Kolejny fragment Ewangelii wg św. Łukasza (15,1-32). Są to przypowieści przedstawiające Boga jako tego, który wychodzi do człowieka i szuka człowieka, by go przybliżyć ku sobie. To wyjście Boga ku człowiekowi, jakie dokonało się w Jezusie Chrystusie jest swoistym przewrotem wszystkich relacji.

Dokonało się ono najpierw już przez Jego Wcielenie, następnie przez Jego bycie wśród ludzi, przez Jego cuda i nauczanie i wreszcie przez to, że stał się tak dostępny dla każdego człowieka, że mogliśmy Go ukrzyżować i On na to pozwolił, by objawić im, tzn. nam przebaczenie. Przyzwolenie ze strony Boga na ukrzyżowanie Syna Bożego jest najbardziej wymownym gestem i faktem zbliżenia się Boga do człowieka. Jest to najbardziej wymowny znak i gest, czy wprost dzieło Boga, w których dokonało się szukanie człowieka przez Boga i zaoferowanie człowiekowi dostępu do Boga.

Nie wszystkim to się podobało i  nie wszystkim nadal się podoba. Człowiek bowiem, który jest przekonany o swoich racjach i słuszności nie będzie słuchał, lecz raczej będzie krytykował i szemrał przeciwko takiemu Bogu, który przychodzi do człowieka, by go za darmo całkowicie ze swojej łaski ratować. Kto ma świadomość swoich zasług, swoich słuszności, z trudnością przyjmie to, co jest prawdziwą łaską. Wydaje mu się bowiem, że jego trud i jego słuszność itp. jakby się nie liczyły wobec tego, co inni otrzymują za darmo.  

Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy,
aby Go słuchać.

Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie:
«Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi»
  (Łk 15,1n).  

Tak oto kształtują się dwie grupy ludzi. Tak kształtują się dwa typy podejścia do Boga i do człowieka. Jedni to ci, którzy mają świadomość swojej grzeszności, swoich braków i wszystkiego, co stawia ich jakby w słabej pozycji wobec Boga i bliźniego. Drudzy to ci, którzy z racji swoich przekonań i swoich uczynków zdają się być – szczególnie we własnym mniemaniu – ludźmi poprawnymi, którzy uważają, że z własnej pozycji własnego doświadczenia mogą się wypowiadać o innych, krytykować czy szemrać. 

1. Zbliżali się wszelcy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać

Celnicy to poborcy podatków. Byli oni uważani za ludzi niesprawiedliwych skorumpowanych, za zdzierców i kolaborantów władzy – szczególnie obcej władzy, jak to miało za czasów Jezusa podczas okupacji rzymskiej. Byli w oczach ludu a w szczególności w oczach faryzeuszy i wszelkiego rodzaju zelotów (gorliwych obrońców tożsamości narodowej) za publicznych grzeszników. Ściągali podatki na rzecz obcej władzy.

To ściąganie podatków nie było objęte systemem wykazów, jak to bywa dzisiaj. Dokonywało się ono na zasadzie dzierżawy miejsc podatkowych na drogach handlowych i różnego rodzaju punktach, gdzie odbywał się handel czy przemieszania towarów. Dzierżawca takiego „punktu” podatkowego (komory celnej) miał odprowadzić do przedstawicieli władzy odpowiednią sumę stosownie do miejsca, na którym wykonywał swój urząd poborcy, a nadwyżka zebranych przez niego pieniędzy pozostawała dla niego. Było więc oczywiste, że każdy poborca podatkowy robił wszystko, co możliwe, aby zebrać jak najwięcej, żeby po zapłaceniu dzierżawy jak najwięcej zostało dla niego. Już sam fakt zbierani podatków dla władzy, szczególnie obcej i okupującej, był powodem wystarczającym do negatywnego spoglądania na tych ludzi. Gdy do tego dochodziła jeszcze ich wola wyciągnięcia jak od poddanych jak największych sum podatkowych, to możemy łatwo sobie uświadomić, że byli oni postrzegani prze ludzi jak grzesznicy, zdziercy i przeniewiercy. Byli więc bogatymi, którzy z trudnością mogli wchodzić w normalne relacji z innymi mieszkańcami, gdyż ci często im zazdrościli i nimi gardzili.

Do Jezusa zbliżali się właśnie tacy i ci, których Ewangelista nazywa grzesznikami. Chodzi o wszystkich, którzy nie zachowywali Prawa tak, jak w danym okresie i miejscu było to interpretowane przez faryzeuszy. Można więc w pewnym sensie powiedzieć, że to byli ci, którzy w opinii wiodącej grupy społecznej czyli także urabiającej opinię byli publicznymi grzesznikami. Wobec nich wszyscy prawi, faryzeusze utrzymywali stosowny dystans.

Jezus nie tylko pozwalał im zbliżać się do siebie, ale to oni stanowili w dużej mierze Jego audytorium. To oni zbliżali się z nastawieniem, aby Go słuchać. Inni, często słuchali Jezusa, by Go pochwycić na słowie, by Go oskarżyć. Szemrali przeciwko Niemu.

2 Faryzeusze i uczeni w Piśmie szemrali

To ich szemranie nie było zwykłym szemraniem, lecz miało podkład religijny. Ich przekonania religijne i poczucie własnej sprawiedliwości niejako wewnętrznie prowadziło ich do dystansowania się od tych, którzy nie zachowywali Prawa i byli postrzegani za grzeszników.

Postawa Jezusa a w szczególności Jego otwarcie na tych ludzi, którzy byli uważani za grzeszników powodowała więc zgorszenie i szemranie. Była też powodem oskarżeń i wyszukiwania powodów do tego, by Jezusa jakby zneutralizować w tym Jego działaniu. Postawa Jezusa i Jezusa działanie były bowiem, w ich oczach, zachwianiem ich systemu prawości i religijności, jaki wyznawali i uprawiali. Nie chodziło więc o zwykłą zazdrość, że do Jezus lgnęli ludzie, ale chodziło o to, że Jezus przedstawiał i objawiał Boga, który okazywał się inny, niż ten, którego oni sobie wyobrażali i któremu służyli przez swoje zachowanie Prawa i swoje różnego rodzaju postawy zwyczajowe i uczynki. Oni dostrzegali, że Jezus wstrząsa ich ułożonym światem religijnym i społecznym.  

3. W dzisiejszym świecie

W dzisiejszym świcie chodzi też o właściwy obraz Boga. Czy to ma być Bóg instytucji kościelnych i zachowania Prawa w rozumieniu ludzkim, czy też Bóg, który zbliża się do człowieka, by go wyprowadzać z zagubienia. Takie podejście oczywiście nie neguje potrzeby instytucji i potrzeby prawa. Stawia je jednak na drugim miejscu i to w służbie człowieka grzesznego, który chce powracać i który chce zbliżać do Jezusa i Go słuchać. Oczywiście są i będą tacy, którzy nie chcą powracać. Ale są tacy, którym – jak synowi marnotrawnemu – otwarły się oczy na to, co niesie ze sobą życie poza domem Ojca i chcą wrócić. Bywa jednak, że to nie podoba się „starszym”, którzy domu Ojca nie opuścili, albo wydaje im się, że go nie opuścili, chciaż w mentalności swojej byli i bywaję niejednokrotnie poza domem, czyli poza mentalnością Ojca. Nie wiedzą że wszystko, co jest Ojca, jest dostępne także dla nich i dla tych, którzy wracają.

W duszpasterstwie chodzi więc o takie kształtowanie świadomości w Kościele, żeby było dzisiaj i w każdym czasie objawiane, że dla każdego grzesznika jest miejsce i to jak jak najbliżej Jezusa. Naturalnie zawsze pod warunkiem, że jest gotów Go słuchać, że jest gotów wchodzić we wspólnotę z innymi grzesznikami (wszyscy nimi jesteśmy), którzy przez zbliżanie się do Jezusa i słuchanie Go wchodzą w nawrócenie i tworzą Jego wspólnotę, Jego Ciało.

Trzeba nam coraz głębszego uświadamiania sobie w Kościele tej prawdy o zaproszeniu do wspólnoty, która z racji bliskości Jezusa i słuchania Go, staje się miejsce (środowiskiem i łonem) odnowy człowieka i uzdrawiania go. Wokół tej tajemnicy winien koncentrować się nasz wysiłek duszpasterski. Powinniśmy zaś wystrzegać się wszelkiego szemrania z powodu udostępniania gotowym do słuchania grzesznikom miejsca blisko Pana.

Niestety często słyszymy także dzisiaj sporo szemrania z powodów podobnych jak wówczas ze strony poprawnych i uważających się za sprawiedliwych. Wiedzą oni bowiem bardzo często, jak powinien Pan Bóg traktować grzeszników. Bywa, że w swoich przekonaniach religijnych stawiają siebie jakby ponad czy obok  Boga, który objawił się w Jezusie Chrystusie i dziś działa w Kościele i  prze Kościół. Tym swoim szemraniem i brakiem gotowości przyzwolenie na zbliżania się do Jezusa, który udostępnia przy sobie miejsce grzesznikom, w konkretnych sytuacjach utrudniają czy nawet daremniają dostęp do Jezusa. Jest to szczególnie widoczne tam, gdzie trwanie przy pewnych opcjach i zwyczajach pobożnościowych, jest stawiane ponad samą prawdę objawiającego się w Jezusie Boga, który wychodzi do grzeszników przez obwieszczenie im Dobrej Nowiny o możliwości powrotu do domu Ojca. 

Bp ZbK

Podziel się z innymi

Rss Komentarze

29 komentarzy

  1. …Niestety słyszymy także dzisiaj z tego powodu ze strony poprawnych i uważających się za sprawiedliwych sporo szemrania. Wiedzą oni bowiem bardzo często, jak powinien Pan Bóg traktować grzeszników.

    Bp ZbK”

    Wybaczy Ksiądz Biskup, ale to szczyt hipokryzji i nijak się ma do innego stwierdzenie Księdza Biskupa:

    „…który chce powracać i który chce zbliżać do Jezusa i Go słuchać.”

    A jak nie chce? a przeważnie nie chce – wszyscy to widzą i wiedzą wokoło. Dziwne,że nie widzi tego KSIĄDZ BISKUP. A jest najwyzszy czas, aby to dostrzec.

    #1 wierzący
  2. Przecież nie można wszystkich nawrócić na siłę, zresztą, w głoszeniu Ewangelii można ulegnąć pokusie poczuć się Chrystusem i wymagać od wszystkich zmiany myślenia, i to od razu. Przecież Chrystus nie zmuszał ich do nawrócenia, On głosząc Ewangelię objawiał Boga takim, jakim jest. Zachęcał, ale nie zmuszał. I uwierzyli w Niego też nie wszyscy. Stąd nie widzę uzasadnienia używania słowa hipokryzji, bo może się stać również tak, że ci, którzy teraz (jak nam się wydaje) nie chcą słuchać, kiedyś usłyszą i wrócą do Ojca, a ci, którzy teraz szemrają, licząc siebie wierzącymi, pozostaną jak faryzeusze, mając inny obraz Boga, różny od tego, który objawia nam Chrystus. Obyśmy zawsze chcieli słuchać Chrystusa z pozycji grzeszników, a n ie sprawiedliwych, by w przeszłości nie zostać krytykantami.

    #2 Andrzej
  3. O moj Boze ,Ty z taka miloscia zblizasz sie do mnie ,ze pozwalasz mi na krzyzowanie Ciebie

    A ja ? nie potrafie kochac miloscia milosierna nawet mojego wlasnego syna ,ktory mnie krzyzuje.

    Boze ,przymnoz mi wiary, abym nie szemrala na krzyze ,ktore dostaje

    #3 Tereska
  4. #2 Nawracanie siłą skutkuje często pogubieniem /w duszy/człowieka.Jezus doskonale o tym wiedział.Od wszelakiej przemocy – uciekam.Przemoc jst zła,ale nie o to Księdzu Biskupowi chodziło.Krytyka nie jest zła,pod warunkiem że życzliwie wypowiadana.Pokusa poczucia się Chrystusem,dla zdrowego człowieka jest niemożliwa,zbyt zdaje sobie sprawę ze swojej „małości”i /bez pomocy Boga/ „nicości”.

    #4 Ka
  5. Jak czytamy w Ewangelii Mateusza, „«Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”(Mt 9,13). Jezus nie odrzuca nikogo kto uznaje się za grzesznika. Wadą uczonych i faryzeuszów było to, że nie widzieli swojego grzechu, uważali się za sprawiedliwych, co niestety i zdarza się w dzisiejszym świecie. „Przecież ja nie mam grzechu” – mówimy a jaka jest prawda? Ja czytamy w 1 Liście Janowym „„Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy” (1 J 1,8)”. Znalazłem też ciekawy artykuł: http://mateusz.pl/duchowosc/dk-spowiedz.htm

    #5 chani
  6. …jest mi na prawdę wstyd przyznać się do porażki/pomyłki/.Dopiero teraz zaczynam odkrywać przyczynę mego braku nawrócenia.To prawda straciłem wszystko co dał mi Bóg bo chciałem żyć po swojemu.Dzisiaj niczym nie różnię się od świni bo przecież każdy mój grzech to prawdziwe świństwo wyrządzone/Bogu/drugiemu człowiekowi.Tak to prawda,jestem świnią/grzesznikiem/która pragnie być znowu człowiekim.Jak wrócić,jak przeprosić,jak się przyznać.Takie nawrócenie wiele kosztuje.Najgorszy to wstyd przed Ojcem,to wstyd przed braćmi.Przyznać się to znaczy przeprosić a przeprosić to się nawrócić/wrócić/nie tylko do Boga ale przedewszystkim do drugiego człowieka.Dzisiaj wstydzę sie swojej nagości/grzeszności/i chcę by odnalazł mie w moich krzakach mój Ojciec…Pozdrawiam…janusz f.

    #6 baran katolicki
  7. Cieszę się, że dzisiaj jest ta Ewangelia. Może to pomoże mi zrozumieć.
    Wszyscy jesteśmy grzesznikami. To prawda. Ja pierwsza.
    A jednak Pismo Św. zarówno w Starym Testamencie, jak i w Nowym mówi o sprawiedliwych.
    I zaskakująca jest ta proporcja 99 owiec- sprawiedliwych, a tylko jedna ta zagubiona – grzesznik.
    Zawsze skupiamy się na tej jednej zagubionej owcy. Mnie zainteresowali sprawiedliwi.
    Kto to więc są ci sprawiedliwi?
    Sprawiedliwi, którzy są. Są wręcz w jakis sposób niezauważalni właśnie dlatego, że są sprawiedliwi.
    Tych proporcji wynika, że ich powinna być większość, gdy tymczasem my wszyscy, przynajmniej tu na blogu uważamy się właśnie za tą jedyną zagubioną owcę. Może w tym myśleniu kryje się błąd?
    Gdzie są sprawiedliwi?

    #7 basa
  8. „W duszpasterstwie chodzi więc o takie kształtowanie świadomości w Kościele, żeby było dzisiaj i w każdym czasie objawiane, że DLA KAŻDEGO GRZESZNIKA JEST MIEJSCE i to jak jak najbliżej Jezusa”
    Powszechne jest bowiem mniemanie, szczególnie młodych, że Kościół jest raczej dla chodzących po świecie świętych. Z jednej strony utożsamiają świętość z pobożnością i nie chcą być świętymi. Z drugiej strony widząc w Kościele jawnych grzeszników czynią z tego zarzut wobec Kościoła. (Dziś np. usłyszałam od syna, że księża-grzesznicy powinni być wykluczani z Kościoła, bo do Niego zrażają…
    Poczyniłam więc kroki, by objawić mu, że Kościół jest wspólnotą odkupionych GRZESZNIKÓW)
    Pozdrawiam 🙂

    #8 julia
  9. ad#8
    Julio, masz mądrego syna, chociaż nie jest profesorem Biblii. Oczywiście, Kościół jest dla każdego grzesznika, ale skruszonego w sercu. A Pan Jezus niczego bardziej się nie brzydził niż obłudy. Każdemu daje szansę, ale nawet apostoła Judasza nie powstrzymał – choć próbował – przed powieszeniem się, bo nie miał skruchy. Dziwne, że mądrzy ludzie Kościoła tego nie przyjmują do wiadomości.
    Oczywiście – w Kościele jest miejsce także dla ksieży-grzeszników – jak napisałaś – ale niekoniecznie na piedestale.Nie sądzisz?

    #9 wierzący
  10. ad#9 wierzący
    Czemu mam wrażenie, że twoje wypowiedzi są bezczelne?

    #10 myślący
  11. Basa …no wlasnie ,gdzie jest 99 sprawiedliwych?

    Tez sie zastanawiam i pomyslalam sobie ,ze moze sa to tak pokorni ,ze niezauwazalni.

    #11 Tereska
  12. ad#10
    Bo inne są mało wiarygodne

    #12 wierzący
  13. #9 wierzący,
    wydaje się, że wiesz dużo więcej, niż wszyscy, o księżach-grzesznikach, którzy nie żałują, a mimo to są w Kościele na piedestale…
    Ja nie znam takich przypadków. To znaczy nie potrafię ocenić, czy ktoś naprawdę żałuje, czy nie. Co innego Pan Jezus… – On wiedział.
    Jakoś też nie mogę sobie wyobrazić Pana Boga, który powstrzymuje nas przed złymi czynami, jednocześnie dając możliwość wolnego wyboru (nawet zła).
    Uważam, że mój syn wcale nie jest taki mądry jak „profesor Biblii”, tylko powtarza poglądy swoich kolegów i w ten sposób szuka odpowiedzi na ich zarzuty wobec Kościoła.
    Pozdrawiam 🙂

    #13 julia
  14. ad#13
    Cieszę się Julio z Twojej wypowiedzi, jest uładzona i poprawna, nie umiem ocenić na ile prawdziwa.
    Nie jestem Panem Jezusem, ale znam doskonale te sytuacje i tych ludzi i to co robią od dziesięcioleci i dlatego mówię.Przykładów nie będę dawał, bo skomentowane będą, jako krzywdzące oceny. Bo jak się nie chce przyjąć przykrej opinii do wiadomości, to znajdzie się najprzeróżniejsze argumenty. Ale to jest zakłamywanie rzeczywistości. A że to, co mówię, jest niepoprawne”politycznie”. No cóż? Poprawność niekoniecznie prowadzi do nawrócenia.
    Nie umiem pogodzić się z dość szyderczo brzmiącym stwierdzeniem Autora bloga o „mających się za sprawiedliwych”. Bo wygląda na to, że tylko „pijanice i nierządnice ” i innego autoramentu zera moralne są godne szacunku i uwagi, mimo że W BIBLII czytamy, iż oni nie wejdą do Królestwa Bożego. Taki ton nauczania może jedynie zniechęcić tych, którzy jednak starają się być i poprawni i sprawiedliwi.Dużo o tym możnaby napisać, ale znowu ktoś skomentuje:”Czemu mam wrażenie, że twoje wypowiedzi są bezczelne?

    #10 myślący
    Pilnie czytam rozważania i komentarze, ale nie sadzę, że to jest jedynie słuszna droga wiary, a 2000 lat chrześcijaństwa nic nie znaczy, gdyż wszystko zaczyna się od teraz. TYM BARDZIEJ SIĘ Z TYM NIE ZGADZAM WIDZĄC, JAK MIZERNE SĄ SKUTKI TAKIEGO DZIAŁANIA.

    #14 wierzący
  15. Niektóre z tych wypowiedzi potwierdzają,iż „nie wszystkim podoba się działanie Jezusa,zarówno to przed 2000 lat,jak i obecne w Kościele.Krytykowany jest nawet Ksiądz Biskup.Wnoszę z tego,że wielu z nas są takimi samymi faryzeuszami,jak za czasów Chrystusa,który zaprasza do nawrócenia i słuchania Go,ale tak na prawdę,bez przerabiania Ewangelii na swoją modłę,tak by była wygodna słuchaczowi i nie drażniła sumienia.Nie brakuje również w moim środowisku takich słuchaczy „na niby”,w rzeczywistości będących daleko od prawd zawartych w nauczaniu Chrystusa.Nie identyfikują nauczania Chrystusa z nauczaniem Kościoła,i chcą „naprawiać”Kościół po swojemu.
    Pozdrawiam serdecznie Księdza Biskupa i wszystkich blogowiczów.

    #15 Barbara
  16. Do „wierzącego” #14.
    Zobacz słowa Pana Jezusa w Ewangelii Łukasza 18,9 „Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść…
    Nie tylko więc uważali siebie za sprawiedliwych, ale ufali sobie i gardzili innymi.
    Albo też tekst z Ewangelii św. Mateusza o nierządnicach (i „innego autoramentu zerach moralnych”), które też mogą się nawrócić i wchodzić do królestwa przed innymi Mt 21,31-32

    #16 mało wierząca
  17. Mówimy: „wierzący”, „niewierzący”, „sprawiedliwy”, „gardzący”, „ksiądz – grzesznik”, „żałuje”, „nie żałuje”, „słucha”, „nie słucha”… A JA – JAKI(A) JESTEM???

    #17 MałgorzataW.
  18. Nikt mi nie pomógł odpowiedzieć na pytanie: Gdzie są sprawiedliwi?
    A ja wciąż o tym myślę.
    Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Nawet Abraham, Mojżesz i Izrael. Nawet św. Piotr i Paweł.
    Pomyślałam, że może błąd kryje się w myśleniu, że owca zagubiona jest grzesznikiem, a sprawiedliwe nie?
    Może wszystkie owce są grzesznikami? Jaka więc jest różnica między nimi?
    Taka, że ta jedna jest zgubiona, czyli nie ma relacji do Pasterza.
    Pozostałe są w stadzie, a więc z Nim. I mimo że są grzesznikami, to się wciąż do Niego zwracają i u Niego szukają ratunku.
    No dobrze. Bardzo pięknie. Ale…
    Ale jest wyraźnie napisane: „Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego nawróconego grzesznika niż z dziewięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.”
    To jakby przeczyło temu wszystkiemu, co napisałam wcześniej…
    Znowu myślałam kilka dni.
    A może chodzi o epistrepho?
    Przypomniało mi się, że Ks. Biskup wyróżnia 2 rodzaje nawrócenia:
    1.epistrepho – „Treść, jaka wiąże się z czasownikiem epistrepho i jego hebrajskim odpowiednikiem szub, dotyczy „kierunku”, czyli orientacji życia, a konkretnie powrotu do tego, kto wzywa, a od kogo wzywany uprzednio się odwrócił.” http://blogs.radiopodlasie.pl/bp/?p=89
    2.metanoeo – „określa taką zmianę myślenia (czyli nawrócenie wewnętrzne człowieka), która prowadzi do zmiany postępowania, do zmiany kierunku życia. Metanoia według myśli NT dotyczy więc ostatecznie całej wewnętrznej sfery człowieka, gdzie dokonuje się podejmowanie decyzji. Dokonująca się zmiana oraz wynikające zeń konkretne decyzje i postępowanie są odpowiedzią na wezwanie płynące z orędzia Ewangelii.” http://blogs.radiopodlasie.pl/bp/?p=90
    Gdyby chodziło o epistrepho, to owca zagubiona po prostu jest zagubiona, bo nie ma dobrego kierunku.
    Sprawiedliwi to nadal grzesznicy, którzy jednak mają kierunek życia nastawiony na Pasterza i uczą się wchodzić w metanoeo.
    Co o tym myślicie?

    #18 basa
  19. Teraz: A jak to ma się do życia?
    Chyba napiszę coś bardzo odważnego i trochę boję się oceny.
    Myśląc o tej przypowieści pomyślałam sobie: Fajnie jest być znalezioną „zagubioną owcą”, szukaną przez Pana Jezusa i troskliwie niesioną na rękach, z której cieszy się całe niebo. Jest to też rola powszechnie akceptowana. Nikt nie miałby mi za złe, gdybym tak o sobie napisała. I zresztą prawie tak o sobie napisałam w # 7
    A może jestem owcą sprawiedliwą? Fe. Nieładnie tak o sobie myśleć.
    Nie podoba ci się ta myśl? Więc pomyśl o niej.
    Niedawno zgrzeszyłam i bardzo mnie ten grzech bolał.
    Co zrobiłam? Pędem poleciałam do Pasterza. Nie czekałam, kiedy mnie znajdzie.
    Znałam kierunek.
    Jestem owcą, która pod nieobecność Pasterza na chwilę dała się zwieść innemu, ale pędem wróciła, gdy tylko spostrzegła, że się oddala.
    Myślę, że epistrepho mam za sobą, ale wciąż jeszcze dążę do metanoeo.
    W tym kluczu myślenia byłabym sprawiedliwą…
    Teraz możecie sobie ze mną zrobić, co chcecie…

    #19 basa
  20. Myślę, że problem wierzącego polega właśnie na tym, że nie widzimy sprawiedliwych.
    Na podstawie komentarzy Ks. Biskupa można pomyśleć, że ten, kto uważa się za sprawiedliwego jest w błędzie, jest faryzeuszem. I często tak jest. Ale czy zawsze?
    Myślę, że on widzi sprawiedliwych i tych, co tylko uważają się za sprawiedliwych. Chciałby, aby ci pierwsi byli zauważani, a ci drudzy wyraźnie nazywani.
    Jednak myślę, że nie nam ich sądzić. Oni kiedyś odpowiedzą za swoje postępowanie przed Bogiem.
    Tak samo zresztą jak my.
    «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień» (J 8,7)
    Ja nie mam odwagi tego zrobić…

    #20 basa
  21. P.S. Czyli tak na prawdę nie ma „onych”. Jesteśmy tylko my – grzesznicy.

    #21 basa
  22. Też z całą odpowiedzialnością stwierdzam,że nie można wszystkiego relatywizować i szukać łatwego usprawiedliwienia.
    Trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów.
    Co innego miłosierdzie,a co innego odpowiedzialność za drugiego człowieka.
    Jest jakiś procent patologii,ale nikły, który zaledwie mobilizuje do czujności i większego wysiłku.
    Nie może być np. kierowcą autobusu pijak,bo odpowiada za bezpieczeństwo pasażerów.Musi opuścić stanowisko pracy i się leczyć.Istnieje w naszym narodzie jakaś dziwna solidarność w stosunku do tych co popełniają wykroczenia,ale do czasu osobistego doświadczenia skutków .Musimy wzajemnie móc sobie ufać , inaczej to będzie anarchia jakaś.Przecież nie idzie nam o jakąś tolerancję,tylko o prawdziwą odpowiedzialną miłość.

    #22 wojtek
  23. Ludzie! Ciągle nie rozumiemy siebie. Wyważacie drzwi, które są otwarte. Próbujecie, jak pretorianie, bronić cezara. Ale nie jest moim zamiarem atakować kogokolwiek, tym bardziej Księdza Biskupa, którego cenię.Wciąż szukam i konfrontuję Ewangelię i życie i jestem przygnębiony wynikami tej konfrontacji. Chyba już nic nie poradzę na to, że nie umiem być bezmyslny i ślepy odnośnie rzeczywistości. Widzę, że tylko „wojtek” usiłuje wejść w tok mego myślenia i przeżywania,,,”Przecież nie idzie nam o jakąś tolerancję,tylko o prawdziwą odpowiedzialną miłość.” Dziękuję Ci, Wojtku za te słowa. Właśnie o to mi idzie.
    Pozdrawia ten,który nie uważa się za jedynego „sprawiedliwego faryzeusza zaufanego w sobie”

    #23 wierzący
  24. Na podstawie prologu Reguły św. Benedykta doszedłem do kilku wniosków, które mogą nie do końca zgadzać się z nauczaniem Ks. Biskupa. Prosiłbym więc o krytyczne spojrzenie na toto:

    Moje wnioski z prologu

    1. Szczęście daje jedynie afirmacja życia. Nie carpe diem, nie branie z życia, ale dawanie. Szczęście to służenie bliźnim. Dbaj o nich, także o nieprzyjaciół. Planuj dobre działania, rób dobre uczynki. W większości wypadków szybko to się opłaci.

    2. Co jest dobrym działaniem? Zaprzeczeniem życia jest grzech. Zawsze rani grzesznika, ale także inne osoby. Dobre jest to co przynosi dobre owoce. Nie mieści się w Dekalogu? Nie jest dobre! Znaj Dekalog i Ewangelię, bo chronią przed skrzywdzeniem siebie i innych!

    3. Nie przyznaj jednak sobie prawa rozstrzygania co dobre a co złe! Bój się Boga, to unikniesz pychy i zarozumiałości! Proś Go o zrozumienie swych grzechów, o radę jak czynić dobro, o prowadzenie tego co robisz by służyło dobru innych. Módl się o mądrość rozróżnienia między dobrem a złem. O otwartość serca, by nie było zatwardziałe.Módl się gdy diabeł cię kusi, módl się gdy ci brak sił. Módl się by dziękować za to co w nas dobre.

    4. Módl się o męstwo, bo czasem bliźni odpłacają złem, czy choćby obojętnością.Zwłaszcza że masz tak też miłować nieprzyjaciół. To Twój krzyż. Ale ból jaki się z tym wiąże wzmacnia. ‚Kto chce żyć umrze, kto umrze w imię Moje – żyć będzie’

    5. ‚Gdy będziesz postępował naprzód [w opisany powyżej sposób] w życiu wspólnym i w wierze, serce ci się rozszerzy i pobiegniesz drogą przykazań Bożych z niewysłowioną słodyczą miłości’, a Bóg ci będzie odpowiadał ‚Oto jestem’ zanim Go wezwiesz. Twoje czyny będą dobre, a twe życie owocne i szczęśliwe!

    🙂

    #24 Zbyszek
  25. „Prostytutki i złodziej przed wami wchodzą do Królestwa Niebieskiego”Mt 21,31.Dopóki nie odkryjemy w sobie prostytutki i złodzieja możemy zapomnieć o Jego Królestwie.Dla niego nie ma ludzi zbyt brudnych i poranionych, ON nie segreguje, kocha każdego bez wyjątku, Jego miłosierdzie jest większe niż nasz grzech.Jestem grzesznicą recydywistką, i wiem ,że gdyby nie Jego Miłość Miłosierna już by mnie nie było.
    ps.”Święcie nie spadli z nieba.Popełniali błędy , a nawet grzechy.”Benedykt XVI
    Pozdrawiam!

    #25 Magdalena z JAHdowa
  26. Ad #24 Zbyszek
    Nie wiem, w czym widzisz niezgodność.
    1. Chodzi o jak najpełniejszą afirmację życia, ale życia nie dla siebie.
    2. Posłuszeństwo Ewangelii prowadzi do wypełnienia Prawa (Dekalogu) a nie odwrotnie (zob. Rz 3,31).
    3. Przypisywanie sobie zdolności czy prawa (receptury) do poznania dobra o zła, prowadzi do grzechu. Szukanie i słuchanie Mądrości (rozróżniania między dobrem a złem zgodnie z Wolą Boga i także swoim sumieniem) strzeże przed grzechem.
    4. Miłość nieprzyjaciół jest możliwa tylko z pozycji usłyszanej i przyjętej Ewangelii, a nie ze zobowiązania się wobec Prawa.
    5. Tak będziesz mógł postępować, jeśli uwierzysz Ewangelii, a nie w oparciu o własne siły.
    W tym wszystkim zbiegają się: przesłanie Ewangelii, Reguła św. Benedykta a także moje nauczanie.
    Pozdrawiam.
    Bp ZbK

    #26 bp Zbigniew Kiernikowski
  27. Ad #22 wojtek
    Jeśli odbierasz Ewangelię z porzedniej niedzieli i wynikające z niej moje nauczanie na powyższym wpisie jako „relatywizowanie wszystkiego i szukanie łatwego usprawiedliwienia” oraz zachętę, czy przyzwalanie na to, by „nie ponosić konsekwencji za swoje czyny”, to gdzieś zaistniała pomyłka czy niezrozumienie. Mam nadzieję, że przypadkowa – a nie świadoma i dobrowolna.
    Ewangelia jest dość inna od naszego nawet najlepszego mniemania i chcenia
    Bp ZbK

    #27 bp Zbigniew Kiernikowski
  28. #26 Ksiądz Biskup
    obawiałem się niezgodności w mym rozumowaniu, ale Bóg jest wielki i dba o swoje pokręcone owieczki (barany również Januszu 😉 ). Bardzo się cieszę.
    🙂

    #28 Zbyszek
  29. To racja, doszło do nieporozumienia. Powinienem zrobić odnośnik, bo chodziło mi o moje rozumienie intencji wpisu „wierzącego” i nań komentarzy, a nie nauczania Ewangelii przez ks Biskupa.

    #29 wojtek

Sorry, the comment form is closed at this time.


css.php