Uroczystość Trzech Króli to jedno z najstarszych Świąt chrześcijaństwa. Objawienie, Teofania. Bóg objawił się ludziom i dla ludzi. Objawił się, by nieść im życie, prawdę, by ich to znaczy nas prowadzić przez życie.

Obejmowało oryginalnie trzy a właściwie cztery wydarzenia, cztery motywy:

  • Narodzenie Pana Jezusa;
  • Pokłon trzech Króli / Mędrców;
  • Chrzest Jezusa w Jordanie;
  • Gody w Kanie Galilejskiej.

Dziś świętujemy przede wszystkim Trzech Króli (Mędrców).

Jaka jest myśl przewodnia, jaki główny motyw?

Była ciemność – przyszło światło.

Groziła śmierć – przyszło życie.

W Kanie Galilejskiej podczas wesela okazało się, że brakło wina, czyli sensu i radości życia. Wtedy przyszedł, objawił się i zadziałał Ten, który potrafił to zmienić. przemienić: wodę w wino, brak w pełnię, smutek w radość.

Człowiek żył pod władzą śmierci, w swoistej niewoli „obrony” siebie – przyszło Życie; przyszedł Pan życia, który wszedł w naszą śmiertelność, by umrzeć i objawić, że ON i życie, które On daje, jest mocniejsze od śmierci.

Dlaczego świętujemy to Objawienia Pańskie?

Podczas gdy każdy z nas zazwyczaj szuka swojej gwiazdy, swojego sposobu na życie, swojej pomyślności itd., to Święto, tzn. Tajemnica tego Święta objawia nam, że trzeba i że można oderwać wzrok od swego celu, od swojej gwiazdy, od swojej pomyślności i zwrócić się ku Temu, który jest Światłem, który jest Pomyślnością, który wypełnia życie do końca, bo przeprowadza je przez wszystkie doświadczenia braku i śmierci.

Dziś, po Liturgii Eucharystii weźmiemy udział w Orszaku. Ta zewnętrzna manifestacja wyraża różne aspekty tradycji i naszej pobożności czy też religijności. Naszego przywiązania do tego, co jest nasze w świetle naszego doświadczenia religijnego i patriotycznego.

Jest to jednak i przede wszystkim wyraz gotowości naszego pójścia za Chrystusem i do Chrystusa, ku Chrystusowi.

Nie chcemy rozwiązań, które proponują wszelkiego rodzaju „herody”.

Będziemy zakładać na głowy – szczególnie dzieci, ale nie tylko – korony, na podobieństwo, czy dla przywołania pochodu Królów i Mędrców, ale czynimy to z gotowością zdejmowania każdej naszej korony, przed jedynym Królem, przed Dziecięciem; przed Tym, który dał się ukrzyżować i zmartwychwstał, by dać nam Ducha Świętego, byśmy byli prawdziwym Jego Królestwem,

Nie chcemy, by panował nad nami duch tego świata, a więc duch interesu, przebiegłości wszelkiego rodzaju koniunktur życiowych, lecz Duch Jezusa Chrystusa, Jego Światło, Jego Prawda, Jego Miłość; Jego przebaczenie, Jego sposób życia – zgodny z Dekalogiem i z Ewangelią.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

106 komentarzy

  1. w KKK czytam: „74 Bóg „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2, 4), czyli Chrystusa Jezusa 37 . Jest więc konieczne, by Chrystus był głoszony wszystkim narodom i wszystkim ludziom, i by w ten sposób Objawienie docierało aż na krańce świata”.
    Jak mogę dojść do poznania prawdy objawionej w Jezusie Chrystusie sama tylko wiarą? Bez rozumu nie ma sensu na taka drogę wyruszać.
    Dla mnie sama wiara pozbawiona rozumu to zwykła fantazja. Obraz rzeczywistości boskoludzkiej zawieszony pomiędzy duszą a ciałem. Dusza cielesna bazujaca ma tym co materialne nie jest w stanie spotkać sie z Bogiem i człowiekiem w duchu i prawdzie.
    Bez człowieczego ducha/rozum/ jest to nie możliwe. Bóg się objawia i pragnie być rozpoznany. Bóg jest wiekuistym DUCHEM i dlatego tylko duchowe poznanie jest autentyczne choć nie fantastyczne.
    Dzisiaj wszystko musi być mega fantastyczne. Takie mega objawienie to Jezus Chrystus poznany tylko duszą cielesną. Rozpoznany jako megafantastyczny człowiek. Poznanie bez rozumu samą wiarą jest okradzione z tego co najistotniejsze w epifani JAHWE. Okradzione z PRAWDY.
    janusz

    #1 baran katolicki
  2. # 1 baran katolicki
    Dosyć długi wykład Bp. Rysia, nie chcę go uszczuplać streszczeniem, bo to nie odda całej prawdy, co chciał przekazać. https://www.youtube.com/watch?v=_PQFO7_vJIg

    #2 Mirosława
  3. Pozwolę sobie na pewien zasłyszany dowcip:
    ” Święto Trzech Króli można porównać do przyjścia komunistów do Polski.
    1 – przyszli ze wschodu,
    2 – prowadziła ich gwiazda,
    3 – przybyli do żłobu
    i jedno co ich różniło, że przynieśli dary a nie zabrali.” 😉

    #3 niezapominajka
  4. #1 Januszu,
    wiara bez rozumu , nie jest wiarą …
    Sama wiara jest rozumna sama w sobie a jej wynaturzenia inaczej można nazwać, zabobonem, dewocją, wreszcie hipokryzją…

    #4 niezapominajka
  5. #2 Mirosława.
    Taki był arcybiskup Grzegorz pięć lat temu. Czas ucieka a człowiek się zmienia nie koniecznie na lepsze. Co tu robisz cały dzień? pyta wieśniaka, który całymi godzinami wpatrywał się w tabernakulum. Nic, ja patrzeę na Niego a On patrzy na mnie. Warto dzisiejszemu arcybiskupowi przypomnieć tą konferencję. Na wskroś katolicka jak dla mnie. Warto by dzisiejsze orszaki trzech królów kończyły swoje poszukiwania przed Przenajświętrzym Sakramentem. Być może w żłobie położonym dla naszego uświęcenia/zbawienia/. Byłby to bardzo wymowny znak dla tego świata szukającego wciąż nowej ewangelizacji.
    Dla mnie źródłem Kościoła, drogą Kościoła i celem Kościoła jest Eucharystia jako arcydzieło Boga dla człowieka. Ojciec Święty Jan Paweł II mówił, że całe zło na świecie mogłoby zostać przezwyciężone poprzez ogromną moc nieustającej adoracji eucharystycznej.
    Pozdrawiam
    janusz

    #5 baran katolicki
  6. „trzeba i można oderwać wzrok od swego celu,
    od swojej gwiazdy, od swojej pomyślności
    i zwrócić się ku Temu, który jest Światłem, który jest Pomyślnością,
    który wypełnia życie do końca,
    bo przeprowadza je przez wszystkie doświadczenia braku i śmierci”

    Tak, mam swoje cele, mam swoje gwiazdy, swoje wyobrażenie mojej (i innych) pomyślności.
    I coraz bardziej doświadczam, że wciąż wiele mi brakuje do osiągnięcia moich celów
    – tych na dziś (dobrze przygotuję się do pracy),
    tych na ten rok (rekolekcje z…, spotkanie z …),
    tych na kilka najbliższych lat (podróż do…).
    Wpatruję się w swoje gwiazdy – w moich przyjaciół, w moich nauczycieli, moich przewodników.
    Wpatruję się i widzę, że przyjaciół tracę, moi nauczyciele i przewodnicy mają nowych uczniów. A ja czuję się porzucona.
    Dobrze jest wiedzieć, że można i trzeba zwrócić się ku Temu, który jest Celem i Gwiazdą i Pomyślnością.
    Kto daje pełnię i ma moc przeprowadzić mnie przez smutek braku i przez śmierć.
    Dziękuję za to wskazanie.
    Pozdrawiam 🙂

    #6 julia
  7. Co rozumie się przez pojęcie adoracji, wielbienia? Adorować, wielbić to znaczy pochylić się, złożyć głęboki pokłon na znak największego szacunku.
    U ludzi Wschodu postawę uwielbienia wyraża padanie na kolana i dotknięcie ziemi czołem na znak głębokiego poszanowania /Dz 5, 14/.
    Ewangelicznych przykładów również nie brakuje: kobieta cierpiąca na krwotok rzuciła się na ziemię, chcąc dotknąć frędzli Jezusowego płaszcza i je ucałować /Łk 8, 44/.
    Maria Magdalena rzuciła się do stóp Jezusa, także by złożyć na nich pocałunek. Święty Augustyn pisał o wielbieniu Chrystusa w Najświętszym Sakramencie poprzez pokłony i padanie na twarz /Ps 98, 9/. Postawa taka jest naturalną postawą, którą człowiek przyjmuje wobec tego, co go przerasta.
    Jako chrześcijanie zostaliśmy powołani do adoracji w Duchu i w Prawdzie.
    Adoracja taka polega nie tylko na ćwiczeniu intelektu i woli, lecz mobilizuje całą naszą istotę, całe nasze ciało. Powołaniem człowieka jest wielbienie Tego, który go stworzył i składanie pokłonu Temu, który jest potężniejszy niż on sam.
    janusz

    #7 baran katolicki
  8. Ad 1
    Dusza cielesna- wydaje mi się, że wprowadzasz nowe pojęcie, co to pojęcie oznacza?
    „Jak mogę dojść do poznania prawdy objawionej w Jezusie Chrystusie sama tylko wiarą? Bez rozumu nie ma sensu na taka drogę wyruszać” to były Twoje słowa a Jezus powiedział Mk 16;16 „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” i nic nie mówi o rozumie.

    #8 lemi
  9. W nocy zastanawialem sie jaka jest roznica dusza I duch I znalazlem:
    Czym w takim razie jest duch?
    Przypomnijmy sobie moment stwarzania człowieka przez Pana Boga:

    „Wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą” – Rdz 2,7

    Widzimy, że mają tu miejsce dwie czynności. I nie chodzi tu tylko o ożywienie ciała duszą, ale również o danie człowiekowi czegoś dodatkowego przez to „napełnienie”. Tak więc Adam, nasz pra-rodzic, otrzymał nie tylko „duszę działającą”, ale jeszcze dodatkowo nastąpiło „napełnienie duchem żywotnym”. I właśnie to „napełnienie” w Piśmie Świętym nazywa się „tchnieniem życia” lub „duchem żywotnym”. Czyli reasumując, tu nie chodzi o życie samo w sobie, bo sama dusza już jest żywa i „działająca”, ale Adam otrzymał jeszcze „ducha żywotnego”, do którego wlane zostało życie Boże, czyli życie nadprzyrodzone – podczas tego „tchnienia”. I nad tym tematem musimy zatrzymać się dłużej, abyśmy dobrze zrozumieli, jaka jest różnica między duszą a duchem.

    Duch, jak sama nazwa wskazuje – jest duchowy, jest jak tchnienie. Jest on „ożywiony” w nas bezpośrednio przez Pana Boga. Jest w pewnym sensie miejscem, w którym istnieje nasza więź z Panem Bogiem. Tam bezpośrednio spotykamy się z Panem Bogiem i tylko z Panem Bogiem! Tam przyjmujemy Słowo Boże. Gdy jesteśmy pełni Ducha Świętego i posłuszni Jemu, wtedy nasz duch „kontroluje” i całkowicie panuje nad naszą duszą i ciałem i wtedy wszystko w nas jest w harmonii, podobnie jak było przed grzechem pierworodnym i jak to ma miejsce u osób, w których istnieje głębokie życie duchowe, a także u mistyków, którzy są w wielkim zjednoczeniu z Panem Bogiem. W duchu mamy też taką intuicję duchową, wrażliwość na natchnienia Boże. W duchu oddajemy chwałę Panu Bogu oraz adorujemy i kontemplujemy w nim Pana Boga. To jest właśnie ta nasza „mała izdebka”, o której mówił Pan Jezus: „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” – Mt 6,6.

    Gdy człowiek znajduje się w stanie łaski uświęcającej, cały jest porównany do Świątyni Ducha Świętego. I tak jak Świątynia, składa się z trzech części: przedsionka, miejsca świętego i miejsca Najświętszego Świętych.
    Tak przedsionek – czyli to, co zewnętrzne – można porównać do naszego ciała.
    Dusza – nazwana wcześniej „duszą działającą”, to: miejsce święte, miejsce służby, w którym jest uruchomiona nasza aktywność, nasze trudy i nasze wysiłki, przez które w lepszy lub w gorszy sposób, staramy się służyć Panu Bogu.
    Natomiast duch – to jest to miejsce Najświętsze Świętych, nasze wewnętrzne Tabernakulum, w którym mamy bezpośredni kontakt z Bożą Obecnością w nas i w którym jest Obecność Żywego Pana Boga w nas.

    To o takim stanie jest mowa, że jesteśmy „solą ziemi” i „światłem świata”…

    #9 Jurek
  10. # Julio , mam podobnie
    Ale postanowilam na ten rok „zdjąć koronę ze swojej głowy”,bo zrozumialam /dzięki łasce Bożej/ ,że Ten ,który jest Swiatłością przeprowadzi mnie przez wszystkie doświadczenia braku i śmierci.
    Oddaję Mu wszystko ,aby On się wszystkim zajął .
    Wielka próba przede mną .

    Kto wytrwa do końca …..

    #10 Klara
  11. #Janusz
    Masz wyobraźnię! 🙂
    „kobieta cierpiąca na krwotok rzuciła się na ziemię, chcąc dotknąć frędzli Jezusowego płaszcza i je ucałować”
    Przeczytałam wszystkie 3 Ewangelie opisujące tą scenę i żadna nie opisuje, aby ona się rzuciła na ziemię. A wręcz w opisie Łukasza nie byłoby to możliwe ze względu na ścisk. Teraz 2 Ewangelie opisują, że dotknęła frędzli Jego płaszcza, a jedna, że dotknęła płaszcza. I wszystkie 3 Ewangelie mówią o dotknięciu a nie pocałunku płaszcza.
    Napisałeś:”Adorować, wielbić to znaczy pochylić się, złożyć głęboki pokłon na znak największego szacunku.”, a ona chciała tylko dotknąć płaszcza, aby zostać uzdrowiona.
    Myślę, że do twojego wpisu i twojej argumentacji najbardziej pasuje scena, gdy pastuszkowie przychodzą do Betlejem oddać pokłon małemu Jezusowi. 🙂 Ten ewangeliczny opis spełnia wszystkie przez ciebie wymagane elementy adoracji. 🙂 Potem jeszcze przybycie trzech Mędrców.
    i jeszcze wjazd do Jerozolimy na osiołku też mógłby spełnić twoje wymagania, ale nie wiem, czy tam ludzie klękali przed Jezusem, chociaż wielbili i ścielili przed Nim płaszcze.

    #11 basa
  12. Pytania Janusza zawsze pobudzają do myślenia. 🙂
    Powstało we mnie pytanie, jak wyglądał płaszcz w czasach Pana Jezusa? Na jakiej wysokości były frędzle?
    Najbardziej logiczne byłoby, że na dole, ale wtedy zabieg stosowany przez faryzeuszów z wydłużaniem frędzli nie byłby logiczny – tak wydłużone frędzle wlokłyby się po ziemi i to nie byłoby zbyt piękne i estetyczne, a poza tym narażałoby na stratę płaszcza, gdyby ktoś na nie nastąpił.
    Próbowałam szukać w internecie, ale Pan Jezus jest najczęściej przedstawiany w tunice i czerwonym płaszczu? przewieszonym przez jedno ramię. Ale bez frędzli.
    Znalazłam frędzle na jednym obrazie uzdrowienia opętanego – Pan Jezus jest na nim widoczny od tyłu. Płaszcz ma przewieszony przez ramię, a frędzle są na wysokości pleców…
    W gruncie rzeczy nie wiemy, na jakiej wysokości były frędzle płaszcza Pana Jezusa w scenie z kobietą cierpiącą na krwotok…

    #12 basa
  13. #7 dopisuję zamiast „janusz” na koniec tekstu

    bp Dominique Rey
    Maria Żurowska (tłum.)
    „Od adoracji do ewangelizacji”
    fragment z wprowadzenia

    #13 grzegorz
  14. Januszu,
    śpiewamy …: „co dla zmysłów nie pojęte, niech wypełni wiara w nas”.
    Co ty na to?

    #14 niezapominajka
  15. #10 Klara
    a więc… będziemy zbawione!!!

    #15 julia
  16. #9 Jurku
    A jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

    #16 grzegorz
  17. #13 grzegorz.
    Tak jest. Widzę żeś bystry człek. Dzięki za korektę. Nie wiem jak Ty ale ja utożsamiam się z puentą owej książki. Od adoracji do ewangelizacji.
    W moim odczuciu/myśleniu podobne katechizował biskup Ryś w https://www.youtube.com/watch?v=_PQFO7_vJIg .
    Jestem zwykłym katolikiem pracującym fizycznie na codzień. Doskonale znam rzeczywistość tego świata od dołu. Nie znam go z góry bo tam mnie nie dopuszczają.
    Dzisiaj, po swiętach wróciłem na swoje miejsce i co słyszę. „Zenek” nie żyje. Jak to nie żyje, przeciż jeszcze w sobotę go widziałem. Widziałeś się z nim? Przecież on zmarł w piątek po południu. Ugryzłem się w „jęzor” i juz nic nie próbowałem im tłumaczyć.
    Grzegorz, gdy mam wolne i czas pozwala z przyjemnoscia odwiedzam Przenajświętszy Sakrament w tutejszej kaplicy wieczystej adoracjii. Jakoś tak mam, że właśnie tam zmienia się moja rzeczywistoś. Ja taki sam ale inna rzeczywistoś, inna perspektywa, inny świat dostrzegam w swojej duszy. Nie sposób to opisać. To jest tak jakbym był poza czasem i przestrzenią. Całkowita wolność woli. Swoboda poruszania sie w swojej PAMIĘCI. Podświadomość, świadomość i nadświadomość to moja realność wyzwolona z ciała.
    Kim dla Ciebie jest PRZENAJSWIETSZY SAKRAMENT?
    Jaką jest ON dla Ciebie rzeczywistoscią realną, bytową, osobową, substancjalną?
    Czy to jest żywy JEZUS CHRYSTUS?
    Pozdrawiam
    janusz

    #17 baran katolicki
  18. #11, #12 basa.
    Basiu, dziękuję żeś sie pochyliła nad tym tekstem. Jak widzisz nie sa to moje słowa choć sa mi bardzo bliskie. Nawet nie sprawdziłem co to za biskup. Ważne jest sedno nowej ewangelizacji.
    Święty Jan Paweł II, biskup Ryś/ten z podanego przez Mirosławę linku, biskup Dominique Rey no i ja za nimi widzimy, że bez adoracjii Przenajświętszego Sakramentu nie mamy prawa wychodzić na ulice z ewangelizacją.
    Najpierw adoracja w katolickim duchu a po tem aktywizm ewangelizacyjny.
    Najpierw przyjąć sercem na adoracjii a po tem wyznac ustami na ewangelizacji.
    Pozdrawiam
    janusz

    #18 baran katolicki
  19. #9 Jurek,
    Bóg zapłać za katolickie słowo.
    Pozdrawiam
    janusz

    #19 baran katolicki
  20. # 18 Janusz
    Ale ja to wiem. 🙂

    #20 basa
  21. Jeszcze jedna ciekawa myśl przyszła mi, gdy rozmyślałam o adoracji. 🙂
    Pomyślałam o Maryi. Pomyślałam,że ona najbardziej z nas wszystkich adorowała Jezusa.
    Adorowała Go praktycznie w każdym momencie – i gdy Go karmiła i gdy podcierała Mu pupcię.
    I tak sobie pomyślałam o chorych.
    Pomyślałam, że opiekując się chorymi, wykonując przy nich różne zabiegi także można adorować Jezusa. 🙂
    Można adorować Jezusa w każdej czynności.
    Takie myśli przyszły mi do głowy. 🙂
    Chociaż ja także potrzebuję pójść do kościoła, uklęknąć przed tabernakulum i uwielbić Jezusa w swoim wnętrzu.
    To nic, że jest ukryty w tabernakulum i oddzielają mnie od Niego kraty. Jest tam tak samo obecny jak ukazany nam w monstrancji.

    #21 basa
  22. #14 niezapominajka.
    Wierzyć to znaczy uznać za prawdę to, czego nie ogarniamy rozumem. Wiara katolicka opiera się na Łasce, rozumie i wolnej woli.
    Zmysły wytwarzają w duszy obrazy rzeczywistości a rozum je przetważa w poszukiwaniu PRAWDY. Rozum jest jak procesor w kompurerze, analizuje i porządkowuje pamięć w poszukiwaniu PRAWDY, PIĘKNA, DOBRA. Dla naszych zmysłów nie pojęta jest rzeczywistość duchowa, nadprzyrodzona, transcedentna. Zmysłowością dotykamy tego co materialne, przemijające, cielesne.
    Wiara katolicka jest rozumna również w duchu, to znaczy przenosi niepełnosprawny rozum człowieka na „rękach” Łaski uświęcającej w rzeczywistość Boga samego/wieczność/.
    Nam Katolikom nie wystarczy samo zaufanie Bogu. Potrzebujemy wiary dojrzałej nie zmysłowej. Wiary rozumnej.
    janusz

    #22 baran katolicki
  23. #8 lemi.
    Duszę cielesną ma człowiek cielesny. to znaczy człowiek z ciała/stary człowiek/. Siedzi na własnym tronie z koroną na głowie przed Stwórcą/JEZUS CHRYSTUS/.
    „Sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia” /Rz 10,19/.
    janusz

    #23 baran katolicki
  24. AD 9
    Dziękuję Jurku, że podjąłeś temat.
    Z Twoją interpretacją jest pewien problem ponieważ w Księdze Rodzaju jest napisane:
    Rdz 6;17 Ja zaś sprowadzę na ziemię potop, aby zniszczyć wszelką istotę pod niebem, w której jest tchnienie życia;
    Rdz 7;15 Wszelkie istoty, w których było tchnienie życia, weszły po parze do Noego do arki.
    Rdz 7;22 Wszystkie istoty, w których nozdrzach było ożywiające tchnienie życia, wszystkie, które żyły na lądzie, zginęły.

    #24 lemi
  25. AD 1
    „Bez człowieczego ducha/rozum/ jest to nie możliwe”
    Czy duch i rozum to jest to samo?
    Czy zwierzę, które ma rozum też ma ducha?

    #25 lemi
  26. Ja pilnie czytam choć milczę.
    /milczenie podobno złotem. Czasami./

    #26 Ka
  27. #17 Januszu,
    Na te pytania już Ci odpowiadałem.
    Mogę jedynie dodać, że zmartwychwstaniemy z ciałami, a Panu Bogu spodobało się nas w ten sposób stworzyć, więc nie wyzwalaj się z ciała na długo abyś się nie odzwyczaił :}.

    #27 grzegorz
  28. #18 Janusz,
    Wiara przyjęta sercem czyni nas apostołami, nie ma to nic wspólnego z przyznawaniem prawa do wychodzenia na ulicę. Posłuchaj proszę jeszcze raz Bp.Rysia z otwartością, bez szukania potwierdzenia własnych koncepcji.
    Prosiła też o to Basia.
    Pozdrawiam

    #28 grzegorz
  29. #16, 19, 24 Thanks Grzegorz, Janusz, Lemi, mysle ze ks. bp moze nam wyjasnic jako ze kilkakrotne tlumaczenia chyba nie oddaja oryginalnego znaczenia.
    “W nocy zastanawialem sie jaka jest roznica dusza I duch I ZNALAZLEM:

    ‘TYLKO CZŁOWIEKA Pan Bóg stworzył na Swoje podobieństwo i JEDYNIE CZŁOWIEKOWI „TCHNĄŁ W NOZDRZA TCHNIENIE ŻYCIA”… Jeszcze lepiej zobaczymy to w następnych zdaniach:

    ”Któż by z nich tego nie wiedział, że ręka Pana uczyniła wszystko:
    w Jego ręku – tchnienie życia i dusza KAŻDEGO CZŁOWIEKA” – Hi 12,9-10
    „Serce jego jak popiół, nadzieja jego marniejsza niż ziemia i życie nędzniejsze niż glina.
    Bo nie poznał Tego, który go ulepił,
    tchnął w niego duszę działającą i napełnił duchem żywotnym” – Mdr 15,10-11’
    Widzimy, że mają tu miejsce dwie czynności. I nie chodzi tu tylko o OŻYWIENIE CIAŁA duszą, ale również o danie człowiekowi czegoś dodatkowego przez to „napełnienie”. Tak więc Adam, nasz pra-rodzic, otrzymał nie tylko „duszę działającą”, ale jeszcze dodatkowo nastąpiło „NAPEŁNIENIE DUCHEM ŻYWOTNYM”. I właśnie to „napełnienie” w Piśmie Świętym nazywa się „tchnieniem życia” lub „duchem żywotnym”. Czyli reasumując, tu nie chodzi o życie samo w sobie, bo sama dusza już jest żywa i „działająca”, ale Adam otrzymał jeszcze „DUCHA ŻYWOTNEGO”, DO KTÓREGO WLANE ZOSTAŁO ŻYCIE BOŻE, CZYLI ŻYCIE NADPRZYRODZONE – PODCZAS TEGO „TCHNIENIA”. I NAD TYM TEMATEM MUSIMY ZATRZYMAĆ SIĘ DŁUŻEJ, ABYŚMY DOBRZE ZROZUMIELI, JAKA JEST RÓŻNICA MIĘDZY DUSZĄ A DUCHEM.’

    ‘Wyrocznia Pana, który rozpostarł niebiosa i założył fundamenty ziemi, i DUCHA TCHNĄŁ WE WNĘTRZE CZŁOWIEKA. (2) Oto uczynię Jeruzalem upajającą czarą dla wszystkich postronnych narodów. Na Judę również ześlę doświadczenie w czasie oblężenia Jeruzalem. (3) W owym dniu uczynię Jeruzalem ciężkim głazem dla wszystkich ludów. Każdy, kto go spróbuje podnieść, dotkliwie się pokaleczy. Wszystkie narody się zgromadzą przeciw niemu.’
    (Zach 12:1-3)

    ‘(22) Po tych słowach TCHNĄŁ NA NICH I POWIEDZIAŁ IM: WEŹMIJCIE DUCHA Świętego! (23) Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.

    (Jn 20:21-23)

    #29 Jurek
  30. Duch jest związany z Prawdą, którą jest Pan Jezus, a także z Mądrością…
    Tylko w żywotnym duchu odbywa się nasze duchowe bezpośrednie poznanie Pana Boga, które jest ponad poznawaniem zachodzącym w ciele i w duszy. I nie jest ono możliwe, ani osiągalne w niższych sferach człowieka, czyli: ani w samym ciele, ani w samej duszy! Bo przez te dwie niższe sfery człowiek może poznawać jedynie dzieła Boże, czy Boże stworzenia. To jest bardzo ważne! I tu pragnę nadmienić, że do tych dwóch niższych sfer, czyli do ciała i duszy i tylko do nich – mogą mieć dostęp złe duchy. I tylko i wyłącznie poprzez te dwie sfery mogą się odbywać kontakty właśnie z „istotami” z fałszywych objawień, czyli ze złymi duchami, a więc takie kontakty, z którymi mają do czynienia również okultyści… I to może mieć miejsce także na spotkaniach „charyzmatycznych”.

    DO NASZEGO DUCHA „UPADŁE ANIOŁY” ABSOLUTNIE NIE MAJĄ DOSTĘPU. To miejsce jest przeznaczone tylko i wyłącznie dla Pana Boga. I wtedy, gdy w tym duchu w nas jest życie, wtedy mamy w nim kontakt z Panem Bogiem. I tylko poprzez ducha poznajemy Boże sprawy, Boże tajemnice i wszystko, co Pan Bóg nam daje z Ducha Świętego!…’

    #30 Jurek
  31. Ja tez pilnie czytam, ale komentarze „męczące” pomijam.
    Uważam, że nie można innych „zmuszać ” do swojego toku rozumowania.

    #31 Klara
  32. #22 Januszu,
    człowiek ma podobno 5 uznanych zmysłów, a szósty to intuicja. Według mojego rozeznania jest też zmysł rozumu – najważniejszy, bo jak zakwalifikujesz te cechę człowieka i w pewnym procencie i zwierząt ?
    Prawdę , Dobro i Piękno poznajemy wszystkimi zmysłami / a rozum jest tu najważniejszy/ :}

    #32 niezapominajka
  33. Klaro, każdy wypowiada się jak potrafi 😉 i każdego z uwaga czytam tu na blogu 😉 wszyscy coś wnoszą intresujacego co dodaje mniej lub więcej do myślenia. Tak tu siebie nawzajem poznajemy i rozpoznajemy 😉

    #33 niezapominajka
  34. #25 lemi.
    Człowieczy duch to duchowy rozum, duchowa pamięć i duchowa wolna wola. Duch w Twojej duszy/życie/ wyróżnia Cię z pośród saków. Zwierzęta nie maja duchowości, nie mają ducha. Mają duszę zmysłową. Kierują się intuicją to znaczy rozumem pozbawionym wolnej woli. Zwierzęta mają duszę bez ducha. Zwierzęta są czasowe nie wieczne. Intuicja to rozum pozbawiony wolnej woli.
    lemi, wieczność jest duchowa nie materialna. Materia jest czasowa. Stwórca to ABSOLUTNY DUCHOWY ROZUM. Mamy w swojej duszy podobieństwo/obraz/ Stwórcy/. To jest rzeczywistość duchowa. Twój duch i BOŻY DUCH to Twoja rzeczywistoś/życie wieczne/.
    Pozdrawiam
    janusz

    #34 baran katolicki
  35. #32 niezapominajka.
    Dusz zmysłowa ma zmysłowy rozum. Zwierzęta są duszami zmysłowymi i dlatego posługują się intuicją jako zmysłem własnego rozumu.
    Intuicja to:
    „1. wyczucie przyszłości, zdolność przewidywania; przeczucie, instynkt, antycypacja;
    2. niezbyt umotywowany, ale prawdopodobny sąd o czymś, słuszne przeczucie;
    3. w psychologii: narzucające się przekonanie, którego nie można w pełni uzasadnić, niepoprzedzone świadomym rozumowaniem, a nawet jemu przeciwne;
    4. w filozofii: poznanie bezpośrednie, irracjonalne, polegające na uchwyceniu prawdy dzięki wewnętrznemu przekonaniu, bez pomocy rozumowania lub doświadczenia”. https://sjp.pl/intuicja Człowiek zmysłowy to znaczy ziemski,czasowy również kieruje się intuicją w poznawaniu tego co materialne, przemijające. Każdy człowiek ma w swojej duszy duchowy rozum, który w wolności woli może poruszać się w wieczności. PRAWDA, DOBRO i PIĘKNO ma swoje źródło w wiekuistości Stwórcy. Są to wartości/rzeczywistości/ duchowe nie materialne.
    Pozdrawiam
    janusz

    #35 baran katolicki
  36. #31 Klara.
    Daj się zmęczyć. Zacznij myśleć. Myśl Stwórcy jest obiektywna dla każdego stworzenia. Wiara katolicka ma swój rozum, swoje myślenie. Chodzi oto by być jedno w wierze.
    Pozdrawiam
    janusz

    #36 baran katolicki
  37. #27 grzegorz.
    Po zmartwychwstaniu nasze ciał będą uwielbione/duchowe/. Proszę zauważyć, że na krzyżu umiera tylko fizyczne ciało Pana Jezusa. Nie umiera Jego człowiecza dusza ani duch.
    Obecna moja rzeczywistość jest z jednej strony cielesna a z drugiej duchowa. Obecne ciało materialne jest mi dane do umierania a nie do zmartwychwstania. W tym ciele mogę umierać by rodzić się/zmartwychwstawać/ w ciele uwielbionym. I co z Twoim grzechem, którym jest Jezus Chrystus?
    Pozdrawiam
    janusz

    #37 baran katolicki
  38. #29
    Jurku piszesz; JEDYNIE CZŁOWIEKOWI „TCHNĄŁ W NOZDRZA TCHNIENIE ŻYCIA”. Jak wykazałem w moim wpisie #24 nie tylko człowiek posiada „tchnienie życia”. Sformułowanie „tchnienie życia” ja rozumiem jako życie biologiczne. Pod tym względem nie różnimy się znacząco od zwierząt, można by powiedzieć niczym. „Ale” Syn Boga przyjmuje ciało z Maryji, staje się naszym bratem i podnosi nasze biologiczne ciało do godności Synów Boga.
    To co jeszcze odróżnia człowieka od zwierzęcia jest DUSZA. To dar Boga i podobieństwo do Boga.
    Duch Święty jest tą Osobą Boską, która może zamieszkać w człowieku. Stąd moje pytania do Ciebie Januszu o ducha.
    Jeśli człowiek nie przyjmuje Ducha Świętego to jest obrazem Boga? Jest, ponieważ siedem darów Ducha Świętego są jak pieczęć odciśnięte w psychice każdego człowieka.

    #38 lemi
  39. #31 Klaro
    każdy z piszących blogowiczów zostawia tu cząstkę siebie. Jedne wpisy są ciekawsze, drugie mniej ale w każdym z nich czy przez nie – poznajemy siebie nawzajem i… rozpoznajemy 🙂
    Nikt tu nikogo nie zmusza do niczego, totalna wolność w cywilizowany sposób wypowiedziach… czyż byś uważała inaczej? Na jakiej podstawie tak
    sądzisz ?

    #39 niezapominajka
  40. #35 katolicki baran
    🙂 każdy myśli według swojego wyobrażenia opartego o Autorytety i Dary Ducha Świętego.
    ….
    Moja Mama miała wiarę nie tylko tradycyjną, zaginała w dyskusjach Jehowych …
    Niestety moje rodzeństwo mimo wychowania w wierze katolickiej ,stało się ateistami.
    Szwagier w ostrej rozmowie z Mamą udowadniał,że wiara to jest opium dla ludzi. Mama rozpłakała się i powiedziała :
    „Nie wyrwiecie mi Boga z serca”…
    Pomimo ciężkich przeżyć, była mocna w wierze i …była bardzo prawym , mądrym , prostolinijnym człowiekiem i moja Babcia również.
    Mateczko i Babciu, wierzę,że jesteście w Niebie zaraz po przejściu…Wierzę też w Wasze Świętych obcowanie i w to , że przyczyniacie się za nami…
    pozdrawiam 🙂

    #40 niezapominajka
  41. Niezapominajko
    lubie czytać Twoje komentarze, bo maja związek z życiem i tematem

    #41 Klara
  42. #38 lemi.
    Jesteś Katolikiem czy nie? Jakie dali Ci imię chrzcielne? Zwierzęta nie potrzebują Łaski uświęcającej bo mają tylko duszę zmysłową. Rzeczywistość zwierząt jest doczesna nie wieczna. Łaska uświęcająca odtwarza w naszym duchu obraz Boga. Co to jest obraz Stwórcy w człowieku? Jesteśmy podobni do Absolutnego Ducha swoim duchem. Zwierzęta ani rośliny nie są stworzone na obraz i podobieństwo Stwórcy. Pierwszym dziełem Ducha Świętego w człowieku jest Łaska uświęcająca. Jak to człowiek, który jest w nieprzyjaźni z Bogiem może być Jego obrazem? Absurd, lemi to jest absurd nie do przełknięcia w duchu. Wszystkie Sakramenty święte wyciskają na duszy Katolika duchowe znamię i dlatego są widziane w wieczności. To, że ktoś został bieżmowany nie oznacza, że już z automatu będzie zbawiony. Do zbawiebia potrzebujemy Łaski uświęcającej to znaczy rzeczywistości bez grzechu ciężkiego. Grzech ciężki paraliżuje duszę ludzką pozbawiając ją duchowości. Siedem darów Ducha Świętego są wyciśnięte nie w psychice człowieka/dusza ludzka/ lecz w duchu ludzkim, który do istnienia potrzebuje łaski uświęcającej. Koło się samo zamyka wokół ducha. Sama dusza człowieka to za mało by być człowiekiem na obraz i podobieństwo Stwórcy.
    janusz

    #42 baran katolicki
  43. # 37 Janusz
    Jest ta:
    „On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.”
    a nie jak piszesz:
    „Twoim grzechem, którym jest Jezus Chrystus?”

    Jeśli pytasz o mój grzech to odpowiem słowami pieśni:
    Krzyżu święty, nade wszystko,
    drzewo przenajszlachetniejsze!
    W żadnym lesie takie nie jest,
    jedno, na którym sam Bóg jest.
    Słodkie drzewo, słodkie gwoździe
    rozkoszny owoc nosiło.

    #43 grzegorz
  44. #28.
    Jakie są według Ciebie moje własne koncepcje? Mówisz, że szukam ich potwierdzenia.
    Moją koncepcją jest katolicka wiara. Wiara katolika to przyjęcie rozumem za prawdę to co jest na razie nie poznane.
    Nasz rozum musi uwierzyć ROZUMOWI STWÓRCY. Biskupowi Rysiowi rozum potrzebny jest tylko w doczesności. Utożsamił go z gwiazdą betlejemską, która ma moc doprowadzić człowieka wierzącego tylko do Heroda. Dalej/w duchowości/ rozum jest według arcybiskupa niepotrzebny. Wystarczy samo zaufanie sercem. Jakoś to nie po katolicku.
    janusz

    #44 baran katolicki
  45. #44 Januszu
    Biskup Rys mówił przyjęciu do serca, przyjęciu do wnętrza, o rozpoznaniu Boga który chce działać we mnie i działa na tyle, na ile pozbywam się własnych koncepcji, nawet gdy tą koncepcją jest jak piszesz wiara katolicka.
    To nie jest tylko zaufanie sercem jak piszesz , bo zaufanie dotyczy czegoś zewnętrznego, co jest poza mną niejako obcego a nawet niezrozumiałego. Bóg natomiast daje się rozpoznawać w doświadczeniu. Właśnie takie doświadczenie, jest trampoliną ( jak kiedyś porównywał Ks.Biskup) do przeskoczenia muru , pokonania własnych horyzontów jest zarazem i otwarciem na świat i wyjściem na ulicę a Bp. Rys głosił tą katechezę po procesji z Bożym Ciałem, bo to jest wyjście do drugiego człowieka właśnie takie, jak wyszedł nasz Pan Jezus Chrystus poprzez śmierć i zmartwychwstanie, poprzez Paschę, poprzez sprawiedliwość z przebaczenia. Każde inne ( własne) koncepcje nawet nazywane wiara katolicką prowadza do niekatolickości a wiec podziałów.
    Nie chodzi tu dodam, o deprecjonowanie rozumu, racjonalności itd. Jednak jak czytam używasz pojęcia rozum w specyficznych znaczeniach, innych od powszechnie przyjętych,innych niż używał Bp. Ryś co może tą dyskusje trochę zaciemnia.
    Pozdrawiam 🙂

    #45 grzegorz
  46. #36
    Nie lubię dawać się /niepotrzebnie /zamęczać/
    Wiedza/nadmierna/ nie jest do zbawienia konieczna

    Obyśmy byli jedno – w wierze,nadziei i miłości

    #46 Klara
  47. #45 grzegorz. https://www.youtube.com/watch?v=dRvWeQxhizs Grzegorz, posłuchaj arcybiskupa i powiedz mi o jakim rozumie człowieczym rozprawia tutaj Ekscelencja.
    „Boga na krzyzu nigdy nie odkryje wam ta gwiazda jaką jest rozum”. Słowu Bożemu człowiek musi uwierzyć by za Nim pójść. Jak ma uwierzyć bez rozumu, poza rozumem? Wiara katolicka to rozumne przyjęcie zdefiniowanej przez Kościół PRAWDY.
    janusz

    #47 baran katolicki
  48. #47
    Mylisz się,opierając wiarę wyłącznie na własnym rozumie/zysku i powiązanych z tymże mechanizmach.

    #48 Ka
  49. #47 Janusz
    Wierzyć to w pierwszym rzędzie przyjąć naukę świadków, czyli Dobrą Nowinę, Słowo, wyznając przy tym, że Jezus jest Panem (1 Kor 12,3 ; Rz 10,9 , …)

    #49 Miriam
  50. #46 Klara.
    Wiedza nie jest potrzebna do zbawienia. Do twojego zbawienia konieczna jest Łaska uświęcająca w Twojej duszy/życie/. Lotniskiem Łaski uświęcającej jest Twój rozum/mądrość/. Rozum to mądrość a nie wiedza. Jakoś nam to zjednolicili ale między wiedzą a mądrością jest ogromna przepaść. Dusza człowieka może wiele wiedzieć ale głupią pozostać na wieki. Jest i na odwrót.
    Dusza człowieka może mieć małą wiedzę, nikłą inteligencję a za to ogromną mądrość. W #40 niezapominajka pochwaliła sie swoija babcią i mamą. Były/sa/ to kobiety „proste”, o małej wiedzy ale za to jak mądre w wierze. Dla minionych pokoleń/nasi ojcowie, dziadkowie, itd…/życie było o bardziej proste. Nie bombardzowano ich rozum tyloma informacjami/obrazami/. Miedzieli co święte a co grzeszne. Wiedzieli co dobre a co złe. Piekno odróżniali od brzydoty.
    Klara, jesteś/tam myślę/ młodą osobą więc pozwól, że nie zgodzę się z twoim lenistwem.
    Pozdrawiam
    janusz

    #50 baran katolicki
  51. AD 34
    Janusz wprowadzasz pojęcia i głosisz naukę nie mającą nic wspólnego z nauką Kościoła Katolickiego. Po przeczytaniu Twojego wywodu zrozumiałem jedynie – duch, ducha, duchem pogania.
    AD 42
    Rdz 1;27 „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę”. Wszelkie pretensje proszę kierować do Stwórcy, ja jedynie to opisuję.

    #51 lemi
  52. #34 baran katolicki #51 lemi
    KKK 367 „Niekiedy odróżnia się duszę od ducha. W ten sposób św.Paweł modli się, aby „nienaruszony duch wasz, dusza i ciało…zachowały się na przyjście Pana” (1 Tes 5,23).
    Kościół naucza, że rozróżnienie to nie wprowadza jakiegoś dualizmu w duszy.
    „Duch oznacza, że człowiek, począwszy od chwili swego stworzenia, jest skierowany ku swojemu celowi nadprzyrodzonemu, a jego dusza jest uzdolniona do tego, by była w darmowy sposób podniesiona do komunii z Bogiem”.

    #52 Mirosława
  53. #50
    Nie jestem ani młoda, ani leniwa. Miałam też mądrych „prostych” rodziców, którzy nie mieli dostępu do takiej wiedzy, jaka my możemy mieć. Mamie wystarczył jeden wers, który często powtarzała ..”marność nad marnościami i wszystko marność ..”, który mnie wciąż „przywołuje ” do pionu. Chwała Panu za taka mądrość mojej mamy.
    A jak Twoja Januszu mądrość Boża/rozum/ przekłada sie na Twoje życie , Twoje relacje z innymi , Twój postęp w wierze …?

    #53 Klara
  54. #52
    Św. Paweł w swoim nauczaniu kontynuuje mądrość i tradycję narodu Izraelskiego. Dlatego zgodnie ze Starym Testamentem słowo „duch” ja rozumiem jako tchnienie życia lub dzisiaj nazywane jako życie biologiczne.

    #54 lemi
  55. Dla moich rozważań nad tym tematem są słowa Jezusa. „Smutna jest dusza moja aż do śmierci. Zostańcie tu i czuwajcie ze Mną”; „Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę” (por. Mt 26,38; J 12,27). I bodaj najwartościowsze stwierdzenie dla tych rozważań: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28).
    Opis encyklopedyczny: Dusza – nauczanie Magisterium Kościoła katolickiego ujmuje ją przede wszystkim w relacji z ciałem, jako ten element, który decyduje o samoświadomości osoby. Poszczególny człowiek ma tylko jedną duszę (ψυχή (psyché)), która jest rozumna (λογική (logiké)) (Por. Sobór konstantynopolitański IV). Jest ona stworzona bezpośrednio przez Boga z niczego (ex nihilo). Nie jest więc częścią Boskiego bytu, ani też nie istnieje wcześniej niż ciało. Jest elementem ożywiającym i ma wyższą godność niż ciało. Można też wykazać racjonalnie jej naturę duchową, nie ma żadnego materialnego początku. Od czasu Soboru Watykańskiego II, nauczanie Kościoła zaczęło akcentować bardziej jedność człowieka, złożonego z duszy i ciała. Stąd mówiąc o człowieku, zamiast używać tradycyjnego określenia dusza, mówi o osobie.

    #55 lemi
  56. #47 Ka.
    „Mylisz się, opierając wiarę wyłącznie na własnym rozumie”.
    Krystyno, skąd taki wniosek wysuwasz? Rozum mój po grzechu pierworodnym jest jak po MPD w stopniu bardzo poważnym uszkodzony. Dlatego potrzebuję Łaski uświęcającej, która uzupełnia kalectwo mojego rozumu. Nigdy nie pisałem, że sam rozum wystarcza do wiary katolickiej. Zdefiniowana PRAWDA to dogmaty. Bez pomocy łaski uświęcające żaden rozum nie potrafi przyjąć za prawdę obiektywną to w co Kościół uwierzył.
    Pozdrawiam
    janusz

    #56 baran katolicki
  57. #52 Mirosława. O to właśnie chodzi by nie uchybiać Bogu. By nie grzeszyć.
    janusz

    #57 baran katolicki
  58. #51 lemi.
    „Janusz wprowadzasz pojęcia i głosisz naukę nie mającą nic wspólnego z nauką Kościoła Katolickiego”.
    Udowodnij to jak potrafisz.
    janusz

    #58 baran katolicki
  59. #53 Klara.
    Moje życie/tak pojmuję swoja duszę/ jest „rozdarte” pomiędzy doczesnością a wiecznością. To tak jakbyś nogami była na ziemi a głową w niebie.
    Czasu mało a ten, który jest bardzo szybko ucieka.
    Mądrość Boża nie jest moją mądrością. Moja mądrość jest zakochana po same uszy w Mądrości Stwórcy. Mój rozum nie jest Mądrością Bożą bo jest absolutnie mój to znaczy jest rzeczywistością mojego ducha.
    Pewnie nie zadowoli Cię taka odpowiedź, ale cóż poradzić mogę. Nie mnie oceniać siebie samego. Jest ciężko takiemu jak ja, odnaleźć się na tym świecie.
    Nikt nie powiedział, że będzie lekko. Warto jednak się trudzić i podnosić swoją głowę na wyżyny nieba.
    Pozdrawiam
    janusz

    #59 baran katolicki
  60. #59
    No dobrze, nie bedę przedstawiać swoich racji, bo może byc ciezka dyskusja.
    Powiedz mi tylko czy to,że Twoja głowa dotyka Nieba, nie utrudnia nogom chodzić tak jak tego Stwórca oczekuje /mam na myśli relacje z innymi i postęp w wierze/.
    Nie piszesz juz nic o swoim chorym synu.
    pozdrawiam

    #60 Klara
  61. #54lemi.
    Coś Ty za jeden? Kim jesteś w duchu? Co z twoją duchowością? Skoro życie biologiczne rozumiesz jako tchnienie życia to czym różni sie twoja dusza od duszy psa? Dusza wegetatywna to życie roślinne. Dusza zmysłowa to życie zwierzęce. Dusza rozumna to życie duchowe/szatan, człowiek, anioł, Bóg/. Bez duchowości nie ma człowieka. Tak do mnie dociera wiara KRK.
    janusz

    #61 baran katolicki
  62. AD 58
    Janusz mieszasz pojęcia, znaczenia nazw i tworzysz własną wizję teologiczną. Pierwszy, lepszy Twój wpis #50 „Dusza człowieka może mieć małą wiedzę, nikłą inteligencję a za to ogromną mądrość”. Kościół Katolicki nie określa mądrości, wiedzy ani innych przymiotów duszy sprawdź KKK. Możliwości poznawcze człowieka zależą od biologi mózgu.
    W rozumieniu ludzkim mądrość to umiejętność praktycznego wykorzystywania posiadanej wiedzy i doświadczenia.
    W rozumieniu nauki Kościoła mądrość nie jest to mądrość typu posiadanie jakiejś wielkiej wiedzy, to jest mądrość życiowa, która patrzy dalej niż na to co niesie teraźniejszość. Dar mądrości (dar Ducha Świętego) uzdalnia nas do patrzenia na stworzenia, na świat w podobny sposób jak to robi Bóg.

    #62 lemi
  63. Kiedyś modne było RÓBTA CO CHCETA dzisiaj poszliśmy dalej i mamy WIERZTA JAK CHCETA.
    Czas zmienić kierunek póki co. Odwagi, nie ma co się bać. Jak na razie czas jest po naszej stronie. Po stronie CZŁOWIEKA.
    Pozdrawiam
    janusz

    #63 baran katolicki
  64. #62 lemi.
    „Przymioty duszy ludzkiej. Człowiek tym się wyróżnia spośród wszystkich stworzeń na ziemi, że posiada duszę. Dusza jest pierwiastkiem niematerialnym, który ożywia ciało i nim rządzi, a nadto jest podstawą wszystkich duchowych aktów człowieka, aktów myślenia i woli.
    1) Jest ona istotą samoistną, która podczas trwania ciała ludzkiego istnieje w organicznym z nim związku; zdolna jest jednak do samodzielnego bytowania bez ciała.
    2) Jest ona niematerialna, bo ani sama z siebie nie jest materią, ani w swym bycie i działaniu nie jest zależną wewnętrznie od materii.
    3) Jest ona istotą duchową, posiada samodzielne życie wewnętrzne.
    4) Jest nieśmiertelna, ponieważ nie ginie wraz z ciałem, ale po rozłące z nim w godzinie śmierci istnieje samodzielnie i istnieć będzie do końca”.
    janusz

    #64 baran katolicki
  65. Ad. lemi.
    Dusza ludzka

    KKK 363 Pojęcie dusza często oznacza w Piśmie świętym życie ludzkie (Por. Mt 16, 25-26; J 15, 13. lub całą osobę ludzką (Por. Dz 2, 41). Oznacza także to wszystko, co w człowieku jest najbardziej wewnętrzne (Por. Mt 26, 38; J 12, 27) i najwartościowsze (Por. Mt 10, 28; 2 Mch 6, 30): to, co sprawia, że człowiek jest w sposób najbardziej szczególny obrazem Boga: „dusza” oznacza zasadę duchową w człowieku.

    KKK 365 Jedność ciała i duszy jest tak głęboka, że można uważać duszę za „formę” ciała (Por. Sobór w Vienne (1312): DS 902); oznacza to, że dzięki duszy duchowej ciało utworzone z materii jest ciałem żywym i ludzkim; duch i materia w człowieku nie są dwiema połączonymi naturami, ale ich zjednoczenie tworzy jedną naturę.

    KKK 366 Kościół naucza, że każda dusza duchowa jest bezpośrednio stworzona przez Boga (Por. Pius XII, enc. Humani generis: DS 3896; Paweł VI, Wyznanie wiarv Ludu Bożego, 8) nie jest ona „produktem” rodziców – i jest nieśmiertelna (Por. Sobór Laterański V (1513): DS 1440) nie ginie więc po jej oddzieleniu się od ciała w chwili śmierci i połączy się na nowo z ciałem w chwili ostatecznego zmartwychwstania.
    janusz

    #65 baran katolicki
  66. Ad.lemi.
    Mądrość życiowa to mądrość duchowa. Dusza rozumna to dusza duchowa. Zobacz KKK. Biologia mózgu dobra dla ewolucji Darwina a nie w wierze KRK. Lemi, bzdura i absurd w jednym. Mózg człowieka to nie mózg małpy. Lemi, jakoś nie widzę twojego ducha. Kim jesteś bo mam wrażenie, że nie istniejesz.
    janusz

    #66 baran katolicki
  67. #60 Klara.
    „Jako w niebie tak i na ziemi”. Jeśli Twoja głowa/rozum/ będzie w niebie to i reszta bedzie na swoim miejscu. Człowiek w swojej celesno duchowej naturze jest rozciągnięty/rozdarty/ między doczesnością i wiecznością. Gorzej jak głowa jest na ziemi a nogi w niebie. Taka pozycja to absurd. Niestety wiekszość z nas dała sie postawić na głowie.
    Pytasz o moje relacje z innymi. Jakoś tam po ludzku one są w miarę normalne. Nie znaczy, że sa one poprawne.
    Dla mnie poprawne relacje sa w duchu. To znaczy spotkać się w wolności własnego ducha i tam szukać przyjaźni. Rzeczywistość duchowa jest tą płaszczyzną, na której możemy poznawać się na wzajem w prawdzie i miłości.
    Piotr jest przyczyną moich duchowych poszukiwań. Wiele by tu opowiadać byś mogła sobie wyobrazić realną rzeczywistość „świetych obcowanie”. Piotr jest święty od urodzenia.
    Ochrzczony zaraz po urodzeniu. Nie popełnił w swoim życiu grzechu ciężkiego ze względu na MPD. Nie był i nie jest w stanie zgrzeszyć. Jest cały święty i to dlatego próbuję znaleźć sens jego istnienia. Wegetuje już dawdziescia jeden lat w ciele. Jego zmysły cielesne są w znacznym stopniu uszkodzone. Jest pełnowartościowym CZŁOWIEKIEM czy sie komuś to podoba czy też nie.
    Jaka jest jakość jego duszy/życia/? Jaki jest sens i cel jego istnienia? Jak dotrzeć do jego ducha? Mnóstwo pytań stawiam swojemu rozumowi. Moja dusza nieustanie pyta w duchu co dalej, jak dalej, po co dalej. Czas ucieka a wieczność czeka.
    janusz

    #67 baran katolicki
  68. #67 Januszu
    Z Twoim Piotrem jest podobnie jak z dzieckiem poczętym a nienarodzonym. Żyje całym życiem, ale niektóre zmysły, komunikacja, myślenie funkcjonują inaczej niż po urodzeniu.
    Jednak jakość duszy – jak to piszesz – niczym się nie różni od naszej, sens i cel Jego istnienia jest dokładnie taki sam jak nasz, a więc życie na obraz i podobieństwo Boga. Do Jego ducha docierasz tą samą komunikacją miłości jak do innych ludzi. Myślę, że nawet łatwiej mu to usłyszeć niż nam, niby pełnosprawnym, ale zarzuconym światowymi propozycjami.
    Kiedyś usłyszałem to, może innymi słowami od Anny Dymnej. Mówiła, że niepełnosprawni nie mogą się nad sobą użalać, bo są takimi samymi ludźmi jak wszyscy inni i po prostu muszą brać się do roboty, takiej jaką w swej kondycji mogą wykonywać. Czasem mogą wiele, czasem prawie nic…

    #68 grzegorz
  69. Księże Biskupie!
    Czy spotkamy się z dziećmi nienarodzonymi (w tym także z aborcji) w życiu przyszłym?
    Bardzo ważne dla mnie jest zdanie Ks. Bpa
    łączę pozdrowienia 🙂

    #69 niezapominajka
  70. Janusz zacznę od przykładów.
    Stado słoni stoi nad szczątkami członka swojego stada i z pietyzmem dotyka ich. Czy to dusza dokonuje w słoniu aktów duchowych. Polujące stado lwów rozstawia się stosując strategię polowania by skutecznie upolować zwierzę. Czy to dusza we lwie stosuje akt myślenia. W stadzie szympansów samce zawierają koalicje dla osiągnięcia celu, wyrażają stany emocjonalne. Czy dusza w szympansie dokonuje aktów woli?
    Dlatego uważam, że stwierdzenie dusza „ożywia ciało i nim rządzi, a nadto jest podstawą wszystkich duchowych aktów człowieka, aktów myślenia i woli” jest nieprawdziwe.
    Biologia organizmu zwierząt i człowieka jest podobna. Zwierzęta mają rozum i nim się posługują.
    To czym różni się człowiek od zwierzęcia to:
    – duszą nieśmiertelną i nie można powiedzieć, że ona myśli za człowieka.
    – darami Ducha Świętego czyli przymiotami umysłu.

    #70 lemi
  71. Janusz używasz często pojęcia duch. Każdy człowiek ma w sobie takiego ducha jakiego zaprosi.
    Jedni mają Ducha Świętego a inni szatana lub innego złego ducha.
    Dlatego nigdy nie wiem, jakiego ducha masz na myśli a może rozważasz coś w duchu np. wiary czyli na płaszczyźnie a może jeszcze w innym znaczeniu.

    #71 lemi
  72. Rdz 3;19 …
    póki nie wrócisz do ziemi,
    z której zostałeś wzięty;
    bo prochem jesteś
    i w proch się obrócisz!
    To jest cała esencja biologii człowieka.

    #72 lemi
  73. #67

    Stoisz pod krzyżem, służysz Swiętemu, więc Twoje nogi też dotykają Nieba.
    Widzę, ze brakuje mi wiary i cierpliwości w znoszeniu swoich krzyży.

    A droga jest jedna –brac swoj krzyż i iśc za Jezusem
    Dziękuję za świadectwo i pozdrawiam cała rodzinę

    #73 Klara
  74. #68.
    Grzegorz, wszycy jesteśmy na duchu upośledzeni w bardzo poważnym stopniu. Grzech Adama skutkuje niemiłosiernie w człowieczej naturze. Czy „mój” Piotr jest obrazem Stwórcy? Dla mnie jest ŚWIĘTY. Widzę jak Bóg kocha mnie w Piotrze. Widzę jak jest wierny mimo moich ucieczek.
    Grzegorz dzieki Piotrowi mam szanse doświadczać na codzień Miłości/Duch Święty/ Boga Ojca do Boga Syna. Mam jak na tacy podaną rzeczywistość Wcielenia, Objawienia, itd. Dzieki za „Do Jego ducha…”.
    Każdy człowiek ma swojego ducha. Co Ty o swoim duchu możesz powiedzieć? Co Twoje życie/dusza/ może powiedzieć o swoim duchu? Chodzi o relacyjność duchową.
    janusz

    #74 baran katolicki
  75. #73 Klara.
    My również pozdrwiawmy/błogosławimy/ Was z różańcem w dłoni.
    janusz

    #75 baran katolicki
  76. lemi,
    czy ty w wierze jesteś protestantem, haryzmatykiem czy katolikiem?
    Proszę okreslić źródło swojej wiary.
    Pozdrawiam serdecznie
    janusz

    #76 baran katolicki
  77. Janusz,
    zobacz jak różnie patrzymy na sprawy wiary, przecież nasze rozumienie wiary jest zgoła odmienne i inaczej postrzegamy świat.
    Czy to jest powód by dzielić ludzi na lepszych katolików i gorszych pozostałych. Te różnice powinne być powodem do rozmów i dyskusji o Bogu, wierze a nie powodem podziału i niezgody.
    Każda owieczka zagubiona jest również kochana przez Pana.

    #77 lemi
  78. #77lemi.
    Jeśli nie chcesz sie ujawnić w wierze chrzczelnej to zapytam Cię o Karla Rahnera, niemieckiego jezuitę. Jeśli jesteś ochrzczony w wierze katolickiej to na pewno słyszałeś o tym „teologu”. Deus humanatus. Uczłowieczenie Boga.
    lemi/jak Ci dali na imię podczas chrztu świętego/ dzisiaj człowiek jest w centrum wiary zmysłowej. Nic dziwnego bo dla duszy zmysłowej jesteśmy lepszymi sakami. Jest różnica między Twoją duszą a duszą psa. Twoje człowieczeństwo wymaga wiary. Psu wiara jest nie potrzebna. W centrum wiary katolickiej jest Stwórca nie stworzenie. Bóg nie człowiek.
    Przewrót „kopernikański” jest dzisiaj niezbędny, by obudzić się z fantastycznego snu i wrócić na swoje miejsce.
    jannusz

    #78 baran katolicki
  79. #niezapominajka.
    „Czy spotkamy się z dziećmi nienarodzonymi (w tym także z aborcji) w życiu przyszłym”? Już teraz, w tym czasie możesz się z nimi spotkać. Jeśli masz w sobie moc łaski uświęcającej to pośpiesz do najbliższej kaplicy wieczystej adoracjii. Padnij na kolana przed PRZENAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENTEM i czekaj z pragnieniem takiego spotkania. Duchowe spotkanie jest jak najbardziej realne i rzeczywiste. Nasze cielesne oczy mogą ujrzeć się po obu stronach tak jak w kamerze internetowej, telefonicznej. Mogą ale nie muszą.
    Niezapominajko, nie czekaj ani chwili dłużej lecz jak najszybciej z wiarą udaj się przed PRZENAJŚWIETSZY SAKRAMENT i czekaj z miłością na cudowne spotkanie świętych obcowania. Stwórca w chwili poczęcia stwarza w kazdym człowieku nieśmiertelną duszę. Dusza człowieka nie ginie w wieczności lecz jest żywa duchem. Nie lękaj się i przyłóż swoje oko do Przenajświetszej Hostii a duchem wołaj ukochane dziecko.
    janusz

    #79 baran katolicki
  80. Ostatnio w różnych mediach
    (w „Gościu Niedzielnym”, „Sieci”, „Do Rzeczy”, na portalu wiara.pl, w homilii o. A. Pelanowskiego)
    pojawiły się przemyślenia o adhortacji Papieża Franciszka „Amoris Laetitia”.
    Sięgnęłam do tej adhortacji, czytam w niej np.
    – Przypominając, że „czas jest ważniejszy niż przestrzeń”, pragnę podkreślić, iż NIE wszystkie dyskusje doktrynalne, moralne czy duszpasterskie powinny być rozstrzygnięte interwencjami Magisterium (punkt 3)
    i zastanawiam się, jak mam rozumieć te słowa.
    Czy to znaczy, że to, co jest grzechem w Polsce
    – nie jest grzechem w Holandii czy Argentynie?
    I idąc dalej – czy Papież Franciszek w twierdzeniu,
    że można udzielać Komunii świętej rozwiedzionym będącym w ponownych związkach
    bez zachowania przez nich czystości myli się, czy nie?

    Pozdrawiam 🙂

    #80 julia
  81. #79 Januszu,
    dziękuję za odpowiedż 🙂

    #81 niezapominajka
  82. #80 Julio,
    to o czym napisałaś , zastanawia nie tylko ciebie.
    Sama też mam problem ze zrozumieniem Papieża Franciszka w Jego głoszeniach , które wymieniłaś.
    pozdrawiam 🙂

    #82 niezapominajka
  83. #80 Julio,
    Jezus umierając na Krzyżu wydał Swoje Ciało w ręce ludzi takich, jacy tam byli.Niewielu tam było tych, którzy uwierzyli a jedyna Maryja , która była „czysta”.
    Nasz mentalny problem leży w zastrzeganiu pewnych naszych racji ( w tym przypadku uszanowania Ciała Pańskiego) przepisami ( co wolno a czego nie). A jedyną racją jaką przeprowadził Bóg przez Swego Syna , jest wydanie się na śmierć na przebaczenie za nas, ludzi pogubionych w swych racjach i zmartwychwstanie aby żyć udzielając miłości innym.
    Franciszek pisze dalej w pkt3:
    „Oczywiście, w Kościele konieczna jest jedność doktryny i działania, ale to nie przeszkadza, by istniały różne sposoby interpretowania pewnych aspektów nauczania lub niektórych wynikających z niego konsekwencji. Będzie się tak działo, aż Duch nie doprowadzi nas do całej prawdy (por. J 16, 13), to znaczy, kiedy wprowadzi nas w pełni w tajemnicę Chrystusa i będziemy mogli widzieć wszystko Jego spojrzeniem”
    Ja wzmocniłbym to stwierdzenie dopowiedzeniem, że nie tylko „nie przeszkadza , aby istniały różne sposoby…” ale czy chcemy czy nie one po prostu istnieją.
    Papież wskazał dalej drogę łączenia nas , myślących na różne sposoby – przez Ducha Świętego a nie przez restrykcje doktryny, moralne czy duszpasterskie.
    Franciszek jest bardzo zdeterminowany jeśli chodzi o kryzys małżeństwa, wskazuje drogę do jego rozwiązywania. Tylko powiem brutalnie, łatwiej jest grzmieć o zakazie przystępowania do Komunii Świętej ( nie mówię tu Julio o Tobie) , niż wziąć pod opiekę , do własnej rodziny narzeczonych lub taki niesakramentalny związek i pozwolić się wspólnie prowadzić Duchowi o którym pisze Franciszek.To też jest udzielanie im Ciała Chrystusa jakim jesteśmy my – Jego Kościół.

    #83 grzegorz
  84. Postawa Papieża wkłada często kij w mrowisko.
    Na ile my, małżonkowie przyjmując Najświętszy Sakrament czynimy ten gest prawdziwie, świadomie przyjmujemy konsekwencje jakie On niesie w naszych wzajemnych relacjach, w relacjach z dziećmi, z otoczeniem i czy w tych środowiskach żyjemy przebaczając wzajemnie winy?
    Jak wielu sakramentalnych małżonków przyjmuje Najświętszy Sakrament i po krótkim pożyciu się rozstaje? Nikt się tym nie gorszy?
    Odpowiedzi na te pytania są bardzo niewygodne i nie mieszczą się w schemacie ” rozstrzygania przez Magisterium”
    Tak też odbieram uroczystość zaślubin pary stewardów w papieskim samolocie. Jest to ogromny krzyk rozpaczy Papieża nad obecną sytuacją w rodzinach.

    #84 grzegorz
  85. #80 julia.
    KKK stanowi: „1665 Dopóki żyje prawowity współmałżonek, zawarcie powtórnego związku przez rozwiedzionych sprzeciwia się zamysłowi i prawu Bożemu, jak tego nauczał Chrystus. Osoby rozwiedzione zawierające nowy związek nie są wyłączone z Kościoła, ale nie mogą przystępować do Komunii świętej. Powinny one prowadzić życie chrześcijańskie, zwłaszcza wychowując swoje dzieci w wierze”.
    Papież Franciszek publicznie podpalił KKK. Dzisiaj KKK, jutro dogmaty a pojutrze Biblia. Będzie „wierzta jak chceta”.
    janusz

    #85 baran katolicki
  86. Grzegorz, jezeli współczesnemu „katolikowi” do zbawienia wystarczy sama wiara i miłość to skasujmy Sakamenty święte, zbużmy wszystkie światynie i niech każdy grzeszy ile chce byle tylko wierzył i kochał w swoich subiektywnych zmysłach.
    Powiedz nam po co cudzołoznikowi łaska Sakramentu Eucharystii jeśli nie pomogła mu łaska Sakramentu Chrztu. Nie pomoła łaska Sakramentu Pokuty. Nie pomogła łaska Sakramentu Małżeństwa.
    Po co takiemu grzesznikowi Komunia Święta?
    Grzegorz, nie nalezy utożsamiać ciała fizycznego/materialnego/Jezusa Chrystusa z ciałem uwielbionym/mistycznym/.
    To sa całkiem inne rzeczywistości? Choć tak samo realne i substancjonalne. Twoje myślenie to bardzo szybka jazda do pozbawienia Eucharystii rzeczywistości sakralnej.
    Będzie tak, że wystawią nam w monstrancji nie konsekrowaną hostię. Jak wtedy poznasz co adorujesz?
    Jeśli do Mszy świetej przystąpi ksiądz ale nie prawowity kapłan to co wtedy z autentycznością konsekracji? Będa rozdawane „pokemony” do reki, do kieszeni, gdzie chcesz.
    Grzegorz, obudź się i zejdź na ziemię.
    janusz

    #86 baran katolicki
  87. Ja wierzę w dar nieomylności Papieża.

    #87 Klara
  88. Świat „słyszy” to co chce usłyszeć.

    #88 Klara
  89. Ad #80 julia
    Julio! oraz inni, którzy pytają w tej kwestii!
    Żeby niczego nie czynić pochopnie, proszę, byśmy nabrali trochę swoistego dystansu i głębszego oddechu.
    Mam świadomość, że chodzi o ważne sprawy. Ja w tej chwili nie jestem fizycznie w stanie bezpośrednio się ustosunkować do postawionych tutaj i gdzie indziej pytań. Sprawy są wielopostaciowe i złożone. Są pewne aspekty niezmienne. Są też pewne uwarunkowania, które – jak się wydaje – powodują to, że Papież podejmuje takie kroki i takie decyzje.
    Będziemy o tym rozmawiać. I do tego zachęcam.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #89 bp Zbigniew Kiernikowski
  90. #83, #84 Grzegorzu,
    zazdroszczę Ci braku wątpliwości.
    Wzmacniasz słowa Papieża Franciszka i piszesz:
    „ISTNIEJĄ różne sposoby interpretowania pewnych aspektów nauczania lub niektórych wynikających z niego konsekwencji”.
    Wg mnie zgoda na różne interpretacje (to chyba nazywa się relatywizm) wprowadza zamęt i nie o to chodziło Jezusowi.
    U Niego było prosto: tak – tak, nie – nie.
    Albo czyn jest grzechem, albo nie jest.
    Prawdziwe jednoczenie ludzi dokonuje się przez prawdę o nas
    i przez przebaczenie.
    Nie przez przykrywanie grzechu,
    by nie było czego przebaczać.
    Grzegorzu, jaką drogę rozwiązania kryzysu małżeństwa
    wskazuje Papież Franciszek?

    Pytasz, czy nie gorszymy się rozstaniami sakramentalnych małżonków…
    Mnie to nie gorszy, lecz boli, smuci.
    Smuci i boli, bo wiem, że wielu małżonków
    udziela sobie sakramentu małżeństwa nie wiedząc, co czynią.
    Lecz wyjściem nie jest praktyczna zgoda na rozwód, ale ewangelizacja, katechumenat.

    Pozdrawiam 🙂

    #90 julia
  91. #80 julia
    itd
    Blisko 3 lata temu pisalem:
    „#1 julia
    Ciekawe, kazdy z nas inaczej rozumie slowa Papieza]. Ja na przykład odczytuję je poprzez pryzmat mojego rozumienia Ewangelii.”
    Ja tez, nie udawajmy, ze nie wiemy o co chodzi papiezowi.
    Mysmy mieli takiego proboszcza, mial podobny zupelnie styl, ludzi za nim szli, kosciol byl pelen. Byl zachwycony kard. Kasperem. Nie raz mowilem, pisalem do niego, ze odbiega od nauczania Kosciola, np. gdy mowil, ze „He is happy to remarry people” (of course without annulment), wspolzycie przed slubem, czy akt homseksualny nie jest grzechem itd..
    Tego tez przedtem chyba nie bylo:
    Vatican Attempts To Clarify Pope Francis’ Comments On.
    US Cardinal and Bishops clarify Pope’s ‚who am I to judge’ comments on homosexuality
    „Duch Twój, Panie, odnawia oblicze ziemi (Ndz Zesłania Ducha Świętego – 150524)”
    http://blogs.radiopodlasie.pl/bp/?p=4061

    #91 Jurek
  92. #87Klara.
    Taki jest kondycja Kościóła świętego/KRK/ dla tego świata jaka jest wiara Papieża. Mamy Franciszka, mamy Jego wiarę za sterami.
    Chodzi o obiektywną wiarę Kościoła świętego/KRK/a nie o subiektywne interpretacja.
    janusz

    #92 baran katolicki
  93. Tak sobie myślę o tym, jak podchodzimy do tematu poruszonego przez Julię, czy nie zachowujemy się jak faryzeusze?
    My mamy Prawo, a według Prawa…
    I przypomina mi się jak przyprowadzono jawnogrzesznicę przed Pana Jezusa. „Prawo nakazuje nam takie kamienować”
    Pan Jezus mówił, że nie przyszedł znieść Prawo, ale je wypełnić.
    I okazał jej miłosierdzie.
    Dzisiaj robiłam skrutację i Bóg doprowadził mnie do następujących słów Pana Jezusa:
    „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać.”
    I przypomniała mi się inna skrutacja, kiedy Bóg dał mi do zrozumienia, że osądzi mnie sprawiedliwie, a na koniec uratuje swoim miłosierdziem.
    Pomyślałam, że grzech jest grzechem – tego wymaga sprawiedliwość.
    Jednak Bóg jest miłosierny i odpuszcza nam grzechy.
    Doświadczenie miłosierdzia doprowadza do dojrzałej wiary.
    Wydaje mi się, że papież chce, abyśmy mając w świadomości grzech podchodzili do bliźniego z miłosierdziem, a być może pojawi się w nim maleńka szczelina przez którą Bóg zacznie działać i człowiek zacznie się nawracać.

    #93 basa
  94. Warto przeczytać zapis rozmowy z Ojcem Świętym Franciszkiem „Miłosierdzie to imię Boga”.
    Wtedy łatwiej jest zrozumieć o co chodzi w jego wypowiedziach.

    #94 basa
  95. Zgromadzenie, Sakramenty,
    Julio, dziękuję za Twoje pytania i wątpliwości! Ja też się nad tym zastanawiam
    Zdanie : „Osoby żyjące jak mąż i żona w związku niesakramentalnym nie powinny przystępować do Komunii Świętej „jest prawdziwe.
    Jednak kierując rozważania w tej kwestii do chrześcijan żyjących we wspólnocie wiary należy je umieścić na samym końcu katechezy, lub nawet w ogóle nie powinno być takiej konieczności. Dlaczego?
    Chrześcijanin wzrastający w wierze , uznaje, że to Bóg wzywa go na Zgromadzenie Liturgiczne co wyrażamy słowami:
    „ …i nieustanie gromadzisz Lud Swój aby składał Tobie ofiarę czystą”
    Dalej uznaje swoją winę , rozeznaje sytuację swojego grzechu i zwraca się do Boga aby wysłuchać Jego Słowa , Ewangelii – lekarstwa na ten grzech. Potem celebruje Najświętszą Ofiarę aby to Słowo stało się Ciałem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym, aby takim stawało się w konkretnym życiu tego chrześcijanina a on to potwierdza spożywając to Ciało. Na koniec rozsyłany jest on w świat , aby dla innych, pogan był świadkiem tych tajemnic.
    Tak przeżywany Sakrament z natury chroni przed innym myśleniem, innym stylem życia, wyprowadza z błędów i złych decyzji tworzy wspólnoty żywe , w którym udziela poprzez Ducha Świętego rozeznania co do konkretnych sytuacji życiowych służąc pomocą radą, zdrowym rozsądkiem itd. Tak umocowane małżeństwa są nierozerwalne naturą Boga i nigdy nie spotkają się z sytuacją zawartą w przedstawionym na wstępie zdaniu, nie będą w ogóle potrzebowały takich pouczeń.
    Osobom pozostającym w związku niesakramentalnym , i akceptującym taki styl życia jest bardzo trudno (a być może jest to niemożliwe ) zaakceptować logikę Liturgii Eucharystycznej.
    Trudno im jest , czy nawet jest to niemożliwe usłyszeć wezwanie Boga, uznawać w zgromadzeniu swój grzech , godzić się na zatapianie własnych koncepcji życia, również dotyczących porzuconego męża czy żony itd. i żyć w konkubinacie.
    Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że takie osoby nie mają rozeznania co do rzeczywistości chrześcijańskiej , nie są w stanie skorzystać z Sakramentów a jeśli wspólnota to akceptuje , pozostaje ona w błędzie.
    Tu ulokowane są niektóre problemy i kwestie dotyczące związków niesakramentalnych i ich stosunku do Sakramentów.
    Pytasz Julio o przykrywanie grzechu. Czy masz na myśli grzech zaniedbania, pozostawienia narzeczonych samym sobie, grzech weekendowych kursów przedmałżeńskich produkujących masowe rozwody za 5 lat, grzech przymykania oka w kancelariach parafialnych na rozeznanie narzeczonych co do Sakramentu którego sobie udzielają, grzech ograniczania się do sprawdzania wiedzy z przepisów KKK , dogmatów i przykazań?
    Pytasz o zgodę na różne interpretacje…. Nawet jak we dwoje głośno wyrazimy niezgodę , dołączy do nas Janusz i nawet pół Siedlec i cały Episkopat nic się tu nie zmieni. Różnice wynikają z grzechu i są one nieusuwalne drogą naszych potępień. Słuchamy Franciszka:
    „Będzie się tak działo, aż Duch nie doprowadzi nas do całej prawdy (por. J 16, 13), to znaczy, kiedy wprowadzi nas w pełni w tajemnicę Chrystusa i będziemy mogli widzieć wszystko Jego spojrzeniem”
    Ten właśnie Duch posyła nas do Ewangelii ,każdego tam gdzie jest – tak widzę wskazania Papieża. Mamy wokół nas wielu narzeczonych, wiele małżeństw w różnej kondycji.
    Januszu piszesz : „Grzegorz, obudź się i zejdź na ziemię”
    Jest taki obraz:
    Jezus mówi do Boga Ojca :
    Tato, może byśmy tak zbawili ludzi?
    Ojciec odpowiada: Synu zejdź na ziemię!
    Dziękuję Januszu za Twoje wezwanie!

    #95 grzegorz
  96. Julio i Grzegorzu,
    z uwagą analizuje to, co piszecie i…
    nie czytałam Adhortacji Papieża ale ufam temu co przekazujecie i …tak sobie myślimy z mężem: Papież ma rację, przemawia przez Niego Duch Święty by zrelatywizować swoje poglądy odnośnie poszczególnych przypadków pomimo , że wyjątki nie czynią reguły, którą jest Magisterium Kościoła.
    Podoba mi się proponowana zmiana w pojmowaniu stawania w Prawdzie przed Bogiem nie ludzmi.
    Znam takie przypadki , gdzie „nowi ” małżonkowie żyją jak Pan Bóg przykazał i cierpią, że są wykluczeni z uczestniczenia w pełni na Eucharystii.
    Pan Bóg ocenia kondycję serca każdego człowieka i widzi ile świętokratczych Komunii jest przez różne osoby przyjmowane…
    Tak myślę ,że niejedno „nowe ” małżeństwo żyjące tylko po ślubie cywilnym jest przykładne i wzorowe dla swoich dzieci, których wychowuje w Duchu Chrześcijańskim.
    Nie każdy współmałżonek ponosi winę za rozwód…
    Objęcie Miłosierdziem Bożym takie osoby jest
    oczywiste , a gdzie miłosierdzie okazywane przez ludzi?
    Serca i myśli oraz intencje każdego człowieka /grzesznika/, zna dokładnie tylko Bóg Ojciec i Syn Boży przez Ducha Świętego…
    pozdrawiam

    #96 niezapominajka
  97. Czy pary lub osoby żyjące w konkubinacie i przychodzące do kościoła znajdują w waszej wspólnocie parafialnej miejsce dla siebie, gdzie byłby im głoszony kerygmat, gdzie mogłyby być wprowadzane w tajemnice naszej wiary?

    #97 grzegorz
  98. Ad #80 #90 julia; #95 grzegorz i inni
    Julio, Grzegorzu, Januszu, Niezapominajko i Inni!
    Dziękuję za udział w tej wymianie zdań. Widać, jak problem jest istny. Dotyka bowiem życia i podejścia do tego szczególnego momentu czy aspektu życia jakim jest małżeństwo i nasz udział w sakramencie Eucharystii. Gdy mówię nasz, mamy na myśli nie tylko zebranie poszczególnych osób, ale także wspólnotę, która właśnie dzięki Eucharystii (także właściwemu podejściu do niej i przeżywaniu jej) tworzy się, odnawia, komunikuje życie itd. Jest to po prostu ważne.
    Trudo jest mi ustosunkowywań się do wszystkich aspektów tej kwestii, o jakiej tutaj mówimy. Musimy pamiętać o tam, że są prawdy naszej wiary, które nie podlegają zmianom.
    Żeby wejść bardziej w konkrety rozwijającej się dyskusji, to uważam, że Grzegorz bardzo dobrze ustawił problem na początku, czy w przeważającej części swego komentarza #95. To wskazuje na potrzebę kształtowania postawy chrześcijańskiej, ducha chrześcijańskiego (ducha Jezusa Chrystusa w człowieku). Wiemy, jakie są braki na tym polu. Tych braków nie da się ani uzupełnić, ani pokonać przez jurydyczne podejście, a więc pozwalanie czy zabranianie. Potrzebne jest dojrzewanie człowieka (ludzi, a w tym przypadku żyjących w jakimś konflikcie z normami kościelnymi i duchem Ewangelii) do rozumienia Tajemnicy Jezusa Chrystusa, która jest dla człowieka, by go zbawiać, a więc przemieniać, a nie „zadowolić” go czy zaspokoić jego oczekiwania nawet poprawne i szlachetne.
    Potrzeba wspólnoty, która potrafi tak pomagać potrzebującym przemiany (bo sama stale przeżywa tę przemian jako dar i łaskę), żeby oni zostali wprowadzeni w Tajemnicę życia z Chrystusem. To jest procesem. Ten proces trwa i będzie trwał do końca czasów. Tego procesu dojrzewania czy dorastania do „jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa” (zob. szerszy kontekst Ef 4,11-14).
    Problem jest właściwej oceny „momentów” czy etapów, na których konkretni ludzie (a także grupy, czy społeczności) się znajdują. I dalej powstające w związku z tym pytanie: jaki pokarm dawać ludziom na tych „etapach” (sytuacjach, kiedy w swoim życiu nie są zgodni z Ewangelią czy tradycją Kościoła). Czy dobrze jest podać im Eucharystię, to znaczy udostępnić wchodzenie w komunię, podczas, gdy w nich może być właśnie problem z tą gotowości na właściwe przeżywania komunii – rozumianej jako jedność czy zjednoczenie z duchem czy w duchu Jezusa Chrystusa. To zasadniczo (zazwyczaj) nie dokona się bez kerygmatu, bez gotowości nawrócenia, bez zgody na to, że ktoś poprowadzi (będzie towarzyszył – o czym mówi papież Franciszek, szczególnie w VIII rozdziale AL). To towarzyszenie winno mieć coś z katechumenatu, czyli uczenia słuchania głosu Boga i głosu Kościoła – albo raczej głosu Boga w Kościele.
    Przytaczasz, Grzegorzu, pod koniec twego komentarza #95 słowa Papieża Franciszka „Będzie się tak działo, aż Duch nie doprowadzi nas do całej prawdy (por. J 16, 13), to znaczy, kiedy wprowadzi nas w pełni w tajemnicę Chrystusa i będziemy mogli widzieć wszystko Jego spojrzeniem” (AL. 3). Tak to jest prawda. Pozostaje jednak stale pytanie, jak to już wyżej wspomniałem, jak pomagać na poszczególnych etapach? Co jest najsłuszniejszym i najskuteczniejszym sposobem pomagania czy towarzyszenia? Czym karmić? Czy jest dobrym rozwiązaniem karmienie Eucharystią, jeśli brak gotowości do właściwej jedności z Tajemnicą Chrystusa? Czy udzielnie Komunii świętej posłuży budowaniu tej jedności? Czy to „załatwi” sprawę? Takie i tyle podobnych pytań będzie powstawało.
    Nie można przyjąć koncepcji jakiegoś relatywizmu. Papież czyni kroki w kierunku przełamania zbyt jurydycznego spojrzenia na wiele kwestii w Kościele. Jak nasze wspólnoty i my sami jesteśmy do tego przygotowani?
    Julio, przytaczasz słowa Papieża, że „nie wszystkie dyskusje doktrynalne, moralne czy duszpasterskie powinny być rozstrzygnięte interwencjami Magisterium” i pytasz: „Czy to znaczy, że to, co jest grzechem w Polsce– nie jest grzechem w Holandii czy Argentynie? I idąc dalej – czy Papież Franciszek w twierdzeniu, że można udzielać Komunii świętej rozwiedzionym będącym w ponownych związkach bez zachowania przez nich czystości myli się, czy nie?”
    Pytania są przez Ciebie słusznie i precyzyjnie postawione. Myślę, że odpowiedź na tak postawione pytania będzie wymagała jeszcze wielu kroków i dopowiedzeń. Na dziś powiem tylko, że określenie grzechu (jeśli rozumiemy jego istotę) nie zależy od granic terytorialnych. Rozeznawanie i uznawanie grzechu może natomiast jakoś zależeć od szeregu czynników związanych z kulturą itp.
    Co do drugiej części pytania to powiem krótko w następujący sposób: Ja nie wiem, czy Papież w tej kwestii się myli czy nie. Rozumiem (przynajmniej po części – jak mi się wydaje) jego zamiar czy intencje – jak to już wyżej trochę powiedziałem (towarzyszenie). Problemem natomiast pozostanie to, jak te jego intencje będą rozumiane, jak wdrażane. Czy zostanie to zredukowane do pojęcia „pozwolenia” czy to będzie rozumiane jako wezwanie do prawdziwej rzetelnej formacji – mam na myśl to, co wyżej wspomniałem o formacji katechumenalnej w jak najszerszym i prawdziwym tego słowa znaczeniu, czyli prowadzeniem do wiary wyrażającej „zanurzenie” w Tajemnicy Jezusa Chrystusa.
    Proszę przyjąć te moje słowa wyjaśnienia czy odpowiedzi na postawione pytania, jako próbę uzewnętrznia mojego zastanawiania się nad poruszonymi sprawami. Mam nadzieję, że będziemy nadal o tych kwestiach rozmawiać i szukać pełniejszego rozumienia. Do tego zachęcam.
    Umieszczam tę wypowiedź jako komentarz, ale jednocześnie jako nowy wpis. Będzie nam „technicznie” łatwiej się do tego odnosić.
    Bp ZbK

    #98 bp Zbigniew Kiernikowski
  99. #95 Grzegorzu,
    zacznijmy od tego, że sakramenty są dla wierzących.
    Przygotowującym się do chrztu swojego dziecka zadawane jest pytanie: Wierzysz?
    Jeżeli odpowiedź jest twierdząca – otrzymuje zachętę: Przyjmij chrzest!
    Słyszałam od pewnego księdza, że niektórzy rodzice po uczestnictwie w katechezach przygotowujących do chrztu dziecka – chrzest odkładali, nie zgadzając się z treściami w nich zawartymi. Bo po raz pierwszy dowiedzieli się, co to znaczy przyjąć Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego za swojego Pana. I musieli sami się z tym zmierzyć, zanim obdarują mocą umierania swoje dziecko.

    Jakie grzechy przychodzą mi na myśl?
    Moje.
    Moje zaniedbanie w wychowaniu w wierze moich dzieci, moje lenistwo w nawracaniu się, moje obawy przed pouczaniem innych (nieumiejętnych).
    Czy narzeczeni są pozostawieni sami sobie?
    Nie wiem. Z relacji moich znajomych wynika, że to raczej narzeczeni są oburzeni, gdy ksiądz proponuje katechezy czy weekendowe kursy przedmałżeńskie. Że za długie, że niepotrzebne, że to tylko zmarnowanie czasu i utrudnianie młodym zawarcia sakramentu małżeństwa.

    Kiedyś często słyszałam z ust Księdza Biskupa Zbigniewa (albo mi się wydaje,że słyszałam…), że Bóg kocha grzesznika.
    Ta prawda bardzo mnie pociągała i pociąga.
    Rozumiem ją tak:
    Bogu miły jest ten, kto widzi swój grzech.
    A skoro widzi, to jest dla niego ratunek w Tym, który grzech pokonał.
    Bo jeśli nie mam grzechu – Pan Bóg nie jest mi do niczego potrzebny. Sam sobie daję radę.

    U progu trzeciego tysiąclecia nie tylko istnieją liczne ludy,
    które jeszcze nie poznały Dobrej Nowiny, ale wielu chrześcijan potrzebuje,
    aby na nowo głoszono im z przekonaniem słowo Boże,
    by mogli konkretnie doświadczyć mocy Ewangelii.
    Tylu jest braci « ochrzczonych, ale niewystarczająco zewangelizowanych » (Verbum Domini 96)

    To, że ja mam wątpliwości czytając adhortację Amiris Laetitia nie ma większego znaczenia.
    Dla mnie niepokojące jest, że Ci, których cenię – mają wątpliwości.

    Pozdrawiam 🙂

    #99 julia
  100. #97 Grzegorzu,
    Najlepszym miejscem do głoszenia kerygmatu jest wspólnota najbliższych, ponieważ najodpowiedniejszym momentem do jego głoszenia jest sytuacja kryzysu: złego potraktowania, doświadczenia niesprawiedliwości, skrzywdzenia, pobłądzenia, braku akceptacji swojego życia, buntu wewnętrznego. A takie momenty najlepiej widzą najbliżsi.
    Dobrze, że głoszony jest kerygmat w Kościele i w kościele. Dla wszystkich obecnych.
    Pisałam już o tym wielokrotnie, że ja usłyszałam kerygmat podczas Celebracji Słowa w 2005 roku w październiku. Usłyszałam i przyjęłam.
    Mąż usłyszał kerygmat podczas homilii w niedzielę. Usłyszał i przyjął.
    „Kto usłyszał i przyjął kerygmat, ten jest gotów wejść w następny etap rozwoju i wzrostu wiary i CHCE być posłuszny tym, którzy w Kościele mają władzę przepowiadania, którzy są wypróbowani w wierze” (Światło i moc liturgii, cz. 2, str. 168)

    Chcę być posłuszna. Tylko się gubię – komu?

    Pozdrawiam 🙂
    🙂

    #100 julia
  101. Julio,
    Jest to i dla mnie moment, którego nie zapomnę!!!
    Podczas homilii na Boże Ciało, pamiętam że w pewnym momencie zacząłem słyszeć ,że Ks.Biskup a właściwie Bóg mówi do mnie i o mnie. A wokół było kilka tysięcy osób. Wtedy wszystko zaczęło iść w inną stronę…no ale się rozmarzyłem 🙂
    Zgadzam się, że rodzina, przyjaciele,Kościół.
    Również kościół i to mnie najbardziej interesuje.
    Tu bowiem w dalszym ciągu zgłaszają się osoby, które ani w rodzinie , ani wśród znajomych , bo nie spotkały się z Kościołem.

    #101 grzegorz
  102. #100 Julio,
    Temu Kogo usłyszałaś.
    Wtedy ( powiem ostrożnie) pomyłki i moje i innych odchodzą na dalszy plan 🙂
    Wtedy jest pokój wewnątrz często w towarzystwie gromów z zewnątrz.
    Dziękuję za Twoje wpisy 🙂

    #102 grzegorz
  103. #100
    Julio, posłuszna Księdzu Biskupowi, Gospodarzowi tego bloga 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    #103 niezapominajka
  104. #102 Grzegorzu, oczywiście , Temu Kogo usłyszałaś 🙂
    Jest to wyższa szkoła jazdy ufając tylko Temu- Bogu
    w Trójcy Jedynemu.
    W pojedynkę brak relacji z drugim. Takie relacje daje wspomniana już rodzina, przyjaciele, wspólnota bo w kościele,jako zbiorówka, jest się anonimowym, co niektórym to odpowiada i co też nie jest czymś gorszym. Osobiście dziękuję Panu Bogu za wspólnotę…
    Raduje się czytając twoje wpisy 🙂

    Cieszę się jeżeli wśród ludzi znajduję Autorytety i Im ufam ,licząc się z Ich zdaniem. Takim moim niepowtarzalnym Autorytetem w temacie wiary i nie tylko , jest Gospodarz tego bloga 🙂

    #104 niezapominajka
  105. #91 jurek,
    przypomniałam sobie tę dyskusję.
    Dziękuję 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    #105 julia
  106. #102 Grzegorzu,
    stąd moje pytanie tutaj.
    🙂

    #106 julia

Sorry, the comment form is closed at this time.


css.php