Wiedzcie, że blisko jest (33. Ndz B 2009)

by bp Zbigniew Kiernikowski

 

Już 33. Niedziela roku B. Przedostatnia niedziela roku liturgicznego. Następna, ostatnia, będzie Niedzielą Chrystusa Króla kończącą rok liturgiczny i rozpocznie się Adwent. W tę przedostatnią niedzielę czytamy Ewangelię, która jest fragmentem mowy eschatologicznej Jezusa wypowiedzianej w Jerozolimie, w ostatnich dniach Jego ziemskiego życia i przekazanej nam przez św. Marka. Jezus w niej mówi o ucisku, o nadzwyczajnych zjawiskach i kataklizmach, jakie się pojawią. Jezus zapowiada, że w kontekście tych zjawisk ludzie

 

Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą.

Gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach (Mk 13,26.29).

 

Do tej zapowiedzi objawienia się Syna Człowieczego Jezus ponownie odwoła się podczas procesu przed Sanhedrynem. Wtedy na pytanie arcykapłana «Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?» Jezus odpowie: «Ja jestem». I wówczas też doda: «Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi». Na te słowa Jezusa arcykapłan rozedrze swoje arcykapłańskie szaty i obwieści, że to bluźnierstwo i Jezus zostanie ostatecznie skazany na śmierć (zob. Mk 16,61nn).   

1. Zapowiedź i wypełnienie w Jezusie

Jezus był świadom swojej misji wobec całej ludzkości i każdego człowieka. Wiedział, że do istoty Jego zbawczej misji wobec człowieka należało to, iż zostanie odrzucony i skazany na śmierć przez człowieka. Człowiek bowiem wskutek grzechu zasłużył na śmierć, ale nie chciał (nie był w stanie) sam umierać i dlatego musiało dojść do czyjejś dobrowolnej śmierci z powodu grzechu człowieka. Mógł to uczynić jednynie Bóg. Właśnie to wziął na siebie sam Bóg w osobie swego Syna. Dlatego Jezus łączy w sobie to wszystko, co jest skutkiem grzechu, a więc uniżenie człowieka aż do krzyża oraz to, co jest owocem działania Boga w człowieku, czyli  wyniesienie ludzkiej natury na Prawicę Boga.

To uniżenie Syna Bożego i wyniesienie na obłoki jako Syna człowieczego to odwieczny zamysł i plan Boga w stosunku do człowieka, jaki Bóg podjął po grzechu człowieka. Jest to droga ratowania człowieka z jego zagubienia się w sobie w jego oderwaniu od Boga.

2. Dar nowości dany i zadany człowiekowi

Dzieło odkupieńcze, które stało się w Jezusie prze Jego śmierć krzyżową i Jego zmartwychwstanie jest dla człowieka. Jest człowiekowi podarowane i podane jako łaska. Nie jest to jednak jakikolwiek dar, który człowiek mógłby przyjąć i przysłowiowo wziąć go i gdzieś umieścić (ustawić na półce czy włożyć do kieszeni) i nim się cieszyć. Nie jest to też dar, z którego można by korzystać zachowując swoją dotychczasową tożsamość, swój sposób myślenia, swój styl życia, swój sposób realizacji samego siebie  itp. Ten dar odkupienia jest tak bardzo dla człowieka, że on musi przeniknąć samego człowieka – tzn. całe jego życie. Tego daru nie można człowiek dołączyć do swego życia, lecz musi pozwolić na to, by ten dar – przenikając życie człowieka – go przemienił.

Ta przemiana dotyczy całego życia człowieka: mentalności, uczuć, działania. Ten proces nie obędzie się bez ucisku, bez zmagania, bez swoistego kataklizmu w odniesieniu do dotychczasowego życia tzn. życia starego człowieka. Stary człowiek – jak powie św. Paweł – musi zostać ukrzyżowany i pogrzebany (zob. Rz 6,4nn). Doświadczenie przeciwności, ucisków itp. jest więc nieodłącznym elementem, a właściwie koniecznym warunkiem zaistnienia w człowieku nowości, z jaką do człowieka przychodzi nasz Pan. Na taką konsekwencję wskazuje Jezus, gdy mówi o rozpoznaniu czasu (bliskości lata) z rozwoju i procesów zachodzących w drzewie figowym. 

3. Gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest

Jezus odwołuje się do prostego, wziętego z obserwacji faktu i odnosi go przez podobieństwo do tego, co winno stawać się w człowieku, by w nim zaistniała owa nowość życia zbawionego, którą On podaje człowiekowi dla jego zbawienia: Od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałązka nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, kiedy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach (Mk 13,29).

Otrzymujemy bardzo ważną informację, czyli wiadomość, a właściwie Dobrą Nowinę. Gdy dostrzegamy, że przychodzą na nas różne momenty ucisku, zmagania, a nawet czasem jakiegoś kataklizmu, mamy szansę – dzięki Ewangeli Jezusa Chrystusa głoszonej przez Kościół – poznać i odczytać, że to, co dzieje się w naszym życiu, jest czasem nawiedzenia. W konsekwencji więc zmagania i ostatecznie, jeśli pozwolimy działać w nas Chrystusowi i Jego Słowu – czas zwycięstwa. 

Nie jest to czas nawiedzenia łatwy, ale prowadzący do zwycięstwa Chrystusa w nas. Do zobaczenia Syna Człowieczego po Prawicy Boga.  Nie jest to czas nawiedzania, w którym otrzymujemy potwierdzenie nas samych i naszego działania, lecz czas nawiedzenia, w którym zostajemy odwracani od siebie, by być zwróconym ku Bogu. Jest to czas nawiedzenia, który nie tylko wzywa nas do nawrócenia, ale daje nam bezpośrednią szansę wiązania swego życia z Chrystusem i wchodzenia w nowość życia, które już nie podlega zmianom i uciskom. Jest to czas szansy i rozpoznawania stwarzającej nowość obecności Pana. Jeśli już za tego życia rozpoznajemy coś z tych znaków i doświadczymy czegoś z tej przemiany, nasze życie już wygląda inaczej. Staje się coraz bardziej rozumiane i przeżywane jako dar – także w jego trudnych momentach i aspektach.

 Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

74 komentarze

  1. Czas rozpoznania.Czas który często wykorzystuje człowiek,by obrócić się przeciw Bogu.Ileż takich szans zmarnowanych,ileż złorzeczenia.Czystości szukam,czystości w działaniu człowieka do człowieka.

    #1 K.
  2. Tak trudno jest się rozstać z tym,co się budowało przez lata,a co w oczach Pana jest bezwartościowe.Trzeba wielkiej odwagi i wiary,że to co daje Pan,jest lepsze od tego co takie wygodne i miłe dla tego co cielesne.Bardzo trudno jest wejść w logikę krzyża i nadzieję zmartwychwstania.Ja w tej nadziei trwam,wiec krzyż wiążący ze zmianami mojego życia przyjmuję z co raz to większą pokorą.Niech się dzieje wola Boża we mnie i wokół mnie.

    #2 Barbara
  3. …na czy polagało bluznierstwo Jezusa w oczach najwyszego kapłana,że aż tak mocno zaaregował/Mk.14,64/….janusz franus

    #3 katolicki baran
  4. Księże Biskupie mam pytanie liturgiczne. Dlaczego na tę niedzielę w kalendarzyku są podane aż cztery zestawy czytań? Bez widocznej okazji?

    #4 AnnaK
  5. Ad #3 katolicki baran
    Krótko mówiąc dlatego, że Jezus będąc człowiekiem – w oczach arcykapłana i innych – czynił siebie Mesjaszem i Synem Bożym. To było nie do zaakceptowania.To podważało też dotychczasowy „świat” kapłański. Dlatego arcykapłan tak mocno zareagował.
    Gdyby arcykapłan uznał Jezusa za Mesjasza i Syna Bożego, musiałby niejako „złożyć” swoje szaty kapłańskie i ustąpić miejsca Jezusowi. To nie było ani łatwe ani poniekąd możliwe.
    Gdyby zaś to uczynił, ryzykowałby on wszystko, bo pozostali kapłani i lud, nie darowaliby mu tego. Mógłby skończyć on na krzyżu. Stąd racje – przynajmniej niektóre – tak mocnej jego reakcji na wyznanie Jezusa.
    Pozdrawiam!
    Bp ZbK

    #5 bp Zbigniew Kiernikowski
  6. Ad #4 AnnaK
    Nie wiem, w jakim kalendarzyku i jakie są te czytania. Dzisiejsza niedziela jest 33. Niedzielą zwykłą, a więc przedostatnią Niedzielą roku liturgicznego. Oprócz Ewangeli wg św. Marka, którą rozważamy są następujące czytania: Dn 12,1-3; Hbr 10,11-14.18.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #6 bp Zbigniew Kiernikowski
  7. „Człowiek bowiem wskutek grzechu zasłużył na śmierć, ale nie chciał (nie był w stanie) sam umierać i dlatego musiało dojść do czyjejś dobrowolnej śmierci z powodu grzechu człowieka.”
    Czy mógłby mi Ksiądz Biskup rozjaśnić nieco to stwierdzenie? Nie rozumiem tego zdania. Człowiek zasłużył na śmierć i podlega śmierci. Tę niechęć do umierania uznajemy wręcz za coś właściwego naturze. Gdy się człowiek targa na swoje życie, uznajemy to za nienaturalne (skutek trudności, czy zaburzeń w prawidłowym funkcjonowaniu psychiki). W jakim sensie „musiało dojść do czyjejś dobrowolnej śmierci z powodu grzechu człowieka”? Czy ten „przymus” jest konsekwencją nieuchronności przyczynowo-skutkowej? Będę wdzięczna na rozwinięcie tej kwestii. Serdecznie pozdrawiam 🙂

    #7 Fasola
  8. …przecież Arcykapłan stanął po stronie Prawa/Dekalogu/. Po ludzku spełnił swój obowiązek. Tożsamością Izraela był Dekalog, w świetle któtego Jezus Chrystus ze Swoją miłością do grzeszników jest przeciwko Bogu/Jahwe/…
    Takie myślenie przetrwało do disiaj najbardziej we mnie. Moja dobroć jest mierzona Dekalogiem/Prawem/ a nie zdolnościa do przebaczania/prośbą o przebaczenie/…. Nie krzyż /cierpienie/ Chrystusa/ mnie nawraca, lecz Jego „Ojcze wybacz mu bo nie wie co czyni”….
    Pozdrawiam Ks.Biskupa i życzę odwagi w głoszeniu Prawdy /Chrystusa/ takim jak ja/grzesznikom/…janusz franus

    #8 katolicki baran
  9. #6 Ksiądz Biskup
    Już podaję. Chodzi mi o kalendarz z czytaniami liturgicznymi wydany przez Fundację Godne Życie(chyba najpowszechniej używany do modlitwy codziennej). Dla 33 Ndz OZ, dzisiaj, oprócz przytoczonych przez Księdza Biskupa jest jeszcze podane: 1Kor 15,54-57; Łk 11,27-28. Dalej jest notka – Msza w dzień: Ap11,19a;12,1.3-6a.10ab; Ps45; 1Kor 15,20-26; Łk 1,39-56.
    To by były razem prawie trzy zestawy czytań. Trochę przesadziłam. Na konwiwencji przygotowaliśmy liturgię Eucharystii wg tych pierwszych, ale pytam z ciekawości, ponieważ nie sądzę aby tak dużo czytań dopisano przez pomyłkę.
    Pozdrawiam również.

    #9 AnnaK
  10. Ad #8 katolicki baran
    Tak, Arcykapłan postąpił zgodnie z Prawem a i w konsekwencji Chrystus umarł zgodnie z Prawem (zob. też Mt 5,17) i wypełnił wszystko (zob. Rz 10,4). W ten sposób usprawiedliwił tych, co według Prawa grzeszyli (grzeszą), bo „nie mają” (nie znają) innej drogi wyjścia, jak żyć po swojemu – czasem nawet „według Prawa”.
    Z tego przekleństwa wybawił nas Chrystus (Ga 3,11nn). Bóg bowiem grzechem uczyni Tego, który nie znał grzechu, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą (2Kor 5,21).
    Wielka to tajemnica, która jest też bardzo blisko nas – na miarę naszej wiary.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #10 bp Zbigniew Kiernikowski
  11. Ad #9 AnnaK
    Nie wiem, co powiedzieć. W lekcjonarzu są na dzisiejszą niedzielę czytania, które poprzednio podałem.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #11 bp Zbigniew Kiernikowski
  12. Księże Biskupie, jak należy rozumieć „pokolenie” w tym fragmencie : ” Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie.” (Mk 13, 30). Czytając wersety powyżej tego zdania od 24, mam wrażenie,że chodzi o powtórne przyjście Chrystusa. Z kolei w przypisach jest wyjaśnienie,że chodzi o zapowiedź zburzenia Jerozolimy. Powiem szczerze, że takie wyjaśnienie wydaje mi się lekko naciągane ale wtedy „pokolenie” rozumiane jako osoby żyjące wówczas, miałoby sens. A jeśli chodziłoby o powtórne przyjście Chrystusa to co wtedy ?

    #12 Jurek
  13. #8 Janusz,
    „Arcykapłan stanął po stronie Prawa”
    Przeczytałam wczoraj, że „faryzeizm był ślepo posłuszny Prawu; postawił Prawo NA MIEJSCU JEGO DAWCY. Tu grzech polega na szukaniu czci w oczach innych, a nie w relacji z Bogiem”
    Bardzo mi się ten opis spodobał…
    Wynika z niego, że Arcykapłan wypełniając Prawo mógł być jednocześnie baaardzo daleki od Prawodawcy. Jezus tymczasem – jak pisze do Ciebie Ks. Bp w #10 – właśnie WYPEŁNIŁ Prawo przez to, że był posłuszny PRAWODAWCY.
    Pozdrawiam 🙂

    #13 julia
  14. Ok. Ja tylko z ciekawości.
    Pozdrawiam

    #14 AnnaK
  15. #12 Jurku,
    może najpierw ja…
    „pokolenie” rozumiem jako moje życie.
    W związku z tym zdanie:
    „Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie” rozumiem tak:
    każdy człowiek doświadcza trudnych chwil, każdy ma szansę dostrzec w nich:
    – NAWIEDZENIE (czyli PRZYJŚCIE Pana Boga),
    – zwiastun zmagania ze sobą i
    – obietnicę zwycięstwa.
    W życiu każdego z nas (w każdym „pokoleniu”) „staje się to wszystko”.
    Gdy tę prawdę PRZYJMĘ (czy – jak ujął to Ks. Bp w poprzednim rozważaniu – PRZYSTĄPIĘ do Jezusa, Jego Słowa) – zmieni ona moje patrzenie na życie; będę musiała podjąć pewne decyzje (stoczę walkę ze sobą) i zwyciężę…
    🙂

    #15 julia
  16. A jednak nauka Chrystusa o „tym pokoleniu” niczego nie straciła ze swej aktualności! Wymaga ona jednak właściwego zrozumienia. Najpierw zauważmy, że Jezus w relacji św. Mateusza (rr. 24-25) świadomie powiązał ze sobą dwa różne wydarzenia: zburzenie Jerozolimy w 70 r. i koniec świata, który zbiegnie się z Jego powrotem na ziemię na Sąd Ostateczny (zob. Mt 24, 1-3; 25, 31-46). Słowa Jezusa o „tym pokoleniu” są ściśle związane z pierwszym z tych wydarzeń, tj. ze zburzeniem Jerozolimy przez Rzymian w 70 r. Wypowiedź Jezusa dotyczy więc pokolenia Jemu współczesnego: „Tak spadnie na was [Żydów] wszystka krew niewinna (…) Zaprawdę, powiadam wam: Przyjdzie to wszystko na to pokolenie”(Mt 23, 34-36; zob. całą mowę Jezusa: 23, 1-39). Wcześniej wspomnieliśmy, że zanim nadejdzie ta sprawiedliwa kara na Żydów, Bóg udzieli im pewnego czasu, aby przynajmniej niektórzy z nich mogli się nawrócić pod wpływem ewangelizacyjnej działalności Apostołów i innych uczniów Jezusa. Jednakże ten czas łaski nie jest zbyt długi: „Nie zdążycie obejść miast Izraela – mówi Jezus do Apostołów – nim przyjdzie Syn Człowieczy”(Mt 10, 23; BT daje w tym miejscu taki komentarz: „Chodzi tu o przyjście Syna Człowieczego nie na Sąd Ostateczny, lecz na ukaranie ludu niewiernego [Żydów], co miało nastąpić przez zburzenie Jerozolimy i świątyni w roku 70). Było to więc przyjście związane z przepowiedzianym przez Jezusa „czasem pomsty”(Mt 23, 35-36; Łk 21, 22). O bliskości tych wydarzeń świadczą i te słowa Jezusa: „Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci [a więc dożyją do roku 70] aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w królestwie swoim”(Mt 16, 28). Tym „przychodzącym królestwem” jest oczywiście Kościół, który zastąpi przestarzały kult starotestamentalny, ściśle związany ze świątynią jerozolimską, z której nie pozostanie już „kamień na kamieniu” ( Mt 24, 2; por. Hbr 9, 11n ).

    Niewątpliwie mowa Jezusa o zburzeniu Jerozolimy, świątyni i zgubie niewiernych Żydów, miała być obrazem i zapowiedzią tego, co spotka wszystkich grzeszników przy końcu świata. Natomiast straszliwy los Jerozolimy i jej mieszkańców miał się stać odtąd wystarczająco mocnym ostrzeżeniem dla tych wszystkich, którzy uparcie odrzucają swoje nawrócenie i nie chcą uznać prawdy Ewangelii Chrystusowej, aby nią żyć i się zbawić.

    #16 Jurek
  17. 11 Wprawdzie każdy kapłan4 staje codziennie do wykonywania swej służby, wiele razy te same składając ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów. 12 Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga,
    18 Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy8.
    Hbr. 10, 11-12,18

    „Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga”.
    I jak tu rozumieć sen eucharystii: ofiara, czy uczta?
    Eucharystia jest: «równocześnie i nierozdzielnie pamiątką ofiarną, w której przedłuża się ofiara Krzyża, i świętą ucztą Komunii w Ciele i Krwi Pana» (n. 1382) KKK.
    Pamiątką ofiarną, co to za określenie. Prawdopodobnie głupi jetem i nie rozumiem „mądrości Kościoła”, ale jak je zrozumieć, gdy tekst tak niejasny, niejednoznaczny?
    Albo Chrystus raz złożył ofiarę albo nie, albo podczas eucharystii świętujemy Jego ofiarę, przyjmując Jego Ciało i krew albo, co? No właśnie, „pamiątka ofiarna”, no po prostu ręce mi opadają, gdy słucham takich określeń i muszę w takiej eucharystii uczestniczyć. Czy to oznacza, że każdej niedzieli, podczas każdej eucharystii Chrystus umiera i zmartwychwstaje na nowo? Nie jetem w tanie tego pojąć. I tu mammy wręcz magiczne określenie, tak często używane :”tajemnica”. Tylko czy owa tajemnica nie będzie przez sam fakt jej niewyjaśnienia nadużywana?

    #17 Jaar
  18. Moim zdaniem , aby zrozumieć reakcję arcykapłana trzeba pamiętać, że w rozumieniu Izraelitów Bóg był jednoosobowy. Po drugie należy wrócić do Księgi Wyjścia, gdy Bóg ukazał się Mojżeszowi w gorejącym krzaku i powiedział; (3:14) Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was.(15) JESTEM … To jest imię moje na wieki… . Gdy Jezus użył wobec siebie imienia Boga „Ja JESTEM”, nazwał siebie Synem Człowieczym a wcześniej nie tylko uzdrawiał ale i odpuszczał grzechy (zarezerwowane dla Boga) wtedy arcykapłan stwierdził, że ma wystarczającą ilość dowodów na blużnierstwo Jezusa i karę śmierci.

    #18 lemi58
  19. Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie odniesienie tego tekstu do mojego nawrócenia tu i teraz niż do opisu końca świata.

    #19 grzegorz
  20. Też myślę o moim nawróceniu. Początkowo z radością przeczytałam tytuł akapitu, a potem z bólem spojrzałam na doświadczenia mojego życia. Tak, dotyka nas kataklizm, uciski. Tak bardzo chciałabym, żeby ich nie było, żeby nie burzyły ufności, relacji, nie sięgały fundamentów całej konstrukcji człowieka. Bardzo trudno jest mi zaufać drugi raz, a wydaje się, że jest to właściwa droga do nawrócenia, droga przez doświadczenie bezsilności, zagubienia. Cała moja trudność leży w nowym zaufaniu, nowych faktach, nowej wierze, nowym prowadzeniu przez Pana. Dlatego Jezus mówi uczniom, żeby nie oglądali się wstecz, lecz patrzyli przed siebie, na nowe fakty, nowy czas. Jest to „czas szansy i rozpoznawania stwarzającej nowość obecności Pana”
    Tak, odnajduję powoli nowe prowadzenie, nowe uwalnianie od grzechów, inne relacje. Nawet myślę, że dopuścił Pan Bóg moje upadki i słabość po to właśnie, żebym mogła widzieć Go dzisiaj. To jest tak ważne, nadaje sens wszystkiemu, co było moim szukaniem Boga. Temu, co jest dziś potrzebuję ufać. Jeśli dziś..

    #20 AnnaK
  21. #17 Jaar
    a może bardziej zrozumiałe będą inne punkty KKK?
    1362 Eucharystia jest PAMIĄTKĄ Paschy Chrystusa, aktualizacją i ofiarowaniem sakramentalnym Jego jedynej ofiary w liturgii Kościoła, który jest Jego Ciałem. We wszystkich Modlitwach eucharystycznych po słowach ustanowienia znajduje się modlitwa nazywana anamnezą lub pamiątką.
    1363 W biblijnym znaczeniu PAMIĄTKA nie jest tylko wspominaniem wydarzeń z przeszłości, lecz głoszeniem cudów, jakich Bóg dokonał dla ludzi . W liturgicznej celebracji tych wydarzeń stają się one w pewien sposób obecne i aktualne. Tak właśnie rozumie Izrael swoje uwolnienie z Egiptu; za każdym razem, gdy obchodzi się Paschę, wydarzenia Wyjścia są uobecniane w pamięci wierzących, by według nich kształtowali swoje życie.

    1364 W Nowym Testamencie PAMIĄTKA otrzymuje nowe znaczenie. Gdy Kościół celebruje Eucharystię, wspomina Paschę Chrystusa, a ona zostaje uobecniona. Ofiara, którą Chrystus złożył raz na zawsze na krzyżu, pozostaje zawsze aktualna: „Ilekroć na ołtarzu sprawowana jest ofiara krzyżowa, w której <>, dokonuje się dzieło naszego odkupienia” .

    1365 Ponieważ Eucharystia jest PAMIĄTKĄ Paschy Chrystusa, jest ona także OFIARĄ. Charakter ofiarny ukazuje się już w słowach jej ustanowienia: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane” i „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22, 19-20). W Eucharystii Chrystus daje to samo ciało, które wydał za nas na krzyżu, tę samą krew, którą wylał „za wielu… na odpuszczenie grzechów” (Mt 26, 28).

    1366 Eucharystia jest więc OFIARĄ, ponieważ u-obecnia (czyni obecną) ofiarę krzyża, jest jej PAMIĄTKĄ i udziela jej owoców:
    „(Chrystus), nasz Bóg i Pan, tylko raz ofiarował siebie Bogu Ojcu, umierając na ołtarzu krzyża, dla wypełnienia wiecznego odkupienia ludzi. Ponieważ jednak kapłaństwo nie miało skończyć się wraz z Jego śmiercią (Hbr 7, 24. 27), w czasie Ostatniej Wieczerzy, „tej nocy, kiedy został wydany” (1 Kor 11, 23), zechciał pozostawić Kościołowi, swojej ukochanej Oblubienicy, OFIARĘ widzialną (według wymagań natury ludzkiej). Będzie ona reprezentowała ofiarę krwawą, która miała wypełnić się jeden raz na krzyżu, i UTRWALAŁA JEJ PAMIĄTKĘ po wszystkie wieki (1 Kor 11, 23), a zbawcza moc będzie udzielała odpuszczenia grzechów, które codziennie popełniamy” – Sobór Trydencki: DS 1740
    Pozdrawiam 🙂

    #21 julia
  22. #7 Fasola…
    mam ochotę coś napisać, ale trochę się boję…
    🙂

    #22 julia
  23. #22 julia
    Sugeruję posłuchać raczej tej ochoty, niż lęku 😉 Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

    #23 Fasola
  24. Jaar
    Ofiara jest dla nas też ucztą.Dlaczego?Bo jako chrześcijanie „karmimy się” tym co inni uważają stratę.My budujemy swoje życie wtedy, gdy ofiarowujemy coś z siebie.Masz rację, że się dziwisz, bo nie jest to logiczne w sensie zwykłego myślenia.

    #24 grzegorz
  25. Jaar
    Jeśli oglądałeś kiedykolwiek film Seksmisja przypomnij sobie sytuację ludzi(kobiet) mieszkających pod ziemią.Ich jedyny kontakt ze światem to peryskop.Wokół niego zbudowali namiot z widokiem pustyni, bezludzia itp.Każdy oglądający ten zbudowany przez ludzi widok miał przekonanie , że tam jest tylko śmierć.Jednak dwóch śmiałków miało przeczucie, podejrzewało, miało intuicję, że ten obraz jest fałszywy.Że gdzieś poza logiką musi być inny świat-prawdziwy.Musieli jednak zdobyć się na krok desperacki:zaryzykować, wyjść z pseudobezpiecznego schronienia na zdawałoby się pewną śmierć.Jak olbrzymi był strach pozostałych!Aby zobaczyć świat prawdziwy, jeden ze śmiałków musiał rozedrzeć namiot.To rozdarcie okazało się zbawienne.Ale każde rozdarcie fałszywego obrazu powoduje coraz to większe otwarcie się na świat prawdziwy.To rozdzieranie fałszywego obrazu w moim wnętrzu mogę nazwać ofiarą ( choć tak naprawdę jest otwieraniem na prawdę) a obraz prawdziwego świata ucztą.

    #25 grzegorz
  26. Jaar,
    na każdej Mszy jesteśmy jednocześnie na Golgocie. Ta Ofiara dzieje się raz: wtedy i prawie 2000 lat temu. Jakie znaczenie dla Boga ma czas?

    #26 Zbyszek
  27. …#17…Dać siebie drugiemu – to jest jedyny sens Eucharystii.Bez Eucharystii jest to niemożliwe/bynajmiej dla mnie/.Nie tylko w niedzielę Chrystus umiera i zmartwychwstaje lecz za każdym razem gdy mu na to pozwalm.Zabija Go mój grzech a Jego przebaczenie to moje zmartwychwstanie…janusz franus

    #27 katolicki baran
  28. „abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą (2Kor 5,21).
    Wielka to tajemnica, która jest też bardzo blisko nas – na miarę naszej wiary” Czy tajemnica tego czynu Chrystusa może być w pełni odsłonięta dopiero po śmierci? Na ile miara mojej wiary pozwala tego doświadczyć na dziś? Czy to jest jak z obietnicą wobec Abrahama? – uczestnictwo bardziej przez wyczekiwanie? Być może w ogóle nie mam wiary, bo nigdy nie widziałem (doświadczyłem)usprawiedliwienia na „własnej skórze”? Natomiast wykonuje dużo wysiłku powodowanego daną Obietnicą.

    #28 brokard
  29. Droga Julio,
    Wystrzeliłaś paragrafami z KKK, jednak po ich lekturze ( nie jestem pewien czy ze zrozumieniem, wybacz) odnoszę wrażenie, że Kościół chciałby połączyć dwa w jednym, podobnie jak producenci szamponu, lecz czy to jest możliwe? (1365 Ponieważ Eucharystia jest PAMIĄTKĄ Paschy Chrystusa, jest ona także OFIARĄ).
    W moim przekonaniu NIE MOŻNA BYĆ TROCHĘ W CIĄŻY A TROCHĘ NIE.
    Poniżej podaję Tobie kolejne zagadnienie : „sprawiedliwy nie idzie na Sąd”.

    22 Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, 23 aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. 24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.

    J.5, 22-24

    Tu poruszamy problem : zbawienie egzystencjalne, czy eschatyczne? Czy zbawiony za życia – egzystencjalnie – może traktować eucharystię jako ofiarę za swoje grzech, co tydzień krzyżować Chrystusa i przeżywać Jego zmartwychwstanie. Myśl o zbawieniu egzystencjalnym jest sformułowana daleko po soborze Trydenckim, Tu może więcej powiedzieć Autor tego bloga, jako recenzent prac B.G. Zawierających owa myśl.

    Julio, Podsumowując :

    12„Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga”.
    CZEGO SKUTKIEM JEST:
    18 Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy
    Hbr. 10, 12,18
    I DLA TYCH KTÓRZY W NIEGO UWIERZYLI ISTNIEJE ZBAWIENIE NA ZIEMI:
    24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.
    J.5, 24

    Zostawiam Tobie tę myśl do rozważenia.

    #29 Jaar
  30. Zbyszku, dla Boga czas ma znaczenie i itnieje, bo sam Go stworzył a Chrystus się nim poługiwał. Poza Tym Bóg nie uzywa i nie poługuje się aburdem, przecznociami wzajemnie się wykluczającymi.
    Wszak:
    12„Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga”.18 Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy
    Hbr. 10, 12,18
    czego skutkiem jest zbawienie na ziemi (egzytencjalne):
    24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.
    J.5, 24
    I albo zaakceptujemy,fakt, że Chrystu na raz wykupił, i możemy być ty na ziemi zbawieni, albo będziemy temu przeczyli.
    Pozdrawiam
    J.

    #30 Jaar
  31. Januz Franus (Katolicki Baran?)
    „Dać siebie drugiemu ” zgadzam się, nawet rozwinę to: umierać za i dla braci, codziennie.
    Zgadzam się, że bez eucharystii jet to niemożliwe. Powtaje jednak pytanie, kiedy jetemy gotowi przytępować do Eucharytii. I nie chodzi mi o naze grzechy, spowiedź, stan łaki uwięcającej, lecz o etap rozwoju naszego chrzecijańtwa- INICJACJA. Ten kto jest gotów przytępować do eucharytii jest ochrzczonym chrześcijaninem, a zatem świętym Jego. I tu mammy kolejne pytanie: CZY STAJEMY SIĘ CHRZECIJANAMI PO PRZEZ SAM FAKT CHRZTU, CZY POPRZEZ ETAPY DOCHODZENIA DO CHRZECIJAŃTWA (INICJACJA)?
    Pozdrawiam
    JK

    #31 Jaar
  32. przeprazam za błedy ale maja klawiatura pełna popiołu nie zawsze wytukuje „s” oraz popełnia inne błędy.

    #32 Jaar
  33. Grzegorz,
    Spójrz na tę scenę z „Seksmiji” inaczej. Czy bohaterowie byli by gotowi na owe poszukiwanie świata prawdziwego, gdyby nie zanli go wcześniej, gdyby nie wiedzieli o nim.
    Podobnie my chrześcijanie, czy byli bymy w stanie ić na śmierć, oddawać swoje życie gdyby nie Jego nauczanie?
    Drugie pytanie, czy bylibyśmy, czy jeteśmy w stanie sami z siebie ze swojej natury na zatracenia nas samych? W moim głębokim przekonaniu NIE.
    Pytanie kolejne, czy jesteśmy w stanie zaakceptować fakt że:

    12„Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga”.
    CZEGO SKUTKIEM JEST:
    18 Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy
    Hbr. 10, 12,18
    I DLA TYCH KTÓRZY W NIEGO UWIERZYLI ISTNIEJE ZBAWIENIE NA ZIEMI:
    24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.
    J.5, 24
    Czyli czy dochodząc do chrztu, stając się chrześcijanami mamy jego naturę, czy nie?
    Pozdrawiam
    JK

    #33 Jaar
  34. Jaar
    EUCHARYSTIA JEST TAJEMNICĄ
    Choć wysiłek rozumu słuszny /podziwiam /, wnioski mogą być wątpliwe ?? / przynajmniej dla mnie /. Jesteśmy chrześcijanami przez chrzest święty. Wiatr Ducha świętego wieje gdzie chce, a my wzrastamy do świętości dzięki łasce Bożej i współpracy z nią.
    Twoje rozważania jeszcze bardziej, każą pochylić się nad Tajemnicą Eucharystii. Można nadużywać słowa ,,tajemnica” ale też można nadużywać rozumu, który jest bezradny wobec Bożych TAJEMNIC.

    #34 owieczka
  35. Jaar
    Bywają czasami dwoiste natury: np. Jezus był Bogiem i człowiekiem jednocześnie. Światło ma naturę korpuskularno-falową. A tajemnica zbawienia dotyczy poszczególnego człowieka, który w Kościele jest wtajemniczany w wiarę i doświadcza jej działania we własnym życiu. Doświadcza mocy wiary, a jej pieczęcią jest chrzest. Interesujące są liturgie przygotowujące do chrztu i obrzędy, które prowadzi Ksiądz Biskup, (można posłuchać na antenie radia podlasie), wraz z objaśnieniami.
    Pozdrawiam

    #35 AnnaK
  36. Jaar
    Wracam do dwoistości. Tak Eucharystia jest ofiarą, jest aktualnym wydarzeniem, i jest też pamiątką. Tak mówił Jezus: „To czyńcie na moją pamiątkę”
    Pozdrawiam

    #36 AnnaK
  37. …#31…z tego co wiem wiara jest darem/prezentem/.Nik z nas nie jest godzien uczestniczyć w Eucharystii.”Nie jestem godzien” to przepustka na eucharystyczną ucztę.Jesli przegapię to co jest na poczatku /moja wina,moja bardzo wielka wina/to dalsze moje uczestnictwo w Eucharystii jest bez sensu…wystarczy sam fakt chrztu by w pełni uczestniczyć w uczcie eucharystycznej.Dla nas jest bardzo ważne by cała rodzina była obecna na niedzielnej Mszy świetej/eucharystii/.Jest z nami nasz Piotr,który z racji swojej choroby/krzyża/jest wolny od jakiej kolwiek intelektualnej inicjacji chrzescijańskiej.On w pełni uczestniczy w eucharystii/przystępuje do Komuni Świetej/właśnie na mocy Chrztu…Ogromną łaską/darem/jest przyjęcie zaproszenia na niebiańską ucztę gdzie dokonuje się w nas to samo co przeżył Jezus Chrystus 2000 lat temu….janusz franus

    #37 katolicki baran
  38. Jaar,
    nie zrozumieliśmy się. Bóg stworzył czas i się nim posługuje. Posługuje się nim także na każdej Eucharystii: Ofiara złożona na Golgocie i ta podczas Mszy to jest jedna i ta sama Ofiara.

    #38 Zbyszek
  39. owieczko, podpisuję się pod tym co napisałaś #34
    Bóg nie byłby Bogiem gdyby człowiek miał tu na Ziemi zrozumieć JEGO TAJEMNICE bytu ziemskiego i tym bardziej bytu w wieczności…bo”… ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, co nam Pan Bóg przygotował …” -wybaczcie, ale nie pamiętam skąd pochodzi ten cytat.
    Nad Tajemnicą Eucharystii, staję zawsze w wielkiej pokorze, a ze wzruszenia często oczy mi się pocą. Zaangażowanie samego Stwórcy w życie ziemskie rodzaju ludzkiego a opisane w Biblii Starego i Nowego Testamentu, jest dla każdego nie tylko chrześcijanina, niesamowitą okazją do zobaczenia siebie w historii zbawienia człowieka
    Wierzyć, wierzyć i ufać Bogu Ojcu i Jego Synowi tam, gdzie stajemy przed tajemnicami…i prosić Ducha Świetego w pokorze o potrzebne Światło, na tyle ile będzie Ono nam dane . Czasami, jak światełko zaświeci, to chce sie krzyczeć z radości…Dodatkowo pokory uczą nas Święci…
    Pomagają też dobrze formowane wspólnoty, gdzie prowadzi głównie Słowo Boże…
    Jaar, Twoja wnikliwa inteligencja jest imponująca ale jest ziarenkiem piasku wobec Bożej Tajemnicy
    nie tylko Świętej Eucharystii…
    Z serca pozdrawiam

    #39 Zofia
  40. Jaar, polecam ksiązki Ks. Biskupa Kiernikowskiego, m.in. „Światło i moc liturgii”

    #40 Zofia
  41. #23 Fasolo 🙂
    mówisz (piszesz)- masz…
    Zadałaś pytanie:
    „W jakim sensie “musiało dojść do czyjejś dobrowolnej śmierci z powodu grzechu człowieka”? Czy ten “przymus” jest konsekwencją nieuchronności przyczynowo-skutkowej?”
    Josh McDowell w swojej książce „Więcej niż cieśla” wydaje mi się, że odpowiedział na Twoje pytanie. Odwołuje się do trzeciego rozdziału Listu do Rzymian, gdzie mówi się o przebłaganiu, które oznacza zaspokojenie pewnej konieczności.
    „Gdy Jezus umarł na krzyżu, zrobił to (…) aby ZADOŚĆUCZYNIĆ ŚWIĘTOŚCI I SPRAWIEDLIWOŚCI natury Boga”.
    I dalej:
    „Bóg jako PRAWY I SPRAWIEDLIWY zawsze wydaje na grzech wyrok śmierci. Będąc jednak kochającym Bogiem, zszedł z tronu w postaci człowieka Jezusa Chrystusa i zapłacił ZA NAS cenę, którą była śmierć Chrystusa na krzyżu”.
    Rozumiem to tak, że NIE TYLKO chodzi o to, żeby ponieść konsekwencje za swoje czyny, ale TAKŻE O TO, żeby została uznana sprawiedliwa natura Boga.
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

    #41 julia
  42. #29 Jaar,
    odebrałeś moje cytaty jak „strzelanie”? – nie taki był mój zamiar…
    Wydawało mi się i nadal mi się wydaje, że chcesz iść na skróty. A problemów, które poruszasz, nie da się rozwiązać JEDNYM cytatem czy to z Katechizmu, czy z Pisma św. W każdym razie ja potrzebuję lektury WIELU cytatów, WIELU przeczytanych stron, WIELU wysłuchanych konferencji, WIELU przemyśleń.
    Podałeś mi do rozważenia myśl…
    „I albo zaakceptujemy fakt, że Chrystus nas raz wykupił i możemy być tu na ziemi zbawieni, albo będziemy temu przeczyli”
    Przypomina mi się tutaj rozważanie Ks. Bpa o błogosławieństwach (1 listopada, zachęcam do lektury). Jest tam zdanie, które mówi o tym, że szczęśliwym (błogosławionym) można być już w teraźniejszym życiu ziemskim wtedy, gdy przystąpimy do Chrystusa.
    „Jest to propozycja nowego życia. Życia wolnego, życia szczęśliwego, ŻYCIA W KRÓLESTWIE” (czyli zbawienia).
    Nie mam tu dylematu żadnego: mogę być tu na ziemi zbawiona.
    „By jednak to mogło się stawać, POTRZEBUJEMY STALE owego przystępowania do Jezusa, by korzystać z Jego MOCY UNIŻENIA, w której On akceptuje prawdę naszego życia i daje nam ową perspektywę i moc”.
    Korzystam z Jego mocy uniżenia, której mi wciąż udziela w Eucharystii.
    Pozdrawiam Cię 🙂

    #42 julia
  43. Dzięki Julciu za odpowiedź 🙂
    Muszę Cię zmartwić – niewiele mi ona pomogła, wręcz trudno mi dostrzec jej związek z moim pytaniem 🙁
    1. Jak rozumieć „wydawanie wyroku śmierci na grzech”? Grzech nie posiada przecież życia, by go tego życia pozbawiać
    2. Zdanie „Będąc jednak kochającym Bogiem, zszedł z tronu w postaci człowieka Jezusa Chrystusa i zapłacił ZA NAS cenę, którą była śmierć Chrystusa na krzyżu” stwierdza już konkretne dzieło Boga, natomiast nie wyjaśnia mi niczego w kwestii owego „przymusu”. Podobnie jest zresztą ze stwierdzeniem, w jakim celu Jezus umarł na krzyżu – nie tłumaczy mi zaś w żaden sposób, dlaczego „musiało dojść do czyjejś dobrowolnej śmierci”.
    3. Jak rozumieć „została uznana sprawiedliwa natura Boga”? To znaczy: przez kogo uznana? Trzeci rozdział Listu do Rzymian mówi raczej o objawieniu się sprawiedliwości Bożej, a uznawanie jej to już kwestia wtórna.
    Jeśli „musiało”, to w jakim sensie można mówić o dobrowolności? Jeśli była dobrowolność, to jakby z definicji nie było przymusu. Tego właśnie nie zrozumiałam i o wyjaśnienie tego poprosiłam Księdza Biskupa, jako autora tego stwierdzenia.
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

    #43 Fasola
  44. Ad #7 Fasola i #41 julia oraz #43 Fasola
    Odpowiadam, krótko na pytanie postawione przez Fasolę (W jakim sensie “musiało dojść do czyjejś dobrowolnej śmierci z powodu grzechu człowieka”? Czy ten “przymus” jest konsekwencją nieuchronności przyczynowo-skutkowej? ) i dalsze, które były w jakiś sposób kontynuacją.
    Użyte przeze mnie słowo „musiało” nie oznaczało żadnego uwarunkowania zewnętrznego, lecz wskazywało na „wewnętrzną” potrzebę tego, co „musiało” stać się w człowieku po grzechu, by człowiek mógł wrócić (zostać przywrócony) do jedności i komunii z Bogiem a także w konsekwencji z drugim człowiekiem. Konsekwencją grzechu była i jest śmierć (zob. Rdz 2,17). Człowiek jednak jest stworzony do życia i chciał oraz chce żyć (z racji grzechu – po swojemu). Tymczasem właśnie to i takie życie musi umrzeć. Człowiek sam z siebie nie był tego w stani uczynić.
    Uczynił to właśnie dobrowonie Syn Boży jako człowiek (w swojej, przyjętej, ludzkiej naturze), otwierając przed każdym człowiekiem „bramę śmierci” prowadzącą do życia z Bogiem, albo inaczej: bramę, w której człowiek zostawia (może – dzięki Ewangelii) swoje stare życie (życie dla siebie), dlatego, że widzi Chrystusa, co prawda ukrzyżowanego, ale zmartwychwstałego – Baranka jakby zabitego i stojącego, tzn. żyjącego.
    Tego nikt nie mógł zrobić, jak tylko Syn Boga Ojca (płacz autora Apokalipsy z powodu zamkniętej księgi i dobra Nowina: Przestań płakać, zwyciężył Lew z pokolenia Judy Ap 5,5). ON bowiem mógł „zamanfestować” ujęcie się Boga za podległym śmierci człowiekiem, który jednocześnie boi się śmierci a tym samym z tego powodu żyje w niewoli złego ducha (zob. Hbr 2,14n).
    Tylko dobrowalne podjęcie śmierci przez Syna, mogło przywrócić synostwo (relację do Ojca czy obraz Ojca) „nie-synom” (usynowić niewolników), tzn. tym, którzy sprzeniewierzyli się obrazowi Boga w sobie, czy – inaczej mówiąc – w których obraz Boga został zniekształcony. To musiało się stać.
    Zaiste błogosławiona wina, która „zasłużyła” na takiego Odkupiciela. To właśnie to jest też objawieniem Bożej sprawiedliwości dostępnej dla człowieka przez wiarę (zob. Rz 3,21-31).
    Pozdrawiam Wszystkich!
    Bp ZbK

    #44 bp Zbigniew Kiernikowski
  45. Jaar #33
    Pytanie pierwsze: Jesteśmy gotowi ( na ile jesteśmy) iść na różne straty i „śmierci” ze względu na wydarzenie krzyża a nie dzięki nauczaniu. Słowo przygotowuje, prowadzi , ale stało się ciałem i przeżyło śmierć i zmartwychwstanie. Człowiek wpierw doświadcza własnej niemocy wtedy objawia mu się słowo, które prowadzi go do następnego doświadczenia śmierci i zmartwychwstania.

    Pytanie drugie: Wierzę, że nasza natura jest na obraz i podobieństwo Boga JEST więc możliwe życie dla drugiego, w traceniu siebie dla drugiego. Takimi nas stworzył Bóg i takimi jesteśmy. Czy możemy być tacy sami z siebie – oczywiście NIE. Przed faktem grzechu ludzie nie żyli sami z siebie więc żyli w zgodzie z własną naturą. W sytuacji po grzechu, do takiego życia ( do życia w ogóle) uzdalnia nas właśnie Ofiara Chrystusa. Jest to dla mnie zarówno wydarzenie z przeszłości jak i aktualnością działającą we mnie. Dlatego słowa Jezusa o „tym pokoleniu”dotyczą członków każdego pokolenia. Dlaczego powtarzamy tą pamiątkę śmierci i zmartwychwstania? Nie dlatego że Chrystus na nowo przechodzi przez Krzyż, ale my na nowo( w codziennych czynnościach) tracimy obraz Boga w sobie i na nowo potrzebujemy tej ofiary do nawracania się.

    Pytanie trzecie: Czy mogę zaakceptować fakt, że ktoś ,kogo skrzywdziłem ,wykorzystałem,zupełnie za darmo mi to wybaczył i to nie własną mocą ale mocą przeżytego dwa tysiące lat temu Krzyża?Tylko głupi by nie chciał!
    Chrzest jest zgodą na to aby Bóg prowadził mnie poprzez sytuacje Krzyża do mojej prawdziwej natury człowieka- stworzenia bożego a nie drogą do zmiany mojej natury na boską.

    Wszystko to brzmi trochę skomplikowanie, ale w praktyce jest bardzo proste.
    Gdy ktoś mi nadepnie na odcisk wtedy otwierają się przede mną te wszystkie perspektywy o których tu piszemy:widzę jaki ja jestem,co sam mogę zrobić i gdzie jest moja jedyna (trochę już dotykana) nadzieja.
    Pozdrawiam Cie serdecznie!

    #45 grzegorz
  46. A ja „zamilkłam” po Eucharystii przeżytej podczas 1-szej mojej konwiwencji ,bo język nie jest w stanie wypowiedzieć co czuje serce.
    Dziękuję Ks Biskupowi za zachętę „Idz i zobacz!Idz i słuchaj” …..
    oraz wszystkim świadczącym na tym blogu.

    Bóg zapłać za modlitwę
    Pozdrawiam wszystkich Braci i siostry z DN

    #46 Tereska
  47. Anna K,
    Aniu, nie ma sensu się przestrzeliwać w naszym zrozumieniu Eucharystii, pozostawiam to kwetii naszej wiary i osobistemu przeżywaniu.
    J

    #47 Jaar
  48. Owieczka,
    Chyba rzeczywiście, powinniśmy zotawić te misterium naszej osobistej relacji z Chrystusem.
    J

    #48 Jaar
  49. Janusz (katolicki baran?)
    co masz na mysli pisząc:”Jest z nami nasz Piotr,który z racji swojej choroby/krzyża/jest wolny od jakiej kolwiek intelektualnej inicjacji chrzescijańskiej”?
    Miałes na mysli biskupa Rzymu?
    J

    #49 Jaar
  50. Zbyszku, jak w takim razie rozumiesz:

    12„Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga”.

    18 Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy
    Hbr. 10, 12,18

    To nie prawda, czy jakaś inna dwoistość?
    J

    #50 Jaar
  51. Zosiu napisałaś:”Jaar, Twoja wnikliwa inteligencja jest imponująca ale jest ziarenkiem piasku wobec Bożej Tajemnicy
    nie tylko Świętej Eucharystii…”.
    Dodam, że jest przekleństwem, bo rozum powielokroć odrzuca to czego serce pragnie. I żadne mądre tyrady teologiczne nie ruszą serca, jedynie Jego łaska. Wiesz istenieje taki spór teologiczny od XV w. pomiedzy Jezuitami a Dominikanami :”czy wiara jest łaką, czy darem?” Dziś z własnej perspektywy mogę stwierdzić, że łaską, gdyż co jest „mocniejze”, bardziej skuteczne, lub inaczej co jest przyczyną pierwszą, łaska, czy nasza wola? Otóż gdybyśmy mogli jedynie naszą wolą wzbudzić w nas wiarę oba podmioty (Bóg i człowiek były by równorzedne), lecz jak wiemy człowiek nie może sam z siebie wzbudzić w sobie wiary. A skoro nie zbędnym elementem jest łaska Boga, by wierzyć, to należy postawić w hierarhii w sposób czywisty, Jego łaskę wiray i jedynie wybór człowieka, czy tę łaskę przyjmie , czy nie? Bo tu jest ten ogromny szacunek Boga do człowieka i naszej wolnej woli.
    Który objawia się właśnie w Eucharystii, w komunii (łączności) z Jego łaką i naszą wolną wolą.
    Pozdrawiam.
    J

    #51 Jaar
  52. Julia, absolutnie nieuprawnione jest stwierdzenie, że chdze na króty, gdyż właśnie próbóję ten cały galimatias „skrótowców” jakie wyprodukowała dzisiejsza religijnośc w jakiś sposób poustawiać, stąd myśl przewodnia o inicjacji, stopniowym zanurzaniu się w rzeczywistość Ojca, potem Syna i na końcy Ducha.
    Ta myśl bp.x. Kiernikowskiego jest rozwinięciem myśli o zbawieniu egzystencjalnym, dopiwiedzenie, bądź uszczegółowienia wymaga pojęcie czym jest owe królestwo Boże i kiedy ma nadejść?
    Mozna zestawić dwa z brzegu cytaty:
    „Bo królestwo Boże to nie sprawa tego, co się je i pije, ale sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym.” Rz 14:17 por. J 14:16, 23, 15:19, 18:36, Ap 3:20, Ef 3:17. A więc kiedy i w jakiej formie nastąpi paruzja? Odpowiedzią może być ponizszy cytat:
    …Jezus zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: Oto tu jest albo: Tam. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest. Do uczniów zaś rzekł: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: Oto tam lub: Oto tu. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie. (Łk 17, 20 – 25)
    Kończąc Julia zgadzam się że nasza siła tkwi w eucharystii, lecz aby do niej dojść ( moim zdaniem) niezbędny jest proces inicjacji, czyli stopniowego zanurzania w rzeczywistość chrześcijańską. Właśnie uczestniczenie w eucharystii bez owej inicjacji, jest chodzeniem na skróty, żeby nie powiedzieć dosadniej pogaństwem, magią.
    Pax
    J

    #52 Jaar
  53. Grzegorz:
    Piszesz:
    „”Pytanie pierwsze: Jesteśmy gotowi ( na ile jesteśmy) iść na różne straty i „śmierci” ze względu na wydarzenie krzyża a nie dzięki nauczaniu. „„
    Grzegorz,
    Nie jesteśmy w stanie zaakceptować naszego krzyża bez owego nauczania, beż słuchania Słowa, bo wiara rodzi się ze słuchania Słowa. Pierwszy spadniesz lub uciekniesz z własnego krzyża jeżeli Słowo nie będzie obecne w Tobie, a jeżeli odnosisz wrażenie, że przystępując do komunii bez Słowa w sobie to ( w moim głębokim przekonaniu) jest to zwykła magia. Mam osobiste doświadczenie owej magiczności komunii do której przystępowałem w ten właśnie sposób przez lata, choć i dziś mam wątpliwości czy jestem zdolny przystępować do komunii, bez magii?
    Dodam jeszcze, że skoro wierzymy w obecność Chrystusa w komunii to czyż odrzucimy obecność Chrystusa, Boga , Ducha w Słowie? Słowo jest równoznaczne z Nim, jest Nim.

    Dalej piszesz:
    „Pytanie drugie: Wierzę, że nasza natura jest na obraz i podobieństwo Boga JEST więc możliwe życie dla drugiego, w traceniu siebie dla drugiego. Takimi nas stworzył Bóg i takimi jesteśmy. Czy możemy być tacy sami z siebie – oczywiście NIE. Przed faktem grzechu ludzie nie żyli sami z siebie więc żyli w zgodzie z własną naturą. W sytuacji po grzechu, do takiego życia ( do życia w ogóle) uzdalnia nas właśnie Ofiara Chrystusa. Jest to dla mnie zarówno wydarzenie z przeszłości jak i aktualnością działającą we mnie. Dlatego słowa Jezusa o „tym pokoleniu”dotyczą członków każdego pokolenia. Dlaczego powtarzamy tą pamiątkę śmierci i zmartwychwstania? Nie dlatego że Chrystus na nowo przechodzi przez Krzyż, ale my na nowo( w codziennych czynnościach) tracimy obraz Boga w sobie i na nowo potrzebujemy tej ofiary do nawracania się. ”

    Grzegorz, czyli pisząc, :”ale my na nowo( w codziennych czynnościach) tracimy obraz Boga w
    sobie i na nowo potrzebujemy tej ofiary do nawracania się” zakładasz, że nawrócenie człowieka, moment w którym otrzymujemy naturę Jezusa Chrystusa jest niemożliwy do spełnienia, a przynajmniej nie możliwy tu na ziemi. Czyli odrzucasz możliwość zbawienia egzystencjalnego, wybijając nasze zbawienie w eschatyczność?

    Na końcu stawiasz ostatnie pytanie:
    „Pytanie trzecie: Czy mogę zaakceptować fakt, że ktoś ,kogo skrzywdziłem ,wykorzystałem,zupełnie za darmo mi to wybaczył i to nie własną mocą ale mocą przeżytego dwa tysiące lat temu Krzyża?Tylko głupi by nie chciał!
    Chrzest jest zgodą na to aby Bóg prowadził mnie poprzez sytuacje Krzyża do mojej prawdziwej natury człowieka- stworzenia bożego a nie drogą do zmiany mojej natury na boską.”

    Czyli to co napisałeś jest zaprzeczeniem obietnicy iż po chrzcie otrzymujemy Jego naturę, nature Jezusa Chrystusa, czyż nie?
    Pax
    J

    #53 Jaar
  54. Jaar
    Czytałam w Biblii Jerozolimskiej w przypisie do czytania( nie pamiętam, jakiego? może ktoś to przypomni?) o potrójnym przyjściu Chrystusa:
    1. Jedno gdy stało się Jego wcielenie
    2. W naszym codziennym życiu i umieraniu, w sytuacjach które nas niszczą i w sakramentach
    3. Na końcu czasów gdy odbędzie się sąd ostateczny
    Nie gniewaj się, ale czy niektóre pytania nie zbliżają się już trochę do granicy czepianctwa? Bo ja wolę patrzeć na to „co autor miał na myśli”.
    Np. w odpowiedzi dla Grzegorza mówisz, że zaprzecza on obietnicy otrzymania natury Jezusa, a wiadomo, że chodzi o moc przechodzenia przez sytuacje krzyża, moc Jezusa Zmartwychwstałego.

    #54 AnnaK
  55. …#49…Piotr jest moim synem.Jego choroba to m.p.d pod postacią tetroparezy spastycznej.Krzyz ktoty dzwiga uwalnia go z intelektualnej/rozumowej/inicjacji chrześcijańskiej.Od niedawna w naszym Kościele dopuszcza się dzieci obciążone psychicznie do pełnego uczestnictwa w Eucharystii/przyjmowania Komuni świętej/.Być może zewnętrznie wygląda to na magię ale wiarę nie można mierzyć poznaniem/inicacją/ lecz jest ona łaską niezależną od człowieka.Jest nam wszystkim potrzebna prostota w przyjmowaniu tego co daje Bóg…janusz franus

    #55 katolicki baran
  56. #51 Jaar,
    nie ma dwoistości: to jest dokładnie ten sam moment. Szczerze mówiąc nie bardzo wiem do czego zmierzasz. W gąszczu cytatów łatwo zatracić ich sens. Boje się też mówienia o dzisiejszej religijności czy też ludowym katolicyzmie. Wiele, zwłaszcza starszych osób nie zna Pisma Św., ale żyją Panem. Znają stare, LUDOWE pieśni kościelne. Są życzliwi innym, nie z powodu nakazu, ale dlatego że idąc za Jezusem po prostu są Jego bliżej niż ja. Czy tylko ja?

    #56 Zbyszek
  57. Ksiądz Biskup #44
    Dziękuję za wyjaśnienia 🙂
    Januszu #27,
    piszesz , że Chrystus umiera i zmartwychwstaje, gdy Mu na to pozwalasz. Przyznam, że mnie irytują tego typu sformułowania. Może problemem jest moja irytacja, a nie to sformułowanie (a może jedno i drugie) – nie wiem.
    „Chrystus raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych” (1 P 3,18)
    Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są WYDARZENIAMI, a nie symbolami. Te Wydarzenia miały miejsce około dwa tysiące lat temu i nie zależały od Twojej zgody lub jej braku.
    Jaar,
    dzięki za Twoje wpisy i za pytania, które stawiasz. Prowokują do myślenia.
    Odnośnie wersów z Hbr (10,11-12), które się przewijają w Twoich wpisach, mnie swego czasu ten paradoks Eucharystii jako ofiary (w świetle Hbr 10,11-12) też nurtował. Przyszło mi po jakimś czasie na myśl rozróżnienie pewnych pojęć: co znaczy „taka sama ofiara” a co znaczy „ta sama ofiara”. Żeby zobrazować różnicę, podam przykładowe dwa stwierdzenia:
    1. jechaliśmy do pracy tym samym autobusem.
    2. jechaliśmy do pracy takim samym autobusem.
    Tak mi się wydaje, że mówiąc o wielu ofiarach, autor Hbr ma na myśli „takie same” ofiary (stąd ta wielokrotność), natomiast Eucharystia jest „tą samą”, jedyną ofiarą Chrystusa. Mi takie rozróżnienie w każdym razie dało zrozumienie tych wersów Hbr 10,11-12 (jeśli błędne, to proszę Księdza Biskupa o naświetlenie tej kwestii)
    Pytasz, czy chrześcijanami stajemy się poprzez chrzest, czy w wyniku inicjacji. Warto chyba najpierw ustalić definicję „chrześcijanina”, zanim zaczniemy szukać kryteriów weryfikujących bycie chrześcijaninem. Nie zrozumiałam, czy Twoje pytanie to pytanie o definicję, czy o własność?
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie 🙂

    #57 Fasola
  58. #52 Jaar,
    taaak, widzę, że nie dam rady z Tobą dyskutować…
    Ale spróbuję podzielić się z Tobą tym, co było i jest dla mnie ważne…
    Zdanie: „Królestwo niebios jest wewnątrz was” (Łk 17,21) przekonująco (dla mnie) wyjaśnił O. A. Pelanowski. (wewnątrz – greckie „entos”, to znaczy: „ukryte”, „w waszym zasięgu”, „pośród was”, „w relacjach, jakie tworzycie między sobą”)
    Mówi:
    „Nieba uczymy się na ziemi” .
    „Modlitwa jest kroczeniem krok po kroku do nieba, ale po… ziemi. Chodzi bowiem o realizm, a nie złudzenia czy marzenia. A realia są takie, że w naszym wnętrzu – entos – nie panuje Chrystus. Dlatego trzeba podjąć się całkiem realnej eksterminacji zamieszkałych w nas – w naszym entos – niebożych pragnień, niejezusowych myśli, nieduchowych potrzeb, niechrześcijańskich schematów postępowania i myślenia. Izrael walczył a Kananejczykami – handlarzami, a ty masz walczyć w sobie, w swoim wnętrzu, z kupczącymi tym światem”.
    Jaar, zgadzam się z Tobą, że:
    „Właśnie uczestniczenie w Eucharystii bez owej inicjacji, jest chodzeniem na skróty, żeby nie powiedzieć dosadniej pogaństwem, magią”
    O inicjacji chrześcijańskiej tak pisał nasz Biskup:
    „Jako owoc prac Soboru i reformy posoborowej zostały wydane Obrzędy Inicjacji Chrześcijańskiej Dorosłych (Ordo Initiationis Chrstianae Adultorum). W Polsce ta księga liturgiczna została wydana dopiero w 1988 roku, czyli ponad 15 lat później. Księga ta zazwyczaj jest nieużywana, albo wiele parafii jej nie posiada, a co dopiero mówić o jej znajomości. Jest to jednak księga liturgiczna bardzo ważna w dzisiejszych czasach. Robię wszystko, by duszpasterze z nią się zapoznali i z niej korzystali, aby zrozumieć ducha potrzeby katechumenatu dorosłych czy w ogóle inicjacji chrześcijańskiej. Z jej pomocą prowadzimy przygotowanie katechumenów dorosłych oraz WPROWADZAMY W TĘ TEMATYKĘ RODZICÓW DZIECI I RODZICÓW CHRZESTNYCH”.
    Wystarczy „tylko”, abyśmy z nią się zapoznali i zrozumieli potrzebę inicjacji chrześcijańskiej.
    A wtedy że nasza religijność nie będzie magią…
    Pozdrawiam 🙂

    #58 julia
  59. …#57.Fasola….Chrystus = namaszczony.Samo określenie Chrystus jest nie osobowe…”Lud chrześcijański, czyli lud namaszczony mocą Ducha Świętego na wzór Wybranego, najpiękniejszego z synów ludzkich, jest w świecie znakiem i narzędziem umożliwiającym zwracanie się ludzi do Boga. Można powiedzieć, że obecność takiego ludu w świecie otwiera jakby strumień ludzi przylegających do Boga, o którym wiedzą (bo zostało to im objawione), że ma w nich upodobanie, że pragnie ich piękności (że odrzuconych może uczynić odnowionymi, pięknymi – zob. Ez 16,1-14). Czyni ich pięknymi, znajdując w nich upodobanie i namaszczając Duchem swego umiłowanego Syna (por. Iz 62,1-5). Jest to przepiękna i bogata perspektywa nowego życia darowana nam dzięki namaszczeniu”…janusz franus

    #59 katolicki baran
  60. # katolicki baran,
    Samo określenie „Chrystus” etymologicznie nie jest osobowe, ale wyznając wiarę w Jezusa z Nazaretu (będąc chrześcijaninem), wyznajemy że to On jest Chrystusem i to określenia używamy tylko w odniesieniu do Jezusa: Jezus Chrystus. „I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12)
    „Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli.” (1 Kor 15,20)
    To jest jak najbardziej osobowe określenie! – dotyczy konkretnej Osoby i konkretnego faktu. Określenie „pierwszy wśród tych co pomarli” odnosi się do konkretnej Osoby, nie zaś do bezosobowej rzeczywistości duchowej.
    p.s. Chyba mój umysł ma ostatnio chude lata 😉 bo nie zrozumiałam, w odniesieniu do którego fragmentu wpisu #57 cytujesz Księdza Biskupaw #59?
    Pozdrawiam 🙂

    #60 Fasola
  61. Jaar
    Dziękuję Ci za Twoje nurtujące pytania, bo dzięki nim są ciekawe odpowiedzi. Nie wiem, czy szukasz mądrości /zrozumienia/, aby rozwiązać swój problem i być bliżej Boga, czy raczej udowodnić jak bardzo jesteśmy w tyle, coś nam przekazać czego nie dostrzegamy , być może prawdziwie ( ja w szczególności). Jeżeli naprawdę szukasz odpowiedzi musisz zachwycić się tajemnicą Eucharystii i ,,ubóstwem” Jezusa w Najświętszym Sakramencie i …. zapytać. Pan Bóg zawsze odpowiada, tylko trzeba cierpliwości. Często pytania same znikają, bo przestają być ważne. Skoro sam piszesz, że inteligencja jest dla ciebie przekleństwem, to zostaw ją i zejdź do serca. Może to magia ?? nie wiem….
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję Wszystkim

    #61 owieczka
  62. Jaar
    Dzięki za pytanie dotyczące naszej natury i jej odniesienia do natury Jezusa.
    Wcześniej jednak chciałbym podpisać się obiema rękami pod myślą o potrzebie inicjacji chrześcijańskiej. Nie znam do końca znaczenia słów które użyłeś( eschatyczność i zbawienie egzystencjalne) ale podejrzewam że chodzi o możliwość wchodzenia w nawrócenie, w logikę krzyża i życia w wolności już tu, na ziemi albo oczekiwanie na zbawienie po śmierci fizycznej ( może trochę przerysowałem).
    W tej sprawie mam zdanie jak wyżej tzn. nawrócenie jest faktem , który sam przeżywam i dostrzegam wokół mnie. Moja ( i innych) egzystencja jest poddana nawracaniu i w tym znaczeniu wiem , że zbawienie, Królestwo Boże jest tuż obok mnie.
    Co do natury Jezusa otrzymywanej na Chrzcie wypowiem się ostrożnie, na ile to czuję:
    Aby umożliwić mi ( człowiekowi) wyjście z niemocy w moim życiu Jezus przybrał naturę człowieka. Taką jak ja mam. Jako człowiek umarł i zmartwychwstał. Dlaczego mógł to zrobić? Bo zachował nawet jako człowiek relację do Ojca. Po co to zrobił? Abym ja „podłączając” się niejako do Niego mógł ,chciał, pragnął również umrzeć jako człowiek od Boga odłączony i narodzić się na nowo jak Jezus jako syn boży. Tak rozumiem przybranie natury Jezusa na chrzcie. O ile ten sakrament przezywam świadomie. Ja byłem chrzczony jako dziecko , więc widzę potrzebę poddawania się takiemu kształtowaniu teraz. Najpierw usłyszałem Słowo, a ponieważ Bóg mnie do tego wcześniej odpowiednio przygotował, zagościło we mnie i to Słowo prowadzi mnie ( na ile się dam , bo nie zawsze się daję) do życia już jako dziecko Boga. W wielu okolicznościach mojego życia widzę jego działanie i mogę o tym świadczyć. Myślę, że to może być częściowa odpowiedź na Twoje pytanie czym jest królestwo Boże i kiedy może nadejść ( jakie okoliczności temu towarzyszą).
    Pozdrawiam:)

    #62 grzegorz
  63. …#60…miałem na myśli namszcenie w sakramencie chrztu i bierzmowania.Wówczas to otrzymujemy Ducha Świętego/Ducha Jezusa/.Od chwili chrztu żyje w nas Chrystus/.Życiową maksymą św.Pawła jest: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20)…
    Żyję, ale już nie ja…janusz franus

    #63 katolicki baran
  64. „…BÓG BOWIEM GRZECHEM UCZYNI TEGO, KTÓRY NIE ZNAŁ GRZECHU, ABYŚMY W NIM STALI SIĘ SPRAWIEDLIWOŚCIĄ BOŻĄ (2Kor 5,21).
    Wielka to tajemnica, która jest też bardzo blisko nas – na miarę naszej wiary.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK
    #10 bp Zbigniew Kiernikowski”

    W czwartek tez pisalem:

    [5:39:33 PM | Edited 5:40:44 PM] Dzis Fr Malcolm podczas Mszy sw powiedzial 2 modlitwa Eucharystyczna i wezwanie/aklamacja umierajac pokonales smierc i wstajac z martwych przywrociles zycie.

    wczoraj powtorzylem Zosi, ze na Filipinach czesto mozna spotkac napis J 3, 16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne}.
    · I odpowiedzialem Zosi gdy pytala, bo nie rozumiala podczas rozanca, 2 Kor 5, ‚(18) Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania. (19) Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. (20) Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. 21 ON TO DLA NAS GRZECHEM UCZYNIŁ TEGO, KTÓRY NIE ZNAŁ GRZECHU, ABYŚMY SIĘ STALI W NIM SPRAWIEDLIWOŚCIĄ BOŻĄ.’, ze w Raju Adam i Ewa mieli ostrzezenie Rodz 3, ‚2 Niewiasta odpowiedziała wężowi: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście NIE POMARLI>. W wyniku grzechu, aby pojednac ludzi z Bogiem potrzebna byla smierc i ta smierc poniosl Syn Bozy.

    #64 Jurek
  65. Jaar, z uwagą czytam co m.inn.Ty piszesz. Według mojego zrozumienia tematu łaski czy daru, uważam, że :
    1- wiara rodzi się ze słuchania Słowa Bożego / tak sądzą autorytety Kościoła a ja przyjmuje to z pełnym przekonaniem/
    2- łaska wiary jest jednocześnie darem tejże wiary, które w swojej wolności możemy przyjąć, bądż nie

    3- szczere i czyste serce oraz nie przeintelektualizowana wiara,lecz pokorna wobec Bożych tajemnic, jest poniekąd warunkiem poznawania Boga w nas i wokół nas
    4- pragnienie serca /może ale nie musi/poparte żarliwą wiarą bez zbędnych rozpamiętywań „dzielących włos na czworo”,ma szansę zawsze złączyć sie z ludzkim intelektem poznawania Boga, który jest N I E S A M O W I T Y w swoim bogactwie poznawalności
    5 – EUCHARYSTIA jest SZCZYTEM łaski wiary i darem

    Jeżeli naprawdę , z serca wierzymy w Trójcę Swiętą
    szczerze się modlimy, nawet najprościej- zwycięży w nas miłość, gdziekolwiek się znajdziemy a nasz intelekt znadze Żródło do zaspokojenia wiedzy.
    Wchodząc na ten blog dajemy wszyscy świadectwo naszej wiary, która jest w swym bogactwie odkrywana na różne sposoby pojmowania Słowa Bożego
    i różnych sytuacji nam danych.
    Dziekuję za Wasze bogactwo dusz i za szczególne rekolekcje dla wielu tylko czytających wpisy.

    Pozdrawiam

    #65 Zofia
  66. Julia , piszesz że „nie dasz rady ze mną dyskutować.”
    Pytanie, jak chcesz dyskutować i w jakim odniesieniu?
    Powołujesz się na różnych teologów, pytanie czy robisz to ze względu na przywołanie autorytetu?
    Cytujesz x.Pelanowskiego: „„Mówi: “Nieba uczymy się na ziemi”” . Czyli wnioskując można przyjąć, ze x.Pelanowski zakłada owe niebo, nasze zbawienie, po naszej śmierci. W takim razie odrzuca zbawienie egzystencjalne ( tu na ziemi). W taki razie jaką wagę i sens miała by śmierć Chrystusa na krzyżu, Jego odkupienie naszych wszystkich grzechów ( przeszłych, teraźniejszych i przyszłych)?
    21 Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. 22 Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, 23 aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. 24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.
    J.5, 21-24
    Wers. 24 odnosi się do nas tu i teraz na ziemi. Dla tego warto rozważyć kiedy i w jaki sposób stajemy się usprawiedliwieni?

    Dalej cytujesz x.Pelanowskiego:
    „ Dlatego trzeba podjąć się całkiem realnej eksterminacji zamieszkałych w nas – w naszym entos – niebożych pragnień, niejezusowych myśli, nieduchowych potrzeb, niechrześcijańskich schematów postępowania i myślenia. Izrael walczył a Kananejczykami – handlarzami, a ty masz walczyć w sobie, w swoim wnętrzu, z kupczącymi tym światem”.
    Tu moim zdaniem jest pewna nieścisłość, lub brak dopowiedzenia, ani Ty ani x.Pelanowski nie wspominacie o kwestii zasadniczej, człowiek sam z siebie nie jet w stanie wykonać żadnej eksterminacji, no chyba, że samego siebie i ludzi nas wokół otaczających.
    W tym momencie przytoczył bym Klemensa Aleksandryjskiego i jego ujecie inicjacji.
    Logos najpierw zachęca, potem wychowuje, a w końcu uczy. Owe trzy etapy inicjacji opisywane a w tytułach jego dzieł: Zachęta Greków, Wychowawca, Nauczyciel. Te ostatnie dzieło nie dotrwało do naszych czasów.

    Inaczej jeszcze ujmę, proces inicjacji zanurza nas etapami w trzy osoby Boskie: Ojca, Syna i Ducha. Nie dzieje się to jednorazowo ani w sposób magiczny przez polanie wodą. Są to etapy rozłożone w czasie i potwierdzane każdorazowo przez kandydata do chrześcijaństwa przed swoim zgromadzeniem, wspólnotą.

    A jak Ty ,Julia, rozumiesz inicjację chrześcijańską?

    Na koniec przytaczasz cytowane x.bp. Kiernikowskiego Obrzędy Inicjacji Chrześcijańskiej Dorosłych. Czy nie uważasz, że skoro przyjęliśmy i zgadzamy się z procesem inicjacji to jak możemy w pełni, świadomie i w pełni uczestniczyć w eucharystii nie będąc w pełni chrześcijanami, lub zrechrześcijanizowani?

    Czy to nie będzie podobna sytuacja jak chrzest niemowląt, dzieci, w których Kościół składa jedynie depozyt wiary mając nadzieję na ich dojrzewanie do wiary?

    Pax
    J

    #66 Jaar
  67. Witaj Grzegorz,
    Pozwolę sobie odnieść do Twojego wpisu:
    1.„ Nie znam do końca znaczenia słów które użyłeś( eschatyczność i zbawienie egzystencjalne) ale podejrzewam że chodzi o możliwość wchodzenia w nawrócenie, w logikę krzyża i życia w wolności już tu, na ziemi albo oczekiwanie na zbawienie po śmierci fizycznej”
    Zbawienie eschatyczne odnosi się do zbawienia tu na ziemi. Inaczej mówiąc możemy być święci, osiągnąć świętość tu na ziemi.
    2.„Nawrócenie jest faktem , który sam przeżywam i dostrzegam wokół mnie. Moja ( i innych) egzystencja jest poddana nawracaniu i w tym znaczeniu wiem , że zbawienie, Królestwo Boże jest tuż obok mnie.”
    Osobiście bałbym się samemu nawracać, w moim przekonaniu nie jest to możliwe z uwagi na naszą ludzką naturę. Sami byśmy czym prędzej stworzyli sobie takiego boga, który by nas od reki zbawił, a rzecz nie w ty, Dla tego, w moim przekonaniu niezbędna jest inicjacja, stopniowe zanurzanie w rzeczywistość Ojca, Syna i Ducha. Stopniowe etapy potwierdzane przez Kościół (wspólnotę zdaje się w Twoim przypadku).
    3.„Co do natury Jezusa otrzymywanej na Chrzcie”
    Na chrzcie janowym Chrystus nie otrzymał swojej natury, on się z nią urodził.
    No chyba że masz inne zdanie?
    Pax
    J

    #67 jaar
  68. Witaj Fasolka,

    Odnośnie Twojego stwierdzenia:
    1.jechaliśmy do pracy tym samym autobusem.
    2. jechaliśmy do pracy takim samym autobusem.
    To jest to stwierdzenie odnośnie dwóch różnych, odmiennych okoliczności:
    „Tym samym”- określa jedność miejsca i czasu, czyli jechali do pracy w tym samy autobusie w tym samym czasie, choć może tu wkraść się pewna nieścisłość, ponieważ stwierdzenie „tym samym” mogło by w nieprawidłowej formie użyte (zamiast „tą sama linią”), odnosić się jedynie do nr linii autobusowej, co automatycznie stawia pod znakiem zapytania jedność miejsca i czasu.
    Natomiast „ takim samym” – może odnosić się do modelu, typu, co nie określa jedności czasu i miejsca.
    Przyjmując Twoją logikę Chrystus umarł raz na krzyżu, ale dla nas to mało i co tydzień Chrystus ponownie umiera, ponownie zmartwychwstaje, tak mam Ciebie rozumieć?
    PAX
    jk

    #68 jaar
  69. Zosiu, cóż ja mogę więcej dodać do Twojego wyznania. Z tym nie można dyskutować, można jedynie się wsłuchać i przyjąć lub nie.
    Pax
    J

    #69 jaar
  70. #66 Jaar 🙂
    nie oczekiwałam, że odniesiesz się do mojego wpisu. Miło mi, że to zrobiłeś 🙂
    Odpowiem – jak potrafię…
    1. nie dam rady z Tobą dyskutować, ponieważ: jestem słabsza intelektualnie, mam mniejszą wiedzę. Poza tym od dawna wiem, że raczej odtwarzam (zgadzam się z kimś) niż tworzę…
    2. w jakim odniesieniu chcę dyskutować? – wydaje mi się, że zastanawiałeś się, czy istnieje zbawienie na ziemi (patrz punkt 1 i wybacz, że może źle zrozumiałam :)). Ja nie mam wątpliwości, że ono zaczyna się na ziemi. Ale nie potrafię tego uzasadnić, bo – patrz punkt 1. I dlatego chciałabym Cię przekonać dyskutując – ale nie potrafię…
    3. dlaczego przywołuję o. Pelanowskiego i Ks. Bpa?
    Lubię czytać ich książki (myślę, że je rozumiem…), słuchać ich konferencji i homilii. Pomagają mi w zrozumieniu Słowa Bożego, samej siebie i odkrywać sens mojego życia w świetle Pisma świętego.
    4. kiedy i w jaki sposób stajemy się usprawiedliwieni?
    Bardzo ważne było dla mnie rozważanie Ks. Bpa na Uroczystość Wszystkich Świętych. Po prostu PRZYJMUJĘ zdanie, że
    „Kto tak złączy swoje życie z Jezusem – szczególnie w tych wszystkich okolicznościach, w których zazwyczaj człowiek sam z siebie nie chce trwać, gdyż nie ma takiej mocy, ten odkrywa szczęśliwość życia opartą nie na sobie samym, nie na swoich osiągnięciach i wysiłkach, lecz na odniesieniu się do Jezusa – na całkowitym zawierzeniu Jezusowi. (…) Jest to propozycja nowego życia. Życia wolnego, życia szczęśliwego, życia w królestwie”.
    5. brak dopowiedzenia wynika z niezbyt dokładnego cytowania przeze mnie o. Pelanowskiego. Nie chcę zafałszować jego poglądów, dlatego znów zacytuję:
    „Jezus mówi ci: „Nie załamuj się. Ja mogę uczynić twoje życie szczęśliwym. Tylko pozwól Mi działać (…), nie uciekaj…” Czyli tej eksterminacji dokonać możemy nie mocą swoją – ale mocą Jego. Jeśli Mu na to pozwolimy.
    6. jak ja rozumiem inicjację chrześcijańską?
    Nie będzie chyba zaskoczeniem, że (patrz punkt 1) zacytuję Ks. Bpa:
    „Inicjacja chrześcijańska to wprowadzenie w takie korzystanie z sakramentów, by one kształtowały postawy życiowe tych, którzy uwierzyli w Ewangelię. Nie chodzi o więc o teoretyczne wiadomości na temat chrześcijaństwa czy o znajomość pewnych zagadnień chrześcijańskiego nauczania, ale chodzi przede wszystkim o wprowadzenie w postawy życiowe, w których (czy dzięki którym) człowiek wierzący miałby świadomość i moc kształtowania swego życia stosownie do obietnicy otrzymanej w Ewangelii, a nie był uwarunkowany mentalnością tego świata i nie musiał być zależny od jego schematów. Inicjacja chrześcijańska jest to dzieło, które wymaga wielkiego wysiłku i konsekwencji ze strony całego środowiska chrześcijańskiego – w szczególności zaś wspólnoty parafialnej, a przede wszystkim chrześcijańskiej rodziny. Dzieło inicjacji chrześcijańskiej to trud realnego wprowadzenia młodego człowieka (tak jest zazwyczaj u nas) w arkana wiary i chrześcijańskiego życia. Jest to przede wszystkim kwestia czytelnego i jednoznacznego przykładu oraz jasnego i odważnego świadectwa ze strony tych, którzy wprowadzają. Są to przede wszystkim rodzice, duchowieństwo, katecheci i naturalnie cała chrześcijańska społeczność.
    Aby te procesy formacyjne mogły zachodzić, zasadniczą sprawą jest zrozumienie tego, czym jest fundament chrześcijaństwa, mianowicie chrzest. Nie można bowiem mówić o chrześcijaństwie, gdy nie rozumie się i nie potrafi przeżywać sakramentu chrztu. Bez zanurzenia się w Misterium Paschalne Chrystusa, czyli bez wchodzenia w umieranie i życie, nie należymy do Chrystusa i nie możemy wydawać owoców nawrócenia zgodnych z obietnicą zawartą w Ewangelii”
    7. „skoro przyjęliśmy i zgadzamy się z PROCESEM inicjacji to jak możemy W PEŁNI, świadomie i w pełni uczestniczyć w Eucharystii nie będąc w pełni chrześcijanami?”
    Jaar, myślę, że całe życie dochodzimy to tego, żeby coraz pełniej rozumieć, czym jest bycie chrześcijaninem i coraz bardziej świadomie uczestniczyć w Eucharystii. Pan Bóg, myślę, dopuszcza ten proces i nie ma nic przeciwko temu…
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

    #70 julia
  71. Jaar # 68
    Po dokonaniu wpisu #57 uświadomiłam sobie, że przykład autobusu jest dość niefortunny (niezbyt adekwatny), co zresztą dobrze wychwyciłeś. To rozróżnienie na „te same” i „takie same” jest bowiem łatwiejsze (i najczęściej jednoznaczne) w przypadku rzeczy materialnych (jak na przykład autobus), natomiast w przypadku pojęć „niematerialnych” jest już trudniej. A przecież mówiąc o ofiarnym wymiarze Eucharystii, mówimy o wymiarze duchowym. Przyszedł mi (w modlitwie) inny przykład dotyczący rozróżnienia na „te same” i „takie same”. Mianowicie … słowa. Częstym motywem bajek były, są i będą zaklęcia wypowiadane przez magów – ludzkie pragnienie tego, by nasze słowa mogły mieć moc sprawczą. Ale nie bajkach oczywiście chcę pisać.
    „A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: Bierzcie, to jest Ciało moje”. (Mk 14,22)
    W odniesieniu do Mk 14,22 możemy zadać pytanie: czy te słowa wypowiadane przez kapłana w Eucharystii to te same słowa, czy takie same słowa? Na pierwszy rzut oka jest to pytanie absurdalne, dzielenie przysłowiowego włosa na czworo. „Pan przemówił, a wszystko powstało; On rozkazał, a zaczęło istnieć” (Ps 33,9) Słowo Boga ma moc stwarzania (Rdz 1), wierzymy (i świadczą o tym karty Ewangelii), że tę samą, boską, stwórczą, sprawczą moc, miały słowa Jezusa. Czy słowa Jezusa Mk 14,22 uczyniły ten chleb, który miał w rękach, Jego Ciałem? Jeśli nie – to znaczy że ten chleb już wcześniej był Jego ciałem ( Jezus podnosząc go, jedynie o tym fakcie poinformował Apostołów). Naturalne wydaje się pytanie: kiedy zatem stał się Ciałem? – czy w czasie mielenia zboża, czy w momencie łączenia mąki z wodą, a może w momencie pieczenia ciasta, albo w jeszcze innym momencie? Czy słowa w wypowiadane w Eucharystii to te same słowa, czy takie same słowa? Czy wypowiadane przez kapłana (in persona Christi) słowa „To jest Ciało Moje” mają moc sprawczą, czy rzeczywiście powodują przemianę chleba/komunikantów w Ciało Pańskie? To już sprawa wiary. Nie mamy (i Bogu dzięki!) żadnych urządzeń wykrywających obecność Jezusa w hostii. Wyobrażasz sobie taką maszynkę? – wkładasz do maszynki, zapala się czerwona lampka, to znaczy że chleb jest konsekrowany; jak się zapala zielona lampka, to znaczy że jeszcze nie był konsekrowany. Oczywiście trywializuję to rozpoznawanie, ale chodzi mi o rolę rozumu w przestrzeni wiary.
    Czy jeśli ja, trzymając w ręku bułkę, powiem że to jest moje ciało, to czy ta bułka stanie się moim ciałem? Nie, moje słowa nie mają mocy sprawczej. Moja znajoma napisała mi niedawno w liście, że ona tego nie rozumie, jak setki czy tysiące ludzi mogą „klękać przed jakimś chlebkiem”?! I nie ma co się dziwić, że nie wszyscy to pojmują. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał” (J 6,44)
    Gdyby Jezus miał ponownie umierać, byłaby to taka sama ofiara, a nie ta sama ofiara.
    Pozdrawiam 🙂

    #71 Fasola
  72. Julcia,
    Odpowiadać na czyjeś wpisy, szczególnie tak obszerne jest samą przyjemnością.
    Ad1. Wiara, bo o niej tu rozmawiamy nie jest kwestią intelektu a kwestią Ducha, nie mniej warto samodzielnie uporządkować w sobie ten przekładaniec wiary, tradycji, religijności oraz naszej grzeszności jaki w sobie mamy. Czy poprzez odtwarzanie czyichś myśli, chyba nie? Warto samemu Jego doświadczyć duchowo i intelektualnie.
    Encyklikę JPII „fides et ratio” można podsumować jednym zdaniem – wiara domaga się rozumu, rozum domaga się wiary.
    Ad.2 Zbawienie egzystencjalne ( te tu na ziemi) jest kluczowym, jak dla mnie, motywatorem nawracania się. Skoro zakładamy, że przez krzyż Chrystusa będziemy zbawieni eschatycznie, po naszej ziemskiej śmierci, ( tu osobiście jestem blisko Orygenesa, że piekło będzie puste), To istotą staje się dążenie do naszego zbawienia na ziemi. Nie jako zapowiedź, zadatek, lecz całkowicie i konkretnie!
    Ad. 3 Mój ojciec mawiał: „ masz problem idź do rabina, a najlepiej do dwóch”. Oczywiście warto się wsłuchiwać w myśli mądrych ludzi.
    Ad. 4 Temat usprawiedliwienia, jest obszernym zagadnieniem, naturalnie to co cytowałaś za Bp. Z. Kiernikowskim jest bliskie każdemu chrześcijaninowi, lecz nie wiem czy to kwestia kontekstu, czy myśli, nie mniej warto uzupełnić tę wypowiedź o swoistą inicjację czyli Paweł wyszczególnia następujące po sobie fazy: poznanie, przeznaczenie, powołanie, usprawiedliwienie, uwielbienie.
    28 Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim8 dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru. 29 Albowiem tych, których od wieków9 poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. 30 Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał – tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił – tych też obdarzył chwałą10.
    Rz 8,28-30
    Ad. 5 jasne.
    Ad 6 Jasne, pozostaje dla mnie nie jasnym czas chrztu, czy przyjmujemy i akceptujemy chrzest dzieci jako depozyt wiary, rozwijany przez Kościół, czy chrzest jako kulminację kandydata do chrześcijaństwa, jako szczyt drogi do nawrócenia?
    Ad 7 Skoro twierdzisz, że całe życie dochodzimy do tego by stać się chrześcijaninem, to jaka celowość ma inicjacja, ujęta w konkretne etapy, fazy. Jeżeli twierdzisz , że przez całe nasze życie ziemskie dochodzimy i dochodzimy do bycia chrześcijaninem to możemy założyć, że również możemy nim się nie stać, lub stać się na pół lub ćwierć chrześcijaninem. Tu przywołam instytucję katechumenatu, który funkcjonował w pierwotnym kościele, ten proces nawracania trwał 3-4 lat i był konkretnie ujęty w ramy. Twoje twierdzenie, że możemy nawracać się i całe życie jest dla mnie rozwodnieniem wiary a wręcz jej wymazaniem. Albo wierzymy, że nawracamy się i ze jest to konkretny proces, albo zakładamy, ze możemy nawracać się w nieskończoność i tak nie wiadomo co z tego wyjdzie?

    Julcia kończę na tym wątek tu poruszany, przenoszę się do kolejnego :
    http://blogs.radiopodlasie.pl/bp/?p=541#comments

    Pax
    J

    #72 jaar
  73. Witaj Fasolka,

    Ad.1 Piszesz: „„A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: Bierzcie, to jest Ciało moje”. (Mk 14,22)
    W odniesieniu do Mk 14,22 możemy zadać pytanie: czy te słowa wypowiadane przez kapłana w Eucharystii to te same słowa, czy takie same słowa?””
    Tego nie można definitywnie stwierdzić, bo nie wiemy Mk 14,22 jest logionem ( dosłownymi słowami J.Chr.) więc założenie posiada czynnik niepewny i nie może być poddane krytyce logicznej.
    Możemy się się wdać w pewnego rodzaju dywagacje, czy J.Chr. podczas „ostatniej wieczerzy” dokonał samoistnego rozmnożenia swojego ciała, czy użył przenośni?
    Czy była to transsubstancja, czy przenośnia? I tu wchodzimy w akt wiary, rozumowo nie wytłumaczalny. Albo wierzymy i przyjmujemy, ze tak się dzieje, albo nie. Podobnie z niżej przytoczonymi przez ciebie fragmentami ST i NT.
    Ad.2 „Gdyby Jezus miał ponownie umierać, byłaby to taka sama ofiara, a nie ta sama ofiara.”
    Pozostaje wciąż otwarte pytanie: 12 Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga,
    18 Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy.
    Hbr. 10, 12,18

    Fasolka, kończę na tym wątek tu poruszany, przenoszę się do kolejnego :
    http://blogs.radiopodlasie.pl/bp/?p=541#comments.
    Pax
    J

    #73 jaar
  74. Julcia, Zonk, pomyliłem strony z wpisami, ale widzę, że tu jesteś, więc sprawa jasna.
    Pax
    J

    #74 jaar

Sorry, the comment form is closed at this time.


css.php