza swoją egzystencję do tu i teraz nie zdając sobie sprawy z wieczności, która ich czeka. Instynkt naturalny nakazuje nam bronić swojego przeżywania jak najdłużej. Co rozumiesz przez „Łaskę”? Co to jest „Łaska”? Spróbuj odpowiedzieć choć trochę.
    janusz

    #14 baran katolicki
  15. #11
    Grzegorzu,
    fałsz i zdrada to bardzo poważne pomówienie/oskarżenie/ skierowane w moją stronę.
    Mam nadzieję, że obronisz słuszność tak haniebnego niezrozumienia tego co pisałem w #6. Piszesz;” Te Twoje jakże fałszywe i zdradzieckie 4 zdania odzwierciedlają osobiste i wspólnotowe tragedie tylu osób!”. Tragiczny jest Twój cynizm wynikający z braku racjonalnych horyzontów katolickiej wiary.
    janusz

    #15 baran katolicki
  16. #13
    „W wierze nie ma sentymentów/uczuć … ”
    Naprawdę?
    /boję się takiej wiary by nie ukształtowała we mnie wysuszonego z człowieczeństwa badyla/

    #16 Ka
  17. #16 Ka,
    w denominacjach zborów protestanckich wiara jest uczuciem religijnym natomiast w katolicyzmie wiara to rozumowe poznanie Boga. Uczucia te wzniosłe i te upadłe to zmysłowe emocje natury ludzkiej. Dobrze jak są na wędzidłach wierzącego rozumu. Samopas uczuciowy to ruina człowieczeństwa. W katoliku wierzącym dochodzi do unii natury i łaski, rozumu i wiary. W protestantyzmie łaska Boża pochłania ułomną naturę ludzką gdzie rozum jest nieobecny w wierze a nawet przeszkadza. Tu liczą się tylko zmysłowe doświadczenia, uczucia, itd. Nie musisz obawiać się suchoty uczuciowej świętej wiary katolickiej gdyż jest tam cudowna harmonia i współpraca natury z łaską. Jest to rozum wierzący i czujący.
    janusz

    #17 baran katolicki
  18. #15 Januszu,
    Rzeczywiście muszę Cię przeprosić. Nie Ty jesteś autorem słów o miłości bez Boga, jest to narracja szatana. Ty ją jedynie powieliłeś.
    Miłość, to taka jedność dwojga, że stają się jednym Ciałem (Rdz 2,24)
    Jej źródłem jest sam Bóg, który jest Jeden ale nie sam ( Rdz 1,26), i Jego zamysłem wobec człowieka jest, abyśmy żyli na Jego obraz i podobieństwo (Rdz 1,27)
    Dlatego wszelkie próby jednania wyabstrahowane ze środowiska, jakim jest Trójca Święta zmierzają w ślepą uliczkę (Rz 11, 1-9)
    Tymczasem zły używając racji ( rozumu) i zaciemniając ( wprowadzając zamęt w ) życiodajną miłość Stwórcy zafałszował pragnienia ludzkie. Człowiek zapragnął być jak Bóg. Jedno po raz pierwszy zdradziło drugie (Rdz 3,6).
    Dlatego napisałem, że próby miłości podejmowane poza Stwórcą i Jego zamysłem wobec człowieka są pierwotną przyczyną wszystkich zdrad i tragedii małżeńskich i innych relacji międzyludzkich.
    Powielane przez Ciebie przekonanie :
    „ Przecież nawet ludzie nie wierzący w Boga potrafią się miłować. Niekiedy bardziej im to wychodzi niż wierzącym. Z tego wynika, że miłowanie jest czymś naturalnym dla człowieka. By kochać nie potrzeba wiary chrześcijańskiej.”
    jest mantrą środowisk LGBT gdzie sodomia została przypisana do przejawów wolnej ( od Boga) naturalnej „miłości” między ludźmi.
    A propos cynizmu, to nie polega on na braku racjonalności jak piszesz, ale wręcz przeciwnie, na używaniu racji i rozumu do realizacji własnych partykularnych celów i interesów, zaciemniając je i ukrywając pod płaszczykiem pewnych (obowiązujących czy uznawanych) wartości i norm.
    Cyniczna jest postawa szatana, który rację życia człowieka skierował przeciwko Bogu, który przecież jest tego życia źródłem.

    #18 gzregorz
  19. Szczęść Boże Czcigodny Ojcze Biskupie
    Pozdrawiam Wszystkich.
    Ewangelia, na dziś inna, ale kiedy słuchałam czytań i ewangelii znajdowałam odpowiedzi na to nad czym zamyślałam się w minionym tygodniu, aby odpowiedzieć Januszowi.
    Zacznę od przytoczenia słów rozważania Ojca Biskupa: … „aspekty owej „konieczności absolutnej” są przez nas (w Kościele) akceptowane, wówczas ci, którzy mają władzę w Kościele na zasadzie przekazanej im tradycji od Jezusa przez Piotra i Apostołów, określają też to, co jest konieczne w ramach obrzędów i zwyczajów.
    Pamięć o tym, pozwala nam unikać sporów i nieporozumień, a kiedy takowe zachodzą umożliwia wchodzenie na drogę szukania właściwego – stosownego do wiary i miłości –  rozwiązania.”

    Januszu, dziękuję … za zadanie, i pragnę jedynie, niech wszelkie przemyślenia prowadzą do odkrywania Prawdy Bożej. Odkrywam też prawdę … o, sobie. Zbyt mało wiem. Próbuję, pozbywać się co niepotrzebne.

    Piszesz Januszu: „ … znakomita większość ogranicza swoją egzystencję do tu i teraz nie zdając sobie sprawy z wieczności, która ich czeka. Instynkt naturalny nakazuje nam bronić swojego przeżywania jak najdłużej.”
    Wiemy, nie o instynkt tu się rozchodzi, jesteśmy istotami stworzonymi … mamy wolę … rozum, zdobywamy wiedzę i, poszukujemy w życiu sensu, umocnienia, mamy dążenia i potrzeby doczesne.
    „Memento mori” …to, przypomnienie o nieuchronnej śmierci, wobec której rzeczy doczesne są przemijające … bowiem Człowiek, z każdym uderzeniem serca … z każdym oddechem, traci cząstkę życia doczesnego. Poruszamy się, po prostej ograniczonej.
    Januszu, czy potrafimy porównać nasze Życie w Jego Głębi, w tej Sferze Obcowania z Bogiem, w której przeżywamy Miłość, tęsknotę, więź … ?
    Łaska, to Zjednoczenie Woli od Boga, chwila … zrozumieć można przenikając do mentalności… trzeba wyjść z siebie … i wejść w drugiego myślenie.
    Wiara, to nieustanny ciąg zdarzeń, to nie koniecznie próby i doświadczanie i niesienie własnego krzyża.
    Przeżywanie … to, aktywność … bo, właśnie pamięć o śmierci powoduje konieczność wyboru w życiu doczesnym. Wszystko nabiera sensu jeśli mam Wiarę i modlę się. Poszukuję Boga. Zwracam się do Boga, idę a życie choć tylko doczesne prowadzi mnie śladem Ewangelii Jezusa. Pomimo tego prowadzenia nie nadążam… upadam … staję w miejscu. Mimo to, podejmuję kolejne próby powrotu do Życia.
    Przeżywanie … to, dążenie do Celu, a jest to Życie Wieczne i Niebo … albo, odrzucenie i, potępienie wieczne.
    Wiara, to płaszczyzna – sfera Duchowego świata, w niej oddaję to, co otrzymałam, co mam pomimo oddawania … to, jest we mnie nieskończone i nie jest moje, już samo tego uświadomienie jest Łaską Bożą …
    Ojciec Biskup, prowadzi „e-Rozmowy” , a więc rozdaje, dzieli się Łaską. Otrzymał bowiem Dary różnorakie, po to aby głosić Dobre Słowo o Bogu.
    W Powołaniu odkrywamy wszyscy Wolę Bożą, Prawdę, Pokarm … drogę … ślad … a, każdy dzień jest tym czasem dla Boga, czasem już nieskończonym, który dzieje się TERAZ pomimo że świat dzieli czas się na historię i przyszłość, a czas TERAZ jest niezauważalnym epizodem … a to naprawdę jest „przeżywanie” … pełna świadomość przez KOGO żyję… w, Kim Żyję i Kto Żyje we mnie.
    Ksiądz Prałat Aleksander Zienkiewicz:
    „W ciągu dnia człowiek otrzymuje wiele Łask:
    – przebłyski światełek Bożych
    -oświecenia materialne (rozmaite).
    Należy korzystać z nich.
    Konsekwencją – harmonia rozumu i woli.”
    Przyjmij te słowa jako rozważanie, nie wiedzę.
    Przepraszam za opóźnioną odpowiedź.

    Serdecznie pozdrawiam.
    Życzę zdrowia dla ducha i ciała.
    danuta

    #19 miłosierna samarytanka
  20. #13 Januszu
    „Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia.Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.” Mt 9,25-26
    Januszu, ostatni grosz z naszego portfela.

    #20 gzregorz
  21. #17
    No. Rozum wierzący i czujący to już lepiej. Tylko czy aby naprawdę to rozum wierzy i czuje?
    Ja nie wiem. Moim zdaniem to dusza /jakoś/pamięta więc wierzy, i czuje też ona. Rozum natomiast odbiera sygnały i je filtruje 🙂 Oczywiście mogę się mylić, ale tak czuję, ja.

    #21 Ka
  22. #21
    Ka,
    dusza człowieka jest formą ducha i ciała. Ciało jest zmysłowe a rozum duchowy. Szefem duszy jest człowieczy duch, który dysponuje duchowym rozumem, duchową pamięcią i duchową wolną wolą. Wiara jest łaską/darem/ duchowego Absolutu/Boga/. Zmysłowe ciało człowieka nie jest przystosowane do duchowych relacji. Relacyjny z Bogiem w człowieczej duszy jest tylko duch. Zmysły w tej człowieczej firmie pełnią rolę podwładnych i muszą być posłuszne duchowemu szefowi. Dusza zarządzana duchem przy pomocy prawego rozumu to duszą wierząca, która znajduje Prawdę, żywi się Prawdą, kocha Prawdę, upodabnia się do Prawdy. Prawy rozum jak lejce woźnicy/ducha/ kierują zmysłami jak końmi, które wiozą piękną karocą człowieczą duszę ku bożej Prawdzie. Prawy duch to szef, który żywo czuje swoje ciało/zmysły/ i wie kiedy można i co można a kiedy nie można i co nie można. Warto pamiętać, że to dusza jest form a ciała i ducha człowieczego. Dusza nie jest ani w ciele ani w duchu. Dusza to życie.
    janusz

    #22 baran katolicki
  23. #20
    Grzegorzu,
    w 1 Liście św. Piotra w rozdziale 5 czytamy:”Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!”.
    Czy również i z diabłem mam się pogodzić? Czy mam go przepraszać za to, że jestem człowiekiem? Słowo jasno mówi by przeciwstawić się jemu. Każdy grosz w moim portfelu nie jest moją własnością.
    janusz

    #23 baran katolicki
  24. #19
    Danuto;
    „… czy potrafimy porównać nasze Życie w Jego Głębi, w tej Sferze Obcowania z Bogiem, w której przeżywamy Miłość, tęsknotę, więź … ?” Pod warunkiem, że nie utracimy swojej podmiotowości/osobowości/ względem Stwórcy. Wolna wola to wolność człowieka względem wolności Boga. Tylko w takiej rzeczywistości/wolności/ spełnia się miłosne obcowanie Stworzenia ze swoim Stwórcą. Mamy na to całą wieczność.
    Piszesz;” Łaska, to Zjednoczenie Woli od Boga, chwila … zrozumieć można przenikając do mentalności… trzeba wyjść z siebie … i wejść w drugiego myślenie”. Pozwól, że dodam. Boża łaska nie pochłania człowieka w siebie lecz umacnia jego człowieczeństwo. Wychodząc z siebie zawsze trzeba pozostać sobą. Wchodzenie sobą w drugiego mentalność grozi niewolą własną lub cudzą. Warunek ten sam a jest nim obopólny szacunek i zgoda na wspólne obcowanie/miłowanie/. „Wiara, to nieustanny ciąg zdarzeń, to nie koniecznie próby i doświadczanie i niesienie własnego krzyża”. Dla mnie łaska wiary to Boże światło w blasku którego zaczynam rozumieć Prawdę o sobie i o innych. Uwiodła mnie a ja dałem się uwieść.”Przeżywanie … to, aktywność …”. Byleby w tej aktywności zawsze pozwolić Stwórcy być Kreatorem własnej doczesności. Bóg jest zawsze pierwszym działającym w każdym działaniu człowieka. Przebogate są Twoje przemyślenia i nie sposób wszystko ogarnąć od razu. W obcowaniu Boga z człowiekiem jest pełna suwerenność osobowa dająca przestrzeń prawdziwemu miłowaniu.
    janusz

    #24 baran katolicki

Dodaj Komentarz






css.php