Dzisiejsza liturgia stawia nam przed oczy wizję Nowego Jeruzalem . Miasta Świętego, w którym nie będzie już ani żałoby, ani krzyku, ani trudu bo pierwsze rzeczy przeminęły. Będzie to całkowicie nowa rzeczywistość i nowy sposób przeżywania relacji z Bogiem z bliźnimi:

Oto przybytek Boga z ludźmi:
i zamieszka wraz z nimi,
i będą oni Jego ludem,
a On będzie „Bogiem z nimi”

Jest to odsłona tego, co jest ostatecznym celem. Jest to „apokalypsis”, czyli objawienie, odkrycie czy odsłonięcie tego, co do czasu jest zakryte. Ta odsłona ma za zadanie ukazanie celu, do którego zmierzają wszystkie wydarzenie tego czasu czyli tego świata. Dzieje się tak, aby wszyscy, którzy przeżywają ten czas i żyją w tym świecie, mieli klucz do odczytywania i rozumienia wydarzeń tego świata, by się w ni nie zagubić i nie ulec zniewoleniu innym siłom i innym typom władzy niż sam Bóg i Pan dziejów.

Jakie są dzieje tego świata

Widzimy i przeżywamy to sami na każdym kroku i w każdej sytuacji. Jest właśnie trud, jest zmaganie, jest walka. Dotykają nas wszystkich skutki zła. Jest cierpienie, jest niesprawiedliwość, poniżenie, zniewolenie. Wszyscy w jakiś sposób chcemy dobrze, a różne nam to wychodzi i różne są tego skutki. Niesiemy brzemię naszego życia. Tego życia, które niesie w sobie coś z oszukania, jakie rozpoczęło się w raju – w grzechu pierworodnym.

Bóg nie zostawił ludzkości w tym stanie zamętu i oszukania. Nie zostawił człowieka w tym stanie braku znajomości prawdy o sobie samym i pretendowaniu do tego, że by zbudować sobie świat według własnego pomysłu – jak to jest zilustrowane w opowiadaniu o wieży Babel (Rdz 11)

Bóg dał swego Syna – Wcielone Słowo swoje

Syn Boży wszedł w nasze ludzkie życie. Wszedł do końca w wydarzenia historii ludzkości, by dać ludziom klucz do życia, by otworzyć przed nami drogę wyprowadzającą z zamętu i pozwalającą utrzymać właściwy sposób życia, by nie ulegać zamętowi, by umieć się odnajdywać nawet w najbardziej zawiłych czy przewrotnych sytuacjach. Jezus stanął wobec tej ludzkiej przewrotności będącej skutkiem oszukania. O jednym – bardzo charakterystycznym momencie – mówi dzisiejsza Ewangelia relacjonując wydarzenie z Wieczernika w ostatni ziemski wieczór życia Jezusa:

Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział:
«Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą,
a w Nim Bóg został chwałą otoczony.
Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą,
to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym,
 i to zaraz Go chwałą otoczy.

Te słowa Jezusa skierowane do Apostołów są objawieniem prawy w kontekście zdradzieckiego działania Judasza. Jezus intepretuje „wydarzenie Judasza”. Na tle tego wydarzenia objawia właściwą wizję wszystkiego, co ma się z Nim stać i co będzie też owocem Jego Wydarzenia – Jego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. Objawia jakby cel i skutek tego niecnego zdradzieckiego wydarzenia podjętego przez jednego z uczniów, wskazując na moc działania Boga Ojca. Tym samym pozostałym uczniom i nam wszystkim – na miarę naszej wiary – objawia klucz i sposób podchodzenia do wszystkiego, co zagraża, co dotyka jako zło, co krzyżuje nasze własne plany itp. Jest inne rozwiązanie i inny finał niż tylko ludzkie przewidywania i zamierzenia. Ktoś inny jest ostatecznym Panem wszystkiego.

Kształtowanie się wspólnoty wierzących w Jezusa

Ewangelia obwieszczająca wydarzenie zbawcze spełnione w Jezusie Chrystusie gromadzi uczniów. Stają się oni wspólnotą uczniów, którzy dają się przenikać duchowi Jezusa i przeżywają – a jakim stopniu – to samo, co On przeżył. Są oni bowiem w tym świecie pełnym zamętu niosąc w sobie zaczyn samego Jezusa. Są przeniknięcie dzięki wierze jego duchem. Objawiają przez swoją wiarę i czyny związek z Jezusem i tworzą jedność w Jego imię i Jego mocą.

Nie jest to jakaś wspólnota organizacyjna, lecz wspólnota ducha. Tego Ducha, który pozwala im rozumieć ten czas jako czas doświadczenia, ucisku, drogi przemiany itp. Tak umacniali Apostołowie wierzących w Listrze, w Ikonium i Antiochii i wszędzie, gdziekolwiek odwiedzali wspólnoty:

zachęcając do wytrwania w wierze,
«bo przez wiele ucisków
trzeba nam wejść do królestwa Bożego».

Bardzo potrzebujemy dzisiaj w Kościele i w każdej jego konkretnej wspólnocie umocnienia w tej prawdzie i w tej praktyce. W takim odniesieniu do Jezusa Chrystusa. Do Jego sposobu wejścia w chwałę i oddania Bogu Ojcu chwały. To jest droga realizacji przykazania miłości – na miarę Jego miłości: Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem. Taka jest droga naszej przemiany, która doprowadza nas do udziału w Królestwie, do uczestnictwa w Nowym Jeruzalem.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

19 komentarzy

  1. „Dzisiejsza liturgia stawia nam przed oczy wizję Nowego Jeruzalem”; pisze Ksiądz Biskup już na samym początku wpisu.
    Według mnie „dzisiejsza liturgia” nie jest w stanie przenieść nas w rzeczywistość Nowego Jeruzalem.
    Katolicka liturgia już nie jest mozaistyczna/boska/ lecz judaistyczna/świecka/.
    Dobry tego przykład mamy w Neokatechumenacie, gdzie wspólnota jest autorem a nie słuchaczem. Nowe Jeruzalem to Miasto Święte przybytek Boga z ludźmi, gdzie już nie ma „ani żałoby, ani krzyku, ani trudu bo pierwsze rzeczy przeminęły. Będzie to całkowicie nowa rzeczywistość i nowy sposób przeżywania relacji z Bogiem z bliźnimi”/ZbK/.
    Msza święta celebrowana po katolicku jest rzeczywistością Nowego Jeruzalem, gdzie Kościół walczący/pielgrzymujący/ wraz z Kościołem pokutującym i z Kościołem triumfującym to prawdziwie Miast Święte zgromadzone wokół Chrystusa Pana i Boga naszego wraz z Aniołami i wszelkim stworzeniem na Święty, Święty,Święty pada na kolana a nie stoi jak kołek w polu.
    janusz

    #1 baran katolicki
  2. #1 Janusz
    Masz prawo mieć własne zdanie, ale jest to tylko twoje zdanie.

    #2 basa
  3. #1 Januszu,
    należysz do tych osób , które krytykują DN, nie mając zielonego pojęcia o tych wspólnotach…
    …każdy gest tam czyniony jest przez braci przyjmowany ze zrozumieniem , a krytyczne uwagi co do Liturgii na Drodze , są wynikiem kompletnej ignorancji i niezrozumienia…
    … Liturgia w.w. jest zatwierdzona przez Sobór Watykański II już od 1962 roku , wiec o co tobie Januszu chodzi ???!!!
    … Nie rozumiesz czegoś ,to powstrzymaj się przed krytyką tak niesmaczną…

    #3 niezapominajka
  4. Rozmawiałam przez wiele godzin z przyjaciółką, którą odwiedziłam / dwa dni /o jej historii życia.
    – Była kilkakrotnie w sposób można powiedzieć cudowny, uratowana przed śmiercią. Jest bardzo ufająca Bogu i oddana Trójcy Świętej oraz Maryi od najmłodszych już lat.
    – ma dwóch dorosłych synów a z mężem jest od wielu lat po cywilnym rozwodzie z kategorycznej woli męża,kiedy przyjęła do swego domu swoją schorowaną mamę a dzieci ich były jeszcze małe.
    – jej mąż/ obecnie 86 lat /, były pracownik jako milicjant w Ministerstwie, komunista i zatwardziały ateista , obecnie jest w szpitalu i… odwiedza go jego sakramentalna żona – moja przyjaciółka – / osoba dla mnie święta /
    … w sposób bardzo taktowny i delikatny usiłuje rozmawiać z nim o Bożym Miłosierdziu aby chociaż w ostatniej godzinie nawrócił się. Modli się ona o to i okazuje mu wiele miłości…jak będzie ,to jedynie Pan Bóg wie i Bożą Mocą może sprawić cud nawrócenia posługując się między innymi właśnie żoną sakramentalną…

    #4 niezapominajka
  5. Szczęść Boże Ojcze Biskupie
    Pozdrawiam Wszystkich …
    Ks. Bp „Dzisiejsza liturgia stawia nam przed oczy wizję Nowego Jeruzalem . Miasta Świętego, w którym nie będzie już ani żałoby, ani krzyku, ani trudu bo pierwsze rzeczy przeminęły. Będzie to całkowicie nowa rzeczywistość i nowy sposób przeżywania relacji z Bogiem z bliźnimi:”
    Zauważyłam, jak wszystko układa się w pewną fabułę przepełnioną wydarzeniami z Ewangelii. To znaczy, że Nauka Bożym Słowem dzieje się, choć zwykle po czasie ze zdumieniem dotykam Prawa i Prawdy zawartej w Słowie. Jest, moje doświadczenie. Czasem, tak odkrywam Wolę Boża.
    Czy, potrafię wyobrazić … by, wejść, jak nazywa, Ksiądz Biskup w to wydarzenie: … „wydarzenie Judasza” , które, w dziejach Życia Chrystusa, i danej Misji/Ojca Woli, było zaledwie momentem, krótką chwilą powodującą przenikanie złego ducha usposabiającego Judasza do oddzielenia od Wspólnoty Apostołów, oraz jego spektakularne wyjście/ zniknięcie, całkowicie nie w porę … już, było późno … Judasz, zasiadł razem do wieczerzy i, zaraz wyszedł … „ gdy, wyszedł było ciemno …” i, został sam, a w głowie zapewne miał zamęt …
    To, nadal dzieje się … i dziś, też stać się może, że człowiek ulegnie przewrotności i zdradzi Jezusa, oszukany i zwodzony w swoim poszukiwaniu Boga i Bogu służeniu/oddaniu.
    Jeśli … przyjmie, ponownie Ducha ! … ma szansę …? …
    Jeśli … dostanie, szansę … może, otrzyma także, Nadzieję …
    Jeśli … nawet zostanie sam … Duch Boży będzie go nadal przenikał … bo,On ma, tę Moc !
    W takim zaufaniu jestem, przez odebrane Słowo: „Bóg nie zostawił ludzkości w tym stanie zamętu i oszukania. Nie zostawił człowieka w tym stanie braku znajomości prawdy o sobie samym i pretendowaniu do tego, że by zbudować sobie świat według własnego pomysłu – jak to jest zilustrowane w opowiadaniu o wieży Babel (Rdz 11) …” Ks. Bp
    Bóg, Ojciec Niebieski … mój/wszystkich stworzeń … o każdym pamięta … każdego stawia przed Sobą … Daje, za Przewodnika Ducha … i, Syna.
    Bóg i Syn i Duch tworzy Jedno.
    Poznaję, jak …dobrze być z Bogiem wszędzie, i … zawsze blisko, Boga …
    Trzeba trwać w Jednym … a, nieustannie poszukując … bliskości Boga,… Tego Jednego, tylko.
    Ta chęć we mnie … to, odkryte Pragnienie, bierze się z Trwania i Dążenia …
    Wierzę, że: „Bóg dał swego Syna – Wcielone Słowo swoje” ( Ks.Bp)
    Jezus… Droga … Światło …Życie i Prawda.
    Już tak jest, i niech będzie mi/nam dane, by Tego Poszukiwanie stawało się, sensem życia … z Nim Wspólnotą tych, w Boga Wierzących.
    Słowo Dobre jest, i … tak prowadzi za myślą Księdza Biskupa> „Kształtowanie się wspólnoty wierzących w Jezusa
    Ewangelia obwieszczająca wydarzenie zbawcze spełnione w Jezusie Chrystusie gromadzi uczniów. Stają się oni wspólnotą uczniów, którzy dają się przenikać duchowi Jezusa i przeżywają – a jakim stopniu – to samo, co On przeżył. Są oni bowiem w tym świecie pełnym zamętu niosąc w sobie zaczyn samego Jezusa. Są przeniknięcie dzięki wierze jego duchem. Objawiają przez swoją wiarę i czyny związek z Jezusem i tworzą jedność w Jego imię i Jego mocą.
    Nie jest to jakaś wspólnota organizacyjna, lecz wspólnota ducha. Tego Ducha, który pozwala im rozumieć ten czas jako czas doświadczenia, ucisku, drogi przemiany itp. Tak umacniali Apostołowie wierzących w Listrze, w Ikonium i Antiochii i wszędzie, gdziekolwiek odwiedzali wspólnoty.”
    … a … „wydarzenie Judasza”.
    Wczoraj, nie mogłam dotrzeć do Krzeszowa na Uroczystości, i poczułam się tak … jakbym zdradziła.
    W Duchu było Pragnienie dotarcia do Wspólnoty, lecz tego dnia było to nierealne.
    Pogodziłam się … lecz, był żal.
    Też, wewnętrznie czułam jak siły opuszczają mnie z powodu niepokoju o zdrowie Ducha i Duszy .
    Jednak, dotarło do mnie podwójnie Słowo: „żeby wzrastać, trzeba być gotowym na przyjęcie Ducha Świętego kolejny raz.
    Zrozumiałam, że czasami Bóg, działa wzmagając tęsknotę z Sobą, wtedy nie moja chęć dokonania czegoś, lecz Boża Wola jest Duszy Światłem.
    Zamyślenie …
    Oczekiwanie, Głosu …
    … Nabożeństwo, pod wieczór.
    Głos … Słowo Boże …: „na tyle dziś masz zgodę …czekaj i czuwaj …słuchaj Woli … nie wyrywaj się”.
    Słowo to, od Boga … i, słucham …
    To, zostało „objaśnione” ….
    Pozdrawiam, i dzielę się, sobą.
    danuta

    #5 miłosierna samarytanka
  6. #2
    Basiu,
    kto twierdzi, że Chrześcijanie i Żydzi wierzą w tego samego Boga to z punktu widzenia świętej wiary katolickiej jest ignorantem albo heretykiem. Mało kto dzisiaj odróżnia boski mozaizm od świeckiego judaizmu. Ksiądz Biskup dobrze wie o co chodzi i jeśli będzie chciał to nam wyjaśni/rozjaśni/ problem.
    janusz

    #6 baran katolicki
  7. # 6
    Janusz
    A w jakiego Boga wierzył Jezus Chrystus?

    #7 basa
  8. #6
    Basiu,
    biblijny/historyczny/ Jezus nie wierzył w Boga, bo sam Bogiem Wszechmogącym był i jest.
    Bóg nie musi w Siebie wierzyć.
    janusz

    #8 baran katolicki
  9. #3
    niezapominajko,
    żaden z Ojców II Soboru Watykańskiego nie sprawował Ofiary Mszy świętej w stylu neokatechumenalnym przed 1962 rokiem.
    Sacrosanctum Concilium nie unowocześnia liturgię w takim stylu, jaką ja mamy dzisiaj. To co miało być wyjątkiem stało się ogólną normą.
    Na Drodze spędziliśmy trzynaście lat. Jakieś tam pojęcie mam.
    Dzisiaj patrzę na tamte czasy i wydarzenia z niejako z zewnątrz DN. Dzisiaj dostrzegam to, czego wówczas nie widziałem.
    Zapewniam Cię, gdyby papież Jan XXIII zobaczył, jak bezmyślnie obchodzicie się z Przenajświętszym Sakramentem, to na pewno nie zdecydował by się na tak rewolucyjny sobór w czasie, kiedy nie był nikomu potrzebny.
    janusz

    #9 baran katolicki
  10. #9 baran katolicki
    Czy jesteś lefebrystą?

    #10 Mirosława
  11. #1
    Januszu,
    Piszesz:”Katolicka liturgia już nie jest mozaistyczna/boska/ lecz judaistyczna/świecka/.
    Dobry tego przykład mamy w Neokatechumenacie, gdzie wspólnota jest autorem a nie słuchaczem”.
    Liturgia, którą przeżywamy w Kościele to gromadzenie nas przez Boga do przeżywanie Tajemnicy Paschalnej.
    To dzieło Boga, nie człowieka. Naturalnie, w którym człowiek uczestniczy.
    Nie jesteśmy więc jej autorami. Nie jesteśmy tylko słuchaczami, bo jej celebrowanie przemienia nas z dzieci świata w dzieci Boże.
    Nie ma znaczenia w neokatechumenacie czy w parafii.
    Po prostu przez te 13 lat nie zostaliście jeszcze wprowadzeni w tą celebrację. To samo zjawisko występuje w parafii. Wykonywane często bezrefleksyjnie gesty nie włączają uczestnika w Boże zgromadzenie, jest obecny a tak jakby nie był, jest poza wspólnotą.
    Z tego co piszesz, prawdopodobnie to było przyczyną Waszego odejścia z DN.
    Potrzebna jest katecheza liturgiczna.

    #11 grzegorz
  12. #9
    Baranku,
    ja się na tym nie znam, ale skoro zwołany sobór był niepotrzebny, to po co go zwoływano?
    Nie traktowałabym tego /soboru/ tak lekko, bo możesz się przejechać.

    #12 Ka
  13. #8 Janusz
    Jak więc skomentujesz słowa Jezusa:
    J 20:17 „Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”

    #13 basa
  14. #10
    Mirosławo, ani lefebrystą ani modernistą. Jestem cząstką świętego Kościoła rzymskokatolickiego, gdzie rządzi arcybiskup Głódź.
    janusz

    #14 baran katolicki
  15. #14
    Janusz
    Czy jesteś w jedności ze swoim arcybiskupem? Czy jednak wiesz lepiej, jak to ma być w Kościele?

    #15 basa
  16. Kosciol posrod ucisku. Nic nowego bo wtedy najlepiej sie rozwija. Oby zawsze byl taki. Jade z bp miejsca na wioske. On prowadzi. Jestesmy wsrod ludzi mowia do niego padre tak jak do mnie. Jemy po mszy ziemniaki i troche ryzu. To pewnie pozostalosci z tego co parafia im kupila. Ja maze o chociaz nozce kurczaka. Jest. Jedna indianka dorzuca 4 jajka. Znowu bede mial swieze prosto od kury w zabitej dechami wiosce gdzie dzieci mi mowily ze pierwszy raz widza bialego. Jaki ten wiek juz 21 jest fajny. Sa wycieczki w kosmos na ksiezyc a ludzi w kraju 3 swiata bialego nie widzieli. Choc od 2 lat maja prad to cud.
    Dla mnie kosciol wierzacy w Pana i sluchajacy Jego slow jest wszystkim.
    Kto odrzuca kosciol odrzuca Boga. Nie ma kosciol -nie Bog – tak.
    Scena z Szawlem (Pawlem)( Dzieje Apostolskie). Jezus pyta : Dlaczego mnie przesladujesz? Kto jestes o Panie? Jestem Jezus ktorego ty przesladujesz,
    Czyz Jezus nie byl juz u Ojca? Czyz Pawel ptzesladowal Jego ktorego nigdy nie widzial na wlasne oczy tak jak moi indianie tutaj bialego?
    Jaki bedzie kosciol w przyszlosci? Tez nic nowego. Ukochany papiez jako kard Ratzinger napisal chyba w 1968 roku
    Przyszłość Kościoła może wyrosnąć i wyrośnie z tych, których korzenie są głębokie i którzy żyją z czystej pełni swojej wiary. Nie wyrośnie z tych, którzy dostosowują się jedynie do mijającej chwili ani z tych, którzy tylko krytykują innych i zakładają, że sami są nieomylnymi prętami mierniczymi; nie wyrośnie z tych, którzy podejmują łatwiejszą drogę, którzy unikają pasji wiary, twierdząc, że wszystko co stawia im wymagania, co ich uraża i zmusza ich do poświęcenia siebie jest nieprawdziwe i nieaktualne, despotyczne i legalistyczne.

    Ujmując to bardziej pozytywnie: przyszłość Kościoła, po raz kolejny, jak zawsze, zostanie ukształtowana przez świętych, to znaczy przez ludzi, których umysły nie zatrzymują się na hasłach dnia, ale dociekają głębiej, którzy widzą więcej niż widzą inni, ponieważ ich życie obejmuje szerszą rzeczywistość.

    Bezinteresowność, która czyni ludzi wolnymi, osiąga się jedynie poprzez cierpliwość małych codziennych aktów samozaparcia. Przez tę codzienną pasję, która sama objawia człowiekowi w ilu wymiarach jest on niewolnikiem własnego ego, przez tę codzienną pasję i tylko poprzez nią oczy człowieka powoli się otwierają. Widzi tylko na tyle, na ile przeżył i przecierpiał.

    Jeśli dzisiaj prawie nie jesteśmy już w stanie uświadomić sobie Boga, to dlatego, że tak łatwo przychodzi nam uciec od samych siebie, od głębi naszego jestestwa za pomocą narkotyku takiej czy innej przyjemności. W ten sposób nasza własna głębia wewnętrzna pozostaje dla nas zamknięta. Jeśli prawdą jest, że człowiek widzi tylko sercem, to jakże jesteśmy ślepi!

    Jaki to wszystko ma wpływ na problem, który rozpatrujemy? Oznacza to, że chełpliwe i głośne twierdzenia tych, którzy wieszczą Kościół bez Boga i bez wiary to wszystko pusta paplanina. Nie potrzeba nam Kościoła, który celebruje kult działania w modlitwach politycznych. To jest zupełnie zbędne. Dlatego też on sam siebie zniszczy.

    To co pozostanie, to Kościół Jezusa Chrystusa, Kościół, który wierzy w Boga, który stał się człowiekiem i obiecuje nam życie po śmierci. Ksiądz, który nie jest nikim więcej, niż pracownikiem socjalnym może być zastąpiony przez psychoterapeutę i innych specjalistów; ale ksiądz, który nie jest specjalistą, który nie stoi [z boku], obserwując grę, udzielając oficjalnych rad, ale w imię Boga stawia się do dyspozycji człowieka, który towarzyszy ludziom w ich smutkach, w ich radościach, ich nadziei i strachu, taki ksiądz na pewno będzie potrzebny w przyszłości.

    Pójdźmy krok dalej. Z obecnego kryzysu wyłoni się Kościół jutra – Kościół, który stracił wiele. Będzie niewielki i będzie musiał zacząć od nowa, mniej więcej od początku. Nie będzie już w stanie zajmować wielu budowli, które wzniósł w czasach pomyślności. Ponieważ liczba jego zwolenników maleje, więc straci wiele ze swoich przywilejów społecznych.

    W przeciwieństwie do wcześniejszych czasów będzie postrzegany dużo bardziej jako dobrowolne stowarzyszenie, do którego przystępuje się tylko na podstawie samodzielnej decyzji. Jako mała wspólnota, będzie kładł dużo większy nacisk na inicjatywę swoich poszczególnych członków. Niewątpliwie odkryje nowe formy posługi kapłańskiej i będzie wyświęcał do kapłaństwa wypróbowanych chrześcijan, którzy wykonują już jakiś zawód.

    Advertising

    W wielu mniejszych parafiach lub autonomicznych grupach społecznych opieka duszpasterska będzie zazwyczaj prowadzona w ten sposób. Obok tego niezbędna również będzie posługa kapłańska w pełnym wymiarze czasu, jak dawniej.

    Ale we wszystkich tych zmianach, w których, jak można się domyślać, Kościół na nowo odnajdzie swoją istotę i pełne przekonanie, co do tego, co zawsze było w jego centrum: wiary w Trójjedynego Boga, w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem, w obecność Ducha Świętego aż do końca świata. W wierze i modlitwie na nowo uzna sakramenty za formę oddawania czci Bogu, a nie za przedmiot wiedzy liturgicznej.

    Kościół będzie wspólnotą bardziej uduchowioną, nie wykorzystującą mandatu politycznego, nie flirtującą ani z lewicą, ani z prawicą. To będzie trudne dla Kościoła, bo ów proces krystalizacji i oczyszczenia będzie kosztować go wiele cennej energii. To sprawi, że będzie ubogi i stanie się Kościołem cichych.

    Proces ten będzie tym bardziej uciążliwy, że trzeba będzie odrzucić zarówno sekciarską zaściankowość jak i napuszoną samowolę. Można przewidzieć, że wszystko to będzie wymagało czasu. Proces będzie długi i żmudny, tak jak droga od fałszywego progresywizmu w przededniu Rewolucji Francuskiej – kiedy biskup mógł być uważany za błyskotliwego, jeśli wyśmiewał się z dogmatów, a nawet sugerował, że istnienie Boga wcale nie jest pewne – do odnowy w XIX wieku.

    Ale kiedy minie już proces tego odsiewania, wielka moc popłynie z bardziej uduchowionego i uproszczonego Kościoła. W totalnie zaplanowanym świecie ludzie będą strasznie samotni. Jeśli całkowicie stracą z oczu Boga, odczują całą grozę swojej nędzy. Następnie odkryją małą trzódkę wyznawców jako coś całkowicie nowego. Odkryją ją jako nadzieję, która jest im przeznaczona, odpowiedź, której zawsze potajemnie szukali.

    Advertising

    A zatem wydaje mi się pewne, że przed Kościołem bardzo trudne czasy. Prawdziwy kryzys ledwo się zaczął. Będziemy musieli liczyć się z tym, że nastąpią straszliwe wstrząsy.

    Jestem jednak równie pewny, co pozostanie na koniec: nie Kościół politycznego kultu, który już jest martwy, ale Kościół wiary. Może już nie być dominującą siłą społeczną w takim stopniu, w jakim był do niedawna; ale będzie cieszyć się świeżym rozkwitem i będzie postrzegany jako dom dla człowieka, gdzie znajdzie on życie i nadzieję wykraczającą poza śmierć.

    Kościół katolicki przetrwa mimo mężczyzn i kobiet, niekoniecznie ze względu na nich. A jednak, nadal mamy do odegrania naszą rolę. Musimy modlić się i pielęgnować bezinteresowność, wyrzeczenie, wierność, pobożność sakramentalną i życie skoncentrowane na Chrystusie”.
    Nic dodac nic ujac.
    Prosmy Pana jak apostolowie przymnoz nam wiary. A tak wiecie gdy okazuje hostie i kielich tutejsi odpowiadaja: Pan moj i Bog moj. Przymnoz nam wiary i wiary dla naszych braci.
    Oby Zmartwychwstaly dalej nas prowadzil po bezdrozach naszej ludzkiej ulomnosci niezrozumienia pychy pogardy ex. Juz innej drogi nie ma. Judasz wyszedl. Piotr sie go zaparl. Wszyscy Go zostawili na pozarcie przez weza z raju. Dzis czy nie jest tak samo? Kosciol malych wspolnot: neokatechumenatu oazy rodzin ex.
    On bedzie zyl wiara tych ludzi.
    Panie do kogoz pojdziemy Ty masz slowa zycia wiecznego.
    On czeka na nasza odpowiedz tak jak na odpowiedz Piotra : kochasz mnie chcesz mnie? Ty wiesz wszystko Ty wiesz ze Cie kocham. Pas owce moje – MOJE -CHRYSTUSA nie twoje.
    Obysmy pasli te z naszych rodzin sasiadow bliskich kolegow z pracy.

    #16 6Misjonarz
  17. #12
    Ka,
    Pierwszy Synod Rzymski był pomyślany i zwołany przez Jana XXIII jako uroczysty akt przedwstępny, jako prefiguracja tego co miało wydarzyć się na Soborze generalnym. Wszyscy zdawali sobie wówczas sprawę, że znaczenie tego Synodu wykracza daleko poza granice diecezji rzymskiej. Przyrównywano go do synodów zwołanych przez Karola Boromeusza przed Soborem Trydenckim w myśl zasady, że cały katolicki świat jest wzorowany na partykularnym kościele rzymskim. O tym, że w zamyśle papieża Synod Rzymski miał być przykładem dla tych, którzy wezmą udział w Soborze, świadczy fakt, że Jan XXIII polecił przetłumaczyć łacińskie dokumenty Synodu na język włoski i na inne najważniejsze języki narodowe. Dokumenty tegoż Synodu stanowiły wyraźny powrót do tego, co jest historyczną istotą Kościoła. Chodziło o powrót instytucji do jej tradycyjnych zasad. Warto sięgnąć do dokumentów Synodu Rzymskiego, które zatwierdzone zostały w styczniu 1960 roku i porównać je z dokumentami II Soboru Watykańskiego by zauważyć ich całkowitą sprzeczność. Sobór niejako minął się z celem określonym na Synodzie Rzymskim.
    janusz

    #17 baran katolicki
  18. #14,#15
    Basiu, nie narzekam na swojego arcybiskupa. Mogło by być lepiej, ale cóż robić takiemu nieborakowi jak ja. Ostatnio w Gdyni odbyła się uroczyste podniesienie Kolegiaty NMP do rangi Bazyliki morskiej no i szanowni Eminencje z Nuncjuszem Apostolskim na czele weszli do jubileuszowego kościoła, podeszli do ołtarza na którym ustawiona była piękna monstrancja/pusta/ i o dziwo nikt nie uklęknął przy Tabernakulum, by godnie powitać Najświętszego Gospodarza. Wszyscy zajęci byli pokropieniem murów, obrazów, figur, monstrancji ale w tej krzątaninie nie zauważono „Pana domu”. To tylko moje małe ukucie jakie poczułem pod swoim sercem. Naprawdę można dla dobra wspólnoty „olać” realną obecność Boga. Być może jestem starej daty ale mnie uczono klękać przed Przenajświętszym Sakramentem ukrytym w Tabernakulum. Komentował nie będę wskazanego przez Ciebie cytatu bo nie wiem w jakim sensie pytasz? Wspominałem wcześniej nie raz, że właściwe zrozumienie katolickiej unii hipostatycznej jest kluczem do świętej wiary.
    janusz

    #18 baran katolicki
  19. #11
    Grzegorzu,
    wszyscy potrzebujemy nieskażonej katechezy o świętej liturgii gdzie w centrum jest Przenajświętsza Ofiara. Powiedz mi co myślisz o Mszy świętej a z pewnością powiem Ci kim jesteś. Chrystus Pan obecny jest nieustannie w naszych kościołach w tabernakulum. Z języka łacińskiego „tabernakulum” znaczy namiot. Nazwa ta nawiązuje do Namiotu Spotkania, który znajdował się poza obozem Ludu Izraela wędrującego przez pustynię, i w którym Bóg rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz. W tym namiocie w miejscu zwanym święte świętych znajdowała się arka z tablicami Dziesięciu Przykazań, różdżka Aarona i omer manny. Na arce umieszczono posągi dwóch cherubów. Czy więc manna przechowywana w tej świętej skrzyni, czyli w arce nie jest zapowiedzią tabernakulum, w którym przebywa nasz Pan? Przebywa nieustannie adorowany przez aniołów i świętych! A skoro manna była zapowiedzią Eucharystii, to czy arka nie jest zapowiedzią tabernakulum? W namiocie spotkania Bóg był obecny na sposób duchowy, w naszych świątyniach obecny jest na sposób rzeczywisty.
    Grzegorzu, wróćmy do wpisu Księdza Biskupa, który już na samym początku ukazuje tą tajemniczą rzeczywistość.
    „Dzisiejsza liturgia stawia nam przed oczy wizję Nowego Jeruzalem. Miasta Świętego, w którym nie będzie już ani żałoby, ani krzyku, ani trudu bo pierwsze rzeczy przeminęły. Będzie to całkowicie nowa rzeczywistość i nowy sposób przeżywania relacji z Bogiem z bliźnimi:

    Oto przybytek Boga z ludźmi:
    i zamieszka wraz z nimi,
    i będą oni Jego ludem,
    a On będzie „Bogiem z nimi”/Bp ZbK/.

    Od Chrystusa ukrytego w Eucharystii uczyć się możemy cnoty pokory i cichości.
    Błogosławiony Honorat Kuźmiński napisał: „Zstępuje, przychodzi w milczeniu – łamią Go i spożywają – a On milczy. Tak bardzo ukochał milczenie, że nie możemy sobie wyobrazić nic bardziej milczącego, jak Najświętszy Sakrament”.
    janusz

    #19 baran katolicki

Dodaj Komentarz






css.php