Co stoi za etykietką? (29. Ndz A – 201018)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Na pieniądzach jako środku płatniczym – zarówno na monetach a później na banknotach bardzo często pojawiają się wizerunki władców a czasem stosowne do okoliczności napisy. Wskazuje to symbol władzy, a więc ostatecznie na to, kto jest panem na danym terytorium.

Znak panowania i władzy

W kilka dekad po wydarzeniu opisanym w dzisiejszej ewangelii zostały wbite monety z wizerunkiem cesarza Wespazjana i z napisem IUDEA CAPTA. Podobnie później czynili inni cesarze.

Pieniądz będący środkiem płatniczym, a więc w jakiś sposób środkiem komunikacji miał przy wszystkich transakcjach i relacjach przypominać o aktualnym systemie władzy i o władcy. Dlatego też na dziedzińcu świątynnym dokonywano wymiany różnych środków na walutę (zob. Mk 11,15), którą godziło się (należało) płacić podatek świątynny, aby nie dokonywała się profanacja tego wszystkiego, co jest związane ze świątynią i nie było przekrętów ekonomicznych.

W naszych nie tak dawnych dyskusjach przejawiała się myśl o tym, czy pieniądz ma narodowość. Ten problem nie jest dla nikogo, dla żadnego obywatela obojętny. Każdy bowiem – mniej lub bardziej świadomie – tym uczestniczy.

Pytanie skierowane do Jezusa

Oczywiście sprawa podatku płaconego na rzecz okupanta, czyli władzy rzymskiej była palącym problemem. Stąd pytanie do Jezusa skierowane jednocześnie z podstępną intencją:

Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny
i drogi Bożej w prawdzie nauczasz.
Na nikim Ci też nie zależy,
bo nie oglądasz się na osobę ludzką.

Powiedz nam więc, jak ci się zdaje?
Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie?

Reakcja Jezusa jest tak prosta i tak zaskakująco przekonywująca. Najpierw demaskuje intencje pytających a następnie przywołuje to, co możemy nazwać materiałem dowodowym:

Czemu wystawiacie Mnie na próbę, obłudnicy?

Pokażcie Mi monetę podatkową!

W tak postawionej sprawie mają jasną odpowiedź niejako „wypisaną” na samej monecie podatkowej. Był to wówczas zapewne wizerunek cezara Tyberiusza.

Dla Jezusa, który otwierał właściwe rozumienie swego królowania między ludźmi, odpowiedź była oczywista. Naturalnie nie chodziło tylko o podatek, ale o władzę, o panowanie.

Jeden jest Pan – i nie ma innego poza Nim

Tak oto słyszymy w pierwszym czytaniu z proroka Izajasza. Ten jeden i jedyny Pan ustanawia Cyrusa wykonawcą swego planu. Jemu poleca dokonania czynów, które zaskakują innych. Tak ma się dziać, aby – jak sam mówi:

aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu,
że poza Mną nie ma nic.

Ja jestem Pan i nikt poza Mną

Możemy zestawić to z powiedzeniem o wizerunku na monecie. Są monety z wizerunkami różnych „czasowych” władców. Ale jeden jest Pan nad wszystkim i nad wszystkimi.

Sposób posługiwania się monetami noszącymi wizerunki różnych władców przez wyznawców tego jednego i Jedynego Pana jest bardzo specyficzny. Wymaga niezależności od tych władców i poczucia własnej tożsamości i wolności. Do tego prowadzi pielęgnowanie w sobie przez każdego posługującego się swojego wewnętrznego oddania się i uległości Jedynemu Panu. W myśl powszechnego powiedzenia: pieniądz jest dobrym sługą, ale złym panem i złym doradcą.

Etykietki mogą by kłamliwe i zmieniają się

Naturalnie, żyjąc w świecie nie możemy wyobcować się z obrotu tymi środkami noszącymi różne wizerunki i etykietki. Trzeba jednak wielkiej roztropności i rozwagi oraz mądrości serca i praktycznego rozeznania płynącego z wiary, aby umieć odpowiednio odczytywać owe etykietki i posługiwać się tymi środkami.

Bowiem sposób, w jaki je odczytujemy i nimi się posługujemy, zależy od nas „użytkowników”. Możemy starać się odczytywać je właściwie – traktując je jako „czasowych” panów i wyznaczając im rolę służebną. Dzięki temu działać w wolności i prawości. To znaczy tak, działać, aby – posługując się nimi– służyć ostatecznie jednemu i Jedynemu Panu.

Oczywiście grozi nam zawsze niebezpieczeństwo ulegania fascynacji tych etykietek – jeśli nie wszystkich to przynajmniej wielu. Jeśli nie zawsze to przynajmniej w pewnych okolicznościach. Wiemy, jak wielkie znaczenie ma dzisiaj tzw. „opakowanie” i reklama jakiegokolwiek produktu.

Jedna prawda i jedna treść

W tej materii nie możemy ulegać kompromisom, w których zacierałby się nasz jednoznaczny związek z Jedynym Panem. Możemy a nawet musimy się nimi posługiwać tak, aby było jednoznaczne to, co powiedział Jezus:

Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara,
a Bogu to, co należy do Boga
.

To nie jest etykietka. To jest prawda. To jest treść i zawartość, zadana nam stale do odkrywania. Tej umiejętności musimy się uczyć przy korzystaniu z każdej „etykietki”. Nie dokona się to bez naszego wewnętrznego odnoszenia się do Jedynego Pana. Do Tego, który jest komunikowaniem wszelkich relacji i budowaniem trwałej jedności całego życiowego sytemu człowieka.

Ostatecznie tą zawartością i treścią jest dar Ducha Świętego, w którym uzyskujemy pełną i doskonałą komunikację dóbr stale nam obficie przez Boga udzielanych.

Jeśli oddajemy się Bogu, gdyż uznajemy, że to Mu się należy, On nam udziela swego Ducha.

Bp ZbK

W liturgii Słowa 28. Niedzieli roku A mamy obraz uczty. Uczty wyprawionej przez kogoś o dużym znaczeniu: króla i samego Pana Boga jako Pana Zastępów. Ta uczta jest wyrazem dobroci i szczodrobliwość Zapraszającego. Jest też znakiem zapowiedzianej wcześniej nowości, z jaką będą miały się kształtowań w przyszłości relacje z ludźmi i wśród ludzi jako tymi, którzy zostali zaproszeni i korzystają z tej uczty.

Zaproszenie do korzystania z obfitości

Ta obfitość wyrażona jest w obrazach:

uczta z tłustego mięsa,
uczta z wybornych win,

z najpożywniejszego mięsa,
z najwyborniejszych win.

Oraz

Powiedzcie zaproszonym:
Oto przy­gotowałem moją ucztę;
woły i tuczne zwierzęta ubite
i wszystko jest gotowe.

Te obrazy stanowią zachętę wyrażoną stosownie do pojmowania pewnej promocji w relacjach międzyludzkich w owym czasie. Takie zaproszenie było swoistą promocją i okazją wejścia w krąg osób bliskich temu, kto zapraszał.

Jednak coś więcej niż uczta

W zapowiedzianej i przygotowanej uczcie widać znak nie tylko obfitości, ale także pewnego planu na życie. To szczególnie wyraża proroctwo Izajasza, który przedstawia Boga zapraszającego na ucztę jako tego, kto:

Zedrze On na tej górze zasłonę,
zapuszczoną na twarz wszystkich ludów,
i całun, który okrywał wszystkie narody;
raz na zawsze zniszczy śmierć.

Jest to zapowiedź działania Boga wobec zaproszonych. Nie chodzi więc tylko o to by zaproszeni nasycili się wybranymi potrawami, lecz aby otrzymali nową wizję życia. To wyobrażają obrazy zdarcia zasłony z twarzy i całunu wskazującego na działanie i moc śmierci. Zostanie pokonana i zniszczona moc śmierci, jako skutku grzechu wyrażającego się w odłączeniu od Boga. To śmiercionośne oddzielenie zostanie pokonane.

W przypowieści, która dzisiaj czytamy z ewangelii wg św. Mateusza, w wydaniu św. Łukasza występują bardzo charakterystyczne słowa gospodarza wysyłającego swoje sługi, aby nie tylko zapraszali, lecz wręcz przynaglali do przyjścia na ucztę. Są to słowa motywujące owo zaproszenie:

aby mój dom był zapełniony (Łk 14,23).

Z tą motywacją stoi prawda o woli gospodarza, aby wyciągać ludzi z ich zagubienia i wprowadzać ich do królestwa życia i prawdziwego ucztowania, czyli jedności z prawdziwym i jedynym Gospodarzem życia, jakim jest Bóg: Stwórca i Odkupiciel.

Okazali się niegodni

Wobec faktu odmówienia udziału w uczcie przez wcześniej zaproszonych, którzy poszli do swoich różnych spraw i zajęć, rozgniewany król wypowiada swój osąd o nich, o ich postawie:

zaproszeni nie byli godni.

W związku z tą wypowiedzią trzeba zauważyć po pierwsze, że w tekście oryginalnym nie ma zaimka „jej” odnoszącego do uczty – jak to mamy w przekładzie BT. Oczywiście można się domyślać, że taki mógłby być sens tej wypowiedzi. Jednakże trzeba wziąć też jeszcze pod uwagę drugą sprawę. Mianowicie znaczenie przymiotnika „godny” / „niegodny” (aksios / anaksios).

Ten termin ma dość bogaty wachlarz znaczeniowy. Wskazuje na relacje, na ich odpowiedniość (odpowiadanie sobie, na ich relację, związek, równowagę). Stąd też wynika aspekt bycia godnym jeden drugiego, bycia cennym, zasłużonym wobec kogoś i dla kogoś itd. Z tego pochodzą używane przez nas terminy: aksjomat, aksjologia.

W Biblii greckiej ten termin występuje wiele razy i oddaje różne terminy i wyrażenia hebrajskie. Zasadniczo wskazuje na relacje i ich odpowiedniość. Zawiera też w sobie element dążenia czy prośby, aby to się stawało. Jest to dynamika wskazująca na relację podobieństwa i odpowiedniości.

Jak rozumieć tę wypowiedź?

W kontekście przypowieści i w kontekście całej logiki całej historii zbawienia, która jest realizacją wielkiej obietnicy zapraszającej do udziału w planie Bożym (w uczcie królewskie, wyprawionej przez Króla swemu Synowi), możemy rozumieć tę wypowiedź zapraszającego króla, czyli osąd sytuacji tych odmawiających udziału w uczcie w następujący sposób:

Oni mieli inne relacje, inne zajęcia. To co było ich, było dla nich ważne. W czym innym upatrywali sens swego życia. Swoje życie opierali na innych przesłankach i wartościach. Wykluczali się ze zbawczego planu Boga wobec wszystkich. Uważali siebie za samowystarczalnych. Wzgardzili zaproszeniem do udziału w godach weselnych, czyli w zapoczątkowaniu życiodajnego dzieła jedynego Syna, w który Król usynawia wszystkich potrzebujących prawdziwego życia. Tymczasem oni, zaślepieni sobą, postawili na siebie samych: na swój potencjał i swoje perspektywy rozwoju. Nie skorzystali z zaproszenia. Nie skorzystali z darmowej obietnicy.

W każdym pokoleniu jest to prawdziwe. Także i podobnie dzisiaj grozi to każdemu z nas, jeśli przedkładamy siebie – całym naszym większym czy mniejszym „bogactwem” siebie i swoich możliwości – nad pokorne i osobiste odniesienie do Obietnicy i zaproszenia

Bp ZbK

W proklamowanym podczas Liturgii Słowa w 27. Niedzielę fragmencie Listu św. Pawła do Filipian zachodzą dwa sformułowania, które są ze sobą związane i wyrażają ważne elementy (aspekty) chrześcijańskiego przesłania. Są to wyrażenia: Pokój Boży i Bóg pokoju.

Pokój Boży

Pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł,
będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.

To sformułowanie następuje po wezwaniu o to, by nie ulec żadnemu zamartwianiu się czymkolwiek ze względu na pełne i ufne odniesieni do Boga wyrażane w modlitwie błagalnej i dziękczynnej. Konsekwencją będzie właśnie napełnienie pokojem Bożym.

Określenie tego pokoju jako Boży nie wyraża tylko ogólnego przymiotu tego pokoju, lecz oznacza osobową relację z Bogiem. Ten pokój jako pochodzący od Boga i będący darem Boga wprowadza w myślenie i całe życie człowieka nowy porządek. Przewyższa wszelki umysł, czyli wszelką ludzką koncepcję życia. Ponieważ pochodzi od Boga i jest przez Boga przeznaczony dla człowieka i przez Boga realizowany w człowieku, prowadzi człowieka do życia w jedność i harmonię z całym stworzeniem.

Specyfika pokoju Bożego

Tego i takiego pokoju człowiek nie zdobędzie przez jakiekolwiek swoje zabieganie i niewątpliwie też nie przez tzw. walkę o pokój – jak to było czasem w przeszłości formułowane.

W warunkach terytorialnych to wszelkiego typu straże graniczne bronią dostępu „obcym”, by nie zagroziły i nie zniszczyły pokoju na danym terytorium. Tak bywa w polityce i strategii obronnej tyku wojskowego.

Natomiast pokój Boży dokonuje się nie przez jego obronę, lecz przez to, że to ludzi ufając Bogu, otwarci na działanie Pana Boga, proszą Go, by ten Boży pokój strzegł ich wnętrza, ich myślenia i tym samym przekładał się na pokojowe relacje. Czasem własnym kosztem, ale zawsze w pełnym zaufaniu Bogu.

Oczywiście, to jest linia maksymalna prawdziwego „frontu” operatywności Bożego pokoju. W praktyce działań zewnętrznych będą czasem musiały zaistnieć różnego rodzaje walki. Niemniej jednak to nie zmienia prawdy o pokoju, który jedynie może strzegł serc i myśli wierzących w Chrystusie Jezusie.

Jezus stał się pokojem, w którym dokonuje się jednanie wszystkich zbliżających się do Niego i zanurzających się w Jego Tajemnicę pojednania (zob. Ef 2,14-22; por. Kol 1,19).

Bóg pokoju

Wspomniany pokój jest możliwy dzięki temu, że Bóg jest Bogiem pokoju. To nie oznacza jednak, że Bóg jest pacyfistą w ludzkim tego słowa znaczeniu. Od samego początku historii zbawienia, zaraz po grzechu człowieka, mówi o „nieprzyjaźni i starciu głowy” (zob. Rdz 3,15). A więc starciu i pozbawieniu mocy całej logiki jaka jest typowa dla węża zwodziciela (diabła).

Bóg „robi” wszystko, aby był pokój. Jednak nie czyni tego według ludzkiego schematu. Ma swoją „strategię” pokoju. Dokonuje tego przez to, że swoją logiką, swym zamysłem zrealizowanym w swoim Synu Jezusie Chrystusie – i to na Nim samym – „demonstruje” i objawia, że „przeciwnik”, czyli diabeł i szatan niczego nie może osiągnąć z tego, do czego w swoim buncie i przewrotności stale zmierza. Każde jego działanie zmierzające do oczekiwanego i „projektowanego” zwycięstwa kończy się dla niego przegraną, mimo niejednokrotnie odnoszonych chwilowych czy pozornych zwycięstw.

Tak jest we wszystkich jego atakach, na które Jezus nie odpowiada w kategoriach walki z nim, lecz przez przyjmowanie tego, co pozornie, w oczach ludzkich zdaje się być przegraną i zdaje się „niszczyć” Jezusa i realizowanych przez Niego zamysł Boga Ojca, Boga pokoju. Najbardziej widoczne jest to w przyjęciu krzyża. Tak otwiera się dla nas zbawienna droga przygotowana przez Boga pokoju.

Odrzucona winnica

W obrazie winnicy, jeśli kontemplujemy znaczenie tego obrazu w kontekście całej historii zbawienia, zostaje przekazany nam prawda, że dla jej ratowania, „gospodarz” musi ją wydać na przeciwności, niebezpieczeństwa. Na pozbawienie „zewnętrznego ogrodzenia” i wydanie na pastwę dzikich zwierząt, aż do rozgrabienia.

To wszystko ma posłużyć temu, aby „winnica” weszła w nawrócenie. Odwróciła się od siebie. Aby jej pracownicy nie szukali swego zysku, lecz przynosili owoc chwały Bożej i dobra dla bliźnich. Prawdziwy owoc dokonuje się według logiki, która przekracza wszelką koncepcję ludzkiego zysku, a jest oparta na przeżywaniu poniżenia, odrzucenia. Naturalnie nie dla tego samego, lecz w oparciu o Boga pokoju, który „musi” przeprowadzić nieprzyjaźń między logiką „zwodziciela” a swoim odwiecznym zamysłem. Czyni to swoją Boską władzą i własnym Boskim kosztem. Dokonuje się to w ofierze Syna Bożego.

Bóg pokoju oddaje siebie w ręce grzeszników. Tych, którzy przyjęli wobec niego przeciwną i wrogą postawę. Czyni to, aby przez swoją Ofiarę, dać szansę nawrócenia i przynoszenia właściwego owocu.

Święty Paweł życzył kiedyś Filipianom a dzisiaj życzy nam: Bóg pokoju niech będzie z wami. Pozwalajmy się wprowadzać w tę tajemnicę.

Bp ZbK


css.php