Dzieła nasze i dzieło Boga (1)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Obiecałem kiedyś refleksję (komentarz) do J 6,25-29. Pytali o to m.in. Zbyszek, AnnaK i Basa. Ten tekst, tzn. zawarta w nim prawda, pozwala nam zmienić perspektywę i przejść od skupienia się na naszym działaniu do zgody na to, aby w nas dokonywało się dzieło Boga.

Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?» Jezus odpowiadając rzekł do nich: «Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał».

Punktem wyjścia do tej refleksji jest pytanie zadane Jezusowi przez Żydów. Było to po rozmnożeniu chleba, kiedy Jezus udał się na drugą stronę Jeziora, a oni Go szukali. Kiedy Go znaleźli, On zwrócił się do nich z pewnym wyrzutem: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Następnie skierował do nich mocne polecenie: Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec.

Pytanie człowieka religijnego i odpowiedź Jezusa

Nie rozumiejąc słów Jezusa zapytali: Co mamy czynić, aby spełniać dzieła Boże? (por. J 6,28). To podstawowe pytanie dla wszystkich zainteresowanych relacją z Bogiem. Odpowiedź Pana Jezusa jest jednoznaczna i zaskakująca: To jest dziełem Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał (zob. J 6, 29). Można też przetłumaczyć: na tym polega (jedno właściwe) dzieło Boga, abyście wierzyli. My myślimy że to my musimy spełniać wolę Pana Boga, pełnić dobre uczynki itd. Tymczasem Pan Jezus nie mówi, co człowiek ma czynić, lecz wskazuje na jedno jedyne dzieło samego Boga: jest nim wiara człowieka. Skoro ta będzie właściwa, żywa, prawdziwa, będą też uczynki, które będą znakiem działania Boga w człowieku.
Jezus w tej wypowiedzi niejako kontestuje to wszystko, co w spełnianiu dzieł Boga miałoby mieć początek w człowieku. Zwróćmy uwagę jeszcze na to, że ludzie mówią o dziełach Boga, a Pan Jezus mówi o jednym dziele Boga. Treścią tego dzieła Boga jest wiara ludzi w Tego, którego Bóg posyła. A posyła Go po to, aby był narzędziem wypełnienia się Jego woli. On działał na miarę działającego Ojca. Podobnie chrześcijanin będzie działał na miarę wiary w tego rodzaju działanie Boga w nim.

Dzieła człowieka i dzieło Boga w człowieku

Pan Jezus przesuwa więc akcent z aktywności człowieka na przyjęcie działania Boga, objawionego w posłanym Synu. Jest to rewolucyjne przejście od dominującego w człowieku dążenia, by spełniać dzieła Boga – a więc ostatecznie, by wchodzić w prerogatywy Boga – do postawy aktywnej wiary, to znaczy do zgody na to, by mówić TAK woli Boga, której treścią jest zbawienie człowieka. Kto pojmuje to jako dar, ten będzie siebie rozumiał w posłudze wobec bliźniego, aby w nim dokonywało się zbawienie i by w nim odtwarzał się obraz Boga.
Dzieło Boga, jakie spełnia się przez Jezusa (a później także Jego mocą w tych, których On posłał) jest jedno: sprawić, żeby ludzie mogli wierzyć w Tego, którego Bóg posłał, a więc Jezusa, i by wierząc w Niego mogli przyjmować Jego postawę. Jest to niejako przejście z jednego poziomu na inny, zupełnie nowy. Często myślimy, że musimy czy możemy Panu Bogu jakoś pomóc, albo pokazać, że coś potrafimy, że jesteśmy dobrzy, lepsi. Mamy mentalność, według której trzeba się wykazać, żeby być akceptowanym, kochanym, żeby istnieć. Chodzi zarówno o zaistnienie wobec drugiego, jak i o zaistnienie wobec Boga. Nie wierzymy w darmową miłość Boga, dlatego musimy się stale czymś wykazywać. To grozi nam wszystkim: księżom, świeckim, członkom takiego czy innego ruchu, przełożonym, biskupom, po prostu wszystkim. Mamy to zakodowane w naszej ludzkiej egzystencji. Nie znaczy to, że jest to naturalnie złe. Nie o to jednak chodzi w doświadczeniu chrześcijańskim.

Dalszy ciąg w następnej części

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

38 komentarzy

  1. Jak doświadczyć w sobie dzieła Boga? O jakie moje działanie, czy niedziałanie chodzi?

    #1 piotr1
  2. Bardzo dziękuję za ten komentarz. „On działał na miarę działającego Ojca. Podobnie chrześcijanin będzie działał na miarę wiary w tego rodzaju działanie Boga w nim.” – to słowa dla mnie. Kiedyś Nieprzyjaciel przez ludzi uderzał w takie myślenie we mnie oskarżając, itp., a ja potem myślałam, że muszę walczyć o wiarę i szukać jej(bo czułam, że coś jest nie tak); także walczyć by wypełnić Jego wolę. Dzisiaj dzięki Bogu widzę, że to Jego łaska, że widzę, że te słowa mówią do mnie i myślę, że On przez doświadczenie pewnej ciemności prowadził mnie do wiary na Jego miarę i że wszystko było dla mnie dobre. Tego właśnie potrzebowałam i jeszcze długo będę rozmyślać nad tymi słowami, „bym wierząc w Niego mogła przyjmować Jego postawę”.
    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

    #2 AnnaK
  3. Komu wierzymy w relacjach międzyludzkich? Nie jest trudno wierzyć człowiekowi, którego kocham. Czy jesteśmy kochani bezinteresownie? Czy karykatury miłości nie przenosimy na naszą relację z Panem Bogiem?

    #3 ze
  4. Dokładnie.Jest jak Ks.Biskup opisał.Jestem pod wrażeniem.

    #4 K.
  5. Piotr 1 ani działasz,ani nie działasz.Żyjesz,ufając Bogu i dziełom p.Jezusa.To najprostsza droga zbliżenia się nas.Oczywiście nie krzywdzisz po drodze nikogo,bo masz świadomość że to obok /choć może mniej doskonałe niż Ty hehe:D/ też kochające przez Niego jest. Kapujesz? Nie wyrywasz za wszelką cenę w przód,bo wiesz, że jeżeli tak będzie trzeba, sam Bóg poniesie Cię tam.

    #5 K.
  6. „Dzieło Boga, jakie spełnia się (…) Jego mocą w tych, których posłał Jezus jest jedno: sprawić, żeby ludzie mogli wierzyć w (…) Jezusa, i by wierząc w Niego mogli przyjmować Jego postawę”
    Myślę, że dzieło Boga spełnia się w Księdzu Biskupie. Księdza Biskupa nauczanie, sposób przeżywania swojej wiary (np. ten blog) pokazują, że można przyjmować postawę, jaką przyjmował (i przyjmuje na Mszy świętej) Chrystus. Przykład takiego życia prowadzić musi do chęci poznania Tego, mocą którego można takim być.
    Bóg zapłać za to świadectwo.
    Pozdrawiam 🙂

    #6 julia
  7. Dużo słów. A ciekawe, jak jest w życiu

    #7 Kapusta
  8. kapusta, do której wypowiedzi odnosi się Twój komentarz?

    #8 julia
  9. Aby pełnić Wolę Boga a nie diabła, należy poznać nieomylne Magisterium Kościoła Katolickiego, tzn. przedsoborowego.

    #9 katolik
  10. Pieknie Ks.Bp. napisał,ze nie wierzymy w darmowa miłosc Boga.Wlasnie nie wierzymy i z tym wykazywaniem sie jest roznie.Kazdy znas w jakis sposób chce wykazac sie w swoim zyciu,ale czy to wychodzi nam?Własnie trzeba wierzyc w miłosc Boga wierzyc w to ,ze bóg jest naszym Ojcem i,ze niechce żle dla nas.Panu Bogu nie trzeba nic na siłe pomagac jak to robimy w swoim zyciu.

    #10 M
  11. Czytam pytania Piotra1 – ciśnie się odpowiedź ‚Po owocach poznacie ich…’. Jakie kryterium oceny: Słowo Boże.
    Jednak analizując tekst Biblijny widzimy naszą materialność. Jedli chleb – i zaraz pytanie o znak. Ciągle musimy mieć dowody. Czy trzeba pustyni, żeby uwierzyć? Otrzymany dar traktujemy jak coś,co się nam należy.Trzeba braku, trzeba sięgnięcia dna, żeby zacząć wołać o pomoc. Szczęśliwi, którzy wierzą. Bliskość z Jezusem nie gwarantuje przyjaciół, uznania, sukcesów czy dóbr materialnych. „Nie wierzymy w darmową miłość Boga, dlatego musimy się stale czymś wykazywać.”
    Pozdrawiam

    #11 sgg
  12. Dziękuję Ks. Biskupowi za komentarz.
    Przy okazji chciałabym podziękować także K.
    P. Bóg nawet z mojego przerażenia potrafił wyprowadzić dobro.
    „Radośnie Panu hymn śpiewajmy. Alleluja!
    i dobroć Jego wychwalajmy. Alleluja!”

    #12 basa
  13. K. dlaczego jesteś niegrzeczna dla piotra1 i traktujesz go jak idiotę? Dlaczego go nie szanujesz ? Kto ci dał prawo tak traktować inne osoby ?
    On przecież też szuka Prawdy. inaczej by go tu nie było.

    #13 basa
  14. „Wierzyć, jak to łatwo powiedzieć”, ale gdy przychodzi codzienność, i co krok sprawdzam się,czy wierząc także bez reszty zawierzam Bogu!? Czasem mam lęk przed tą częścią Ojcze nasz „bądż wola Twoja”,bo jak nie „pasuje” ona do mojej woli, to mogę tak mówić? Wprawdzie Duch św. wstawia się za nami, ale te ludzkie wątpliwości wracają.

    #14 H.Ala
  15. Ja wierzę w darmową miłość P. Boga ( bo niczym sobie na nią nie zasłużyłam), ale jak każdy człowiek upadam. I wtedy pytam się: Czy ta moja wiara wystarczy? Czy ona mnie usprawiedliwia ? I wtedy chciałoby się działać. Działać na własną rękę, żeby być lepszym po swojemu.
    A tymczasem na portalu Wiara przeczytałam dzisiaj, coś co pasuje do naszej dyskusji:
    „Dzięki naszej słabości Bóg mówi do wszystkich: zobacz, potrafię przemieniać życie ludzi takich jak Ty. Wcale nie herosów. Nic nie musisz, po prostu przyjdź. Nawet jeśli jesteś przekonany, że twoje naczynie za chwilę wiatr rozbije w pył.”

    #15 basa
  16. baso .Ja tylko chciałam mu pomóc w zrozumieniu,bo zdawało mi się że pyta.ZDAWAŁO.Najbliższy mi w komentarzach jest sgg.Czuje i pisze prawdę.Dzięki sgg.Zaraz zastanowię się gdzie baso widzisz niegrzeczność muszę do swego komentarza wrócić.NIE WIEM.Nie mam pojęcia dlaczego wg.Ciebie jestem niegrzeczna.Gdzie,brak u mnie grzeczności?

    #16 K.
  17. Ja wierzę w darmową miłość Boga, ale problem jest w tym, jaką mam dać odpowiedż na Jego miłość !?
    Aleksander

    #17 Aleksander
  18. Baso, jak to miło zobaczyć, że ktoś też czyta komentarze na wiara.pl i że one do niego przemawiają tak, jak do mnie…
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

    #18 julia
  19. Aleksandrze,cichość serca choć może czasem bedzie wyrywało się, by zatrzepotać i krzyczeć.Mam nadzieję że ,,,grzecznie podpowiadam 🙂

    #19 K.
  20. #1 piotr1
    Jak doświadczyć dzieła Boga w sobie, tak pyta Piotr1. Treści tego pytania przewijają się też – przynajmniej pośrednio – w kilku innych komentarzach. Proponuję więc te kilka słów.
    Pierwszym i koniecznym warunkiem jest to, aby pozwolić się kochać, uwierzyć, że jest się kochanym. Ale jak to zrobić? Naturalnie, aby to mogło się stać potrzeba łona, w którym człowiek może doświadczyć, iż jest akceptowany i kochany nie z jakiegokolwiek innego powodu czy racji, jak tylko dlatego, że jest, że jest przez kogoś chciany. Chodzi o podstawowe doświadczenie bezinteresowności, miłości bezinteresownej. Dziecko to przeżywa (zazwyczaj) w łonie matki i na łonie rodziny. To jest aspekt ludzki czy strona naturalna ludzkiego życia i doświadczenia. Wiemy, że niestety nie zawsze w praktyce to tak jest. Wiemy też, jakie są tego konsekwencje.

    Podobnie dzieje się w życiu religijnym. I tutaj jest potrzebne doświadczenie nowego narodzenia, tzn. odnalezienia siebie w łonie wspólnoty i tym samym w łonie Boga. Tak Pan Jezus odpowiada też Nikodemowi, że trzeba się powtórnie narodzić (zob. J 3, 1-21). Tego rodzaju doświadczenie akceptacji i miłości, które stawiają człowieka na nogi, bez patrzenia na jego zasługi itp. oraz dają mu okazję doświadczenia dzieła Boga w nim, tzn. nowego stworzenia, dokonują się we wspólnocie, która ma charakter inicjacyjny, czyli wtajemnicza w życie, w nowe życie; daje doświadczenie miłości Boga i braci w sposób całkowicie darmowy. W ten sposób dokonuje się przejście od niewolniczego ducha religijnego do wolności dzieci Bożych.

    Jest to dziełem Boga, które zazwyczaj dokonuje się w żywej wspólnocie czyli w łonie, którym jest Kościół. Wiem, że w dużej mierze nasze wspólnoty parafialne nie są takimi wspólnotami. Tzn. siebie tak zazwyczaj nie pojmują i nie stwarzają w sobie takiego środowiska. Nie są takim łonowym środowiskiem. Są one raczej bardziej nastawione na utrzymanie religijności indywidualnej i to często w kategoriach zasługi, niż na wprowadzanie w darmowe doświadczenie przynależności do ciała, tzn. Ciała Chrystusa, złożonego z ludzkich członków, w którym są żywotne i życiodajne procesy.
    Kto tego dzieła doświadczy, będzie wiedział, kiedy i jak w życiu działać lub nie działać. Kiedy będzie działał, będą to jakby dzieła spełniane przez samego Ducha Świętego. Będzie też wiedział, kiedy nie działać, kiedy nie stawiać na swoim, kiedy czasem milcząco przyjąć krzyż i prześladowanie.
    Wiara takiego człowieka i wszystko, co z niej będzie wynikało, będą dziełem Boga, jakie Bóg przygotował. Piękne w tym względzie jest jedno sformułowanie u św. Pawła: Jesteśmy bowiem Jego (Boga) dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili – dosłownie: w nich postępowali (Ef 2,10).

    Wyłania się więc wołanie o żywe wspólnoty, które byłyby w stanie stanowić łono i ożywiać tych, co albo nie doświadczyli życia w darmowości (jako dzieła Boga), albo je w jakiejś mierze stracili. Potrzeba inicjacji chrześcijańskiej i troski o właściwe kształtowanie postaw wierzących w naszych wspólnotach dla stwarzania warunków, by ludzie mogli przyjmować w sobie dzieło Boga. Taka jest normalna droga prowadząca do doświadczenia dzieła Boga i umiejętności (mocy) działania i nie-działania.
    Pozdrawiam!
    Bp Zbk

    #20 bp Zbigniew Kiernikowski
  21. Kiedy o owocach naszego życia możemy z całą pewnością powiedzieć, że są owocami wiary, a kiedy jest to tylko złudzeniem, projektem naszego rozumu, naszej samooceny i samowystarczalności?

    #21 ted
  22. #21 ted
    Krótka odpowiedź – wskazanie. Wtedy tak będzie, gdy potrafimy kochać nieprzyjaciół. Nie chodzi o postawy emoconalne, lecz o postawę przychylności życiowej i służby. Tzn. być dla nich bez kalkulacji, bez szukania wyścia dla siebie, przeciwko nim itp., wiedząc, że Pan Bóg prowadzi wydarzenia naszego życia i wydarzenia ich życia. Inaczej mówiąc, kiedy w nas będą się spełniać Błogosławieństwa (Mt 5,3-12) i będziemy szczęśliwi mocą Ducha Swiętego. Jezus rozradował się w Duchu Swiętym i zawołał: „Wysławiam Cię Ojcze, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi … „ (Łk 10,21). Będzie to dzieło Boże w nas, będą to dzieła Boże spełniane przez nas; będą to dzieła życia wiecznego w człowieku. Tego bowiem człowiek sam z siebie nie potrafi. To tylko tak krótko. Chętnie poprowadzę ten wątek dalej. Pozdrawiam!
    Bp ZbK

    #22 bp Zbigniew Kiernikowski
  23. K. najbardziej rażące było słowo „kapujesz”. Nie czujesz, że ono jest lekceważące i podważające zdolność zrozumienia rozmówcy ? W sumie często zgadzam się z tobą co do treści i doceniam dobrą wolę ( często chcesz pomóc, mi też już parę razy radziłaś- dziękuję jeszcze raz), ale ten twój styl wypowiedzi jest czasami mało zrozumiały i nieprzyjemny dla rozmówcy. Myślę, że powinnaś bardziej uważać na słowa i być bardziej odpowiedzialna w ich doborze.

    #23 basa
  24. Julio, chyba ci kiedyś pisałam, że duchowo jesteśmy podobne ? Ja często nie muszę już pisać, by ty właśnie to napisałaś.

    #24 basa
  25. baso, 🙂

    #25 julia
  26. Ks.Biskup ma rację.Są rzeczy,których człowiek sam z siebie nie potrafi.Chociażby z lęku.

    #26 K.
  27. „Kapujesz?” to słowo często używane między przyjaciółmi.Fakt,forma oznacza jakąś sympatię,bliskość.Najwyraźniej poczułam bliskość z piotrem1.Piszę spontanicznie,bo to blog.Nie chce mi się /hehe/poświęcać czas na piękne redagowanie.Tak naprawdę,to ja uczę się tu.Stawiam 1-wsze kroczki.

    #27 K.
  28. Kochać nieprzyjaciół … temat podejmowany a ciągle aktualny. W każdym konflikcie są przynajmniej dwie osoby. Po wielu trudach i po dłuższym czasie mam wypracowaną postawę przychylności i życzliwości do osoby, która mnie bardzo mocno zraniła. Nigdy nie życzyłam źle tej osobie, chociaż to ja byłam ofiarą. Deklaracje słowne krótko po zaistniałej sytuacji okazały się tylko słowne. Ostatecznie – jestem traktowana jako agresor. Prawdą jest, że nie mam ochoty na wspólne spotkania z tą osobą. Nie mogę jednak uniknąć spotkań. Doświadczam niechęci i chwilami wrogich zachowań. W całej tej sytuacji powinnam przepraszać ciągle za to, ze żyję. Czy starczy mi sił na moje nie-działanie? Czy wystarczy mi wiary na działanie Pana Boga? Jak sobie radzić w takiej sytuacji, gdzie tylko w niewielkim stopniu mam wpływ?
    Pozdrawiam

    #28 ze
  29. Temat podjęty przez Księdza Biskupa w komentarzu #20 bardzo trudny.
    Jak wejść we wspólnotę, jak na nowo narodzić się jeżeli straciło się zaufanie do ludzi?

    #29 ze
  30. #29 ze
    Tylko z progu doświadczanie zaufania Bogu!
    Czasem trzeba doświadczyć straty zaufania wobec ludzi, czyli doświadczyć zawodu, aby w nawróceniu, dzięki Ewangelii, odnaleźć skarb zaufania Bogu. Tylko z tego doświadczenia można później uczyć się ufać także ludziom. Będzie to już jednak całkowicie inne zaufanie. Wiele o tym w Psalmach!
    Pozdrawiam!
    Bp ZbK

    #30 bp Zbigniew Kiernikowski
  31. K. ile ty właściwie masz lat ? Dla mnie „kapujesz” kojarzy się bardziej z kapusiem niż przyjacielem. Nie wiesz, czy piotr1 ma lat 20, 40, czy 60.
    Ale pisz, jak uważasz. Ja ci tylko napisałam, jak ciebie mogą odbierać inni. Już nic więcej nie wspomnę o twoim stylu, ale za słowa myślę, że powinnaś być odpowiedzialna. Ja i tak ciebie lubię taką, jaką jesteś i za nic. Ale znowu odbiegamy od tematu.
    Julio, dziękuję. My za to chyba jesteśmy w podobnym wieku.

    #31 basa
  32. Całkowicie inne? Wypadałoby mi psalmy przeczytać.Może chociaż podpowiedż jakiegoś Nr psalmu 🙂

    #32 K.
  33. #32 K.
    Polecam następujące Psalmy. Proszę je czytać w kluczu chrześcijańskim, tzn. jako te, których treści spełniły się w Jezusie Chrystusie:
    Ps 3
    Ps 4
    Ps 9 szczególnie wiersz 20
    Ps 13
    Ps 22 szczególnie wiersze 23-32
    Ps 116,10n
    Ps 118,8n w kontekście całego psalmu
    Ps 119,71 w kontekście przynajmniej najbliższych dziesięciu wierszy.
    Bp ZbK

    #33 bp Zbigniew Kiernikowski
  34. Właściwie to zbliżam się /wolno,kroczkami hehe/ baso do 60-tki.Bardzo dziekuję Księże Biskupie.No to poczytamy i dowiemy się o co w tym chodzi.Nie wytrzymałam,sięgnęłam zaraz.Psalm 3-ci to otucha,Psalm 4-ty to pewność,Psalm 9-ty – to o mnie,a resztę wieczorem poczytam :).Piękne dzięki.

    #34 K.
  35. Dobry wieczor Kochani! Wracam sie do dyskusji na temat dzialania Ducha Sw. Ja chyba tez otrzymuje Jego Dary i to namacalne, ale musialam zrezygnowac z czegos, co moim zdaniem bylo w dawnym zyciu najwazniejsze. Zaslepiona balwochwalstwem jednej Osoby bladzilam i zycie moje bylo moze latwiejsze, ale mniej radosne. Czy kazdy musi w zyciu zbladzic, aby cos otrzymac? Czy mozna przewidziec konsekwencje swoich wyborow naprzod? Gdzie madrosc i przewidywanie? Dlaczego tak późno po 50-siatce? Prosze Biskupa, jesli bedzie tak laskawy, o odpowiedz.

    #35 hala
  36. #35 hala
    Nie można powiedzieć, że każdy musi zbłądzić, żeby coś otrzymać. De facto jednak tak jest. My nosimy w sobie błąd (oszukanie), jaki wynika z grzechu pierworodnego. Stąd potrzebujemy nawrócenia. Jest to stały „przywilej” człowieka. Tę mądrość nabiera się z czasem, ale czas nie jest (jedynym) faktorem wpływającym na zdobycie tej mądrości. Zasadniczym faktorem jest otwartość na dary Ducha Swiętego, na Ewangelię. Można w krótkim czasie zdobyć mądrość i stać się mądrzejszym od tych, którzy nauczają. Radzę pod tym kątem przeczytać i rozważyć np. Ps 119 – szczególnie wiersze 75-100. Polecam także zajrzeć do Ksiąg Mądrościowych. Tam mamy światło jak „zdobywać” Mądrość, a właściwie jak jej pozwalać, by działała w nas.
    Pozdrawiam!
    Bp ZbK

    #36 bp Zbigniew Kiernikowski
  37. Wokół czuję ciemność. Szukam światła w słowach ks Biskupa,że trzeba zawierzyć całkowicie Bogu, by On przeze mnie działał. Staram się, jak mogę, a wszystko wokół mnie się rozpada. Proszę o modlitwę.
    Nulla

    #37 Nulla
  38. Jeśli chodzi o styl wypowiedzi to uważam, że Bp Kiernikowski ma rację i bardzo kulturalnie podszedł do sprawy używania języka, który dziś i tak jest nadwyrężany w dobie postmodernizmu. Trzeba za słowa brać odpowiedzialność, a jeszcze większą wtedy, jeśli to jest słowo pisane. Słowo pisane jakby jest nieme w tym znaczeniu, że może zostać indywidualnie odebrane, dokonuje się jego subiektywna interpretacja. Żargonowe zwroty typu ‚kapujesz’ są niepotrzebne. Zresztą w języku potocznym, owszem używa się go, a znaczy tyle – czy myślisz? Taki zwrot jakby z góry przekreśla zdolności myślenia w kimś, czy przekreśla zdolność do wypowiedzi w konkretnej sprawie; pytanie – kapujesz? – jakby z góry już drwi z osoby do której się słowa tego typu kieruje. Tak więc ważne i istotne jest przemyślane pisanie, czy mówienie. Ale ilu o to dziś zabiega…

    #38 szymon

Sorry, the comment form is closed at this time.


css.php