Gaudete (3. Ndz Adw A – 191215)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Tradycyjnie 3. Niedziela Adwentu nosi nazwę Gaudete czyli „Radujcie się”. Są to słowa zaczerpnięte z Listu św. Pawła do Filipian (4,4). Stanowi to tekst antyfony na wejście. Tymi słowami rozpoczyna się ze strony zgromadzenia liturgia tej adwentowej Niedzieli.

Jest to wyraz wiary Kościoła, czyli zgromadzenia, które tym wezwaniem jakby mobilizuje się do wzbudzenia w sobie świadomości, że – jak dalej w tym tekście mówi św. Paweł – „Pan jest blisko”. Z wary i świadomości bliskości Pana rodzą się pozytywne myśli i działania wspólnoty wierzących.

Radość zapowiedziana

Pierwsze czytanie tej Niedzieli, zaczerpnięte z Proroka Izajasza, też ukierunkowuje nas na radość. Słowa te wypowiedział Izajasz w kontekście zagrożenia wygnania babilońskiego. A więc zapowiadał trudne wydarzenia i czas upokorzenia, jakie miało przyjść na naród wybrany. Jednak ten trudny etap, który naród musi przejść ze względu na swoje nieprawości, nie jest tylko dla jego poniżenia.

Wezwanie do radości ma pomóc przeżyć ten trudny czas.

Powiedzcie małodusznym:
«Odwagi! Nie bójcie się!
Oto wasz Bóg, oto pomsta;
przychodzi
Boża odpłata;
On sam przychodzi, by was zbawić».

To wezwanie do radości jest więc osadzone w kontekście zmagania się, jakie ma nastąpić. W tym, jednak co ma nastąpić, nie może zostać na pierwszym planie fakt nieuchronne zbliżającego się zmagania a nawet bolesnego doświadczenia chwilowej porażki. Na pierwszym planie w sferze wiary i świadomości musi pozostawać zwycięstwo i radość ze zwycięstwa, dlatego, że to Pan tak zapowiedział i on tego dokona. Właśnie wtedy, gdy będziecie doświadczać trudności i przeciwności, On „będzie przychodził” aby zbawiać.

Cierpliwości rolnika

Aby doświadczyć zbawienia trzeba cierpliwości. Dla rozumienia tego przychodzi nam z pomocą w drugim czytaniu św. Jakub.

Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana.
Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi,
dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny.
Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze,
bo przyjście Pana jest już bliskie
.

Skoro wierzymy w przyjście Zbawiciela i Go z ufnością oczekujemy, musimy dostosować do tego naszą „taktykę” działania. Nie możemy postępować tak, jak byśmy chcieli brać w swoje ręce bieg wydarzeń i sami  kształtować historię naszego życia. Trzeba cierpliwego oczekiwania. Czytaj więcej…

W tym roku zbiega się Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP z 2. Niedzielą Adwentu. Według wskazań KEP dotyczących Liturgii w tym dniu należy posłużyć się tekstami liturgicznymi z Uroczystości z wyjątkiem drugiego czytania, które należy wziąć z 2. Niedzieli Adwentu.

Zatrzymujemy się nad jednym ze sformułowań św. Pawła z Listu do Rzymian, które mamy w dzisiaj czytanym fragmencie tego listu.

Chrystus stał się sługą obrzezanych
dla ukazania wierności Boga
i potwierdzenia przez to obietnic danych ojcom
oraz po to, żeby poganie za okazane sobie miłosierdzie uwielbili Boga

Św. Paweł pod koniec tego Listu, kiedy daje swoje pouczenia  członkom wspólnoty w Rzymie, wplata w nie jako uzasadnienie bardzo znamienne i sformułowania, które nawiązują do wcześniej poruszanych aspektów historii zbawienia i poniekąd je rekapitulują. Takim jest to wyżej przytoczone sformułowanie

Chrystus sługą (diakonos) obrzezanych.

Apostoł Paweł mówi, że Chrystus stał się sługą obrzezanych. Nawiązuje więc do historii zbawienia, wskazując na jej początki zadzierzgnięte w życiu Abrahama (zob. Rdz 17,4-14). To Abraham otrzymał obietnice i na potwierdzenie przyjęcia tych obietnic dokonał z polecania Boga obrzędu Abrahama. Odtąd potomkowie Abrahama stali się spadkobiercami obietnic i zachowywali obrzęd obrzezania. Obietnica zmierzała jednak do tego, by znak obrzezania przemawiał także do nieobrzezanych i wprowadzał ich w krąg obietnicy przez wiarę. Tworzył krąg potomstwa z mocy wiary Abrahama – spełnionej  w Słudze obrzezania.

Chrystus wszedł w tę historię. Sam został obrzezany według obowiązującego zwyczaju. Jednak nie na obrzezaniu zasadzała się obietnica. Obrzezanie było znakiem przyjęcia obietnicy. Trzeba było dzieła ze strony Boga, które wypełniłoby obietnicę.

Treść i zakres tej  obietnicy nie dotyczył tylko obrzezanych. Abraham usłyszał wtedy słowa Boga:

Oto moje przymierze z tobą:
staniesz się ojcem mnóstwa narodów
(Rdz 17,4)

Bóg zawarł przymierze z Abrahamem. Jednak jego cel i jego zakres wykracza poza bezpośrednie potomstwo Abrahama. Jest zorientowane na wszystkie narody. Dokonuje się tuta logika znaku.

Obrzezanie – znak przymierza spełnionego w Jezusie Chrystusie

Znak, którym jest obrzezanie, dotyczy pewnego określonego kręgu. Bezpośredniego potomstwa Abrahama. Jednak znak jest dla szerszego kręgu, jest dla wszystkich. Jest ustanowiony po to, aby inni ten znak widzieli i przyjmowali treści obietnicy. Bez konieczności wykonywania znaku czy stawania się tego rodzaju znakiem. To treści zawarte w obietnicy stanowią samo sedno sprawy. Znak ma rolę służebną, by ci, który go zobaczą, mieli dostęp do tych treści, jakie są zawarte w obietnicy.

Jezus jest tym, który na sobie przeżył znak obrzezania i stał się znakiem. Stał się znakiem nie tylko przez to, że został obrzezany, ale przez to, że całe swoje życie złożył w ofierze krzyża. To w tej tajemnicy krzyża Jezusa i w Jego zmartwychwstaniu dokonało się wszystko to, co zapowiadał i na co wskazywał znak obrzezania dany Abrahamowi i praktykowany przez Izraelitów.

W ten sposób Jezus jako sługa obrzezanych, przez swój krzyż i zmartwychwstanie ukazał wierności Boga. Stało się to jako potwierdzenie obietnic danych ojcom. Dzięki temu poganie, którzy nie stosują znaku obrzezania, ale widzą to wypełnienie się znaku w „Jezusie Chrystusie słudze obrzezania” mają dostęp do wiary. Mogą stawać się spadkobiercami obietnicy i wielbić Boga za okazane sobie miłosierdzie.

Dziewica – Służebnica Pańska (doule kyriou)

Aby te wszystkie treści i całe dzieło mogło się spełnić, był potrzebny moment WCIELENIA tego Bożego planu. Trzeba było Kogoś, kto stanie w gotowości oddać siebie całkowicie dla spełnienia całego zbawczego zamysłu Boga.

Do tego została przygotowana Dziewica z Nazaretu przez Niepokalane Poczęcie. Oznaczało to, że Ona była w stanie bez żadnych zastrzeżeń i uwarunkowań ze swojej strony, stać całkowicie do dyspozycji Bożego zamysłu. Konkretnie, by Boży plan, jaki miał się stać przez Sługę mającego ukazać na sobie właściwy wymiar obrzezania mógł dojść do skutku. Mógł stać się znakiem nie tylko w tych, którzy noszą na sobie znak obrzezania, ale także dla tych, którzy będą spoglądać na ten znak „nie ręką ludzką uczyniony” jakim jest tajemnica Paschalna Jezusa Chrystusa.

Kiedy Archanioł Gabriel zwiastował te sprawy (ten zamysł, ten projekt) Maryi, ona stanęła przed tym Bożym zamysłem w pełnej gotowości jako służebnica (gr. doule). Gotowa na wszystko, bo sama z siebie nie miała swoich planów i zamiarów.

Ta Dziewica z Nazaretu, jako Niepokalanie Poczęta nie była na podobieństwo Ewy, która sięgnęła po owoc poznania dobra i zła i chciała w ten sposób zapanować nad życie na swój sposób. Maryja, jako Niepokalane Poczęta nie miała w sobie nic z woli panowania nad czymkolwiek, była i okazywała siebie jako służebnicę.

Dlatego mogła w pełni wypowiedzieć swoje FIAT – niech mi się stanie.

Przeżywajmy to Jej Święto – czyli Jej Prawdę i Rzeczywistość – ze świadomością, że Ona i Jej Syn to znaki wierności Boga ukazujące spełnienie obietnicy i prowadzące do udziału w owocach obietnicy, by nasze życie nie było zatruwane przez próby sięgania po nasze poznanie dobra i zła.

Bp ZbK

Weszliśmy w kolejny Adwent. Bardziej intensywne przeżywania faktu przychodzenia Pana. Pan nasz, Jezus Chrystus jest tym, który przyszedł i stale przychodzi by ostatecznie dokonać swego ostatecznego przyjścia na końcu czasów (zob. np. Ap 1,4, J 14,3; 1Kor 4,5).

Góra świątyni Pańskiej

Dzisiejsza liturgia wzywa nas do czujności wobec obietnic dzieła Bożego i Jego do nas przychodzenia. Na końcu czasów wystrzeli góra świątyni Pańskiej ponad góry i pagórki. Jest to obraz nowości, jaką Pan zgotuje, by wszystkie narody – widząc to niezwykłe wydarzenie – mogły zwracać się do Boga. By widziały, że pośród zamętu tego świata jest prawdziwy i skuteczny znak, który daje właściwe ukierunkowanie życia człowiekowi. Wtedy każdy, kto jest zdezorientowany w swoim życiu, będzie mógł powiedzieć, zachęcając jednocześnie innych:

Chodźcie, wstąpmy na górę Pańską,
do świątyni Boga Jakuba!
Niech nas nauczy dróg swoich,
byśmy kroczyli Jego ścieżkami.
Bo Prawo pochodzi z Syjonu
i słowo Pańskie – z Jeruzalem.

Dzieło Boga dokonane na górze

My dzisiaj, jako wierzący w Ewangelię objawioną nam przez Jezusa Chrystusa i stale głoszoną w Kościele i przez Kościół, wiemy, że to dzieło Boga już się dokonało na górze, w świątyni Pańskiej. To było – i stale jest – dzieło pojednania. Dzieło to zostało dokonane przez Tego, który na krzyżu stał się

rozjemcą pomiędzy ludami
i sędzią dla licznych narodów.

Wtedy to zasłona ówczesnej świątyni rozdarła się na dwoje z góry na dół (Mt 27,51). Miejsce Święte Świętych stało się dostępne dla wszystkich. A właściwe zaistniało nowe miejsce Święte Świętych, nowy sposób obecności Boga między ludźmi – zgodnie ze słowami Jezusa:

Tam, gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje,
tam jestem pośród nich
(Mt 18,20)

Taka jest prawda. Taka jest rzeczywistość dzieła Boga. To dzieło chce się spełniać przez wszystkie czas i na wszystkich miejscach.

Potrzeba świadka

Aby to dzieło Pańskie mogło się urzeczywistniać wśród ludzi, wśród narodów i w całym świecie, potrzeba świadków, którzy będą uczestnikami tego dzieła Boga. Tego dzieła dokonanego już w Jezusie Chrystusie. To jest zadanie i przywilej wszystkich wierzących w Jezusa Chrystusa. W Jego wyniesienie na górze jako znak nowej świątyni czyli nowego zgromadzenia ludzi wszystkich narodów. Stanie się to dzięki wywyższeniu Syna Człowieczego (zob. J 12,32; por 8,28).

Dlatego słyszymy dzisiaj wezwanie św. Pawła skierowane kiedyś do Rzymian a dziś do nas:

Rozumiejcie chwilę obecną:
teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu.
Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas
niż wtedy, gdy uwierzyliśmy.

Rozumiejcie chwilę obecną, czyli to, co po grecku nazywa się „kairos”. W odróżnieniu od „chronos”, którym oznacza się ciągłość czasową, wydarzenia następujące po sobie i tworzące pewną „chronologię”. W Ewangelii Jezus mówi, jak było za czasu Noego itd. To jest tamtejszy chronos. Kiedy w Biblii jest używany termin „kairos” wskazuje się na pewien specyficzny i określony moment czasowy, który stanowi specjalną sytuację. Korzystną, sprzyjającą,  bądź przeciwną. Przyjście Syna Człowieczego, jak każde „nawiedzenie” człowieka ze strony Boga, stanowi określony kairos. Zestawienie tych szczególnych momentów tworzy historią zbawienia.

Skoro św. Paweł wzywa: rozumiejcie „kairos”, to wzywa nas do rozeznania sytuacji, w jakiej się znajdujemy. To, co aktualnie przeżywamy jako ludzie oświeceni Ewangelią i uczestniczący w Tajemnicy Jezusa Chrystusa, którą w całym Liście do Rzymian przedstawił jako dzieło usprawiedliwienia człowieka przez Jezusa Chrystusa według odwiecznego zamysłu Boga i dokonującego się w mocy i Ducha Świętego (zob. w szczególności 8. rozdział Listu do Rzymian). Jest to propozycja nowego życia. Nie jest to potrzebne tylko dla tych, którzy wierzą, ale jest potrzebne jako ich świadectwo wobec świata. To jest także dzisiaj podstawową misją Kościoła wobec świata.

Świadectwo

Rozeznać i rozumieć chwilę obecną to jest przywilej (umożliwienie) i zadanie dla wierzących na każdy czas, czyli w jakkolwiek rozciągniętej chronologii życia i realizującej się w różnych sytuacjach życiowych.

Kto rozeznaje „chrześcijański kairos”, czyli usprawiedliwienie człowieka i dar Ducha Świętego, któremu daje się prowadzić, będzie czynił to, do czego dalej św. Paweł wzywa:

Odrzućmy więc uczynki ciemności,
a przyobleczmy się w zbroję światła
!
Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień:
nie w hulankach i pijatykach,
nie w rozpuście i wyuzdaniu,
nie w kłótni i zazdrości.
Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa
i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.

Ostatni człon jest trudny do wyrażenia w języku polskim. Tekst grecki dołowienie mówi: nie czyńcie [sobie] uprzedniego myślenia [gr. pronoia – zabieganie, troska, przezorność, uprzednia koncepcja życia] według ciała, co jest ku [to bowiem prowadzi do uległości] pożądaniom.

Rozumieć chwilę obecną to znaczy w każdej sytuacji mieć przed oczyma Tajemnicę Jezusa Chrystusa i jego przychodzenie do nas w Ewangelii i w Sakramentach.

To jest właściwe czuwanie, do którego wzywa Jezus w Ewangelii.

Bp ZbK


css.php