Chleb z nieba – 18. Ndz B (180805)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Wydarzenie z manną i z przepiórkami, o których mowa w liturgii 18 Niedzieli B , miało miejsce na pustyni. Było to krótko po wyzwoleńczym wyjściu z Egiptu i po cudowny przejściu przez Morze Czerwone.

Wobec trudności, z jakimi spotkali się Izraelici na pustyni lud zaczął szemrać przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi wspominając swoje zabezpieczenia życiowe jakie mieli w Egipcie. Nie byli już pomni faktu wyzwolenia z niewoli i doświadczenia cudownego działania Boga w ich życiu. Chcieli, być „tu i teraz” nasyceni.

Wówczas Bóg dał im pokarm z nieba. Był to znak, że będzie nad nimi czuwał w ich zwykłych potrzebach. Ten pokarm z nieba oznaczał jednakże także fakt potrzeby wzrastania w świadomości, że ich życie zależy od Boga, jako jedynego Pana i Sprawcy wszystkiego.

Dlatego jest wprost powiedziane: „Lud będzie wychodził i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie”. Można powiedzieć, że korzystanie z tego chleba z nieba było obwarowane posłuszeństwem. Nie było to zabezpieczenie trwałe w sensie zgromadzenia „materiału” zabezpieczającego egzystencję, lecz wiązanie ludzi (wybranego Narodu) z Bogiem, który ich prowadzi i który wiąże się z tym Ludem po to, by ich prowadzić.

Sens tego pokarmu jest więc taki: Jego walor nie polega na tym, że go mamy, lecz że przez otrzymywanie tego pokarmu poznajemy Pana, który nas karmi odpowiednio w każdym czasie.

Zawartość tego pokarmu (jego „materia” czy jego „substancja”) może być różna w zależności od okoliczności i sytuacji potrzebującego. Dawca natomiast jest zawsze ten sam. On wie, czego potrzebujemy.

Ostatecznie tym pokarmem, jak powie i jak sprawi sam Jezus, jest Jego Ciało za nas wydane. Jest to Jego osobisty dar z siebie sprawiany mocą Ojca. Jest to pokarm nie dla zabezpieczenia naszej ludzkiej egzystencji według naszych oczekiwań, ale pokarm, który wprowadza nas przyjmujących w zjednoczenie i ścisłą więź z Tym, który siebie daje.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

3 komentarze

  1. Dziękuję Panu Bogu za wszystkie sytuacje, okoliczności, które zarówno rozwiązują problemy /zgoda, przebaczanie/ jak i te , które uczą pokory
    /trudy, upokorzenia itp./
    To szczególne nasycenie Pokarmem z Nieba – Bezkrwawą Ofiarą Syna Bożego- jest dla mnie również wezwaniem do mojej zgody na wszelkie okoliczności w życiu / w rodzinie i nie tylko/
    Obym potrafiła się nie buntować a jednocześnie opowiadać się za Prawdą i prawdą w życiu codziennym, bym potrafiła być dla innych sola…tak mi dopomóż Bóg i wszyscy Święci, czego i wam życzę z całego serca 😉 🙂
    Nie takie to łatwe czasami, w niektórych okolicznościach… 😉

    #1 niezapominajka
  2. Przez trzy kolejne niedziele koncentrowałem się na temacie „chleb z nieba”. Na pustyni ten chleb zapewnił życie biologiczne Izraelitów.
    Eliaszowi podpłomyk (chleb z nieba) dał szczególną moc i siłę na czterdzieści dni marszu.
    Jezus zapewnia:”Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem” i dalej ‚To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.
    Od jakiegoś czasu nurtuje mnie pytanie: Czy grzeszny człowiek ma prawo stawiać bariery, wymagania w dostępie do chleba z nieba dla innego grzesznika?

    #2 lemi
  3. #2 lemi
    Tak jest na ten temat dyskusja.
    Bariery- wiele osób rozumie to jako bariery zewnętrzne, np.zakaz przyjmowania Ciała Pańskiego ze względu na życie w związku niesakramentalnym. Tymczasem właściwe bariery postawione są w naszych wnętrzach i dotyczą akceptacji tego co niosą za sobą Sakramenty a w szczególności w relacjach miedzy nami. Bariery te wynikają z przyjmowania stylu życia: ja jestem jak Bóg za podszeptem szatana.
    Z tego punktu widzenia zamiast wymagań stawianych grzesznikowi przez grzesznika pojawia się oferta katechumenatu a więc wprowadzania w działanie Sakramentów.
    Jest bardzo sugestywna scena, którą w pierwszym tomie książki Jezus z Nazaretu opowiada Roman Brandstaetter. Jest to scena ofiarowania kozłów w Świątyni w Święto Jom Kippur . Na jednego z tych kozłów ofiarnych arcykapłan „składa” grzechy ludu Izraela. W tej scenie Kajfasz zmaga się ze swoją grzesznością jako ten, który powinien być czysty wobec Boga dla zachowania prawdziwości ofiary a ma świadomość swojej egzystencjalnej nieczystości.
    Przywołanie tej Żydowskiej ofiary stanowi punkt wyjścia i kanwę służącą autorowi listu do Hebrajczyków ( Hbr 9 ) do przedstawienia innej Ofiary , Nowego Przymierza , która gładzi grzechy raz jeden , nie z racji naszej poprawności religijnej a z racji Jezusa Chrystusa.

    #3 grzegorz

Sorry, the comment form is closed at this time.


css.php