Sens życia człowieka (5 Ndz B – 210207)

by bp Zbigniew Kiernikowski

W Liturgii Słowa 5 Niedzieli roku B proklamowane są słowa, które czasem są używane w różnych powiedzeniach, by uzasadnić jakiś dystans do życia i czasem trochę w sposób ironiczny określać: bojowaniem jest życie człowieka.

Skazani na bojowanie

W obecnym przekładzie polskim używanym w liturgii mamy:

Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka?
Dni jego czyż nie są dniami najemnika?
Jak sługa wzdycha on do cienia …

Tekst hebrajski używa terminu związanego z wojskiem, z walką. To jest ten rdzeń słowny, który mamy w określeniu Pana Boga: Pan Tzabaot (Sabaoth) czyli Pan Zastępów, Pan Armii. W przekładzie greckim Starego Testamentu, czyli w LXX mamy określenie peiraterion, co oznacza próbę czy badanie sądowe, ale też gniazdo czy system zasadzek a także miejsce działania korsarzy lub wprost bandę korsarską.

Jednym słowem życie człowieka jest wystawione na zmaganie i na niebezpieczeństwa. Przeżywał to Hiob, przeżywał to Dawid (2Sm 4,9), przeżywał Tobiasz (Tb 4,4), przeżywał św. Paweł (zob. np. 2Kor 11,23-26). Przeżywa to każdy z nas.

Gorączka poszukiwania życia

Tak się dzieje, gdyż sami z siebie nie mamy wewnętrznej stabilności i pewności naszego życia. Jest to skutek naszego oderwania się od jedynego źródła życia, jakie stało się w grzechu. A z zewnątrz przychodzą wszelkiego rodzaju zagrożenia czy to realne czy przez nas wyimaginowane

Zdani na siebie samych gorączkowo szukamy życia. Szukamy oparcia i zabezpieczenia tego życia. Często w czymkolwiek i we wszystkim, co nas otacza. Nie zawsze wiemy, co jest właściwym rozwiązaniem i w czym należy szukać oparcia. Po prostu wiemy tylko po swojemu, a to jest zawsze wiedza ograniczona. Jest zawarta w naszym widnokręgu, który ma swoje granice.

Gorączka bowiem sama z siebie nie jest chorobą, lecz skutkiem jakiejś choroby organizmu i symptomem, który ostrzega, jest wyrazem samoobrony i wołaniem o pomoc. Czytaj więcej…

Prorok prawdy (4. Ndz B – 210131)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Przeżywamy 4 Niedzielę roku B. Liturgia Słowa koncentruje nas przede wszystkim wokół mocy Słowa. Najpierw jako słowa prorockiego, a potem samego Słowa Wcielonego, Jezusa z Nazaretu, który przemawia i naucza, ale też dokonuje cudów.

W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał.
Zdumiewali się Jego nauką:
uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę,
a nie jak uczeni w Piśmie.

Studiujących Pismo święte, w szczególności zajmujących się Nowym Testamentem określają te kilka wydarzeń, jakie miały miejsce na początku działalności Jezusa i są zapisane w pierwszym rozdziale ewangelii wg św. Marka jako „dzień w Kafarnaum”. Jest to jakby „określenie” postawy Jezusa wobec tego wszystkiego, co Go czeka i jaka jest Jego misja albo inaczej ujmując zarys całego Jego zbawczego dzieła.

Jezus uznany

Ludzie słuchający Jezusa uznają, że naucza jako ten, kto ma władzę i moc. Zły duch rozpoznaje Jezusa i zdaje sobie sprawę, że nastąpił czas ostatecznej konfrontacji. Wszyscy, którzy są świadkami tego i tego doświadczają są pełni zdumienia wobec nowej nauki. Później okaże się, że ta nauka nie jest jakąś teorią, lecz wydarzeniem. Jest obwieszczeniem Dobrej Nowiny o definitywnym pokonaniu złego ducha, który trzyma ludzi na uwięzi ze względu na oszukańczą wizją życia – jak to miało swój początek w raju, gdzie padła fałszywa obietnica i fałszywe zapewnienie: nie umrzecie (Rdz 3,4n).

Pierwszy etap nauczania Jezusa zasadniczo cechował entuzjazm przyjęcia. Szły za Nim tłumy gotowe słuchać i podziwiań. Szły też za nim tłumy dlatego, że czynił cuda i uzdrawiał. Jest to zrozumiałe, bo tak zazwyczaj dzieje się z w przypadkach, gdy ludzie wyczuwają, że ktoś nimi się interesuje, niesie im pocieszenie, daje obietnice. Ludzie łączą z takim działaniem przywódcy swoje nadzieje.

Misja Jezusa

Ostatecznym celem misji Jezus nie było jednak spełnienie ludzkich nadziei rozumianych w kluczu realizacji ich oczekiwań związanych głównie (a czasem jedynie) z życiem i pomyślnością ziemską.

Prawdziwa misja Jezusa to zwycięstwo nad złym duchem, który na różne sposoby i w różnej mierze trzymał ludzi w niewoli. Symbolem i wyrazem tego jest obecność opętanego w synagodze, o czym mowa w dzisiejszej Ewangelii. Jezus powiedział do ducha nieczystego: Milcz i wyjdź! Było to konkretne wydarzenie na początku działalności Jezusa. Było ono znakiem i wytyczeniem linii działania Jezusa jako Proroka pełnej Prawdy. Ostateczne zwycięstwo Jezusa nad złym duchem dokona się przez przyjęcie krzyża i zmartwychwstanie oraz udzielenie Jego uczniom i wszystkim wierzącym Ducha Świętego.

Ostateczne ukierunkowanie misji Jezusa

Jezus po etapie nauczania i gromadzenia wokół siebie zarówno uczniów jak i pełnych zdumienia tłumów, które szły za Nim, stopniowo i coraz to bardziej wyraźnie odkrywa cel swojej misji. Mówi o tym, co ma na Niego przyjść w Jerozolimie. Tam się okaże w pełni, na czym polega Jego misja prawdy. Naturalnie nie tylko prawdy wyrażalnej w słowach, lecz prawdy życia i śmierci. Jezus nie będzie mówił pochlebnych słów, jakich oczekiwali ludzie. Co też zdarzało się wśród uczniów Jezusa, jak tego przykład mamy z samy Piotrem (Mt 16,22). Czytaj więcej…

W dzisiejszą, 3. Niedzielę Roku B, obchodzimy Niedzielę Słowa Bożego. W zasadzie to każda Niedziela jest Paschą, jaka dokonała się przez Wcielone Słowo, Jezusa Chrystusa. Jest więc szczególnym momentem działania Słowa. Możemy iść jeszcze dalej: w życiu chrześcijanina stale dokonuje się doświadczenie Słowa i świętowanie obecność tego sposobu bycia Boga między ludźmi. Św. Paweł w Liście do Kolosan poucza chrześcijan:

Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem:
z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie
przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha,
pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach.

I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem,
wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa,
dziękując Bogu Ojcu przez Niego
(Kol 3,16n).

Jest to rekapitulacja całego przesłania chrześcijańskiego w odniesieniu do kształtowania życia.

Jonasz obwieszcza kres

Słyszymy dziś słowo z księgi proroka Jonasza.

Obraz miasta Niniwy: Chodzi u uratowanie Niniwy – miasta, którego  nieprawość dotarła przed moje oblicze Boga (zob. Jon 1,2), gdzie ludzie dotknięci tą nieprawością nie odróżniali swej prawej ręki od lewej (4,11). Jest to obraz zagubienia się ludzi w życiu.

Miasto było rozumiane jako organizm działający według określonych reguł. Jeśli w takim mieście brakowało rozeznania co do prawości, a więc słusznych wyborów i decyzji, takiemu miastu groziła zapaść.

W takiej sytuacji Bóg posyła proroka Jonasza, by wzywał mieszkańców miasta do nawrócenia.  Oto wołanie Jonasza:

Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona”.

To wołanie proroka miało pomóc uświadamia potrzebę zmiany i wejścia w inny styl życia. Bez obwieszczenia owego kresu, nie byłoby możliwe wejście w życie nowe.

Jezus wchodzi w kres i zapowiada kres

Podobnie na początku przepowiadania przez Jezusa Ewangelii stoi wiadomość o fakcie, który stanowi też kres: jest nim uwięzienie Jana Chrzciciela. W dzisiejszej Ewangelii słyszymy wprost:

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei
i głosił Ewangelię Bożą.

Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» (Mk 1,14n).

Jezus nie tylko wszedł w ten kres, jakim było uwięzienie Jana Chrzciciela, ale też zapowiadał: czas się wypełnił. To znaczy musi nastąpić coś nowego, przyjdzie nowy etap.

Możemy powiedzieć, że właściwie to Jezus sam w sobie też nosił niejako świadomość kresu. Swego kresu w swoim ludzkim ciele, po to, aby nastąpiło objawienie nowego życia – ale już nie tylko dla Niego samego. Czytaj więcej…

Odpowiedni moment (2. Ndz B – 210117)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Kto chociaż trochę jest zaznajomiony z historią biblijną, łatwo przypomina sobie scenę, z 1 Księgi Samuela, której fragment (3,3b-10.19) słyszymy w drugą Niedzielę roku B.

Oto młody Samuel, oddany przez rodziców do sanktuarium w Szilo pod opiekę urzędującego tam kapłan Helego, słyszy w nocy głos wypowiadający jego imię.

Pan zawołał Samuela,
a ten odpowiedział: «Oto jestem».

Potem pobiegł do Helego,
mówiąc mu: «Oto jestem, przecież mnie wołałeś».

Heli odrzekł:
«Nie wołałem cię, wróć i połóż się spać».

A jednak wołanie powtarzało się

Głos Boga skierowany do Samuela w sanktuarium w Szilo był interwencją w istniejące struktury i zwyczaje religijne, które doświadczały kryzysu. Ta scena z wołaniem Samuela będzie się powtarzać. Autor Księgi Samuela nie omieszka powiedzieć, że w tym czasie Pana rzadko dawał słyszeć swój głos i widzenia nie były częste. Kapłan Heli był w podeszłym wieku, a postawa jego synów sprawujących posługi kapłańskie w sanktuarium, była nacechowana nieprawością (zob. 1Sm 2,12-17. 27-30).

Obecność Samuela, tego który w swoim imieniu nosił znamię wysłuchania przez Boga i odniesienie do imienia Boga, wnosiła w ten dotychczasowy układ nowość. Oto jest ktoś, kto będzie słuchał Boga, będzie służył Jego Imieniu.

Kapłan Heli, pod którego opieką przebywał Samuel, zdawał sobie sprawę z postępowania jego synów i z tego, że jego posługa jest w kryzysie. Sam jednak nie był w stanie tego naprawić. Dlatego tak zdecydowanie pouczył młodego Samuela, co ma robić.

Idź spać!
Gdyby jednak ktoś cię wołał,
odpowiedz:
Mów, Panie, bo sługa Twój słucha
.

Samuel otrzymał Słowo i je przekazał

Młodzieniec został wprowadzony w tajemnicę tego, co miało się stać. [Ten fragment jest opuszczony w niedzielnym czytaniu]. To objawienie go przerastało i bał się, aby wprost o tym powiedzieć kapłanowi Helemu. Ale ten rano sam go o to zapytał i zrozumiał, co to miało oznaczać dla niego i jego domu. To był koniec jego „epoki”. Kapłan Heli to zrozumiał i jakoś zaakceptował. Czytaj więcej…

Chrzest Jezusa w Jordanie to objawienie prawdy o grzechu człowieka i objawienie prawdy, że Bóg staje po stronie grzesznika i dokonuje dla niego wielkiego dzieła odkupienia. Dokonuje się zjednoczenie z Chrystusem, który przyjął ludzką naturę i w geście chrztu w jordanie staje między grzesznikami. Jezus przychodzi do nas, przychodzi do mnie, by otwierać drogę ku niebu, które się otwiera – nie tylko dla Niego.

Co się stało nad Jordanem

Przez swoje wejście do Jordanu Jezus stając przed Janem Chrzcicielem razem ze wszystkimi przyjmującymi chrzest z jego ręki wziął na siebie naszą niesprawiedliwość, nasz grzech i objawił nam, każdemu człowiekowi, który Go słucha i uznaje Go za swego Pana, że też jest dzieckiem Bożym. Jest kimś, w kim Bóg ma upodobanie.

Wówczas

  • • Otwiera się niebo
    • Otrzymuję Ducha Bożego, który mnie prowadzi
    • Ten Duch przekonuje mnie o skierowanym do mnie głosie Ojca, który mnie podtrzymuje, pociesza, zapewnia, że jestem umiłowanym dzieckiem Boga, w który Bóg ma upodobanie.

Ta prawda jest aktualna wobec każdego, nawet jeśli w jakimś momencie swego życia czy w jakiejś sytuacji odkrywa się grzesznikiem, ale z zaufaniem patrzy i zwraca się o tego Baranka. To właśnie wówczas ta prawda o upodobaniu Boga w człowieku jest mu objawiana. Tak się dzieje, by człowieka ratować i czynić Dzieckiem Boga.

Nie jest to potwierdzenie mojej grzesznej sytuacji po to, abym w niej trwał. Jest to otwarcie nieba – nowej perspektywy, abym wychodził z grzesznej sytuacji. Jest to możliwe właśnie dzięki tej bliskości, przychylności Boga, którą poznaję przez wiarę w Jezusa Chrystusa.

Nasz chrzest

Niech w takim duchu przyjęliśmy chrzest. W takim duchu dorastamy do rozumienia jego działania w nas. Dzięki temu kształtuje się nasze chrześcijańskie życie społeczne: wszędzie. W naszych miastach i środowiskach pracy. W naszych rodzinach oraz w kręgach znajomych i przyjaciół. We wszystkich wymiarach i przejawach naszego życia. To prowadzić będzie nas do wzajemnego szacunku, do unikania mowy nienawiści, do respektowania właściwego miejsca wobec drugiego. Pozwoli uniknąć przyjmowania postawy wyższości, lecz wprowadzi poczucie wspólnoty i braterstwa dzięki znajomości Syna i Ojca oraz mocy Ducha Świętego.

Chrzest jest wielkim dobrem. Jeśli zaś mamy świadomość, że dziś, to znaczy w naszej, w mojej aktualnej sytuacji życiowej, nie pojmuję dobrze chrztu, to powinienem szukać możliwości pogłębienia tego sakramentu i życia tą tajemnicą. Wszystko po to, aby uczynić ją w sobie aktywną i kształtującą całe życie. Możliwe jest to dzięki różnym typom formacji katechumenatu pochrzcielnego.

Bp ZbK

Światło objawienia dla zbawienia (210106)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Uroczystość Trzech Króli, czyli Epifania niesie ze sobą prawdę o Objawieniu Boga i o zbawieniu skierowanym do wszystkich narodów.

Epifania to jedno z bardzo starych świąt. Łączy w sobie cztery wydarzenia, cztery aspekty przyjścia do ludzi Boga, Bożego, wcielonego Słowa:

Narodzenie Pana Jezusa
Pokłon Trzech Króli
Chrzest Jezusa w Jordanie
Cud w Kanie Galilejskiej. Początek znaków.

1. Radość oraz doświadczenie braku i trudności

Wszystkie one są nacechowane radością z powodu przychodzenia Boga do człowieka i z powodu interwencji Boga w ludzkie życie. Niosą jednak ze sobą albo są złączone z trudnymi przejawami ludzkiego działania i ludzkiego niedostatku.

  • Narodzenie – miało miejsce w warunkach odrzucenia, w grocie;
  • Pokłon Trzech Króli – łączy się z rzezią dzieci betlejemskich;
  • Chrzest w Jordanie – zapowiada Mękę i śmierć Jezusa;
  • Cud w Kanie Galilejskiej – brak wina (znak braku radości i szczęścia) i interwencja Jezusa, która jest pierwszym znakiem prowadzącym do wiary.

Taka jest charakterystyka, specyfika Bożego Objawienia. Nie przychodzi, aby nas potwierdzić w naszym postępowaniu i naszej pomyślności, lecz przeprowadza nas przez sytuacje, w których sami nie potrafimy ani być, ani żyć, ani właściwie działać.

Przyjście Boga do nas i Jego objawienie się i stałe objawianie z konieczności oznaczają konfrontację z naszą koncepcją życia, z naszą skłonnością zabezpieczenia swego życia – po prostu po swojemu, po naszemu. Objawienie się Boga w naszym życiu zawsze jest inne od tego co tylko my widzimy, chcemy zrealizować itd.

2. Ponad tobą jaśnieje Pan

Sens objawienie to przede wszystkim prawda, że bolesne doświadczenia, jakich człowiekowi przychodzi przeżywać, nie są celem historii ani jej kresem, lecz konieczną okazją daną ku temu, człowiek wybrany doświadczył obecności Pana.

  • Tak z Męką i Śmiercią Jezusa na krzyżu
  • I tak jest w naszym życiu

W takich bowiem okolicznościach człowiek nie może przypisać sobie czegokolwiek. Potrzebuje światła, potrzebuje innej mocy niż tylko jego ludzka.

Ale to właśnie w takim doświadczeniu i w takich okolicznościach może dostrzec i uznać pełne łaskawości działanie Pana Boga jako swego Pana. To jest objawienie. On JEST, gdy nam się wydaje, że Go nie ma.

Jest to najbardziej radosna a zarazem bardzo trudna prawda wybrania. Będziesz światłem dla innych – w trudnych chwilach. Inni będą chodzić w twoim świetle – tak mówi Bóg przez proroka Izajasza do Jerozolimy.

Bóg stale powołuje i stale na nowo dokonuje wyboru i prowadzi do nawrócenia. Nie zawsze idzie to w parze z ludzkim rozumieniem biegu historii. Dlatego sam Mesjasz musiał być odrzucony i ukrzyżowany. Dlatego Szaweł, późniejszy Apostoł Narodów, najpierw prześladował chrześcijan, aby potem im całkowicie służyć. Dlatego Szczepan został ukamienowany. Dlatego tylu wyznawców Chrystusa, odrzuconych przez świat, stawało się jaśniejącymi pochodniami dającymi blask światła pośród ciemności tego świata.

Potrzebujemy więc światła Objawienia. Potrzebujemy tych, którzy odważnie idą za światłem. Odkrywania w tym świetle potrzeby i możliwości stałego nawracania się wobec Prawdy Mesjasza. Żeby nie wracać swój, lecz inną drogą, która ostatecznie prowadzi przez Krzyż Jezusa Chrystusa i nasz krzyż.

Bp ZbK

Nowy, dla nas chrześcijański rok 2021

by bp Zbigniew Kiernikowski

Weszliśmy w Nowy Rok – 2021. Bywa on oczekiwany jako rok nadziei. Z różnych względów i powodów. Jedni wiążą to ze szczepionką przeciw pandemii. Inni myślą u większym unormowaniu relacji społecznych i wolnościowych pewnych grup ludzi czy większych praw indywidualnych. Jeszcze inni z wszelkiego rodzaju reformami i zmianami na polu politycznym, ekonomicznym, organizacyjnym – aż po większy zakres zdobywania i udostępniania kosmosu.

Antychryst

Liturgia z ostatniego dnia poprzedniego roku koncentrowała nas na Słowie Bożym: prolog Ewangelii św. Jana. Natomiast  w pierwszym swoim liście (1 J 2,18-21) św. Jan ostrzegał przed antychrystem i tymi, którzy wchodzą w jego logikę. Powiedział też bardzo mocne słowa o tych, którzy

Wyszli oni spośród nas, lecz nie byli z nas.

Tym samym zwraca uwagę na to, że w łonie wspólnoty Kościoła mogą zachodzić przypadki odchodzenia i stawania po przeciwnej stronie. Istota tego odejścia wyraża się najbardziej dosadnie w określeniu „antychryst” i „antychryści”. Sama nazwa i tytuł „Chrystus” oznacza Pomazańca, Mesjasza. Apostoł mówi dalej w tym samy fragmencie:

wy natomiast macie namaszczenie od Świętego.

Co to znaczy? To przyjęcie całej logiki Jezusa Chrystusa – Mesjasza.

Namaszczenie – chrześcijańskość

Namaszczenie Boga i obecność Jego Ducha otrzymujemy przez Słowo. Wcielone Słowo. To Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało między nami. To Słowo, które prze człowieka może być przyjęte lub też odrzucone.

Na początku było Słowo, było Ono u Boga i Bogiem było Słowo …

W sposób bardzo wymowny oddaje tę myśl początku Prologu Ewangelii wg św. Jana przekład R. Brandstaettera:

Przed wszystkim jest Słowo …

Można interpretować: zawsze było, zawsze jest i zawsze będzie przed wszystkim. W sposób absolutny i w pełni suwerenny.

Odrzucenie i przyjęcie

To Słowo, gdy przyszło do nas ludzi, nie zostało jednak przez wszystkich przyjęte: Czytaj więcej…

Oto czas Bożego Narodzenia. Siądziemy przy stołach wigilijnych – w różnych warunkach i okolicznościach. Będzie też zapewne tak, że niektórzy będą pozbawieni nawet tego, co jest potrzebne od zewnętrznej i logistycznej strony. Obejmujemy ich choćby zdalną życzliwością. Mamy nadzieję, że przy współudziale wielu, będzie niewielu pozostawionych w opuszczeniu. Zabrzmią kolędy. Wzniosą się nasze myśli i serca ku temu wielkiemu wydarzeniu, które tak dobitnie przedstawia kolęda:

Bóg się rodzi, moc truchleje
Pan niebiosów obnażony
Ogień krzepnie, blask ciemnieje
ma granice Nieskończony

Wzgardzony, okryty Chwałą
śmiertelny Król nad wiekami
A Słowo ciałem się stało
i mieszkało między nami.

(F. Karpiński, XVIII w.)

Ta polska kolęda będzie rozbrzmiewać w naszych Kościołach, w naszych Domach w różnych Wspólnotach i w bardzo wielu Sercach wielu Polaków. Charakteryzuje ona w sposób bardzo wymowny wydarzenie Wielenia i Narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wzbudza też szlachetne odczucia patriotyczne – szczególnie ostatnia zwrotka:

Podnieś rękę Boże Dziecię,
Błogosław Ojczyznę miłą…

Uniżenie, który wywyższa poniżonych

Myślą przewodnią jest uniżenie się Boga i Jego wejście w naszą ludzką egzystencjalną kruchość. Wszechmocny Bóg staje się słabym człowiekiem, dziecięciem zdanym na dobroć i opiekę najbliższych, ludzi. To On, Wszechmocny wchodzi w niemoc i ograniczenie. Dokonuje tego, by nam ludziom nieść nadzieję, że ta ludzka dola nie jest przez Boga zapomniana ani odrzucona i przeklęta. Obwieszcza przez swoje przyjście, że wszelki stan ograniczenia może zostać pokonany przez moc Ducha, która pozwoli przeżywać w tej ludzkiej kruchości obecność Wszechmocnego Boga.

To dzięki tej obecności przychodzącego do nas Boga możemy inaczej spojrzeć na nasze doświadczania kruchości. W szczególności na to wszystko, co niejednokrotnie człowiek podejmuje w błędny i fałszywy sposób, by tę kruchość omijać i próbować żyć tak, jakby był samowystarczalnym panem wszystkiego. Takie podejście prowadzi do wszelkiego rodzaju zgubnych postaw i działań w życiu każdej wspólnoty – począwszy na rodzinie przez różne typy wspólnot i zgromadzeń aż po całą wspólnotę ludzką. Czytaj więcej…

Słyszymy w tę czwartą Niedzielę Adwentu roku B proklamację mesjańskiego proroctwa. Dociera ono do nas przez usta proroka Natana. Są to słowa skierowane do króla Dawida. Dawid w decyzji, jaką zamierzał podjąć w sprawie budowy świątyni, podchodził w normalny religijny sposób.

Dawid tak myślał i tak zamierzał działać zdając sobie sprawę z tego, że znak obecności Bożej, jaką była Arka Boża, był umieszczona w namiocie, a nie w odpowiedniej świątyni. Prorok Natan w pierwszej chwili potwierdził tę postawę i te zamiary Dawida.

Objawienie planu Boga

Jednakże prorok otrzymał objawienie pouczające, że sprawy mają mieć inny bieg. Pada najpierw retoryczne pytanie, a potem jest ukazana droga realizacji – już nie przez Dawida, ale w zupełnie inny sposób:

Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie?

Tobie też Pan zapowiedział,
że sam Pan dom ci zbuduje.

Gdy jest mowa tutaj o domu (hbr. bajt) nie chodzi tylko o taki dom, jakim był dom cedrowy króla Dawida, lecz o dom jako ród, pokolenie a ostatecznie miejsce spotkania. Tego przedziwnego spotkani i zażyłości, jaka ma stać się możliwa i realne obecna wśród ludzi.

Czym jest ten „dom”

Istota tego, czym jest ten zapowiedziany „dom” zostaje wyrażone i określone w dalszych słowach Boga, skierowanych przez proroka Natana do króla Dawida z wskazaniem na potomka Dawida:

Ja będę mu ojcem,
a on będzie Mi synem
.

Chodzi więc o „zbudowanie” takiego domu, który będzie miejscem „rodzinnej” zażyłości (relacja: ojciec syn). Realizacja tego w pełni (czyli ostatecznie na obraz Boga)  nie leży w mocy i gestii człowieka. To tylko Bóg z własnej inicjatywy i na właściwy sobie sposób może tego dokonać. Czytaj więcej…

Trzecie Niedziela Adwentu jest zwana Niedzielą Gaudete. Pochodzi to od pierwszego słowa antyfony na wejście z liturgii Eucharystii. Z kolei ta antyfona to tekst z Listu do Filipian 4,4.

W roku B w tym kluczu widzimy fragment pierwszego czytania z Księgi Proroka Izajasza:

Ogromnie się weselę w Panu,
dusza moja raduje się w Bogu moim,
bo mnie przyodział w szaty zbawienia,
okrył mnie płaszczem sprawiedliwości,
jak oblubieńca, który wkłada zawój,
jak oblubienicę strojną w swe klejnoty
(Iz 61,10)

Jest to radość w Panu Bogu. Radość z powodu działania Pana Boga na rzecz swojego ludu i swoich wybrańców. Ostatecznie zaś spełniło się to w Jezusie Chrystusie i jest przeżywane oraz przekazywane w Kościele – w wierzących członkach Kościoła.

Specyfika radości mesjańskiej

Izajaszowy tekst to niejako programowy tekst mesjański. Słyszymy podczas liturgii te same słowa, które Jezus odniósł do siebie na początku swojej mesjańskiej misji:

Duch Pana Boga nade mną,
bo Pan mnie namaścił.
Posłał mnie,
abym głosił dobrą nowinę ubogim … (61,1-2)

Te słowa są wypowiadane w kontekście potrzeby przemiany ludzkiej egzystencji i wprowadzenia w nowe relacje. To wszystko, co jest zniszczeniem i ruiną – materialną i egzystencjalną czy duchową – zostanie odbudowane i ożywione mocą Bożego Ducha. Dokona się to właśnie przez Pomazańca – Mesjasza.

Sposób, w jaki się to dokona jest bardzo specyficzny. Nie jest to naprawianie czegoś jakby z zewnątrz. Mesjasz jako Pomazaniec poddany Duchowi Bożemu, dokona tego w sobie i przekaże tę tajemnicę swoim uczniom, wszystkim wierzącym w Niego.

Mesjasz wszedł w ludzką kruchość

Wcielenie Słowa Bożego to wejście Boga w historię ludzkości właśnie w tym, co było (i jest) najbardziej trudne i nie do „opanowania” przez samego człowieka. A było to (i jest) skutkiem grzechu pierworodnego. Człowiek został wprowadzony (dał się wprowadzić) przez kusiciela w fałszywą koncepcję życia. Polega ona na tam, że człowiek chce żyć. Chce żyć po swojemu. Chce żyć w jakiejś mierze niezależnie od Boga.

Jezus jako Wcielone Słowo – Mesjasz wszedł w kruchość i śmiertelność ludzkiej egzystencji. Nie uchronił przed tą śmiertelnością ani siebie ani nie wskazał innym drogi obejścia tej kruchości i śmiertelności, lecz wszedł w całą egzystencjalną rzeczywistość ludzką do końca, do jej krańcowej sytuacji, jaką było Jego wołanie na krzyżu: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił … (Ps 22). Czytaj więcej…

Następna strona »

css.php