W 3. Niedzielę Wielkanocną czytamy Ewangelię wg św. Łukasza (24,35-48). Przedstawia ona scenę przyjścia zmartwychwstałego Jezusa do uczniów. W pierwszej części ta scena jest bardzo podobna do rozważanego w ubiegłym tygodniu opowiadania z Ewangelii św. Jana. Jezus pozdrawia uczniów słowami: „Pokój wam” i pokazuje ręce i nogi. Nadto daje się dotykać i bierze od nich pokarm do spożycia. To wszystko miało przekonać uczniów o tym, że to właśnie Jezus prawdziwie stoi przed nimi.

W drugiej części opowiadania św. Łukasz kładzie akcent na prawdę o wypełnieniu się Pism w Męce i Zmartwychwstaniu Jezusa dla odpuszczenia grzechów.

 

Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich:

«Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy.

Wy jesteście świadkami tego (Łk 24,46-48).

 

1. Oświecił ich umysł, aby rozumieli Pisma

Fakt zmartwychwstania Jezusa był i pozostaje wydarzeniem ponad wszelkie ludzkie oczekiwania i wyobrażenia. Jednak nie tylko sam fakt ma znaczenie. Ten fakt jest o tyle ważny i przemawiający, ponieważ był od dawna przez Boga w historii zbawienia przygotowywany. W tym bowiem okazuje się konsekwencja wierności Boga wobec swego stworzenia, a w szczególności wobec człowieka, który zgrzeszył i tym samym zagubił się. Odzsedł od Boga i zagubił się w sobie. Jednak to Bóg od pierwszego momentu po grzechu człowieka podjął realizację planu zbawienia. Przygotowywał stopniowo przez kolejne wydarzenia, jakie prowadził z poszczególnymi wybranymi i z całym narodem, aby doprowadzić do tego wydarzenia, jakim jest zmartwychwstanie ukrzyżowanego Jezusa – Mesjasza. Teraz ten Zmartwychwstały otwiera uczniom umysł, by rozumieli Pisma. «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach».

 

2. Musiało się wypełnić wszystko

Gdy słyszymy to stwierdzenie: „musiało się wypełnić wszystko”, możemy myśleć o bardzo wielu aspektach historii zbawienia. I to jest prawdą. Jednak to wszystko sprowadza się ostatecznie do jednego. Konsekwencją grzechu była i jest śmierć. To usłyszał Adam w raju: gdy sięgniesz po owoc drzewa poznania dobra i zła, niechybnie umrzesz (Rdz 2,17). To właśnie musiało się wypełnić. Ponieważ nikt z grzeszników, nikt z nas ludzi, nie był w stanie przyjąć śmierci, jako konsekwencji grzechu, Bóg posłał swego Syna, który wziął na siebie tę rolę.

Dla Niego była to śmierć niesprawiedliwa, ale przez nią On nas usprawiedliwił. Oznacza to, że dał wszystkim, którzy uwierzą w Niego jako Mesjasza, nową relację do Boga przez obwieszczenie przebaczenia grzechów. To o Nim było napisane, że będzie cierpiał i zmartwychwstanie. W Nim musiało się wszystko wypełnić. W Nim objawiła się wierność Boga wobec podjętego od samego początku planu zbawienia człowieka.

 

3. W imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów

Owocem tego wydarzenia, jakim jest zmartwychwstanie, jest możliwość nawrócenia dana człowiekowi. To nawrócenie to dana człowiekowi w Jezusie Chrystusie nowa relacja do Boga. Na pierwszy plan wysuwa się w tym nie kara za grzech, lecz podniesieni człowieka z jego upadku i ze wszystkich konsekwencji tego pierwszego upadku, czyli ze wszystkich grzechów. Odpuszczenie grzechów, jeśli ono zostanie przyjęte jako dar usprawiedliwiający człowieka, to jest to także uzdolnienie do tego, by człowiek nie grzeszył. Innym słowy, by nie żył dla siebie; by nie żył według własnego poznania dobra i zła, lecz był zdolny w wierze podporządkować się Duchowi Świętemu, który prowadzi człowieka wierzącego.

 

4. Wy jesteście świadkami tego

Ci, którzy uwierzą w tę prawdę odpuszczenia grzechów i wybawienia człowieka od potrzeby grzeszenia, czyli życia na własną rękę, będą świadkami Jezusa. Pierwszymi są Apostołowie, którzy otrzymali Ducha Świętego i oddali całkowicie swoje życie dla tej prawdy przeżywania i obwieszczania przebaczenia grzechów. Być świadkami tej prawdy, to odkrywać pod wpływem światła Ducha Świętego, jak Bóg w całej historii zbawienia przygotowywał to wydarzenie Zmartwychwstania i dostrzegać w tej historii także historię własnego życia. Być świadkiem, to niejako podstawiać stale swoje życie w te wszystkie epizody i wydarzenia, jakie przez wieki dokonywały się w biblijnych postaciach i wydarzeniach.

Być świadkiem, to odkrywać, że całe moje życie jest już zawarte w tych wydarzeniach biblijnych i teraz musi się stawać. To odkrywać, że historia Adama i Ewy, historia Abrahama i Izraela, podobnie też Dawida Proroków, a nade wszystko Sługi Jahwe – Mesjasza Jezusa, który miał cierpieć i zmartwychwstać, to historia, która chce się spełnić w moim życiu.

Panie oświeć mój umysł, bym rozumiał Pisma.

Daj mi łaskę życia w nawróceniu i przeżywania odpuszczenia grzechów.

Daj mi wiarę i odwagę być świadkiem prawdy dokonanej w Tobie, by ona stale spełniała się we mnie.

 

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

53 komentarze

  1. „Być świadkiem to odkrywać…”.Te słowa zapamiętam i potraktuję jako wskaźnik w kroczeniu droga Chrystusową.Dzięki przewodnictwu Księdza Biskupa na nowo odkrywam „że całe moje życie jest już zawarte w tych wydarzeniach biblijnych i teraz musi się stawać”.Wiele z wydarzeń mojego przyszłego życia,jak i znaczenia przeszłości odnajduję w zapowiedziach, które zapowiadają zarówno moją drogę krzyżową jak i przyszłe zwycięstwo,które już teraz po części się realizuje.Pełne zwycięstwo odnajdę w Jezusie Chrystusie na tyle,na ile wezmę na siebie trud bycia gorliwym świadkiem Jego zmartwychwstania.

    #1 Barbara
  2. Powtórzę z ufnością za J.E. Ks. Biskupem:
    Panie oświeć mój umysł, bym rozumiał Pisma.
    Daj mi łaskę życia w nawróceniu i przeżywania odpuszczenia grzechów.
    Daj mi wiarę i odwagę być świadkiem prawdy dokonanej w Tobie, by ona stale spełniała się we mnie.Amen.

    #2 AWM
  3. Rozmowa z moją Córcią o pewnym wydarzeniu w jej szkole (drobne nadużycie władzy nauczycielskiej):
    „- Kolega powiedział pani o tym, co myślę. Doniósł jak Judasz. A potem pani mnie przesłuchiwała. O, zupełnie jak Piłat… Tak samo jak w Biblii!”

    #3 Zbyszek
  4. W sumie to jest takie oczywiste… Jezus nie narzuca nam niczego specjalnie nowego… nie wymaga byśmy zmienili zawód czy rodzaj wykonywanej pracy… a tylko, czy może aż, byśmy otworzyli się na Jego obecność, doświadczyli jej i zaczęli o Nim świadczyć, czyli… byli tacy sami, a jednak inni!
    Byśmy sami ubogaceni, ubogacali Nim innych.

    Tak! – „szczęście” to jedyna rzecz, która się mnożny…jeśli się ją wpierw podzieli.

    #4 morszczuk
  5. „Konsekwencją grzechu była i jest śmierć. (…) nikt z grzeszników, nikt z nas ludzi, nie był w stanie przyjąć śmierci, jako konsekwencji grzechu”
    To mocne i bardzo prawdziwe stwierdzenia.
    Myślę, że nie tylko nikt z grzeszników „nie był” w stanie przyjąć śmierci jako KONSEKWENCJI (czyli czegoś nieuniknionego) grzechu, ale i dla wielu z nas śmierć „NIE JEST” (tzn. dziś) postrzegana jako KONSEKWENCJA grzechów…
    To dziwne – przecież rozumiemy znaczenie tego słowa…
    Bo np.:
    – konsekwencją mieszkania w naszej strefie klimatycznej są 4 pory roku (w tym okropna zima);
    – konsekwencją dotknięcia gorącego żelazka jest bolesne poparzenie.
    I (prawie) wszyscy się z tym zgadzamy i nikt się temu nie dziwi… (bo znam ludzi, którzy nie mogą się pogodzić z tym, że temperatura spada poniżej zera 🙂 )
    A tak trudno pogodzić się z tym, że KONSEKWENCJĄ grzechu jest śmierć…
    Nie KARĄ, nie PRZEKLEŃSTWEM, nie ZŁOŚLIWOŚCIĄ Pana Boga, ale KONSEKWENCJĄ, po prostu…
    Pozdrawiam 🙂

    #5 julia
  6. Być Swiadkiem to wg mnie uwierzyć w Bożą miłość i w niej trwać mimo zagrożeń : utraty pracy męża ,braku pracy dla syna ,lęku o nawrót choroby córki oraz ogólnego zagrożenia kryzysu i pandemi
    Przecież musi się wypelnić wszystko co Pan Bóg dla nas przygotował ,bo swiadek prosi tylko o to co lepsze na życie wieczne .
    Historia mojego życia znajduje swoje miejsce w wydarzeniach biblijnych….a teraz musi się stawać ,wypełniać
    Nie wiem czy wystarczy mi samozaparcia ale pragnę wytrwać do końca i wierzę ,że z pomocą Ducha Swietego jest to możliwe

    #6 Tereska
  7. Bycie świadkiem wiary nie oznacza ani lenistwa, ani bierności pt. „jakoś to będzie”, oznacza wysiłek świadczenia, czyli „ukazywania” sobą Chrystusa. Nikt z wierzących nie może się z tego obowiązku zwolnić, ani też twierdzić, że nie potrafi tego czynić. Skoro Bóg nas do tego uzdolnił swa łaską, możemy wszystko, w myśl słów: wszystko moge w Tym, który mnie umacnia (Flp 4,13).

    #7 morszczuk
  8. ……Tak jest napisane:Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie……niesamowite jest świadectwo dzieci,które potrafią pogodzić się z ogromnym bólem.W moim domu najwięcej uśmiecha się Piotr,który powinien według ludzkich reguł być zawsze smutny/cierpiący/.On nas zawstydza.Zawstydza mnie swoją naturalna zgodą na ból fizyczny,który jest częścią jego życia.Zawstydza mnie Kuba,który z dziecięcą ufnością pogodził się ze swoja cukrzycą.Niepełnosprawne dzieci są najlepszymi świadkami Zmartwychwstałego Chrystusa.W naturalny sposób obdarowane Duchem Świętym ewangelizują swoje otoczenie……….janusz franus

    #8 katolicki baran
  9. # 5 julia
    a nawet LEKARSTWEM które możemy dawać innym

    #9 Grzegorz
  10. Co oznacza ,,rozumieli Pisma ” ? Uczniowie uwierzyli w Mesjasza, jedli z Nim rybę, dotykali Jego ran, wiedzieli Kim jest, a jednak…. dalej byli zalęknieni, niepewni siebie, słabi
    ….,,aby rozumieli Pisma”… nie oznacza jeszcze pełnego zrozumienia.
    Potrzebuję Lekarza. Czy mam prawo prosić: Panie, wyzwól mnie z cierpienia ??
    PANIE, PRZYJDŹ DO MNIE!…i zjedz ze mną rybę…. bo tak mi jest trudno Ciebie zrozumieć.

    #10 ludmila
  11. „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” [Mt 18,3]

    #11 Zbyszek
  12. Wszystkich z Torunia i okolic zapraszam na sympozjum pt.:”Od Słowa do słowa, czyli jak słuchać, by usłyszeć Słowo Życia kierowane dziś do Ciebie”. Sympozjum odbędzie się na Wydziale Teologicznym w Toruniu w tą środę o godz. 16:00. ‚Swoje’ Słowo skieruje do nas: bp Zbigniew Kiernikowski, prof. Marian Grabowski, ks. prof. Lucjan Balter i ks.dr Dariusz Iwański.
    Zapraszam w sposób szczególny wymagających słuchaczy.
    Pokój,
    agnieszka CS

    #12 agnieszka CS
  13. 1 czy świadek Jezusa, ktoś kto nie żyje już dla siebie może w ocenie Prawa być nadal grzesznikiem? nadal przekraczać przepisy Prawa, czy jest to już wtedy niemożliwe?

    2 czy jednak pomimo życia na wzór Chrystusa, umierając dla siebie, będzie niektóre przepisy mimo wszystko przekraczał?

    np. ewidentnie według Prawa grzechem jest łamanie przepisów drogowych, bo naraża się swoje i cudze życie. [tu padł kiedyś taki przykład] czy prawdziwy świadek Chrystusa zwolni w terenie zabudowanym do 50? czy jednak możliwe jest, że przekroczy prędkość?

    (po prostu nie do końca rozumiem tą nową relację do Prawa, no i pełne jego wypełnienie)

    #13 diogenes
  14. diogenes #13,
    korzystając z przytoczonego przez Ciebie przykładu – w ujęciu faryzejskim wystarczy do zbawienia przestrzegać nakazanej prędkości! Prawo wyznacza granice. Jeśli się ich trzymasz to wszystko jest w porządku. W takim ujęciu jeśli jechałeś przepisowo, a zdążył się wypadek – jesteś USPRAWIEDLIWONY. Co więcej rodzi to zawsze pokusę interpretowania Prawa, naginania go.

    Chrystus jednak powiedział że to nie wystraczy. Masz zwalniać ze względu na miłość bliźniego – z troski o niego. Masz się trzymać ram nie dlatego że ktoś Cię przyłapie, ale dlatego że troszczysz się o innych. Prawo to samo, ale zupełnie inna treść

    #14 Zbyszek
  15. Księże Biskupie,
    mam do Księdza Biskupa ogromną prośbę.
    We wczorajszej wieczornej audycji KRP powiedział Ksiądz Biskup, że czasami decyzja o przewodniczeniu Celebracji Słowa przychodzi Księdzu Biskupowi z pewnym trudem.
    Otóż proszę, by Ksiądz Biskup wszystkie wątpliwości z tym związane ZAWSZE szybko odganiał, bo te Celebracje są nam wszystkim BARDZO potrzebne, tylko może – niestety – nie potrafimy (obawiamy się z różnych powodów) tego wyrazić słowami.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    #15 julia
  16. Ad #15 julia
    Ja też tego potrzebuję.
    Słowo objawia swoją skuteczną moc szczególnie, gdy jest celebrowane (słuchane) we wspólnocie.
    Dziękuję za świadectwo.
    Pozdrawiam!
    Bp ZbK

    #16 bp Zbigniew Kiernikowski
  17. zbyszku, dzięki ci. jeszcze jedno pytanie:
    1. czy ta troska o innych, życie dla innych zagwarantuje życie bez grzechu?
    2. jak chrześcijanin winien się zachować w relacji nie ja ty, ale ja oni – tzn. gdy kilka osób czegoś od ciebie wymaga, a ich oczekiwania wzajemnie są sobie przeciwstawne. wtedy każda decyzja kogoś zrani. jak się zachować?

    #17 diogenes
  18. Przyłączam się do wypowiedzi #15 Juli.Mnie również Celebracje Słowa w wykonaniu Księdza Biskupa są bardzo potrzebne.Nie wyobrażam sobie zrozumienia pewnych moich sytuacji życiowych bez komentarza biblijnego w tak świetnym wykonaniu.Dzięki temu słowu uniknęłam wiele pomyłek życiowych i pobłądzenia na drodze mojego życia.Z niecierpliwością oczekuję następnych wyjaśnień dróg mojego życia w oparciu o Pismo Święte,których nie dokonuje nikt tak dobrze jak JE.
    Serdecznie pozdrawiam Księdza Biskupa i życzę wiele wytrwałości w dziedzinie kształtowania naszej chrześcijańskiej duchowości.Szczęść Boże!

    #18 Barbara
  19. Ad #16 bp Zbigniew Kiernikowski
    Domyślam się, że Julia usłyszała wtedy dobrze, że na różne bunty pomaga Księdzu Biskupowi Słowo we wspólnocie, lecz odczuła pewien niepokój: jak to, Ksiądz Biskup może mieć bunt?
    Coś takiego, takie świadectwo zabrzmiało mocno i dobrze pokazuje to, o czym była mowa, że rodzice mają podobną trudność w świadczeniu życiem chrześcijańskim wobec dzieci. Żeby pokazać postawę przebaczenia i nadstawienia drugiego policzka, trzeba okazać się słabym i wobec dziecka przyznać się, że spotkało mnie coś złego od innego człowieka. Wtedy też mogę tłumaczyć i nauczać, że Słowo Boże daje mi życie. To chyba każdego dotyczy i każdego świadectwa, lecz w przypadku rodziców i dzieci wydaje się być bardziej trudne i jednocześnie ważne i brzemienne w skutki.
    Tymczasem rodzice chcą dzieci chronić, być dla nich skałą i oparciem, co jest oczywiste a jednocześnie tak trudne do zaryzykowania(pozornego).
    Pozdrawiam

    #19 AnnaK
  20. Księże Biskupie chciałabym spytać czy ksiądz należący do jakiejś diecezji może zostać na własną prośbę przeniesiony do innej diecezji? Ksiądz jak najbardziej oddany swojemu powołaniu. Jak są rozpatrywane takie sprawy? Proszę o odpowiedź. Szczęść Boże!

    #20 magdalena
  21. ……celebrować (łc. celebrare ‘uroczyście obchodzić’) 1. religiozn. uroczyście odprawiać nabożeństwo. 2. przen. przywiązywać do czegoś szczególną wagę, robić coś z namaszczeniem; delektować się czymś, przeciągać to dla własnej przyjemności…..doskonale rozumiem Ks.Biskupa bo przecież żywe jest Słowo Boże i dlatego stawia w prawdzie najpierw prelegenta a potem słuchacza……Ośmielę się zaproponować Eminencji by przestał celebrować ale sam z radością paschalną poddał pozwolił się celebrować Słowu Bożemu,bo przecież to sam Jezus Chrystus celebruje każdego grzesznika…….janusz franus

    #21 katolicki baran
  22. #21 Januszu,
    widać, że nie uczestniczysz w Celebracjach, którym przewodniczy nasz ksiądz Biskup.
    Bo nie polega ono (przewodniczenie) na PRELEKCJI, tylko na służbie nam – uczestnikom, by odnieść usłyszane Słowo do siebie, swojego życia. Myślę, że Ksiądz Biskup bardzo chętnie – jak każdy z nas – poddałby się celebrować Słowu we wspólnocie, ale…
    Ksiądz Biskup oferuje nam bardzo wiele (czas, siły, dzieli się swoimi myślami)… My – uczestnicy – korzystamy z tego pełnymi garściami – oferując Księdzu Biskupowi niewiele…
    My – „delektujemy się Słowem, przeciągamy dla własnej przyjemności”, Ksiądz Biskup jest tym, który nam tę ucztę przygotowuje…
    I dlatego tym bardziej jesteśmy Księdzu Biskupowi wdzięczni 🙂

    #22 julia
  23. Ad #20 magdalena
    Tak, ksiądz może prosić o przejście do innej diecezji. Następuje wtedy ekskardynacja (wyłączenie) z diecezji macierzystej (poprzedniej) lub też zakonu i inkardynacja (włączenie, wcielenie) do nowej diecezji. Motywy mogą być bardzo różne. Procedury są przedstawione w Prawie Kanonicznym i ewentualnie w prawach partykularnych poszczególnych diecezji. Naturalnie, zanim nastąpi ekskardynacja z diecezji dotychczasowej przynależności, musi być wyrażona wola przyjęcia takiego księdza ze strony biskupa nowej diecezji. Ksiądz winien bowiem przynależeć do konkretnego prezbiterium.
    Bp ZbK

    #23 bp Zbigniew Kiernikowski
  24. Ad #17 diogenes
    ad 1. Nie koniecznie. Raczej trzeba postawić sprawę odwrotnie: życie bez grzechu, mam na myśli życie w usprawiedliwieniu czy w postawie przyjmowania łaski Boga, będzie prowadziło do życia dla innych, do życia w prawdziwej trosce o innych.
    ad 2. Być w prawdzie i podejmować decyzje w prawdzie bez względu na osoby – nawet jeśli nastąpi jakieś zranienie (bywa, że jest ono nie do uniknięcia).
    Bp ZbK

    #24 bp Zbigniew Kiernikowski
  25. Sztuczka szatana „Uderzyć w pasterza a owce się rozproszą „

    #25 Tereska
  26. #19 AnnoK,
    nie dziwi mnie „bunt” Księdza Biskupa. Raczej powątpiewam w to, że ktoś może nigdy nie czuć buntu…
    Pozwolę sobie odnieść się tu do wypowiedzi diogenesa #13: „czy świadek Jezusa, ktoś kto nie żyje już dla siebie może w ocenie Prawa być nadal grzesznikiem?”
    Otóż trochę bałabym się człowieka, który mówiłby o sobie – „ja nie żyję już dla siebie”, chętniej zaufam (polubię, uwierzę) temu, kto powie – „wiem, że tylko tak warto żyć, ale czasem (często, zbyt często…) przeciwko temu się buntuję”.
    Pozdrawiam 🙂

    #26 julia
  27. A gdy jedynym powodem jest „kaprys” księdza, że chce przenieść się z diecezji do diecezji bo zna się dobrze z biskupem z innej diecezji niż macierzysta i ma z nim dobrą relację, miałby tam większą swobodę i większe pole do działania. Czy wtedy biskup z diecezji macierzystej przeniesie takiego księdza?

    #27 magdalena
  28. #21 Januszu,
    widać, że nie uczestniczysz w Celebracjach, którym przewodniczy nasz Ksiądz Biskup.
    Bo nie polega ono (przewodniczenie) na PRELEKCJI, tylko właśnie na PODDANIU SIĘ MOCY SŁOWA, KTÓRE CELEBRUJEMY WE WSPÓLNOCIE, jaką tworzymy. Ksiądz Biskup nie – CELEBRUJE, celebruje WSPÓLNOTA, Ksiądz Biskup – przewodniczy i przez to najbardziej spośród nas PODDAJE SIĘ SŁOWU. Ponadto przewodniczenie niesie ze sobą trud pomocy nam – pozostałym uczestnikom, odniesienie usłyszanego Słowa do siebie, swojego życia…
    Ksiądz Biskup oferuje nam bardzo wiele (czas, siły, dzieli się swoimi myślami)… My – uczestnicy – korzystamy z tego pełnymi garściami – oferując Księdzu Biskupowi niewiele…
    My – “delektujemy się Słowem, przeciągamy dla własnej przyjemności”, Ksiądz Biskup jest tym, który nam tę ucztę przygotowuje… ale nie zawłaszcza sobie prawa do wyłączności jej przygotowania… my też możemy się włączać w jej przygotowanie…
    Pozdrawiam serdecznie 🙂
    p.s. możesz nam, Januszu, zazdrościć 🙂

    #28 julia
  29. #26 julia
    rozumiem, myślę podobnie. Posłużyłam się tylko Twoją wypowiedzią i Księdza Biskupa, gdyż wydaje mi się interesujące: co nas wstrzymuje przed dawaniem świadectwa? Takim świadomym i intencjonalnym? Do niego jesteśmy powołani i wezwani, a z drugiej strony Słowo mówi, że w godzinie świadectwa mamy sobie nie obmyślać, co powiemy gdyż będzie nam to dane. Wystarczy żyć i całą troskę poświęcić aby trzymać się tej „królewskiej drogi” życia.
    Pozdrawiam 🙂

    #29 AnnaK
  30. Ad #27 magdalena
    Nie wiem tego, czy taki biskup przeniesie takiego księdza czy nie przeniesie.
    Wcześniej (#20) pytałaś o przypadek, gdy „ksiądz jest jak najbardziej oddany swojemu powołaniu”.
    Teraz piszesz (#27) o sytuacji „gdy jedynym powodem jest “kaprys” księdza, że chce przenieść się z diecezji do diecezji bo zna się dobrze z biskupem z innej diecezji niż macierzysta i ma z nim dobrą relację, miałby tam większą swobodę i większe pole do działania”.
    Czy chodzi o tego samego księdza, o ten sam przypadek???
    Odpowiadam serio i zakładam, że chodzi o poważne sprawy. Jeśli zaś ktoś traktuje tak poważne sprawy na sposób „kaprysu”, to – czy przy zachowaniu procedur czy bez ich zachowania – w życiu i relizacji misji takiego księdza wszystko stoi pod znakiem zapytania. Zresztą i nie tylko w jego życiu.
    Bp ZbK

    #30 bp Zbigniew Kiernikowski
  31. W ostatnio wydanej książce ,,Przesłuchanie Ojca Pio, odtajnione archiwa Watykanu” Francesca Castellego znajduje się zeznanie św.O.Pio składane pod przysięgą przed wysłannikiem Świętego Oficjum opisujące w jaki sposób otrzymał on stygmaty:
    …Zobaczyłem Naszego Pana w postawie jak na krzyżu, choć miałem wrażenie, że nie było krzyża, skarżącego się na brak wzajemności u ludzi (…) Zapytałem Go co mógłbym zrobić?
    Usłyszałem głos:
    ,,WEŹ UDZIAŁ W MOJEJ MĘCE ”
    ………………………………….
    Panie, choć dawno o tym wiedziałam, to jednak…. ?? PRZEPRASZAM

    #31 ludmila
  32. Wiem, że stoi pod znakiem zapytania. Ten ksiądz jest oddany swojemu powołaniu, Panu Bogu, ale ma bardzo mocno niepoukładane relacje z ludźmi, z osobami którym jest bliski. Oby została podjęta dobra decyzja, taka, której chce Jezus.

    #32 magdalena
  33. Julio,
    Twój wpis #15 nasunął mi wątpliwość: czy napisałaś to z troski o siebie, czy z troski o Księdza Biskupa? Nie jest rzeczą dobrą zawsze odsuwać wątpliwości, bo przecież rozpoznawanie własnych błędów i pomyłek czasem zaczyna się właśnie od wątpliwości.
    Druga rzecz – nie masz dostępu do wszystkich ludzkich serc, więc Twoje stwierdzenie że JE „najbardziej” spośród zebranych poddaje się Słowu jest trochę na wyrost (proszę, by Ksiądz Biskup nie traktował tej mojej uwagi jako poddawania w wątpliwość otwartości Księdza Biskupa na Słowo – chodzi mi raczej o uwzględnienie tajemnicy Ducha Świętego działającego w ludzkich sercach).
    Co do Twojego wpisu #22 – skoro Janusz pracuje w stoczni, a wszystkie polskie stocznie są w sporej odległości od Siedlec, to nie potrzeba analizować wpisów Janusza, by stwierdzić że (z dużym prawdopodobieństwem) nie uczestniczy w tych liturgiach 😉 W kontekście tych liturgii Słowa – wczoraj w naszej parafii było bierzmowanie i nasz biskup pomocniczy bardzo cenną rzecz – że „to nie teologowie (choć są bardzo pomocni) i nie święci (choć są dla nas autorytetami) prowadzą nas do Boga, ale to Słowo Boże nas do Niego prowadzi” (podaję przybliżony cytat).
    Co do przygotowań do uczty – ostatnio na liturgii Słowa w mojej wspólnocie usłyszałam we wprowadzeniu do Ewangelii o uczniach idących do Emaus, że Ten, który jest zapraszany jako gość, okazuje się być Gospodarzem spotkania (to On łamie chleb i daje go uczniom). Podobnie jest z przygotowywaniem liturgii – krzątamy się wokół przygotowań, na której Bóg ma być gościem, ale w czasie liturgii to Bóg jest Gospodarzem. 🙂
    magdaleno #27
    „Mądrość zstępująca z góry jest wolna od względów ludzkich” (Jk 3,7) Tak na marginesie: trudno mi uwierzyć, aby jakikolwiek ksiądz starający się o takie przeniesienie podawał oficjalnie (w toku starań) taki powód, o jakim piszesz, więc pytanie wydaje się … trochę abstrakcyjne 🙂

    #33 Fasola
  34. #33 Fasolo,
    przeczytałam twój wpis, teraz myślę…
    Pozdrawiam 🙂

    #34 julia
  35. ……#22.Julio,nie dawno trafiłem na blog Ks.Biskupa.Nie pamiętam jak to się stało.Zapewne szukałem sensu własnej historii w internecie i tak trafiłem do was……..Dzisiaj słowo „celebracja” dla przeciętnego odbiorcy jest zbyt religijne i dlatego nie może być ewangelizacyjne dla tego świata.My grzesznicy XXI w potrzebujemy żywego Słowa,nie tylko biblijnej teorii ale realnych świadków Zmartwychwstałego Nazarejczyka/Jezus Chrystusa/Biblijna teoria wymaga ożywienia konkretnym życiem.Nasza historia,codzienne fakty ożywiają biblijne Słowo i tylko wtedy maja moc ewangelizacji.Brakuje mi osobistej refleksji Ks.Biskupa ze spotkania ze Słowem Bożym/Jezusem Chrystusem/.To co czytam na blogu teoretycznie jest bardzo piękne i prawdziwe ale niestety tylko w teologicznej teorii. ……..Julio,Eminencja jest 100% mężczyzną,który bardzo mocno stąpa po ziemi.Rozumiem twoją kobiecą troskę o swojego biskupa,który zdaje sobie sprawę z biblijnego „komu więcej dano od tego więcej wymagać się będzie”.Nie jest łatwo być normalnym biskupem w tym pokoleniu.Zazdroszczę wam takiego Biskupa,ale przecież On jest chluba całego Kościoła Katolickiego……..janusz franus

    #35 katolicki baran
  36. #33 Fasolo,
    na początek muszę napisać, że zazdroszczę Ci tego, z jaką łatwością i jednocześnie precyzją formułujesz swoje myśli. Ja tak nie potrafię…
    A teraz odniosę się do Twojego wpisu.
    Oczywiście mój wpis #15 był podyktowany troską PRZEDE WSZYSTKIM o siebie. Jestem egoistką, ja Celebracji Słowa właśnie w tej wspólnocie potrzebuję. Uczestniczę w nich od 3 lat i dzięki nim zmieniło się moje patrzenie na świat. Ale nie tylko dlatego dokonałam tego wpisu…
    Pracuję w szkole, mam czasami takie chwile, gdy wydaje mi się, że moja praca jest nic nie warta, że moje słowa odbijają się od moich wychowanków jak groch od ściany… Myślę, (zarzucisz mi, że znów traktuję innych, jak siebie…) że takie chwile zwątpienia może mieć Ksiądz Biskup i stąd ten wpis…
    Następnie… nie chciałam być niegrzeczna wobec Janusza. Jeśli tak wyszło – przepraszam… Odniosłam się tylko do definicji „celebracji”, którą Janusz przytoczył i do wniosków, które z niej wyciągnął. Że „Ksiądz Biskup celebruje, a powinien sam poddać się celebracji Słowu Bożemu”. Sumienie nie pozwalało mi pozostawić te słowa bez odpowiedzi, bo się z nimi NIE ZGADZAM.
    Tak, Fasolo, „nie mam dostępu do ludzkich serc”. Stwierdzenie, że Ksiądz Biskup poddaje się najbardziej Słowu Bożemu, to moja opinia (Ten, kto jest bliżej Boga, jest na Jego Słowa bardziej otwarty i bardziej im się poddaje). Wszyscy wokół mnie wiedzą, że bardzo cenię Księdza Biskupa i Jego sposób nauczania. To moja ułomność, że skuteczność we mnie Słów Boga zależy od Osoby, która je wyjaśnia…
    Dla mnie właśnie wyjaśnienia Księdza Biskupa (pewnie używam infantylnych zwrotów…) są ucztą. Wiem, że sprawia to Bóg, bo wszystko co się dzieje, bierze początek w Nim. Ale to nie zmienia faktu, że wypowiada je JE 🙂
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

    #36 julia
  37. #17 Diogenes
    nie ma sensu tęsknić za sytuacją życia bez grzechu w naszym obecnym stanie. Tak jak gorączka jest skutkiem choroby, tak grzech jest TYLKO SKUTKIEM choroby naszego wnętrza. Gorączka informuje , że coś jest nie tak, że organizm potrzebuje leczenia. Grzech informuje o potrzebie leczenia wnętrza czyli otwierania drzwi Chrystusowi. W tym sensie jest potrzebny, o czym niejednokrotnie była tu mowa.
    Pytasz czy troska o innych zagwarantuje życie bez grzechu. Zależy o kogo Ci chodzi. Jeśli o innych to możesz dać im przez to zbawienie. Jeśli o Ciebie sama troska o innych nic Ci nie pomoże.

    #37 Grzegorz
  38. #35 Januszu,
    Pięknie to napisałeś:
    „My grzesznicy XXI w. potrzebujemy żywego Słowa, nie tylko biblijnej teorii ale realnych świadków Zmartwychwstałego Nazarejczyka/Jezusa Chrystusa/. Biblijna teoria wymaga ożywienia konkretnym życiem. Nasza historia, codzienne fakty ożywiają biblijne Słowo i tylko wtedy maja moc ewangelizacji”. Podpisuję się pod Twoimi zdaniami obiema rękami 🙂
    Ale… nie bardzo rozumiem, jakiej „osobistej refleksji ze spotkania ze Słowem Bożym” oczekujesz od Ks. Bpa… I skąd WIESZ, że to, o czym pisze Ks. Bp na blogu to TYLKO „teologiczna teoria”?
    Kończąc jeszcze raz się zgodzę z Tobą:
    „On jest chlubą całego Kościoła Katolickiego”.
    Pozdrawiam 🙂

    #38 julia
  39. Julio #36,
    dziękuję Ci za odpowiedź 🙂
    Ta logika, że kto jest bliżej Słowa, ten jest bardziej na nie otwarty, jest błędna. Mówiąc obrazowo – jeśli słoik jest zakręcony, to nawet gdy go wrzucimy na środek oceanu, to nie wpadnie do niego ani kropla wody – mimo, że będzie w wodzie zanurzony i woda go zewsząd będzie otaczać.
    Zwykle trudności ukazują, na ile robiliśmy coś dla Boga, a na ile dla siebie „z Panem Bogiem w tle” (jak to ujął kiedyś ksiądz Pawlukiewicz). Nasza pobożność może się stać takim kwiatkiem w butonierce. I człowiek naprawdę jest szczerze przekonany, że buduje na skale – dopóki nie przyjdzie burza…
    Dwa dni temu zmarł katechista regionalny z naszej diecezji. Człowiek, który przyjechał tu z żoną i prezbiterem, i jako katechiści zakładali pierwsze wspólnoty. Dziś, gdy wspominamy świętego Józefa, to myślę o nim szczególnie. Prefacja o świętym Józefie mówi między innymi: „Jako wiernego i roztropnego sługę postawiłeś nad swoją Rodziną, aby rozciągnął ojcowską opiekę nad poczętym z Ducha Świętego Jednorodzonym Synem Twoim, naszym Panem, Jezusem Chrystusem”. Ten katechista wiele lat temu zawierzył Bogu i roztoczył ojcowską opiekę nad wspólnotami, by z Ducha Świętego stawały się na wzór Świętej Rodziny z Nazaretu. Ja się mogę uważać za jego duchową wnuczkę (był katechistą moich katechistów). Gdy widzę pełny kościół ludzi, w których życiu zajaśniało światło zmartwychwstałego Pana, to jest to dla mnie ogromne świadectwo, jak wielkie owoce Bóg może wyprowadzić z zawierzenia Mu.
    Filtrowanie słów przez pryzmat tego, kto je wypowiada, jest w nas naturalne i niejednokrotnie potrzebne. Pan Jezus ostrzega w Ewangelii: „uważajcie, jak słuchacie”. Zwróć uwagę, że między innymi dlatego Jezus został odrzucony przez faryzeuszy, bo czyż jakiś syn cieśli z zapyziałej Galilei miałby być posłanym od Boga? Mogę się podzielić swoim doświadczeniem. Gdy weszłam do wspólnoty, to między innymi taką właśnie faryzejską pychę w sobie odkryłam: że nabożnie słucham ludzi wykształconych (w końcu mam wyższe wykształcenie…), a jak ktoś nie jest zbyt wykształcony, to zaraz się robię krytyczna. Dziękuję Bogu, że mi tę pychę pokazał, bo wiele bym straciła dalej tkwiąc w tej zarozumiałości. Niejednokrotnie już słowa życia przyszły do mnie poprzez ludzi mało wykształconych. Bo Bóg ubogich tego świata wybrał na bogatych w wierze (Jk 2,1.5.9)
    Słuchanie ludzi jako autorytetów może usypiać w nas zdrowy krytycyzm.
    Z zacytowaną przez Ciebie wypowiedzią Janusza ja także się nie zgadzam.
    pozdrawiam serdecznie 🙂

    #39 Fasola
  40. Eminencjo, czy w diecezji siedleckiej jest możliwość uczestniczenia we Mszy Św. w nadzwyczajnym rycie? Szukałem, ale nie znalazłem. Ja i kilka osób jeździmy w każdą niedzielę w Lublina i jest to troszkę męczące.

    #40 aniol
  41. Ad #40 aniol
    W ubiegłym roku w kwietniu było ogłoszone spotkanie osób zainteresowanych udziałem we Mszy św. w rycie nadzwyczajnym. Przyszły 4 osoby i w tym 2 nie z naszej diecezji.
    Bp ZbK

    #41 bp Zbigniew Kiernikowski
  42. Janusz użył sformułowania „teologiczna teoria”w odniesieniu do tekstów na blogu (domyślam się,że chodzi o komentarze do Ewangelii Ks.Biskupa).Teoria to brak związku z rzeczywistością,z życiem.W moim codziennym życiu , te myśli które pojawiają się również w komentarzach „pracują”.Nie tylko widzę w sobie i w osobach z którymi mam kontakt postawy opisywane na forum, ale równiez widze, jak to Słowo również poprzez komentarze zmienia moje decyzje.Mo Ono działanie przeze mnie na innych.Nie wiem na ile jest to skutek mojego wewnętrznego otwarcia a na ile trafności komentarzy.Dla mnie jednakże to na pewno teoria nie jest.

    #42 Grzegorz
  43. W nawiązaniu do komentarza 39 Fasola -zgadzam się ,że Pan Bóg nie ma względu na wykształcenie aby objawić swoją moc.Wczoraj przeżyłam zakończenie Seminarium odnowy wiary podczas którego świadczył młody /30 letni /rolnik.Takiego przekazu Ewangelii wypełnionego życiem trudno usłyszeć nawet z ust Kaplanów.

    #43 Tereska
  44. I w moim życiu słowa JE zmieniły wiele. Dziękuję za drogowskazy na Drodze! Praktyczne! 🙂

    #44 Zbyszek
  45. …….#42…..W przestrzeni nauki (dobra) teoria „mówi jak jest” w praktyce…..Grzegorz,potocznie odbierasz słowo „teoria”.Komentarze Ks.Biskupa są mi bardzo bliskie i jak najbardziej zgodne z moim,praktycznym doświadczeniem.Mogę powiedzieć,że Ks.Biskup mówi jak jest w moim życiu……Brakuje mi jedynie poznania jak to co pisze Eminencja wygląda w Jego,codziennej praktyce.Na pewno Ks.Biskup ma bogate/praktyczne/doświadczenie w swoim życiu z którym mógłby również z nami się podzielić……janusz franus

    #45 katolicki baran
  46. #39 Fasolo 🙂
    A mnie się wydaje, że kto NAPRAWDĘ jest bliżej Słowa, jest na nie bardziej otwarty…
    Zgadłaś – lubię słuchać ludzi wykształconych, ale nie wszystkich… Lubię natomiast słuchać ludzi szczerych, a uczę się słuchać ludzi WSZYSTKICH (co przychodzi mi z pewnym trudem…).
    Fasolo, czy naprawdę uważasz, że „ubogi tego świata i bogaty w wierze” MUSI być niewykształcony?
    Piszesz – „Słuchanie ludzi jako autorytetów może usypiać w nas zdrowy krytycyzm”. A ja myślę, że należy słuchać Pasterzy Kościoła, pod warunkiem, że nauczają w posłuszeństwie Ewangelii.
    Czasem zbyt pochopnie poddajemy krytyce (wg nas zdrowej) autorytety. Wielu(!) katolików krytykowało np. Ojca świętego Benedykta XVI za zdjęcie ekskomuniki z lefebrystów. Być może uważali zdanie napisane przez Ciebie za prawdziwe… „nie usypiali w sobie zdrowego krytycyzmu”…
    Tylko czy zapoznali się z przesłankami tej decyzji? Czy potem czytali wyjaśnienia papieża? Jakie skutki dla Kościoła pociągnęła za sobą ich krytyka?
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    #46 julia
  47. Julio # 46,
    a co według Ciebie oznacza owo NAPRAWDĘ?
    Nie zgadywałam Julio, że lubisz słuchać ludzi wykształconych, w wielkim skrócie mówiąc: to wynika z Twoich wpisów na blogu. Myślę, że zgodzisz się ze mną że słuchać wszystkich nie oznacza przyznawać wszystkim rację.
    Słuchanie ludzi jako autorytetów może w nas usypiać zdrowy krytycyzm. Kiedy Tomasz Węcławski dokonał aktu apostazji, nagle pojawiła się (po artykule w TP) koncepcja, gdy zweryfikować podręczniki teologiczne jego autorstwa. A wcześniej jakoś niczyich (w gronie osób zainteresowanych) wątpliwości nie budziły…
    Ja właśnie wtedy (przy okazji afery związanej z apostazją T. Węcławskiego) to sobie uświadomiłam, jakie jest niebezpieczeństwo „zasypiania” na autorytetach.
    Polecam Ci bajkę Andersena „Nowe szaty cesarza” 🙂
    Julio, odróżniam zdrowy krytycyzm od krytykanctwa. Posłuszeństwo w Kościele nie polega na bezrozumnym przytakiwaniu na wszystko, co papież (biskup/ proboszcz/ prezbiter/ spowiednik/ katechista/ etc etc) powie, ale na rozsądzaniu tego rozumem. Po to również mamy rozum, żeby weryfikować krytykę. Potrzeba też być sprawiedliwym w tych ocenach – jeśli sobie samym przyznajemy prawo do pomyłek, to przyznajmy to prawo także naszym bliźnim.
    Święty Paweł i Barnaba rozeszli się w różne strony, bo się nie potrafili w którymś momencie dogadać. C’est la vie… 🙂 Można się oburzać, że jest inaczej niż byśmy chcieli, ale to nasze oburzenie samej rzeczywistości nie zmienia. Obserwuję, że jednym z bardziej niebezpiecznych zjawisk życia duchowego jest to, że człowiek bardziej żyje tym, jak chciałby aby było, niż tym jak jest; że człowiek widzi to co chce widzieć, a nie to co jest.

    #47 Fasola
  48. Januszu!
    Masz rację. Masz skłonność do pychy, ale moim zdaniem twoja pycha nie leży w cierpieniu ” Cierpienie jest objawem mojej pychy” (post 43 z 2. Ndz Wlkn B). Moim zdanie twoja pycha leży gdzie indziej. Twoje wpisy tak jakby mówiły do nas lekceważąco: Co wy wiecie o krzyżu? Ja to dopiero wiem. Teraz po wpisach #21,35,45 mam wrażenie, że sięga ona jeszcze dalej. Mam wrażenie, że ty uważasz, że ty wiesz najlepiej.
    Może się mylę, ale to są moje odczucia.
    Pozdrowienia dla Piotrusia. Myślę,że on mimo tego, że cierpi, jest szczęśliwy inaczej nie uśmiechałby się. Ciekawe, dzięki komu? Czy ty nie masz w tym swojego udziału?

    #48 basa
  49. #47, Fasolo 🙂
    na początku piszę, z czym się z Tobą zgadzam:
    1. słuchać, nie znaczy przyznawać rację 🙂
    2. dajmy prawo bliźnim do pomyłek 🙂
    3. często człowiek widzi to, co chce widzieć, a nie to, co jest 🙂
    A teraz wątpliwości 🙂
    1. wydaje mi się, że książki T. Węcławskiego miały być nie ZWERYFIKOWANE, ale WYCOFANE… Czemu się nie dziwię, bo to tak jakby czytać przewodnik po Krakowie napisany przez jego miłośnika, a po latach dowiedzieć się, że autor uważa to miasto za nie warte uwagi… (nie muszę wtedy weryfikować swojego zdania o Krakowie, ale nie będę miała zaufania do autora)
    2. użyłam czasownika „słuchać” w znaczeniu „być posłuszną”, bo mam podstawy ufać, że Ktoś (papież, biskup, prezbiter, spowiednik, ale także lekarz, kustosz, polonista, teolog moralny, biblista…) wie więcej niż ja……
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂
    julia.julia1o2.pl

    #49 julia
  50. Dzięki Julio za odpowiedź 🙂
    ad.1. Książki T. Węcławskiego nie miały być wycofane, ale weryfikowane – w necie można znaleźć archiwalne notki na ten temat. Porównanie do autora przewodnika turystycznego wydaje mi się mocno chybione. Podręczniki do teologii są jednak literaturą fachową, a przewodnik turystyczny nią nie jest.
    ad.2. Zgadzam się z Tobą, że mamy podstawy ufać, że ktoś wie więcej niż my – choćby dlatego, że jest w danej specjalności wykształcony. Napisałaś: „należy słuchać Pasterzy Kościoła, pod warunkiem, że nauczają w posłuszeństwie Ewangelii”. Tu rodzi się pewien problem: czy owo posłuszeństwo Ewangelii w ich nauczaniu weryfikujemy na podstawie rozeznania jakie mamy, czy też nasze rozeznanie kształtuje się właśnie w oparciu o nauczanie pasterzy Kościoła? Pytam o pewną kolejność. Jak rozpoznajesz, że nauczanie kapłana nie jest zanurzone w posłuszeństwie Ewangelii?

    #50 Fasola
  51. #50 Fasolo 🙂
    czy pisałam Ci już, że podziwiam logiczność Twoich wpisów? … chyba tak 🙂
    Postaram się odnieść do Twojej wypowiedzi, lecz nie licz na równie błyskotliwe sformułowania… (ale – na szczęście! – mam inne zalety 🙂 – chyba…)
    * przeczytałam, że „Rada Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu na razie NIE POWOŁA KOMISJI DO WERYFIKACJI książek byłego katolickiego duchownego, teologa prof. Tomasza Węcławskiego. (…) jak powiedział jeden z członków rady (nie chce ujawnić swego nazwiska), „komisja w sprawie twórczości prof. Węcławskiego nie została powołana i nie będzie powoływana w najbliższym czasie” oraz
    „”Metro” poinformowało, że komisja debatować będzie, czy zgodny z wiarą Kościoła katolickiego jest podręcznik „Chrystus naszej wiary”, z którego od dwudziestu lat korzystają studenci teologii.

    Ksiądz Bortkiewicz jednak temu zaprzecza: – „Chrystus naszej wiary” NIE JEST typowym podręcznikiem akademickim. TO raczej autorskie PRZEMYŚLENIA prof. Węcławskiego. Moim zdaniem warto raczej zastanowić się nad wypowiedziami profesora z okresu między marcem 2002 r. a rokiem 2007. – W marcu 2002 r., po aferze związanej z arcybiskupem Paetzem, w „Tygodniku Powszechnym” pojawił się artykuł profesora zatytułowany „Świadectwo”. Było to wyznanie wiary i potwierdzenie przynależności do Kościoła pomimo grzechów jego członków. Co stało się od tamtego czasu, że myślenie profesora aż tak się zmieniło? – zastanawia się ksiądz Bortkiewicz. I przypomina, że wypowiedzi profesora zawsze cechowała pewna dwuznaczność: – Inaczej się ją odczytywało, gdy głos dobywał się z wnętrza Kościoła, a inaczej, gdy profesor od Kościoła odszedł” – przepraszam za długie cytaty …
    A poza tym bardzo sobie cenię przewodniki turystyczne i traktuję je jak literaturę fachową 🙂
    ** w moim wpisie był pewien haczyk. Otóż zawołanie Naszego Biskupa właśnie tak brzmi: „Posłuszeństwo Ewangelii – Eucharystia ” (wiem, kogo słuchać 🙂 )
    Pytasz o weryfikację… muszę przyznać, że nauczenie Pasterzy pomaga mi żyć w posłuszeństwie Ewangelii (która jest dobrą nowiną o tym, że możesz umierać i żyć).
    *** Piszesz, Fasolo: „Jak rozpoznajesz, że nauczanie kapłana nie jest zanurzone w posłuszeństwie Ewangelii?”
    Zakładam, że każdy kapłan głosi Ewangelię Chrystusa, po prostu 🙂
    Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za dialog 🙂
    julia.julia1@o2.pl

    #51 julia
  52. Julio, dzięki za adres mailowy 🙂
    Co do tej logiczności: kiedyś rozmawiałam ze znajomą ze wspólnoty, ona w pewnym momencie słuchając mnie zaczęła się serdecznie śmiać i powiedziała „jak Ciebie słucham to się chwilami czuję jakbym słuchała mojego ojca – on też był matematykiem” 😉
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    #52 Fasola
  53. #49,50
    Moim zdaniem można rozpoznać, czy ktoś głosi Ewangelię (może nie tylko głosi, ale czy obwieszcza; głosi sie werbalnie, obwieszczać można również innymi sposobami np.postępowaniem).
    Wymaga to odpowiedniej mojej postawy (uwrażliwienia). Widać przecież, czy ktoś dotyka sedna, pyta dlaczego i wskazuje przyczyny podane w Biblii i odniesione do życia, czy powtarza na różne sposoby długo i namiętnie, że postępujemy źle (najczęściej zresztą nie my tylko inni) i powinniśmy kochać Boga i bliźniego. Na pewno nie każdy (kapłan) obwieszcza Ewangelię i nie ma sensu go za to potępiać. Po prostu nie spotkał jeszcze Jezusa na swej drodze i już.
    Nie jest to zresztą sytuacja zero-jedynkowa. Jakieś elementy Dobrej Nowiny można usłyszeć nawet w wydawało by się „pustych” kazaniach. Jest to dla mnie dodatkową motywacją do przyjmowania Ewangelii w moim życiu, aby inni mogli z niej korzystać. „żniwo wielkie a robotników mało”.

    #53 grzegorz

Sorry, the comment form is closed at this time.


css.php