Pan przychodzi, by zbawić (23 Ndz B 2012)

by bp Zbigniew Kiernikowski

W 23 Niedzielę roku B czytamy fragment proroctwa Izajasza. Odnosi się do sytuacji zagrożenia wygnaniem babilońskim. Jest to fragment proroctwa z końca pierwszej części Księgi Izajasza, kiedy to w języku o charakterze apokaliptycznym Izajasz, w imieniu Boga wypowiada są nad narodami.

Wszyscy będą doświadczeni. Jednakże Jerozolima, jako wybrane miasto Boga, w tym bolesnym doświadczeniu, które ją czeka dozna błogosławieństwa. Pamiętamy, że jesteśmy w czasie i w kontekście wydarzeń składających się na wygnanie babilońskie. Jest ono skutkiem niewierności narodu wybranego, nie jest jednak dla jego pognębienia, lecz dla jego nawrócenia i przemiany. Taki oto jest kontekst przesłania proroka Izajasza, którego fragment czytamy:

Odwagi! Nie bójcie się!
Oto wasz Bóg,
oto – pomsta;
przychodzi Boża odpłata;
On sam przychodzi, by zbawić was.
Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą (Iz 35,n).

 

Wniknijmy głębiej w prawdę o przychodzeniu Boga do człowieka w celu  zbawienia  człowieka. Musi się jednak przy tym okazać i sprecyzować., o co chodzi w tym zbawieniu człowieka. Nad czym i wobec czego ma się okazać pomsta Boga. Na czym polega zapłata, o której mówi prorok. Do czego ona prowadzi i do czego uzdalnia.

1.    Nie bójcie się

Lęk i strach towarzyszą człowiekowi od momentu pierwszego grzechu. Przyczyna tego lęku leży w tym, że człowiek sięgnąwszy po zakazany owoc z drzewa poznania dobra i zła, zobaczył, że jest nagi, czyli poznał siebie jako kogoś, kto jest pozbawiony opieki, protekcji. Święty Paweł Apostoł powie, że człowiek w grzechu został pozbawiony chwały Bożej (zob. Rz 3,23). Chciał bowiem być jak Bóg, a zobaczył, że jest tylko człowiekiem, stworzeniem, które samo zaprzeczyło swojej relacji z Bogiem. Okazało się wtedy z punktu widzenia człowieka, że jest on stworzeniem zdanym tylko na siebie. Jest stworzeniem, które zanegowało w sobie odniesienie do Boga i stale pozostaje w tej postawie negacji, to znaczy stale nadal neguje w sobie gotowość poddania się Bogu i oddania się Jemu, bo samo chce byź jak Bóg. To jest powód i przyczyna lęku.

Bóg w swoim działaniu przychodzi do człowieka z orędziem, które ma jako wstęp i otwarcie wezwanie, a właściwie obwieszczenie: „Nie bójcie się”. Tak jest zawsze we wszystkich ważnych momentach historii zbawienia. Możemy przytoczyć tutaj np. sytuację spotkania braci z Józefem w Egipcie. Jest to typ i zapowiedź spotkania z Jezusem – Zbawcą człowieka (zob. Rdz 43,23; 50,19.21). Podobnie, kiedy Bóg działa przez Mojżesza i Izraelici znajdują się w krytycznym położeniu mając przed sobą Morze Czerwone a za sobą wojska faraona (zob. Wj 14,30) lub inne trudne sytuacje (zob. np. Wj 20,20). To orędzie pojawia się także przed samym wejściem do Ziemi Obiecanej, kiedy „małoduszni” pełni obaw nie będą chcieli wchodzić ze względu na zamieszkające tę ziemię ludy (zob. Lb 14,9).

Podobnie w historii Nowego Testamentu to orędzie usłyszy Zachariasz (zob. Łk 1,13), Maryja (zob. Łk 1,36) i jej Małżonek Józef (zob. Mt 1, 20). Tylekroć usłyszą to od Jezusa Jego uczniowie (zob. Mk 6,50; J 6,20). Zostaną też wezwani do tego by się nie bać, kiedy cokolwiek będzie im zagrażać z powodu Jezusa i Jego nauki (zob. Mt 10,26-31). To wezwanie będzie też towarzyszyło objawieniu się Jezusa Zmartwychwstałego (zob. Mk 16,6). Usłyszy je także św. Paweł wezwany i posłany do dawania świadectwa Jezusowi w Rzymie (zob. Dz 27,24).

 

2. Oto wasz Bóg. Oto pomsta; oto przychodzi zapłata

Bóg przychodzi do człowieka „w okolicznościach”, które człowiekowi jawią się jako trudne i przerażające. Bóg bowiem jest tak inny od tego, co człowiek sam z siebie może. Tak inny od tego, co człowiek myśli i jak człowiek działa (zob. Iz 55,8). Człowiek boi się tego wszystkiego, co może się stać z nim, w jego sytuacji grzechu, w której czuje, że zapewnia sobie życie i że musi tak czynić. Z tej pozycji widzi Boga jako konkurenta, a chciałby mieć „boga pomocnika”, aby jeszcze bardziej utwierdzać siebie w swojej postawie, w swojej pozycji i swojej koncepcji życia.

Dlatego człowiekowi „odpowiadają bożki”, które sobie sam wytwarza, i od których oczekuje i spodziewa się, by one uszczęśliwiły jego życie. One jednak, jako „idole tego świata, łudząc człowieka w jego pojęciu szczęścia i dobra, dadzą mu zawsze mniej niż od niego same żądają. Człowiek jednak daje im się zwodzić uwiedziony pozornym dobrem; lepiej wizją pozornego dobra (zob. Rdz 3,6).

Bóg, aby ratować człowieka z tego jego złudnego szukania życia i szczęścia, musi dokonać „pomsty” nad tym, co w człowieku jest zwichnięte i co człowieka stale zwodzi i czyni niewolnikiem. Musi dokonać pomsty nad czy wobec „oszukanego ja” człowieka. Po długim przygotowaniu trwającym przez całą historię Starego Testamentu, którą szczególnie swoim słowem oświecają prorocy, Bóg spełni to zamierzone przez siebie dzieło pomsty w Jezusie Chrystusie przez przyzwolenie na to, aby został przybity do krzyża.

W Krzyżu Jezusa Chrystusa okazuje się też „zapłata” za grzech człowieka. Jest to „zapłata”, która nie tylko „reguluje” zaległe konto (dług), ale jest to także zapłata, która uzdalnia do życia w wolności od długu, od „konieczności” zaciągania długu przez to, że człowiek musi sam troszczyć się i zamartwiać o swoje życie (zob. Mt 6,24-34).

3. Przejrzą …,  usłyszą …

Bóg przychodzi, by zbawić. Dokonuje zbawienia człowieka nie przez „polepszenie” okoliczności i warunków jego życia, lecz przez przemianę jego wnętrza. To, co stało się w Jezusie Chrystusie, a co św. Paweł nazwie „ukrzyżowaniem starego człowieka” /zob. np. Rz 6,6), jest wyzwoleniem człowieka od niego samego – od jego zwichniętej i oszukanej wizji własnego życia, by człowiek mógł chodzić w nowości życia (zob. Rz 6,4). To wszystko dokonało się w Jezusie Chrystusie: pomsta nad starym człowiekiem i zapłata w celu uwolnienia człowieka od niego samego, by żył w wolności na podobieństwo Boga jako dziecko Boże.

Ta wielka prawda jest skierowana do każdego człowieka. Jezus zlecił głoszenie tej prawdy Apostołom i całemu Kościołowi. Jest to prawda Ewangelii, jest to Dobra Nowina. W niej, w tej Dobrej Nowinie,  jest zawarta także prawda o konieczności pomsty i zapłaty. Bez przyjęcia tej prawdy przez człowieka, nie dokona się w nim prawda o wyzwoleniu i nowej perspektywie życia.

Zachęta proroka: „Odwagi! Nie bójcie się!” jest zaproszeniem, byśmy weszli w to zwycięskie zmaganie, na podobieństwo Dawida, który stanął przed Goliatem jakby bezbronny, ale stanął w imię Pana Zastępów (zob. 1Sm 17,45). Musi zostać pokonany „mój Goliat”, aby we mnie mógł żyć nowy człowiek. Odwagi! Nie bójcie się. Pan przyszedł i stale przychodzi by nas zbawić. By nas wybawić od starego człowieka w nas, od Goliata, który z powodu grzechu jest w każdym z nas.

 

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

78 komentarzy

  1. To naprawdę Dobra Nowina.Doskonała Nowina.
    Tekst świetny.Goliat w zniszczeniu.
    Cieszę się.

    #1 Ka
  2. Wezwanie do odwagi jest dla mnie obecnie na czasie, zwłaszcza kiedy nowy ksiądz proboszcz dał wspólnocie 2 tygodnie na poszukanie sobie „innego kościoła”. Po 12 latach Drogi:(.

    #2 lifny
  3. „Bóg przychodzi by zbawić…„
    Izajasz wylicza cztery grupy osób niepełnosprawnych-niewidomi,głusi,chromi,niemi.Nie chodzi tu o uleczenie z problemów zdrowotnych,lecz o uleczenie kalectwa duchowego.Uleczenie wzroku-bym mogła dostrzec światło Bożej prawdy,słuchu-bym nauczyła się posłuszeństwa słowu Boga,chorych nóg-bym mogła ruszyć się i działać i mowy-bym wielbiła Boga za Jego dobrodziejstwa.Ta prawda jest skierowana do mnie.Czy przezwyciężę lęk i skorzystam z zapłaty Jezusa Chrystusa?

    #3 mirpat
  4. No właśnie „Nie lękaj się”, a ja? Bez przerwy się czegoś lękam. „Nie lękaj się”, bo ta dziewczyna jest dla ciebie, a ja? – „Czy ona mnie pokocha?”.
    Choć wiedziałem, że Bóg patrzy w serca, to jednak coś ze mną się stało i nie uwierzyłem. Nie uwierzyłem też, że Bóg mnie uzdrowi.
    Mam to „zapisane” w mózgu i jak sobie przypomnę to, to aż mi smutno i płakać mi się chce.
    ————
    Przepraszam Ciebie, że nie uwierzyłem, że dziewczyna, którą mi wybrałeś mnie kocha, choć wiedziałem, że jednak Ty bardziej patrzysz jakie człowiek ma serduszko. Przepraszam, że nie uwierzyłem w Twoją wszechmoc, że możesz mnie uzdrowić i przez to objawić swoją chwałę. Tym bardziej przepraszam, bo czytałem Twoje Słowo i wiedziałem, że dla Ciebie nie ma nic niemożliwego. Przepraszam, nie wiem co się ze mną stało z moją wiarą.

    #4 chani
  5. Z maila:
    „Czy kiedy przeżywam stan życiowych trudności, braku pomyślności, nie tracę wiary w to, że Pan o mnie pamięta i w odpowiednim momencie odmieni mój los?” – ja jakoś mimo tego wszystkiego co zrobiłem Bogu i poniekąd Jej, to jednak nie utraciłem wiary.
    Wiara jest łaską i dlatego pewnie jej nie utraciłem, choć – jak wcześniej wspominałem – miałem słabą wiarę. Więcej miałem wiary teoretycznej niż praktycznej – ufności Bogu.

    #5 chani
  6. „Odwagi! Nie bójcie się!
    Oto wasz Bóg,”
    Dzis (Sunday, September 9, 2012) Olence, ktora powiedziala jeszcze tylko 14 dni szkoly i matura, pierwszy egzamin chyba 13 pazdziernika, mowilem:
     zawsze pamietaj i wzywaj Ducha Swietego nie martw sie, nie musisz byc geniuszem, jestes bardzo mloda, dodala:
     tak tylko rob jak najlepiej w danej sytuacji.
     Napisane jest: Lk 12, ‘(11) Kiedy was ciągać będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, (12) bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć’, wczoraj tez to powiedzialem, gdy Zosia na rozancu, ze doswiadcza i o tym mowila Jej Mama, ze zawsze polegala na Bogu i sie zbyt nie martwila sie sprawdzalo.

    #6 Jurek
  7. Podobno w Piśmie Św. wymieniane jest 365 razy ” nie lękajcie się „.
    A skąd się biorą nasze lęki , skoro jesteśmy tacy święci / we własnych oczach/.
    Dziś dostalam na to odpowiedz.Zrozumialam ,że jest we mnie nieuczciwość wobec Boga.Tak naprawdę chcialabym jedno i drugie tj.przychylność Boga i pomyślność we własnych planach.
    Wciąż „mój Goliat” rządzi we mnie.
    A przecież „Mój Goliat musi być pokonany , aby mógł żyć we mnie nowy człowiek.
    Dziękuję Ks Biskupowi za tę katechezę.

    #7 Tereska
  8. CD #4:
    Muszę Wam powiedzieć, że czuje się z tym podle. Tak się czuje jakbym zdradził Ją. Bardziej zły jestem na siebie, że nie uwierzyłem, że Bóg mi wybrał dziewczynę, która mnie kocha niż, że nie uwierzyłem, że Bóg mnie uzdrowi.

    #8 chani
  9. …”To wszystko dokonało się w Jezusie Chrystusie: pomsta nad starym człowiekiem i zapłata w celu uwolnienia człowieka od niego samego, by żył w wolności na podobieństwo Boga jako dziecko Boże.”…
    …”Bez przyjęcia tej prawdy przez człowieka, nie dokona się w nim prawda o wyzwoleniu i nowej perspektywie życia.”…
    Zrozumiałam to przesłanie ,jak i powyższe całe rozważanie Księdza Biskupa , następująco:
    1.Pozwolić na „pomstę” starego człowieka we mnie przez zgodę na wszelkie niekorzystne dla mnie wydarzenia czyli dać się krzyżować złu .
    Powstaje tu naturalne pytanie : na ile mogę pozwolić by „umierać” , czy istnieje jakaś granica?
    2.Zapłata i jednocześnie „uwolnienie z długu”
    dzieje się Boża Mocą przez uwalnianie mnie, z moich kolejnych grzechów.
    Takiej Mocy doświadczam przez „oranie ” mego sumienia w kolejnych „upadkach” i poprzez , szczerą modlitwę i spowiedź…
    3.” Żyć w wolności na podobieństwo Boga jako dziecko Boże ” – to moje pragnienie jako chrześcijanki…

    #9 nawracajaca się
  10. #chani
    Usłyszałam w Radiu Podlasie piosenkę:
    Zakochać się.
    Mieć dwie lewe ręce.
    Nie robić w życiu nic.
    Czasem pisać wiersze.

    Nocą las z daleka wygląda strasznie,ale gdy do niego wejdziesz,to zobaczysz trawę,krzewy,poszczególne drzewa i lęk rozpływa się.

    #10 mirpat
  11. #9 nawracająca się
    Jest to granica, którą sama sobie w tej chwili wyznaczasz. Mierzysz wg własnych sił i w naturalny sposób , intuicyjnie ją widzisz. W rzeczywistości bożej tej granicy nie ma.Abyś ty jako człowiek mogła to zobaczyć,potrzebny jest ktoś, kto cię tam ” podprowadzi” ( być może twój mąż)a dalej przez nią przeprowadzi – Jezus ukrzyżowany i zmartwychwstały.To jest twoja Pascha , przejście.Wydaje się gwałtowna, jest gwałtowna, ale potem okazuje się że ma sens, wyprowadza na prostą, daje taką wolność ,że jesteś w stanie się do tego męża zbliżyć, chociaż on się nic na lepsze nie zmienił.Miałem ostatnio okazję przyjmować Komunię pod dwiema postaciami.Kapłan poprosił abym wypił kielich do końca.Taki jest właśnie sens przebaczenia do końca.Jest to w wielu momentach możliwe.Skorzystaj z tego Sakramentu!

    #11 grzegorz
  12. #11 grzegorz
    Dzięki za ten „punkt widzenia”!
    Czy wierzysz w to, że w pewnych uwarunkowaniach,
    można zapragnąć „picia Kielicha aż do końca”?!!!
    Nie chodzi mi tu tylko o przebaczanie, choć jest to z „tym” bardzo związane!
    Błogosławiona w o l n o ś ć !!!

    #12 nawracajaca się
  13. ad#11 grzegorz
    Uczestniczenie w Eucharystii pod dwiema postaciami
    to szczególna łaska, z której tak niewielu pragnie korzystać pomimo, że Pan Bóg daje możliwości dla każdego , takiego „przystępu ” do Siebie aby móc żyć Słowem i stanąć w prawdzie o sobie!!!

    #13 anka
  14. „Nie bój się” – tak bardzo potrzebuję słyszeć ciągle tę Dobrą Nowinę.
    „Nie bój się, bo to Ja jestem Bogiem a Ty człowiekiem” – słyszę,
    bo boję się,bo próbuję opierać się na sobie, kimkolwiek lub czymkolwiek, na własnych planach i zabezpieczeniach, boję się je utracić. To mój Goliat, on jest potężny.
    A Dawid? Jest bezbronny, nie ma nic…,
    ale z nim jest Pan Zastępów!
    Jak bardzo mnie ta prawda wyzwala!

    #14 Miriam
  15. #10 mirpat
    🙂

    #15 chani
  16. #nawracająca się
    Piszę tylko o tym czego sam doświadczyłem.

    #16 grzegorz
  17. Niestety będę nadal monotematyczny i do rozważań ks. Biskupa dodam jeszcze jeden wątek:
    „Oto wasz Bóg,…
    On sam przychodzi, by zbawić was”.
    Chcę zwrócić uwagę na słowo „przychodzi”, nie jest to rodzi się, powstaje itp, lecz konkretnie przychodzi, z innego miejsca można dodać.
    Gdy Jezus o sobie mówi:
    J 8; 24 Tak, jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich».
    lub:
    J 14: 14 O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.
    to nie wymyśla sobie nowej roli, lecz ma umocowanie w zapowiedzi proroka Izajasza, bo tak mówi Bóg. I jeszcze jedno, Jezus przychodzi, przychodzi Bóg.

    #17 lemi58
  18. #16
    Grzegorzu, Twoje doświadczenie, którym podzieliłeś się, jest bardzo wymowne i… jest to ludzkimi siłami niemożliwe do pełnego przyjęcia – niezbędna jest Łaska Boża!

    #18 nawracająca się
  19. #13 anka
    Pytanie do autorki wpisu, bądź do innych. Pytam, bo nie widzę nic ‚szczególnego’.
    Dlaczego „uczestniczenie w Eucharystii pod dwiema postaciami to szczególna łaska”?

    #19 Monika
  20. Bóg w Jezusie Chrystusie przychodzi do mnie by zbawic mnie ode mnie samego. Sam dla siebie jestem piekłem i On w to piekło przychodzi by mnie tam odnaleźc i uratowac przed samozagładą. Przychodzi by zmienic nie to co poza mną lecz to co we mnie jest. janusz

    #20 baran katolicki
  21. W ostatnia niedzielę, 9 września, wyszedłem ze świątyni wyrażajac swój protest i sprzeciw wobec narzucanemu przez władzę i episkopat, przesłaniu do pojednania z „bratnim narodem rosyjskim”. Za prawdę powiadam, brzmi to jak za mrocznych lat bierutowskich, i reszty czerwonych władyków, kiedy mordowano i prześladowano bojowników o Wolność I Niepodległość Rzeczypospolitej Polski i uwolnienia Jej od sowieckiego okupanta.

    #21 Maciek
  22. Ad.@lemi58>> „O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.”
    To nie oznacza, że mamy wymuszac na Jezusie swoje zachcianki. Nasze prośby MUSZĄ byc zgodne z Jego wolą. Np. Jesli jest sie samotny to nic nie da skamlanie o druga polowke, kiedy to niejest zgodne wola Boga.
    I wtedy, niestety, trzeba samemu wbrew Jego woli sie starac w taki lub inny sposob. Abo samemu gnic w samotnosci bo wola Boga…. Nie ma to tamto. Dlatego mam ograniczoną wiarę w milosc Boga do mnie.

    #22 Maciek
  23. #17 PRZYCHODZI Lemi.Przychodzi /nie wiem tylko czy zawsze by zbawić /.

    #23 Ka
  24. Na maila dostałem taki cytat:
    „Czasem Bóg stawia takich anielskich ludzi na naszej drodze, by człowiek zrozumiał i doświadczył, że naprawdę może być przez kogoś kochany bezwarunkowo, że ktoś się nami interesuje, że dla kogoś ważne jest nasze życie.”
    Augustyn Pelanowski OSPPE
    i rzeczywiście Bóg ich stawia na naszej drodze tylko my ich nie zauważamy, a kiedy zauważymy oni po prostu znikają i szukaj wiatru w polu 🙂

    #24 chani
  25. ” Czy dziękuję Panu Bogu za dar wzroku, słuchu, mowy, zdrowych nóg i rąk?” – to z maila, trudne pytanie jak dla mnie, ale każdy powinien na nie odpowiedzieć.
    Ja mimo, że chodzę jak pijany to jednak chodzę, nie jeżdżę na wózku i za to powinienem dziękować, ale czy to robię? Nie zawsze.
    W mowie też nie jestem prymusem, ale jakoś mówię. I jakoś tam piszę.

    #25 chani
  26. #22 Maciek,
    Ojciec Święty Benedykt XVI podkreśla prawdę powtarzaną, choć wciąż słabo obecną w świadomości wierzących. Tę mianowicie, że fundamentem naszej wiary jest osobista relacja z Bogiem. Jest zdziwienie obecnością i bliskością Pana, która pozwala nie tylko słuchać, ale i słyszeć.

    Myślę, że jeżeli zacznie się budować relację z Bogiem bliskim i kochającym, nie trzeba będzie starać się WBREW woli Boga. I nie trzeba będzie „gnić w samotności”, bo NIGDY nie będziesz sam (bo nie jesteś 🙂 ).
    Gdy człowiek doświadczy, że Bóg wie lepiej, co jest dla niego dobre, „o cokolwiek poprosi Boga w Imię Syna” On to spełni. Bo człowiek ZAWSZE będzie mówił za Jezusem – „nie moja, lecz Twoja wola”.
    Marcinie, nie Ty pierwszy masz „ograniczoną wiarę w miłość Boga”. Pierwszym był Adam. On uległ pokusie – uwierzył ojcu kłamstwa – szatanowi, że Bóg NIE JEST miłością. Uległ pokusie i uwierzył, że Bóg jest zazdrośnikiem, który broni człowiekowi dostępu do życia, do szczęścia. Uwierzył, że człowiek nie może liczyć na Boga, musi sobie radzić sam.

    Marcinie, nie zachowuj się, jak Adam.
    Pamiętaj o drugim Adamie – Jezusie.
    Słuchaj Go i usłysz.
    Pozdrawiam 🙂

    #26 julia
  27. #21 Maciek
    Pan Jezus na krzyżu tak modlił się za swoich prześladowców: Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.
    Czy te słowa niczego cię nie uczą?

    #27 basa
  28. #25
    Dziękujemy Chani.
    Dziękujemy.
    Ja odkąd pamiętam dziękuję.
    A szczególnie dziękuje się gdy na świat przychodzi dziecię.
    Za ten cud – człowieka narodzin.

    #28 Ka
  29. #19 Monika
    Docenić ten dar i łaskę przyjmowania Komunii św. pod dwiema postaciami można jeszcze bardziej po odpowiednim przygotowaniu i wprowadzeniu w treści związane z kielichem.
    Jak mówi Ks. Biskup w: „Ciało i Krew Pana” –
    „Chodzi więc przede wszystkim o rozumienie znaczenia Krwi Pańskiej jako Krwi przymierza na odpuszczenie grzechów, a także o rozumienie znaczenia samego gestu picia z kielicha Pańskiego.
    Picie z Kielicha jest bowiem szczególnym wyrazem uczestnictwa człowieka wierzącego w tajemnicy Przymierza Jezusa Chrystusa i jego związku z życiem człowieka przez odniesienie do kielicha Jezusa. (…) Poza tym stale aktualne jest słowo – polecenie Pana Jezusa : bierzcie i jedzcie oraz -bierzcie i pijcie”.
    I jeszcze : „Zbliżenie się do tego Kielicha i gotowość przyjmowania go jest wyrazem akceptacji prawdy, że jest on kielichem woli Bożej, a zarazem oznacza wierność Boga względem człowieka”.
    To jeszcze nie wszystko na ten temat, dużo by o tym pisać.
    Ostatnio też miałam (na prośbę prezbitera)ten Kielich podczas Eucharystii wypić do końca. Było to dla mnie bardzo wymowne.
    Pozdrawiam 🙂

    #29 Miriam
  30. #21 Maciek
    A czy znasz treść tego przesłania?
    Czy uważasz, że osoby tworzące tekst tego przesłania nie zdawały sobie sprawy z tego, co piszą/podpisują?
    Oczywiście możesz mieć swoje subiektywne uczucia na ten temat.
    Było bardzo dużo wywiadów wokół tego tematu z osobami bezpośrednio zaangażowanymi w ten proces pojednania. Więcej wiadomości może pomogłoby Ci w popatrzeniu na tę kwestię z innego punktu widzenia, niż bolesnych niektórych faktów w historii.
    To jest moje zdanie, może ktoś ma inne. Pozdrawiam.

    #30 Miriam
  31. Cd #4
    Właśnie w KRP słyszałem, że w Diecezji Drohiczyńskiej odbywa się spotkanie dla młodzieży pod hasłem: „Nie bój się, wierz tylko”.
    Dla mnie to hasło jest bardzo aktualne.
    „Nie bój się, wierz tylko” – ciągle trzeba przypominać te słowa Jezusa – „Niech Ci się stanie według Twojej wiary”.

    #31 chani
  32. #21 Maciek,
    No właśnie, czy ktoś z Was zwrócił uwagę na „wspólne przesłanie do narodów Polski i Rosji”?
    Dotyka ono nie tylko kwestii stosunków polsko-rosyjskich ale także „rozpadu pierwotnej jedności chrześcijan”.
    Poprawa tych stosunków dokonać się ma poprzez odnowę człowieka a drogą do tej odnowy- braterski dialog.Ma on dopomóc w lepszym poznaniu się, odbudowaniu wzajemnego zaufania i w ten sposób ma doprowadzić do pojednania. Sory, ale rosyjskiej oligarchii polityczno-gospodarczej nie da się zaufać; a to z prostego powodu- są oni zdeterminowani do realizacji własnych celów co bardzo często skutkuje mniej lub bardziej zawoalowana przemocą wobec swoich oponentów.Lepsze poznanie się ( o ile będzie możliwe, bo politycy skrywają swe plany i zamiary) może jeszcze bardziej zrazić amatorów tak pojętego dialogu.Czyje zaufanie wzmocni poznanie rosyjskich planów przejęcia kontroli nad gazem łupkowym w Polsce?
    Aby nie było mówiąc oględnie tego dość, autorzy powołują się na Chrystusa jako gwaranta tak rozumianego pokoju i pojednania.
    Nie jestem biblistą, ale nie słyszałem , aby Jezus Chrystus poprzez lepsze poznanie , usiłował odbudować wzajemne zaufanie z arcykapłanami i uczonymi w Piśmie aby zapanował między nimi pokój i pełne pojednanie.
    Pozwalam sobie na felietonowy , swobodny styl, ale
    nie jest mi wcale lekko na duszy. Nad tym dokumentem pracowano jak słyszałem dwa lata.Jest mi wstyd.

    #32 grzegorz
  33. #21,#22
    Macieju!
    Buntujesz się przeciwko pojednaniu „zwaśnionych rodzin”, z których jedna jest doświadczona szczególnym cierpieniem, co przekłada się na kolejne pokolenia Polaków w tym przypadku.
    Smutne, że ludzie patrzą głównie na swoje straty i doznawanie niesprawiedliwości i przez to zatwardzają swoje serca.
    Macieju, wsłuchaj się w Słowo Boże, które masz podawane przez Kościół i módl się szczerym sercem o prawdziwa wiarę a wtedy twoje spojrzenie na Bożą wolę bycia w „samotności” ujrzy odpowiednie światło!Chciej odkrywać Bożą Miłość również do ciebie, czego ci serdecznie życzę!

    #33 nawracająca się
  34. Maćku, piszę te słowa na podstawie moich doświadczeń życiowych:
    1. Bóg szanuje wybory dokonywane przez każdego człowieka i nie zmusza do niczego, do wyboru drugiej połowy lub pozostania singlem. To ja osobiście wybieram i ponoszę tego konsekwencje. To ja sam ustawiam wysokość poprzeczki, jeśli zbyt wysoko, wtedy ta jedyna jest przeze mnie odrzucana. Boga należy prosić o właściwe rozeznanie.
    2. Kryterium oceny sytuacji: według mnie, to ta jedyna ma być piękna jak modelka, bogata i być dla mnie służącą lecz według Boga to my oboje mamy przeżyć życie tak by razem trafić do Jego Królestwa.

    #34 lemi58
  35. Januszu, przepraszam za to co napiszę, Ty autentycznie potrzebujesz odpoczynku od rodziny, problemów z tym związanych a być może jeszcze innej pomocy. Twoje wpisy odczytuję jako wołanie o pomoc.

    #35 lemi58
  36. Maćku,
    dzisiaj jest Święto Podwyższonego Krzyża i gdybyś miał tę łaskę usłyszenia czytanego Słowa, to byś zrewidował swoje przekonania.Przeczytaj z uwagą
    J3,14-21 prosząc Ducha Świętego o potrzebne światło.
    #19 Monika,
    zastanów się nad tym sama, a jeśli zechcesz skorzystaj z katechez neokatechumenalnych ale…
    wielki upadek podstępnych,ludzi o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercem.
    Życzę tobie odwagi w działaniu jak to ładnie powiedział Grzegorz!

    #36 nawracająca się
  37. „To wszystko dokonało się w Jezusie Chrystusie;pomsta nad starym człowiekiem i zapłata w celu uwolnienia człowieka od niego samego,by żył w wolności na podobieństwo Boga jako dziecko Boże„
    Posłużę się wybranymi tekstami o.A.Pelanowskiego.Sama z siebie mam mało wiedzy,a sposób przekazu ojca wchłaniam jak gąbka wodę,może ktoś jeszcze skorzysta z tych słów.
    „Kiedy stoisz pod krzyżem nie patrz kto ma większy grzech.Pod krzyżem jesteś grzesznikiem winnym tego co się stało.Krzyż nam mówi,człowieku zobacz jakim jesteś katem,widzisz to,czy jeszcze nie?Zabiłeś Syna Bożego skazując Go na haniebną śmierć.Na tym samym krzyżu Chrystus zapłonął ogniem Miłości i Przebaczenia.Ga.3.13-„Z tego przekleństwa Prawa Chrystus nas wykupił-stawszy się za nas przekleństwem,bo napisane jest;Przeklęty każdy,którego powieszono na drzewie„,2 Kor 5.21-„On to dla nas grzechem uczynił Tego,który nie znał grzechu,abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą„.
    Na nas wszystkich spoczywa odpowiedzialność za ten krzyż My byśmy nie wywinęli się z tej odpowiedzialności gdyby nas Chrystus z tego nie uwolnił.Kto przy krzyżu szuka przebaczenia tylko dla siebie,a nie oddaje krzyżowi samego siebie jako osądzonego,przeznaczonego na ukrzyżowanie,próbuje tylko coś wyrwać z krzyża,tylko cząstkowo rozumie tajemnicę krzyża i tego w nim Duch Św.nie dokona już przez ogień,bo on tylko chce pokazać grzechy,ale nie chce przyjąć ognia.
    Jest różnica pomiędzy przyznaniem się przed Bogiem,że się popełniło kilka czy nawet 100 grzechów,a przyznanie się że jest się grzesznikiem któremu należy się potępienie.Jest ogromna różnica,gdy żałujemy,bo nie jesteśmy doskonali,a tym gdy ktoś totalnie uznaje się za grzesznika i żałuje tego,że stracił przyjażń Boga,oraz że jest winny ukrzyżowania i widzi to.
    Pokutować,to uznać się za kogoś,kto był przeklęty i godny potępienia,ale jednocześnie za kogoś,kogo za darmo wykupił z tego przekleństwa i potępienia Jezus.Jeżeli człowiek tego nie zrozumie,to nie zrozumie co to jest odkupienie.Nikt nie odczuje ulgi wykupienia,kto nie poczuł wpierw ciężaru przekleństwa na sobie.Jeżeli chcesz żeby coś się zmieniło musisz swoje ja zamienić na Boskie Ja w swoim sercu.Wtedy życie przeklęte,wyschnięte,zupełnie bezsensowne,puste,próżne,stanie się owocnym życiem.Przygniecie cię rozkosz Miłości Bożej.Kiedy moje ja panuje,to stawiam krzyże wszędzie,kiedy Twoje Ja panuje to ze wszystkich krzyży mnie rozgrzeszasz.„
    Przepraszam za długi wpis,ale dziś święto Podwyższenia Krzyża Świętego więc może mi darujecie.

    #37 mirpat
  38. #29 Miriam,
    bardzo Ci dziękuję za potrudzenie się dla zaspokojenia mojej ciekawości i douczenia mnie 🙂 Dużo mądrych słów, zdań… Faktycznie, aby dobrze taką Komunię przyjąć (pod dwiema postaciami), jest potrzebne takie przygotowanie, o którym piszesz, doczytanie i zrozumienie pewnych rzeczy. I może dlatego, że ja takiego przygotowania nie mam to dla mnie nie ma różnicy w tym, czy ja przyjmuję tylko Ciało czy i Krew, bo dla mnie w tym małym opłatku (przepraszam za taką kolokwialną pisownię), jest CAŁY Chrystus. Miałam wiele razy okazję przyjąć Komunię pod dwiema postaciami(poprzez zamoczenie hostii w winie), ale nigdy nie traktowałam tego wyjątkowo – w ten sposób, że to jest jakaś ‚szczególna łaska’. Dziekuję raz jeszcze.
    #36 nawracająca się
    Na katechezach byłam – nie wszystkich, ale większości. Dalszej części Twojego komentarza nie rozumiem, albo inaczej – staram się nie rozumieć tak jak go zrozumiałam: że jestem podstępna, mam twarz bezczelną i zatwardziałe serce. Mimo wszystko, dzięki za odzew 😉

    #38 Monika
  39. #35 Podobnie odbieram Janusza wpisy.Jeżeli będzie się na Ciebie gniewał to i na mnie też /razem raźniej przejąć ból/.

    #39 Ka
  40. #10 mirpat
    W Internecie znalazłem taką piosenkę grupy SDM:
    „Z tobą by konie kraść, różaniec odmawiać Tańczyć białe tango do białego rana Do rany cię przyłożyć, do zdjęcia iść z tobą Niech sobie fotograf nie myśli byle co O tobie pisać wiersze nawet te bez rymu O tobie rozmawiać w kolejce po gruszki Dla ciebie jabłka zrywać, studnię kopać w skale Wiadro wody wylać, może się obudzisz.” – wielkimi krokami zbliża się październik, miesiąc Różańca, czy będę z Nią go odmawiał? Zobaczymy.

    #40 chani
  41. #37
    Tak bardzo nie lubię określenia „przeklęty”.
    Człowiek przeklęty? No,chyba że przez człowieka /zazwyczaj samego przeklętego/gdzie przekleństwo wraca do niego jako następna warstwa duchowej wewnątrz zgnilizny.
    Przyglądnij się tym co tak ochoczo klątwy w stosunku do innych im z ust wypływają.
    Wiem o czym piszesz mirpat, jednak usunęłabym słowo „przeklęty”. Gdyby człowiek był przeklęty, nie było by go. Może małpa zajęłaby nasze miejsce.

    #41 Ka
  42. #35 lemi58. Jak najbardziej jestem w potrzebie i szukam ratunku w Jezusie Chrystusie. Odpocząc od rodziny, co to znaczy? Odpocząc od krzyża, uciec od krzyża? Jak to pojmujesz i co mi proponujesz? janusz

    #42 baran katolicki
  43. #39 Ka. Nie gniewam się bo i na co. janusz

    #43 baran katolicki
  44. Monika! To nie tylko Twoje zdanie, ale i nauka Soboru Trydenckiego, że w konsekrowanej Hostii jest obecny CAŁY Jezus Chrystus, i o ile się nie mylę, nie została ta nauka odwołana. Przyjmowanie Komunii pod dwiema postaciami jest tylko dla nas znakiem, bo przecież w monstrancji nie adorujemy tylko Ciała Pana Naszego, pozbawionego Krwi.
    Maciek!
    Popieram Ciebie w całości, ponieważ ów „akt pojednania” był tylko politycznym gestem, a nie religijną uroczystością. Dlaczego? Ponieważ podpisany był (nie omodlony) na Zamku Królewski (nie w kościele) w obecności władców (czyżby pilnujących?) Porównywanie go z krzyżem Pana Jezusa, a nawet tylko z pojednaniem polsko – niemieckim w czasie Soboru jest zwykłym nadużyciem. Frazeologia tekstu niestety nie zmienia jego wymowy.
    Pozdr dla BpZbK

    #44 io
  45. #38 Monika
    Masz rację, w Ciele Pańskim – Hostii jest cały Pan Jezus.
    I nie chodzi o mądre słowa, ale co się za nimi kryje, jaka rzeczywistość 🙂 Wspaniała!
    „Chociaż przyjmowanie Komunii świętej pod jedną postacią nie jest uboższe w treść, gdyż pod każdą z postaci zawsze przyjmujemy całego Chrystusa, to Kościół widzi potrzebę, by wierni `z większą gorliwością uczestniczyli w obrzędzie, w którym ZNAK uczty eucharystycznej ukazuje się w pełniejszym blasku`( OWMR 282 )”
    Szkoda, że picie z Kielicha jest łaską dla małych wspólnot, a nie korzysta się z tego znaku w parafiach. Myślę, że w dużej mierze ze względów praktycznych. Szkoda.
    Kiedy dowiedziałam się o znaczeniu tego znaku, zobaczyłam jak wielki to dar i łaska.

    #45 Miriam
  46. #41 Więcej ! Śmiem twierdzić że klątwa to szczególna manifestacja zła gnieżdzącego się w wypowiadającym ją człowieku.
    I Księża od zła nie są wolni.Jak każdy,dysponują wolną wolą,w tym i do przyjęcia tego co z założenia im /skoro mają być duchowym wzorem/nie wolno.
    Poproszę wszystkich wyklinających i przeklinających /pochodzenie nic nie usprawiedliwia/ o więcej Ducha,a mniej ciała i złości.

    #46 Ka
  47. #32 Grzegorz
    Rozumienia pokoju i pojednania nie uzależniałabym od wzmocnia zaufania przez poznanie rosyjskich planów przejęcia kontroli nad gazem łupkowym w Polsce 🙂
    Jak podaje ks. Kloch orędzie to jest owocem trzyletniej pracy przedstawicieli naszego Kościoła i Patriarchatu Moskiewskiego.
    Masz rację, nie chodzi w nim o zaufanie oligarchii polityczno-gospodarczej, nawet nie o samo poznanie.
    Polsko-rosyjskie orędzie uświadamia odpowiedzialność za przyszłość chrześcijańskich narodów. Jest też wołaniem o obecność Boga w życiu publicznym.
    Orędzie ma wymiar przede wszystkim religijny, wynika z posłuszeństwa Ewangelii.

    #47 Miriam
  48. c.d.43
    I pewnie, że nie można wykluczyć prób politycznego, czy gospodarczego wykorzystania tego dokumentu.
    I nie musisz się wstydzić, nie ma czego. Pozdrawiam 🙂

    #48 Miriam
  49. #44 io
    No właśnie, czy zgłębiłeś wymowę tego dokumentu?
    Prawdziwe znaczenie tego orędzia, jak powiedział przewodniczący KEP, można zrozumieć TYLKO z perspektywy wiary.
    Za przyjęciem tego dokumentu opowiedzieli się wszyscy polscy biskupi.
    Jesteś katolikiem?

    #49 Miriam
  50. Mam na myśli urlop z żoną lub bez, ale bez dzieci, być może po odpoczynku ten wieeelki krzyż zrobi się jednym z wielu krzyży.

    #50 lemi58
  51. #38Monika,
    Chcę ciebie bardzo przeprosić za to jak został napisany mój wpis – jeśli poczułaś się dotknięta.
    Wpis mój nie był właściwie przemyślany.To dla mnie nauka, by nie szukać drugiego dna , a mieć więcej zaufania w czyjeś czyste intencje.Czy to był też rodzaj mojej pychy i głupoty?
    Tyle jest jeszcze we mnie „ugoru” do nawrócenia ku stawaniu w prawdzie o sobie.
    pozdrawiam cię i jeszcze raz przepraszam

    #51 nawracająca się
  52. Cerkiew Prawosławna uznaje zasadę, że każda władza pochodzi od Boga dlatego też zawsze współpracowała z każdą władzą i była jej uległa. Nie wierzę aby tekst orędzia nie był co najmniej konsultowany a być może był inspirowany przez obecną władzę. Dla mnie brakuje w nim odpowiedzi na podstawowe pytanie: Kiedy będę mógł zasiąść przy stole eucharystycznym wspólnie z bratem Rosjaninem?

    #52 lemi58
  53. #41#46 Ka
    Hasło-przeklęty,w użyciu przymiotnikowym to:
    zasługujący na przekleństwo,niegodziwy,nieznośny,trudny do zniesienia,okropny.W tym kontekście należy rozumieć zdanie-„Nikt nie odczuje ulgi wykupienia,kto nie poczuł wpierw ciężaru przekleństwa na sobie.„
    Między słowem przeklęty,a klątwa jest różnica.
    Co do o.A.PELANOWSKIEGO-to przepraszam Go w Twoim imieniu.

    #53 mirpat
  54. #52 lemi58
    To zależy od Ciebie.

    #54 Miriam
  55. #49
    Miriam, nie naskakuj na mnie z pozycji siły. Argumenty typu: „jesteś katolikiem?” są lekko nie na miejscu. Episkopatowi Polski nie przysługuje nieomylność, więc będąc katolikiem mogę wypowiadać się o jego dokumentach krytycznie. Bo jeśli wszyscy biskupi Polski przegłosują, że Polonez pali 3 litry na setkę, to będę musiał uznać to za działanie Ducha Świętego? Nawet jak papież to poda, to będzie to cokolwiek dziwne. Dokument przeczytałem, chyba nie musiałem robić jakiejś jego dogłębnej analizy. I nadal mam co do niego wątpliwości. Podobnie jak lemi58.
    Trzymaj, kochana, dystansik lekki i analizuj. Bo może się okazać, że uznasz za perfumę to, co osłu wychodzi spod ogona. Podpisujesz się jako Miriam, ale Ta z Nazaretu nawet Bogu i aniołom zadawała pytania, co dopiero Episkopatowi Polski.
    Pozdr dla BpZbK

    #55 io
  56. Ad #55 io
    Proszę nie tak emocjonalnie, lecz bardziej merytorycznie.
    Proszę nie mieszać płaszczyzn czy zakresów kompetencji (zużycia paliwa ze sprawami wiary).
    Biskupi w każdym lokalnym Episkopacie mają swój zakres kompetencji i obowiązków. To prawda, że nie wszystko, co ogłaszają jest nieomylne. Służą jednak prawdzie i prowadzeniu powierzonej im cząstki Kościoła.
    W „ocenianiu” działania biskupów trzeba patrzeć na to, co służy jedności wiary, a nie (tylko) partykularnym interesom – nawet jeśli one są czy wydają się określonej grupie dobre, szlachetne, o które trzeba zabiegać itp. Jest to zawsze bardzo delikatna i subtelna sprawa. Spojrzenie wiary nie będzie w syntonii z interesem tylko ludzkim, określonym przez kogoś …
    Ty możesz w niektórych sprawach wypowiadać się krytycznie i dobrze, że to robisz. W innych zaś sprawach – jeśli chcesz być (pozostać) katolikiem – musisz uczyć się posłuszeństwa wiary i przyjmować stosowne do tego postawy. Inaczej cała „katolickość” nie ma sensu. Każdy będzie sobie „katolikiem” po swojemu.
    Biskupi też potrzebują usłyszeć krytyczny głos. To im pomaga do głębszego szukania posłuszeństwa zamysłowi Boga w Kościele pod przewodnictem Następcy Piotra.
    W tym, co piszę, nie mam ny myśli tylko sprawy wspomnianego „Orędzia”.
    Jeśli zaś chodzi o ten dokument, to nie jest to akto pojednania. Proszę wczytać się dobrze w jego treść. Tym samym nie twierdzę, że wszystko w nim jest najlepiej wyrażone, czy dobrze odzwierciedla to, co tkwi w narodach. Jets to krok i prośba ukierunkowane na pojednanie, krok zmierzajłcy do pojednania. Jak jest i jak jeszcze zapewne długo będzie, to wiemy. Potrzebne są jednak kroki.
    Ogólnie (nie tylko do Ciebie, lecz także w odniesieniu do innych, którzy zabierali tutaj głos w tej sprawie): obecny dokument biskupów to dokument, którego nie można „żywcem” porównywać z dokomentem biskupów z roku 1965. Jest bardzo wiele różnic między dokumentami i wiele różnic co do sytuacji, do których się każdy z nich odnosi.
    Teraz do Ciebie a także przy okazji do Wszystkich, których czasem ponoszą emocje:
    Proszę więc, byś w dalszych wpisach – jeśli nadal chcesz korzystać z tego blogu – miał to na uwadze.
    Jeśli zaś tak nie będzie, to znaczy nie będę widział w Twoich komentarzach postawy, która odzwierciedla szukanie prawdy i gotowość posłuszeństwa, to nie będę wpuszczał takich komentarzy.
    Bp ZbK

    #56 bp Zbigniew Kiernikowski
  57. #55 io
    Bardzo Cię przepraszam.
    Wybacz, jeśli to pytanie było nie na miejscu, absolutnie nie miałam zamiaru wypowiadać się z pozycji siły.
    Tak, masz prawo mieć swoje zdanie i przekonania.

    #57 Miriam
  58. #53 Nie przepraszaj.Nie ma takiej potrzeby.Myślałam że „przeklęty” to osoba na którą ktoś rzucił /rzuca klątwy.
    O.Pelanowski /powinien :)/zrozumie.

    #58 Ka
  59. #53 Ponieważ niezbyt znam Księży,pożytek wyszedł z tego taki że poszperałam w necie,posłuchałam O.Pelanowskiego – niejako zapoznałam się z Nim.
    No dobra.Jak trzeba to ja Księże /Ojcze/ przepraszam.

    #59 Ka
  60. #59 Bp ZbK #32Miriam,
    Diagnoza wydarzeń z przeszłości , sytuacji obecnej i jej przyczyn zarówno na płaszczyźnie religijnej jak i społeczno politycznej jest jak najbardziej poprawna. Dokument trafnie wskazuje na grzech człowieka , który w wymiarze indywidualnym jak i społecznym doprowadził do podejmowania brzemiennych w skutki decyzji. Jak najbardziej trafne jest zdanie o odnowie człowieka.
    Jak jednak ma się to dokonać? Jaki przybrać kierunek myślenia i potem działania? Przytoczony na wstępie cytat z 2Kor 5,19 jest wg mnie trochę nieczytelny, słabo wyjaśniony. Jeśli Paweł pisze o tym, iż Chrystus jednał świat nie poczytując ludziom ich grzechów, to oznacza nie tylko wybaczenie win przeszłych , ale również przyjmowanie win aktualnych w kluczu miłości nieprzyjaciół.Jest to ważne, gdyż to właśnie odróżnia chrześcijan od świata. To jest nasze narzędzie do zbliżania się obywateli, decydentów i co za tym idzie struktur zarówno świeckich jak i kościelnych. To nie są tylko winy przeszłości , ale konflikty aktualne, które istnieją. To jest ta prawda , która należy nie tylko rozpoznać, ale wyraźnie o niej napisać. Tej odwagi zabrakło. Stąd też pojawiają się głosy i postawy takie, jak Maćka.
    Dokument brzmi ładnie, gładko ,politycznie ale zabrakło w nim tej soli, która musi słowa o odnowie i przebaczeniu zapełnić treścią.

    #60 grzegorz
  61. Ad #60 grzegorz
    Grzegorzu!
    Dziękuję.
    Podzielam Twoje zdanie.
    Ewangelijnej soli czasem (często) brak nie tylko w tym przypadku.
    Czasem ona co prawda jest (jak np. to przesłanie 2Kor 5,19 w tym orędziu), ale nie ma właściwie przygotowanego „środowiska”.
    Dzieje się wówczas z takimi cytatami tak, jakby wrzucić do wody (do zupy) sól w nieprzemakalnym woreczku.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #61 bp Zbigniew Kiernikowski
  62. #50 lemi, a po co rozdrabniać Chrystusa. Warto w Nim szukać odpoczynku. Chciałbym odpocząć od siebie samego ale jest to łaska, która jest jak na razie poza moim zasięgiem. janusz

    #62 baran katolicki
  63. #60 Grzegorz
    Moim zdaniem pięknie to zinterpretowałeś. Także podzielam takie rozumienie.
    Do patrzenia w ten sposób potrzeba już, tak mi się wydaje, dojrzałej wiary, odpowiedzialnej postawy chrześcijańskiej.
    A trochę już z innego źródła :
    Bardzo trudne są dla mnie słowa Benedykta XVI z ostatniej adhortacji „Ecclesia in Medio Oriente” :
    „Zdrowa laickość oznacza uwolnienie wiary od ciężaru polityki i wzbogacenie polityki o to, co wnosi wiara, przy zachowaniu koniecznego dystansu, wyraźnego rozróżnienia i niezbędnej współpracy między obydwiema”/n.29/
    Oddzielanie polityki i religii, a zarazem ich harmonijna współpraca jest warunkiem rozwoju społeczeństw – trudne wezwanie moim zdaniem.

    #63 Miriam
  64. #63 Trudne Miriam bo interpretacja tych słów będzie różna.
    Dystans i rozróżnienie.Chciałoby się rzec zdrowy rozsądek w przyjaźni z duszą.
    Proste /nie wiem czemu/ zawsze bywa mocno skomplikowane.

    #64 Ka
  65. #21,#22
    Macieju!
    „Buntujesz się przeciwko pojednaniu „zwaśnionych rodzin”, z których jedna jest doświadczona szczególnym cierpieniem, co przekłada się na kolejne pokolenia Polaków w tym przypadku.
    Smutne, że ludzie patrzą głównie na swoje straty i doznawanie niesprawiedliwości i przez to zatwardzają swoje serca.
    Macieju, wsłuchaj się w Słowo Boże, które masz podawane przez Kościół i módl się szczerym sercem o prawdziwa wiarę a wtedy twoje spojrzenie na Bożą wolę bycia w „samotności” ujrzy odpowiednie światło!Chciej odkrywać Bożą Miłość również do ciebie, czego ci serdecznie życzę!
    #33 nawracająca się”

    To nie jest bunt(!) lecz okazanie wolnej woli przed wciskaniem „pojednania” na siłę.

    „Jednym z ważnych celów rewolucji bolszewickiej było wyhodowanie „człowieka sowieckiego”.
    Czym „człowiek sowiecki” różni się od zwykłego, normalnego człowieka? Otóż w odróżnieniu od normalnego człowieka „człowiek sowiecki” nie ma wolnej woli – a więc właściwości, którą religia traktuje jako ważny składnik podobieństwa Bożego w człowieku.

    – Normalny człowiek ma wolną wolę – i na tym założeniu ufundowana została cywilizacja łacińska. W cywilizacji łacińskiej państwo, czyli władza publiczna, szanuje ludzką wolę i w określonych przypadkach nawet pomaga 11:24 2012-09-14ją wyegzekwować.

    – Człowiek sowiecki natomiast swoją wolną wolę oddaje w pacht partii, w związku z czym już tylko partia wie, co jest dla niego dobre, bez fatygowania się wysłuchiwaniem jakichś jego opinii. Po co bowiem wysłuchiwać opinii człowieka sowieckiego, skoro zawsze myśli on tak, jak kazała mu partia?”

    #65 Maciej
  66. #64 Ka
    Proste w teorii.
    W praktyce, jak na to wskazuje rzeczywistość – bardzo trudne.
    Może dlatego, że człowiek jest taki pokręcony?
    Szkoda, że nie jesteś politykiem…
    Potrzebujemy takich polityków, którzy umieliby to połączyć. 🙂

    #66 basa
  67. #64 Ka
    To, że ludzie mają zdrowy rozsądek jest mi łatwiej przyjąć, niż to, że mają dobrze ukształtowaną świadomość własnej duszy (dojrzałość wiary).
    I jak będzie wyglądała współpraca?
    Dla mnie proste jest proste, tylko chyba o to chodzi, że to proste zostało w człowieku przez grzech pierworodny skrzywione i trudno już o harmonię.
    Ta będzie najpełniejsza w Niebie. Tak myślę.

    #67 Miriam
  68. #66 Nie lubię polityki.Nieustannie jednak kocham człowieka.Z wygodnictwa /:D/,w miarę czystego :).
    #67 Nie,Miriam.Człowiek przyjął i opracował w pocie czoła skrzywienie bo dostrzegł że mataczenie przynosi mu korzystniejszą pozycję ludzką niż droga prawdy i prostoty.
    Kiedyś buntowałam się – dlaczego Ci Księża mówią językiem dla ogółu niezrozumiałym ? – wraz z dorastaniem zrozumiałam że język w jakim się do ludzi zwracają stawia ich automatycznie na pozycji o wiele wyższej /z braku zrozumienia – niedostępnej/.Tak było ,teraz na szczęście wróciła prostota w przekazie.Czy to grzech pierworodny? Nie.To metoda czysto ludzka opracowana na użytek innych.
    O harmonię /w tym względzie/ nie będzie trudno jeśli nie będziemy akceptować to i tam,gdzie harmonii często metodycznie i celowo,brak.
    Grzech pierworodny zakurzył duszę ,ale nie aż tak by jej nie można było z kurzu pooczyszczać i co ważne dostrzegać..

    #68 Ka
  69. #68 Ka
    Co to znaczy, że kochasz człowieka z wygodnictwa
    i to w miarę czystego? A co z tym mniej czystym?
    Już nie?
    Myślę, że rzeczywiście, jak mówisz, po grzechu też nie jest niemożliwa ta harmonia, też można widzieć rzeczy ważne, tylko chodziło mi o to, żeby się nie dziwić, że o tę prostotę jest trudniej.
    Czy wróciła prostota w przekazie? Chyba nie wszędzie.
    Jeśli chodzi o księży kaznodziei, to wolałabym nie tyle prostotę w przekazie Słowa Bożego, co głoszenie egzystencjalne, jak kiedyś mówiłam Józefowi : co konkretnie, tu i teraz usłyszane Słowo mówi do mnie i do ciebie, czego dotyka w moim życiu, do czego wzywa, co obiecuje, itd.
    Najpiękniejsze teorie nie wskażą drogi, moim zdaniem, jeśli nie wiem co z tą treścią zrobić, jak zastosować.
    Pozdrawiam 🙂

    #69 Miriam
  70. #68 Ka
    Nie rozumiem. Kochasz, czy nie kochasz tego człowieka?
    Kochasz z wygodnictwa tylko w miarę czystego?
    A tego innego już nie?

    #70 basa
  71. Z wygodnictwa to Pan Jezus na krzyż by nie poszedł…

    #71 basa
  72. #69,70 „Z wygodnictwa /:D/,w miarę czystego” – troszkę zażartowałam.

    #71 Nie porównuj Pana Jezusa do mnie.Jam człowiek tylko /nośnik pierworodnego grzechu/ – biedny i mały.

    #72 Ka
  73. 69,70 Może Mezo „Moje Sacrum” – pomoże

    #73 Ka
  74. #72 Ka
    Ale chyba chcesz iść Jego śladem?

    #74 basa
  75. Ad #73
    Nie rozumiem.
    Czy mogłabyś mi wyjaśnić, co miałaś na myśli?

    #75 basa
  76. #74,75 Tu chyba Ducha Świętego pilna potrzeba /:)/

    #76 Ka
  77. # 76 Ka
    Znowu nie rozumiem, co mi chcesz powiedzieć…
    W 74 spytałam: Ale chyba chcesz iść Jego śladem?
    Odpowiadasz: Tu chyba Ducha Świętego potrzeba.
    Co to znaczy? Chcesz, czy nie chcesz iść Jego śladem?
    W 75 napisałam: Nie rozumiem. Czy mogłabyś mi wyjaśnić, co miałaś na myśli? (ad 73)
    Odpowiedziałaś: Tu chyba Ducha Świętego potrzeba.
    Ale komu?
    Mi czy tobie?
    Tobie, aby wyjaśnić, co Ty miałaś na myśli? Piszesz coś i nie wiesz, co?
    Czy mi? Mi niewątpliwie potrzeba Ducha Świętego, ale niektóre rzeczy wydaje mi się, że mogłabyś mi wytłumaczyć. Szczególnie, gdy pytam, co miałaś na myśli. Bo chyba wiesz, co chcesz powiedzieć?
    I tak właśnie post 76 zamiast mnie wyprowadzić z wątpliwości wprowadza mnie w jeszcze większe zamieszanie.
    Czy o to Ci chodzi, aby pokazać swoją wyższość nade mną?
    Zamiast wyjaśnić, upokorzyć?
    Ale chyba nie, bo na koniec uśmiechasz się.
    Ka proszę, mów do mnie jak do dziecka. 🙂
    Prosto i jasno.

    #77 basa
  78. Ka
    Chcę cię rozumieć/zrozumieć. 🙂

    #78 basa

Sorry, the comment form is closed at this time.


css.php