Przeżywamy 34 Niedzielę. Jako ostatnia niedziela roku liturgicznego jest Uroczystością Chrystusa Króla Wszechświata. Liturgia tej uroczystości ma dwa nurty. Jeden to uświadomienie realizmu życia człowieka w rzeczywistości ziemskiej. Drugi to odniesienie do tego, co ostateczne. Dla wierzących w Chrystusa owo odniesienie do spraw ostatecznych zespala w sobie dwa aspekty. Jest to współistnienie tego co jest już dokonane w Chrystusie i co jest już zaczynem czasów ostatecznych i tego, co ma się dopełnić, czyli jeszcze nie w pełni się objawiło. Jednakże trzeba pamiętać, że to nie będzie nowość w sensie absolutnym, lecz dopełnienie tego, co już się stało w Chrystusie i jest obecne w wierzących przez ich wiarę, która czyni ich członkami Ciała Chrystusa.

Poznanie tej prawdy już dokonanej Tajemnicy nowego życia w Chrystusie sprawia, że wierzący oczekują objawienia się tego wszystkiego, co w nich już zostało zapoczątkowane przez wiarę i co spełnia się w sakramentach oraz jest przeżywane w konkretnych postawach codziennego życia. Chrystus już w nich królują i dokonuje sądu nad światem, chociaż wiele z tego, o stanowi istotę tego królowania, jest jeszcze ukryte.

Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale
i wszyscy aniołowie z Nim,
wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały.

I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody,
a On oddzieli jednych ludzi od drugich,
jak pasterz oddziela owce od kozłów
(Mt 25,31n).  

Gdy więc dokona się owo objawienie (parusia) Syna Człowieczego, nastąpi ostateczny sąd nad ludzkością. Nastąpi odkrycie wszystkiego, co było i stało się w sercach i umysłach a także w czynach ludzi. Zwrócić trzeba uwagę na to, że jest mowa o narodach. W biblijnym znaczeniu chodzi w pierwszym rzędzie o narody pogańskie, o tych, którzy nie poznali Chrystusa. Nie poznali Jego Tajemnicy i w swoim życiu nie uznali Go za swojego pana.

1. Obecność Pana w dziejach ludzkości  

Ze słów Jezusa, który w swojej proroczej mowie ukazuje siebie jako Syna Człowieczego dokonującego rozdzielenia owiec od kozłów (sprawiedliwych od czyniących zło bądź obojętnych wobec Niego) wynika, że to On, już w czasie biegu tej ziemskiej historii jest obecny. Dzięki Jego obecności dokonuje się wszystko to, co zostanie objawione w tym ostatecznym momencie sądu.

Ta obecność Pana jest w tych wszystkich, którzy znaleźli się w sytuacji potrzeby. Dopiero objawienie dokonane w czasie sądu ostatecznego ujawni, co działo się w czasie historii. Ten Pan jest stale obecny w tych, którzy doświadczają braku, niesprawiedliwości, którzy cierpią, którzy znaleźli się w więzieniu itp.

Jezus w swoim Wcieleniu stał się człowiekiem i to właśnie człowiekiem, który przyjął ludzką niemoc i ludzkie ograniczenia. Oczywiście w pewnych momentach swego ziemskiego działania dokonywał cudów, żeby ukazać swoją Boską Tożsamość. Jednak nie skorzystał ze swojej mocy, by siebie wybawić, chociaż Mu to podpowiadane, gdy wisiał na krzyżu. On przyszedł, by przeżyć słabość, kruchość i śmiertelność ludzkiej egzystencji.

2. Sąd ostateczny

Moment sądu ostatecznego objawi w sposób rozstrzygający i definitywny, gdzie rzeczywiście był Syn Człowieczy. To objawienie będzie dotyczyło (stanie się w odniesieniu do) tych, którzy Go nie znali. Okaże się, że byli tacy, którzy Mu usłużyli i byli tacy, którzy Go zignorowali.

Okaże się bowiem wówczas, że On był i stale jest obecny w dziejach ludzkości wszędzie tam i w tych wszystkich, którzy przyjmują i przeżywają najbardziej niski stan ludzkiego życia, sytuacje braku, krzywdy i niesprawiedliwości. Sąd ostateczny okaże więc, że te wszystkie sytuacje ludzkie, o których ludzie zazwyczaj myśleli, że są nieszczęściem i przekreśleniem człowieka, były szczególnymi momentami i wyrazami Obecności samego Boga między ludźmi. Ludzi tego świata mieli  okazję odnosić się do niech jak do samego Wcielonego Boga. Nie wszyscy to rozpoznali.

Dlaczego nie wszyscy rozpoznali? Można powiedzieć, że z tego powodu, iż byli skoncentrowani na sobie samy, na tym co oni uważali za wyłączne swoje dobro. Ci zaś , którzy uczynili wobec tych maluczkich różne gesty życzliwości i dobra, zobaczą, że to, co uczynili poruszeni litością, wrażliwością, wychodząc ze swego zamknięcia, było spotkaniem samego Boga. Pozostaje jednak pytanie, dlaczego nie wszyscy to uczynili, dlaczego nie wszyscy tak dostrzegli potrzebujących, by i m pomóc. Odpowiedź na to pytanie może leżeć także w tym, że brakowało właściwego światła rzucanego na sytuację maluczkich. Za mało też było takich maluczkich, którzy świadomie przeżywali swój stan bycia maluczkim w zjednoczeniu z Chrystusem.

Za mało wyznawcy Chrystusa utożsamiali się ze swoim Mistrzem, który się uniżył. Zbyt wielu zaś było tych, którzy formalnie należą do Chrystusa, ale duchem są po stronie narodów, w których istnieje logika i mentalność konkurencji, wielkości, zdobywania, własnej korzyści. Wskutek tego został zatarty w tym świecie – w biegu historii – obraz obecnego Syna Człowieczego, zbawcy ludzi. Bywa, że wyznawcy Chrystusa zbyt wiele obawiają się Sądu Ostatecznego, a za mało pozwalają na to, by ten sąd dokonywał się już teraz w nich prze przyjmowanie postaw maluczkich. Jako wyznawcy Chrystusa za mało uświadamiamy sobie swoje miejsce przy Chrystusa. Za mało troszczymy się o to, by mieć Jego mentalność i Jego ducha, tzn. tych, którzy są Jego braćmi najmniejszymi.

3. Zadanie na dzisiaj

Nasze wysiłki duszpasterskie i osobiste przeżywanie tożsamości chrześcijańskiej, na ile wynikając z prawdy objawione z czytanej dzisiaj Ewangelii, zostają ukierunkowane nie tylko na to, by nieść pomoc potrzebującym, ale by w naszych społecznościach i wspólnotach troszczyć się o mentalność i ducha Jezusa Chrystusa Syna Człowieczego. Być maluczkim bratem Chrystusa na ziemi i podawać światu światło życia. 

Na końcu czasów  – jako ludzie tej ziemi –  będziemysądzeni owszem z czynów miłości, ale – jako wyznawcy Jezusa Chrystusa, ochrzczeni w Jego imię i wypozażeni w Jego moc – będziemy też sądzeni z tego, czy w naszym całym postępowaniu był Jego Duch i czy żyjąc tym Duchem objawialiśmy Go tym, którzy są zniewoleni duchem tego świata i wszelkiego rodzaju wzorcami ziemskiego panowania i królowania.

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

110 komentarzy

  1. A już wszystko wiedziałam…
    Wiedziałam, co mam zrobić, jak się zachować…

    Najpierw poczułam się dotknięta „do żywego”. Za moje starania usłyszałam niezadowolenie, krytykę…
    Powiedziałam sobie: tego nie mogę wybaczyć, pokażę mu, że jest mi przykro, niech wie, niech się sam przekona, jak to jest – czuć się opuszczonym, niezrozumianym…

    I zaczęłam słuchać Słowa…
    A ono uzmysłowiło mi, że właśnie dziś, w tę Uroczystość Chrystusa Króla, On-Chrystus daje mi możliwość, bym przeżyła, czym jest królowania wg Jego zamysłu, który mi proponuje…
    Mam szansę zakrólować nad mężem…
    To znaczy – zgodzić się na bycie maluczkim, by mógł zobaczyć we mnie Ducha Jezusa.
    Bo spodziewa się z mojej strony czegoś innego – małej zemsty, zaciętej miny, obrony siebie…

    Tak jest, że Ewangelia najmocniej dotyka mnie wtedy, gdy jestem w pewnym ucisku…
    I dlatego raz na jakiś czas Pan Bóg doświadcza mnie tym uciskiem (obiektywnym lub tylko przeze mnie widzianym), bym mogła się przekonywać, że Ewangelia jest naprawdę dobrą nowiną dla mnie.
    Pozdrawiam 🙂

    #1 julia
  2. Żyć Duchem Chrystusa to nic innego jak być pełnią w swym człowieczeństwie.

    #2 Ka
  3. Witam księdza Biskupa i wszystkich obecnych!

    Przypuszczam, że w czasach Chrystusa słowa, które dziś czytamy w Ewangelii stanowiły rewolucję w mentalności wierzących Izraelitów. Chory, ubogi, więzień nie był już jak dotąd pokarany przez Boga i pozbawiony Jego błogosławieństwa, lecz … bratem Chrystusa-Króla.

    Niejednokrotnie od dziecka słyszałem te słowa:
    ” Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili ”.
    Zwykle były one interpretowane przez kapłanów jako motywacja do czynienia miłosierdzia, którą można wyrazić w skrócie słowami: „widzieć Chrystusa w potrzebującym”.
    Rzeczywiście, działa to na wyobraźnię i pobudza motywację do działań miłosiernych wobec ludzi w potrzebie. Uznaje obecność Chrystusa w tej relacji miłosierny-potrzebujący.

    Dziś widzę to wyraźnie, że nie jest to jednak szczyt miłości bliźniego. Bezinteresownej miłości bliźniego. Bo choć czynimy dobro dla drugiego człowieka, to jednak skutkiem takiej postawy „wypatrywania w nim Chrystusa” nieco lub nawet bardzo tracimy samego człowieka z oczu.
    Nie w tym jest błąd , że chcę się podobać Chrystusowi. Dla mnie osobiście jest to wręcz podstawowe pragnienie serca. Lecz, że sam człowiek nie jest dla mnie wystarczająco wartościowy aby mu służyć – dopiero gdy sobie „wyobrażę” w nim Chrystusa lub powiem sobie, że czynię to dla Niego.

    Pan Jezus powiedział: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych /…/”
    to znaczy, co uczyniliście człowiekowi dla niego samego, choćby najmniejszego.
    Nie powiedział: „wszystko co uczyniliście człowiekowi, dlatego że Ja jestem w nim …”
    Dziś dostrzegam, że nagrodzeni sprawiedliwi z dzisiejszej mowy Jezusa wcale nie rozpoznali Jego obecności w potrzebującym człowieku: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym /…/, spragnionym /…/, przybyszem /…/, chorym lub w więzieniu /…/?”
    A więc nie obecność Chrystusa w cierpiącym stała się dla nich motywacją do miłości bliźniego, lecz …po prostu dostrzeżenie człowieka.
    Tu jest miejsce dla działania Ducha Świętego w nas, na przemianę naszego postrzegania ludzi, na widzenie ich niejako „oczyma Boga”, na dostrzeżenie ich wartości i godności jaką mają w oczach Boga, tzn. mają prawdziwie.

    Dobrze, że widzimy w potrzebujących „braci Jego najmniejszych”.
    Należy liczyć się z braćmi Wszechmogącego Boga 😉
    Od czegoś trzeba zacząć.
    Ale doskonalej wypełnię przykazanie miłości bliźniego, gdy będę widzieć w nim jedynie jego samego w cierpieniu czy nędzy, nie oczekując za mój czyn jakiekolwiek, choćby odroczonej do wieczności zapłaty. Miłość tak kocha.

    mały

    #3 mały
  4. Chrystus dziś nam zadaje pytanie: Czy chcesz, żebym był twoim Królem?
    Tak Panię, chcę Tego, bądź Królem moje życia. Chcę być Twoim na zawsze, chcę do Twojego Królestwa. Pragnę. Kocham Ciebie Boże i kocham mojego bliźniego.
    ——-
    Jeśli ktoś pragnie tego szczerym sercem, to nie musi się obawiać Sądu, niczego się nie lęka.
    —–
    Z drugiej strony jest tak, że można wierzyć w Jezusa, ale nie pomagać innym, np: przejść w zimie przez ulicę starszej kobiecie. Taka wiara jest martwa i nie prowadzi do królestwa Bożego, bo nawet „złe duchy wierzą i drżą”. (Jak 2,19).

    #4 chani
  5. Ad #4 chani
    Prawda.
    To, co piszesz wymaga jednak uzupełnienia, które odnosi się do roli „maluczkich”.
    Może bowiem być tak, że ktoś będzie spełniał pewne uczynki, w pewnych okolicznościach, a – będąc ochrzczonym uczniem Jezusa – nie pozwoli na to, aby w jego życiu stało się coś z tego, co jest przewidziane jako znamię „najmniejszego brata” Jezusa. Nie pozwoli w konkretnych sytuacjach swego życia na to, aby był w nim duch Jezusa.
    Dla tych, którzy poznali Jezusa, nie wystarczy spełnienie pewnych uczynków – nawet wielkich (zob. np. Mt 7,21-23 w kontekście całego Kazania na Górze).
    Potrzebny jest duch, który obejmuje całe życie.
    Zgodzić się na to, wymaga czegoświększego niż dokonanie pewnych uczynków.
    To tytułem uzupełnienia. Jest to potrzebne do pełnej świadomości o tożsamości uczniów Chrystusa
    Pozdrawiam
    bp ZbK

    #5 bp Zbigniew Kiernikowski
  6. „… by w naszych społecznościach i wspólnotach troszczyć się o mentalność i ducha Jezusa Chrystusa Syna Człowieczego. Być maluczkim bratem Chrystusa na ziemi i podawać światu światło życia.”
    „Troska o mentalność i ducha Chrystusa” – pracować, starać się o postępy, a nade wszystko prosić o tej dar. Jednak ważny jest drugi człowiek będący dla nas lustrem naszych zachowań, ale i konieczny jest przyjaciel, którego napomnienie braterskie jest szczere, podnoszące… Czasami łatwo pomylić oślepiający blask egoizmu ze światłem życia. Dopóki Chrystus jest królem na wzór królów ziemskich, ciągle ważny i odległy, tym, który przyjmuje na audiencji nie będzie Królem mojego serca. Chrystus Król umywa nogi, pociesza, przebacza kobiecie grzesznej, sieje na skale… i cierpliwie czeka na mnie, na moją odwagę przebaczenia sobie i innym…

    #6 ze
  7. #5 bp Zbigniew Kiernikowski

    Dziękuję za uzupełnienie.
    „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli.” (Łk 13,24)

    #7 chani
  8. Ad#2 Ka
    Podobnie jak Ty to czuję.
    Pozdrawiam,
    mały

    #8 mały
  9. Dziś oddalam swoje serce Chrystusowi , aby On był Królem moich braków i słabości.
    Dziś też zrozumialam ,że On zawsze był w historii mojego życia, szczególnie wtedy gdy doświadczalam wielu niemocy i utrapień .Jakże boleśnie Go raniłam tym ,że wogóle /mimo roszczeniowej i „gorliwej” religijności/ nie zauwazalam jego pomocy i wyprowadzania mnie z mojej niewoli.
    Patrząc wstecz, widzę swoją ogromną głupotę zaradzania wszystkiemu własnym wysiłkiem.
    A ile było przy okazji pogardy dla tych mniej zaradnych, ile chełpliwości przy najmniejszych sukcesach.
    A tu przydałby się cytat o głupocie ludzkiej…
    ..ale to najszybciej dopowiedzialby CHANI

    #9 Tereska
  10. Na pierwszy rzut oka dzisiejsza Ewangelia wydała się się być prosta: Owce na prawo, kozły na lewo.
    Tylko, że ja raz jestem kozłem raz owcą. Co z tym zrobić?
    Pomyślałam: Może to nie o to chodzi?
    Może najważniejsze jest w niej to, że w tym potrzebujący spotykam Pana Jezusa. „Mnieście uczynili/ nie uczynili”.
    Ks. Biskup zwrócił uwagę, że „obecność Pana jest w tych wszystkich, którzy znaleźli się w sytuacji potrzeby”.
    I jeszcze, że to ja mam być tym maluczkim.
    Ale co zrobić skoro ja wszystko mam? No nie wszystko, ale wszystko, czego potrzebuję?
    Doświadczam tyle dobrego od innych i od Pana Boga.
    Chociaż właściwie czegoś mi brakuje – brakuje mi chyba wiary i miłości we mnie (od innych mam).
    Za to nie brakuje mi nadziei, że Pan Bóg mnie wychowuje i kiedyś takze to mi podaruje.

    #10 basa
  11. Gdy myślałam sobie, że nie jestem maluczka, bo nie jestem głodna, spragniona…, przypomniało mi się, że bywam głodna. Bardzo głodna. W pracy, gdy mam dużo pacjentów i nie mam czasu na przerwę. I wtedy czasami panie pielęgniarki wręcz ją na mnie wymuszają i przynoszą mi coś do zjedzenia.
    Dla mnie one są wysłanniczkami Pana Boga, dowodem na to, że skoro ja sama o siebie nie zatroszczę się, to On to zrobi. Dla mnie to one są wtedy obrazem Pana Jezusa dbającego o człowieka.
    I wiele innych osób, które czynią mi dobro.

    #11 basa
  12. I jeszcze.
    W czasie przygotowania do Eucharystii zaczęliśmy się zastanawiać, że czasami trudno w tym bliźnim zobaczyć Pana Jezusa. Szczególnie wtedy, gdy on nie zachowuje się jak Pan Jezus np. kłamie, pije, znęca się nad bliskimi. Pan Jezus tak nie postępował.

    #12 basa
  13. Głodnych nakarmić.
    Przypomniało mi się takie zdarzenie.
    Kiedyś w Lublinie zaczepił mnie młody człowiek, prosząc, abym dała parę złotych, bo jego rodzeństwo jest głodne. Ponieważ mój tato zawsze nam mówił: „Pomóż jak możesz. Pieniędzy nie dawaj, bo to np pójdzie na alkohol.”, zaproponowałam mu, że pójdziemy do sklepu i kupię mu to, co będzie chciał.
    Nie poszedł ze mną tzn nie był potrzebujacy.
    Mam wiele takich doświadczeń.
    Te doświadczenia czynią, że wolę jednak jeśli coś mam, ofiarować dla instytucji zajmujących się pomocą.
    A także dlatego, że nie potrafię tego zrobić sama.

    #13 basa
  14. No i najpierw odwróciłam myśl Ks. Biskupa, a potem postawiłam sie jednak po stronie kozłów, czy owiec.
    Pewnie nie potrafię być maluczka…

    #14 basa
  15. „Wielu z nas chętnie spełniłoby wiele uczynków miłosierdzia, byle tylko nie stać się najmniejszymi braćmi Chrystusa” – to dzisiejsze słowa Księdza Biskupa.
    No cóż, to gorzka prawda.
    Oczywiście przede wszystkim o innych, o tym, o tamtej…
    Ale może też i o mnie?
    Tak, o mnie też…
    Dziękuję za te słowa i pozdrawiam 🙂

    brakowało właściwego światła rzucanego na sytuację maluczkich. Za mało też było takich maluczkich, którzy świadomie przeżywali swój stan bycia maluczkim w zjednoczeniu z Chrystusem

    #15 julia
  16. „brakowało właściwego światła rzucanego na sytuację maluczkich. Za mało też było takich maluczkich, którzy świadomie przeżywali swój stan bycia maluczkim w zjednoczeniu z Chrystusem”
    Przez nieuwagę wkleiłam te słowa do poprzedniego komentarza, a chciałam do nich się odnieść. To może teraz…
    1. brakuje światła… – tak właśnie. Najczęściej słyszę, że ta ewangelia zachęca do czynienia dobra wszystkim wokół. Ja sama o tym, że są w niej opisane trzy grupy ludzi i że moje miejsce jest przy Jezusie, dowiedziałam się dopiero w listopadzie 2008 roku z tego bloga… A mam już swoje lata i trochę czytam…
    2. mało jest maluczkich, którzy przeżywają swój stan świadomie… – nie wystarczy, że wiem, gdzie jest moje wyjątkowe miejsce przy Chrystusie. Mam moc, dzięki wierze i sakramentom, świadomie godzić się na sąd nade mną TERAZ, przez przyjmowanie postaw maluczkich.
    A gra się toczy o to, by wszystkie „narody” mogły być po stronie owiec…
    Pozdrawiam 🙂

    #16 julia
  17. „…Jezus w swoim Wcieleniu stał się człowiekiem i to właśnie człowiekiem, który przyjął ludzką niemoc i ludzkie ograniczenia. Oczywiście w pewnych momentach swego ziemskiego działania dokonywał cudów, żeby ukazać swoją Boską Tożsamość. Jednak nie skorzystał ze swojej mocy, by siebie wybawić, chociaż Mu to podpowiadane, gdy wisiał na krzyżu. On przyszedł, by przeżyć słabość, kruchość i śmiertelność ludzkiej egzystencji…”
    Mysle, ze znaczy znizyl sie, wtedy kiedy sie zdecydowal wcielic w nature ludzka, … np:
    Lk 2, ‘Dwunastoletni Jezus w świątyni:
    41 Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. 42 Gdy miał lat dwanaście15, udali się tam zwyczajem świątecznym…
    46 Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. 47 Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. 48 Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». 49 Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy16 do mego Ojca?» 50 Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.’

    Ale mozna I tak, prawdopodobnie w rozmowie z Ojcem na modlitwie zrozumial gdzie mial byc i nawet nie wiemy dlaczego zrobil im taki bol. Przeciez mogl Ich uprzedzic, powiedziec Im, ze zostaje. Mozna by powiedziec, wtedy byl w innym swiecie, a potem wrocil na ziemie:

    Lk 2m, ‘Życie w Nazarecie
    51 Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. 52 Jezus zaś czynił postępy w mądrości17, w latach i w łasce17 u Boga i u ludzi.’

    A potem bylo roznie w miare jak wzrastal i rosl w swiadomosci swej Boskosci znizal (“musial”) sie czesciej, wiecej, tzn rzadko wykorzystywal swoja Boskosc, np. kuszenie, tylko wtedy, aby okazac Krolestwo Boze jak kroczenie po wodzie, rozmnozenie chleba…

    #17 Jurek
  18. Po tym, co napiasałam wczoraj, postanowiłam nie próbować się przydzielać do żadnej z tych grup. Osądzać siebie.
    Niech zrobi to Pan Jezus. On wie wszystko najlepiej. 🙂
    I jest miłosierny.

    #18 basa
  19. ,,Wyznawcy Chrystusa zbyt wiele obawiają się Sądu Ostatecznego, a za mało pozwalają na to, by ten sąd dokonywał się już teraz w nich przez
    przyjmowanie postaw maluczkich. ”
    Chcę, aby Chrystus królował w moim sercu …
    więc muszę zgodzić się na wszystko, co mi zupełnie nie odpowiada, zabija i kłóci się z logiką… (?)
    Kiedy bronię Jego samego ( myślę że powinnam ) On mówi… że nie potrzebuje sług którzy biliby się o Niego … : (trudno to zrozumieć)
    Wielu też chce uczynić Go Królem dla innych,
    ( myślę – słusznie ! ), a On mówi …. ,, Królestwo Moje nie jest z tego świata…”…
    Być człowiekiem , widzieć człowieka … to tylko tyle i AŻ tyle…
    TAK.. mały ( niemały bracie przyjacielu : )

    #19 owieczka
  20. W uzupełnieniu:
    Potrzeba więcej niż …,,tylko tyle i AŻ tyle „… Potrzeba widzieć człowieka … i
    potrzeba mieć Ducha Chrystusa, który uzdolni być maluczkim i który, jak myślę podpowie też, kiedy potrzeba uległości a kiedy działania. Być maluczkim, to nie znaczy, że zawsze pozwalać sobie wchodzić na głowę. To raczej być pokornym w swoich myślach i chęciach urabiania innych na swój sposób. Być maluczkim, to pozwalać , aby Bóg ,,urabiał” innych poprzez nasze Jemu oddanie.
    A ono im większe tym skuteczniejsze być powinno…
    Pozdrawiam … : )

    #20 owieczka
  21. Ekscelencjo.
    Nawet nie myślałem ,że mój wpis opublikujesz. Ato dlatego ,co może ciemny chłop małorolny robić na blogu biskupa z doktoratem z nauk biblijnych i tam dalej habilitacja jeszcze nie doczytałem, z czego, a może już coś się zmieniło, tylko w internecie nie napisali lub mój proboszcz wiejskiej parafii nie ogosił….można tak biadolić, jak kazdy Polak.
    Wstałem dziś około 13tej po toalecie do świata wirtualnego i o dziwo mój wpis na blogu zaakceptowany i jeszcze do tego odpowiedż. Szok to dla mnie taki, jakbym był na audiencji u samego papierza Benedykta i zastanawiam się czy to pierwszy objaw mojej choroby alkoholowej? Ano jak to na wsi jest okazja, to się pije i to dużo i micne trunki, przygląam się tym pikogramom i nie wierzę wlasnym oczom, aż sobie wydrukowałem i dopiero uwierzyłem, jak ten niewierny Tomasz.
    Proszę zrozumieć inne są realia wsi inne miasta. Czasami pije się bo musi a się nie chce pić, jak ten Wałęsa ” nie chcę ale muszę”…
    Na terapię wtyd pójść, bo powiedzą „głupi”, jak to na wsi. Olbrychski Daniel ten aktor z „Potopu” leczył się w Łukowie i mu chyba pomogli…a u mnie już przed komputerem stoi piwo na tzw kaca.
    w mojej parafii to Ks. Bp pewnie nigdy nie będzie, parafia mała ok 500 osób, jeden Ksiądz proboszcz i to w dodatku dziwak, nima organisty kasciół sami sprzątną, tak jest w wielu parafiach naszej diecezji…
    A teraz sedno wczorajszej uroczystości Chrystusa Króla, na Mszy byłem, ewangelię słyszałem, jakieś kazanie a może to wypociny Proboszcza. zresztą na kazaniu i tak myśłem o libacji. I o co mi chodzi? Przede wszystkim nie czuję WSPÓLNOTY PARAFIALNEJ.

    #21 Maruda
  22. Dla mnie poprzednia i ta Ewangelia pokazuje jedno – że nie jesteśmy w stanie spłacić długu miłości jaki mamy względem Jezusa Chrystusa.
    Rodzi się w związku z tym we mnie jakaś bezradność i niechęć – i poprzednia Ewangelia zachęca, żeby nie zakopać się – popaść w jakiś współczesny agnostycyzm.
    A sam Chrystus Król i Jego panowanie – no cóż najlepszy system gospodarczy nie może przysłonić człowieka. Bo jak wytłumaczyć to, że zadłużonemu szpitalowi zabierano sprzęt do ratowania życia – zabezpieczali to komornicy – oni działali w imieniu prawa i ich obowiązkiem jest dobro wierzyciela potwierdzone wyrokiem w imieniu RP.
    To tylko jeden przykład, gdzie jest olbrzymi rozdźwięk między państwem a człowiekiem. A czasami potrzeba przed uruchomieniem procedur odrobinę dobrej woli. Zastanawiam się co Jezus powie tym wszystkim bezdusznym ludziom, dla których zysk ważniejszy niż dobro człowieka.
    ———-
    To tak jakby płynąc łódka i nagle zaczyna ona przeciekać, scenariusz ludzkich dramatów pisze życie – często w imieniu RP.

    #22 pawelpiotr
  23. Jak wielką wartość ma cierpienie!
    Chociaż jest tym, co poniża człowieka, odbiera mu życie. Człowiek staje się maluczki, kiedy przygniata go ból, choroba, bieda, a także kiedy inni ludzie go umniejszają, wykluczają. Trudno jest ludzi „nie słuchać”…
    Jezus tam jest razem z maluczkim i odkrycie Jego obecności pozwala przyjąć to, co przychodzi, wszystko. Naprawdę przyjęty ból nie boli, a kiedy On jest blisko, to już wystarczy.
    Potrzebuję iść za Nim każdego dnia i Jego słuchać – On jest ważniejszy.
    Pozdrawiam i dziękuję za te słowa.

    #23 AnnaK
  24. #8 – Cieszę się Mały :).Bardzo podobała mi się Twoja wypowiedź #3.Drugi człowiek jest równie do zbawienia nas /podobania się Bogu/ ważny.

    #24 Ka
  25. Aby być malutkim cudze zasługi trzeba pisać na marmurze, a wady na piasku.
    jeśli chodzi o samego siebie zapewne potrzeba odwrotności sytuacji w zapisywaniu, wtedy nie popadniemy w pychę i chęć pokazania kto ważniejszy.
    Pozdrawiam
    AnnaP

    #25 AnnaP
  26. – czy wystarczy być głodnym, spragnionym, nagim, chorym, w więzieniu, by być zaliczanym do najmniejszych braci Chrystusa?
    Nie wystarczy. Można być głodnym, chorym, czy w więzieniu, a nie mając ducha Jezusa przeklinać swój los, odrzucać pomoc bliskich…
    – czy bycie zdrowym, sytym, wolnym, dobrze ubranym uniemożliwia bycie najmniejszym uczniem Jezusa?
    Nie. Wejście „w stan i rolę “najmniejszych braci Jezusa”, zależy każdorazowo od każdego z nas” (to Ks. Bp Zb. Kiernikowski) niezależnie od naszej kondycji materialnej. I bogaty, zdrowy, dobrze ubrany ma wiele okazji do tego, by być potraktowany jako maluczki. Może się na to zgodzić i wykorzystać tę okazję do tego, by świadczyć wobec świata o takim sposobie przeżywania siebie. Albo nie.
    Rozmawiałam dziś o tym.
    Pozdrawiam 🙂

    #26 julia
  27. #23 – Aniu ,ból boli.Ból naprawdę boli,choć nie musi być tym fizycznym bólem.
    Bieda nie boli.Poniża /bo inni skorzy do poniżania/ ale nie boli.

    #27 Ka
  28. Moim ratunkiem jest maluczki bo nie widzę siebie po prawej stronie.Bóg przewidział ratunek dla mnie i dał mi to przed czym uciekałem.Dał mi Piotra,który sam nie da rady życ.On jest maluczki a ja razem z nim,i oto źródło mojego życia.On żyje dla mnie a ja dla niego. Pozdrawiam janusz

    #28 baran katolicki
  29. #9 Tereska
    Ale czemu ja? 🙂
    O głupocie dużo jest cytatów w Księdze Przysłów.

    #29 chani
  30. # 29 Chani
    Dlatego ,że jestem pełna podziwu dla Ciebie za to ,że zawsze swoje wypowiedzi popierasz Słowem.
    W ten sposób świadczysz ,że Słowo „rodzi się” w Tobie
    Nie mam tego daru.

    pozdrawiam

    #30 Tereska
  31. #27 Ka
    Tak, ale Jezus pomaga na serio. Z Nim jest inaczej, możesz to nieść na miarę tego, czy zobaczysz Jego obecność przy tobie, uwierzysz, otworzysz się i przyjmiesz pomoc. To właśnie jest „korzystaniem” z naszego chrztu.
    Pozdrawiam

    #31 AnnaK
  32. #5.Dziękuję Księdzu Biskupowi za ten komentarz a w nim zdanie:”Potrzebny jest duch,który obejmuje całe życie.”A tak trudno o tego ducha Chrystusowego, w tym świecie, w którym wydałoby się, ze wszystko można kupić, także Jego łaskę wszelkiego rodzaju sponsoringiem i reklamowymi poczynaniami,które zdawałyby się mówić,popatrzcie jacy jesteśmy wspaniali.A rzecz w tym, by naśladować Króla, to nieść swój krzyż bez narzekania,w pokorze serca i być świadkiem ukrzyżowanego.

    #32 Barbara
  33. „Na końcu czasów – jako ludzie tej ziemi – będziemy sądzeni owszem z czynów miłości, ale – jako wyznawcy Jezusa Chrystusa, ochrzczeni w Jego imię i wypozażeni w Jego moc – będziemy też sądzeni z tego, czy w naszym całym postępowaniu był Jego Duch i czy żyjąc tym Duchem objawialiśmy Go tym, którzy są zniewoleni duchem tego świata i wszelkiego rodzaju wzorcami ziemskiego panowania i królowania.”
    Ten fragment z komentarza Księdza Biskupa jest tak mocny/ jak cały komentarz/, że jeśli dobrze się weń wczytać, ogarnąć może niejednego ,lekkie przerażenie – sąd ostateczny już?!, teraz , za naszych czasów?!!!
    Panie Boże, chwileczkę, zaczekaj, aż zrozumiem, co jest nie tak, w moim życiu…- takie stany przeżywałam kilka razy w swojej doczesności…
    Nagła świadomość ciężaru własnych grzechów, doprowadza do takiego żalu z bycia brudnym / od własnych grzechów/, że można wpaść w taką rozpacz
    która potępia i wiedzie do samego piekła, jeśli nie ma opamiętania w porę, i gorącego pragnienia
    nawracania się ku świetości, by pominięty został nawet czyściec – tam ,też jest cierpienie.
    Każdy chrześcijanin powołany jest do świętości.
    To ogólna prawda głoszona przez Kościół.
    To jest, chyba / tak mniemam /,pragnienie mniejszości wiernych, ponieważ bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem jakoby świetość była dla człowieka , niedostępna lub prawie niemożliwa. Tymczasem, to, co proponuje nam Kościół, to , do czego przynagla nie tylko diecezjan , Biskup Siedlecki, jest wołaniem do nawracania się właśnie ku świetości. Tak rozumiem sens nawracania się , jako pewnego procesu zachodzącego w każdym , otwierającym się na Słowo, na wszelkie dobro Kościoła Świetego.
    Dopomagaj mi Duchu Święty, bym zawsze stawała w swojej codzienności w prawdzie ,przed obliczem Stworzyciela Nieba i Ziemi i aby nigdy nie zabrakło mi miłości dla każdego spotykanego…

    #33 niezapominajka
  34. Długo, zbyt długo, niosę swó krzyż, niestety szemrząc, próbując szukać pomocy i wsparcia.
    Barbaro, nieść swój krzyż / każdy!!/ bez szemrania, to łaska , którą nie każdy ma.
    Modlę się o taką postawę, by nieść krzyż bez buntowania się. To dla mnie bardzo trudne do wypełnienia.
    Kiedyś byłam bardziej pokorna w tym temacie.
    Przyszły chwile, kiedy zapragnęłam przez szemranie, by traktowano mnie tak, jak ja tego pragnęłam.
    Teraz widzę ten bunt w innym świetle…

    #34 niezapominajka
  35. Ja z ciekawości zapytam,czy zna ktoś choćby jedną dorosłą osobę która pozbawiona by była cierpienia /bólu/ w jakimś okresie przynajmniej swojego życia?
    Ja nie znam.
    I…, czy szemranie rozwiązuje problemy /cierpienie/, czy jeszcze głębiej zanurza w nich?
    #31
    Tak Aniu.
    Pan Jezus dodaje nam fizycznych i duchowych sił na wszelakie zmagania związane z naszym życiem tutaj.
    Nie po to Pan Bóg obdarował nas życiem i Duchem swym, byśmy w walce o Niebo /dobro szeroko rozumiane/ z braku sił polegli Mu 🙂
    „Maluczki” Piotr Baranka może się okazać największym z nas. Całkiem możliwe że ciągnie na siłę swoich bliskich wprost w Nieboskłon Pana.

    #35 Ka
  36. #22 Pawelpiotr – masz rację, nie ma doskonałego systemu i nie będzie. Prawo często bywa skierowane przeciwko człowiekowi, ale to nie powód by popadać w zwątpienie, nawet gdy czujemy się słabi. Łódka przecieka – czy popłynie dalej…? W dużej mierze zależy od nas.

    #36 owieczka
  37. E tam, na pewno masz. Powierz swoją drogę Bogu, a On będzie działa w Tobie i przez Ciebie.
    Ciekawe – jak mówisz -, że Słowo „rodzi się” we mnie i jakie wyda owoce?

    #37 chani
  38. Proszę Szanownych Blogowiczów,
    by w przypadkach, kiedy odnoszą się do wcześniejszych komentarzy, podawali „imię” i nr komentarza, do którego się odnoszą. To ułatwia śledzenie przebiegu myśli i wymiany zdań.
    Tym, którzy to już robią dziękuję, a tym, którzy będą to robili już z góry dziękuję!
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #38 bp Zbigniew Kiernikowski
  39. #35 Ka „…, czy szemranie rozwiązuje problemy /cierpienie/, czy jeszcze głębiej zanurza w nich?”
    Zdecydowanie „…jeszcze głębiej zanurza w nich”
    Pisząc,że teraz widzę ten bunt w innym świetle, miałam na myśli głęboką refleksję nad całym komentarzem Księdza Biskupa, a w szczególności do fragmentu:

    „Okaże się bowiem wówczas, że On był i stale jest obecny w dziejach ludzkości wszędzie tam i w tych wszystkich, którzy przyjmują i przeżywają najbardziej niski stan ludzkiego życia, sytuacje braku, krzywdy i niesprawiedliwości. Sąd ostateczny okaże więc, że te wszystkie sytuacje ludzkie, o których ludzie zazwyczaj myśleli, że są nieszczęściem i przekreśleniem człowieka, były szczególnymi momentami i wyrazami Obecności samego Boga między ludźmi. Ludzi tego świata mieli okazję odnosić się do niech jak do samego Wcielonego Boga. Nie wszyscy to rozpoznali.”
    Mocne słowa, wskazujące na niesamowitą Bożą Miłość do człowieka w Synu Boga – Jezusie Chrystusie i przez Niego…
    Serdeczne „Bóg zapłać ” dla J.E. za otwieranie serca i umysłu, za cenne wskazówki ukierunkowane zawsze na Słowo Boże – na dary Ducha Świętego.
    Serdecznie pozdrawiam, prosząc o modlitwę

    #39 niezapominajka
  40. #38 bp Zbigniew Kiernikowski
    Po troszkę odniosę ten komentarz do siebie w wpisie #37, chciałem odpowiedzieć na wpis #30 i zapomniałem to dodać
    Przepraszam Ks. Biskupa i blogowiczów.

    #40 chani
  41. Ad #40 chani
    Chani, to prawda, że dałeś okazję.
    Za to dziękuję.
    Dziękuję też Tobie za Twoją „aktywność” na blogu. Myślę też, że jest ceniona przez innych.
    Chcę, aby ten blog, tzn. także poszczególne wypowiedzi były jak najbardziej „przejrzyste” w swoich połączeniach i odnisieniach.
    Naturalnie nie jest to reguła – warunek „sine qua non”.
    Są bowiem komentarze okazyjne. I one też mają tutaj swoje miejsce, na ile podejmują serio cokolwiek z naszego życia.
    Wpuszczam nawet takie, które – jak można wnioskować – są przysłowiowym strzelaniem kulą w płot. Nie uważam też tego za rzecz całkowicie niestosowną. Dzięki temu poznajemy się lepiej i możemy sobie pomagać.
    Ja traktuję ten blog i tym samym także wszystkich Blogowiczów serio i uważam, że możemy wszyscy wiele skorzystać.
    Znajdą się jednak tacy „Maruda”, co do których nie wiadomo, co myśleć – czy piszą serio czy ironizują.
    To też musimy umieć przeżywać, albo przynajmniej tego się uczyć.
    Zob. komentarze pod wpisem z poprzedniej niedzieli.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #41 bp Zbigniew Kiernikowski
  42. Podoba mi się wypowiedź Ks. Abpa Michalika o krzyżu w Sejmie:
    „Krzyż jako symbol, widzialny znak, odnosi nas do rzeczywistości świętej. Nikt nie ma prawa zabronić obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej, bo one mają przypominać nam o zobowiązaniach, jakie przyjmujemy.
    Jeśli człowiek przyjął chrzest, to krzyż go zobowiązuje do pewnych czynów (dodałabym – do pewnego sposobu przeżywania siebie w swojej codzienności, do odkrywania siebie jako brata Jezusa). O tym właśnie ma mówić mu krzyż w parlamencie czy na ulicy (ja bym dodała – w urzędzie, w szkole, w szpitalu).
    Dla nieochrzczonych natomiast ten krzyż jest przypomnieniem tego, że mogą od nas, wierzących, domagać się pewnego typu działania, relacji, umotywowanego wiarą szacunku wobec nich”
    Pozdrawiam 🙂

    #42 julia
  43. Maruda #21
    Rzeczywiście zatraciłeś swoje „ja” i to bardzo.
    Życzę Tobie, byś odnalazł siebie, swoje serce, swoje imię, swoją tożsamość.
    Skoro pojawiłeś się tu, wykorzystaj tą szansę aby tą drogą, coś usłyszeć, co pozytywnie podziała na Twoje pogubienie. Przede wszystkim wiedz i przyjmij do siebie, że Jezus Chrystus Ciebie kocha w tym poplątaniu. Każdego pragnie wydobyć z ciemności. Ciebie też, tylko musisz na to wyrazić zgodę , chęć , dobrą wolę i pragnienie
    życia w świecie światła Bożego Syna.
    To, co piszesz, niesie smutek z powodu mroku , w którym tkwisz…
    Dobrze,że piszesz w ogóle. Zapewne i czytasz komentarze Ksiedza Biskupa. Jeszcze raz powtórzę: wykorzystaj tę szansę ,i słuchaj / czytaj/ ze zrozumieniem. Pisz , co czujesz i daj się poprowadzić Panu Bogu, przez ludzi dobrej woli stawianych na Twojej drodze, przez Niego.
    pozdrawiam

    #43 niezapominajka
  44. #33 niezapominajka
    ‘“Na końcu czasów – jako ludzie tej ziemi – będziemy sądzeni owszem z czynów miłości, ale –
    /../
    „KAŻDY CHRZEŚCIJANIN POWOŁANY JEST DO ŚWIĘTOŚCI.
    TO OGÓLNA PRAWDA GŁOSZONA PRZEZ KOŚCIÓŁ.
    To jest, chyba / tak mniemam /,pragnienie mniejszości wiernych, ponieważ bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem jakoby świetość była dla człowieka , niedostępna lub prawie niemożliwa. Tymczasem, to, co proponuje nam Kościół, to , do czego przynagla nie tylko diecezjan , Biskup Siedlecki, jest wołaniem do nawracania się właśnie ku świetości.

    Thanks, tez to wczoraj pisalem, ponadto czytalem na spiritdaily.com:
    „Miłosierdzie Boże jest większe!”
    NAUCZANIE ST. Teresa z Lisieux O czyśćcu
    o. dr Hubert van Dijk, ORC
    Doktor Kościoła na trzecie tysiąclecie

    St Teresa z Lisieux, która została ogłoszona doktorem Kościoła przez papieża Jana Pawła II 19 października 1997 roku, poczuła powołanie w klasztorze, by nauczać innych i chciał być nauczycielem (docteur) 1. Na początku, Bóg objawił tajemnice Jego miłość do niej. Pisze o tym: „Ach, gdyby dowiedzieli się ci, którzy poświęcili swe życie w badaniu przyjść do mnie, z pewnością byliby zdumieni, zobaczyć dziecko czternastoletnie rozumiejace doskonałości sekrety, tajemnice, ktore ich wiedza nie może ujawnić, ponieważ je posiadać trzeba być ubogim w duchu! ”
    /…/
    „Nie trzeba iść do czyśćca”
    /…/
    Bóg jest Ojcem, raczej niz Sędzia.
    Kiedys Święta Teresa miała konfrontacja dotyczące tego tematu z Sr. Marie Febronia, który nie tylko miała sześćdziesiąt siedem lat, ale była także vice-przeorysza. Słyszała, że Święta Teresa zachęcała nowicjuszki, by wiezryć, że mogą iść prosto do nieba. Nie lubiła tego, jakoze ona uważala to za rodzaj arogancji zaufania, a tym samym wyrzucała St Therese. St Therese próbowała pięknie i spokojnie wyjaśnić Sr Febronia jej punktu widzenia, ale bez powodzenia jako senior Febronia trzymala się wiary. Dla Świętej Tereski Bóg był bardziej Ojciec niż sędzia, i osmieliła się w końcu odpowiedziec: „Moja siostro, jeśli szukasz sprawiedliwości Bożej dostaniesz ja. Dusza otrzyma od Boga dokładnie, czego ona pragnie.”

    Rok nie minął, kiedy w styczniu 1892 roku, sr. M. Febronia wraz z innymi siostrami padła ofiarą grypy i zmarła. Trzy miesiące później Siostra Teresa miała sen, który ona przekazala swojej Matce Przeoryszy i co następnie zostało udokumentowane: „O Matko moja, moja Siostra M Febronia przyszł do mnie wczoraj wieczorem i poprosiła, by się modlić za nia:. Ona jest w czyścu, na pewno, bo miała zbyt mało zaufania w miłosierdzie dobrego Boga. Poprzez jej zachowanie i jej szczegolne spojrzenie, wydawało się, chciała powiedzieć, Masz rację. jestem teraz poddana pełnej sprawiedliwości Boga, ale to moja wina. Gdybym słuchała ciebie nie byłoby mnie tutaj teraz. „…

    #44 Jurek
  45. AD #36 – i z tym ma problem – popłynie czy nie popłynie – to jest problem wiary, zwątpienia, zawierzenia. Czuje się często jak ten rybak co łowi i nic nie ułowił. Wszelkie wysiłki idą na marne, a Jezus daleki od ludzkich spraw.
    A jednak do niego przychodzę – i o dziwo On rzeczywiście mówi do mnie – i mówię to całkiem poważnie, że bez względu jak beznadziejne i trudne jest życie – Jezus mówi – wlewa w duszę swoje Słowa, zrozumienie, światło – On naprawdę mówi, i nawet jak cały dobytek pójdzie na dno ja się nie boję bo mam pokój w bliskości z Nim. Zawsze mogę zacząć wszystko od nowa, jak moje plany legną w gruzach – ciężko jest uczyć się ufności.
    AD 21 Maruda wypij za moje zdrowie i opowiedz coś jeszcze o twojej wsi i sobie.

    #45 pawelpiotr
  46. Bóg, który mówi do człowieka – zrozumieli to uczniowie idący do Emaus – czyż nie pałało nasze serce jak mówił. Zrozumienie przez łzy – jak Jesteś blisko a ja nic nie rozumiem.

    #46 pawelpiotr
  47. #21 Maruda…
    popatrz, jakim dobrem jest internet…
    Jesteś z małej parafii, a słyszy Cię cała diecezja.
    A i Ty możesz korzystać z wiedzy Księdza Biskupa komentującego niedzielną Ewangelię, nie ograniczając się tylko do „wypocin Twojego Proboszcza”.
    Tyle wiesz o pozytywnych efektach leczenia alkoholizmu pewnego aktora, więc może jako mieszkaniec globalnej wioski, nie wystraszysz się ocen sąsiadów i zdecydujesz się na leczenie?
    Bądź dobrej myśli – może kiedyś i Twoja parafię odwiedzi Ksiądz Biskup?
    Ale wymieniać poglądy, pytać, słuchać możesz i teraz, dzięki internetowi, dzięki telefonom, dzięki radiu…
    Nie czujesz wspólnoty parafialnej…
    Czy rzeczywiście nic Cię z nią nie łączy?
    To przecież również twoja Rodzina, Twoi sąsiedzi, to wspólna liturgia, która uczy przechodzenia ze śmierci do życia, to wspólne sprzątanie kościoła, to wspólne słuchanie „wypocin Proboszcza”, wspólne rekolekcje i ten sam Chrystus dla wszystkich we wszystkich…
    Zechciej to dostrzec.
    Pozdrawiam 🙂

    #47 julia
  48. # 46 – Rozumiesz …: )

    #48 owieczka
  49. Do wszystkich.
    Nie macie co robić tylko bloga klepać. Blog to nie spowiedź, Biskup znany, a reszta, ja wiem kto to. Ekcelencja mnie nie rozumie i vice versa ja również Ekcelencję nie rozumiem, ale czytam nauczanie, słucham katechezy w KRP itd może kiedyś zrozumiem…
    Jak tu siać, na jaką glebę?, tą żyzną czy skalisą a tu na działkach jeszcze chwasty bujają.
    Dochodzi piętnasta, a ja jeszcze piwa nie piłem…zaraz biegnę do sklepu na np. Łosia. A skończę dwoma cytatami:
    1. WSI SPOKOJNA, WSI WESOŁA..
    2. Wśród przyjaciół psy zająca zjadły.

    #49 Maruda
  50. Ad # 49
    trochę cie rozumiem Maruda – piszesz o rolniku co ma habilitacje – i bezsensie tego co robisz – co cię ugryzło – tego nie wiem – psy zająca zjadły ?
    Kto psem? Kto zającem? Kto przyjacielem?
    Wsi spokojna, wsi wesoła – a jednak coś cię boli.

    #50 pawelpiotr
  51. Jurek #44
    Nie potrafię cytować świetych, – za mało wiem o żywocie świętych. Może powinnam ale … trudno mi i niezręcznie jest się tutaj tłumaczyć, dlaczego tak napisałam. Po prostu tak myślę i czuję, „pobudzona” tym, co na tej stronie czytam ,w związku z tą Ewangelią i wprowadzeniem do tematu.
    Pozdrawiam

    #51 niezapominajka
  52. Ad 50
    To taki paraleryzm, pozdrawiam tego Pana Pawła bądź Piotra. Spadam na piwo.
    I chiociażby taka sentencja:

    WÓDKO POZWÓL ŻYĆ

    #52 Maruda
  53. # 50.
    Boli. Marudę COŚ bardzo boli.

    #53 Ka
  54. #41 Ks. Bp Zb. Kiernikowski
    „Znajdą się jednak tacy “Maruda”, co do których nie wiadomo, co myśleć – czy piszą serio czy ironizują.
    To też musimy umieć przeżywać, albo przynajmniej tego się uczyć…”
    Po ostatnich wpisach troszkę więcej wiadomo, kim jest „Maruda” – niegrzecznym chłopcem, chowającym głowę w piasek.
    A my się uczymy…
    Pozdrawiam 🙂

    #54 julia
  55. Jurek #44
    W czasach św. Teresy od Dzieciątka Jezus Kościół nauczał o Bogu jako surowym sędziu, stąd postawa siostry M.F. Św. Teresa czuła, że jest inaczej, potwierdzenie swoich przeczuć znalazła na kartach Ewangelii. Jej ,,droga dziecięctwa duchowego” i ,,odkrycie” Miłości Miłosiernej Boga to było wówczas coś nowego.
    Boże miłosierdzie jest nieskończone i towarzyszy nam do końca naszych dni. Jednak po śmierci pozostanie tylko Jego sprawiedliwość.
    W moim rozumieniu sądzenie z miłości oznacza rozliczenie nas nie tylko z czynów miłości ale także z motywów, intencji które nami kierowały, z całej naszej postawy, naszego ,,ukierunkowania” na Jezusa, także z tego czy byliśmy Jego świadkami i apostołami( głosicielami Dobrej Nowiny ). W słowie miłość zawarty jest cały program dla uczniów Chrystusa. ,,…Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: największa z nich (jednak) jest miłość”. (Hymn o miłości 1Kor 13, 1-13).
    Pozdrawiam.

    #55 Maria
  56. #47 julia
    „Jesteś z małej parafii, a słyszy Cię cała diecezja.” I troche dalej…
    Tyle wiesz o pozytywnych efektach leczenia alkoholizmu pewnego aktora, więc może jako mieszkaniec globalnej wioski, nie wystraszysz się ocen sąsiadów i zdecydujesz się na leczenie?
    Bądź dobrej myśli – może kiedyś i Twoja parafię odwiedzi Ksiądz Biskup?
    Ale wymieniać poglądy, pytać, słuchać możesz i teraz, dzięki internetowi, dzięki telefonom, dzięki radiu…
    Nie czujesz wspólnoty parafialnej…
    Czy rzeczywiście nic Cię z nią nie łączy?
    To przecież również twoja Rodzina, Twoi sąsiedzi, to wspólna liturgia, która uczy przechodzenia ze śmierci do życia, to wspólne sprzątanie kościoła, to wspólne słuchanie “wypocin Proboszcza”, wspólne rekolekcje i ten sam Chrystus dla wszystkich we wszystkich…
    Zechciej to dostrzec.
    Pozdrawiam” z Melbourne, troche wiekszej wioski o srednicy ponad 100km.
    Wlasnie wrocilem z dekoracji kosciola na adwent.
    Wczoraj czytalem propozycje, wyslana do papieza, aby ‘„…zwrócić się do właściwych Kongregacji do stworzenia dokumentu, w którym jest ściśle ustalone, że czas poświęcony homilii nie może przekroczyć pięciu minut. Swiety, lub Ojciec Kościoła powiedział kiedyś: „W ciągu pierwszych pięciu minut Bóg mówi, w ciągu najbliższych pięciu minut mężczyzna mówi i w pozostałych pięciu minut i więcej, diabeł mówi”…
    Oczywiście, papież, kardynałowie, arcybiskupi metropolici i patriarchowie byliby wyłączeni.’
    Z Bogiem,
    Jurek

    #56 Jurek
  57. #51 niezapominajka
    Courage!
    Jurek

    #57 Jurek
  58. #55 Maria
    ‚W słowie miłość zawarty jest cały program dla uczniów Chrystusa. ,,…Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: największa z nich (jednak) jest miłość”. (Hymn o miłości 1Kor 13, 1-13).’
    nie wiem na ile swiadomie, ale podobnie jak niezapominajka trafilas w sedno sprawy.
    Pozdrawiam.

    #58 Jurek
  59. Dziś wiem, że niekiedy musimy przejść przez wielką burzę i ciemność, aby zobaczyć, kim jesteśmy naprawdę.
    Dziś wiem, że istnieje światło, które przez ból i cierpienie staje się coraz jaśniejsze.
    Dziś wiem, że musimy czasami dotknąć bram piekła, aby dojść do nieba.
    Dziś wiem, że czasami musimy doświadczyć opuszczenia przez Boga, aby być bliżej Niego.
    Dziś wiem, że Słowo staje się ciałem wtedy, gdy odkrywamy je w drugim człowieku, tak samo w bliskim jak i w obcym, przyjętym jak i w odrzuconym.
    Dziś wiem, że powinienem być nie lustrem, w którym inny dostrzega swoją ułomność, lecz oknem, przez które może dostrzec światło.
    Dziś wiem, że aby zmartwychwstać trzeba umrzeć dla siebie.
    Dziś wiem, że czasami trzeba chodzić nieznanymi ścieżkami, aby powrócić do Boga, który jest człowiekiem.
    Dziś wiem, że aby powrócić trzeba stać się innym, bardziej prawdziwym.
    Dziś wiem, że trzeba niekiedy upaść, aby powrócić.
    Dziś wiem, że liczy się tylko Miłość.

    Ś.P. O. Jan Bereza

    #59 owieczka
  60. Nie zapominajmy, że Miłość jest Miłosierna, ale i Sprawiedliwa, więc chyba raczej nie można się tak zwalniać z zachowania przykazań licząc na Miłość Miłosierną, bo to pachnie protestantyzmem. Mocno wierz, mocniej grzesz! – a to nie jest pełna prawda z Ewangelii.

    #60 przypadkowy
  61. Ad 43 do niezapominajki
    Łatwo powiedzieć.

    #61 Maruda
  62. Ad 45
    Mówisz i masz.
    Tutaj na wschodzie Polski, a szczegónie nad granicą z Białorusią wódka lała się strumieniami, można było wiadrami pić. Przemyt kwitł i było przyzwolenie moralne na to ,bo tańszy alkohol. Dużo Shengen ukróciło, ale nie całkiem. i dziś można kupić papierosy bez akcyzy, alkohol, ropę. I dziwią się w mieście, że na wsi piją…
    Opowiem o pasterce i rezurekcji. Po wigili daleko do pólnocy i każdy zaczyna wódeczką oczywiście jateż, a jak się idzie na pasterkę to jes się podchnielonym. Najlepiej stać pod chórem a potem w nogi. I tak samo podczas rezurekcji. Jestem też strażakem, ale tylko raz gasiliśmy rżysko a do czuwania przy grobie każy strażak pierwszy. No i jak tu całą noc wytrwać o suchym pysku wszyscy piją i ja też. a jak stoi się podczas Rezurekcji przy grobie, to gdyby nie ta halabarda to każy by się przewrócił…temat rzeka.

    #62 Maruda
  63. Ad 50
    Gdybym miał habilitację, to bym wykładał na jakimś uniwerku. Nie ukrywam, mam maturę z „łopatologii” i studia z „widłologii”, nawet magistra nie mam, tylko licencjat i z tego powodu mam kompleks gorszy niż ten mój „alkoholizm wtórny”.
    Żyto nie zasiane, dopłaty przepite, nie zaorane. Zrobię wyjście awaryjne, na wiosnę wezmę kredyt nawozowy i będę siał owies. Zeby zbierać, trzeba wpierw zasiać.[I z pustego Salomon nie naleje]. Nić nie robię bez sensu, rozważam nawet kangóry kupić i ryż zasadzić a tego w moim regionie nie było, ale jeszcze muszę pomysleć i dzięki za wpis. pozdro…

    #63 Maruda
  64. Ad 56
    Rzeczywiście nie, nawet bym się przeniósł w inną „galaktykę”. Na kazaniu się nie znam, bo nie jestem teologiem, rodzina ma swoje problemy sąsiedzi też a liturgia jest, ale uboga, bo organista uciekł do dużej parafii i teraz same „babki” śpiewają, jak umieją, chór zamknięty przez proboszcza. Gdybym umiał śpiewać, to bym spiewał, ale gardło przepite… A Pan Jurek to swiecki czy ksiądz?
    Ja bym w ciemno poleciał w mojej sytuacji do Australii. Chociaż na traktorze umiem jezdzić, może Tam bym się przydał…

    #64 Maruda
  65. Proszę Szanownych Blogowiczów o pomoc.
    Czy wpuszczać takie komentarze, jak ostatnio pisze Maruda.
    Niewątpliwie jest w nich jakieś odzwierciedlenie prawdy i rzeczywistości odnoszącej siuę do części naszego społeczeństwa.
    Styl i sposób są jednak wątpliwe.
    Czy stoi za nimi troska czy też ironia i kpina?
    Mój blog – jak to już wielokrotnie pisałem – jest formułą otwartą. To nie znaczy jednak, że można „wrzucać” tutaj wszystko i beztrosko (bez jakiejś cząstki odpowiedzialności).
    Będę wdzięczny za opinie i sugestie.
    Za Marudą, czy w Marudzie muszą stać pewne problemy.
    Nie to jest problemem (czymś złym), lecz to, czy jest wola, aby się z nimi zmierzyć.
    Pozdrawiam Wszystkich Blogowiczów, a szczególnie Marudę.
    Bp ZbK

    #65 bp Zbigniew Kiernikowski
  66. Ad 41- ostatni komentarz, aż do pierwszej niedzieli Adwentu zapowiedzianego przez mego proboszcza.
    Ekscelencjo.
    Trzeba było studiować „widłologię” a nie nauki biblijne. Żeby naprawić maszynę rolniczą czy ciągnik, trzeba mieć dużo kluczy. Nie wszystko chcę pisać czarno na białym, bo bym był rozdarty, ale mogę słowa klucze przesłać Ks. Bpowi na meila tylko nie wiem na jaki adres meilowy. Uważam też, że mam prawo do prywatności.
    O co się również modlę? A mianowicie tak:
    Aby Wszyscy dostrzegli odrobinę człowieczeństwa w człowieku i we mnie też, i Ci co czytają i Ci co komentują i mój Proboszcz i Wspólnota jak również i Ks. Biskup. Życzę spokojnego i bezpiecznego powrotu z Częstochowy. Z Panem Bogiem.

    #66 Maruda
  67. Ad # 65.
    Moim zdaniem wpuszczać.Pochodzę ze wschodnich terenów naszej diecezji i problem alkoholu jest tam poważny.Dobrze,że Maruda o tym pisze,anonimowo ale chce o tym mówić,widzi to zło ale chyba nie bardzo wie jak z tego wybrnąć.Sam brałem wiele razy udział w całonocnych strażackich czuwaniach przy grobie Pańskim jako jeszcze bardzo mlody kilkunastoletni chłopiec i widziałem jak starsi strażacy umilali sobie czas w miejscu gzie było organizowane czuwanie.W mojej miejscowości na pasterce przy śpiewaniu kolęd unosił sie zapach wyziewów alkoholowych.Myślalem ,bo już dluższycza mieszkam w Siedlcach,że tet problem to przeszłość ale chyba niekoniecznie i nie w kazdej miejscowości.W mojej byłej parafii do rozwiązania przyczynił się ksiądz likwidując nocne warty strażaków.Było trochę szemrania,że likwiduje się tradycje i walczy z oddolna inicjatywą ale teraz przeszło to do normalności i mało kto chyba o tym pamięta.A pijańtwo jest pod sklepem.czy na niektórych podwórkach.Maruda pisze troche ironicznie ale dostrzega problem i to jest jego plusem.Blogowicze go nie potępiają i myśle,ze słusznie wskazuja na jego problem.Gdyby nie uważał,że to jest niedobre pewnie o tym by nie pisał.

    #67 jotel
  68. Ad 65
    To przede wszystkim Ks. Biskup decyduje, to co ma zaistnieć na blogu. Prawda casami jest brutelna a rzeczywistość jeszcze gorsza niż na blogu. Czekają jeszcze dwa komentarze do akceptacji: nr 64 i 66. Ciekawi mnie, czy Ekscelencja też ucieka w cyberprzestrzeń i czy jest Pasterzem też od tych zagubonych owiec jak ja. Jest 16ta idę na Mszę św. i będę polecał Bogu moje trudne sprawy i obiecuję, że do Niedzieli już żadnego komentarza nie będę pisał. Po prostu w tych komentarzach napisałem co mnie boli. z Chrystusowym pozdrowieniem- Maruda
    p.s. bardzo proszę tego komentarza nie publikować a zastanowić się nad czekającymi do akceptacji. Myślę, że przynajmniej ostatni nr 66 zostanie zaakceptowany. To cała sentencja moich wpisów.
    Może czas mi pomyśleć nad Drogą w Neokatechumenacie…

    #68 Maruda
  69. Ad #66 Maruda
    Dziękuję za życzenia dobrej drogi z Częstochowy. Droga rzeczywiście nie jest łatwa i jedzie się długo i trudno. Łatwiej jest podróżować w cyberprzestrzeni, o czym piszesz w komentarz, który chcesz zachować jako prywatny (chociaż nie wiem, dlaczego. Ja bym go wpuścił.). Ja poruszam się jednak nie tylko w cyberprzestrzeni i są mi znajome nie tylko nauki biblijne i inne teoretyczne. Bardzo wiele pracowałem łopatą, widłami, kilofem i to nie zawsze w najlepszych warunkach. Przeniosłem też na plecach tysiące worów z zbożem, jako to kiedyś się robiło. I tyle innych prac wioskowo – rolnych itp.
    Z tego, o czym piszesz, jest mi znane z praktyki pracy i trudu o wiele więcej, niż przypuszczasz. To tak dla wyjaśnienia, żebyś nie myślał, że ja uczony tylko w naukach biblijnych.
    Teraz też, nie tylko w cyberprzestrzeni. Spotykam się z ludźmi – także z tymi, z którymi nawiązuję kontakt drogą elektroniczną – wirtualną. Zapraszam także Ciebie do spotkania.
    Dziś, zaraz po przyjeździe do Siedlec za mniej więcej dwie godziny, mam w katedrze celebrację wręczenia Pisma św. osobom (kilkadziesiąt), które w ostatnich tygodniach wysłuchały katechez Drogi Neokatechumenalnej (katechezy zwiastowania) i dziś z rąk biskupa otrzymują Księgę Pisma św. jako znak Bożych obietnic wypełnionych w Jezusie Chrystusie, by one spełniły się także w nich. Jest to piękna liturgia. Chciałbym, aby jak najwięcej osób mogło przeżyć tę liturgię i tak związać soje życie (hostorię swego życia) ze Słowem Bożym (z obietnicami).
    To dla wyjaśnienia, żebyś nie myślał, że żyje tylko w duchowym-wirtualnym świecie. Znam życie dość dobrze od materialnej i realnej podszewki.
    Jeśli zechcesz, to wpuszczę Twój ostatni komentarz.
    Pozdrawiam
    Bp ZbK

    #69 bp Zbigniew Kiernikowski
  70. A ja to odbieram, że Maruda atakuje ks. Biskupa – cały czas do Niego coś pije, a pijaństwo jest tylko aluzją, że słowa nie trafiają do zwykłych ludzi.
    Jak dotrzeć z Ewangelią do tych wszystkich ludzi?
    Może Maruda ma jakiś pomysł?
    Wbrew temu co mówi Maruda odkryję się jeszcze bardziej – żona pracuje w Holandii – na farmie razem z 60 innymi Polkami – emigracja zarobkowa to dopiero problem – dziewczyny tam dopiero są wyalienowane, obce wobec siebie. Człowiek zaczyna człowiekowi wilkiem być.

    ———————
    Jest wiele problemów – byłem w 1997 roku w Gorzowie Wlkp. na Liturgii bł Jana Pawła II – powiedział On do nas, że musimy wymagać od siebie jakby inni nie wymagali – wbrew opinii i namowom środowiska, gdzie ta opinia ma silne środki oddziaływania.
    ——————–
    Wbrew intencją Marudy, jakie by nie były – porusza ważne tematy i można skierować rozmowę na odpowiednie tory.
    ——————–
    Zadaję sobie pytanie po wypowiedziach Marudy jak nauczanie księdza biskupa trafia do ludzi i jakie są tego nauczania owoce?
    Niestety sam Jezus mówił, że te słowa nie zawsze wpadną w dobry grunt – to na pewno uczy pokory.
    Dajmy się Marudzie wygadać – jak to jest nieczysty duch, jak się wykrzyczy to wyjdzie, taki atakujący duch.
    W co się Maruda uwikłałeś,że tak coś na wątrobie ci leży – wątpię żeby był to alkohol?

    #70 pawelpiotr
  71. Do mnie trafia ks. Biskup – szczególnie z tym przesłaniem – jak je dobrze rozumiem – że nie narzucimy ludziom praw chrześcijańskich, tylko oni muszą zacząć żyć Ewangelią. Wydaje mi się, że jest to duch, myślenie – nawet pod prąd mentalności Kościelnej.
    11 listopada słuchałem wypowiedzi z warszawy jakiegoś kapelana w Radio – i mówił on, dawał świadectwo, że matce w Anglii zaproponowano aborcję – odmówiła, że jeden ze szkoły wojskowej chodzi do kościoła i wzbudza to śmiech innych, że itd.
    Masz Maruda szanse być w środowisku świętym jakby inni się upijali. Jakby inni łącznie z biskupem i Radiem Maryja byli podli i nieuczciwi wobec ciebie, nawet jakby cię na stosie palili – możesz wejść do owczarni

    #71 pawelpiotr
  72. #60 przypadkowy
    A kto mówi o zwalnianiu się z zachowywania przykazań???

    #72 Maria
  73. Ad #65 bp Zbigniew Kiernikowski
    Widziałam w telewizji Księdza Biskupa w Częstochowie na modlitwie na Jasnej Górze i szczególnie podobał mi się moment końcowego błogosławieństwa. Wtedy Ksiądz Prymas Józef Kowalczyk powiedział, że zgodnie ze zwyczajem w tym momencie wszyscy biskupi razem błogosławią całą naszą ojczyznę. To było bardzo miłe, pomyślałam, że to jest także błogosławieństwo dla mnie, za które dziękuję.
    Odnośnie Marudy, to myślę, że nie interesuje mnie np. to, że on sobie idzie na piwo. W jakim celu informuje o tym wielokrotnie cały świat?
    Ile razy można tymi samymi słowami go pocieszać? Wykazuje słowotok, podobny do pawłapiotra, który na pewno nie wyczerpie się samoistnie. Mam wrażenie, że mówi sam do siebie. Inni też jakby „rozmawiają ze sobą, zastanawiają się”, ale ta forma wypowiedzi ma wtedy coś do przekazania.
    Konkretnie – psychologia nie zbawia, to, że się wygada nie rozwiąże jego problemów. Może bardziej potrzebuje osobistej rozmowy(choćby drogą mailową) z Księdzem Biskupem.
    Pytanie: czy ten blog jest po to by rozmawiać „o czymś”, czy po to żeby sobie „na nim być”. Byłabym za tym, aby Ksiądz Biskup tłumaczył to takim osobom i po kilku, a może kilkunastu wpisach (znajdować tę granicę, że jest za dużo)już nas nie męczył.

    #73 AnnaK
  74. #65
    Ja też jestem za opcją – wpuszczać.
    To nic że Maruda /czy inni/ na swój sposób kpi czy atakuje, jak zauważył Paweł-Piotr /#69/, ale porusza istotne problemy.
    Ataków można nie zauważać skupiając się na społecznościowym problemie.

    #74 Ka
  75. Maruda jesteś fajny. Piszesz ,co Ci w sercu gra i na wątrobie leży. W przeciwieństwie do klakierów księdza Biskupa szczególnie tych z Drogi Neokatuchumenalnej.

    #75 Leszek
  76. Ad #66 –
    Marudo nie marudź za dużo , tylko umiarkowanie … ; )
    Dużo ironii i cynizmu tzn., że problemy są głębsze.
    Mam wrażenie, że masz już dosyć.
    Niewiele to Tobie pomaga, chociaż nas może czegoś uczy.
    Marudź !… Byle z rozsądkiem.
    Przy okazji lepiej poznaliśmy Księdza Biskupa …: )

    #76 owieczka
  77. AD #73 AnnaK
    Może i psychologia nie zbawia ale pomaga rozwiązac wiele problemów – zanim przejdziemy do istoty.
    Wyobraź sobie Anno taki problem, że wiele kobiet nie doświadcza orgazmu. Obszernie opisuje to prof. Lech Starowicz – wystarczy wpisać w goggle i można poczytać. Dla niektórych jest problem dla innych nie. Moim zdaniem Jezus nas nie zaspokoi, kiedy my nie potrafimy się kochać – w sensie nie orgazmu łechtaczkowego, tego czy innego – bo jak pisze prof. Lech Starowicz to jest całość, na którą składa się wiele czynników – pewnie nie jest ona obca Bogu, bo to On nas stworzył.
    A jednak większość mężczyzn – w wyniku babań – nie jest wrażliwa na partnerkę – a miłość przeżywana jest mechanicznie w celu zaspokojenia popędu – gdzie i Lech Starowicz dochodzi do wniosku, że przy całej bilogi potrzebny jest altruizm.
    Ale zanim przejdziemy do altruizmu potrzebne nieraz trochę biologi, wrażliwości i delikatności. A nie odrazu z grubej rury.

    #77 pawelpiotr
  78. Tez jestem za tym,zeby wpuszczac komentarze Marudy

    #78 m
  79. #65
    Moim zdaniem maruda to postac fikcyjna. Ta sprawa nie powinna Ksiedza biskupa martwic. Komus zalezy by wypaczyc obraz polskiego rolnika i ukazac go jako pijaka.
    Prosze sie nie martwic, bo blog jest pożyteczny i to wielkie dzieło! Blog jest „ubezpieczony” u Pana Boga i nic mu nie zaszkodzi-wszystko przetrzyma.
    Aczkolwiek prawdziwosc wpisow i faktyczne istnienie marudy nie jest do wykluczenia.
    Pozdrawiam!

    #79 jacek
  80. Według mnie niestosowna forma, w jakiej zaistniał na tym blogu Maruda to sprawa ważna ale wtórna. Ważniejsze jest to że zaistniał a powodem tego moim zdaniem jest pustka, którą się odczuwa będąc jeszcze daleko od przekroczenia progu nadziei. Pustka ta jednak jest łaską od Pana Boga bo daje szansę na zbliżenie się do Niego. Szukamy , zaglądamy tu i tam, także na ten blog.
    Zostawmy teraz Pana Marudę.
    Skąd ta pustka ? Będę prowokujący – według mnie stąd że tak naprawdę nie wierzymy w istnienie Prawdziwego Jedynego Wszechmocnego Boga, który na dodatek jest codziennie z nami, czy jesteśmy trzeźwi czy pijani (przepraszam). Nie oburzajcie się na mnie drodzy blogowicze, wiem, nikt z Ochrzczonych nie powie że nie wierzy w Boga, co drugi powie pewnie że w Kościół nie wierzy. No właśnie – a moim zdaniem jest odwrotnie, ludzie bardziej wierzą w Kościół myśląc że wierzą w Boga. Wierzą w swoją parafię a jak w parafii nie czuje się wspólnoty- to po co chodzić do Kościoła. Wierzą w Księdza Proboszcza i jak mu się noga podwinie to są oburzeni. Wierzą w Pismo Święte, a jak czegoś nie rozumieją to tracą tę wiarę, wierzą w Biskupa, a jak Biskup zmarszczy brew (zresztą słusznie), obrażają się, odchodzą.
    Kiedyś usiłowałem wytłumaczyć koledze jakieś zagadnienia z przedmiotu technicznego na studiach – kolega ten też studiował tylko na innej uczelni. Problem techniczny raczej złożony wymagał znajomości nie tylko podstaw fizyki i matematyki – okazało się jednak że w ciągu godziny aby wytłumaczyć cokolwiek musiałem „cofnąć się” do poziomu „ułamków”.
    Ksiądz Biskup widząc naszą wiarę (akurat nie chodzi o wiedzę) „cofnął się” do poziomu szkoły podstawowej aby tłumaczyć nam główne Prawdy Wiary. Ja jednak uważam że trzeba się cofnąć jeszcze dalej. My , przepraszam ja, ja muszę zrozumieć kim jestem, skąd przychodzę, dokąd zmierzam, że nie jestem tylko zwierzakiem, że ten cały świat stworzył Bóg. Definicje z katechizmu nie docierają.
    Osobiście dziękuję Księdzu Biskupowi z serca za to że zechciał także dla mnie „cofnąć się” i tłumaczyć skąd wynikają poszczególne zasady naszej Wiary. Tak bardzo tego potrzebowałem i doświadczam teraz po przeszło 30-tu latach mojego życia. Ciągle jednak jeszcze brakuje mi podstaw …

    #80 Hubert
  81. #77
    jak mozna zastanawiać sie nad BYĆ ALBO NIE BYĆ dla Marudy, a tolerować wpisy pawlapiotra….

    #81 Ba
  82. Ad #70 pawelpiotr
    I komu tu brak delikatności!
    A ja – żeby rozmawiać, wolę dostać jakąś informację,
    która coś mi mówi. Tak już mam – nie mogę?

    #82 AnnaK
  83. Na 99 procent maruda to postac zmyślona 🙂

    #83 jacek
  84. Moze dajcie Marudzie pomarudzic, jesli udaje to sie sam wysypie, jesli dalej jest pijany to kiedys moze wytrzezwieje i moze nawet otrzezwieje.
    Wykladowca od Napedow Elektrycznych dr Szaflarski jechal i kiwal sie po pijanemu w tramwaju, jakas kobieta zwrocila mu uwage:
     pan jest pijany jak swinia.
     a pani jest brzydka,.. ja jutro wytrzezwieje, a pani dalej bedzie brzydka.

    #84 Jurek
  85. 23. 11.2011 r. zginął w wypadku samochodowym Wojtek, brat mojego szwagra w środku miasta, dobry samochód, młodość, trzech innych walczy o życie – kierowca wyszedł bez szwanku – więcej informacji i zdjęć jest na stronie gazety lubuskiej – łatwo znaleźć w internecie – wielu młodych i starych zadaje sobie pytanie Dlaczego?
    —————————
    Może i warto na to sobie odpowiedzieć – bo w pewien sposób jest to przyczyna naszej patologicznej miłości, jako że żona moja jest na emigracji a mi ojciec duchowny polecił, żebym był i matką i ojcem dla dzieci więc szybko się uczę i rozumiem.
    Schemat dnia kobiety: co to ugotować na obiad – jakie zrobić zakupy. W co dziecko ubrać: ta koszulka ma plamę: ta spódniczka przykrótka, trzeba posprzątać – wyprasować itd
    Przychodzi mąż do domu: czego ty się czepiasz dzieci, czego ciągle jęczysz, że nie masz w co się ubrać jak cała szafa jest. Niewrażliwy na styl, na wychowanie. Mąż, który bierze, jakby mu cokolwiek się należało. I pasą się dzieci na gruncie codziennej toksycznej miłości – z pozoru tylko normalnej – aż dochodzi do dramatu.
    Ciężko później w tym wszystkim dostrzec, że od lat wychowywaliśmy leniwe dzieci, że rodzina stała się miejscem zaspokajania swoich potrzeb, i że ciągle zupa za słona.
    I gdzie teraz jest Jezus – dlaczego go nie ma? No właśnie przez tyle lat chciał wejść w nasze relacje uczynić, życie pięknym, intymnym. Życie, które każdego dnia otwiera się na tajemnice, że nie wspomnę o całej sferze seksualnej –
    jakże brakuje takich postaci jak św. Jadwiga Śląska, św. Elżbieta Węgierska. Szukamy Jezusa, gdzieś obok a On jest we wszystkich naszych relacjach.
    ————————-
    Dobrze, że na tym blogu wszyscy już są doskonali – ku pamięci Wojtka z prośbą o modlitwę za niego i o wyzdrowienie trzech jego kolegów

    #85 pawelpiotr
  86. Bóg bogaty w miłosierdzie niech nam wszystkim naprawdę wybaczy!!!

    #86 pawelpiotr
  87. Należałoby się kazdemu z nas zastanowić , czy pisząc odnosimy sie do rozważanego Słowa.
    A wszystko inne rozprasza i nie pochodzi od Boga.
    Może zanim coś napiszemy poprośmy Ducha Świetego , aby dał nam światło.

    #87 Tereska
  88. Maruda – kimkolwiek jesteś , a z pewnością masz problem, zwróć uwagę na dzisiejszą Ewangelię i pouczenie.
    Proście , a otrzymacie , bo „Niebo i ziemia przeminą , ale moje słowa nie przeminą ”

    ps. pisz wtedy jak jesteś trzezwy

    #88 Tereska
  89. Leszek #75
    Odpowiadam na zasadzie ” Uderz w stół, a nożyce się odezwą”
    W przeciwieństwie do Ciebie / bardzo sobie cenię Twoje wpisy/, nie powiem, że Maruda jest fajny / nie lubię tego słowa, bo często oznacza płytkość/.
    Powiem, że jest trudny do zaakceptowania przez inaczej myślących. Jednakże , Ksiądz Biskup daje szansę każdemu do nawracania sie, tym z Drogi Neokatechumenalnej także…
    Ci „klakierzy” Biskupa z Drogi szczególnie, tworzą jakby równoważnik z tymi opiniami, które są wypaczone i krzywdzące J.E.
    Wyrażają /pochlebcy, w Twoich oczach/, inną opinię, którą z radością wszędzie głoszą narażając sie też na tego typu odbiór, co zaprezentowałes swoim wpisem /tu, #74/.
    Wypowiedzi osób z Drogi sa naprawdę szczere i prawdziwe, nie wymyślane…
    pozdrawiam

    #89 anka
  90. Maruda, stań wreszcie w prawdzie o sobie samym i coś z tym rób – masz tu daną nieprzeciętną szansę ku temu.

    #90 anka
  91. Do Marudy jeszcze,
    jak widzisz, Twoje wpisy są wpuszczane mimo drwiacego czesto wydźwieku, również w stronę ksiedza Biskupa. Zastanów się nad tym poważnie i chodź raz serio podejdź krytycznie do swoich wpisów. Nie to, co piszesz, ale jak, rysuje twoją kontrowersyjną postać. Piszesz o cyberprzestrzeni – bardzo ciekawe i … niepokojace jednocześnie…
    Pozdrawiam Twoją dobrą stronę osoby, zaniepokojona tą złą.

    #91 anka
  92. Leszek#75
    Zastanawiam sie mocno / bo cos mi tu, nie „gra”/, czy jesteś aby tym Leszkiem, z wczaśniejszych/ dawniejszych/ wpisów?!!!

    #92 anka
  93. #75
    Ja myślę, że to Ks. Biskup nas lepiej poznał…

    #93 basa
  94. Ad 69
    Ekcelencjo.
    Zszokowany jestem komentarzami, a szczególnie ich ilością szczególnie do mnie. Dziękuję za zaproszenie, ale jest za daleko do Siedlec. Szczególnie dziękuję za opublikowanie tych dwóch na który dodałem osobisty komentarz. Powoli J. E. zaczyna mnie rozumieć, ale jednak proszę niech się to wszystko przemiele, a mój komentarz proszę opublikować w niedzielę. { Niedziela może być w/g czasu naszego czyli od godz OO.OO lub od strefy czasowej np w Japonii czy Australii albo liturgicznie od pierwszych nieszporów z pierwszej niedzieli Adwentu. Wybór czasu pozostawiam Księdzu Biskupowi} Będę śledził komentarze i czekał na niedzielę adwentową. Pozdrawia Wszystkich czytających i komentujących-Maruda

    #94 Maruda
  95. Dzisiaj na maila otrzymałem takie słowa:
    „Powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu.” (Mt 12,36) i tak sobie myślę, to, że mało mówię to dobrze, nie muszę się wstydzić przed Bogiem za moje słowa, które bym siał na wiatr.
    Co prawda czasami zdarzają się takie słowa, za które mi wstyd, ale i tak mało ich. Lepiej jest milczeć, niż powiedzieć za dużo i ja właśnie milczę 🙂

    #95 chani
  96. # 93 Maruda – Ty jakiś niesamowity !

    #96 Ka
  97. #93
    Myślę, że nawzajem ( trochę z innej strony : )
    No cóż, jest prawdziwie…
    Odrobina fermentu , byle nie za dużo.

    #97 owieczka
  98. Jeszcze taka refleksja:
    Powinniśmy się cieszyć, być weseli, że jesteśmy ludem kapłańskim, narodem świętym poświęconym Bogu. Powinniśmy się cieszyć, że On nas wybrał, że umarł i zmartwychwstał dla nas, że jest blisko nas, jest z nami. Powinniśmy Go wielbić za wielkie rzeczy, które czyni w nas i przez nas, a jak u nas naprawdę jest? Czy wielbimy Go? Czy jak idziemy na Eucharystię, idziemy weseli? Czy raczej jesteśmy smutni? Czy potrafimy tak jak Apostołowie codziennie wielbić Boga? W domy, w kościele, wszędzie być świadkiem Jezusa Chrystusa?
    Czy „zamykamy” Boga jedynie do murów kościoła? Do Najświętszego Sakramentu?

    #98 chani
  99. #96 Ka
    Myślę, że nie ma co się zachwycać człowiekiem, trzeba nam zachwycać się Bogiem, który nam się w nim (człowieku) objawia.
    Bardzo się cieszę, że są dopuszczane te komentarze, pewna ‚świeżość’ na blogu przyda się nam wszystkim. Nie pisze, że komentarze Marudy są dobre, czy złe. Nie mnie je oraz intencje autora oceniać. Ale Kościół tworzą różni ludzie, to nie jest eklezja ludzi wyjątkowych. Obserwuje ostatnio, że Kościół sam siebie zwalcza. Dobrze, że tak nie dzieje się tutaj. I dziękuję Księdzu Biskupowi za taką postawę. Pax

    #99 Monika
  100. pośrednio #94 Maruda,
    „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32)…
    Lubię poznawać prawdę, tylko ona jest naprawdę interesująca.
    Dla rozrywki oglądam komedie, kryminały, thrillery. Tu, myślałam, spotykam się z prawdą człowieka.
    Ale uczę się, że nie wszyscy myślą tak, jak ja… Czyli poznaję prawdę, że ludzie są bardzo różni…
    Hmmm…
    Pozdrawiam 🙂

    #100 julia
  101. hm…możecie zbanować marudę ale czy chrześcijaństwo to ma być warowna twierdza do tego oblężona?Dziedziniec pogan……sztuka jest żyć z nami wątpiącymi ,szukającymi a nie zamykać się w gronie jednomyślnych.

    #101 Zuza
  102. Maruda.
    Ostatnio piszesz inaczej. W sumie to nie chodzi o Ciebie, tylko o tę czasami trudną do przyjęcia formę.
    Może często bywasz na czatach? Tam mają podobny styl.
    Chociaż niektórym się podoba, to ja wolę Cię takim jak ostatnio piszesz.
    Pozdrawiam

    #102 AnnaK
  103. #64 Maruda
    Sorry, nie odpowiedzialem Ci.
    Nie, jestem tylko bratem…
    nie, nie zakonnym,
    ale ksiedza.
    Jurek

    #103 Jurek
  104. # 65 bp Zbigniew Kiernikowski
    Szanowny ks. Biskupie w kilku zdaniach moja opinia jest taka.Bardzo pięknie ks. Biskup wprowadził ” Chrzest w życiu i misji kościoła „, rozmowy o dobrej nowinie i wiele jeszcze innych spotkań i nauczań te wszystkie starania ks. Biskupa są budujące w poznawaniu Pana Boga.Co do komentarzy niektórych blokowiczów one wogóle nie powinny mieć miejsca na ekranie.Dlatego bo nie budują człowieka duchowo tylko takie śmieszne pogadanki.Co do Marudy to niech się Maruda dobrze zastanowi kto jest jego Panem czy Jezus czy piwko.W jednej z ewangelii Jezus mówi ” pijacy nie wchodzą do Królestwa Bożego ” Uważam że przez Biskupa powinny być puszczane takie komentarze które budują człowieka i to wtedy ma jakiś sens.Kto natomiast chce sobie pogadać to jest w internecie ” Gadu gadu ” tam można gadać i gadać. Pozdrawiam. Józef.

    #104 Józef
  105. #99 Do zachwytu nad Marudą mi jeszcze Moniko daleko.Po prostu interesujący człowiek.Może być różnie,niemniej napewno typowym pijaczkiem ponieważ myśli /jeszcze :D/ nie jest.

    #105 Ka
  106. Jest 10ta 30i-sobota, obsrewuję, ale nie komentuję, pozdro…[A jednak jest ciekawiej, jeśli jest opublikowanych komentarzy ponad 100 na temat Ewangelii z Uroczystości Chrystusa Króla, a ciekawi mnie ile Ks. Biskup nie „wrzuca” na swego bloga}. A jednak ludzie się otwierają, tzn. Ekscelencjo jesteś Dobrym Pasterzem i znasz owce swoje,ale czy Ciebie owce znają i jescze w dodatku rozumieją???
    Szczęść Boże.

    #106 Maruda
  107. Trochę posiedziałem w necie szukając wypowiedzi ‚marudy’ – ktoś kto podpisuje się ty nickiem – ostro krytykuje kościół, szczególnie biskupów w duchu racjonalistyczno-sceptycznym prezentując myślenie ośrodka racjonalistyczno-sceptycznego im. De Voltaie’a.
    Uważam, że takie myślenie jak najbardziej jest potrzebne w kościele w przypadku cudu Eucharystycznego w Sokółce były podejrzenia ze strony racjonalistów, że zabarwienie hostii na czerwono to efekt działania bakterii zwanych pałeczką krwawą itd. Jest potrzeba „szkiełka i oka”, żeby się nie ośmieszać co wielokrotnie udowodniono Kościołowi.
    Zastanawiam się co ks. Bp. myśli i czy spotkał się z przekładem Krzysztofa Sykty – który rzekomo oczyścił Pismo Święte z nadinterpretacji teologicznych? Trudno mi o tej twórczości mieć krytyczne zdanie – ale chętnie widziałbym krytyczne odniesie do tego ks. Biskupa.

    #107 pawelpiotr
  108. # józefie Maruda 🙁 a pawelpiotr :-)…??????????

    #108 Ba
  109. Chrześcijaństwo i pijaństwo to niejako brat i siostra.
    Jestem pewien, że dzisiaj Jezus Chrystus zaszeregowany został by do pijaków.
    Nie wiem jak to udowodnić, ale każdy kto uczciwie dotyka Chrystusa, zrównany jest z pijakiem i narkomanem, czasami samobójcą.
    Mnie dzisiaj już to nie rusza.
    janusz f.

    #109 baran katolicki
  110. #109 janusz
    Rzeczywiście tak było: „Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”.” (Łk 7,34), ale to nie znaczy, że Pan Jezus popiera pijaństwo.
    Ja widzę w tym fragmencie dwie wiadomości dla mnie
    1. Pan Jezus nie odrzuca nikogo – nawet tych. którzy są uważani za najgorszych, w tym alkoholików. Ja też mam tak postępować.
    2. Ja jako chrześcijanka mogę być potraktowana jako najgorsza, tylko dlatego, że nią jestem.

    #110 basa

Sorry, the comment form is closed at this time.


css.php