Sąd Króla – Syna Człowieczego

by bp Zbigniew Kiernikowski

Przed nami Uroczystość Chrystusa Króla. Ewangelia o Sądzie Ostatecznym (Mt 25,31-46). W pozostałych czytaniach staje przed nami Chrystus jako pasterz, który jest wśród rozproszonych owiec i zwycięzcy, które króluje nad wszystkim – łącznie ze śmiercią. On najpierw jest i działa, by gromadzić to, co jest rozproszone – by tworzyć wspólnotę swego Ludu. Przyjdzie jednak czas, kiedy dokona sądu oddzielenia. Dokona go nad wszystkimi narodami. Zasiądzie wówczas na obłokach jako Syn człowieczy pełen chwały.

 

Zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.

Jest to ten sam Syn Człowieczy, który kiedyś znalazł się wśród rozproszonych owiec. My zaś wszyscy to ci, którzy wskutek grzechu zostaliśmy rozproszeni. 

Nasze zagubienie i rozproszenie

 Szatan przez grzech zdołał wpoić w nas przekonanie, że każdy z nas może być jak Bóg. Każdy z nas, zwiedzionych przez szatana, na „podwórku” swego życia chce pokazać, iż jest panem i władcą choćby małej przestrzeni życiowej. Chce to urzeczywistniać i demonstrować – i to czasem wbrew drugiemu człowiekowi. Dlatego też żyjemy w rozproszeniu, bo każdy szuka swego. Każdy też szuka odpowiedniego dla siebie „władcy”, który by go chronił i zabezpieczał. Mogą to być osoby, ideologie czy koncepcje życia – rzeczywiście jakoś nas to ochrania, ale równocześnie oddziela od drugiego człowieka i wprowadza w wewnętrzne i zewnętrzne rozproszenie.  Szukamy wówczas tych mocniejszych, którym z takiej czy innej racji, w taki czy inny sposób powierzamy część naszej władzy, by panowali nad nami. Wybieramy tych najlepszych – według naszego rozeznania – by nam jak najlepiej urządzali życie, by nam było jak najwygodniej, jak najbezpieczniej. Czynimy tak, ponieważ sami nie jesteśmy w stanie inaczej zorganizować naszego życia. Każdy czyni w dużej mierze wszystko według siebie, według własnego planu. Okazuje się zaś, że są słabsi. Są tacy, którzy nie podążają, którzy się zagubią na drogach życia. Może to być z ich winy, może to być wynikiem okoliczności czy nawet skutkiem winy innych. Są potrzebujący pomocy i nie zawsze są dostrzeżeni przez innych, którzy mogliby im pomóc i są tacy, którzy zostają wykorzystani i uczynieni ostatnimi. 

Jezus Chrystus w swym ziemskim życiu

 Jezus podczas swego ziemskiego życia najpierw objawiał prawdę, nauczał, czynił cuda. Wszyscy chcieli Go jakoś wykorzystać dla siebie – każdy chciał jakiegoś cudu dla siebie, stawał przed Nim z oczekiwaniami, a nawet pretensjami. On wiele z tych oczekiwań zaspokoił. Nie po to On jednak przyszedł. To, co najważniejsze z Jego bycia pośród nas dokonało się wtedy, gdy znalazł się pośród nas jako maluczki  – aż  do tego stopnia, że pozwolił się przez nas ukrzyżować.  

To wtedy stanął najbliżej każdego człowieka. Każdy z nas bowiem miał i ma swoją wizję Boga: Piłat i Kajfasz, Piotr i Judasz, setnik pod krzyżem i Longinus, który przebił Jego bok. . .  Wtedy to Jezus znalazł się najbardziej pośród nas i my wszyscy uczyniliśmy z Nim to, co chcieliśmy (por. Mt 17,12). Wtedy On się znalazł najbardziej pośród nas i dla nas. Stanął niejako obok każdego z nas i każdy z nas mógł na Nim wykonać swoją władzę, albo czuć się jako ten, nad kim inni wykonują władzę. On – po Zmartwychwstaniu – każdemu, kto przed Nim staje i widzi zadane Mu rany, przebacza i daje moc Ducha Świętego na niesienie przebaczenia innym. Stał się odrzuconym, najmniejszym, by otworzyć drogę przebaczenia.

Jezus Chrystus przez wieki

To, co stało się z Jezusem w Jego ziemskim życiu, dzieje się przez wieki. On jest w potrzebujących, cierpiących, ostatnich. On jest w swoich braciach najmniejszych. Pozwala nam to lepiej zrozumieć owa prorocza mowa – czytana właśnie w Uroczystość Chrystusa Króla. W tej mowie Jezus przedstawia siebie jako utożsamionego z potrzebującymi i maluczkimi, ostatnimi, których nazwie swoimi braćmi.

W czasie owego sądu narodów rzucają się w oczy przede wszystkim dwie grupy. Jedni po prawej drudzy po lewej stronie. Każdy odruchowo chciałby się znaleźć po prawej stronie. Jest jednak, co prawda mało widoczna, ale najważniejsza trzecia grupa. Są to najmniejsi bracia Jezusa. Oni są z Nim. On był z nimi w czasie ich doświadczenia. Oni nie podlegają sądowi. Oni teraz stanowią kryterium dokonującego się sądu nad narodami. W caszei ziemskiego życia stali się oni dla jednych okazją, by im nieśli pomoc. Ci niosący pomoc maluczkim stanęli teraz po prawej stronie. Byli jednak tacy, którzy maluczkich nie zauważyli, nie wyświadczyli im pomocy. Może czasem wręcz przeciwnie. Ci stają teraz po lewej stronie.

Warto się pytać o swoje miejsce – szansa dana światu przez maluczkich

Jak długo żyjemy tutaj na ziemi, mamy możliwość przystępowania do Jezusa, jako Jego uczniowie i bracia. Warunek: przyjmować tak jak On rolę najmniejszych, potrzebujących, odrzuconych, prześladowanych, którzy nie użyją przemocy, lecz czekają na pomoc. Jeśli nie przystąpimy do Jezusa i nie wejdziemy w Jego historię bycia maluczkim, mamy też stale szansę pomagać maluczkim. Jest to szansa dana nawet tym, którzy Jezusa nie znają. Może jednak się dziać tak, że staniemy obojętni wobec maluczkich – nie znając i ignorując Jezusa, który stał się ich Bratem – i w ten sposób rozminąć się z Nim. Nie jest wykluczone, że może to być rozminięcie definitywne. 

Maluczcy, najmniejsi bracia Jezusa, są potrzebni w świecie, by dać szansę nawrócenie ludziom zagubionym i zadufanym w sobie. Darem dla świata są maluczcy uczniowie Jezusa – ci, którzy świadomie do Niego przystąpili i o tym świadczą. Oni też nadają sens życia także tym, którzy przez innych zostali uczynionymi maluczkimi. Jedni i drudzy są szansą i ostrzeżeniem dla wszystkich pozostałych.

Miejmy oczy otwarte na prawdę o królowaniu Chrystusa.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

63 komentarze

  1. Dziękuję za wskazanie trzeciej grupy.
    Pozdrawiam

    #1 julia
  2. Nie umiem chyba skomentować.Myślę że ta 3 -cia grupa,to ta przez człowieka najokrótniej katowana.Dobrze że to cierpienie już poza nimi.Moje miejsce?Dokładnie jakie mi /święci i Bóg/ wyznaczą.Nie umiem się targować,targ już zawiera dla mnie cząstkę jakiegoś oszustwa.Uczciwym należy być.Przede wszystkim dla siebie.Wszak to o swoją duszę walczymy.

    #2 K.
  3. Zanim Pan Jezus przyjdzie na Sąd, musi być Odstępstwwo jakie zapowiedział św. Paweł – 2Tes. 2-9. To Odstępstwo się już dokonało.
    Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

    #3 katolik
  4. Księże Biskupie i wszyscy którzy piszecie na tym blogu proszę o modlitwę. Od przyszłego poniedziałku idę na chemioterapię, potem na operację i radioterapię, niestety nowotwór znów się objawił, nie wyobrażam sobie tej męki, ale Bóg przewidzi jak przewidział sytuację Abrahama, kiedy musiał ofiarować swojego syna. Te słowa:”Chrystus przedstawia siebie jako utożsamionego z potrzebującymi i maluczkimi, ostatnimi, których nazwie swoimi braćmi” pomagają mi. Ta sytuacja mnie kompletnie przerasta, ale ” przyjmować tak jak On rolę najmniejszych” którzy nic już nie mogą to pewnie moja misja, a wy mi pomóżcie modlitwą

    #4 lipka
  5. Ad #4 lipka
    Tak jest, obiecuję. Myślę też, że wielu to uczyni. Szczególnie będę pamiętał podczas Eucharystii. Pozdrawiam od siebie i od tych, którzy wiedzą o Twojej chorobie.
    Bp ZbK

    #5 bp Zbigniew Kiernikowski
  6. lipka,
    będę się za modlił za Ciebie!

    #6 Zbyszek
  7. #3 katolik
    „To Odstępstwo się już dokonało”
    Dlaczego tak uważasz?
    Św. Paweł wcześniej pisze:
    „Albowiem już działa tajemnica bezbożności” (2Tes 2,7).W komentarzu czytam, że te słowa mogą dotyczyć zagrożeń wiary adresatów, niekoniecznie czasów ostatecznych.
    2Tm 2,3 śpiewa:
    „Wojna,wojna, wojna, wojna.
    Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony!
    Kładę przed tobą życie i śmierć, miłość, nienawiść, dobro i zło.
    Kładę przed tobą dwie drogi życia, kłamstwo i prawdę, dzień i noc.
    Wojna…”
    Wojna toczy się we mnie.
    Tak rozumiane słowa bardziej do mnie przemawiają…
    Pozdrawiam 🙂

    #7 julia
  8. Czy pisząc komentarze na blogu można mieć szansę na bycie wśród „braci Jezusa najmniejszych”?

    #8 julia
  9. Dziękuję Księdzu Biskupowi za to rozważanie. Kiedyś usłyszałam w homilii o bogaczu i Łazarzu to, że bogacz nawet gdy znalazł się w niebie, nadal nie zauważał Łazarza – choć pomocy oczekiwał de facto od Łazarza, to nie do niego się zwrócił z prośbą o pomoc, lecz do Abrahama, mając nadal w sercu pogardę dla Łazarza.
    Ja w swojej pracy widzę, jak łatwo nie dostrzegać maluczkich, którzy są intelektualnie niemocni. Jak łatwo o to, żeby źle potraktować studenta czy ucznia – tylko dlatego, że jest niezbyt uzdolniony. Matematyka jest takim szczególnym przedmiotem, w którym ludzie czasem wkładają ogrom pracy i nie widać wcale jej efektów.
    A przecież nasze uzdolnienia dane nam są po to, by nimi służyć, a nie po to by nad innymi triumfować. Dziękuję Bogu za to, że mi w mojej pracy pozwala zajmować ostatnie miejsce, że mam takie problemy z robieniem doktoratu i wiele upokorzeń z tego powodu. Kiedyś nie rozumiałam i buntowałam się, czemu mnie Bóg wzywa do robienia doktoratu, a tak mało mi daje zdolności. Dziś widzę, że to lekarstwo na moje zadufanie w sobie. Upokorzenia w „karierze” naukowej pozwalają mi inaczej postrzegać moich studentów i nie patrzeć na nich z politowaniem, ale dostrzegać ich trud. Dziękuję Bogu za maluczkich – za moich młodych braci i siostry ze wspólnoty, którzy mnie czasem proszą o pomoc z matematyki – bo mogę widzieć, ile trudu i nerwów kosztuje ich przygotowanie się do sprawdzianu.

    #9 Fasola
  10. sprostowanie: „bogacz, kiedy znalazł się w niebie” – miało być oczywiście „bogacz, kiedy znalazł się w piekle”
    Lipka, dołączam się do modlitwy za Ciebie.

    #10 Fasola
  11. Bądź silna Lipko.

    #11 K.
  12. Lipka, jestem z tobą.

    #12 basa
  13. lipka,
    Ja również będę pamiętać o Tobie w modlitwie!
    Pozdrawiam.

    #13 Justyna
  14. Lipka…przypuszczam, że znam tę piosenkę, której melodii nie mogę zapamiętać…

    #14 człowiek bez imienia
  15. Lipka, jakbyś potrzebowała pomocy napisz. W P6 jest mój adres. Jestem lekarzem, co prawda jedynie rodzinnym i na prowincji,więc o niewielkich możliwościach, ale gdybym mogła ci pomóc, to spróbuję to zrobić.

    #15 basa
  16. lipka, i ja obiecuję modlitwę.

    #16 U.
  17. Lipka, PAMIĘTAJ: BĘDZIE DOBRZE 🙂

    #17 julia
  18. Ad #8 julia
    Julio!
    Pisanie komentarzy na tym blogu samo w sobie ani samo z siebie nie przyczni się do tego, aby być zaliczonym do „najmniejszych braci Jezusa”, ani też w tym nie przszkodzi. Jednakże dokonująca się tutaj wymiana zdań i towarzyszące jej refleksje mogą każdemu z nas pomóc wykorzystać szansę ku temu, kiedy nadarzy się stosowna okazja. Okazji zaś do tego, by być „potraktowanym” przez innych jako maluczcy, jest wiele. Czy wykorzystujemy to jako propzycję wejścia w stan i rolę „najmniejszych braci Jezusa”, zależy każdorazowo od każdego z nas. W tym też chcemy sobie pomagać, by nie tracić tej specyficznej i oryginalnej szansy.
    Pozdrawiam!
    Bp ZbK

    #18 bp Zbigniew Kiernikowski
  19. Hehe,Księże Biskupie ja mogę zrezygnować z potraktowania mnie „maluczkim” :D.Lojalnie mówię,mogę być wielka /noo w duszy oczywiście/,jestem wielka :P.Człowiek ogólnie wielkim jest 😀

    #19 K.
  20. Dziękuję za rozwianie (dziś) wątpliwości.
    Pozdrawiam 🙂

    #20 julia
  21. Królestwo nie z tego świata… Król poddany-bez poddanych! Wszechmogący maluczki-wywyższony w uniżeniu. Pośród trudności’ błogosławmy PANA

    #21 wojownik Pana
  22. A ja mam pytania dotyczące wczorajszej Ewangelii św. Łukasza 20,34-37:
    – Czy należy patrzeć na osoby konsekrowane jak na równe Aniołom?
    Czy małżeństwo jest czymś „niższym”?
    Anna, korzystająca z komputera Cioci.

    #22 Anka
  23. # 4 Lipka . Droga Lipko zobacz: Izajasza 53,4-5 Lecz On sie obarczył naszym cierpieniem, On dzwigał nasze bolesci, … Lecz On był przebity za nasze grzechy,zdruzgotany za nasze winy. Spadła nan chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze uzdrowienie… 1 P 2,24…Krwia Jego ran zostaliscie uleczeni.uchwyć sie Jezusa,i tylko Jego jak kobieta chora na krwotok(Łk 8 43-48)Dla Niego nie ma rzeczy niemozliwych.On uzdrawiał chorych.Hebrajczyków 13,8,,Jezus Chrystus jest ten sam wczoraj i dzis, ten sam takze na wieki”
    Pamietam w modlitwie.Bedzie dobrze.

    #23 UP
  24. Gdyby Królestwo było TYM światem,byłoby kawałkiem brudu nie Królestwem.Czyż to nie brud panoszy się tu najbardziej?WYCHWALAJMY PANA.On dobrocią mądrość wnosi w nas.

    #24 K.
  25. Dziękuję wam i liczę na was, będę w miarę możliwości informować was co ze mną się dzieje. Basa chęnie skontaktuję się z Tobą ale nie wiem jak szukać Twojego adresu

    #25 lipka
  26. lipka, ja też obiecuję modlitwę, aby żywa obecność Chrystusa w tobie przerosła to, co ciebie przerasta; i abyś wypełniła swoją misię 🙂

    #26 Małgorzata fmm
  27. Rozważając dzis to Słowo zdałam sobie sprawę, jak często to Bóg klęka przede mną (!),żeby mnie zdobyć dla Siebie.A ja, nawet gdy chcę być malutka, to tak zeby inni to dostrzegli, czyli żeby w ich oczach stać się wielka.wielka…pycha.A On mnie kocha…

    #27 gabi
  28. Lipka napisz na adres basa2@op.pl

    #28 basa
  29. To co człowiek daje blizniemu, otrzyma od Boga; miłosc, jednosc zycie i radosc w królestwie niebieskim, bedzie ogladał oblicze BOGA. Jesli jestesmy kiedykolwiek w potrzebie, jak ci najmniejsi” to Sam Pan Jezus staje w naszej obronie jakie to cudowne. Nasza sytacja bycia w potrzebie otwiera szanse drugiemu czlowiekowi spotkania Chrystusa, a drugi czlowiek miłujac mnie i przyjmujac mnie, przyjmuje tym samym Chrystusa. Człowiek nosi w sobie nie tylko potrzeby materialno -cielesne, ale nosi w sobie takze potrzeby psychiczne i duchowe; potrzebe dobra, piekna, prawdy, sprawiedliwosci przebaczeniai i miłosci miłosiernej.

    #29 M grzesznik
  30. Ks bp napisał, że maluczcy nie podlegają sądowi. Mam pytanie: czy należy to rozumieć w przenośni czy też dosłownie -czyli, iż maluczkich nie dotyczy sąd ostateczny, a więc od razu po śmierci idą do nieba ?

    #30 Michał
  31. Myślę, Michale, że Sąd Ostateczny dotyczy wszystkich (maluczcy też tam będą).”Będzie on — jak twierdzą teologowie — ujawnieniem historycznych owoców naszego postępowania, czyli tego, co każdy pozostawił po sobie na tym świecie. Każdy bowiem człowiek ma wpływ na innych.(…)Dobra lub zła książka może formować do końca świata wielu ludzi, których albo będzie pobudzać do świętości, albo do grzechu”.
    Więc dotyczy maluczkich, co nie przeczy temu, że po śmierci trafiają do nieba. „Los człowieka ustala się ostatecznie w momencie śmierci, gdyż już wtedy ukształtowana jest albo miłość, albo nienawiść, czyli postawy, od których zależy nasza wieczność. Tak więc zaraz po śmierci oczekuje człowieka albo uszczęśliwiające oglądanie Boga, albo wieczne oddalenie od Niego, czyli piekło, albo czasowe oczyszczenie, zwane czyśćcem”.
    Cytowałam za stroną:
    http://www.teologia.pl/m_k/zag08-3.htm#1
    Pozdrawiam 🙂

    #31 julia
  32. Jezus nie mówi: Wy, katolicy pójdźcie do królestwa
    A Wy, prawosławni, muzułmanie, Żydzi, protestanci itp. – idźcie precz. Rozlicza tu raczej uczynki niż wiarę. Co to znaczy?

    #32 Agnieszka
  33. Dokładnie Agnieszko!
    To samo mi przyszło do głowy. A może moja teza z poprzedniego wpisu nie była taka głupia (że uczynki i wiara to jedno)?
    🙂

    #33 Zbyszek
  34. #32 Agnieszko, może trochę wyjaśni Ci cytat:
    „Jest więc tylko jeden Zbawiciel wszystkich: Jezus Chrystus, prawdziwy człowiek i prawdziwy Bóg – Logos, Słowo Boże. Jeśli więc ktoś osiąga zbawienie – chociaż urodził się w religii niechrześcijańskiej – to dostępuje go dzięki Jezusowi Chrystusowi i łasce wysłużonej przez Jego zbawczą Ofiarę. „W tym sensie można i należy twierdzić, że Jezus Chrystus ma szczególne i jedyne, Jemu tylko właściwe, wyłączne, powszechne i absolutne znaczenie i wartość dla rodzaju ludzkiego i jego dziejów. Jezus jest bowiem Słowem Bożym, które stało się człowiekiem dla zbawienia wszystkich. Kierując się taką świadomością wiary, Sobór Watykański II naucza: «Słowo Boże bowiem, przez które wszystko się stało, samo stało się ciałem po to, aby człowiek doskonały ZBAWIŁ WSZYSTKICH i wszystko w sobie złączył. Pan jest celem ludzkich dziejów, punktem, do którego zwracają się pragnienia historii oraz cywilizacji, ośrodkiem rodzaju ludzkiego, weselem wszystkich serc i pełnią pożądań. On jest tym, którego Ojciec wskrzesił z martwych, wywyższył i posadził na swojej prawicy, ustanawiając Go sędzią żywych i umarłych». (Deklaracja Dominus Iesus 15; Sob. Wat. II, Konst. Gaudium et spes, 45.) Więcej informacji znajdziesz na stronie:
    http://www.teologia.pl/m_k/zag04-12.htm#b
    🙂

    #34 julia
  35. Może jeszcze dodam, że katolicy, prawosławni, protestanci – to chrześcijanie (wierzący w Chrystusa – Zbawiciela, Syna Bożego), a
    „Do Kościoła bowiem – według Soboru Watykańskiego II – należą lub są przyporządkowani „zarówno wierni katolicy, jak inni wierzący w Chrystusa, jak wreszcie wszyscy w ogóle ludzie, z łaski Bożej powołani do zbawienia.” (Konst. Lumen gentium 13; por. także 16)” – ta sama strona.
    Przepraszam, że tak dużo piszę, ale problem możliwości zbawienia WSZYSTKICH ludzi interesuje mnie od dawna 🙂

    #35 julia
  36. Z racji zawodowej współpracuję z pewną Chinką, która o chrześcijanach jeśli coś słyszała to niewiele.W pewnej syuacji, gdy nie uzyskała czegoś o co aplikowała mówi do mnie:Zobacz , gdy wcześniej potrzebowałam tego naprawdę Bóg pozwolił abym to otrzymała,teraz nie jest mi to aż tak konieczne i nie uzyskałam zgody.
    W czasach ,gdy wielu chrześcijan mówi o przypadku,losie,siłach natury itp.niechrześcijanka zauważa obecność żywego Boga w jej życiu.Myślę, że rozkład sił na Sądzie Ostatecznym wywoła w nas wszystkich wielkie zdziwienie.

    #36 Grzegorz
  37. Ad #33 Zbyszek, Michał, Julia i inni w sprawie uczynków, wiary i „maluczkich”
    Wiara i uczynki to nie jest to samo, lecz – w chrześcijańskim ujęciu – wiara prowadzi do uczynków, a uczynki dokonywane z wiary, wiarę potwierdzają i czynią ją niejako bardziej operatywną (zob. np. Ga 5,6; por Kol 1,9-11). Wiara bez uczynków jest martwa – czyli praktycznie jej nie ma (zob. Jk 2,17.26). Uczynki zaś czynione bez wiary (np. tylko z powodu woli czy musu zachowania prawa, lub lęku przed jakkolwiek pojętym losem) nie mogą być zaliczone do kategorii uczynków chrześcijańskich (z Ewangelii), jakkolwiek mogą być dobre i zasługujące. Mogą być one niejako przygotowaniem do przyjęcia wiary w Jezusa Chrystusa. Tak np. można rozumieć historię Korneliusza (zob. Dz 10). Chrześcijańskie uczynki zaś biorą swój początek w mocy Ducha (zob. Ga 5,22-25; por. Ef 2,10). Oczywiście ze strony człowieka konieczna jest współpraca, tzn. poddanie się prowadzeniu Ducha Świętego.

    Jeśli to rozumiemy, to łatwiej nam pojąć wymowę sceny Sądu Ostatecznego, w którym „najmniejsi bracia Jezusa” stanowią swoiste kryterium. Są więc trzy grupy. Ci, którzy za życia zignorowali „maluczkich”, bo byli wpatrzeni w siebie, nie dokonali stosownych uczynków i naturalnie nie mieli też wiary. Ci zaś, którzy dostrzegli owych „maluczkich” i okazali im pomoc, mogli to czynić kierując się wiarą, lub innymi racjami, nawet nie mając wiary (z dialogu wynika, że nie znali Jezusa). Natomiast ci, których Jezus nazywa „swoimi najmniejszymi braćmi”, byli w tym ziemskim życiu potrzebującymi pomocy. Racje, z powodu których byli takimi, mogły być różne. Mogli być takimi, gdyż – kierując się wyzwaniem Ewangelii – świadomie przyjęli niesprawiedliwość, nie dochodzili swego, byli prześladowanymi czy wygnańcami. Stanęli wówczas – kierowani wiarą – po stronie Jezusa. To są ci, którzy przystępują do Jezusa jako uczniowie (zob. Mt 5,1-2; por. Ap 7,14)). Mogą wśród tych „maluczkich” być także tacy, którzy z innych racji stali się takimi, bo np. nie mogli się wybronić, nie mieli siły przebicia, zostali pokrzywdzeni – nie koniecznie z powodu Jezusa. Im też Jezus nie odmawia dostępu do siebie. Dzieje się to w tajemniczy i dla nas zakryty sposób. Są oni jakby anonimowymi czy raczej nieświadomymi świadkami obecności Jezusa w świecie. „Objawią” się podczas Sądu.

    W czasie naszego ziemskiego życia dochodzą w każdym z nas zapewne wszystkie trzy kategorie postaw:
    1. Gotowość niesienia pomocy „maluczkim” i spełnienie owych uczynków, które mają wartość w oczach Sędziego (ale nie koniecznie są uczynkami wiary).
    2. Obojętność wobec maluczkich i ignorowanie ich a w konsekwencji brak uczynków.
    3. Przyjmowanie postawy maluczkich, czyli przystępowanie do Jezusa, by być jednym z Jego braci najmniejszych. Tę ostatnią postawę można mieć w sobie tylko w mocy wiary w Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Wszystko, co się będzie dokonywało w człowieku tak wierzącym i przyjmującym taką postawę, będzie ciągiem uczynków z wiary. Będą to nie tylko uczynki posługujące innym, ale przede wszystkim „uczynki” znoszenia konsekwencji zła (grzechu) innych. Do tego właśnie potrzeba szczególnie wiary i mocy Ducha Świętego.

    W ostatecznym zaś rozrachunku – Sądzie Ostatecznym – będzie liczyło się to. która z tych tendencji w każdym z nas okaże się dominującą i ostateczną.
    Naturalnie trzeba by tu jeszcze wielu dopowiedzeń, ale byłoby za długo.
    Pozdrawiam!
    Bp ZbK

    #37 bp Zbigniew Kiernikowski
  38. Dokładnie o to mi chodziło: „a uczynki dokonywane z wiary, wiarę potwierdzają”
    🙂

    #38 Zbyszek
  39. Teraz rozumiem. Dziękuję bp ZK

    #39 Agnieszka
  40. „W czasie naszego ziemskiego życia dochodzą w każdym z nas ZAPEWNE wszystkie trzy kategorie postaw”
    Widzę u siebie NA PEWNO wszystkie trzy postawy:
    – gotowość i niesienie pomocy „maluczkim”;
    – obojętność wobec nich (niestety…);
    – przystępuję do Jezusa, by znosić konsekwencje grzechu innych.
    I te postawy obserwuję wobec TEJ SAMEJ osoby, która jest obok.
    A ta osoba raz potrzebuje pomocy, innym razem znowu rani mnie – a ja to znoszę (lub nie).
    Pozdrawiam 🙂

    #40 julia
  41. Jestem bardzo zadowolony z tych komentarzy ciesze sie, ze az tylu to slowo poruszylo. Mnie rowniez to slowo dotyka konkretne o uczynkach. Chcialbym sie tym podzielic, a nie pochwalic, bo jestem slabym czlowiekiem. Pewnego razu ktos prosil mnie o jalmuzne i dalem pewna sume. Okazalo sie, ze nastepnego dnia dostalem 10 krotnie tyle ile dalem. Nastepnym razem ktos prosi mie o pieniadze, i nie daje i od tej pory wypatruję tej osoby, a jej nie ma. I nato przychodzi to slowo. Mysle ze musze przed Panem stanac w prawdzie, ze jestem slaby i grzeszny, aby On mogl mnie podniesć z moich slabosci.

    #41 grzes
  42. HA! Zawsze byłam „ta gotowa” :DDD

    #42 K.
  43. Wiecie co,z „maluczkim” to tak jest że choćby człowiek był najmniejszy,zawsze dostrzeże jeszcze mniejszego.Przypatrzcie się np.bezdomnym,choć nic nie mają,chętnie służą pomocą jeszcze mniej mającym.I tak się zastanawiam,kto z nas może powiedzieć że nie jest „malutki”?Prezydent?W pewnym zakresie owszem,ale tylko w pewnym zakresie.Wszyscy „maluczcy” jesteśmy.

    #43 K.
  44. “Są więc trzy grupy.
    · Ci, którzy za życia zignorowali “maluczkich”,…
    · Ci zaś, którzy dostrzegli owych „maluczkich” i okazali im pomoc,..
    · Natomiast ci, których Jezus nazywa „swoimi najmniejszymi braćmi”, byli w tym ziemskim życiu potrzebującymi pomocy… Mogą wśród tych „maluczkich” być także tacy, którzy z innych racji stali się takimi, bo np. nie mogli się wybronić, nie mieli siły przebicia, zostali pokrzywdzeni – nie koniecznie z powodu Jezusa. Im też Jezus nie odmawia dostępu do siebie.”

    Czy, przy tak precyzyjnym okresleniu i zawezeniu, szczegolnie ‘maluczkich’, nie nasuwa sie pytanie, a gdzie sa ci co pomagali innym, wlasnie tym ktorzy w ogole nie wierza i nie chca wierzyc, czy za to juz nie ma nagrody?

    #44 Jurek
  45. Trzy grupy na Ziemi i to jest prawda, można tak nazywać świat.

    #45 człowiek bez imienia
  46. Chciałabym podzielić się wrażeniami z pogrzebu naszej siostry ze wspólnoty. Pogrzeby neokatechumenalne są szczególnym wydarzeniem, myślę że one najbardziej poruszają ludzi. Radość z tego że nasza siostra jest już u Pana jest świadectwem wiary i zaufania Bogu. Śmierć nie jest przerażająca dla tych którzy kochają Boga, bo pragną oni być blisko Niego. Dla mnie najpiękniejszą pieśnią neokatechumenalną jest śpiewana na pogrzebach i nie tylko:
    „Weź mnie do nieba, weź mnie do nieba o mój Panie. Albowiem umrzeć, jest dla mnie na pewno lepiej. Jest dla mnie na pewno lepiej przebywać z Tobą, przebywać z Tobą”.
    Droga Lipko będę się za ciebie modlić by Bóg dawał ci siłę i pokój w tym zmaganiu z chorobą.
    Alicja

    #46 Alicja
  47. Ja mam pytanie:
    Czy w tym roku także będą w KRP rozważania na dni Adwentu jak w tamtym ?

    #47 basa
  48. #43 Jurku,
    Maluczkimi są ci, którzy „potrzebują pomocy”. Sam zacytowałeś to zdanie. Dalsze zdania nic nie mówią o WIERZE maluczkich. Ks Bp pisze natomiast, że z różnych powodów są „maluczkimi” – „niekoniecznie z powodu Jezusa”. I to też cytujesz. I dalej czytamy o tych właśnie maluczkich:
    „Są oni jakby anonimowymi czy raczej NIEŚWIADOMYMI świadkami obecności Jezusa w świecie” (rozumiem, że nie słyszeli o Jezusie, nie wierzą w Niego).
    Więc… ja wyciągam wniosek – nagrodzona będzie gotowość i niesienie pomocy maluczkim (wierzącym, niewierzącym, nie chcącym wierzyć)…
    Inną sprawą jest DOBROWOLNE PRZYJMOWANIE postawy maluczkich.
    „Tę (…) postawę można mieć w sobie tylko w mocy wiary w Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego”.
    Pozdrawiam 🙂

    #48 julia
  49. Ad #43 Jurek
    Jurku!
    Ci, którzy pomagali innym, to ci, którzy pomagali niezależnie od tego, komu pomagali – czy to wierzącym czy niewierzącym, przyjaciołom, czy nieprzyjaciołom. To ci, którzy pomagali kierując się ludzkim odruchem litości czy jakoś wykalkulowaniem spełniania i zaliczania dobrych uczynków czy też kierując się przesłaniem ewangelijnym i świadomie niosąc pomoc ze względu na Jezusa. Istotne jest to, że nieśli pomoc, nawet jeśli nie znali Jezusa. Powołanie ich na prawą stronę w czasie Sądu jako błogosławionych jest przewidziane dla nich wszystkich, dla wszystkich takich.
    Co zaś do nagrody możemy się domyślać, że obfitość nagrody, będzie stosowna do „wielkości” (pojemności) ich serca. Jednakże nawet jeśli to będzie w różnej mierze (ilości), będzie to zawsze pełnia.
    Podobnie, ale odwrotnie (negatywnie), odnosi się to do tych, którzy nie usłużyli. Niezależnie od tego kim oni byli i komu oni nie pomogli. Możemy też się domyślać, iż przeżywanie przez nich braku szczęścia (przeklęcia), będzie proporcjonalne do ich zamknięcia się w sobie. Po prostu zostali oszukanii w soebie i przez siebie. Nie otworzyli się na drugiego człowieka (a w tym tkwi istota obrazu i podobieństwa Boga w człowieku).
    Także maluczcy to też niejednorodna grupa (wyjściowo). To maluczcy można pwiedzieć wszelkiego rodzaju. Naturalnie w pierwszym rzędzie ci, którzy świadomie przystąpili do Jezusa, by stawać się Jego uczniami, tzn. przyjmować logikę błogosławieństw (Kazania na Górze, pójścia za Jezusem). Dalej są wszyscy ci, którzy nawet nie poznawszy Jezusa weszli sami na drogę bycia małym i niejako w tym kluczu przeżywali swoje człowieczeństwo; mogą dalej być tutaj także ci, którzy zostali przez innych uczynieni takimi tzn. maluczkimi, pozbawionymi praw itp. To nie oni wybrali pójście za Jezusem, lecz to Jezus niejako przyszedł do ich uniżonego człowieczeństwa, by temu ich uniżonemu człowieczeństwu nadać sens, wartość itp. Oni będą tymi braćmi Jezusa, na ile w pewnym momencie życia lub nawet śmierci zaakceptują to Jego przyjście do nich przez bycie maluczkim. Dla nich nagrodę jest odkrycie (odkrywanie) bycia razem z Jezusem, jako Jego bracia.
    Wydaje się, że te trzy kategorie są w stanie objąć wszystkich ludzi niezależnie od ich wiary czy religii, niezależnie od statusu czy stanu ich życia.
    Wierzący w Chrystusa są – na zasadzie ich wiary i Chrztu – powołani, by być „najmniejszymi braćmi Jezusa”. Nie jest to jednak automatyczny wynik Chrztu. Jest to kwestia codziennego i trwającego przez całe życie przystępowania do Jezusa (zob. np. Mt 11,25-30). Nie jest jednak wykluczone, że chrześcijanie mogą z tej logiki udzielonej im w Ewangelii i w Chrzcie św. i pozostałych sakramentach, nie (s)korzystać i wtedy przeżywają swoje życie, jako ci, którzy praktycznie nie znają Jezusa (nie zaakceptowali Jego ducha) i w konsekwencji, w różnych sytuacjach zachowywali się wg innych kryteriów (na podobieństwo narodów). A więc pomagali maluczkim lub nie pomagali. Według tego też będą sądzeni.
    Jest mój artykuł na ten temat: Miłosierdzie objawione w maluczkich. Nie pamiętam teraz, gdzie był publikowany. Podam to, gdy będę mógł sprawdzić.
    Te kategorie nie są zdefiniowanymi a priori. One są jakby otwartymi stylami, czy programami, w których człowiek siebie odnajduje, w nie wchodzi czy z nich ucieka. Jest to dynamika powszechnego zbawienia. Syn Człowieczy ma ostatecznie władzę nad wszystkimi. Dobrze jest o tym wiedzieć wcześniej – taki sens ma ta ewangelijna mowa prorocza Jezusa.
    Pozdrawiam!
    Bp ZbK

    #49 bp Zbigniew Kiernikowski
  50. A oto artykuł o Miłosierdziu objawionym w maluczkich 🙂
    http://www.diecezja.siedlce.pl/download/biskup/pub_13.doc

    #50 Zbyszek
  51. …Darem dla swiata sa maluczcy uczniowie Jezusa-ci,którzy SWIADOMIE do Niego przystapili i o tym swiadcza.Zacytuje słowa które powiedział Kard.Leon J.Suenens-przyszłosc Koscioła i Chrzescijanstwa zalezy od głebi zycia kazdego chrzescijanina. Nawrócenie polega na tym,ze pozwalamy Chrystusowi wpełni byc w sobie.Zaczynamy byc chrzescijanami,czyli Chrystusowymi.Trzeba abysmy patrzyli oczyma Chrystusa,abysmy mówili ustami Chrystusa, abysmy kochali sercem Chrystusa…Istota odnowy jest wiec przynaleznosc całkowita,absolutna do Chrystusa…W wieku dojrzałym nalezy przyjac zupełnie swiadomie, (potwierdzajac swój chrzest i swoje bierzmowanie), rzeczywistosc Ducha Sw.
    Pozdrawiam

    #51 UP
  52. Dzieki za odpowiedzi ks biskupowi i Juli i innym. Jednak wciaz mam jakis niedosyt.
    Np. Dzis dawalem jedzenie Elzbiecie, Polce, pijaczce, w ‚housing commission’, czyli domach panstwowych, zapewne na zasilku. Tym razem na moj gust, byla zbyt wybredna, wziela kilka rzeczy, gdy jej zaproponowalem jajka, spytala sie:
    · czy sa swieze,
    · sa swieze, ale jestes zbyt wybredna, moze innym razem (jak cos wreszcie zrozumiesz.
    Kiedy je proponuje Msze sw. katechezy to mowi, ze nie ma czasu. Odjezdzajac pomyslalem, zycie nie polega na ciaglym wyciaganiu rak, zadaniu i braniu, ale na dawaniu, jak to tym ludziom inaczej wytlumaczyc. Szczegolnie ludzie z marginesu, ale wlasnie z Europy wschodniej maja taka mentalnosc, ze im sie wciaz nalezy. Australijczycy, sa bardziej wdzieczni. Jesli mam wybierac to komu raczej pomagac, nie mysle, ze moja rola jest rozrozniac, aczkolwiek preferuje pomagac i czesto innym (nie wiem czy wlasnie tym ‚maluczkim’) mowie, przyjdz na Msze sw, tam P. Jezus na ciebie codziennie czeka, tam dostaniesz wiecej, takze po Mszy sw.
    W czwartek w nocy:
    ‚…pozniej Tery , Jason, doszedl Tom Chorwat, a pozniej Tw? z Wietnamu. Tery pytala sie:
    · gdzie byl Bog jak 20 lat temu chowalam swojego 8 – letniego syna, gdy umieral na raka;
    · Bog plakal z Toba, Boga nikt nie zrozumie, cierpienia nie da sie wyjasnic, ale przytocze ci ksiege Hioba – ksiege mojego zycia;
    · odpowiedz mi gdzie byl Bog, ty mowisz mi i przytaczasz opowiadania (HERSAY) z Biblii.
    · Hi 42, ‘ODPOWIEDŹ HIOBA
    1 Hiob na to odpowiedział Panu, i rzekł:
    2 «Wiem, że Ty wszystko możesz,
    co zamyślasz, potrafisz uczynić.
    3 Kto przesłania zamiar nierozumnie?1
    O rzeczach wzniosłych mówiłem.
    To zbyt cudowne. Ja nie rozumiem.
    4 Posłuchaj, proszę. Pozwól mi mówić!
    Chcę spytać. Racz odpowiedzieć!
    5 DOTĄD CIĘ ZNAŁEM ZE SŁYSZENIA, (HERSAY)
    OBECNIE UJRZAŁEM CIĘ WZROKIEM,
    6 stąd odwołuję, co powiedziałem,
    kajam się w prochu i w popiele».’

    Nie czytalas a uzylas dosc rzadkiego slowa ‘HERSAY’ z tej ksiegi, ktore za chwile przytoczylem.’

    #52 Jurek
  53. Cieszę się, że w okresie oswajania się ze śmiercią, odnalazłam stronę Ks.Biskupa.Chcę być „jedną z najmniejszych” i świadomie przynależeć do Chrystusa. Tego, którego wprzódy ukrzyżowałam, oplułam i wzgardziłam. Chcę klęczeć pod Jego Krzyżem, przy Jego grobie i czekać na Jego powtórne przyjście.
    Ps. Lipko, rozumiem Twoją sytuację i z miłości do Boga Stworzyciela i Ciebie, dołączam się do modlitwy: niech Jezus Chrystus, lekarz naszych serc, dusz i ciał, obdarzy Cię potrzebnymi łaskami.

    #53 AWM
  54. #45
    To naprawdę świetny żart Alicjo. Mam nadzieję, że i Lipko Ty potraktowałaś to jako doskonały żart.

    A teraz już z mniejszą dozą humoru: choroba to rzecz przykra, nie wiemy kogo i kiedy dosięga. Jest coś takiego, co się nazywa subiektywnym stanem zdrowia (tak samo po angielsku Jurek). Strategia polegająca na przyjmowaniu krzyża może jest i dobra. Jeśli jest pogodzeniem się z chorobą, to po co się leczyć? żyjemy tu i teraz, a wiara może kształtować nasze postępowanie w nadziei i powinna. Nie powinna jednak wpływać na proces leczenia w ten sposób, że powoduje pogodzenie się z wyrokiem.
    Życzę myślenia o przyszłości w zdrowiu i szczęściu, dążenia do odkrycia przyjemnej strony podążania w nadziei.

    #54 człowiek bez imienia
  55. Człowieku bez imienia
    Sytuacja osoby chorej względem życia niczym nie różni się od sytuacji osoby zdrowej.
    Będąc zdrowy wiem że umrę fizycznie i będąc chory wiem to samo.Gdy wierzysz w zmartwychwstanie cieszysz się w każdym momencie życia ziemskiego,dlaczego akurat gdy ktoś umiera masz zawieszać swoją wiarę na kołku i udawać smutnego?
    Nadziei nie mają niewierzący.

    #55 Grzegorz
  56. człowieku bez imienia,
    Alicja pisała o swojej siostrze, więc Twoje uwagi to nietakt. Powstrzymaj się proszę. Co zaś do nadziei i „myślenia o przyszłości w zdrowiu i szczęściu”, to bardzo powierzchownie rozumiesz to o czym naucza JE. A właściwie – czego uczy Jezus Chrystus. Nie uczy On by nieść swój krzyż jako niewolnik i z pretensjami. Uczy by podjąć krzyż razem z Nim i nieść go z radością – doświadczając go jako narzędzie zbawienia i leczenia błędnej koncepcji życia człowieka. Okazuje się wtedy, że można być szczęśliwym nie dlatego, że tworzę i wmawiam sobie złudzenie przyszłej szczęśliwości i radości, bo to jest łatwe ale i … oszukańcze, lecz być szczęśliwym, dlatego że spotyka się Tego, kto uszczęśliwia. Umieć być szczęśliwym mimo nieszczęść. Bo to ma sens, choć nie w pełni go dzisiaj nie pojmuję!
    🙂

    #56 Zbyszek
  57. J 11, ‘11 To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić». 12 Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». 13 Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. 14 Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, 15 ALE RADUJĘ SIĘ, ŻE MNIE TAM NIE BYŁO, ze względu na was, abyście uwierzyli. LECZ CHODŹMY DO NIEGO!»..
    33 Gdy więc Jezus ujrzał JAK PŁAKAŁA ONA i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzieście go położyli?» 34 Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!». 35 Jezus ZAPŁAKAŁ.’

    Amerykanin Fr dr Thomas Green SJ, kierownik duchowy w seminarium St Hosea w Manila, autor wspanialych ksiazek m. in. ‚Drinking from Dry Well’, ‚When Well Goes Dry’, ‚In the Market Place’ n/t jak rozrozniac Wole Boza, opartych na Sw. Ignacym, Sw. Teresie, Sw. Janie od Krzyza w rekolekcjach dla siostr mowil (mam 3 tasmy), co mowic na pogrzebie, szczegolnie gdy ktos rozpacza. Na pewno nie, gdybys mial/a wiare, byc nie plakal/a. Lepiej nie mowic nic, jesli chca, to sami poprosza, o rade o mowe. Najlepiej po prostu z nimi byc.

    #57 Jurek
  58. Zgadzam się z Jurkiem. Lepiej nie mówić nic. I z moich obserwacji – dobrze jest pozwolić im wypowiedzieć swój żal.

    #58 basa
  59. czlowieku bez imienia
    Przyjmowanie choroby nie jest strategią lecz lepszą nadzieją. Ona na prawdę istnieje 🙂
    Alicjo
    Też bardzo lubię tę pieśń, ona mi pomaga.
    Kiedyś szczególnie, byłam daleko od domu, chora, nic nie pomaga, czuję się źle i wyglądam okropnie zwłaszcza rano. Śniadanie przyniosła mi dwójka małych dzieci 8 lat i każde wzięło krzesełko, gitarę i zaczęli grać i śpiewać tę pieśń. Jej wymowa w połączeniu z miłością dzieci była zwielokrotniona, a ból jakoś połączył się z radością.
    Księże Biskupie,
    wspominam dziś jak żywo reagowałam na tę Ewangelię i jej wyjaśnienie pierwszy raz wiele lat temu, jak byłam urzeczona i zafascynowana, że można być jedno z Jezusem tu na ziemii, jak mnie ona pociągnęła bardzo. Dziś z radością patrzę na to, co się z niej spełniło, to co świadomie i inne mimo woli… Bo Pan znał moje pragnienia, a widzę, że z tego małego miejsca mogę świadczyć innym o miłości Pana – słuchają i wierzą mi, którzy mnie znają. Tymczasem gdy odnoszę sukcesy wzbudzam zazdrość lub co najwyżej życzliwość tych, którzy doceniają wkład pracy i wysiłek.

    #59 AnnaK
  60. Widzisz Zbyszku? Wyjaśniło się.
    Nie ma za co Alicjo. Takie uroczystości służą uspokojeniu żyjących i są potrzebne głównie żywym, bo Oni już wiedzą wszystko…albo nic (to jako poganin)

    #60 człowiek bez imienia
  61. #46 basa
    odpowiedź na Twoje pytanie znajdziesz na stronie:
    http://radiopodlasie.pl/index.php?m=136&idw=3032
    Pozdrawiam 🙂

    #61 julia
  62. Julio, dziękuję. Znalazłam już wcześniej w ramówce szczegółowej.
    Dla zainteresowanych, żeby już nie skakać po stronach: „cykl rozważań Księdza Biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego do Ewangelii Dnia, zatytułowany: „Światło na mojej ścieżce”. Usłyszymy go codziennie o godz.: 8.50 15.15; i 21.10.” w Katolickim Radio Podlasie

    #62 basa
  63. Księże Biskupie. Proszę powiedzieć, czy ostateczny sens orędzia Jezusa Chrystusa nie jest taki:

    Syn Człowieczy to Każdy Człowiek

    #63 Piotrek

Sorry, the comment form is closed at this time.


css.php