Przygotowując się do przeżywania jutrzejszej Niedzieli (3 w roku) zwróciłem uwagę na zestawienie pytań retorycznych, które Apostoł stawia Koryntianom w związku z zaistniałymi wśród nich podziałami. «Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa» (1Kor 1,12).

Wobec tego stawia te pytania:

  • Czyż Chrystus jest podzielony?
  • Czyż Paweł został za was ukrzyżowany?
  • Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? (1Kor 1,13)

Te trzy rzeczywistość, jakie Paweł przywołuje, mianowicie: podziały, ukrzyżowanie i chrzest są ze sobą związane. Są jednak związane w bardzo swoisty sposób. Możne je zestawię w takie oto twierdzenie:

Możliwe jest trwanie w jedności bez podziałów. Jest to możliwe, dlatego że Chrystus został ukrzyżowany i dlatego, że wy przyjęliście chrzest.

Podziały rodzą się z tego, że każdy szuka swego. Ma swoje odniesienie, dzięki któremu jest ważny i odkrywa swoją tożsamość, poczucie godności itp. Stąd podziały i brak jedności.

Trzeba więc prawd o ukrzyżowaniu, aby te podziały straciły na znaczeniu. Straciły rację bytu. Trzeba wszczepienia w Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Chrystusa, czyli trzeba Chrztu konkretnych osób, aby ta prawda Jezusa Chrystusa mogła znaleźć zastosowanie w społeczności.

Na koniec – w nawiązaniu do tytułu, jaki dałem dla tego wpisu – można to tak podsumować:

Nie podzielony, bo ukrzyżowany; bo ochrzczony.

Myślimy o Kościele, o wspólnocie, o wszystkich relacjach, jakie są między ochrzczonymi.

Jak to wygląda w praktyce? To zależy także od tego, jak ja przeżywam mój chrzest. Bo Chrystus został ukrzyżowany i zmartwychwstał. Jest to nieodwołalna prawda. Czy ona się staje to i teraz, to zależy od nas ochrzczonych; to zależy także ode mnie. Jeśli jako ochrzczony rozumiem i akceptuję powołanie do jedności (uznaję jedność za ważną), to muszę godzić się też na jakieś krzyżowanie siebie, moich koncepcji, moich planów, mojego spoglądania na innych tylko przez własny pryzmat itp.

Jest to szczególnie ważne ze względu na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Pozdrawiam

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

52 komentarze

  1. Nie wierzę w możliwość uporządkowania i nie wierzę w możliwość odejścia ludu od podziałów.Zbyt długo /pokoleniowo/ owe podziały im wpajano.

    #1 Ka
  2. „Wspólnota świadomych zbawienia grzeszników, którzy stale nawracają się ku Chrystusowi, by żyć Jego życiem i w Jego logice – tym właśnie jest chrześcijańska wspólnota. Nie jest to bynajmniej wspólnota ludzi doskonałych, perfekcyjnie poddających się jakiemuś prawu czy statutowi organizacyjnemu”.
    Księże Biskupie, czy taką wspólnotę możemy nazywać Mistycznym Ciałem Chrystusa?
    Czy taka niedoskonała jeszcze wspólnota to Kościół Święty?
    Pytam bo mam ogromne wątpliwości w tym względzie.
    Przecież Kościół ze swojej natury jest tylko święty i nie może w nim być coś co jeszcze nie jest doskonałe/święte/.
    Czy sama świadomość/chęć/ zbawienia daje ochrzczonemu grzesznikowi miejsce w Kościele Świętym?
    Pozdrawiam
    janusz

    #2 baran katolicki
  3. „Kościół zarazem święty i grzeszny” to tak samo jak bym powiedział: Zmartwychwstały Chrystus jest zarazem święty i grzeszny”.
    Dla mnie to bzdura i zaraza/epidemia/ na, którą chorujemy wszyscy w Kościele.
    Jak ją rozpoznać/zdiagnozować/?
    Jak leczyć tą śmiertelną duchowo chorobę?
    Chrzest w duchu i prawdzie to jedyny środek radosnej przemiany.
    Pozdrawiam
    janusz

    #3 baran katolicki
  4. #2 Świadomość jest czym innym niż chęć.Samymi chęciami piekło wybrukowano podobno /działania sprzeczne były z deklarowanym celem/.

    #4 Ka
  5. Ad #2 #3 baran katolicki
    Januszu!
    Według mnie nie masz racji w tych stwierdzeniach, w których wyrażasz niemożliwość „koegzystencji” świętości i grzeszności Kościoła w tym naszym czasie (myślę o czasie Kościoła).
    Kościół jest święty i grzeszny, bo jest w procesie dorastania jego członków do pełni Chrystusa.
    Ma w sobie zarodek (nieodwołalny) świętości, ale w konkretnych członkach swoich niesie jeszcze stale ciężar i skutki grzechu.
    Droga przemiany stale trwa. chodzi o to, by była jak najbardziej intensywna i świadomie przeżywana. M.in. po to tutaj rozmawiamy etc.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #5 bp Zbigniew Kiernikowski
  6. #5
    Mój szacunek do Księdza Biskupa – OGROMNY

    #6 Ka
  7. #3 Janusz,
    1. ks. Jan Kracik napisał książkę „Święty Kościół grzesznych ludzi”
    z mottem Erazma z Rotterdamu:
    „Dlatego znoszę ten Kościół, dopóki lepszego nie zobaczę;
    Kościół nasz zmuszony jest znosić także i mnie,
    dopóki sam lepszym się nie stanę”.
    2. W Credo wyznajemy:
    „wierzę w jeden, ŚWIĘTY, powszechny i apostolski Kościół”.
    3. A w gimnazjum uczniowie uczą się, że:
    Kościół jest jednocześnie święty i grzeszny, silny i słaby, jest w Nim pierwiastek Boski i ludzki.
    Świętość Kościoła i jego siła ma swoje źródło w Bogu, który jest obecny w Kościele.
    Słabość i grzeszność Kościoła ma swoje źródło w grzeszności i słabości ludzi, którzy Go tworzą.
    4. KKK uczy:
    827 „A podczas gdy Chrystus, <>, nie znał grzechu,
    lecz przyszedł dla przebłagania jedynie za grzechy ludu,
    Kościół obejmujący w łonie swoim grzeszników,
    święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie”.

    Kościół gromadzi więc grzeszników objętych już zbawieniem Chrystusa,
    zawsze jednak znajdujących się w drodze do uświęcenia:
    „Kościół jest więc święty, chociaż w swoim łonie obejmuje grzeszników,
    albowiem cieszy się nie innym życiem, jak życiem łaski;
    jeśli jego członki karmią się nią, uświęcają się,
    jeśli zaś odwracają się od niej, obciążają się grzechami i winami,
    które stoją na przeszkodzie w rozszerzaniu się jego promiennej świętości.
    Dlatego Kościół cierpi i czyni pokutę za te grzechy,
    mając władzę uwalniania od nich swoich synów przez Krew Chrystusa i dar Ducha Świętego”
    (Paweł VI, Wyznanie wiary Ludu Bożego, 19)
    5. Jeśli w nas jest więcej grzeszności niż świętości zaciemniamy obraz Kościoła wobec świata (który przecież widzi ludzki wymiar Kościoła).

    To bardzo ciekawy temat.

    Pozdrawiam 🙂

    #7 julia
  8. #5 Ksiądz Biskup. Co dobrego może wyniknąć z koegzystencji dobra i zła w Kościele z natury swojej świętym? Warto przypomnieć sobie opowiadanie Mrożka. „Żył sobie gorliwy proboszcz, który cały swój czas poświęcał parafii: pracował od świtu do nocy. I oto pewnego razu wróciwszy do domu, zastał przy stole diabła w czerwonej, dżokejskiej czapeczce. Zmęczony staruszek zapytał tylko krótko i niegościnnie:

    – Czego?!
    – Właściwie to niczego, po prostu jestem. Ale nie obawiaj się. Posiedzę sobie, to wszystko.

    Ksiądz zdając sobie sprawę z natury diabelskiej, obiecał sobie, że rozprawi się z szatanem zaraz potem: gdy tylko zdejmie buty… gdy zaparzy herbatę… gdy odmówi brewiarz… gdy poczyta książkę… gdy się zdrzemnie…. gdy nieco odpocznie…

    I tak spokojny, grzeczny diabeł uśpił czujność duszpasterza, który w końcu – jako praktyk – wykonkludował:
    Niech sobie siedzi, mnie on nie przeszkadza, tu go mam na oku i dopóki tu jest, nie może szkodzić innym.
    I tak pleban spędził pierwszą noc razem z diabłem. Dziwił się tylko potem rano, że mimo obecności diabła, spał jak zazwyczaj głęboko i bez złych snów.
    Kiedy opuszczał plebanię, aby udać się do swych codziennych obowiązków parafialnych, diabeł odprowadził go do drzwi spojrzeniem. Tym samym spojrzeniem przywitał go na wieczór. Był jak wierny, dobrze wychowany pies, a nie kosztował nic. Ksiądz przypomniał sobie wczorajsze postanowienie przepędzenia nieproszonego gościa, ale znowu wzięły górę praktyczne argumenty: On mi nic nie robi, ja mu nic nie robię; u mnie jest nieszkodliwy, a jak spróbuje coś robić, to mam egzorcyzmy.

    Ale diabeł nie próbował nic robić. I ksiądz nie pytał o nic. Po prostu nie odzywali się do siebie. Ksiądz wracał zmęczony i szedł spać, a diabeł czuwał. I tak się między nimi jakoś ułożyło.

    Spokój zakłócił biskup, który przybył na wizytację. Kościół znalazł w doskonałym stanie, duszpasterstwo wzorowe.
    Na koniec chciał jeszcze zobaczyć plebanię. Proboszcz przeraził się, ale odmówić nie mógł, przekonany, że teraz wybuchnie skandal i kompromitacja na całego, otworzył drzwi do swego mieszkania.

    A tu – ku zaskoczeniu duchownego – pokój pusty, diabeł zniknął. Biskup rozejrzał się i już miał pochwalić skromne mieszkanie, gdy dostrzegł czerwoną czapeczkę, którą diabeł zostawił na stole. Z niemym zapytaniem przeniósł wzrok na proboszcza, bo wydało mu się to dziwne, aby taka dostojna osoba używała takiego nakrycia głowy.

    – To… to mój siostrzeniec… odwiedza mnie czasami – skłamał proboszcz.

    Biskup pokiwał głową ze zrozumieniem i wyraził zadowolenie z ogólnego stanu parafii. Kiedy ksiądz został sam w mieszkaniu, diabeł wyszedł z szafy, w której się ukrył. Zbliżył się do proboszcza i z ohydnym uśmiechem triumfu, wykrzywiając paszczę, zawołał radośnie:

    – Wujku!” janusz

    #8 baran katolicki
  9. #5 Ksiądz Biskup.
    Jak udaje się Księdzu Biskupowi pogodzić w jeden byt kościelny świętość i grzeszność?
    Czy taka „koegzystencja” nie prowadzi do pierwotnego chaosu w miejsce harmonii stwórczej?
    janusz

    #9 baran katolicki
  10. Każdy grzech ciężki wyklucza grzesznika z Kościoła. Grzesznik ląduje ze swoim grzechem automatycznie poza Kościołem. Nikt go nie wyrzuca z Kościoła lecz on sam grzesząc zrywa wspólnotę z Bogiem. Podobnie jest z każdym grzechem lekkim. Wierzę w Kościół święty a nie uświęcający.
    Oczywiście, że Kościół ma moc uświęcania jednakże sam jest z natury swojej bez grzeszny.
    Jezus Chrystus był, jest i będzie bezgrzeszny bo taka jest istota. Jezus nie przyznał się do żadnego grzechu i nikogo nie przepraszał. On jest głową a my jego członkami na tyle ile uświęceni a nie grzeszni jesteśmy.
    Taka jest moja wiara. Rację pewnie ma Ksiądz Biskup bo przecież to On jest cały sobą w Kościele świętym.
    Pozdrawiam serdecznie
    janusz

    #10 baran katolicki
  11. Ad #8 baran katolicki
    Januszu!
    Ładnie opowiadanie. Wiele mówiące.
    Jednak to, o czym mowa w mojej odpowiedzi dotyczącej obecności czy „koegzystencji” grzeszności (ludzi, którzy są grzeszni) i świętości (pochodzącej i stającej się z daru Boga), to co innego.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #11 bp Zbigniew Kiernikowski
  12. „Ale czy w dzisiejszym Kościele jest miejsce dla katolików o liberalnych poglądach?
    – Przede wszystkim w Kościele nie ma miejsce na walkę – nazwijmy ją – „pomiędzy”. Jedynym polem „bitwy” może być moje własne życie z moimi własnymi słabościami, wadami i grzechami. Chciałbym zacytować mojego ulubionego teologa – kard. Henri’ego de Lubac’a i książkę jego autorstwa, zatytułowaną „Medytacje o Kościele”: „Kościół! Kiedy go szukam i chcę zrozumieć – gdzie mogę go znaleźć? Jakimi barwami mogę odmalować jego obraz? Czy nie są to barwy, które kłócą się ze sobą? Mówi się, że jest on święty, a ja widzę, że jest pełen grzeszników. Mówi się, że jego misją jest oderwanie człowieka od trosk doczesnych i przypominanie o powołaniu do wieczności. A ja widzę, że jest on nieustannie zajęty sprawami tego świata i tego czasu. Zapewnia się, że jest on powszechny, otwarty niczym mądrość i miłość Boga. A ja stwierdzam, że jego członkowie bojaźliwie chowają się w zamkniętych kręgach”. Taki właśnie jest Kościół – bosko-ludzki, święty i grzeszny, nieomylny i omylny. Jest w nim miejsce dla każdego. W Kościele przemieniamy się z grzeszników w ludzi świętych. Aby być chrześcijaninem – napisał kiedyś J. Ratzinger – należy uznać za niemożliwą samowystarczalność oraz przyjąć własną niemoc. Wierzę w Kościół.”

    #12 Jurek
  13. Czytam:
    „Nawet w ciszy, kiedy głos nie jest słyszalny, On mówi:” duchowny z Chicago uspokaja nas. „Leżąc krzyżem przed Najświętszym Sakramentem, jestem w towarzystwie NAJWYŻSZEGO KAPŁANA, Proroka, Najwyższego Króla Królów, bohatera Warrior. I łaknę i pragnę Jego, Ktory stał się ciałem, Którego spozywam i Jego Krew piję. ”
    Dobre to kazanie!
    Dzięki Eucharystii oddech zła nie może nas dosięgnąć.
    09.06.05
    Kapłan widzi kryzys w Kościele jako wynik dumy i braku świętości, nabożeństwa.

    #13 Jurek
  14. ‘Kaplica została zaprojektowana tak, aby miala ikonę Maryi i ikonę Bożego Miłosierdzia, ustawione jako filary przy wejściu, przywołując wizję świętego Jana Bosko. Jak Ojciec Bus wie, Adoracja rozwiązuje problemy, które rady parafialne nie może. Dlaczego Adoracja?

    „W Eucharystii jest prawda, którae nie oszukuje”, mówi ten kapłan. „Szatan może nas uwieść, przyjaciele mogą nas zdradzić, rodzice mogą nas opuścić, a kapłani mogą zawieść”, ale Chrystus nie pisze ks Bus.’

    #14 Jurek
  15. #9
    Po prostu trzeba być uczciwym.
    Nieuczciwy kapłan to i nieuczciwa oparta na pozorach i rozbuchanym chaosie gromada.
    /ale to wymaga trudu i pracy/

    #15 Ka
  16. #10
    „Nikt go nie wyrzuca z Kościoła…”
    Nikt? Czyżby?
    A ten siostrzeniec w czerwonej czapeczce, zasnął ?

    #16 Ka
  17. #10
    Tak.Tak.Zwykły człowiek /nie mający pojęcia/z diabełkami się ma mocować.
    Dekretem proboszcza.
    Dobre.

    #17 Ka
  18. #10 Januszu
    Myślę, że rozumiem Twoją gorliwość o nieskalaność Kościoła – Oblubienicy Chrystusa. Staje się ona święta na tyle, na ile wejdzie w jedność ze Świętym Oblubiencem.
    Pozwól Panu Bogu być Sobą 😉
    Nie wiem, czy wiesz, co mam na myśli. Pozdrawiam!

    #18 Miriam
  19. #18 Miriam.
    Nie pozwalam by mój Stwórca/Bóg miał w Sobie choćby źdźbło zła. On jest absolutnym dobrem, absolutną prawdą i absolutną pięknością. Jeśli jest inaczej to dziękuję takiemu bogu. Nie pozwalam sobie na taką bożą koegzystencję.
    Bóg, który w Sobie jest procesem i sam musi się uświęcać mnie nie interesuje. Bóg, który ma w sobie i świętość i grzeszność nie jest Bogiem lecz bożkiem.
    Miriam, dawno temu kiedy jeszcze świeżo zakochani byliśmy, czytaliśmy z upojeniem Pieśń nad Pieśniami. Ja byłem oblubieńcem, żona oblubienicą. Cudowne to czasy do których wracać pamięcią to rozkosz. Gdy czytam dzisiaj po prawie trzydziestu latach nasze listy, łza sama płynie jedna za drugą. Być może to tylko sentymenty za utraconym czasem. Wtedy Bóg dla nas był Sobą bo smakował?/łączył/ nam Sobą.
    Miriam, jestem zwyczajnym człowiekiem i bardzo mocno/osobiście/ przeżywam czas który ucieka.
    Żyję praktycznie od niedzieli do niedzieli. Wiem, że wieczność czeka dlatego tak bardzo zależy mi by to była święta wieczność.
    Pozdrawiam
    janusz

    #19 baran katolicki
  20. #11 Ksiądz Biskup.
    Co dobrego może wyniknąć z wewnętrznej koegzystencji/tolerancji/ dobra i zła w zwyczajnym?światowym/ człowieku?
    Czy nie prościej/lepiej/ widzieć Kościół święty po katolicku?
    Pozdrawiam
    janusz

    #20 baran katolicki
  21. Chrześcijanin to jest ktoś,kto ma osobistą relację z Chrystusem jako Zbawicielem i Panem i relację z Ojcem Jezusa jako własnym Tatą,a także relację z Duchem Świętym ,który zamieszkuje we mnie,oraz relację z Kościołem,którego jestem członkiem.
    To najlepsze podsumowanie całego chrześcijaństwa.
    Te cztery relacje św.Paweł zawarł w jednym zdaniu:
    2Kor13,13 „Łaska Pana Jezusa Chrystusa,miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!”.
    Jest to nam przypominane w czasie każdej Eucharystii.

    #21 Mirosława
  22. Ad #19 # 20 baran katolicki
    Januszu!
    Czytaj dobrze moje wypowiedzi.
    Nie przekręcaj!
    Kto twierdzi jakoby „… Stwórca/Bóg miał w Sobie choćby źdźbło zła…” ?
    Skąd wyrwane: „Bóg nie jest w Sobie procesem … ” ?
    Dopowiadam do poprzednich wypowiedzi na temat Kościoła.
    Kościół jest grzeszny, bo w nim są grzesznicy.
    Kościół jest święty, bo takim czyni go Łaska, powołanie itd. Boga.
    W Kościele stale trwa proces nawrócenia.
    To jest mocą i przywilejem Kościoła.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #22 bp Zbigniew Kiernikowski
  23. #20
    Najprawdopodobniej groźny wilk z zębami wielkimi jak kły baranka capnął.

    Musisz wrócić do źródła/przyczyny/,nawet jak owe źródło w dzieciństwie.
    Światowość i salony nie mają tu nic do rzeczy.

    #23 Ka
  24. #22
    Zapewne baranek tak twierdzi.
    A tu sprawdza swoje tezy.

    #24 Ka
  25. #22 Ksiądz Biskup.
    Czy Msza święta może być zarazem święta i grzeszna bo przecież uczestniczą w niej grzesznicy?
    Czy Sakramenty święte w których uczestniczą grzesznicy są zarazem święte i grzeszne? Kościół święty i zarazem grzeszny bo są w nim grzesznicy to bardzo marna woda na młyn katolickiego rozumu. Może warto odróżnić/oddzielić/ grzesznika od grzechu.
    Bóg kocha grzesznika lecz nie nienawidzi jego grzech. Jakoś Bogu to się udaje a my w Kościele uczynić tego nie potrafimy.
    Kościół święty jest grzeszny. To tak jakbym powiedział baba jest chłopem.
    Pozdrawiam
    janusz

    #25 baran katolicki
  26. #22 Ksiądz Biskup:
    „Kto twierdzi jakoby “… Stwórca/Bóg miał w Sobie choćby źdźbło zła…” ?
    Skąd wyrwane: “Bóg jest w Sobie procesem … ” ?
    Marcin Luter tak odkrył? On twierdzi, że Jezus Chrystus to przemieniony Lucyfer.
    Czyżby to on dzisiaj zmartwychwstaje w naszym Kościele od wieków świętym. Kościół/Bóg/ kocha grzesznika ale brzydzi się jego grzechem.
    janusz

    #26 baran katolicki
  27. #12 Jurek.
    Liberalizm nie jest katolicki. Warto wybrać jedną albo drugą drogę. Nie da rady jechać obydwoma na raz. Wszystko nam się dzisiaj pomieszało w Kościele świętym.
    janusz

    #27 baran katolicki
  28. #16.
    To wujek rządzi a nie młody warchlak.
    janusz

    #28 baran katolicki
  29. #7 Julia.
    “Święty Kościół grzesznych ludzi”. Tak może być ale nie napisał nić o grzesznym Kościele świętym. Trzeba nam bardzo uważać na słowa. Kościół grzesznych ludzi to nie znaczy, że Kościół jest grzeszny. Jaki sens leczniczy ma chory szpital? Powinien najpierw sam się wyleczyć by mieć moc leczenia innych. To, że są w nim chorzy nie stanowi go chorym. Podobnie jest z Kościołem świętym. To, że są w nim grzesznicy nie znaczy ze On sam jest grzeszny. Jaka trzeba było przebyć metamorfozę by tak zacząć spostrzegać zmartwychwstałego Chrystusa w dzisiejszym Kościele Rzymsko Katolickim.
    Pozdrawiam
    janusz

    #29 baran katolicki
  30. #21 Mirosława.
    Jakość osobistej relacji z Chrystusem zależy od osobowości/duchowości/ jaką odkrywamy w sobie. Tylko w duchu i prawdzie możemy przylgnąć do świętości/radości/ naszego Stwórcy. Zdrowa relacja to dotykanie tego co święte świętym w nas. Nie da rady inaczej pocałować ukochanego Tatusia/Stwórca/.
    janusz

    #30 baran katolicki
  31. sprostowanie błędu do #23. Powinno być: Bóg kocha grzesznika lecz nienawidzi grzech. Przepraszam za pomyłkę. janusz

    #31 baran katolicki
  32. katolicki baran
    Januszu, zacytowane opowiadanie naprowadza mnie na takie myśli:
    – w każdym człowieku jest dobro i zło w różnym stopniu procentowym jednego i drugiego
    – każdy człowiek narażony jest na kuszenie złego
    – człowiek, który ucieka w modlitwę przed złem i pokonuje mocą Bożą zło w sobie czy zewnętrzne, zwycięża zło
    – jest dzień i noc, światłość i ciemność, dobro i zło – tyczy to każdego człowieka w Kościele czy poza Kościołem
    – żyjemy wśród dobrych ludzi i trochę pogubionych
    i tacy jesteśmy w Kościele
    – Kościół jest dla wszystkich ludzi wierzących , nawracających się, słabych, ułomnych duchem ale równocześnie
    nadzieja na zwycięstwo Boga w człowieku trwa od stworzenia i trwać będzie do końca świata
    ziemskiego
    Dlatego Januszu wczytuj się uważnie w to co pisze Gospodarz tego bloga i wyciągaj wnioski dla swoich poglądów, a ” drogi twe i myśli, staną się prostrze” 🙂
    pozdrawiam

    #32 niezapominajka
  33. #7 Julia
    dzięki ,że jesteś tu i piszesz jak piszesz 🙂
    pozdrawiam

    #33 niezapominajka
  34. #2,#3
    Januszu , czy ty naprawdę chcesz być „katolickim „”baranem” ?

    #34 niezapominajka
  35. #19 i #20
    jak powyżej

    #35 niezapominajka
  36. Księże Biskupie
    Czy została już wydana książka Księdza Biskupa o eunuchu? (nie pamiętam jaki miała mieć tytuł)
    Nie byłam na Hali Orbita, ale doszło echo, że słowo Księdza Biskupa do tysięcy ludzi było usłyszane. Niech zapuści korzenie jak w nas!
    Serdecznie pozdrawiam i proszę o modlitwę w intencji Panu Bogu wiadomej.
    Dziękuję.

    #36 Miriam
  37. #3 Janusz,
    Wg mojego rozeznania epidemią w Kościele jest raczej przekonanie odwrotne tzn że kluczem do uświęcania naszych wzajemnych relacji jest nasza poprawność, dobroć dla drugiego itd. Tymczasem Jezus Chrystus daje nam uzdolnienie do współżycia z innymi, obcymi, wrogimi nie dlatego, że przemienią się w owieczki (baranki 🙂 ), ale dlatego, że możemy dać się skrzywdzić i żyć – czytamy w ostatnich miesiącach Izajasza.

    #37 grzegorz
  38. Ad #25 baran katolicki
    Januszu!
    Mówiąc o świętości i grzeszności trzeba uściślić i odróżnić: kiedy mówisz o Mszy św.; kiedy o Panu Bogu; kiedy o Kościele.
    Bp ZbK

    #38 bp Zbigniew Kiernikowski
  39. Ja bym Kościół podzielił na :
    1.Jezus Chrystus powiedział że założy swój Kościół a bramy piekielne go nie przemogą.
    2.Kościół utworzony przez człowieka powiedzmy katolicki.
    a/ odpowiedz moja jest taka jeżeli opieram się o ewangelię i jestem posłuszny,przyjmuje te Słowa do mego życia staje się wtedy uczniem i należę do Kościoła Chrystusa.
    b/ natomiast Kościół katolicki oparty jest na przykazaniach i na siedmiu sakramentach – które żadne z nich większości nie sprawdzają się w życiu człowieka.
    W rozdziale pierwszym w księdze Mądrości nie ma grzechów ciężkich czy ledkich grzech jest grzechem który oddala od Pana Boga.
    Czy moja wieczność będzie z Panem to zależy jaką drogą pójdę.
    Kościół ma być bez zmazy i bez skazy.
    Ks.Biskup wiele razy mówił że na tym polu jest wiele rzeczy do zrobienia.
    Motto dla nas angażujmy się więc w ewangelizacje dla Kościoła Chrystusowego.

    #39 Józef
  40. #34 Niezapominajka
    Dysponując czasem wróć do wpisów „baranka” z przeszłości – wystarczy pobieżnie.

    #40 Ka
  41. #38. Księże Biskupie.
    Tylko w naszym katolicyzmie Bóg/Stwórca/jest absolutnie święty. Nie ma w Nim źdźbła/cienia/ grzechu. Świętość to być albo nie być/wierzyć albo nie wierzyć/, żyć albo nie żyć. istnieć albo nie istnieć.
    Dla mnie jedyną pępowiną człowieka i Boga/Stwórca/ jest ŚWIĘTOŚĆ. Świętość Jego i moja.
    Grzesznik grzesząc nadaje na innych falach i nie dociera do ucha Stwórcy. Relacja to pępowina stworzenia ze Stwórcą. Pępowina musi być święta i sama w sobie nie przepuszcza nasze grzechy. To co jest grzeszne nie może być święte i nie może ze swej dotykać Boga, który jest tylko świętością. Absolutną świętością.
    Księże Biskupie, proszę nie bać się słowa „święty”.
    janusz

    #41 baran katolicki
  42. #37 Grzegorz.
    Chcesz swoim grzechem wyleczyć grzesznika? Bzdura dla takiego grzesznika jak ja. Ty i ja to Kościół. Kim jest Chrystus zmartwychwstały dla Ciebie? Czy nadal/dzisiaj/ ma grzeszne ciało?
    janusz

    #42 baran katolicki
  43. #36 Miriam.
    „Droga przemiany i radości”. Wczoraj uradowała mnie ona w duchu. Na pewno jest dostępna w każdej katolickiej księgarni. Dla mnie budulcem Kościoła świętego jest tylko to we mnie, co jest święte/przemienione/.
    Moja grzeszność to odpad nie nadający się do bożej/katolickiej/ świątyni. Dla mnie za bardzo cielesna jak na początek. Nie wiem jak będzie dalej, Czy choć raz uda mi się odkryć słowa „święty”.
    janusz

    #43 baran katolicki
  44. „Gość” napisał, że Ksiądz Biskup powiedział w katechezie przed Eucharystią w niedzielę m.in. takie słowa :
    „Jeśli korzystam z darów chrzcielnych, to w każdej sytuacji mogę być tym, który cieszy się życiem i który daje życie”.
    „Nie stójmy obok pojazdu którym jest moc działania Boga!”

    Pan Bóg jest Sobą objawiając swą moc.
    Jego zbawcze działanie jest tym, w co wierzę.
    Często jednak nie wsiadam do pojazdu, bo brakuje mi zaufania do Kierowcy…
    A przecież chcę daleko zjechać. Mam cel!
    Kto chce pojechać ze mną?

    #44 Miriam
  45. ‚Książka na dziś

    Bp Grzegorz Ryś
    Jeden, święty, powszechny, apostolski. Spotkania z historią Kościoła
    http://kmt.pl/pozycja.asp?ksid=45379
    W uprawianiu historii Kościoła nie chodzi o apologetykę: nie boimy się prawdy o sobie. Kościół jest święty, bo boski, ale jest też grzeszny, bo ludzki. Pomijanie w jego dziejach „trudnych kart” jest wręcz heretyckie: pachnie (.) dostrzeganiem w Kościele jedynie boskiego pierwiastka. Kościół nie pojawił się dzisiaj, ewangelizacja jest procesem postępującym w perspektywie historycznej, nie zaczyna się ode mnie. Od kogoś przyjąłem wiarę. Warto wiedzieć, od kogo, warto wiedzieć, jak wierzyli ci, którzy byli przede mną. Niebezpieczne jest myślenie, że to od nas wszystko się zaczyna.’

    #45 Jurek
  46. #30 baran katolicki
    Janusz
    Własnymi siłami „Nie da się…pocałować ukochanego Tatusia/Stwórca/”.
    Św.Paweł wspomina „łaskę Jezusa” w pierwszej kolejności.To dlatego,że jesteśmy chrześcijanami,więc nasza relacja z Bogiem Ojcem jest zawsze„przez Chrystusa,z Chrystusem i w Chrystusie”.
    Poprzez zbawczą śmierć i zmartwychwstanie Jezusa(Ew.J 7,37-39) człowiek może otrzymać Ducha Świętego jako Parakleta,który zamieszkuje w jego wnętrzu.
    Jezus zachęca swoich uczniów,by nie bali się nazywać Boga „Ojcem”(osobiście Tato,Tatuś).Sam Jezus związany ściśle z Bogiem jako umiłowany Syn,chce byśmy mieli taką samą relację.Dlatego daje nam„ducha przybrania za synów”.
    Pierwsze stałe oddziaływanie Ducha na nas,to nasza przemiana (nowe narodzenie) abyśmy się stali współdziedzicami Chrystusa (Rz 8,15-17).
    Każdy ochrzczony może wierzyć i radować się z tego,że jest najpierw synem/córką Boga Ojca,a dopiero w drugiej kolejności grzesznikiem.W chrześcijaństwie najważniejsze jest nie to,co my musimy zrobić dla Boga,ale co Bóg w Chrystusie zrobił dla nas.Dlatego nazywa się to Dobra Nowina.

    #46 Mirosława
  47. Januszu, czy uważasz się już za świętego, czy może trochę choć za grzesznika , który dostrzega/ chwała Panu za to/ swoje grzechy?
    Sledząc twoje wpisy dostrzegam dwóch ludzi w jednej osobie trzeżwego i tego pijanego, który chyba nie wie co pisze.
    Zaprzeczasz sam sobie i piszesz jakieś paranoje. Kościół Chrystusowy jest Święty a ludzie różni, mniej lub bardziej grzeszni. Czy potępiasz siebie jako grzesznika?- wątpię…
    Nie wolno nikogo potępiać. Jest sakrament spowiedzi i nie nam sądzić drugiego.
    W tym momencie muszę przeprosić ciebie ,że ciebie właśnie sądzę, bo również pouczasz teologicznie naszego Biskupa. To szczyt głupoty! Bez urazy!

    #47 niezapominajka
  48. #45 Jurku , 🙂 🙂 🙂

    #48 niezapominajka
  49. #47 Próby /oparte na stosowanej praktyce?/ zawładnięcia Biskupem.

    #49 Ka
  50. #43
    Dziękuję Januszu za odpowiedź.
    A świętość?
    Myślę, że dotykasz jej codziennie kontaktując się
    ze Świętym na modlitwie.
    O tak, codziennie dawać Mu się przemieniać, by Jego świętość była w nas.
    Zaufaj Mu. Dla mnie to jest w życiu najważniejsze.
    Poddać się Jego mocy, prowadzeniu…
    Pozdrawiam!

    #50 Miriam
  51. Januszu,
    Nie ja moim grzechem uświęcam grzesznika, ale Chrystus uzdalnia nas: mnie i Ciebie do wzajemnego połączenia, wspólnoty takimi jakimi jesteśmy, a więc różnymi, odmiennymi, niewygodnymi wzajemnie. Nie dlatego, że ja czy ty będziesz dobry, ale bez żadnej innej przyczyny oprócz Jego samego.

    #51 grzegorz
  52. #51 grzegorz.
    Chrystus zmartwychwstały to Kościół święty/rzymskokatolicki/.
    Na ile ten nasz dzisiejszy Kościół Chrystusowy ma moc jednania sami widzimy.
    Pozdrawiam
    janusz

    #52 baran katolicki

Sorry, the comment form is closed at this time.


css.php